Wpisy oznaczone tagiem "kosmetyki proteinowe" (2)  

hairlovelo
 
Przejrzałam bloga i odnalazłam post w którym pisałam, że ją zakupiłam. Post był z dnia 19 stycznia, czyli równie 1.5 roku zajęło mi jej zużycie, przy czym nie jest to zasługa maski i jej wydajności, a raczej odstawiania jej na rzecz innych kosmetyków. W końcu przyszedł i na nią czas.
IMAG6171.jpg
OPAKOWANIE
wąska tuba 250 ml z której raz dwa można wycisną ile tylko się zechce.

ZAPACH
trochę słodkawy i trochę kosmetyczny, właściwie dość specyficzny ale przyjemny, ciężko mi go do czegokolwiek przyrównać.

KONSYSTENCJA
przy pierwszym użyciu, chociaż było to przeszło rok temu, byłam zaskoczona gęstością maski, maska jest bardzo gęsta ale mimo to łatwo i równomiernie rozprowadza się po włosach, kolor jest na pół biały, na pół przezroczysty.

DOSTĘPNOŚĆ
ja kupiłam ją w hurtowni kosmetyczno-fryzjerskiej i tam też bym jej szukała wraz z innymi kosmetykami firmy Bioetika, no i oczywiście Allegro oraz inne sklepy internetowe.

SKŁAD
IMAG6178.jpg
OD PRODUCENTA
intensywny preparat odbudowujący na bazie protein z mleka. Sprawia, że włosy stają się gładkie i podatne na czesanie, zapobiega ich elektryzowaniu się, przydatny również po kąpielach w morzu, ponieważ usuwa pozostałości soli. Do częstego stosowania.

DZIAŁANIE
czy obietnice zostały spełnione? Fizyczna odbudowa włosów jest nie możliwa (włos rośnie z cebulki, jeśli na długości powstanie ubytek to nie odrośnie bo włos to tkanka martwa, można go jedynie zalepić silikonami lub właśnie proteinami) ale maska dobrze odżywia włosy. Niestety u mnie końcówki nie są już w najlepszej kondycji bo nie były podcinane rok, ale mimo wszystko maska powoduje, że włosy są błyszczące (rozdwojona, błyszcząca końcówka to jednak nie oksymoron). Nie zauważyłam, żeby włosy się elektryzowały, ale takiego problemu raczej nie posiadam. Włosy rozczesują się przyzwoicie, są wygładzone ale jednocześnie mają tendencje do falowania. Maska nie puszy włosów i nie obciąża (jednak nie należy przesadzać i nie nakładać jej zbyt blisko skóry głowy, bo proteiny mogą obciążać), jednocześnie wydają się grubsze i są mięsiste. Maska dobrze spisuje się w upalne dni, natomiast włosy po niej puszą się gdy pada deszcz i jest wilgotno, ale uwaga, u mnie efekt ten najbardziej nasilony jest kilka godzin po wyschnięciu, po południu włosy się wygładzają jednak mimo wszystko są lekko spuszone.

Maska jest wydajna i łatwo wypłukuje się z włosów.

*Maskę stosowałam jeszcze na inny sposób niż tradycyjnie na kilka minut po myciu. Dodawałam porcje maski i porcję żelu aloesowego do oleju i nakładałam na włosy przed myciem. Zapach maski się świetnie eksponował z olejem, mieszanka łatwo się spłukiwała, ale efekty były jeszcze lepsze. Włosy były miłe w dotyku i jeszcze bardziej wygładzone. Stosowałam taką mieszankę gdy nie maiłam czasu, żeby siedzieć z olejem wieczorem ponieważ wróciłam późno do domu, a jednak sam olej nałożony na pół godziny to za mało. Miks ten odżywia moje włosy lepiej niż nie jednak maska domowej roboty, być może dlatego, że zawiera 3 najważniejsze składniki odżywcze dla włosów razem (humekanty, proteiny i emolienty).
IMAG6180.jpg
To zdjęcie z dzisiaj, wczoraj użyłam maski po myciu (przed myciem zastosowałam olej). Włosy nie są wygładzone bo dopiero co rozpuściłam je z warkocza, w którym włosy były upięte cały dzień, ale za to się błyszczą. Zdjęcie zrobione w słońcu, bez lampy.

PODSUMOWUJĄC
bardzo dobra maska bez silikonów, która działa jak niejedna bomba silikonowa, tyle, że nie obciąża. Oczywiście nie każde włosy lubią proteiny, jednak moje cienkie włosy zdecydowanie tak.

Maska kosztowała równe 20 zł, ale jest wydajna, no i najważniejsze: sprawdza się.

Aha i jeszcze jedna rzecz.
bioetika.jpg
Maska dostępna jest w dwóch wersjach: I i IV, z czego pierwsza (po lewej) jest znacznie bardziej popularna. Ja jednak chyba podświadomie przekornie będąc w sklepie wybrałam drugą wersje. Maski zmieniły opakowania, nie wiem czy stare są białe czy żółte, ale chyba jednak te drugie. Niemniej skład się nie zmienił a to najważniejsze.

Kiedyś uwielbiałam jedwab Bioetiki jednak wraz ze zmianą opakowań magia zniknęła (stara wersja była w pękatej, żółtej buteleczce z zielonym dzióbkiem). Znacie produkty tej marki albo mieliście popularniejszą siostrę maski?
 

hairlovelo
 
Wczoraj, po bardzo wielu, wielu dniach, tygodniach i miesiącach dna dobiegła moja litrowa maseczka Kallos. To już trzecia tej firmy, a druga z proteinami mlecznymi, którą wypróbowałam. Dzisiaj więc przedstawie moje wrażenia odnośnie tej dość popularnej maski.
kallos keratin.jpg
OPAKOWANIE
Maski dostępne są w litrowych jak i mniejszych 275 mililitrowych opakowaniach. Ja wybrałam większe, z racji tego, że małe mają dość dziwny kształt i przez to niewygodnie mi się wydobywało wcześniejsze maseczki,a poza tym to się bardziej opłaca. Litrowe opakowania maja odkręcane wieczko, według mnie wygodne rozwiązanie. Ok. 10-16 zł/1000ml.

ZAPACH
przyjemny, kosmetyczny ale raczej nieokreślony.

KOLOR
biały.

KONSYSTENCJA
ani nie za rzadka ani nie za gęsta, chociaż jak na maseczkę mogłaby by być gęściejsza. Łatwo się ja aplikuje i nie ma problemów ze zmyciem. Strasznie wydajna.

DZIAŁANIE
Przez ostatnie kilka miesięcy maseczkę używałam bardzo często. Po myciu nakładałam ją na ok 5 min i zmywałam. Początkowo miałam do niej mieszane uczucia. Jest to jedna z tych masek do których moje włosy muszą się przyzwyczaić. Po jakimś czasie musiałam tez użyć innej maski/odżywki gdyż zdarzało się, że włosy od protein się puszyły. Jednak w ostatnim czasie stosowałam ją i tylko wyłącznie ją i nie miałam żadnych problemów z przeproteinowaniem, ale moje włosy lubią proteiny.
Moje włosy po masce nie plątały się  łatwo można było je rozczesać, ponad to były wygładzone i błyszczące. Końcówki pozostawały w dobrej kondycji, nie strączokowały się, a włosy u nasady nie były obciążone, chociaż to drugie zdarzało się jeśli nałożyłam za dużo maski.
Jeśli jednak dochodzi o działanie na włosach umytych mocnym szamponem oczyszczającym (np. Barwą naturalną) to tutaj maseczka jest trochę za słaba i  włosy trudno później rozczesać.

OD PRODUCENTA
Dzięki zawartości keratyny i proteiny mlecznej o regenerujących właściwościach odbudowuje naturalną strukturę włosów, wypełniając ubytki. Odżywia i chroni suche, łamiące się włókna włosów. Po zastosowaniu włosy stają się łatwe do układania, miękkie w dotyku i lśniące.

Sposób użycia: nałożyć na umyte, wytarte ręcznikiem włosy. Zmyć dokładnie po 5 minutach.

SKŁAD
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolized Milk Protein, Hydrolized Keratin, Cyclopentasilioxane, Dimenthiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Woda, emolient, kondycjoner (jednocześnie konserwant), kwas cytrynowy, humekant, proetiny mleczne, keratyna, silikon (zmywalny silnym detergentem), silikon lekki (zmywalny delikatnym szamponem), zapach, konserwant, konserwant, konserwant.

Skład jest krótki, prosty, dość konkretny i dobry.

DOSTĘPNOŚĆ
Alegro, sklepy internetowe (np. ezebra.pl), Hebe, hurtownie kosmetyczno-fryzjerskie (np. AllePaznokcie: allepaznokciekrk.pl, www.eurokos.pl stacjonarnie w Poznaniu) lub drogerie różnego rodzaju.

PODSUMOWANIE
bardzo polubiłam i ta maskę Kallos i  już się zastanawiam jaką by tu kolejną wybrać. Szczególnie podoba mi się Hair Botox, ale przygarnęłabym też Aloe i Milk, bo wybierać jest w czym.
  • awatar JaramSieRapem: Mam wersje latte i bardzo lubie ;) jak zużyje to spróbuje tej, ale to troche minie :D
  • awatar kajszandoo: Nadal zastanawiam się nad kupnem tej maski, boje się o moje włosy, zwłaszcza,że nie wiem jak będą reagowały na proteiny.
  • awatar hairlovelo: @kajszandoo: raz w tygodniu na kilka minut nie powinna robić krzywdy ;) zawsze możesz też do niej dodać oleju
Pokaż wszystkie (9) ›
 

 

Kategorie blogów