Wpisy oznaczone tagiem "kosmetyki ziołowe" (9)  

hairlovelo
 

“Szampon przeznaczony do włosów tłustych i normalnych. Zawiera naturalny ekstrakt z szyszek chmielu oraz olejek tatarakowy. Dzięki tym składnikom posiada właściwości bakteriostatyczne- zmniejsza łojotok skóry głowy. Nadaje włosom puszystość i połysk.”



Tyle było by od producenta. Jak widać krótko i konkretnie.

IMAG1568.jpg
OPAKOWANIE
dość "toporne", raczej mało gustowne ale jakoś tak mi się podoba, chyba wywołuje u mnie dobre skojarzenia. W każdym razie wygodne i czytelne. Można ustawić do góry nogami, a dozownik daje nam tyle ile chcemy.

ZAPACH
właściwie nie wiem. Może taki chemiczny? Może trochę ziołowy? Ale nie utrzymuje się na włosach i jest delikatny.

DOSTĘPNOŚĆ
szampon kupiłam w sieci sklepów Drogerie Polskie i właśnie w takich mniejszych drogeriach chyba bym go szukała.

SKŁAD
IMAG1572.jpg
Czyli: woda, silny detergent oczyszczający, sól (zwiększa lepkość, usuwa zapachy), sub. myjąca pochodzenia kokosowego (renatłuszczająca: odbudowuje barierę lipidową), ekstrakt z chmielu:
-łagodzi stany zapalne,
-wzmacnia włosy,
-zapobiega wypadaniu włosów,
-zapobiega łupież,
-zmniejsza łamliwość,
dalej mamy: zapach, emolient, kwas mlekowy (nawilża), konserwant, konserwant, konserwant, zapach, zapach, barwnik, barwnik.

Dla porównania skład szamponu Barwa Naturalna tataro-chmielowego: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, PEG-75 Lanolin, Sodium Chloride, Cocamidopropylamine Oxide, Hydrolyzed Keratin, Propylene Glycol, Acorus Calamus Extract, Humulus Lupulus Extract, Citric Acid, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Benzyl Salicylate, Cl 15985, Cl 42090.

Ziołowe ekstrakty na 9, 10 miejscu, w Evie na 4. Jest i duża butla typowa dla polskich szamponów ziołowych.
5900002062042_1_7.jpg
DZIAŁANIE
szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, zwiększając ich objętość u nasady jednocześnie nie plącze i nie wysusza na długości w komplecie z odzywką/maską (co drugie mycie stosuje Kallosa z silikonami, jednocześnie dość często olejuje włosy). Bardzo dobrze się pieni chociaż ma dosyć rzadką konsystencje. Jego wydajność pozwoliła mi używać 240 ml przez 5 tyg, co u mnie jest typowym wynikiem. Łatwo się spłukuje, nie zwiększa wypadania, wręcz przeciwnie używając go włosy wypadały w minimalnych ilościach (ale nie przypisuje tego temu szamponowi). Zauważyłam tez wysyp baby hair nad czołem, a ponieważ nie stosuje niczego na skórę głowy obecnie to mogę spekulować, że szampon pozytywnie przyczynił się do odrastania moich włosów po wielkiej fali wypasania zimowego.
W bardzo małym stopniu przedłużał świeżość włosów. Włosy faktycznie były puszyste i błyszczały.

PODSUMOWUJĄC
No uwielbiam. Dla moich cieniasków jest idealny. Tyle radości za 4 zł.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Chyba już dawno nie było recenzji wycierki. A no to fakt, że miałam dłuższą przerwę w ich stosowaniu, jednak wracam do nich (moje zapasy jednocześnie mnie do tego zachęcają ;D). Może na wstępie dodam jak stosowałam: sierpień codziennie przed snem (w dni które myłam włosy po myciu), we wrześniu już tylko po myciu (czyli co dwa dni). Zaczęłam wraz z początkiem sierpnia, po trzech tygodniach zrobiłam tydzień przerwy i znowu do niej wróciłam na trzy tygodnie.
IMAG0541.jpg
OPAKOWANIE
To plastikowa buteleczka o pojemności 125 ml. U wylotu buteleczki znajduje się dozownik w postaci małej dziurki dzięki czemu łatwo kontroluje się ilość płynu. Ja wylewam go na dłoń i nanoszę na skórę głowy.

ZAPACH
Czuć, że wcieka bazuje na alkoholu, zapach jest raczej uniwersalny, ani ładny ani brzydki. Nie wiem co mi może przypominać, może pokrzywę?

KONSYSTENCJA
Wcierka rzadka jak woda. Ciekawy ma kolor. To taki zielony odpowiednik denaturatu.

WYDAJNOŚĆ
Jest całkiem dobra. Po tych dwóch miesiącach zostało mi jeszcze z 40 ml (ok. 1/4), jednak wydaje mi się że używałam ją w skromnych ale wystarczających ilościach.

DOSTĘPNOŚĆ
Chyba całkiem dobra skoro znalazłam ją w swoim mieście, mimo iż nie znajdzie się jej w marketach (lub marketach-drogeriach). Jest miejscowej zielarni a nawet w drogerii no name (która zbiegiem okoliczności znajduje się blisko zielarni). No i na pewno internety.
IMAG0546.jpg
DZIAŁANIE
-przetłuszczanie się skóry głowy- czyli główne zadanie wcierki: nie zauważyłam efektów. Kiedy używałam wcierki codziennie miałam wrażanie, że gdy używałam jej na suchych włosach to wręcz skracała świeżość skalpu. Ostatnio nawet moja skóra głowy szybciej się przetłuszcza więc wcierka pod tym względem się nie spisała. -wypadanie- również brak efektów, i chociaż gdzieś od lutego/marca moje włosy o dziwo nie wypadały to teraz chyba dopadło je jesienne wypadanie, ale raczej w normie, mimo wszystko wcierka tego nie potrzymała.
-wzrost włosów- w sierpniu włosy urosły mi 2,5 cm co oznacza, że wcieka w duecie z maską drożdżową Agafii mogla zadziałać. We wrześniu brak efektów.

Wcierka trochę mnie rozczarowała. Bilansując jej działanie doszłam do wniosku, że może trochę przyczyniła się do pogorszenia kondycji mojej skóry głowy? Być może w duecie z jakimś innym kosmetykiem i ciągłymi zmianami pogody. Pamiętam,że miałam kiedyś wodę brzozową Kulpol i również nie zanotowałam jakiś efektów po niej. Słyszałam za to kilka pozytywnych opinii o wersji L-102 więc może jeszcze się na nią kiedyś pokuszę.

PODSUMOWANIE
Jedyne co przemawia za tym aby ją wypróbować to cena (ok 5 zł). Niestety tym razem krótko i na temat: wcierka nie spisała się u mnie. Ale każdy ma inną skórę głowy i może zaskoczy kogoś pozytywnymi efektami?
*Wycierka ze względu na skład (alkohol na pierwszym miejscu) idealnie nada się do konserwowania własnoróbnych wycierek i tak właśnie zużyje ją do końca.
IMAG0545.jpg
SKŁAD
Alkohol denaturowy, woda, sok pokrzywowy, zapach, glutaminian sodu - konserwant, przetworzony olej rycynowy.

Mieliście kiedyś tą wcierke lub inną firmy Kulpol? Jeśli tak to podzielcie się efektami. :)
  • awatar Purple Dream: A miałam nadzieję, że to będzie coś co mi pomoże, ale po recenzji nie kupię, poszukam czegoś lepszego :)
  • awatar hairlovelo: @Purple Dream: może spróbuj jakąś wcierke z Farmony ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Kolejny produkt dobiegł dna. Jednocześnie jest to ostatnia wcierka/tonik jaką miałam w domu. Ale przecież nie o tym...
tonik wzmacniajacy receptury Babuszki Agafii.jpg
ZAPACH
ziołowy.

KOLOR
tak jak w przypadku jego siostry przeciw wypadaniu włosów, przezroczysto-brązowy.

KONSYSTENCJA
rzadka jak woda (bez żadnych osadów).

WYDAJNOŚĆ
raczej dobra, tonik stosuje od początku kwietnia czyli starczył mi na 1,5 miesiące, jednak muszę się przyznać, że nie używałam go regularnie na początku. przy codziennym stosowaniu powinien starczyć na 4 tygodnie.
DZIAŁANIE
tonik stosowałam tylko i wyłącznie na skórę głowy, chociaż według producenta można by go też używać na włosach.
*Wypadanie: w okresie stosowania moje włosy były w bardzo dobrej kondycji pod tym względem, ale raczej przypisuje to olejom (chociaż skończyłam regularnie je stosować kwietniu, a włosy nadal na miejscu). Tonik stosowałam codziennie wieczorem (a w dzień mycia po myciu), więc może miał jakiś wpływ na niewypadanie.

*Przetłuszczanie się skóry głowy: tutaj bywało różnie więc mogę stwierdzić, że tonik raczej nie przedłuża świeżości włosów, a jeśli już to w minimalny sposób. Plus jednak za to, że nie przyspiesza przetłuszczania się skóry głowy, ani nie powoduje "przyklapu".
tonik wzmacniający Agafii.jpg
[od producenta, a raczej od tłumacza]

*Jak w przypadku wersji na wypadanie: wcierka nie bazuje ona na alkoholu dzięki czemu nie ma możliwości wysuszenia skory głowy, zioła odżywiają skórę głowy.

*Wzrost włosów: włosy rosły to fakt i mogły być wspomagane przez wcierkę. Pod tym względem uważam, że bardzo fajnie współgrała z olejami, jednak nie był to jakieś spektakularne efekty (2cm).

PODSUMOWUJĄC
całkiem przyjemny kosmetyk, trochę niewygodna aplikacja jednak z czasem się przyzwyczaiłam. Gdybym miala jednak znowu kupić tonik Babuszki Agafii to zdecydowanie wybrałabym wersje przeciw wypadaniu. Niewątpliwie największym plusem toniku, jest to, że nie bazuje na alkoholu więc nie powinna podrażniać nawet delikatnego skalpu.
Tonik zakupiłam za 7,50 zł/150ml, więc za ta cenę uważam że się spisał.  

DOSTĘPNOŚĆ
zakupu dokonałam przez jeden ze sklepów internetowych, więc raczej tam bym jej szukała, może ewentualnie w większych miastach w zielarniach/drogeriach z rosyjskimi kosmetykami (u mnie w mieście jednak brak takiej).

SKŁAD
sklad tonik wzmacniający Agafii.jpg
Roztwór wodny z ektraktami z : chmielu zwyczajnego, pokrzywy zwyczajnej, korzenia łopianu większego, łyszczec syberyjski (jakkolwiek się to odmienia); kwas benzoesowy (konserwant/maksymalne stężenie do 0,5% w kosmetyku), kwas sorbowy (konserwant/do 0,6%), alkohol benzylowy (konserwant, komp. zapachowa/do 1%).
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
"Formuła z ekstraktami z 7 ziół zapewnia włosom świeżość, pielęgnację i naturalną objętość. Formuła z intensywnie wzmacniającą proteiną przywraca włosom utraconą substancję dla 100% siły i 100% blasku."
Schauma 7 herbs (1).jpg
SKŁAD
Aqua - woda
Sodium Laurenth Sulfate - substancja myjąca, detergent.
Cocamidopropyl Betaine - bardzo łagodna sub. myjąca,
Sodium Chloride - redukuje nieprzyjemne zapachy, odpowiada za lepkość konsystencji,
Hydrolyzed Keratin - keratyna
Glycyne - nawilżacz (wspomaga odbudowę keratyny),
Panthenol - pantenol (sub. łagodząca, odżywcza)
Simmondsia Chinensis Oil - olej jojoba,
Chamomilla Recutita Flower Extract - ekstrakt z kwiatów rumianka,
Salvia Officinalis Leaf Extract - e. z liści szałwii,
Melissa Officinalis Leaf Extract - e. z l. melisy,
Urtica Dioica Extract -  e. z pokrzywy zwyczajnej,
Equisetum Arvense Extract - wyciąg ze ksrzypu polnego,
Rosmarinus Officinalis Leaf Extract - e. z l. rozmarynu,  
Humulus Lupulus Extract - e. z chmielu zw.
Disodium Cocamphodiacetate - łag. sub. myjąca,
Glycol Distearate - emulgator, emolient,
PEG-7 Glyceryl Cocoate - emulgator, odbudowuje warstwę lipidową,
Sodium Benzoate - konserwant,
Cocamide MEA - sub. myjąca,
Citric Acid - kwas cytrynowy,
Laureth-4 - emulgator,
Parfum - zapach,
Hydrogenated Castor Oil - uwodorniony olej rycynowy, odtłuszcza, emulgator,
Polyquaternium-10 - antystatyczna sub. filmotwórcza, lekki silikon rozpuszczalny w wodzie (!), można przymknąć na to oko,
Linalool - zapach,
Hexyl Cinnamal - zapach,
Glycerin - gliceryna (sub. nawilżająca)
Propylene Glycol - sub. nawilżająca,
Benzyl Alkohol - konserwant,
Butylene Glycol - sub. nawilżająca.
CI 47005 - barwnik,
CI 42090 - barwnik.
Schauma 7 herbs (2).jpg
OPAKOWANIE
wygodne w używaniu, przyjemne dla oka, czytelna etykieta, wszystko super, fajnie ekstra, a poza tym o gustach się nie dyskutuje.

ZAPACH
świeży, taki trochę kosmetyczny i trudny do określenia, w każdym razie delikatny i przyjemny, nie utrzymuje się na włosach.

KOLOR
perłowy, mieniący się jasny seledyn.

KONSYSTENCJA
dosyć gęsta, łatwo się pieni.

DZIAŁANIE
początkowo jego działanie bardzo mi się spodobało, i to do tego stopnia, że zaczęłam go używać regularnie, jego i tylko jego. Wszystko przez to, że dzięki niemu moje włosy nagle odzyskały objętość. Wcześniej katowane rosyjskimi szamponami bez sls/sles owszem, może i były wygładzone i dopieszczone, ale mojej skórze głowy średnio służyły. Słowem: przyklap. Ten szampon mnie wyzwolił. Cudowna opowieść. Ale tak faktycznie było.
Czy mogę coś więcej o nim powiedzieć? No pewnie! Początkowo lekko przedłużał świeżość moich włosów, tak, że spokojnie co 2 dni mogłam je myć, co jest w sumie dobrym wynikiem (nie, tak na prawdę to zły wynik, idealny byłby dwa razy w tyg, no ale jak na panujące warunki to dobry).
Jeśli chodzi o działanie na długość włosów to jest on delikatniejszy niż typowy, ziołowy szampon, ale oczywiście użycie odżywki jest niezbędne.
Tak było dopóki moje włosy się nie przyzwyczaiły. Kupiłam więc inny szampon i jakaś 1/5 tego kosmetyku poszła w kąt. Teraz wykańczając go moje włosy może nie tracą na objętości, ale na pewno nie są już tak długo świeże. Zauważyłam, że lepiej służą mi szampony o klarownej konsystencji niż te z perłowym blaskiem.
Mogę więc powiedzieć, że początkowo bardzo mi służył i bardzo go lubiłam, mimo iż do tych delikatniejszych nie należy, ale moje włosy albo się nim znudziły, albo się przyzwyczaiły albo najzwyczajniej strzeliły focha i szampon nie jest już tak wyjątkowy jak wcześniej.

Nie wiem czy kupie ponownie, na pewno bym to zrobiła gdyby szampon był dostępny w mniejszych butelkach - 200ml i wiedziałabym, że nie będę go męczyć tak jak 400ml. Ponad to tak jak wspominałam wole 'przezroczyste' szampony, niemniej zaskoczył mnie pozytywie. To mój pierwszy szampon Schwarzkopf'a bez zbędnych oblepiaczy.
Duży plus także, za skład i za to, że zioła nie są gdzieś upchane na końcu (tak jak w starej wersji - skład został zmieniony, na wizażu nadal jest stary).
Szampon jest ogólnodostępny, ja swój kupiłam w Biedronce za jakieś 7-8 zł.

A tak poza tym to czas stałam się szczęśliwą posiadaczką 10 mydeł (o zgrozo, jakim cudem, pocieszam się, że mydła zawsze się zużyje). Min. tych:
IMAG5512.jpg
które zakupiłam w Aldim. Miałam je już kiedyś i bardzo je polubiłam, a że są tylko okazyjnie to wzięłam dwa zestawy. Po jakimś czasie spotkałam podobny zestaw w Biedronce i też się skusiłam. W Rossmannie natomiast skusiłam się na mydło w płynie docelowo do mycia twarzy.
IMAG5539.jpg
Oraz cienie, które już podbiły moje serce chociaż mam je dopiero tydzień.
IMAG5522.jpg
Ale najgorsze jest dopiero przede mną. Otóż zbliża się -49% w Rossmannie więc już upatrzyłam sobie tusz do rzęs, lakier do paznokci i pewnie coś o czym jeszcze nie wiem (o, może jakiś fajny eyeliner). Ale już na pewno nie kupie nowych cieni do powiek (cienie to moja słabość).
  • awatar Sugar Cane: Skład oprócz SLS ma całkiem sympatyczny, jestem zaskoczona ;)
  • awatar blog.carolicious: Ale ladne te cienie :)
  • awatar hairlovelo: @blog.carolicious: mi tez przypadły do gustu :) @dodzik-blog: I Heart Makeup Go! Ja też mam zapasy ale większość to resztki z którymi za bardzo nie wiem co zrobić :s @Sugar Cane: ja też byłam ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Dawno już nie dopieszczałam tak włosów, a to dlatego, że w ostatnim czasie robię to w mniejszym stopniu ale częściej olejując włosy przed myciem.
IMAG5505.jpg
Prawdopodobnie wczoraj nie zrobiłabym tego co zrobiłam jednak po użyciu henny stwierdziłam, że dobrze to zrobi moim włosom. Ale od początku. Oto wczorajszy i nie tylko arsenał:
IMAG5508.jpg
W sobotę poświeciłam 2-3 godziny na rzecz henny (2 w 1, sprzątanie i hennowanie) przygotowując ją tak jak każe producent, czyli 12 godzin przed nałożeniem rozrobiłam z sokiem z cytryny i wodą i pozostawiłam na noc (akurat przy tym odcieniu henna musi poleżakować, z pozostałymi już nie ma takiego problemu).
Kiedy już nadszedł czas poszłam zmyć henne ale tylko letnią wodą (włosy umyłam przed jej nałożeniem).
Efekty są dosyć zaskakujące:
-włsy aż do następnego mycia były "surowe" tzn. nie nakładałam na nie żadnych odżywek, olejków, nawet serum na końcówki, mimo tego nie były matowe, wyglądały naturalnie i w pierwszym dniu układały się idealnie. Bałam się, że będzie przyklap-nie było. Włosy były puszyste ale strasznie się plątały. Nie dało się ich rozczesać, chociaż może nie było to plątanie i kołtunienie. To trochę jakby tak włosy czepiały się siebie.
Drugiego dnia włosy już łatwiej się rozczesywały ale nadal trochę ciężko. Włosy nie przetłuszczały się tak jak normalnie, ale straciły już na fasonie (wyglądały jak tłuste włosy tylko bez łoju u nasady xd).
Po drugim dniu z ulgą mogłam już umyć włosy i postanowiłam zrobić coś więcej, ponieważ po tych dwóch dniach bez żadnego odżywienia, a jednak henna to zioła, które lekko przesuszają, potrzebowały tego.  

-Naolejowałam skalp tak jak zawsze moim miksem,
-następnie zwilżyłam włosy na długości wodą i nie szczędząc sobie nałożyłam maskę Biovax 3 oleje,
-po tym umyłam normalnie włosy szamponem nawilżającym Petal Fresh
-i nałożyłam maseczkę z ceramidami od Ziaji (myślałam, że już ją wykończę ale na danie jeszcze trochę zostało, a nie chciałam obciążyć włosów),
-na koniec tak jak zwykle odrobinę oleju koksowego na końcówki i silikonowego serum Bioelixire.

Efekt jak na zdjęciu. Włosy są wygładzone (aż nie pamiętam kiedy ostatnio tak były), a nawet trochę za bardzo ponieważ brak im objętości i po jakimś czasie zbijają się w strąki. Natomiast bardzo się błyszczą, dzięki hennie wydają się grubsze, są miękkie i o wiele łatwiej je rozczesać.

Podsumowując jestem zadowolona, ale często nie będę powtarzać tego zabiegu ponieważ bardziej mi zależy na objętości.

Jeśli chodzi o kolor włosów to zdjęcie, mam wrażenie że tego nie uchwyciło, to zmienił się bardziej niż się spodziewała, chociaż po pierwszym myciu też się trochę zmienił. Włosy zyskały rudawy-czerwony odcień, najwięcej jednak zależy od światła. Wszyscy mi jednak mówią, że naturalne lepsze więc jeśli kiedyś jeszcze sięgnę po hennę to bezbarwną. A wydaje mi się, że sięgnę ponieważ efekt bardzo mi się spodobał, przynajmniej jak na razie.

A wy od czasu do czasu robicie sobie włosowe spa? =)
  • awatar MissJ.: Piękne włosy :)
  • awatar eM-: ja staram się raz w tygodniu robić sobie takie SPA dla włosów ale henny nie próbowałam i chyba nie wypróbuje bo farbuję włosy. Olejowanie staram się robić- mam do tego olejek kokosowy. piękne masz włosy :)
  • awatar blog.carolicious: Ale arsenal !! :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
Nadszedł smutny dzień, a jednocześnie dobry. Udało mi się wykończyć kolejny kosmetyk, a był nim tonik przeciw wypadaniu Babuszki Agafii. Czemu dobry? Bo staram się pozużywać zalegające mi kosmetyki (chociaż wcierki rzadko mi zalegają), a smutny ponieważ szczerze polubiłam ten kosmetyk.
Apteczka Agafii tonik.jpg
Ale od początku:

ZAPACH
jest specyficzny, dziwny, ziołowy i bardzo przypadł mi do gustu chociaż nie zdziwiłabym się gdyby komuś zawadzał. Ulatnia się, więc czuć go tylko przy aplikacji.
KOLOR
jest podobny do Serum 7 ziół BA, ciemno brązowy.
KONSYSTENCJA
rzadka i tyle, w drugiej połowie okresu stosowania zaczął tworzyć się jasny osad.
WYDAJNOŚĆ
stosowałam go prawie codziennie (bardzo rzadko go pomijałam) bez przerwy, raz dziennie, w ilościach jakie określiłabym jako w normie. Tonik starczył mi równo na 5 tygodni, co uważam za dobry wyniki.
Apteczka Agafii wcierki (3).jpg
DZIAŁANIE
*wypadanie: w czasie stosowania toniku było w normie i to nawet w bardzo dobrej normie bo włosy nawet podczas mycia wypadały w mniejszych ilościach, a przy czesaniu było nawet bardzo dobrze w normie bo jeśli zdarzył się jakiś pojedynczy włos to było to rzadko. Muszę jednak zauważyć, że cały czas stosowałam też oleje na skórę głowy, jednak wcześniej zawsze kończyło się to całkiem niemałym wypadaniem podczas mycia.
Na tym polu tonik się spisał ale w końcu do tego jest przeznaczony.

*przetłuszczanie się skóry głowy: włosy pod tym względem były w bardzo dobrej formie. To pierwsza wcierka bez alkoholu, która nie oblepiał mi włosów przez co mogłam spokojnie od mycia do mycia chodzić i pokazywać się ludziom, czyli co dwa dni.
Włosy przez dwa dni były lekko sztywne u nasady przez co nie były oklapnięte, zatem wcierka nie wpływa na objętość, a jeśli już to pozytywnie.
Na tym polu też plusik.

*ogromnym plusem wcierki jest to, że nie bazuje ona na alkoholu dzięki czemu nie ma możliwości wysuszenia skory głowy, zioła i inne składniki aktywne odżywiają skórę głowy.

*wzrost włosów: tutaj nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów. raczej wszystko w normie, chociaż liczyłam na coś więcej.

PODSUMOWUJĄC
Bardzo polubiłam ten kosmetyk. Hamuje wypadanie, nie obciąża i odżywia skórę głowy, ale nie przyspiesza jakoś wzrostu włosów.

DOSTĘPNOŚĆ
tonik dostaniemy w różnych sklepach internetowych z rosyjskimi kosmetykami, ewentualnie w zielarniach czy sklepach stacjonarnych z tego typu produktami. Sztukę że zdjęcia zamówiłam na za 7.50 zł za 150 ml, co uważam za całkiem niezłą cenę w porównaniu nawet z wcierkami ogólnodostępnymi.
Apteczka Agafii wcierki (4).jpg
  • awatar Sugar Cane: Spadłaś mi z nieba. Z chęcią bym coś powcierała :)
  • awatar perasperaadastra81: o! chętnie wypróbuję! :)
  • awatar hairlovelo: @Sugar Cane: @perasperaadastra81: jeszcze jest wersja wzmacniająca i regenerująca :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Kolejny post pod tytułem "zakupowo". Można zauważyć, że ostatnio intensywność działalności bloga nie co spadła. Ale to nie tak, że już mi się znudziło. Nie dość, że trochę się u mnie pozmieniało to doszła nauka, na którą samą też mi nie wiele zostało czasu.  
Drugi powód to też fakt, że moja ostatnia pielęgnacja opiera się na systematyczności, a to znaczy mniej nowości. Zużywanie też mi idzie powolnie więc w sumie nie ma niczego pilnego. Jak na razie realizuje plan na marzec.

Zużywanie idzie mi wolno, tak jak już wspominałam, ale to nie znaczy, że wyzbyłam się potrzeby kupienia czegoś nowego.
IMAG5428.jpg
Przybyły:
*planowany, ziołowy eliksir wzmacniający Green Pharmacy, przeznaczony raczej na skórę głowy do zapobiegania wypadania włosów, ja natomiast poszukiwałam czegoś ziołowego w zastępie soku z aloesu na który obecnie olejuje włosy; zdecydowałam się na niego bo w przeciwieństwie do większości produktów tego typu (ziołowych) nie posiada alkoholu na początku, czy nawet przed ekstraktami, w składzie, a także (typowe dla pozostałych mgiełek) nie posiada silikonów; ponadto był w promocji więc nie było na co czekać.
*szklany pilnik ponieważ poprzedni źle skończył, teraz będę bardziej ostrożna;
*małe, finansowe szaleństwo, ale chyba właśnie czegoś takiego potrzebowałam, poza tym perfumów nigdy dość.
IMAG5429.jpg
Upatrzyłam sobie również nowy szampon łopianowy od Elfa Pharm, jednak nie mogłam go znaleźć, ale nie odpuszczę go sobie, jeszcze przyjdzie na niego czas. Za to wybór padł na szampon nizanej mi dotąd firmy. Wybór był dość szybki i spontaniczny, tylko zerknęłam na skład i powędrowałam do kasy.
IMAG5432.jpg
Szampon organiczny Petal Fresz to raczej nowość na pólkach Rossmanna, a może i nie ale wcześniej go nie spotkałam, a ni tam ani nigdzie indziej chociaż przyznam, że ostatnio nie rozglądałam się drogeriach więc możliwe, że się mylę.
IMAG5434.jpg
To już naprawdę koniec zakupów w tym miesiącu. mam wszytko czego mi potrzeba i to w małym zapasie.

No może... myślałam czyby nie pohennować sobie włosów, ale to jak już za jakiś czas. Przyznam, że bardzo kusi mnie ten pomysł.

A wy macie jakieś pokusy, które traktujecie jeszcze z rezerwą? ;)
  • awatar blog.carolicious: ciekawy ten szampon :) gdzie go kupilas?? :)
  • awatar eM-: kocham ten zapach perfum :)
  • awatar Gabrielaa: lepiej takie pokusy dobrze przemyśleć i się upewnić :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
Odżywkę można nabyć ostatnimi czasy w Biedronce za zawrotną cenę 6,99zł/200ml. Ja upolowałam ja już jakiś czas temu, więc możliwe, że za jakiś czas znowu się pokaże. Oprócz wersji normalizującej były dostępne jeszcze dwie: wzmacniająca i regenerująca, i mimo, że wszystkie trzy należą do tego samego producenta i do tej samej serii to różnią się od siebie. Wersja łopianowa posiada alkohol na początku składu przez co nie radziłabym je stosować na długość włosów, a szczególnie na końcówki. Natomiast dwie pozostałe oprócz ziołowych ekstraktów posiadają silikony zamiast alkoholu dzięki czemu bardziej będą się nadawały na same włosy, niż na skórę głowy (mogą obciążyć u nasady). Oprócz tego w Biedronce dostępne są szampony z tej serii, które kusiły mnie i wtedy i teraz, ale ćwiczę silna wole.
Herbal Care odżywka normalizująca.jpg
Skład:
Herbal Care odżywka normalizująca skład.jpg
Kolejno:
*alkohol, który jest jednocześnie konserwantem i promotorem, dzięki któremu aktywne składniki przejdą w głąb skóry, może podrażniać, ale samo wysuszenie jest bardziej prawdopodobne, dlatego powtórzę: radze odżywkę stosować jak wcierkę;
*woda;
*humekant, nawilża skórę i również pełni funkcje promotora;
*ekstrakt z korzenia łopianu, hamuje wypadanie włosów dzięki wzmocnieniu cebulek, zapobiega łupieżowi;
*e. z szałwii lekarskiej, łagodzi, odżywia i wzmacnia,
*kondycjoner, substancja wygładzająca włosy, ułatwia rozczesywanie, zapobiega rozwojowi bakterii w kosmetyku;
*ekstrakt z kory białej wierzby, działanie przeciwzapalne i antybakteryjne, pobudza krążenie skóry, uszczelnia naczynka włosowate;
*e. z pokrzywy zwyczajnej, wzmacnia i uelastycznia włosy, zapobiega ich wypadaniu, zwalcza łupież, przeznaczona szczególnie dla przetłuszczającej się skory głowy;
*siarka wzmacnia i uelastycznia włosy, jej niedobór objawia się łamliwością i wypadaniem;
*emulgator, pochodny oleju rycynowego;
*kondycjoner, zapobiega wypadania włosów i powstawaniu łupieżu;
*inulina ochrania przed konserwantami, a także wzmacnia;
*emulgator, pochodna o. rycynowego, odtłuszcza;
*konserwant;
*naturalny konserwant;
*kompozycja zapachowa.

Do rzeczy, oto co nam chce przekazać producent:
farmona herbal care (11).jpg
farmona herbal care (13).jpg
OPAKOWANIE
jeśli chodzi o estetykę itd. to nie ma nic do zarzucenia, ale jeśli chodzi o aplikacje to ja odzywkę przelałam do starego opakowania po Jantarze, kwestia przyzwyczajenia.

KONSYSTENCJA
rzadka, ciecz o lekko żółtawym odcieniu, zapach raczej przyjemny, ulatnia się z włosów, nie mam zastrzeżeń.
farmona herbal care (17).jpg
DZIAŁANIE
wiem, znowu się powtórzę, ale działanie oceniam tylko i wyłącznie na skore głowy, bo na włosy nawet nie próbowałam.
Jeśli chodzi o wpływ na przetłuszczanie się włosów to nie zauważyłam, aby ta odzywka miała jakieś spektakularne efekty w tej kwestii. Była raczej obojętna. W czasie jej stosowania przeżywałam lekki kryzys związany z przetłuszczaniem się włosów, a także lekką poprawę. Nie łącze jednak tego ze sobą ponieważ kryzys rozpoczął się przed jej stosowaniem, a poprawę raczej przypisywałabym szamponowi. Więc ani nie pogrążała mojej skory i nie pomagała jej pod tym względem.

Przyspieszenia wzrostu włosów niestety nie zauważyłam. trudno było to jakoś zbadać przez wizytę u fryzjera, która miała miejsce ok miesiąc temu, jednak od tego czasu włosy urosły może z cm. Bardzo słabo nawet gdyby nie brać stosowania wcierki pod uwagę. mam tylko nadzieje, że coś ruszy bo takim tempie to z desperacji chyba ogolę się na łyso.

Babyhair również nie porywało, było, ale zawdzięczam je innej wcierce. Nic nowego się jak zarazie nie pojawiło.

Natomiast największa zaleta odzywki było, jest, bezsprzecznie zwalczanie wypadania. Zawsze po jakimś czasie stosowania wcierki robiłam tygodniową przerwę. Tym razem utwierdziłam się w fakcie, że moje włosy, a raczej skórę tego nie lubią. Zatem zanim zrobiłam przerwę wypadanie było raczej niskie (ale nie jakoś super niskie). Podczas przerwy i powrocie na krótko do odzywki (tydzień) wypadanie się zwiększyło, niestety do stanu normalnego. A raczej normalnego dla mnie, czyli dość sporego (tak, że podczas każdego mycia muszę oczyszczać sitko w wannie bo niestety włosy je zapychają). Wizualnie (dzięki obserwacjom siatki w wannie xd) dzięki odzywce wypadało mi od 1/3 do połowy włosów mniej.
zioła.jpg
PODSUMOWUJĄC (a jest trochę do podsumowania)
Skład jest ok jak na ziołową WCIERKĘ, zioła są wysoko, znajdziemy również resztę składników o których wspomina producent w opisie, a zapach jest na samym końcu. Może niezbyt przyjazny delikatnej skórze, ale mojej nic złego nie zrobił.

Dobra jako środek przeciw wypadaniu, ale na efekty trzeba trochę poczekać i być systematycznym (ja wcierałam ją codziennie przed snem, efekty zauważalne w drugim tyg stosowania) więcej bym od niej nie oczekiwała, ale również nie szkodzi na innych frontach.

Przyznam szczerze, że cena jest o wiele korzystniejsza od typowych wcierek Farmony (typu jantar, czy Seboravit), ponieważ jest tańsza i ma większość pojemność buteleczki (8zł/200ml), a działaniem nie odbiega mocno od tamtych (jest odrobinę słabsza poza wpływem na wypadaniem), ja nie widzę dużej różnicy więc dlaczego miałabym przepłacać.

Będę ją wspominać dobrze i może jeszcze kiedyś do nie wrócę.
farmona herbal care (5).jpg
A i prawie bym zapomniała, dzisiaj zaczęłam picie, a raczej spożywanie oleju lnianego. Łyżkę wlałam do mojego koktajlu (którego się nie pije ale je xd) i był prawie nie wyczuwalny pośród owoców, musli i jogurtu. Lubie takie sniadania.
  • awatar vasios: Jak Ty to wszystko fajnie prezentujesz widać że podchodzisz to tego z zamiłowaniem :)
  • awatar by Iwona: Fajna recenzja!:-)
  • awatar creative30: dzisiaj na nią patrzyłam w biedronce był też szampon i się zastanawiałam nad nim gdybym nie miała odżywek z radicala i jantara pewnie bym wzięła super cena jak za farmone
Pokaż wszystkie (5) ›
 

fashionxstreet
 
*Witam*
Tak jestem zabiegana ze masakra,bylam prosto po lekcjach po buty i wypatrzylam sobie fajne buty tylko cena mnie przerazila bo prawie 3 stówy :| i teraz juz nie wiem ... Ale koniec tego biadolenia.. Przychodze dziś do was z recenzją *żelu pod prysznic Fitomed*
jpg487.jpg

*Składniki ziołowe* : wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej, kwiatostanu lipy, koszyczka rumianku, korzenia prawoślazu, owsa.
*Właściwości* : wytwarza łagodną, swoistą dla mydlnicy lekarskiej pianę.
*Objętość* : 200 ml.
*Mój zel pochodzi z www.fitomed.pl/(…)cms_t…*

Tradycyjnie zaczne od *plusów* :
+ żel ma przyjemny delikatny ziołowy zapach, aczkolwiek spotkalam sie z opinią ze niby smierdzi.. ale mi jak najbardziej takie zapachy sie podobaja
+kosmetyk jest niesamowicie *wydajny* :)
+ *cena* tylko 9,00zl
+dobrze nawilża skóre,skóra po nim jest mila w dotyku :)
+wystarczy nieduza ilosc produktu by sie spienił
+nie uczulił mnie,nie podraznil itd
+opakowanie fajnie,przezroczyste dzieki czemu mozemy widziec zuzycie produktu :)

*Minusy*
-minusem jest *dostepność* ,niby są w aptekach i sklepach zielarskich ale nie we wszystkich

Wlasnie ubolewam nad ta dostepnoscią,bo firma ma bardzo fajne kosmetyki które przypadły mi do gustu :) obecnie mam w domu 4 kosmetyki ich firmy heh a raczej 3 bo jak widac *żel juz jakis czas temu zużyłam* :)



              xoxo, *Fashion Girl*
  • awatar ljsjdaskjkjcxs: Cena rzeczywiście trochę wysoka, ale najwyraźniej są tego warte. Ziołowe kosmetyki są jednak najlepsze.
  • awatar gość: 3 stówy to trochę dużo ;p Ciekawy kosmetyk ;)
  • awatar KimB: Nie znam tego ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów