Wpisy oznaczone tagiem "koszmar" (173)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)kazdy_sen_zbyt_dlugo_sniony.html…
Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem.
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

miedzywierszami
 
"Fuj! Robak! Jaki wielki?! I po co mi to było? "Zjedz kawałek - powiedział Królik - szybko, bo nie mamy czasu!". Dlaczego zjadłam? Nie wiem. Uległam presji, a teraz żałuję. Jeny! CZY one muszą być aż tak gigantyczne?!

Zaraz po zjedzeniu tego ciastka zmniejszyło mnie do wielkości spinacza biurowego. Przeszliśmy przez szparę w korze drzewa, o którego się opierałam wcześniej i schodzimy w dół. Dlaczego zaufałam ciągle spóźnionemu Królikowi i uśmiechającemu się Kotowi? Nie wiem.

Szliśmy koło godziny, gdy nagle któryś popchnął mnie w kierunki bardzo głębokiej, czarnej dziury wydrążonej w ziemi. Potknęłam się i do niej wpadłam. Krzyczałam na całe gardło i czekałam na głuchy huk i czerń przed oczami. Po kilku minutach wyschło mi gardło i nie mogłam wydobyć żadnego dźwięku z ust. Wokół mnie zawisło w powietrzu pełno starych mebli i książek. Dziwnie mi się to oglądało. Spojrzałam w górę - ciemno. Na dole też nic nie było widać. Co ja teraz zrobię?

Chyba zasnęłam. Obudziłam się na miękkiej poduszce pod ziejącą dziurą w suficie. Usiadłam i lekko się przeciągnęłam. Znajdowałam się w niewielkim saloniku. Wszystkie meble były w kolorze różowym, pomarańczowym i białym. Zdjęcia na ścianach przedstawiały marchewki, króliki albo króliki i marchewki. Wszystko pokrywały marchewkowe zdobienia, a w kuchni pachniało zupą marchewkową. Nie podobało mi się tu. Skąd się tu wzięłam?

Weszłam do kuchni, bardzo burczało mi w brzuchu. Myslałąm tylko o tym żeby napchać kieszenie jedzeniem i uciec stąd jak najdalej. Może powinnam tak zrobić? Mmmm... Ten zapach... Może skosztuję troszkę tej zupy? Odrobinkę... Podeszłam do parującego garnka. Wzięłam pierwszą łyżkę z brzegu i nabrałam trochę zupy. Podmuchałam chwilę i włożyłam ją do ust. FUJ! Od razu wyplułam to świństwo. Jak w ogóle można to jeść? Nie była doprawiona, a konsystencja przypominała rzadki kisiel. Może powinnam sama doprawić? Zaczęłam szukać przypraw. Gdy w końcu je znalazłam odechciało mi się wszystkiego: "suszona marchewka", "cynamon marchewkowy" i "wyciąg z korzenia marchwi". Co ja tu robię?

Poszłam do salonu. Na pięknym, białym stoliku stało kryształowe pudełko z wieczkiem. Wyglądało słodko, jak kryształowa cukierniczka. Podniosłam pokrywkę. W środku leżało kilka ciasteczek w kształcie serduszek i, oczywiście, marchewek. Podniosłam jedno w kształcie serduszka. Obejrzałam go z każdej strony. Było ozdobione lukrem z każdej strony, ale tylko na jednej widniał napis "zjedz mnie". Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać. Włożyłam całe ciastko do buzi, ledwo się zmieściło. Żułam je łapczywie. Było pyszne, ale nie mogłam rozpoznać smaku. Coś jak ciasteczka korzenne?

Spacerowałam po domku oglądając obrazy wiszące na ścianach i meble. Królik, szary królik, szary królik z białą plamką i binoklem, szary królik bez binokla z parasolką i biały królik w bordowej kamizelce z ciężkim zegarkiem w kieszeni.
- Wstałaś nareszcie! - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się - Ile można spać? Musimy już iść, jesteśmy spóźnieni!! - Krzyczał tak głośno jak pozwałały mu jego małe płuca.
- Uspokój się! - Pisnęłam. Gdzie się śpieszymy? To nie miało sensu. - Gdzie mamy iść?
- Na podwieczorek do Kapelusznika i Zająca! Czekają na nas od jutra!
- Jutra? Co za nonsens... - powiedziałam cicho do siebie.
- Nonsens?! Ubieraj się i wychodzimy!
Ubrałam się tak szybko tak tylko mogłam. Gdy wyszliśmy znaleźliśmy się na pięknej i kolorowej polanie na środku lasu. Słoneczko grzało miło. Zamknęłam oczy i delektowałam się ciepłem poranka.
- Masz - powiedział Królik podając mi czerwony płaszcz - w lesie bywa chłodno. Posłusznie włożyłam go i nasunęłam kaptur na głowę. Podążaliśmy powoli w kierunku lasu. Słuchać było szum liści na wietrze, słodki zapach kwiatów i miodu. Było cudownie. Na gałązce nad nami usiadł skowronek. Śpiewał pięknie, tak kojąco. Idealnie zgrywało się to z bujającymi się drzewami i chmurkami pełzającymi po siebie. Nie wiem ile się w niego wpatrywałam, pięć sekund? Minut?... Lat? Ptak zerwał się z gałęzi i poszybował nade mną w kierunku polany. Z szerokim uśmiechem obróciłam się za nim wypatrując toru jego loty. Śpiewak usiadł na domku Królika i powoli zaczął wydziobywać dach budynku. Gdzieś to już widziałam... Tylko gdzie?...
- Ekhem... - usłyszałam ciche chrząknięcie. - Chyba ci się śpieszy, no nie? - Zapytał Kot zeskakujący z drzewa. Usiadł przede mną i miarowo ruszał ogonem w lewo i w prawo.
- No tak... już idę... - powiedziałam i zaczęłam kroczyć ścieżką. Po mojej prawej stronie groźnie i z gracją szedł Kot, a po lewej kicał Królik cały czas spoglądający na zegarek. Od czasu do czasu coś mruknął o tym, że już późno, że zaraz będzie ciemno, podczas gdy bestia po mojej prawej mruczała zapatrując się co chwilę na wiewiórki biegające po drzewach.

Szliśmy tak długo aż nastał wieczór. Świerszcze cykały w trawie, ptaki śpiewały musicale do wtóru rechotania żab. Pierwsze gwiazdy pojawiły się na przechodzącym w granat niebie, a świetliki latały miedzy drzewami i ponad dróżką. Czułam magię tętniącą w tym lesie. Wszystko wydawało się takie nierzeczywiste, a jednak każdą komórką ciała czułam, że to się dzieje naprawdę. Z letargu wyrwało mnie głośny stukot. Zamilkły ptaki, wiewiórki schowały się w dziuplach, żaby schowały się za drzewami, a świetliki zaczęły powoli ściemniać swoje światło aż zupełnie zgasło i pogrążyliśmy się w mroku.
- Ćśśśś... - usłyszałam za sobą Królika.
- Śmierdzi psem... - zawarczał Kot." ~ Alice ♥
alice111111.jpg
  • awatar gość: Przeszliśmy przez szparę w korze drzewa, o którego się opierałam wcześniej i schodzimy w dół. Dlaczego zaufałam ciągle spóźnionemu Królikowi i uśmiechającemu się Kotowi? Przeszliśmy przez szparę w korze drzewa, o KTÓRE się opierałam wcześniej i schodzimy w dół. Dlaczego zaufałam ciągle spóźnionemu Królikowi i uśmiechającemu się KotU? Pozdrowienia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

lovespam
 
lovespam:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

asumi10
 
Ohayo!

Dziś miałam bardzo straszny sen, w tym śnie krzyczałam i płakałam z przerażenia. Był tak okropny, że aż się obudziłam i jeszcze krzyczałam w realu, przez to moi rodzice się obudzili, cieszyłam się, że to był tylko sen oraz stwierdziłam, że był to jeden z moich najgorszych w życiu. Był on bardzo realny i praktycznie zapamiętałam każdy szczegół. Nie opowiem wam o czym on był, ponieważ się wstydzę, pewnie męczy was ciekawość, wybaczcie.

Ostatnio zmieniłam zdanie. Nie robię zamówienia na yatta w tym miesiącu, bo zbieram na nową komórkę. Tak jakoś wyszło. Zamówienie może zrobię na święta. Oczywiście wasze rady z poprzedniego posta dotyczące mojej przyszłej torby nie były na darmo, na pewno z nich skorzystam. Jest już połowa września, a ja nie oglądnęłam żadnego anime. Zaczęłam oglądać ''Tokyo Ghoul'', niestety po kilku minutach je wyłączyłam, ponieważ jest to horror, nie wytrzymałam, pewnie niektórzy stwierdzą, że przesadzam no, ale cóż zrobić, taka już jestem. Dodam jeszcze, że nigdy nie oglądnęłam horroru do końca (och, zeszłam z głównego tematu). W tym miesiącu nie mam w ogóle szczęścia do anime. Szukam czegoś fajnego, ale nie mogę znaleźć, co zacznę oglądać to wyłączam, bo mi się nie podoba. Proszę was o polecenie mi jakiś anime z w miarę ładną kreską, ciekawą fabułą, a gatunek to najlepiej shoujo, fantasy, komedia i ewentualnie kryminał, żadnych yaoi, echee oraz yurri (sorrki za błędy jeśli są). Uratujcie mnie, co będzie z kategorią ''anime miesiąca'' w podsumowaniu września. :/

-----------------------------------------------------------------------

Moja przyjaciółka w ten weekend była na Słowacji. Tam kupiła czekolady i dziś mi jedną podarowała. (Oczywiście już zjedzona, a papierek po niej zostawiłam na pamiątkę XD). W smaku była po prostu dobra, nie było według moich kubków smakowych żadnej różnicy pomiędzy polską, a słowacką przeciętną czekoladą.

img_20150914105840_2015-09-1415.34.30_zmniejszamy_pl.jpg


2015-09-14 15.34.50.jpg


2015-09-14 15.37.34.jpg


-----------------------------------------------------------------------

Dziś na lekcji troszkę mi się nudziło. Narysowałam taką dziewczynkę, zdjęcie niestety jest niedokładne, a w rzeczywistości ma ona więcej szczegółów (oczy i włosy się jej trochę rozmazały).
2015-09-14 18.13.22.jpg
  • awatar Abstrakcyjny blog: Mi się tokyo ghoul bardzo podobało, ale rozumiem, że nie lubisz horrorów. Polecam ci komedię ouran highschool host club. Jest świetna, jak jeszcze nie oglądałaś to obejrzyj. Jeszcze fajna jest "Nana" i "Sankarea"
  • awatar Victoria :3: Mnie *Tokyo Ghoul* podobało się bardzo :) W tym miesiącu skończę *Haikyu*,ale jeśli chodzi o jakieś nowe,które mogłabym Ci polecić to nie mam pojęcia.Ja ostatnio przebieram w tych,które już obejrzałam,bo gdy szukam czegoś nowego,zazwyczaj mnie nudzi i też nie mogę znaleźć tego co miałoby to *coś* :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

wera_200
 
tumblr_n44hgaB3I01trs9n2o1_1280.jpg


Hejo biszkopciki! Już za 4 dni powrócimy do koszmaru zwanego "ROK SZKOLNY". Tak proszę Państwa dwa miesiące odwyku się skończyło. Teraz zamiast na randkę z chłopakiem pójdziesz na randkę z MATMĄ czy BIOLOGIĄ ;D
Ja też tak samo jak Wy jeszcze nie ogarniam tego, że znowu wracam do tego budynku psychiatrycznego. Nie uśmiecha mi się rozpocząć nowy rok, bo na każdym kroku słyszę "MATURA BLA BLA..". Dziękuję Bogu za to, że nie mam tę przyjemność bycia już maturzystką. Bo to czeka mnie dopiero w 2017 roku. Dobra nie przedłużająć , zapraszam Was na mały tag , który ma nie jako osłodzić Wam powrót do szkoły. Lecimy!

1.Jaka klasa była Twoją najlepszą?
- Moją najlepszą klasą ever była 3 klasa gimnazjum. Właśnie wtedy uświadamialiśmy sobie jak bardzo zżyci ze sobą jesteśmy. Było bardzo dużo śmiechu, każdy każdego znał i nie bał się być sobą. Za to ogromne dzięki mojej byłej klasie. ; )

2.Kto jest Twoim najlepszym przyjacielem w szkole?
- Nie mam tak na prawdę najlepszych przyjaciół, ale mam za to bardzo dobre koleżanki. Tworzymy taki "DREAM TEAM". Są tak samo pokręcone jak ja i za to je lubię ; )

3.Twój ulubiony przedmiot?
- Zdaję sobie sprawę z tego, że tą odpowiedzią trochę Was zaszokuję , ale lubię MATEMATYKĘ. Nie ma miłości jest matma. Haha. Tak , tak wiem jak można ją lubić będąc w liceum? Ale wiecie lubię rozwiązywać zadanka dopóki mi wynik wychodzi. Czasami nasz status związku można określić jako "to skomplikowane" , ale końcem końców zawsze do siebie wracamy. Ja i matma, czy nie brzmi to pięknie?

4.Z jakiego przedmiotu masz najlepszą ocenę?
- Najwyższą oceną na moim świadectwie 2014/2015 to szósteczka. A taką ocenę miałam z religii, matmy, historii, chemii, informatyki, fizyki, geografii, niemieckiego i edb. Tak wiem jestem porąbana.

5.Z czego Twoim zdaniem jesteś najlepsza?
- Na prawdę nie wiem. Jestem pół humanem i pół ścisłowcem. Trudno mi powiedzieć bo z niczego nie miałam 4.

6.Twoja ulubiona nauczycielka/ nauczyciel?
Pani od Niemieckiego! ♥ Uczyłam mnie w 3 gimnazjum , a teraz też w LO ; D

7.Jaką miałaś średnią?
- Uwaga , uwaga : 5,56. Taką średnią miałam w pierwszej liceum ; ) I pewnie już takiej nigdy nie będę miała bo teraz zaczynają się schody --> 2 liceum ; D

8.Masz mundurki?
- Bogu dzięki nie ; D

9.Ile osób w szkole i klasie?
- W szkole hmm.. nie mam pojęcia, ale dużo. A w klasie 25 osób ; D

10.Jaki profil?
- Ja jestem w klasie medycznej, czyli biol-chem ; D

11.Ile macie średnio lekcji?
- Średnio 7 ; D

12.Gdzie chcesz iść dalej? Szkoła/studia.
- Tak po owocnych 3 latach nauki i zdanej maturze chcę podjąć studia na uniwersytecie Jagielońskim w Krakowie. Kierunek farmacja ; D

13.Podoba Ci się w Twojej szkole?
- Nie narzekam , ale nie mogę powiedzieć, że podoba mi się przebywanie w szkole ; D Ale szkoła jako instytucja, które skupia fajnych ludzi pomijając naukę itd. to jest ok ; D

Mam nadzieję , że podobał się Wam ten TAG. Piszcie do której Wy teraz idziecie klasy i czy cieszycie się z faktu, że za 4 dni szkoła ; D Chętnie poczytam ; )
  • awatar Domisiulek*.*: Ciekawe odpowiedzi, gratuluję takiej średniej :) Zapraszam do mnie, może coś Cię zainteresuje :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

miedzywierszami
 
"Czułam się co najmniej dziwnie. Ciecz znajdująca się w fiolce leniwie płynęła przez moje gardło. Jej słodki smak nie przypominał mi niczego. Właściwie po co to piłam? chyba z desperacji. Może zaraz ujrzę telewizor z propozycją "zagrajmy w grę"? Tak, zdecydowanie jestem dziwna. Wypiłam połowę zawartości pojemniczka i zamknęłam go korkiem. Poczułam się dziwnie senna. Usiadłam, a po chwili położyłam się na drewnianej podłodze. Potem widziałam już tylko ciemność.

Promienie słońca snujące się przez okno nieźle mnie rozbudziły. Usiadłam. Znowu jestem w domu. Tylko... dlaczego śpię na podłodzę?

Podniosłam się zimnej posadzki. Przede mną pojawiło się okno. No tak, nie było dobrze zamknięte. Zaścieliłam swoje łóżko i pozbierałam ubrania z podłogi. Od razu ruszyłam do łazienki.

Woda płynęła z góry leniwie od czubka mojej głowy aż po stopy. Oparłam ręcę na ścianie przede mną i stałam tak kilka minut. Musiałam ochłonąć. Kiedy w końcu się odprężyłam umyłam włosy i resztę ciała. Wytarałam się i owinełam w miękki, pachnący wanilią ręcznik. Podeszłam do umywalki. W lustrze była ta sama dziewczyna. Miała te same wory pod oczami co wcześniej. Niech tak będzie. Przez chwilę się przyglądałam mojemu odbiciu. Gdy się znudziłam wzięłam szczoteczkę do zębów i nałożyłam na nią sporą porcję pasty. Pochylona nad zlewem myłam zęby kilka długich minut.

Wypłukałam usta z miętowej pasty i przepłukałam twarz zimną wodą. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Zajęte! - krzyknęłam odruchowo, ale pukanie nie ustawało. Wytarłam szybko twarz ręcznikiem i odwróciłam się w stronę drzwi. Już miałam zacząć iść w kierunku drzwi, ale... zauważyłam coś czego nie powinno tu być. Przetarłam oczy dłońmi i jeszcze raz tam spojrzałam. Czyja znowu śnię?

Na koszu na brudną bieliznę siedział... biały królik! Miał na sobie bordową, staromodną kamizelkę bez rękawów z czarnym krawatem i zegar na łańcuchu wielkości sporego jabłka. Uderzał dosyć szybko tylną łapką w kosz. To stąd wydobywało się pukanie...
- Alice, spóźnimy się. - Powiedział lekko poddenerwowany. - Mieliśmy się pojawić wczoraj, ale jak zwykle zaspałaś.
Z każdym słowem robiło mi się coraz słabiej. O co mu chodzi?...
- Ubieraj się, migiem! - powiedział dosyć głośno ib zastukał łapką w zegar. Przedmiot sam w sobie był dziwny. Był złoty, wyglądał na niezwykle ciężki i porządny zegar, ale... wskazówki chodziły do tyłu. Jak to działa?

- Alice! - krzyknął wyraźnie oburzony królik. - Słyszałaś co powiedziałem?
Pokręciłam głową nadal niedowierzają, że on tu jest.
- Oczekuje cię Kapelusznik i Zając. Muszą coś ci przekazać.
Nadal stałam jak wryta. To tylko sen.
- No ruszaj się! Nie mamy całego dnia!
Szybko pobiegłam do pokoju. Ubrałam się i związałam włosy. CO JA WŁAŚCIWIE ROBIĘ?!

- Chodź za mną! - usłyszałam wołanie zza okna. Królik kicał w stronę lasu. Wystrzeliłam z domu i podążąłam za nim. Biegłam jakieś piętniaście minut. Nie mogłam złapać oddechu. Gdy stanęliśmy oparłam się o drzewo.
- Szybko ci poszło - usłyszałam drwiący głos z góry.
- Ja nigdy tak długo się nie szykuję. - Odpowiedział Królik.
- Mi by się udało ją tu zaciągnąć szybciej - wycedził przez zęby.
Spojrzałam w górę by zobaczyć rozmówcę. Było dosyć ciemno,chyba zbierało się na burzę. Wytężyłam wzrok.
- Witaj, Alice. - powiedział z szerokim uśmiechem Kot." ~ Alice ♥
dark-forest.jpg
  • awatar Lisa Angels: Tyle sie naczekałam a dostałam taki krótki rozdzial nie zdązyłam się nawet nim dobrze nacieszyć, a już się skończył!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

asumi10
 
Kangei!

Dziś jest jeszcze goręcej niż ostatnio, po obiedzie idę na piknik do parku z przyjaciółkami, a potem na basen z rodzinką. W czwartek spełniło się moje malutkie marzenie. Od tamtego dnia jestem dziewczyną z drugim kolczykiem w uchu. Chciałam sobie go zrobić na urodziny, ale tata się nie zgodził i nawet nie chciał o tym rozmawiać, a mama była neutralna. Pod koniec roku szkolnego zaczęłam o tym rozmawiać z mamą i się zgodziła i poszłyśmy do jubilera. Przy okazji moja siostra zrobiła sobie pierwsze kolczyki. Teraz tego kolczyka muszę nosić całe 2 miesiące czyli tak do wakacji. Moja sis strasznie to przeżywa, próbuje nie spać na boku i jak się jej nie chcący dotknie w ucho to krzyczy. XD

Mamy już 4 lipca, a czerwiec już daleko za nami, więc zapraszam na moje podsumowanie miesiąca(czerwiec). :)

Moje mangi z czerwca:

2015-07-04 09.16.19.jpg


2015-07-04 09.17.37.jpg

--------------------------------------------------

Mangą miesiąca jest 9 tomik ''Ścieżek Młodości''. Od 8 tomu historia zawarta w tej serii zaczęła według mnie stawać się bardziej wciągająca, coś się dzieje. 9 tom, nie mogłam przestać czytać, mówiłam sobie: do tego rozdziału, do tej strony...aż przeczytałam cały i czekam z niecierpliwością na 10.

2015-07-04 09.18.27.jpg

--------------------------------------------------

Anime, które oglądnęłam przez czerwiec:

-''Ookami shoujo kuro ouji''
20679491bf2e10e99_w.jpg


-''Kimi ni todoke''
Episode-2-kimi-ni-todoke-8634333-1276-720.jpg

--------------------------------------------------
Oglądnęłam w tym miesiącu tylko 2 anime, ale i tak miałam dylemat pomiędzy nimi, które jest lepsze. Anime czerwca to ''Kimi ni todoke'', ta seria była genialna, jest jednym z moich ulubionych shoujo, wydarzenia tam są realistyczne, muzyka świetnie dobrana do klimatu tego anime...
kimi_ni_todoke_season_2-05-sawako-ayane-classmates.jpg

--------------------------------------------------

Zakupem miesiąca jest tym razem lakier do paznokci. Jest on z AVON i kolor ten nazywa się fire cracker. Na razie raz pomalowałam nim swoje paznokcie. Trzymał mi się ponad tydzień, kolor dalej był mocny i lśniący. Lakier ten dość szybko wysycha po pomalowaniu. Jestem zadowolona z tego  zakupu.
0291f3bf80085ef5b06cfff586993590.jpg

--------------------------------------------------

Piosenką miesiąca jest nowy singiel Seleny Gomez, teledysk przyznam, że jest nudny, cały czas Sel wygina się pod prysznicem lub w szlafroku na kanapie lub krześle, ale za to sam utwór mi się bardzo spodobał. W tej chwili jest moim dzwonkiem w komórce.

--------------------------------------------------
Snem miesiąca jest koszmar, który przyśnił mi się nad ranem 29 czerwca.(Dużo będzie do przeczytania, bo bardzo dobrze go zapamiętałam).

W naszym domu był bardzo wielki pająk, bałam się przebywać w swoim mieszkaniu, potem było chyba jakieś spotkanie w szkole, w jednej sali były wszystkie klasy z mojego gimnazjum, byli z nami jeszcze rodzice, mama szeptem powiedziała mi, że jakiś na mnie patrzy od prawej strony chłopak, spojrzałam tam i faktycznie patrzył na mnie, uśmiechał się do mnie,a ja także puściłam mu uśmiech, był to uczeń z 1 gim. Po spotkaniu moi rodzice i siostra nagle zniknęli, wszyscy zaczęli gadać o wampirach, które pojawiły się nagle nie wiadomo skąd i piją krew każdego człowieka, którego spotykają, człowiek umiera już po samym ugryzieniu. Moje przyjaciółki pokazały mi na komórce zdjęcie wampira, który podobno kręci się w centrum miasta, fotkę te zrobił mężczyzna, który cudem mu uciekł. Wampir ten miał postać dziesięcioletniego chłopca, miał ciemne ubranie oraz włosy, a oczy ciemno-czerwone. Stwierdziłam, że to są bzdury. Martwiłam się o swoją rodzinę, której dawno nie widziałam. Zadzwoniłam komórką do mamy, zapytałam: Gdzie jesteście? Kiedy wrócicie? Mama odpowiedziała, że są w jakimś hotelu Garden i nie wiedzą kiedy wrócą, chciałam się więcej dowiedzieć, ale szybko się rozłączyła, dziewczyny powiedziały, abym jeszcze raz zadzwoniła, zrobiłam tak, gdy odebrała od razu powiedziała mi to samo co w ostatniej rozmowie i się rozłączyła, zadzwoniłam do niej jeszcze raz i znów to samo powiedziała w tym samym tonie i się rozłączyła. Stwierdziłyśmy, że to zwykłe nagranie, zaczęłam się bać o moją rodzinę, gdy szłyśmy przez planty(plac), była dziwna cisza, pochmurne niebo , na końcu placu zobaczyłyśmy chłopaka z 3 gim. leżał na chodniku w kałuży krwi z rozszarpaną szyją, na pewno nie żył. Widokiem tym byłam przerażona. Nagle za zaparkowanych aut wyskoczył chłopiec, którego widziałyśmy na zdjęciu w komórce. miał buzie i ręce pobrudzone krwią. Zaczął nas gonić, uciekałam do domu, bo miałam stąd bardzo blisko. Z tego co widziałam za sobą wziął sobie za cel jedną z moich przyjaciółek, chciałam jej krzyknąć, żeby biegła do mojego domu, bo jest na następnej ulicy, ale niestety dopadł ją i ugryzł w szyję, myślałam, że teraz będzie pił jej krew, ale zostawił ją na ulicy i ruszył za mną, biegłam jak najszybciej, byłam zła, smutna, przerażona i zapłakana przez to wszystko. Traciłam siły, wampir był już przy mnie złapał mnie pazurami za szyję(nie miał paznokci), biegłam jeszcze, byłam już koło mojego bloku...aż się obudziłam. Był już ranek, godzina 7, byłam przestraszona i trochę spocona i ciekawa co by było dalej.

Wiem skąd taki głupi sen. Dlaczego wampiry?-bo ostatnio szukałam 2 sezonu ''Diabolik Lovers, wampir, który nas gonił we śnie wyglądał prawie tak samo jak wampir z misiem, taki w fioletowych włosach z tego anime. Chłopaków z 1 i 3 gim widziałam dzień wcześniej przed snem na mieście, pająka również widziałam koło szafki u babci.
--------------------------------------------------

Ok, to wszystko w tym wpisie. Trochę mi na tym zeszło. Teraz idę do biedronki po warzywka na patelni. :)
  • awatar Victoria :3: *Kimi no todoke* ! Też sądzę, że genialne, obejrzałam z jakieś dwa miesiące temu, ale zamierzam obejrzeć jeszcze raz :) Cudny kolorek :3 Ja też mam w domu pajączka, jest malutki, więc sobie z Nami mieszka :D Nazwałam go Ferdziu :)
  • awatar Abstrakcyjny blog: oglądałam ścieżki młodości. A Kimi ni todoke zaczęłam oglądać, ale nawet nie skończyłam pierwszego odcinka, ale jeśli mówisz, że jest super to chyba pooglądam, bo moja ulubiona tematyka anime to romanse shoujo. Nie lubie tej głównej bohaterki w kimi ni todoke
Pokaż wszystkie (2) ›
 

asumi10
 
Hejka!
Dziś mamy 1 maj, a więc dzisiaj nadszedł czas na podsumowanie kwietnia. Pierwszy raz coś takiego robię, mam nadzieję, że wyjdzie mi w miarę fajnie. :) Zaczynamy:

Moje mangi, które kupiłam w kwietniu. Jest ich wszystkich 10 i jestem bardzo zaskoczona, że tyle aż udało mi się uzbierać i zdziwiona jestem skąd wzięłam tyle kasy na to wszystko (hehehe). Myślałam, że będzie ich może 5 albo 6, a tu 10.:)
I przyznam się, że jeszcze nie przeczytałam w ogóle ''PMMM''-''The movie rebellion'' i 11 tomiku ''Vampire Knight'' oraz ''Nad Brzegiem Rzeki''.

Oto moje kwietniowe mangi:
2015-05-01 11.33.35.jpg


2015-05-01 11.33.47.jpg


A tutaj wszystkie w kupce.
2015-05-01 11.34.57.jpg

--------------------------------------------------
Mangą miesiąca jest ''Rock na szóstkę'' ponieważ ma prześliczną kreskę i ciekawą fabułę mimo, że jest to jednotomówka. Poza główną opowieścią są jeszcze trzy inne historyjki w tej mandze, które również mnie urzekły.
2015-05-01 11.38.43.jpg

--------------------------------------------------
Teraz wszystkie anime, które oglądnęłam do końca w kwietniu.Są to:

-''Kaichou wa Maid-sama!''
Minitokyo.Kaichou.wa_.Maid-sama.483732.jpg


-''Sukitte ii na yo''
sukitte-ii-na-yo-14-01.jpg


-''Itazura na kiss''
720585daf08af0_full.jpg


-''Diabolik Lovers''
diabolik_lovers_02.jpg


-''Kotonoha no Niwa''
sp-s2-ascene.jpg

--------------------------------------------------

Anime miesiąca to ''Kaichou wa Maid-sama!'' dlatego, że jest to komedia, która naprawdę mnie rozśmieszyła i to wiele razy, ma piękną kreskę i się przy tym wcale nie nudziłam choć jest to klasyczne shoujo.
Kaichou wa Maid-sama! - 13 - Large 11.jpg

--------------------------------------------------
A teraz zakup miesiąca. Jest, a raczej są nim moje buty, które kiedyś wam już pokazywałam. Są wygodne i śliczne. Można je dopasować do wielu zestawów ubrań. Dużo razy słyszałam od swoich koleżanek:Ola(ja) masz fajne buty. :) Nawet mojej babci się spodobały. Jedynym małym minusem jest to, że kiedy są schody lub krawężnik na ulicy to czasem się potykam przez te wielkie podeszwy. Ogólnie mówiąc te buty według mnie są ekstra. :D
2015-05-01 11.42.20.jpg

--------------------------------------------------
Piosenką miesiąca jest utwór Calvina Harrisa i Ellie Goulding pt.Outside. Uwielbiam tą piosenkę.

--------------------------------------------------
Ostatnią kategorią jest sen miesiąca. Ze wszystkich snów, który najlepiej pamiętam i jest najbardziej ciekawy to sen o kosmitach. XD

Był dzień, siedziałam w domu i zauważyłam z tatą i siostrą, że coś wielkiego idzie znad Góry św.Marcina (mam balkon z, którego widać tę górę i inne górki). Po chwili była tam tylko czerwona mgła, a z tej mgły wyłaniały się ogromne pojazdy kosmitów, które miały macki i wyłapywały wszystkich na swojej drodze ludzi i wysysali im całą krew. Te kosmity zmierzały do mojego miasta, prosto w naszym kierunku, ja powiedziałam tatowi, żebyśmy szybko znaleźli mamę i pojechali jak najdalej stąd, aby nas nie złapali ale tata mnie nie słuchał patrzył się tylko na kosmitów, które zabijają ludzi, a moja młodsza siostra płakała z przerażenia. Ja zaczęłam się drzeć na tatę, aby przestał patrzeć na to wszystko i żebyśmy się ratowali.

Nie pamiętam co było dalej, bo się obudziłam w środku nocy, to dla mnie był koszmar. A te kosmity i ich pojazdy były ewidentnie takie same jak w filmie ''Wojna Światów''. Chyba za bardzo się wciągnęłam w ten film.
--------------------------------------------------
To koniec tego posta, trochę się opisałam i oczy troszkę mnie bolą. Liczę na to, że się wam podoba cały wpis. :D
  • awatar Bïtchïnamï: Zazdroszczę mang :c brak hajsu :c
  • awatar Abstrakcyjny blog: sporo tych mang. A kaichou wa maid sama też bardzo mi się podobało. Zapraszam na kolejny rozdzialik mojego opka ;)
  • awatar .Guciowata.: Nieźle, ja w miesiącu może 2-3 anime oglądnę, bo nigdy nie ma kiedy ;-; A co do mang, mam dopiero 3, niedawno zaczęłam je w ogóle czytać :)
Pokaż wszystkie (8) ›
 

miedzywierszami
 
" Trudno mi to przyznać, ale czuję się nieswojo. Mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie, że nikt nie jest w stanie zrozumieć. Kilka dni temu powiedziałam rodzicom, że mam brata. Spojrzeli na mnie swoimi wybałuszonymi oczami. Tak. Otóż mam brata. Jest ode mnie starszy, wyższy i... jak się okazało tylko ja go akceptuję. Dla rodziców to co mówię jest wyssane z palca. Jak można tak traktować swoje dziecko? Nie dziwię się, że prawie nigdy się nie odzywa. I tak dobrze się trzyma, ja wpadłabym w depresję, przestała jeść, spać... a on tak spokojnie siedzi na parapecie całą noc patrząc w gwiazdy, zupełnie jak ja. Ostatniej nocy przyjrzałam mu się. Jest głowę wyższy, lekko umięśniony. Jego czysto zielone oczy wpatrują się nieruchomo w górę spod czarnych jak noc włosów. Ma na imię John, nie wiem skąd się tu wziął ani dlaczego się ukrywał, sam strzeże swoich tajemnic.

Wkroczyłam do gabinetu pana Smith'a. Wycedziłam szybkie "dzień dobry" i usiadłam na kanapie. Mama oczywiście zdążyła mu już zaalarmować, że zmyśliłam sobie brata i ciągle o nim mówię. Zaraz zacznie się rozmowa " co się z tobą dzieje dziecko? Może coś zjadłaś? Może się narkotyzujesz? Chodzisz na seanse spirytystyczne? Abo może po prostu jesteś NIENORMALNA? Spokojnie, to się zdarza..." Nie miałam ochoty tego wysłuchiwać. Opowiedziałam mu trochę o braciszku i jasno przedstawiłam, że siedzi obok mnie. Ku mojemu zdziwieniu przywitał go krótkim "witam". ŻE CO?! wydaje mi się to co najmniej.... dziwne? Niby on go widzi, a reszta nie? Żenada. Oparłam się plecami o ścianę i założyłam ręce na klatce. Po chwili zrozumiałam, że tylko udaje, że mi wierzy. Idiota. Wpatrywałam się w jego puste oczy dopóki nie zorientowałam się, że o coś spytał.
- Słucham? - poprosiłam żeby powtórzył.
- Dlaczego ubierasz się na czerwono? - przyglądał mi się już od kiedy weszłam. Czerwone trampki za kostkę, czarne spodnie i czerwona bluza. Czy to dziwne, że ostatnio zaczęłam lubić ten kolor?
- Zabrania mi pan? - uniosłam brew. Znowu skrzypiące krzesło, tykanie zegara. Nie wytrzymam.
- Nie powiedziałem tak. Chciałem się tylko dowiedzieć dlaczego wybrałaś ten kolor. - odpowiedział delikatnie. Tak rozmowę można prowadzić godzinami. Patrzyłam na psychologa, Johna i zegar i tak w kółko przez całą godzinę. John wyglądał na bardzo znudzonego. Położył się na kanapie tak, że zwisała mu głowa i oparł lekko ugięte nogi o ścianę. Zaczęłam się śmiać.
- Czy to co powiedziałem jest dla ciebie zabawne? - widać było, że zaraz straci nad sobą kontrolę.
- Nie słuchałam pana. - odpowiedziałam szczerze. - Do widzenia.
Wyszłam z gabinetu równo z czasem, który był przeznaczony na wizytę. Wieczorem, kiedy znowu zaczęłam wychodzić z Hadesem, szłam z Johnem trzymając go za ramie. Czułam się przy nim bardzo bezpieczna. Jednak wrażenie, że ktoś mnie obserwuje nie opuszczało mnie ani na krok.

Po kąpieli położyłam się do łóżka. Brat jak zawsze usiadł na parapecie i patrzył w gwiazdy. Czułam jak wtapiam się w miękką poduszkę i zapadam w sen. Już się nie opieram, bo gorzej być nie może... Nie?

Przewróciłam się z boku na bok. Otworzyłam oczy kiedy przez okno wpadły promienie słońca. Pokój wyglądał jak zawsze. Obdrapane ściany, wilgoć na suficie, poprzegryzane przez myszy panele na podłodze. W kącie przy ledwo działającym grzejniku leżały dwa stare, zniszczone i niewygodne materace. Na nich spoczywały koce i poduszki. Oprócz nich w pokoju nie było praktycznie nic.

Spojrzałam w sufit nade mną. Wilgoć się rozprzestrzeniała, a z okna słychać było syk wiatru. Nie było szczelne. Położyłam się tyłem do ściany i patrzyłam jak śpi mój starszy brat. Cieszę się, że go mam. Jego klatka miarowo unosiła się i opadała wraz z oddechem. Umięśnione ręce trzymał za głową. Odkąd skończył 15 lat pomaga tacie ścinać drzewa na opał (lub na sprzedasz) i nosić do wozu. W nocy oddał mi swój koc. Musiało być mu zimno. Okryłam go nim i swoim, wstałam i wyjrzałam za okno. Była chłodna jesień. Za niedługo będzie zima. Wszyscy będą musieli spać w salonie przy kominku żeby nie zamarznąć.

Od kilku miesięcy mamy nową mamę. Nie lubię jej, jest okropna. Tamta mama była ciepła, kochająca i zawsze robiła coś żeby było nam lepiej, a ta... zdzira zjada wszystko co udaje nam się zdobyć i nigdy nie powiedziała nam, że nas potrzebuje, kocha i inne bzdety. Tata zrobiłby dla niej wszystko. Prawie nie je, nie śpi, stale pracuje. Horror. Ale cały wolny czas spędza ze mną i Jasiem. No... przecież jesteśmy jego dziećmi, nie?

Umyłam się szybko w brudnej i zimnej łazience i ubrałam luźną bluzkę po braciszku oraz stare spodnie jeansowe. Włosy spięłam w ciasnego kucyka. Po porannym doprowadzaniu się do porządku pomaszerowałam do pokoju.
- Pobudka, wstajemy. - powiedziałam z uśmiechem siadając na krańcu jego materaca. Niestety miał taki twardy sen, że żeby go dobudzić trzeba było nieźle się namęczyć. - Wstawaj! - krzyknęłam ze śmiechem i na nim usiadłam. Dostał ode mnie poduszką.
- No już, już. Spokojnie. - zaśmiał się zaspany i zabrał mi poduszkę. Oberwałam nią w głowę i chichocząc spadłam na swój materac. - Która jest? - spytał, przeciągając się.
- Ta, o której księżna oczekuje śniadania. - powiedziałam poirytowana zachowaniem naszej nowej mamy.
- Już tak późno? - wstał i skierował swoje kroki prosto do łazienki. Natomiast ja zajęłam się przygotowaniem śniadania. Tata od świtu rąbie drewno, najkochańsza mamusia leży w łóżeczku, a my sprzątamy i gotujemy. Świetne życie. Łuu chuu. Ubaw po pachy.

Gdy wszyscy usiedli do stołu, Linda - macocha - zaczęła pochłaniać wszystko co się na nim znajdowało. Zdążyliśmy razem z tatą i bratem zjeść po jednej kanapce  kiedy zabrakło jedzenia. To już prawie miesiąc od kiedy brakuje żywności. W radiu mówią, że przechodzimy kryzys, warunki pogodowe nie sprzyjają rolnikom. Wpuszczają nas w maliny. Posprzątałam po śniadaniu. Jasiek zaczął się ubierać, zaraz wychodzą do lasu. Ten to ma dobrze. Wychodzi na cały dzień i nie musi patrzeć na wiecznie niezadowoloną minę mamuni.

Tak wygląda cały nasz dzień. Pobudka, łazienka, śniadanie, sprzątanie, praca, usługiwanie tej wiecznie nienażartej i egoistycznej świni, kolacja i spanie. Gdyby nie brat to już dawno by mnie zagłodziła. To on zwracał jej uwagę o to, że nie dzieli się po równo. Ona zawsze nas nienawidziła. Pogardliwie patrzyła na wszystko co robię.
Po ciężkim dniu położyłam się spać z Jasiem. Na niefart Lindy przesunęliśmy materace obok drzwi. Tam ściana była rozgrzana od komika, który znajdował się po drugiej stronie. Rodzice siedzieli za ścianą i zawzięcie o czym rozmawiali. Nie mogłam rozróżnić słów jakie wypowiadali, ale wiem, że mówili je nerwowo. Ostatecznie kiedy brat wstał i otworzył drzwi żeby wyjść do łazienki usłyszał fragment wypowiedzi mamy...
- ... musimy się ich pozbyć!
Szybko przymknął drzwi i ukucnął przy nich. Zaczął nasłuchiwać.
- Nie pozbędę się moich dzieci, nie ma takiej opcji. - mówił tata.
- Chcesz przez te zwierzęta umrzeć z głodu?! Twoja poprzednia żona popełniła właśnie ten błąd, który chcę ominąć. Są wiecznie nienażarte i kradną resztę jedzenia żeby zjeść we dwójkę w pokoju. -  Linda zawsze mi wypominała, że to ja zabiłam mamę, że zabierałam jej wszystko to co miała, mimo że miała mało. Podobno zmarła z wycieńczenia i głodu... Popłynęła mi łza po policzku, to moja wina. Wszystko zepsułam. Teraz bym siedziała na jej kolanach, słuchając jej opowieści o ciasteczkowych domkach, krasnoludkach i grzała się z nią przy kominku. Skuliłam się na materacu. Po krótkiej wymianie zdań udało się tej zołzie namówić tatę żeby nas zabrał jutro w poszukiwaniu chrustu i zostawił samych miedzy drzewami gdy zacznie się ściemniać.

Przez całą noc nie zmrużyliśmy oka. Jasiek stał przy oknie, wpatrując się w zachmurzone niebo. O świcie przyszedł po nas tata. Był przybity. Miałam do niego wielki żal za to co miało zaraz nastąpić. Po śniadaniu poszliśmy do lasu z taczką i zaczęliśmy zbierać gałązki na opał. Brat gwizdał sobie jakąś melodię, a ja mruczałam to samo pod nosem. Minął nam tak cały dzień. Nie zauważyliśmy kiedy nas tak po prostu zostawił samych w lesie. Opanowała nas ciemność. Księżyc wyglądał zza chmur jakby bał się wyjść i pokazać się nam w całej okazałości. Pohukiwania sów przyprawiały mnie o gęsią skórkę.

Jaś złapał mnie za rękę i zaczęliśmy nerwowo kroczyć między drzewami. Co chwilę oglądał ich korę. Po kilku minutach zorientowałam się, że zrobił na nich nacięcia żeby znaleźć drogę powrotną. Kocham Cię, Jasiek! W środku nocy weszliśmy po cichu do domu i położyliśmy się w łóżkach. Rano macocha zorientowała się, że wróciliśmy i zrobiła ojcu awanturę. Wracając z pracy tata dowiedział się jakim cudem znaleźliśmy drogę. Zabrał nam nóż i wszystko co mieliśmy ostre w pokoju i zamknął nas na cały dzień i noc w pokoju. Jak zwykle zrobił to pod namową mamy.

Znowu pobudka była o świcie. Brat schował czerstwy chleb, który mieliśmy na śniadanie do kieszeni. Kolejna wyprawa w las. Tym razem wyszliśmy na te terenu, na których bałam się przebywać. Mama opowiadała, że dzieci stamtąd nie wracają. Szłam trzymając Jasia za rękę, a on sprytnie zostawiał odłamki śniadania za sobą, tworząc drogę ewakuacyjną.

Trudno mi się pracowało, byłam głodna i chciało mi się pić. Zasnęłam pod drzewem koło szesnastej kiedy zaczęło się ściemniać. Tata odszedł a brat mnie obudził szukając resztek jedzenia. Nie mogliśmy ich znaleźć. Po godzinie zdaliśmy sobie sprawę, że ptaki które łapczywie patrzyły na nas swoimi błyszczącymi oczami z gałęzi miały w tym swój udział." ~~Alice♥♥♥


forest_at_night.jpg
  • awatar Lisa Angels: No, no kolejna bajka. Po porównaniu obu snów, można zauważyć, że Alice dzień przed zaśnięciem widzi osobę, która będzie w jej śnie. Wyobrażam sobie miny jej rodziców, gdy usłyszeli, że ich córka ma brata... Rozdział cudowny, ach nie mogę się doczekać, dalszych losów Jasia i Małgosi w twoim wykonaniu.
  • awatar milczący: Czy to nie aby Jaś i Małgosia się zapowiada?
  • awatar Alice - Między wierszami: @Milczący czują najwięcej.: @Lisa Angels: Jejku, jak się cieszę, że Wam się spodobało :D Mam jeszcze kilka pomysłów na rozdziały :3 Miłego czytania! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

miedzywierszami
 
"Biegnij, Alice. Biegnij! Dasz radę! Wyrównaj oddech. On Cię widzi, obserwuje każdy krok i bardzo chce żebyś popełniła błąd. Nie potknij się. Jeszcze pół drogi. Ehhh... Zatrzymałam się. Moje nogi już nie wyrabiają. Szybciej było by przez las, no ale...
Usłyszałam szmer na lewo ode mnie. Wiedziałam... Szybkim krokiem ruszyłam ścieżką. Nie odwracaj się, nie wolno ci. Zrozumiałaś? Idę dalej prosto przed siebie. Nie słyszę nic prócz bicia serca. Już nie mogę, stanęłam. Teraz to już na pewno jest po mnie. Coś dotknęło mojej ręki. Odruchowo krzyknęłam i szybko odskoczyłam od tego miejsca. Założyłam kaptur i zaczęłam biec przez las ile sił w nogach. Nigdy wcześniej tak szybko nie biegłam. Z takim tempem wgrałabym każde biegi przełajowe. To tak działa adrenalina. Zawsze się nad tym zastanawiałam. Wbiegłam na polanę, w tym tempie będę tam za 20 min. Uśmiechnęłam się. Jeszcze tylko jeden skok przez wąski potok i.... TRACH.
- Aaaaa!! - krzyknęłam głośno i upadłam na plecy po drugiej stronie. Moja noga... Złamana. Wiedziałam, że coś się stanie, wiedziałam. Bolało tak mocno, że nie byłam w stanie myśleć o niczym innym. Obraz zaczął mi się rozmazywać. Po kilku minutach nastała ciemność.

Ale tu niewygodnie. Obróciłam się na bok, było jeszcze gorzej. Otworzyłam oczy, ciemno? Ile ja leżałam. Usiadłam powoli, poczułam delikatny wietrzyk. To było co najmniej dziwne. Nie czułam trawy, ani ziemi. Leżałam na czymś o wiele twardszym. Zaraz... To gałąź?! Lekko się przestraszyłam. Co robiłam na drzewie?!
- Obudziłaś się wreszcie - powiedział ktoś niskim głosem. Znam go... - Myślałem, że się dziś nie obudzisz - Chwilka, mam na końcu języka... - Jak noga? - Czekaj, czekaj... - Usztywniłem ją, ale najlepiej nie wygląda... - Mam cie!
- To znowu ty? - spojrzałam w miejsce, z którego wydobywał się dźwięk. Zamruczał.
- A któż by mógł być? - Zapytał ze śmiechem. - A tak poza tym to szybko biegasz, nie mogłem cię dogonić. - śmiał się dalej.
- Bardzo zabawne, a co by się stało gdyby on mnie dopadł? - pytam lekko urażona.
- Bym cię przewrócił i przygniótł lekko do ziemi - zamruczał.
- Tam na ścieżce to byłeś ty?! - zapytałam coraz bardziej zdenerwowana. Jak on mógł?
- No pewnie, gdyby to był on to najpierw poczułabyś jak sztylet przebija ci kręgosłup, płuca a na końcu serce. Wyćwiczył to sobie całkiem nieźle. - zaśmiał się delikatnie.
- Nadal tu jest? - zapytałam cicho.
- Gdzieś się kręci, ale nie może cię znaleźć.

Po kilkunastu minutach szłam po ścieżce z jakże uroczym kociskiem. Szliśmy w ciemności. Las o tej porze dnia wydawał się niebywale straszny. Jakoś dokuśtykałam się do pierwszego skrzyżowania. Spojrzałam w górę. Dosłownie nad najwyższym tam drzewem świecił księżyc. Zapatrzyłam się w niego, był wręcz ogromny.
- Kogo my tu mamy? - usłyszałam za sobą jakiś chropowaty głos, miałam wrażenie, że się uśmiechał. Ciszę przerwał dźwięk skrobania metalu o słup. Włosy stanęły mi dęba. Głuchy odgłos kroków zaczął miarowo stawać się głośniejszy. Mój oddech stał się płytszy. Zaraz, a gdzie kot? Nawiał... Zdrajca.
- Zgubiłaś się, kochanie? - spytał bardzo słodko, niemal czułam jego oddech na karku. Nie potrafiłam się ruszyć, strach mnie sparaliżował.
- Dokąd zmierzasz? Pomóc znaleźć Ci drogę? - Ten śliski głos mi się nie spodobał.
- Do babci... - odpowiedziałam drżącym tonem kiedy poczułam ostrze noża dotykające moich pleców. - Babcia mnie oczekuje... muszę iść...
- Nie tak szybko. Sama nie dasz sobie rady. - najwidoczniej zauważył, że mam problemy z nogą... Cholera.
- Nic mi nie będzie...
- Powiedz gdzie mieszka babcia to cię zaniosę.
- Nie. - odpowiedziałam stanowczo.
- To sam sprawdzę. - wyciągnął mój telefon z torby i znalazł ją na GPS'ie. Dzięki tato...
- Albo mam lepszy pomysł... Pójdę sam i przygotuję ci wygodne łóżeczko żebyś mogła odpocząć po drodze. Do zobaczenia. - zamruczał i zniknął. Jeszcze chwilę stałam, byłam przekonana, że on się na mnie patrzy.... skądś...

Po godzinie marszu, bez kota, dotarłam wreszcie do chatki. Bez zastanowienia ruszyłam biegiem do drzwi. W kącie stał rozpalony kominek, z kuchni dobiegały najprzeróżniejsze zapachy a na stole stał wazon z kwiatami.
- Babciu, już jestem! - zawołałam wesoło i zaczęłam jej szukać po domu. Na pewno jest w kuchni...
- Zobacz jak piękn.... - zamilkłam kiedy spostrzegłam, że jej tam nie ma. Może się położyła? Jest już późno. Niestety też jej tam nie było. Hmmmm.... Wiem! Poszła do piwnicy po konfitury do ciasta. Babcia robi najlepsze konfitury EVER!!!! Schodzę szybko na dół. Światło było zapalone. Wybetonowany korytarz prowadził przez kilka metrów prosto i kończył się drewnianymi drzwiami. Po obu stronach widać było po jednej parze drzwi. Zaczęłam je po kolei sprawdzać. Pusto. Nic. Zero. Co babcia może tam robić? Otworzyłam drzwi,do których prowadził korytarz.

Weszłam do środka. Było ciemno. Pamiętam, że na środku pokoju była żarówka i łańcuszek. Gdy się za niego pociągnęło to zapalała się ona i robiło się nawet przyjemnie. Chociaż... piwnica zawsze przyprawiała mnie o dreszcze. Kilka kroków do przodu. Raz. Dwa. Trzy. CHLUP. Znowu rury poszły? Chlup. Chlup. Chlup. Chlup. O jest łańcuszek. Od razu za niego pociągnęłam. To co zobaczyłam... Nie potrafię opisać emocji, które mnie wtedy ogarnęły. To było obrzydzenie, strach i rozpacz... Gniew... To wcale nie była woda. Tym razem na ścianie nie wisiał czosnek, a TO wcale nie była moja babcia... Ona była... Miła, kochana... przede wszystkim ŻYWA. Przebiegłam przez kałużę krwi przy okazji rozbryzgując ją po całym pomieszczeniu i oczywiście sobie.
- Babciu?... - zapytałam cicho, wierząc, że to tylko żart. Niestety nim nie był. Poczułam wzbierającą we mnie rozpacz. Po gorących policzkach popłynęły mi łzy, padłam na kolana i złapałam babcie za rękę. TO nie może być PRAWDA! TO NIE JEST MOŻLIWE!

Auć. Ktoś złapał mnie za włosy i pociągnął do góry. Uniosłam głowę, a chłód metalu dotknął mojej szyi.
- Mówiłem, że przygotuję dla ciebie łóżko? - zamruczał. Gęsia skórka od razu się pokazała. - Babcia już Ci nie będzie przeszkadzać w odpoczynku. - Zaśmiał się szorstko. Miał naprawdę dziwny głos, nienaturalny. Po chwili złapał mnie za kaptur i zaczął ciągnąć mnie po ziemi w stronę schodów do góry. Zostawała za mną stróżka krwi. Kołnierzyk mocno naciskał na moją szyję, czułam, że się uduszę. Wciągnął mnie mocno po schodach i rzucił na łóżko. Przez niedotlenienie obraz zaczął mi się rozmazywać a dźwięk wydawał się przytłumiony. Okno nad moim ostatnim miejscem spoczynku było uchylone. Oprawca przycisnął mnie do łóżka ręką, trzymając w drugiej nóż. Od strony okna coś błysnęło. Spojrzałam słabo w tamtą stronę. Zarys człowieka z latarką stawał się bardziej wyraźny. Mundur całkiem go przykrył, był prawie niewidzialny. podszedł zaciekawiony do okna.
- Ostatnie życzenie? - zapytał zabójca. Tam stał jakiś wojskowy albo myśliwy... Było ciemno, nic mnie już nie uratuje. Nade mną błysnął nóż. Mężczyzna wyglądał na sparaliżowanego, po chwili zaczął biec w kierunku drzwi wejściowych. Nie mogłam znieść nacisku na moją szyję. Już prawie nie oddychałam.
- Kim jesteś? - zapytałam ostatkiem sił. Zaczynałam odpływać.
- Twoim koszmarem... - Uśmiechnął się i wbił mi sztylet w serce. Ostatnie co słyszałam to wyłamanie drzwi i dużo krzyku...

- I wtedy się obudziłam... - powiedziałam kończąc opowieść. Pan Smith (mój psycholog) patrzył na mnie z otwartą buzią, wyraźnie zaskoczony."~~ Alice♥♥♥

chatka.jpg
  • awatar kruk55: świetnie piszesz - lubię fantasy
  • awatar Lisa Angels: Zaskoczył mnie fakt, połączenia Alicji z czerwonym kapturkiem, ciekawa kombinacja. Trochę mnie zdezorientowałaś tym rozdziałem. Po pierwsze, nie załapałam od razu, że to ona i myślałam, ze to oddzielna historia(Ale na serio w realu nie cierpi kotów, a w śnie je lubi?) Co do tekstu to przyjemnie mi się czytało, szczególnie, ze to zdecydowanie moje klimaty. No nic czekam na więcej :D
  • awatar Alice - Między wierszami: @Lisa Angels: Cieszę sie, że Ci sie spodobało ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

miedzywierszami
 
"- Połóż się i opowiedz coś o sobie i jak się czujesz.
- Nie wiem od czego zacząć...
- Zacznij od początku.
- No... więc jestem Alicja, jestem nastolatką. Od małego uwielbiałam czytać baśnie, a teraz powieści. - zamilkłam na chwilę.
- Kontynuuj, dziecko.
- Czuję się dobrze, ale jestem wyczerpana przez moje sny... są dziwne, wydają się tak prawdziwe, że budzę się ze łzami na policzkach. Są dość nienaturalne.
Psycholog uważnie mnie słuchał i zapisywał coś w notatniku. Nie zdajecie sobie nawet sprawy z tego, jak drażnił mnie każdy ruch długopisu, tykanie zegara i skrzypiące krzesło, na którym siedział. Musiałam to jakoś przeżyć.
Godzinę później siedziałam już w samochodzie razem z mamą. To było moja pierwsza wizyta u specjalisty, sensacji nie było. Mama mnie zmusiła po tym jak któryś z kolei postawiłam cały dom na nogi wrzaskiem w nocy, a dokładniej mamę, tatę, babcię z dziadkiem i mojego kochanego psa - Hadesa.

Mój zwykły dzień jest naprawdę monotonny. Pobudka, dojście do siebie, prysznic itd... no cóż, jestem normalną dziewczyną w normalnym świecie, tzn. chyba.
Ściągam piżamy i rzucam je w nieładzie na kafelki. Związuje niezgrabnie kucyka i wchodzę pod prysznic. Woda mnie zawsze uspokaja. Spokojnie płynie po każdej części ciała, jedna kropla za drugą. Zamykam oczy i oczyszczam umysł.

Owinięta ręcznikiem stanęłam przy lustrze. Czarny jak noc nieogarnięty kucyk, szmaragdowozielone, bardzo podkrążone oczy i wystające obojczyki - tak, to ja.
Po śniadaniu zabieram się za czytanie albo wychodzę z kilkoma znajomymi - trzeba korzystać z życia, przecież są wakacje!
Kolacja i czytanie do poduszki. Blask gwiazd odbijających się w oknie, cichu szum potoczku i delikatny wiśniowy zapach olejku. Przeważnie zasypiam szybko. Towarzyszy mi uczucie spadanie, przyjemne, choć przedziwne uczucie, nie sądzicie? Nie możecie się poruszyć kiedy zaczyna pochłaniać was ciemność. Mimo wszystko jeszcze słyszycie szum potoku i świerszcze w trawie... Niestety wtedy tylko kilka sekund dzieli mnie między jawą a snem... nie... koszmarem...
~~ Mój Boże, jakie wszystko jest dzisiaj dziwne. A wczoraj jeszcze żyło się zupełnie normalnie. Czy aby nocą nie zmieniono mnie w kogoś innego? Bo, prawdę mówiąc, czuję się jakoś inaczej. Ale jeśli nie jestem sobą, to w takim razie kim jestem? ~~Alice♥♥♥

prolog.jpg
 

truskawka.2000
 
A więc Miałam nie dawno pewien ciekawy sen. Był on bardzo dziwny trochę straszny no i śmieszny :D A gościnnie wystąpiła w nim Ona:
images.jpg


Nie wiem jak ona sie nazywa zapomniałam ale wiem że występuje w serialu "Jessie" :D
A więc To było tak :

Byłam w jakimś mieście z moją przyjaciółką i Jakimś Chłopakiem nie znałam go xD Niewiedzieliśmy czemu jesteśmy w mieśćie ale wiedzieliśmy że goni nas Ona nazywaliśmy ją  "Psychopatką " Bo chciała nas zabić ;_; (ta na górze na zdj) Uciekliśmy więc do szpitala A tam spotkaliśmy pewnego starszego mężczyznę z dużym nosem i trzymającego pingwina. Usiedliśmy obok nie martwiąc się psychopatką gdyż ja zgubiliśmy. Zaczęliśmy rozmawiać z tym Panem Okazało się że odprowadza pingwiny z wszystkich zoo do ich naturalnego środowiska i że czeka na dawce do przeszczepu oczu gdyż podczas podróży stracił swoje oczy. Wzruszyła nas ta historia więc ja i ten chłopak zostaliśmy dawcami i poszliśmy na zabieg aby nam wyłożyli oczy z naszych oczodołów xD (o matko nie bolało xD :D) i włłożyli je do oczodołów starszego pana. Po zabiegu ja i ten chłopak wyszliśmy na korytarz gdzie miała czekać moja przyjaciółka. Zamiast jej ujrzałam psychopatke(oczywiście nie chce obrażac fanów tej na zdj) :D i uciekłam na zewnątrz tam spotkałam moją BFF skapłyśmy sie że w środku szpitala został nasz nowy znajomy (ten chłopak) i kiedy go spotkaliśmy poszliśmy na najwyższe pietro tego szpitala :D (podziwiam ludzi którym chce się to czytać ) :D i na tym ostatnim piętrze była Ona miała pas uzbrojony w bomby ! zaczęła biec w moją stronę ale potknęła się o wystającą płytkę na podłodze xD i rozsypała bomby wstała i zaczęla biegać po korytarzu rozrzucając te bomby xD i wtedy zaczełam krzyczeć do ludzi żeby uciekali i sie ratowali. Pobiegłam z tym chłopakiem na szpitalny balkon a ta psycho pobiegła za nami i na tym balkonie siedział ten starszy pan od pingwinów i podziwał widoki gdyż znów odzyskał wzrok (dzięki naszemu przeszczepowi) i ta psycho naskoczyła na mnie i tego chłopaka i wyrwała się barierka i spadlibyśmy wszyscy ale złapaliśmy się tej barierki a ta psycho trzymała nas za nogawki. Nagle ten chłopak powiedział: Słuchaj jeśli to koniec to musisz wiedzieć że cię kocham" a ja tak sie zdziwiłam (tak był ładny xD) i wtedy ten panwyciągnął sobie oczy (te nasze) ze swojej twarzy i włożył nam xD (aahaa?) Powiedział wtedy że nam bardziej przydadzą się te oczy niż jemu i poprostu rozpłynął się w powietrzu a psychopatki już nie było weszliśmy do środka i okazało sie że mam pięć dzieci ;_; Koniec :D Jeśli dotrwałeś/aś do końca to gratuluję xD Jak myślicie miał on jakiś sens ukryty? :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

lifewithhunger
 
Proana_motylek: Zaraz padnę na twarz. Nawet nie będę podliczać, poza tym piwo też ma kalorie, więc nie chce się załamywać. Ekipa wciąż nie zauważa, że coś jest nie tak, zauważają tylko, że momentami się ''zawieszam'', że ciągle mi zimno i że znów zaczełam palić normalne fajki. Na szczęście nie wnikają w szczegóły.

Dzięki niebiosom, że nie zdecydowałam się dziś na Diete Baletnicy, bo i tak mimo jedzenia, miałam wrażenie, że na wf-ie zżygam się z głodu.



,,Ludzie umierają,
piękno blednie,
miłość odchodzi
a ty zawsze będziesz sama''

Tylko gdy skupiam się na szarpiącym mną głodzie nie myśle o Tobie.
Wtargnąłeś do mojego ledwie co poukładanego życia i znów wywróciłeś je do góry nogami.
 

lifewithhunger
 
Proana_motylek: Już za parę godzin znów Go zobaczę. A wciąż waże za dużo. Ba. Wciąż cholerne BMI pokazuje mi ''waga w normie''. Jeszcze 3 kg do niedowagi. Jeszcze 8 kg do wagi docelowej. Kochał tylko Motylki. Nigdy nie pokocha tak cholernie, cholernie grubej mnie.
  • awatar pure b0mb ƸӜƷ: Schudniesz, uda sie nam.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów