Wpisy oznaczone tagiem "kot" (1000)  

stylowki24
 
Zastanawiasz się, czy warto mieć kota? W tym wpisie przekonamy Cię, że TAK!

www.dlanastolatek.pl/dlaczego-warto-miec-kota/

pexels-photo-416160.jpeg
 

lalkazombie
 
Lalka Zombie:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

bitterlullaby
 
Zastanawiam się od czego zacząć. Czy od tego jak bardzo jest mi smutno? Jak wiele łez wylałam w ciągu ostatnich 2 dni? Czy też od mojej bezsilności w całej tej sytuacji?

Może zacznę od początku. Niecałe 3 lata temu moja rodzina adoptowała kota o wdzięcznym imieniu Ferdek. (Podobno) 10-letni biało-bury, pręgowany, ważący 4,5 kilograma prawie całkowicie bezzębny kocur. Trudno było określić jego wiek, wiadomo, że sporo już w swoim życiu przeszedł. Cierpiał na depresję, wylizywał swoje futro do krwi. Zastanawialiśmy się czy jest mu u nas dobrze, co możemy zrobić w takiej sytuacji. Odpowiedzią na to był czas - Ferdek zaaklimatyzował się, przestał się wylizywać po mniej więcej miesiącu pobytu u nas. Przybierał na wadze, tulił się, bawił, ale głównie spał - jak to stary kot. Spał brzuszkiem do góry, w najdziwniejszych pozycjach.

Wszystko było super i w porządku do ostatnich wakacji. Ferdek zaczął tracić na wadze. Myśleliśmy, że przyczyną jest jego mniejszy apetyt, tak reagował podczas wakacji. A że miał nadwagę to nawet pożądana była utrata masy ciała przez niego. Techniczka nas uspokoiła, więc przestaliśmy się martwić. W styczniu Ferdkowi zapadły się boki, zaczął wymiotować żółcią, więcej pił i oddawał sporo moczu. Tego już nie mogliśmy zignorować, więc udaliśmy się na wizytę do weterynarza. Do badania wzięła nas młoda lekarka weterynarii, w brzuchu nic nie wyczuła, za to w fatalnym stanie były jego pozostałe zęby. Uznaliśmy, że to była przyczyna jego stanu. Umówiliśmy się na badania krwi, w których wyszły znacznie podwyższone (10x) enzymy wątrobowe świadczące o uszkodzeniu wątroby. Jednak pochodzenia tego uszkodzenia nie znaliśmy, a w myśli cały czas był zabieg usunięcia zębów u kota. Przedwczoraj wybraliśmy się na powtórne badania, tym razem jednak poprosiliśmy innego weterynarza o zbadanie Ferdka. Nie wiedzieliśmy czemu on chudnie, a jego brzuch jest dalej duży. Doktor zrobił USG brzucha, gdzie zobaczyliśmy usianą białymi plamami wątrobę. Diagnoza - rozsiany nowotwór wątroby. Gdzie leży pierwotne ognisko? W tym wszystkim ma to małe znaczenie. Nie możemy sobie pozwolić na dalszą diagnostykę, bo Ferdka to wszystko stresuje, wyrywa się, a jego "zdrowa" część wątroby nie wytrzyma znieczulenia. Będąc szczerą, myślałam o takiej możliwości, zapierałam się jednak, że to nie to. Możliwości jest mało. Czekamy na jego wyniki i dopiero wtedy zapadnie decyzja. Rokowanie jest złe, co tu dużo mówić, jesteśmy w patowej sytuacji, bo nawet przy jakiejś kwalifikacji do operacji ryzyko dalej wynosi 80-90%.

Płaczę od 2 dni non-stop, nie przyswajam dalej tej informacji. Kiedy nie płaczę, zastanawiam się dlaczego to spotkało takiego cudownego kota, który już nacierpiał się w swoim życiu wystarczająco dużo. Ferdek od momentu, dy go zobaczyłam stał się oczkiem w mojej głowie. Kocur z charakterem, drapał kiedy coś mu się nie spodobało, a jednocześnie wchodził na klatkę piersiową i przytulał się całym swoim ciałem mrucząc przy tym na cały regulator. Po prostu wspaniały kot, którego pokochałam całym swoim sercem jak nikogo dotychczas.  Oddałabym za niego wszystko, żeby tylko wyzdrowiał. Wzrok, słuch, kończyny, moją wątrobę, życie, co tylko byłoby potrzebne. Nawet zaczęłam się modlić, przy moim kryzysie wiary, wiary nadszarpniętej śmiercią moich obojga dziadków. Jaka desperacja dotyka człowieka w takiej sytuacji, że jest w stanie poświęcić wszystko, żeby było inaczej.

Nie mogę przestać myśleć o tym, że powinnam była zareagować wcześniej. Że może już w momencie adopcji trzeba było go przebadać w całości i udałoby się uniknąć obecnej sytuacji... czasu jednak nie cofnę, a jedyne co mogę zrobić to zapewnić wszystko co najlepsze w tych trudnych chwilach dla Ferdka.
Nie mogę sobie wyobrazić życia bez tego kota, bez spacerów z nim, bez jego mruczenia, bez jego ostrych pazurów, bez jego mlaskania przy jedzeniu, bez sprzątania po nim kuwety, bez głaskania jego najmilszego futra, bez patrzenia w jego oczy, bez jego siadania przy talerzyku w oczekiwaniu na jedzonko, bez jego miauczenia, bez jego wyciągniętego ogonka przy jedzeniu, bez jego wspaniałych poduszek, bez jego lepszych i gorszych dni, bez niego... Kocham go całym swoim sercem. Jest najwspanialszą istotą na tym świecie, moim promyczkiem. Mimo swojej choroby dalej chce wychodzić na spacery, skacze po drzewach, dalej chce się tulić i być głaskanym, dalej jest tym samym fantastycznym kotem.

Ferdek teraz leży na parapecie przy moim łóżku. Niedawno jeszcze był w innej pozycji - z odsłoniętym brzuszkiem i wyciągniętymi łapami. Patrząc na niego chciałabym wierzyć, że się uda, że to dopiero jego ósme życie i całe dziewiąte jeszcze na niego czeka.

Jedyne o co mogę prosić to o modlitwę czy życzenie zdrowia Ferdkowi.

Ferdek.jpg
 

portrotterdam
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

liliofficial
 
Niemal od początku listopada, bo od 04.11, pojawił się w moim domu ktoś nowy. Popołudniu przyjaciółka napisała do mnie, że jakiś chłopak z jej miasta ma do oddania małego kotka. Napisałam do niego i wieczorem koło dziewiętnastej kotek był już u mnie. Odrazu się rozejrzał po całym domu, odważnie wszedł nawet po schodach na piętro. Następnie poleżał na kanapie i chciał się z nami bawić. Dostał imię Czarny.
1575547406545.jpg

W tym momencie mogę o nim powiedzieć, że jest to słodki łobuziak. Jak na czteromiesięcznego kocurka bardzo mało śpi. Za to lubi się bawić, biegać po domu i obgryza wszystko co się da, łącznie z tapetą na ścianie. Kocham mojego małego urwisa.
IMG_20191122_212330_641.jpg

Dwa tygodnie później pisałam próbne matury. Byłam trochę zestresowana, ale nie było tak źle. Na polskim pierwszy raz w życiu pisałam rozprawkę z hipotezą. XD I wiecie, że nawet mi wyszło? XD Na matmie to było tak, że przy 1 zadaniu pełne skupienie, wszystko wiedziałam, a potem tak w miarę rozwiązywania czułam się coraz bardziej głupia i mój mózg sam zaczynał myśleć o czymkolwiek innym byle by nie o matmie, i tak przy ostatnich zadaniach już się czułam jak na egzaminie z chińskiego. XDD Na angielskim to miałam wrażenie, że nic nie umiem, a na geografii to już w ogóle, bo jeszcze nie przerobiłam całego materiału, i się stresowałam, bo nie chciałam zawieźć kogoś ważnego moim słabym wynikiem. Po wszystkich maturach śmiałam się, że z wszystkiego dostanę po 5 punktów, ale ostatecznie wyszło tak:
Polski - 54%
Matma - 22%
Geografia - 35%
Angielski - 60%
Z polskiego jestem zadowolona. Matma to wiadomo, spodziewałam się. XD W przeliczeniu na punkty zabrakło mi tylko 4 by zdać, a to mało. Myślę, że do normalnej matury już będę na tyle przygotowana, że zdam. ^^ Geografia też spoko. Jak na znajomość połowy materiału to i tak dużo procent. Douczę się jeszcze i zdam ładnie. ^^ No a jak usłyszałam wynik z angielskiego to się aż zaczęłam śmiać. XD Jakim cudem tyle procent jak ja tam nic nie umiałam? To może ja jednak umiem? XD Jest tak samo, jak po egzaminie gimnazjalnym. Najlepszy wynik z tego, co najmniej umiem. Wtedy miałam najwięcej z historii i wosu, gdzie połowę strzelałam a drugiej nie byłam pewna. XD Ja to mam śmieszne szczęście.

Ostatnie, to w tym samym tygodniu, co były matury skończyłam szyć mój koronkowy sweterek. Wygląda tak:
1577058033827.jpg

Jestem zadowolona. ^^ I nie tylko mi się podoba. Dostałam już 3 zamówienia na takie same. Już wiem, że to był bardzo dobry pomysł, by go uszyć. Planuje jeszcze zrobić taki biały tylko chyba trochę krótszy i z krótszym rękawem, żeby był na lato. ^^

To już wszystko, jeśli chodzi o miniony miesiąc. Postaram się jeszcze przed zakończeniem ferii świątecznych podsumować wam grudzień. ^^ Obiecuję, że będzie bardzo ciekawie.

Przemyślałam też propozycję pewnej osoby z aska. Postanowiłam dodać na swój instagram rysunkowy większość swoich dotychczasowych prac. ^^ Zacznę jeszcze od tych z gimnazjum. Będę dodawała po ok. 2 lub 3 dziennie. Jedyne, co będę musiała pominąć, to rysunki istniejących osób z mojego otoczenia. Wszystkie pozostałe, z opisem co to za postać, z pewnością zobaczycie. ^^

Do następnego!
  • awatar goal digger: Słodki kotek. ;> Uwielbiałam rozprawki! <3 Podziwiam za gegrę, ja miałam co prawda rozszerzoną w liceum, ale z rozszerzenia z matury z niej nawet nie podchodziłam, już wybrałam angielski, mimo że w szkole nie miałam przygotowań poza podstawowym. Ale poza tym to powiem Ci, że jak na to po latach patrzę to prawda co mówią - matura to bzdura. Byle zdać, ale poza tym pfff Waaat, sama zrobiłaś ten sweterek? Boski jest. Lubię takie klimaty. ^^
  • awatar Róża Fruzia ♕: Śliczny sweterek. Mogę wiedzieć gdzie kupiłaś koronkę?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów