Wpisy oznaczone tagiem "kot" (1000)  

rozowiasta
 
Nadal jest 76,7 kg, ale cieszę się że waga stoi w miejscu a nie idzie do góry :D Tym bardziej biorąc pod uwagę to, że trochę się w ostatnim czasie oszukiwałam. Tu baton wpadł, tam ciasto albo chipsiki które tak kocham. Zaczęłam wpisywać wszystko co jem do fitatu, żeby mieć większą kontrolę nad tym. Jeśli chodzi o węgle, to jem ich za mało, za to tłuszczów za dużo. Zawsze muszę przekroczyć górną granicę, chociaż się staram żeby tych tłuszczów nie było tak dużo. Muszę się starać bardziej :)

Wczoraj pierwszy raz od bardzo dawna ćwiczyłam w domu. Ostatnio tylko biegałam, dywanówek nie robiłam od kilku miesięcy. I przypomniało mi się, jak to fajnie sobie poćwiczyć :) Zrobiłam trening Moniki Kołakowskiej bez skakania i tupania. Co mi się bardzo podobało to to, że żadne ćwiczenie się nie powtarzało. Nie lubię treningów, gdzie ćwiczenia powtarza się dwa czy trzy razy. Szybko mnie nudzą.

W czwartek zrobiłam fenomenalną pomidorową. Nie na koncentracie pomidorowym, tylko na świeżych pomidorach podsmażonych na maśle. Normalnie pycha! Nie jest tak kwaśna jak normalna pomidorówka.
IMG_20201007_155109.jpg


Wczoraj zrobiłam placki ze śliwkami :)
IMG_20201010_124606.jpg


Jeśli chodzi o szukanie pracy to idzie mi średnio. Niby mam jakieś rozmowy, niby mają się odezwać. Czekam i szukam dalej. Jak czytam opinie o pracodawcach to szczerze mówiąc nie mam wcale ochoty iść do pracy :( Ale są też porządni i uczciwi pracodawcy na tym świecie, obym na takiego trafiła. Dałam sobie czas do końca października na znalezienie pracy. Chociaż nie wiadomo co dalej, w całej Polsce żółta strefa. Różnie może być. Mam teraz wolne i zamiast cieszyć się tym czasem to ja się stresuję co dalej :( Ale nie nudzę się w domu. Za tydzień mam egzamin z kadr, więc przede mną tydzień intensywnej nauki.

Zdjęcia z wieczornego spaceru.
IMG_20201008_194803.jpg

IMG_20201008_195056.jpg


Kot mi się połamał :D
IMG_20201008_103100.jpg


Miłej niedzieli! Ja tymczasem idę czytać co tam u Was  :)
  • awatar imażdzin.: Ja też zauważyłam od jakiegoś czasu, że waga utrzymuje mi się na tym samym poziomie. Cieszę się, że nie idzie w górę, a tym samym denerwuje, że nie idzie nic w dół. No ale tutah już sama powinnam sobie odpowiedzieć, co robię nie tak. Zupka i placuszki wyglądają pysznie! :D
  • awatar Pantokratorka: Ta pomidorówka wygląda przepysznie! Uwielbiam zupy, placuszki też :) Trzymam kciuki aby udało Ci się coś złapać!
  • awatar Ruda Grażka: Jakiego masz przeuroczego koteczka :D
Pokaż wszystkie (6) ›
 

pajabier4444
 
Jakieś 3 dni wcześniej mój braciszek (był wtedy na studiach), znalazł koty, które żyły w bardzo złych warunkach - była to kotka z kociętami.
Niestety nie pamiętam, w jakich okolicznościach to się stało.
Pamiętam tylko to, że te kotki, pomimo upału, nie miały nic do jedzenia, ani do picia i, że w ogóle na tej posesji warunki ich bytowaniaa  były tragiczne.
Mój brat wezwał policję i wiem, że tam w ogóle była cała draka o te koty.
Skończyło się tak, że brat zabrał jedno z tych kociąt, które było najsłabsze - właśnie Hrupka (Hrupek pisane jest tu przez samo h, bo Tomaszkowi się nie chciało napisać normalnie).
Hrupcio był kotem w najgorszym stanie - umierał bratu na rękach, ale udało się go uratować.
Przywiózł go do nas do Płocka, bo rzecz działa się w okolicach Warszawy.
To był fajny, słodki kociak, bez jednego oka, bo stracił je w wyniku kociego kataru.
Hrupcio był u nas prawie 3 lata.
To był fajny czas.
Ten kot pomagał mi dużo w trakcie choroby, rozweselał mnie.
Jego ulubioną ,zabawą" było gryzienie mamy i babci po nogach.
Ja mu nie pozwalałam - jak zaczynał mnie gryźć, to przestawałam poświęcać mu uwagę i się z nim bawić.
Lubił też drapać fotel u nas w dużym pokoju i meble.
Często też, kiedy leżał u mnie na łóżku  albo, na czymś, co należało do mnie (piżama, koc itp", lubił się ,mościć".
Robił to też bezpośrednio na mnie - ugnsatał mi łapkami klatkę piersiową i mruczał :D.
Lubił słuchać, jak grałam na pianinie, a zwłaszcza Chopina.
A jak bronił domu?... Nie pozwalał Sławkowi siadać na fotel w dużym pokoju.
$,bawił" się" z nim, rzucając się na niego i go gryzł :D. Mówię, że się bawił, bo, jak Sławek się nim nie interesował, to on specjalnie go zaczepibł, żeby mieć powód do gryzienia go :D.
Nie lubił mieć obcinanych pazurków - wtedy się rzucał i warczał na mamę.
W ogóle ten kot bardzo mnie uspokajał, dobrze na mnie działał, jak się źle czułam.
Bardzo byłam do niego przywiązana.
Aż w końcu, w r. 2018, dokładnie 12 maja, kotkowi zaczęło coś być, bo zaczął dziwnie się zachowywać - bardzo miauczał, a potem, w nocy z soboty na niedzielę zaczął robić pod siebie, wymiotował i ogólnie widać było, że cierpiał.
Mama ze Sławkiem w niedzielę pojechali z nim do wńterynarza, dostał kroplówkę, po której było lepiej. W ogóle myśleliśmy, że to problemy z pęcherzem, bo wcześniej miał taką sytuację.
W poniedziałek mama znowu pojechała z nim do weterynarza, bo rano zaczął wymiotować i się dusić.
Po zrobieniu USG brzuszka okazało się, że k+t ma przepuklinę przeponową.
Mama ze Sławkiem zadzwonili do mnie, jaka jest sytuacja i, właściwie postawili mnie przed faktem dokonanym - niby spytali, czy zgadzam się, żeby go uśpić, czy operować, ale zrobili to w taki sposób, że ja wreszcie uległam i zgodziłam się na uśpienie.
Jeszcze przez telefon słyszałam, jak on miauczał :(.
Ja w ogóle chciałam pomóc temu kotu w taki sposób, żeby podłączyć go do quanteca, żeby go wspomóc do tej operacji, żeby dożył, bo operacja miałaby się odbyć w Warszawie, ale okoliczności złożyły się tak, że niestety był uśpiony.
Długo obwiniałam się za to, że byłam tak mało asertywna.
Sama korzystam ze wspomagania quantekiem u siebie, a słyszałam wtedy, że zwierzęta lepiej na niego reagują, niż my, no, ale, widocznie tak musiało być, bo babcia by teraz tego kota nie ogarnęła, ani też ja, ale wtedy było to dla mnie straszne tym bardziej, że wiedziałam, że można mu było spróbować pomóc.
To było jeszcze dla mnie straszne z jednego powodu - że ten kot, jak go usypiali, patrzył na mamę z wyrzutem, nie chciał odchodzić, a ja to czułam, a on wręcz prosił o pomoc.
I wtedy to właśnie pogorszyło mi się ze zdrowiem w wyniku stresu, ale o tym później.
I to tyle w tym temacie.
Myślę jednak, że i tak ten kot doznał od nas dużo miłości i, być może, po to właśnie przyszedł na świat, żeby go ktoś pokochał, a zaznawszy miłości - odszedł z tego świata.
 

lalkazombie
 
Lalka Zombie:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

stylowki24
 
Zastanawiasz się, czy warto mieć kota? W tym wpisie przekonamy Cię, że TAK!

www.dlanastolatek.pl/dlaczego-warto-miec-kota/

pexels-photo-416160.jpeg
 

lalkazombie
 
Lalka Zombie:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

bitterlullaby
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

portrotterdam
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów