Wpisy oznaczone tagiem "krótko o sobie" (20)  

happyblackness
 
améli: Ruda jestem :D :D :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

happyblackness
 
améli: Nie wiem dlaczego, ale naprawdę nie cierpię włączać komputera. Szlag mnie trafia na samą myśl o tym. Zawsze staram się, żeby to ktoś inny zrobił to za mnie.
 

happyblackness
 
améli:
Powiem szczerze... Nie mam czasu... Nie mam czasu, żeby poczytać wasze wpisy, żeby napisać coś swojego, nie mam kiedy się nawet wyspać. Chociaż mam kilka rzeczy, którymi chciałabym się podzielić, to nie mam kiedy. Nie wiem, czy wynika to z mojej złej organizacji czasu, czy z mojego lenistwa i braku chęci.

Pokrótce:
- zmieniam stanowisko pracy - huuuraaaaa :)
- skończyłam kurs...
- czeka mnie egzamin na prawko...
- straciłam prawie 12kg...
- ludzie robią mi awantury w knajpach...
- J. ciągle żywy... ale nieaktywny :)
- narastająca wewnętrzna pustka daje się we znaki, ale się nie łamię :]
 

happyblackness
 
améli:
Zwracam honor serialowi "The Vampire Diaries". Kiedyś po oglądnięciu dwóch pierwszych odcinków stwierdziłam, że jest to chłam jakich mało. Teraz z braku interesujących filmów, postanowiłam do niego wrócić. W sumie parę osób zachwalało sobie ten serial. Oglądnęłam cztery odcinki i muszę przyznać, że wcale nie jest to takie złe. Oczywiście mistrzostwem to też nie jest. Ale dla zabicia czasu w moim przypadku nadaje się idealnie.
Swoją drogą zamiast szukać czegoś do oglądnięcia mogłabym się zająć nadrabianiem zaległości w czytaniu, bo King nadal nie doczekał się finału.
A tak w ogóle to mogłabym sobie jakieś hobby znaleźć, bo za dużo czasu marnuję w swoim życiu.
Jakaś taka bezproduktywna się czuję.
  • awatar Pani Ka: mnie też osobiście dotknęło to uczucie bezproduktywności. tylko jak się go pozbyć...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

happyblackness
 
améli:
Niby silna i niezależna, ale...
Tęskno mi za wielkim "przytulakiem".
I need a strong hug!
 

happyblackness
 
améli:
Tak sobie rozmyślam dzisiaj nad moim życiem i doszłam do zaskakującego wniosku. Mianowicie, zrozumiałam dziś, że tak naprawdę ja nigdy nikogo nie kochałam, że nie mam pojęcia, jak to jest kochać kogoś i być zdolnym do całkowitego poświęcenia własnego życia dla drugiej osoby. Nie wiem, jak to jest, gdy ktoś dla mnie poświęca siebie.  Co za tym idzie, dochodzę do wniosku, że w sumie to nie wiele wiem.
Mamy również drugą stronę...
Lubię swoją niezależność, nie lubię zmieniać własnego życia dla innych (jakkolwiek egoistycznie to w tym momencie zabrzmi).Nie lubię być odpowiedzialna za to, że ktoś zmienia się dla mnie lub przeze mnie. Po prostu zawsze mam wyrzuty sumienia, za to że ktoś musiał coś dla mnie zrobić.  
Zadaję sobie sprawę z tego, że jestem beznadziejnym przypadkiem. Trochę mnie to przeraża, jednak w tym nowym roku... Postaram się być szczęśliwa... Sama ze sobą.

Czas na zmiany.
Trzymajcie kciuki :)
Pokaż wszystkie (10) ›
 

happyblackness
 
améli:
A właśnie... Miałam dzisiaj pierwsze w moim życiu badanie USG. Pani od badania była bardzo miła. Wytłumaczyła co i jak. Badanie przeprowadziła szybko i sprawnie. Wynik końcowy:
"Żadnych patologii nie stwierdzono"
Czyli jestem zdrowa. Tylko jeszcze muszę załatwić sprawy z moim krwiodawstwem, bo znowu mnie wstrzymali.
  • awatar Pani Ka: najważniejsze jest zdrowie. może po za tlenem. :) cieszę się, że wszystko dobrze :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

happyblackness
 
améli:
Zasadniczo rzecz ujmując siedzę w domu na chorobowym. Pochłaniam jeden film za drugim. Niekoniecznie filmy są z tej wyższej półki, jeśli chodzi o atrakcyjność i opinię krytyków, ale cóż nie można wiecznie oglądać "Fireflies in the garden" (swoją drogą świetny film).
W moim wczorajszym i dzisiejszym zestawieniu znajdują się zatem:"United State of Leland", "Easy A", "Letters to Juliet", "The Sorcerer's Apprentice", "Bride Wars", "Remember Me".
Dodatkowo znajduję jeszcze czas, poczytać Kinga którego męczę już chyba trzeci miesiąc i dalej nie mogę przez niego przebrnąć.
Naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam tyle wolnego czasu. Zaczynam sie do tego przyzwyczajać i nie wiem, czy będzie mi się chciało wracać w poniedziałek do pracy. Tzn mi się do tej mojej pracy wracać nie chce od jakiegoś czasu. Ale mam w końcu zacząć program rozwojowy (udało mi się wypełnić formularz aplikacyjny), tj miałam zacząć w tym tygodniu... I muszę się w końcu zapisać na prawo jazdy.

PS.
Coś pod pachą prawie zniknęło, więc uważam że badania są zbyteczne, szkoda pieniędzy. Ktoś na pewno potrzebuje tego badani bardziej niż ja. Tylko jak ja mam się teraz tego wykręcić?
 

happyblackness
 
améli:
Jestem do tego stopnia leniwa, że nie chce mi się utrzymywać kontaktów ze znajomymi.
Takie małe spostrzeżenie uczyniłam na swój temat dzisiaj.
  • awatar Xannah: czasem tak mam. zazwyczaj kiedy mam takie ciche dni to zaczynaja sie telefony ;/
  • awatar maarudaa: skąd ja to znam.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

happyblackness
 
améli:
Mama kazali, więc poszłam.
Odwiedziłam naszą panią Doktor.
- Zwolnienie?- pyta lekarka z zaskoczenia.
Patrzę na nią lekko zamulona.
- Na to przeziębienie, a nie na to...- tłumaczy mi, spoglądając na mnie znacząco.
- Aaa.... Jak pani doktor uważa.

Pani Doktor uważała, że zwolnienie do końca tygodnia będzie bardzo odpowiednie. Zasadniczo nie mam nic przeciwko.
Dodatkowo dostałam skierowanie na USG moich węzłów pachowych, gdyż nieoczekiwanie pojawiło się tam małe coś. Nie wiadomo co.
I znowu mama będzie panikować, bo miała nadzieję, że okaże się to coś tylko powiększonym węzłem chłonnym, ponieważ jestem przeziębiona.
  • awatar niiika: a spróbuj mi się wykręcać albo opóźniać pójście na to USG! Za uszy Cię tam zaciągnę!
  • awatar améli: @niiika: pfi... czy Ty mi grozisz w jakiś sposób? poza tym moimi konsultacjami medycznymi zajmie się Mamuśka, więc choćbym nie wiem jak bardzo próbowała się wykręcać, to i tak mi się nie uda.
  • awatar niiika: @améli: nie grożę! Ja o CB dbam! :P No i dzięki Bogu, że się zajmie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

happyblackness
 
améli: On ma swoje życie.
Ja mam swoje życie.

Wiem... Miałam być silną i niezależną kobietą. I jestem niezależna na pewno. Tylko z tą siłą jeszcze kruchutko.

Kilka miesięcy temu. Zanim to wszystko zaczęło się tak naprawdę we mnie rozwijać, miałam takie zdanie, które powtarzałam sobie w kółko. To było dobre zdanie. To jest dobre zdanie. Cały czas nie mogę pojąć, dlaczego przestałam w nie wierzyć i się do niego stosować. Gdybym postępowała tak jak powinnam, moje życie byłoby prostsze.  

Some things are impossible.
 

happyblackness
 
améli:
Jestem kobietą niezależną.
Jestem kobietą niezależną.

Żaden facet nie jest mi potrzebny do szczęścia. Żaden.
Radzę sobie doskonale bez osobników płci przeciwnej.

Nie będę się zachowywać jak skrzywdzona i porzucona dziewczyna.

Nie będę się czuła jak przeżuta i wypluta.
Będę chodzić z głową wysoko podniesioną. Nie będę zwracać uwagi na otaczających mnie facetów.

Facet jest istotą ograniczoną, nie posiada za grosz wyczucia i nie jest choć odrobinę spostrzegawczy. Facet widzi tylko to, co podłoży  się mu pod nos, tylko to co gotowe, tylko to co zdefiniowane.

Nie będę definiować.  

Będę szczęśliwa.
Będę podróżować.
Będę sama.
Nie samotna.
Będę sama.

Będę sterem, żeglarzem i okrętem.
Bo jestem niezależną kobietą i żaden facet nie jest mi potrzebny do szczęścia.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

happyblackness
 
améli:
Skończona kretynka, zaślepiona idiotka i masa innych określeń przychodzi mi teraz do głowy. Jak można być tak zaślepionym. Przecież to pajac. Głupi. Egocentryczny. Pusty... i kolejna wiązanka.
Siebie nie lubię. Jego nie lubię. Działa mi na nerwy jego ślepota. On działa mi na nerwy.

A w ogóle to mi się znowu wszystko sypie. Nie będę tego po raz kolejny składać do kupy. Jak się sypie, to niech się sypie. Tym razem nawet palcem nie kiwnę, żeby cokolwiek ratować. Nie! Nie! I jeszcze raz NIE!
 

happyblackness
 
améli: My life sucks. Really.
I have no idea of life, for my future.
I'm ordinary person. I have no talent. I'm not beautiful. I'm a coward. I can not tell him that I like him and need him very much. I'm afraid to take the first step. I want him but I know I can't have it. It's sad. And pathetic. I am pathetic.
But tomorrow will be a new day. Better day.
 

happyblackness
 
améli:
W związku z tym, że mam dziś kiepski dzień, nachodziły mnie różne dziwne myśli. Np co bym zrobiła, gdybym się dowiedziała, że pozostało mnie tylko kilka miesięcy życia? Prawdopodobnie zaczęłabym robić wszystko to, przed czym mam teraz opory. Odwiedziłabym wszystkie te miejsca, do których chcę powrócić, ale ciągle brakuje mi czasu, pieniędzy i odwagi. Rzuciłabym pracę w tej przeklętej firmie. Dałabym sobie totalny spokój ze studiami. Ale najważniejsze jest to, że w końcu zaczęłabym mówić. Mówić to, czego teraz wypowiedzieć nie chcę....
Mija właśnie 8 miesięcy odkąd zaczęłam walczyć ze sobą o J. Dalej nic nie zrobiłam z tym, że on nic nie wie...
 

happyblackness
 
améli:
Kto się waha, ten przegrywa. Musimy sami wszystko przeżyć. Musimy popełniać własne błędy.Wiedza jest lepsza niż domysły. Przebudzenie jest lepsze niż sen.

So... May be I'll try?
  • awatar mrs COOKIE: moim zdaniem niewiedza najbardziej boli.
  • awatar muzungu2: dokładnie
Pokaż wszystkie (2) ›
 

happyblackness
 
améli:
Zjarałam plecy, ramiona i dekolt na rak.
Boli jak cholera.
 

happyblackness
 
améli:
Za gorąco. Porzucam wszelkie zbędne odzienie. Gaszę światło. Otwieram okno na rozcież i próbuję usnąć...
  • awatar améli: @Hanna Natalia: na rozcież... jest poprawnym zwrotem.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

happyblackness
 
améli:
Kolejna zmiana....
Włosy ścięte...
Jeszcze krócej niż ostatnio.
Czas zakupić nową prostownicę. Stara już od dawna prosi się o wymianę, tyle że jakoś szczególnie do tej pory jej nie potrzebowałam.

Mam ambitny plan. Chcę się gruntownie przepadać. Morfologia i te sprawy. Ostatnio (luty) nie podobały się lekarzowi moje leukocyty. Kazał badania powtórzyć za dwa/trzy tygodnie. Ale dopiero teraz mam czas. A czas najwyższy żeby kontrolę przeprowadzić. Bo parę rzeczy mi się ostatnio nie podoba.
A muszę pomarudzić. Zamknęli nam krwiodawstwo od 1.stycznia, a do Wałbrzycha jeździć nie zamierzam!
  • awatar przypadkowa: Jeszcze nigdy nie oddawałam krwi...Ciekawe jakie to uczucie. Zadowolona z fryzurki ?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

happyblackness
 
améli:
Niepewność...
Poczucie braku akceptacji...
Izolacja od świata i ludzi...
Brak pewności siebie...

To mija...ale nigdy nie do końca. Po części mija wtedy, kiedy zmieniasz środowisko, w którym przebywasz... Mija wtedy, gdy przestajesz kontaktować się z pewnymi ludźmi, mija wtedy kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że inni mają gorzej.

Ale nigdy nie mija do końca.... Tutaj już trzeba zmienić siebie. Swoje podejście, czasami swój charakter(co jest najtrudniejszą częścią) i nierzadko zmienia się też swój wygląd.

Po raz kolejny zmieniłam otoczenie. Zmieniłam ludzi, z którymi przebywam, Zamieniam swoje podejście. Zamieniłam szkołę na pracę. I stopniowo staram się zmienić wygląd... dlatego w środę idę znowu do fryzjera :)

Jednak pomimo tego dalej brakuje mi odwagi, żeby porozmawiać z Tym Jedynym, bo boję się upokorzenia spowodowanego odrzuceniem.
  • awatar przypadkowa: widzę, że moja notatka Cię zainspirowała ...Mija ale baardzo długo to trwa, chociaż ja osobiście czuje się już lepiej . Chyba zależy od dnia,pogody ... Zmiana otoczenia bardzo mi pomogla można powiedzieć,że zaczełam od nowa. Muszę przynać że czuję się lepiej wśród tych ludzi. Myślę, że bedzie coraz lepiej ! Dziękuje za tą notkę :P Fryzurkę też zmieniłam ... =]
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów