Wpisy oznaczone tagiem "kram" (20)  

audiobook-dokument
 
Autor: Justyna Wydra  

Lektor: Joanna Gajór  

Kwiecień 1943 roku. Debora Singer wyskakuje z wagonu transportującego krakowskich Żydów. Podczas próby ucieczki boleśnie skręca w kostce nogę i nie jest w stanie iść. Przekonana, że nie ocali życia, siada w sosnowym zagajniku, czekając na śmierć. Słyszy odgłosy obławy. Nagle nadjeżdża wojskowy motocykl. Do przestraszonej dziewczyny zbliża się esesman. Debora jest Żydówką, czyli – jest winna. Przed nią staje hauptsturmführer Bruno Kramer. W tym miejscu ta historia mogłaby się właściwie skończyć. To jednak dopiero jej początek...

Pełna niespodziewanych zwrotów akcji, barwnych postaci, osadzona w realiach II wojny światowej powieść, w której nic nie jest proste, ale wszystko staje się możliwe, gdy w grę wchodzą uczucia.


Szczegóły publikacji:
adokument.masz24.pl/esesman_i_zydowka.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej audiobooków z działu "dokument, literatura faktu, reportaże", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki-dokument-literatura-faktu-r…
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

cosel
 
Już wszystkie rzeczy spakowane. Cały przedpokój zastawiony torbami, koszami, skrzynkami. Za chwilę to wszystko zapakujemy do Kalarepy (naszej zielonej Skody 120L) i pojedziemy do Opola-Bierkowic.
Jakby ktoś chciał pożartować i porozmawiać przy kramiku, a przy okazji pomacać, czym dysponujemy - zapraszam serdecznie :)
Do zobaczenia po weekendzie :)

***

We have all things packed. The entire hall laden with bags, baskets, boxes. In a moment all this will pack the Kohlrabi (our green Skoda 120L) and go to Opole-Bierkowice.
As if someone wanted to joke and talk to the stall, and catch the occasion to touch what we have - I cordially invite :)
See You after weekend :)
 

cosel
 
Turniej w Książu uważam za zakończony.
Słońce paliło, było okrutnie duszno, ludzi garstka, turystów też nie za dużo. Za to miło było spotkać swoich znajomych, których nie widziałam od wieków. Ciężką pracę kramarki mogłam umilić rozmowami, dopóki nie rozpoczął swego występu zespół folkowy, który zagłuszał nawet moje własne myśli.
Skorzystaliśmy też z okazji, że uczestnicy turnieju mogą wejść na zamek za darmo i mimo wysysającego siły upału podreptaliśmy na wzgórze zamkowe.

ri.pinger.pl/(…)ksiaz01.JPG…
Rozpalony słońcem zamkowy dziedziniec.

Wystarczyło przejść ten rozpalony plac, by zanurzyć się w chłodną atmosferę zamku. Pozwiedzaliśmy, nałapaliśmy zimna i wylegliśmy na rozżarzone ogrody.

ri.pinger.pl/(…)ksiaz03.JPG…

Zmęczona i wyschnięta wróciłam na posterunek przy kramiku. A nasz kramik prezentował się tak:

ri.pinger.pl/(…)ksiaz02.JPG…

Nie za bogato może, bo gdzież nam do Medieval Market, ale każdy mógł tam znaleźć coś interesującego dla siebie.
W niedzielę wygnały nas spod zamku burzowe chmury, które wciąż od świtu straszyły ulewą i piorunami.
Jak na złość przez całą drogę lał się, ale żar z nieba. Wróciliśmy wykończeni. Dopiero dziś mam w miarę uzupełniony zapas energii.
Mimo tego upału i duchoty jestem zadowolona z wyjazdu. Pierwszego w tym roku.
Czas zatem wrócić do pracy z krosnem, haftem i lucetem...

***

The tournament in Ksiaz I finished.
The sun was burning, it was terribly stuffy, a handful of people, tourists, not too much. But it was nice to meet my friends, which I have not seen for ages. The hard work of seller I could while away our conversation, until the folk band began his performance, that drowned out even my own thoughts.
Also we took advantage of the fact that the tournament participants can enter the castle for free and despite the heat sucking out our forces we went to the castle hill.

ri.pinger.pl/(…)ksiaz01.JPG…
Blazing sun the castle courtyard.

It was enough to go through this blazing square, to plunge in the cool atmosphere of the castle.
We visited, we got cold and we went to the glowing gardens.

ri.pinger.pl/(…)ksiaz03.JPG…

I got tired and dried I went in place at the stall. And our stall presented like this:

ri.pinger.pl/(…)ksiaz02.JPG…

Not too rich, because where are we to Medieval Market, but everyone can find there something interesting for themselves.
On Sunday we drove out of the castle of storm clouds, which are still scared us from dawn rain and lightning. How to annoy all the way through it poured, but the fire from heaven. We came back exhausted. Only today I have completed as my energy reserve.
Despite the heat and stuffy I am happy with the trip. The first on this year.
So it is time to return to work with the looms, embroidery and lucet...
  • awatar Roxi na Wrzosowisku: Pięknie tam. Kramik uroczy - nie w ilości, ale w jakości siła ;)
  • awatar Gildia Cosel: @Roxi hand made: Co do jakości mogę ręczyć głową. I to nie są czcze przechwałki. Co i rusz widzimy nasze wyroby przy pasach i w kołczanach. I choć były robione parę lat temu, nadal wyglądają, jak kupione najdalej tydzień temu.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

audiobook-dla-dzieci
 
Autor: Igor Sikirycki

Lektor: Marian Florek  Michał Kula  Agnieszka Łopacka  Agata Ochota-Hutyra  

Igor Sikirycki. Autor bajek, wierszy, fraszek, kawaler „Orderu Uśmiechu”. Uwielbiany przez dzieci. Jego bajki napisane wierszem rozwijają wyobraźnię i śmieszą nie tylko najmłodszych. Utwory tego doskonałego poety w rewelacyjnej interpretacji aktorskiej, czytane przy specjalnie skomponowanym podkładzie muzycznym, to doskonała, kształcąca rozrywka i niezapomniana podróż w świat bajek.

W materiale audio „Kram z bajkami” znajdują się następujące utwory:
1. Awantura w Przechwałkowie
2. Najlepszy kucharz
3. Jak Zabłocki wyszedł na mydle
4. O komarze i orkiestrze
5. Kolorowy balonik


Szczegóły publikacji:
czytajnas.nextore.pl/(…)kram_z_bajkami_p2397.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej audiobooków z działu "dla dzieci i młodzieży", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki-dla-dzieci-i-mlodziezy.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

cosel
 
Prawie dziewięć dni obozowania pod historycznym namiotem mam już za sobą. Cztery dni stania na kramie... bardzo przyjemna rzecz. Mogłabym tak cały czas. Bo głównie chodzi tu o kontakt z ludźmi, o możliwość rozmowy, a sprzedaż - to swoją drogą. Też jest ważna, bo wszak z tego się żyje.
W nocy po obozowisku latały puszczyki, piszcząc w niebogłosy do bladego świtu. Świt za to witały grzywacze, sroki i sikory, więc nie można było narzekać na ciszę. Zwłaszcza, że obozowicze nie omieszkali się dobrze bawić każdej nocy.
Dni przelatywały szybko, za szybko.
Przez szpary w budzie kramowej mogłam pooglądać walki toczące się w szrankach. Ale tylko wtedy, gdy mało osób siedziało na widowni. W innym przypadku mogłam zobaczyć tylko buty i kostki lub głowy. Na nudę na kramie jednak nie mogę narzekać. Nie dość, że odwiedzających nasze stoisko było sporo, to jeszcze dzieliłam je z brązownikiem Vladem i jego przemiłą żoną Pati i córeczką Jagódką. Bardzo przyjemnie spędzało się czas w ich towarzystwie na rozmowie i żartach.
Dość dużym zaskoczeniem były odwiedziny Pana Premiera Donalda Tuska, który zatrzymał się na dłużej przy naszym kramie, by się przywitać i porozmawiać przez chwilkę.

uscisk.jpg


Dzięki temu zdjęciu, opublikowanemu w Gazecie Olsztyńskiej, nasza buda była najbardziej znana na całym Grunwaldzie.

Bardzo dziękuję wszystkim tym, którzy zdecydowali się zakupić nasze wyroby, a także dawnym klientom, przychodzącym się pochwalić, jak dobrze się mają używane przez nich rzeczy. Mieliśmy możliwość zobaczyć zatem cztero-, pięcioletnie sakwy wyglądające, jak dopiero co kupione. Było to dla nas nie lada zaskoczeniem.

Z grunwaldowych pól wróciłam z nowymi zamówieniami. Teraz siadam do krosna i ostro nadrabiam zaległości, by móc ruszyć dalej. Jeszcze tylko półtorej zaległego zamówienia i już mogę tkać na spokojnie.
Trzeba będzie dorobić też sakw, sakiewek, toreb pielgrzymich, strzał i innych rzeczy, by było na kolejne turnieje. Dużo pracy przed nami. Ale nie narzekam, bo lubię pracować.
No to idę tkać, nie marnuję więcej czasu przed komputerem.

***

Nearly nine days camping in a historical tent I've had behind me. Four days of sales on stall... very nice thing. I could do this all the time. Mainly because it is a contact with people, the possibility of talk about, and a sale - this, incidentally. Is also important, because after all  we must earn money.
All the night on the camp flew a tawnies, screaming to the high heavens to dawn. Dawn greeted by a pigeon, magpie and tits, so you could not complain about the silence. Especially the campers did not fail to have fun every night.
Days flew by quickly, too quickly.
Through cracks in the shack stalls I could watch fighting in the lists. But only when few people were sitting in the audience. Otherwise, I could only see the shoes and ankles or heads. But I can not complain on boredom on the stall. Not only that visitors to our booth was a lot, yet I shared it with bronze Vlad and his lovable wife Pati and and his daughter Jagodka. It was very nice to spend time in their company on the conversation and jokes.
Quite a big surprise was a visit of Prime Minister Donald Tusk, who stayed longer at our stall to say hello and talk for a moment.

uscisk.jpg


For this photograph, which was published in the Gazeta Olsztynska, our stall was the most well-known throughout the Grunwald.

Many thanks to all those who decided to buy our products, and old customers coming to boast how well they used their stuff. We were therefore able to see four, five years old bags that look like just bought. It was for us a real surprise.

From fields of Grunwald I returned with new orders. Now I sit down to the loom and sharply catching up to be able to move on. Just one and a half on backorder, and now I can weave on calmly.
We need to make some panniers, purses, pilgrimage bags, arrows and other things that we need for the next tournaments. A lot of work ahead of us. But I'm not complaining because I like to work.
Well, I'm going to weave, and do not wasting more time on the computer.
 

cosel
 
Już jutro wyruszamy na pola Grunwaldu. Tydzień odpoczynku, obozowania po średniowiecznemu i... pracy... nie zamierzam leniuchować, bo nawet nie potrafię usiedzieć bezczynnie dłużej niż kilka sekund. Będę pracować najpierw w obozie, a od środy lub czwartku (zależnie od wymogów organizatorów) - na kramie.
Zapraszam zatem serdecznie każdego, komu będzie po drodze i nie po drodze do wstąpienia na muzealne wzgórze i odszukanie w ciągu drewnianych budek tę, która będzie okupowania przez Gildię "Cosel".

Przy okazji powiem, że na stronie Gildii pojawią się nowe produkty. Strony są już przygotowane, tylko obrobić zdjęcia, wpisać kod, dołączyć opisy i można się zapoznawać i zamawiać... ale to dopiero po przyjeździe z Grunwaldu. Teraz czeka na mnie jeszcze parawan prysznicowy do skończenia.

Zatem - do zobaczenia na polach Grunwaldu lub do przeczytania po powrocie.


***

Tomorrow we are going to the fields of Grunwald. Week of rest, the medieval camping and... working... I'm not going slack, because I can not even sit idle for more than a few seconds. I will first work in the camp, and on Wednesday or Thursday (depending on the requirements of the organizers) - on the stall.
Therefore cordially invite anyone who is on the way and not on the way to accession on the museum hill and to find over the wooden huts that, which will occupy the Guild "Cosel".

By the way, I will say that at the Guild website will be new products. Websides are already prepared, just work the photos, enter the code, include the names and you can get acquainted and to order... but it after his return from Grunwald. Now waiting for me the consummation of shower screen.

So - see you on the fields of Grunwald, or to read when I return.
 

cosel
 
Długo nie mogłam się zebrać, żeby dopisać notkę o wyprawie do Międzyrzecza. Droga daleka - ok. pięć godzin jazdy w jedną stronę. Na szczęście autostrady nie są płatne i prędkość naszego metalowego rumaka była odpowiednia do tego, by podróżować bezpiecznie, ale też i nie powoli.
Oczywiście musiałam wystawić swój kram, bo jakże to tak? Bez pracy? Obijać się przez cały turniej?
Dobrze, że ustawiłam się pod rozłożystym drzewem na dziedzińcu, dzięki temu deszcz nie zmoczył towarów tak, jak mógłby to zrobić pod gołym niebem.

miedzyrzecz01.JPG


Drugiego dnia miałam już towarzystwo w postaci Vlada, Pati i ich biżuterii. I to ostatnie sprowadziło na nas nieszczęście. Zażądano od nas pieniędzy za wystawianie kramu. Całe 150 złotych.
Jestem pełna zrozumienia, że Muzeum też musi coś na imprezie zarobić, ale dlaczego Pan Dyrektor pierwszego dnia ani słowem o opłatach nie wspomniał, choć przychodził na mój stragan i oglądał rzeczy, które na nim są. A nie ukrywałam, że chcę sprzedać to, co na nim leży.
Cóż... przenieśliśmy się na zamek, pod mury.

miedzyrzecz02.JPG


Chociaż Organizatorzy zapowiedzieli, że za nas spokojnie zapłacą, ale... trochę to by było nie fair. Mogłoby nie starczyć dla innych. W końcu za 300 złotych można nakupić dużo prowiantu.
Koniec końców wylądowaliśmy za zamkową bramą. W klimacie. Bez drewnianych mieczyków, plastikowych hełmów i wiskozowych tunik.
I było naprawdę wspaniale.
Każdemu polecam turniej w Międzyrzeczu. Takiej atmosfery, jak tam, nie znajdzie się chyba nigdzie.

***

For a long time I could not gather, to add a note about a trip to Miedzyrzecz. Way away - about five hours one way. Fortunately, the highway are not paid and the speed of your metal steed was appropriate to ensure that travel safely, but also not slow.
Of course I had to put his stall, because how could I? Without a job? Hang around for the whole tournament? It is good, that I placed myself under a spreading tree in the courtyard, so that no rain soaked goods as he could do it outdoors.

miedzyrzecz01.JPG


On the second day I have had company in the form of Vlad, Pati, and their jewelry. And that last brought us misfortune. They demanded money from us for issuing stall. The whole 150 zloty. I am a full understanding that the museum must also earn something at the party, but why did the Director on the first day not say a word about the fees, though he came to my stall and looked at things that are on it. And I no hiding that I want to sell what is on it.
Well... We moved to the castle, under the walls.

miedzyrzecz02.JPG


Although the organizers announced that they will pay for us quietly, but ... it would be a little unfair. It might not be enough for others. Finally, for 300 zloty you can buy a lot a lot of food.
So, we landed behind the castle gate. In climates. Without wood gladioli, plastic helmets and tunics viscose.
And it was really great.
I recommend to every tournament in Międzyrzecz. Such an atmosphere, as there probably will not find anywhere else.
 

cosel
 
Mimo wielu przeciwności losu, nerwów, płaczu i zgrzytania zębów, jedziemy do Międzyrzecza k/Gorzowa Wielkopolskiego na V Turniej o Szarfę Pani Jeziora.
Miało nas jechać z początku całe osiem osób. Z powodu sesji, ilość ta stopniała do czterech, by ostatecznie pozostać na dwóch. Mam nadzieję, że już nic nie wyskoczy, że będzie już dobrze, że szczęśliwie zajedziemy na miejsce i się będziemy dobrze (jak zwykle) bawić.
Oczywiście nie zabraknie tam naszego kramu. Jeśli ktoś będzie w pobliżu - serdecznie zapraszam.

Zamek w Międzyrzeczu jest doprawdy wspaniale zachowany. Stało się to dzięki (jak głosi legenda) niezbyt oddanej obronie załodze. Ot, kiedy robiło się za ciepło, poddawali się.
Wokół samego zamku płynie zasilana rzeką fosa, w której wieczorami wesoło rechoczą żaby. Teren poza fosą jest soczyście zielony, pełen życia: ptactwa, gryzoni, owadów (w szczególności mrówek i komarów). Dla samego spaceru warto się tam wybrać i poddać urokowi tamtego miejsca.

535.JPG


***

Despite many adversities, nerves, tears and gnashing of teeth, we're going to Międzyrzecz nera Gorzow Wielkopolski on V Tournament of Scarf Lady of the Lake.
We had a go at the beginning of all the eight people. Because of the session, this number dwindled to four, and finally left at two. I hope nothing pops up, it will already be a good thing that will get lucky to get to the order and we will (as usual) have fun.
Of course, you will find our stall. If someone will be nearby - most welcome.

The castle in Miedzyrzecz is truly a wonderful preserved. This was due (according to legend) the crew not dedicated defense. Oh, when it was getting dangerously, they give up.
Around the castle flows moat, which is powered by the river, in which in the evenings merrily chuckling frogs. The area outside the moat is a lush green, full of life: birds, rodents, insects (especially ants and mosquitoes). For the walk is worth to go there and give the charm of that place.

535.JPG
 

cosel
 
Godzina drogi od domu. Nie daleko.
Zamek błyszczy nowością: otynkowane i pomalowane ściany, nowe okna, ciężkie drzwi, urokliwe krużganki, oplatające wewnętrzny dziedziniec... w każdym zaułku - skrzynia: od malutkich kasetek, po wielkie skrzynie posagowe. Wszystko odrestaurowane.

Pogoda z początku nie pałała do nas miłością, skutecznie strasząc deszczem, ciemnymi, ciężkimi chmurami i porywistym wiatrem. A że cała impreza odbywała się w plenerze, wszyscy wyczekiwali polepszenia warunków atmosferycznych. Po kilku nawrotach małego deszczu (ot, kilka kropel, które pospiesznie ścierałam z sakw) pozostały tylko chmury i wiatr. Mimo to, nie było zimno.
Było za to głośno. Za głośno, bo momentami nie słyszałam, co mówi do mnie osoba stojąca tuż obok. Ba! Nie słyszałam siebie, kiedy rozmawiałam. No cóż, to już kolejna impreza, gdzie dźwiękowca wyciągnęli chyba z dyskoteki, gdzie im więcej decybeli i mocniejszy, zapychający wręcz bas, tym lepsza zabawa...
Oprócz tego jednego mankamentu, pozostałe części jarmarku uznaję za udane: bardzo dobrze rozmawiało się ze starymi znajomymi, garncarzami, mającymi stoisko tuż obok, z płatnerzem z naprzeciwka, z mnichami od czerpanego papieru kawałek dalej i z samym bractwem rycerskim, które uświetniło ową zabawę grami plebejskimi oraz świetnymi pokazami.

Polecam wybranie się do Tarnowskich Gór, do Starych Tarnawic, by móc pooglądać zamek z bliska. Jest warty nadłożenia drogi.


***

One hour away from home. Not far away.
Castle shines new: plastered and painted walls, new windows, heavy doors, charming cloisters, wrapped around an inner courtyard... in each lane - chest: from tiny caskets, to large dowry chests. All restored.

Weather from the beginning to not be fired with love for us, effectively threatening rain, dark, heavy clouds and gusty winds. And that the whole event took place outdoors, all of us waiting for the weather conditions improve. After several relapses a little rain (a few drops, which I wiped from purses) there are only clouds and wind. Still, it was not cold.
But it was loud. Too loud, because sometimes I did not hear what he says to me, a person standing next to. I did not hear myself when I spoke. Well, this is another event where the sound engineer pulled out from the discos, where the more decibels and stronger, even clogging the bass, the better the fun... In addition to this one deficiency, the remaining parts of this event I consider to be fair, successful: very well talking with old friends, potters, having a booth next door, the armorer from the opposite direction, the monks of handmade paper, a bit further and the brotherhood of chivalry that have graced this event of plebeian fun games and great shows.

I recommend choosing the Tarnowskie Góry, the Stare Tarnawice to be able to watch the castle up close. It is worth a detour.
 

cosel
 
Jutro jedziemy do Tarnowskich Gór. Dokładnie na tamtejszy zamek w Starych Tarnawicach, który jutro ma być uroczyście otwarty po zakończonym remoncie.
Zabieramy ze sobą kram, trochę robótek i spędzimy tam cały dzień: od 11 rano do 21 wieczorem.
Zapraszam serdecznie wszystkich chętnych do odwiedzenia zamku i pooglądania, co na kramach piszczy.

Oto zamek w Starych Tarnawicach:
1205793579.jpg

Najwyraźniej jest przed renowacją...

***

Tomorrow we go to Tarnowskie Gory. Exactly at the local castle in Stare Tarnawice that tomorrow will be inaugurated after the completion of renovation.
We take with us stall, some needlework and spend the whole day there: from 11 am to 21 pm.
Cordially invite everyone to visit the castle and look at the stalls.

Here is the castle in Stare Tarnawice:
1205793579.jpg

Apparently it is before renovation ...
 

cosel
 
Wreszcie doszłam do siebie po turnieju. Jak zwykle musiałam odchorować spanie na byle czym. Jeszcze teraz odczuwam solidne uderzenia bólu, ale już coraz bardziej sporadyczne.

Turniej udał się, jak zwykle. Wspaniali ludzie, piękna, słoneczna pogoda, dobre miejsce na obóz.
Tak wiele się działo, że nawet ze swojego dobrego miejsca obserwacyjnego, jakim okazał się być kram, nie byłam w stanie wyłapać każdej konkurencji turniejowej. Kto nie był, niech żałuje.
Nasz mały kramik, suto zastawiony, prezentował się doskonale:
raciborz-kram.JPG


Przez całą sobotę coś się działo: turnieje, gry i zabawy, a na koniec, pod wieczór, dwie drużyny: wczesnych i późnych, starły się ze sobą w bitwie o gród. Obrońcy tym razem wygrali.
Jeśli ktoś ma ochotę na fotorelację, polecam strony internetowe:
www.raciborz.com.pl/Fotorelacje?id=1&id_galerii=1943
www.naszraciborz.pl/(…)1.html…
A na tej stronie kilka słów podsumowujących turniej:
www.raciborz.com.pl/art20287.html

W imieniu organizatorów zapraszam serdecznie za rok.

***

Finally, I get over after the tournament. As usual I must suffer sleeping on anything. Even now I feel a strong impact of pain, but more and more sporadic.

The tournament went on as usual. Great people, beautiful, sunny weather, a good place to camp. So much has happened, that even with good place for observation, which was a stall, I was not able to catch all tournament competition. Who was not, let him regret it.
Our little stall, a sumptuous, well-presented itself:
raciborz-kram.JPG


Throughout all Saturday, something has happened: tournaments, games, and finally, in the evening, two teams: early and late, clashed in a battle for the city. Defenders win this time.
If someone wants the photo relation, I recommend the websites:
www.raciborz.com.pl/Fotorelacje?id=1&id_galerii=1943
www.naszraciborz.pl/(…)1.html…
And on this website a few words summarizing the tournament (in polish):
www.raciborz.com.pl/art20287.html

On behalf of the organizers cordially invite you for a year.
 

cosel
 
Długo nic nie pisałam, bo i ciężko było mi wygospodarować choć chwilkę czasu na wpisanie paru słów.
Zaległości w tkaniu są uzupełniane na bieżąco i za niedługo mam nadzieję nie mieć żadnych tyłów. Dziękuję wszystkim oczekującym za niebiańską cierpliwość.

W najbliższy weekend (11 - 12 czerwca) będę w Raciborzu na III Festynie Historycznym. Jeśli ktoś ma czas, ochotę i możliwość, zapraszam serdecznie na kram. Choćby porozmawiać i pooglądać na żywo nasze wyroby.
Turniej odbędzie się na ulicy Brzozowej w Raciborzu (w okolicach raciborskiego zamku).

A oto, co planują organizatorzy:

Sobota 11.06
10:20 - turniej łuczniczy, turniej dla pachołków na długie kije
11:00 - rozpoczęcie turnieju bojowego
13:00 - zapasy, bieg po sukno, turniej tańca
14:00 - bohurt, dwie gonitwy
16:00 - oficjalne rozpoczęcie turnieju z udziałem władz miasta. Inscenizacja najazdu na wioskę
16:45 - turniej piłki ZGR-owskiej
19:00 - manewry oblężnicze, musztra, trening
20:00 - szturm na grodzisko

Niedziela 12.06
10:00 - msza w języku łacińskim
11:00 - rozpoczęcie drugiego dnia turnieju
12:00 - finały turniejów
15:00 - zakończenie, ogłoszenie wyników i rozdanie nagród

Zapraszam zatem serdecznie.

***

I did not write anything for so long, because it was hard for me to find some time to enter a few words.
Arrears in the weaving are supplemented on an ongoing basis and as soon I hope to have no backlog. Thank you all for waiting divine patience.

This weekend (11 - 12 June) I will be in the third Raciborz History Fest. If anyone has the time, desire and opportunity, I cordially invite you to visit the stall. Though talk and watch the live of our products.
The tournament will be held at Birch Street in Raciborz (around raciborz's castle).

This is what the organizers are planning:

Saturday 11.06
10:20 - archery tournament, a tournament for the attendants on long sticks
11:00 - start fighting tournament
13:00 - wrestling, running on the cloth, dance tournament
14:00 - bohurt, two races
16:00 - official start of the tournament with the participation of local authorities. Staging the raid on the village
16:45 - ZGR football tournament
19:00 - siege maneuvers, drills, training
20:00 - storm the fort

Sunday 12.06
10:00 - Mass in Latin
11:00 - start of the second day of tournament
12:00 - Tournament Finals
15:00 - Finally, the results announcement and prize giving

I invite you cordially.
 

cosel
 
Z powodu dość nieprzyjemnego schorzenia, które dało o sobie znać i wyłączyło mnie na pewien czas z życia, i zablokowało skutecznie prace nad zamówieniami, wzięłam się za porządkowanie ofert w Internecie.
Przejrzałam to, co mam wpisane na stronie Reenactment Market i uzupełniłam braki, poprawiłam parę rzeczy. Mam nadzieję, że to pomoże dotrzeć zainteresowanym odtwórstwem i do nas.
Naszą ofertę można obejrzeć pod adresem: reenactmentmarket.eu/pl/oferty/220
Zapraszam.

***

Due to the rather unpleasant condition, which gave of himself to know and excluded me from time to time in the life and effectively blocked the work on orders, I took up the offer online ordering.
Looked through what I have written on the Reenactment Market and supplemented the deficiencies, I corrected a few things. I hope this will help get interested of reenacting and to us.
Our products can be viewed at:
reenactmentmarket.eu/en/oferty/220
Welcome.
 

cosel
 
Po raz drugi będziemy odpoczywać (albo będziemy się starać odpocząć) na turnieju w cichym i ustronnym miejscu Opola, jakim jest Wyspa Bolko, na której znajduje się też miejskie ZOO.
Dziś pogoda utrudnia cokolwiek: od pakowania, po rozłożenie namiotów i pozostałego sprzętu. Od wczorajszego wieczora nieprzerwanie mamy za oknem ścianę deszczu.
Miejmy nadzieję, że za niedługo się wypada i będzie bezdeszczowo.
 

cosel
 
Z turnieju w Węgierskiej Górce nie wynieśliśmy nic, oprócz krótkiego wspomnienia ze spotkania z ogranizatorami i pysznego prowiantu na drogę powrotną.
Co było przyczyną tego stanu rzeczy? Głupie oberwanie chmury, które w Ciścu zatrzymało nas powalonym w poprzek drogi drzewem, a w Węgierskiej Górce spowodowało (bynajmniej nie cudowne) przemienienie pola namiotowego w jeziorko.

Jednakoż dobrą wieścią jest, to iż turniej tylko przeniesiony został na termin 6 - 8 sierpnia. I miejmy nadzieję, że tym razem deszcz da sobie w tamtych rejonach wolne.
 

cosel
 
Niestety, mimo najszczerszych chęci i wielu rozpaczliwych prób zmiany stanu rzeczy Grunwald w tym roku nie był miejscem, w którym się moglibyśmy pojawić.
Żałuję tego strasznie, bo zawsze miło się wspomina tydzień obozowania z dala od cywilizacji, jakby przeniesionym w zupełnie inną rzeczywistość.
Cóż, nie pierwszy Grunwald, który z racji istnienia Pecha i zrządzenia Losu, a także Siły Wyższej musieliśmy opuścić.

Za to od 23 do 25 lipca będziemy się bawić na turnieju w Węgierskiej Górce. Oczywiście wieczorem, bowiem za dnia czeka mnie praca (niekoniecznie ciężka) na straganie, który za pozwoleniem Organizatorów rozłożymy.
Zapraszam serdecznie do odwiedzenia tej malutkiej, ale malowniczej miejscowości w zbliżający się weekend.
 

cosel
 
Kolejny wyjazd przed nami. Tym razem - i jako rzemieślnicy, i jako najemnicy - zamierzamy odwiedzić warszawską dzielnicę Bródno.
Będzie tam organizowany XV (piętnasty) już Warszawski Turniej Rycerski.

turniej_rycerski_2010_02.jpg


Ma być mnóstwo atrakcji, zakończonych walną bitwą pomiędzy wojskami polskimi, wspieranymi przez husycką artylerię, a wojskami krzyżackimi. Coś, jak wprawka przed Inscenizacją Bitwy pod Grunwaldem.

Jeśli ktoś ma ochotę się wybrać na ów turniej, serdecznie (w imieniu organizatorów i gości) zapraszamy do bródnowskiego parku.
Jeżeli nie wiecie, jak się tam dostać, skierujcie się ku Domowi Kultury "Świt", a stamtąd na pewno już Was pokierują.
Zamieszczona poniżej mapa też zapewne się przyda w poszukiwaniach, lecz myślę wystarczy dobrze nasłuchiwać i uważnie patrzeć, a z łatwością się trafi w miejsce, gdzie czas cofnął się o 600 lat.
  • awatar Gildia Cosel: @Plrang: Niestety, w okolicach Wawy, to dopiero za rok (w następnym sezonie) będziemy, ale może Grunwald dasz radę nawiedzić w lipcu? Ewentualnie 19-20 czerwca będziemy w Raciborzu. Chyba że to za daleko...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

cosel
 
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć "na żywo" nasze wyroby i się z nami osobiście spotkać, to pragnę powiadomić, iż w długi majowy weekend będziemy z naszym kramem w Byczynie Grodzie.
Gród ten jest położony w ślicznej lokacji z dala od miasta i wiosek, tuż obok malowniczego jeziora.
Zapraszam serdecznie choćby po to, żeby odetchnąć świeżym, nieskażonym spalinami powietrzem, posłuchać śpiewu rozlicznych ptaków lub "pomoczyć kij" nad jeziorkiem.
Jeśli potrzebujecie więcej informacji, zapraszam do odwiedzenia stron internetowych poświęconych grodowi:
www.grod.byczyna.pl i www.grod.pl.tl

W imieniu organizatorów Otwartego Pucharu Europy w Walkach Bojowych, Opolskiego Bractwa Rycerskiego i własnym serdecznie zapraszamy do odwiedzenia Grodu.
 

 

Kategorie blogów