Wpisy oznaczone tagiem "księżniczka" (167)  

littlemy
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ebook-fantastyka
 
Autor: Brandon Sanderson  

"Rozjemca" to opowieść o dwóch siostrach, które urodziły się księżniczkami, o Królu-Bogu, który ma poślubić jedną z nich, pomniejszym bóstwie, które nie wierzy w siebie, i o nieśmiertelnym człowieku starającym się naprawić błędy, jakich dopuścił się setki lat temu. W ich świecie ci, którzy zginęli w chwalebny sposób, powracają jako bogowie i żyją w zamknięciu w stolicy Hallandren. W tym samym świecie o potędze magii stanowi moc zwana Biochromą, oparta na Oddechach, które można zbierać jedynie pojedynczo od konkretnych osób. Dzięki Oddechom i czerpaniu koloru z nieożywionych przedmiotów Rozbudzający są w stanie zarówno dopuszczać się nikczemności, jak i tworzyć cuda. Siri i Vivenna, księżniczki Idris; Dar Pieśni, zniechęcony bóg odwagi, Król-Bóg Susebron i tajemniczy Vasher - Rozjemca, zetkną się z jednymi i drugimi.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/ebooki/rozjemca_p118765.xml?pid=154355

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: John Flanagan  

Piaty tom cyklu „Drużyna”. Hal, jego towarzysze z Drużyny i Gilian uwolnili dwudziestu Aralueńczyków sprzedanych jako niewolnicy. Po powrocie do Araluen Gilian otrzymuje nową misję od króla Duncana: chronić życie jego córki. Księżniczka Cassandra ocalała już z jednego zamachu, a teraz w królestwie krążą pogłoski o rychłej kolejnej próbie skrytobójstwa za którą stoi sekta wymarłego kultu Skorpiona. Nie czekając na pierwsze uderzenie przeciwnika, Drużyna ponownie łączy siły by uchronić Giliana i księżniczkę. W piątej części Drużyny starzy przyjaciele zmierzą się z nowymi wrogami i wypróbują swoje umiejętności idąc ramię w ramię do bitwy!


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)druzyna_5__gora_skorpiona_p100807.x…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------

(Trwa ładowanie załączników…)

  • awatar Kinga była blogerka: Ciekawy post, szkoda, że tak mało ludzi wchodzi na pinga :( Ale na to nic się nie zrobi. Bardzo podobają mi się te e-booki :) Tematyka bloga jest OK. Tylko cos w wyglądzie mogłabyś zmienić i będzie ślicznie. :-)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Joel Shepherd

Trzeci tom tetralogii "Próba krwi i stali". Rhodia, kontynent zamieszkiwany przez ludzi i serrinów powoli wpada w mroczne tryby wojny. Sasha, niegdyś księżniczka Lenayin, musi zdecydować po której stronie stanąć.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/ebooki/tracato_p100917.xml?pid=154355

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Joel Shepherd  

Lanayin jest krajem podziałów. Z jednej strony hołdujący dawnym zasadom wyznawcy starego kodeksu Goeren-yai, z drugiej Varenthane, nowowiercy, politycy i szlachetnie urodzeni, którzy chcą odciąć się od korzeni. Gdy jeden z lordów zabija sąsiada, nie trzeba wiele, by odwieczny spór rozgorzał na nowo i pogrążył całe Lanayin w chaosie wojny.

Sashandra była kiedyś księżniczką Lenayin, wybrała jednak życie u boku Goeren-yai i naukę tradycyjnej sztuki walki, svaalverd. Jednak nawet mistrzostwo miecza nie zmienia jednego - Sasha jest córką króla i musi być gotowa, by stawić czoła nie tylko armiom, ale również intrygom, od których aż kipi dwór.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)proba_krwi_i_stali__sasha_p100889.x…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Joel Shepherd  

Sasha, znakomita wojowniczka i księżniczka Lenayin, znalazła się daleko od domu. Przebywa w Petrodorze, portowym mieście pełnym ciemnych zaułków, bogactwa i zbrodni. Zamożne, wpływowe centrum handlowe jest kluczem do utrzymania pokoju między Lenayin i Bacosh. Sasha i Keslig starają się przejrzeć polityczne intrygi i znaleźć sposób, by zapobiec wojnie.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)proba_krwi_i_stali__petrodor_p10088…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Joel Shepherd  

Trzeci tom tetralogii "Próba krwi i stali". Rhodia, kontynent zamieszkiwany przez ludzi i serrinów powoli wpada w mroczne tryby wojny. Sasha, niegdyś księżniczka Lenayin, musi zdecydować po której stronie stanąć.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/ebooki/tracato_p100917.xml?pid=154355

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Joel Shepherd  

Lanayin jest krajem podziałów. Z jednej strony hołdujący dawnym zasadom wyznawcy starego kodeksu Goeren-yai, z drugiej Varenthane, nowowiercy, politycy i szlachetnie urodzeni, którzy chcą odciąć się od korzeni. Gdy jeden z lordów zabija sąsiada, nie trzeba wiele, by odwieczny spór rozgorzał na nowo i pogrążył całe Lanayin w chaosie wojny.

Sashandra była kiedyś księżniczką Lenayin, wybrała jednak życie u boku Goeren-yai i naukę tradycyjnej sztuki walki, svaalverd. Jednak nawet mistrzostwo miecza nie zmienia jednego - Sasha jest córką króla i musi być gotowa, by stawić czoła nie tylko armiom, ale również intrygom, od których aż kipi dwór.



Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)proba_krwi_i_stali__sasha_p100889.x…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Joel Shepherd  

Sasha, znakomita wojowniczka i księżniczka Lenayin, znalazła się daleko od domu. Przebywa w Petrodorze, portowym mieście pełnym ciemnych zaułków, bogactwa i zbrodni. Zamożne, wpływowe centrum handlowe jest kluczem do utrzymania pokoju między Lenayin i Bacosh. Sasha i Keslig starają się przejrzeć polityczne intrygi i znaleźć sposób, by zapobiec wojnie.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)proba_krwi_i_stali__petrodor_p10088…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Brandon Sanderson  

Elantris - gigantyczne, piękne, dosłownie promienne miasto, zamieszkałe przez dobrotliwe istoty, wykorzystujące swoje potężne zdolności magiczne, aby pomagać ludowi Arelonu. Każda z tych boskich istot była jednak kiedyś zwykłym człowiekiem, dopóki nie dotknęła jej tajemnicza, odmieniająca moc Shaod. A potem, dziesięć lat temu, magia zawiodła. Elantrianie stali się zniszczonymi, słabymi, podobnymi do trędowatych istotami, a sam Elantris okrył się mrokiem, brudem i popadł w ruinę. Shaod stała się przekleństwem. Nowa stolica Arelonu, Kae, przycupnęła w cieniu Elantris, a jej mieszkańcy starali się jak mogli, aby je ignorować. Księżniczka Sarene z Ted przybywa do Kae, aby zawrzeć polityczne małżeństwo z księciem korony Raodenem. Sądząc z korespondencji, mogła spodziewać się również, że odnajdzie miłość. Dowiaduje się jednak, że Raoden nie żyje, a ona uważana jest za wdowę po nim...


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/ebooki/elantris_p100517.xml?pid=154355

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-kryminaly
 
Autor: Aleksander Ławrow  

2-ga część cyklu przygód detektywa Metodego Kobyłkina. Spotykamy go ponownie po kilku latach, gdy w dalszym ciągu tropi tajemnicę mandżurskiej księżniczki i tajemniczego pierścienia, przypominającego kształem węża, który oplótł się parokrotnie wokół własnego, bezkręgowego cielska i śmiercionośne kły wbijał we własny ogon. Ów "pierścień węża" stanowi tajemniczy, a zarazem fatalny talizman, wyjątkowo niebezpieczny dla każdego, kto odważy się go nosić...


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)pierscien_weza_p100255.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "kryminał, sensacja, thriller", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-kryminal-sensacja-thriller.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Marlena de Blasi  

"Akcja powieści rozgrywa się przez ostatnie pół wieku na Sycylii.

Tosca była biedną dziewczynką, którą ojciec oddał na wychowanie do pałacu Leo d’Anjou, gdzie żyła jak księżniczka. Jej losy nierozerwalnie zostały połączone z losami tego jednego z ostatnich książąt na Sycylii.

Książę, który wychowywał Toscę tak jak swoje córki, w pewnym momencie pokochał ją namiętną i gorącą miłością, a ona to uczucie odwzajemniła mimo dużej różnicy wieku. Ich szczęście jednak nie trwa wiecznie.

Po latach poznajemy jak Tosca prowadzi niezwykły dom opieki dla wdów. Dom jest pełen radości i śmiechu.

To piękna i malownicza opowieść o miłości, odwadze i spełnionych marzeniach."


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)tamtego_lata_na_sycylii_p98859.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

mojelalkimodelki123
 
Witam was kochani po baaardzo długiej przerwie. Wybaczcie mi tyle dni nieobecności ale moja wena była tragiczna. Zero chęci do robienia zdjęć a potem kompletnie zapomniałam o tym blogu. Ale wstyd :(
Ale na szczęście już wróciałam i miejmy nadzieję że na dłuższy okres czasu.A tym czasem zapraszam do sesji ;) :D
IMG_20160430_205108.jpg


IMG_201604121_085245.jpg


IMG_201604121_085403.jpg


IMG_20160430_205812.jpg


IMG_20160430_205839.jpg


IMG_20160430_210113.jpg



IMG_20160430_210308.jpg


IMG_20160430_210439.jpg


IMG_20160430_210527.jpg


IMG_20160430_210635.jpg

CAŁUJE :*
NiNa
  • awatar gość: Bardzo ładne zdjęcia. Lala jest śliczna <3
Pokaż wszystkie (1) ›
 

tomaszm21
 
Autor: Michelle Celmer  

To był świetny plan. Garrett postanowił rozkochać w sobie księżniczkę, a potem ją poślubić. Gdy już wejdzie do królewskiej rodziny, pomnoży swój majątek. Nie powinno być trudno, podobno Jej Wysokość Louisa to naiwna gąska, no i zupełnie niedoświadczona. Naiwna? Nie, po prostu dobra. Niedoświadczona? Owszem, ale obdarzona bardzo gorącym temperamentem...


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)noce_z_ksiezniczka_p97064.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "romans", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-romans.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-romans
 
Autor: Michelle Celmer

To był świetny plan. Garrett postanowił rozkochać w sobie księżniczkę, a potem ją poślubić. Gdy już wejdzie do królewskiej rodziny, pomnoży swój majątek. Nie powinno być trudno, podobno Jej Wysokość Louisa to naiwna gąska, no i zupełnie niedoświadczona. Naiwna? Nie, po prostu dobra. Niedoświadczona? Owszem, ale obdarzona bardzo gorącym temperamentem...


Szczegóły publikacji:
czytajnas.nextore.pl/(…)noce_z_ksiezniczka_p97064.x…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "romans", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-romans.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

rejeteanka
 
Nie każda dziewczyna może być księżniczką. Ktoś musi klaskać kiedy wchodzę.
 

sayorinekomori
 
Nie mogę uwierzyć, że to dzieje się naprawdę, a mieszkam tu już od trzech lat. Wszystko tu jest takie piękne i drogie. Czasem mam wrażenie, że ludzie postrzegają mnie, jako oszusta. A co wy byście pomyśleli? Księżniczka okłamała faceta, on się obraził i uciekł, a potem nagle wraca i zostaje jej narzeczonym. To tak jakbym patrzył na Rose przez pryzmat jej władzy i pieniędzy. A przecież to nie tak! Kocham ją, chcę z nią być, a wizja panowania nad państwem jest czymś, co mnie przeraża.
Westchnąłem głęboko. Przecież się nie wycofam. Przynajmniej pociesza mnie myśl, że to ona będzie królową, a ja tylko jej mężem. To ona będzie nosić koronę ojca, a ja będę dumnie stał u jej boku.
Ten czas tak szybko zleciał. Wydawałoby się, że dopiero wczoraj wpadła na mnie i przerażeniem w oczach przepraszała za swoją niezdarność. Była taka słodka. Wydaje mi się, że już wtedy znalazła szparę w murze, którym się otoczyłem i starając się przez nią przecisnąć roztrzaskała go do samego fundamentu. Cieszę się, że to ona. Moja Rose.
Jednak wróćmy do rzeczywistości. Wiecie, co teraz robię? Galopuję przez las w samotności, bo moja narzeczona postanowiła zniknąć w dniu ślubu! No cudownie! Mało mi atrakcji na dziś?! Jeszcze mi powiedźcie, że się rozmyśliła! O nie… Zaciągnę ją do tego ołtarza, choćby i siłą!
- No kolego – pochyliłem się i poklepałem Josepha po masywnej szyi. – Znajdziesz to miejsce, prawda? – Zapytałem. Koń odpowiedział rżeniem i przyśpieszył.
Nie mam pojęcia ile czasu zajęło mi dojechanie na miejsce, ale gdy tylko ujrzałem, jak Rosaline siedzi pod wierzbą poczułem, jakby wielki kamień spadł mi z serca. Zsiadłem z konia, a ten od razu podszedł do jeziorka.
Rose wyglądała, jak anioł śpiąc tak oparta o potężne drzewo. Witki wierzby falowały na wietrze rzucając cień na jej porcelanową twarz. Westchnąłem nagle rozczulony. Czy byłem na nią zły? Nie w tej chwili. Teraz chciałem ją tylko mocno objąć i powiedzieć, że się martwiłem.
Podszedłem do niej i czule pogłaskałem po policzku.
- Rose – cicho wypowiedziałem jej imię, aby zbytnio jej nie przestraszyć, ale to niewiele dało. Gdy tylko się ocknęła krzyknęła.
- Boże, nie strasz – wysapała łapiąc się za serce. Uniosłem brwi i usiadłem obok niej.
- To moja kwestia – pokręciłem z politowaniem głową. – Cały pałac stoi na głowie, bo ich przyszła królowa postanowiła sobie zniknąć nikomu nic nie mówiąc. To było nieodpowiedzialne – skarciłem ją i zaraz potem siebie. Głąbie, delikatniej!
Rosaline przygryzła wargę i zaczęła wyłamywać sobie palce. Zamknąłem jej delikatne dłonie w swoich, aby przestała to robić.
- Dlaczego to zrobiłaś? – Zapytałem już spokojniej. – Nie chcesz… - zacząłem, ale to zdanie nie chciało mi przejść przez gardło.
- Nie! – Przerwała mi gwałtownie. – Nie, to nie tak. Ja… - rzuciła się na mnie wtulając twarz w moją szyję. Objąłem ją czule i pocałowałem w czubek głowy.
- Zawsze wyobrażałam sobie swój ślub, a teraz się okazało, że planowanie wygląda zupełnie inaczej niż myślałam – wyznała.
- Co masz na myśli? – Chyba nigdy nie zrozumiem kobiet.
- Nie mogłam się na niczym skupić, nie dawali mi ani chwili wytchnienia. Jaki kolor obrusu, jakie serwetki, perła czy kość słoniowa, ugh! – Warknęła i rozsiadła się wygodnie na moich kolanach. – Ty też masz takie problemy? – Spojrzała na mnie kocim wzrokiem przesuwając palcami po moim karku. Zadrżałem z przyjemności, ale nie mogłem pozwolić sobie na luksus zatracenia się w ten błogi stan. Jeszcze nie nadszedł na to czas.
- Umm… Nie? – Sam nie byłem pewny. Mruknęła niezadowolona z odpowiedzi. – Skarbie – zacząłem bawiąc się kosmykiem jej włosów. W niewyjaśniony dla mnie sposób było to dla mnie uspokajające i pozwalało mi się skupić. – Wszyscy chcą, aby nasz ślub był wyjątkowy. W końcu cały kraj, o ile nie świat, będzie nas obserwować.
- Ale nie pozwalają mi się tym cieszyć!
Zaśmiałem się. Czasem zachowywała się, jak dziecko. Pocałowałem ją w nos.
- Z czego się śmiejesz? – Warknęła.
- Dzieciaku, wszyscy na ciebie liczą, a ty jakieś fochy odstawiasz – zacząłem mówić do niej sposobem, jakiego wręcz nie znosiła. Powstrzymywałem śmiech, gdy naburmuszyła się, jak indyk. Dosłownie.
- Nie jestem dzieckiem! – Zezłościła się. Jęknąłem, gdy wbiła paznokcie w moje barki. - Jestem tylko zirytowana! Nie mogę nawet napić się herbaty, bo ciągle coś, ciągle coś – marudziła dalej, a ja tylko słuchałem. – Przygotowania trwają rok… ROK! A oni nadal w proszku!
- W tej chwili to my jesteśmy w proszku – oznajmiłem. – Powinniśmy się zacząć przygotowywać, bo w końcu spóźnimy się na własny ślub.
Westchnęła i oparła głowę na moim ramieniu.
- Naprawdę się bałeś, że się rozmyśliłam? – Zapytała po chwili ciszy.
- Tak – odpowiedziałem nieco zawstydzony głaszcząc ją po głowie. Nagle ją poderwała i spojrzała mi w oczy. Lśniły czerwienią, niczym u jakiejś magicznej istoty. Czasem miałem wrażenie, że rola leśnej wróżki idealnie by jej pasowała. Albo diablicy.
- To się nigdy nie zdarzy – szepnęła i musnęła moje wargi. Od razu zareagowałem i przytrzymując jej śliczną buzię w dłoniach wpiłem się w jej usta. Zachichotała z chęcią odwzajemniając mój pocałunek
- Musimy jechać – odparłem, po kilku długich minutach, gdy wreszcie się od siebie oderwaliśmy.
- A obiecasz mi coś? – Zapytała wpatrując się w moje oczy. Przechyliłem głowę i pogłaskałem ją czule po policzku.
- Czego sobie życzysz? – Zapytałem przesuwając kciukiem po jej lekko nabrzmiałych wargach.
- Będziemy żyć długo i szczęśliwie? – Spojrzała na mnie swoimi cudnymi oczami. Byłem nimi oczarowany. Takie śliczne. Moje…
- Będziemy żyć długo i szczęśliwie – złożyłem na jej ustach jeszcze jeden delikatny pocałunek, aby przypieczętować naszą obietnicę.
Teraz mogliśmy bez przeszkód wrócić do domu i zacząć ostateczne przygotowania na powitanie nowej, lepszej przyszłości u swojego boku.

blog_ks_3023961_6120369_tr_gjj.jpg


I jak wam się podoba epilog z punktu widzenia Louisa?? Hahaha musiałam nieźle ocenzurować jego myśli, jeśli wiecie o co mi chodzi xd
Chciałam też po raz ostatni pokazać, że nawet jako przyszła królowa Rose jest jak dziecko. No ale trzeba było dać się dziewczynie pofochać, póki jeszcze mogła :) (w epilogu Rose ma już 20 lat (Louis to stary pryk... 26 lat ma chłopina))
Tak więc, jest to definitywny koniec Princess. Mam nadzieję, że moje następne małe dzieła będą mile przywitane, jak w przypadku Princess :)
Chciałabym gorąco podziękować wszystkim, którzy wytrwali aż do tego momentu, a w szczególności Lisie Angels. Twoje rady naprawdę mi pomagają. Trudno jest samemu dostrzec pewne błędy, więc bardzo się cieszę, że czyta mnie ktoś taki, jak ty :*

Teraz wam powiem, że miałam sen... W tym śnie był mega-bosko-cudnie-zajebiście przystojny książę ^^ Zostałam chamsko obudzona, więc nie znam końca mojej historii z tym pięknym człowiekiem, ale może sama go dopiszę? Co wy na to? Przystojny książę i biedna dzieweczka?? (w moim śnie byłam plebsem... Nawet obraziłam sobowtóra królowej Mirandy xd) Oczywiście mam zamiar oprócz wątku miłosnego dodać jakąś intrygę i skupić się nad innymi relacjami między bohaterami (trzeba się rozwijać xd) Praca nad fabułą w toku... Pytanie czy chcecie zostać zalani kolejnym pałacem i romansem?? (Ale daleko do tego heheh)

Dobra, już was nie zamęczam, Robaczki ^^ Jeszcze raz dziękuję, że wytrwaliście aż do końca tej historii i będzie mi niezwykle miło, jeśli kiedyś wam się przypomni i powiecie, że to był dobry cukier xd
Pozdrawiam, Sayori :*
  • awatar Lisa Angels: Och, ja chcę, uwielbiam te klimaty :D Cieszę się, że chcesz się rozwijać i postaram się zawsze pomóc jak tylko mogę, sama znam wartość takiej pomocy, więc zawsze jestem do usług :D Luis naprawdę był słodki i mimo wszystko czułam, że wycięłaś niektóre jego myśli niczym rasowy edytor trudniący się cenzurą :D Zaskoczyłaś mnie tym, że Rose nie uciekła, ale się jej nie dziwię, nerwy potrafią obudzić w człowieku nawet skrajne emocje. Żegnam się z Princess z wielkim sentymentem, a już zacieram rączki na nowe opowiadanie, pełne pikantnego romansu i intryg. Już nie mogę się doczekać :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

sayorinekomori
 
~Rozdział nie sprawdzany~

O czym to ja wcześniej mówiłam? Czas, tak? Cóż… Minęło pół roku od tego pamiętnego wydarzenia. Wiele się pozmieniało.
Zacznijmy od tego, że zdetronizowali moją matkę. Dwa miesiące temu lud wszczął bunt na tyle potężny, że gwardziści pałacowi nie dali rady powstrzymać powstania – tym bardziej, że wielu członków armii krajowej brało w nim udział. Królowa przegnieciona do muru zrzekła się korony i uciekła. Nikt nie wie gdzie, ale każdy ma nadzieje, że więcej się nie pokaże. Wiedziałam o wszystkim, jednak nie uprzedziłam matki. Mam lekkie wyrzuty sumienia, ale czy jej się to nie należało? Uciskanie ludu nie jest sposobem uzyskania zaufania. Mimo wszystko to moja matka i czasami łapię się na pytaniach czy jest zdrowa, czy dobrze sobie radzi.
Władzę przejęła ciocia Alexandra do czasu, aż nie ukończę dwudziestu lat. Jednak mam wgląd i decydujący głos w sprawach państwa. Powoli uczę się, jak wszystko funkcjonuje i małymi kroczkami staram się polepszyć życie mieszkańcom – już niedługo – mojego państwa.
Karin i Ronowi urodziła się córeczka. Lorina jest taka śliczna. Od kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy zaczęłam rozmyślać, jakby to było gdybym to ja miała dziecko. Na samą myśl o trzymaniu na rękach takiej małej istotki uśmiecham się.
Po wywiadzie ze mną Ron otrzymał premię i awans społeczny. Kłopoty z pieniędzmi już tak bardzo im nie doskwierają biorąc pod uwagę również to, że co jakiś czas jest wysyłany do mnie o informacje.
Maya i Dorian… są parą. Ich podchody trwały cztery miesiące, ale wszystko dobrze się skończyło. To miłe patrzeć, jak twoi przyjaciele wreszcie znajdują w sobie tyle odwagi, aby wreszcie zmierzyć się z własnymi uczuciami. Cieszy mnie ich szczęście. Choć mam wrażenie, że przy mnie starają się zachować dystans. Nie wiem czy robią to z przyczyn czysto moralnych czy litują się nade mną. Nie muszą. Pogodziłam się z faktem, że straciłam Louisa.
I wreszcie dochodzimy do momentu, który pewnie ciekawi was wszystkich. Od spektaklu nikt nie widział Louisa. Nawet Ron nie miał z nim żadnego kontaktu. Moje wyrzuty sumienia zostały spotęgowane o zniszczenie wieloletniej przyjaźni.
Ciągle starałam się znaleźć dla siebie jakieś zajęcie, aby nie myśleć o nim, ale i tak kończyło się tym, że przeglądałam nasze rozmowy na telefonie. Już nawet nie zwracałam uwagi na to, że płakałam. Często śniła mi się jeszcze scena pod wierzbą na polance czy nad jeziorem. Tak jakby moja własna podświadomość dawała mi w twarz z szyderczym śmiechem przypominała mi na każdym kroku, jaką jestem idiotką. Wiedziałam o tym doskonale, ale czasami ludzie dla siebie samym są większymi potworami niż dla innych. Tyle razy błagałam o wybaczenie, jednak nikt nie słyszał moich modlitw.
Boże, słyszysz mnie?
   
Mimo iż mieliśmy luty na dworze było wyjątkowo ciepło. Słońce przyjemnie ogrzewało moje policzki, gdy żwawym krokiem podążałam na przystanek autobusowy. Chciałam pojechać do centrum zanieść swoje buty do szewca. Czasami, gdy nadarzała się ku temu okazja lubiłam sama załatwiać swoje sprawy. Ostatnimi czasy przyzwyczaiłam się do samotności, więc trzeba było wyjść do ludzi! Nie przewidziałam tylko, że droga na przystanek jest tak długa. Gdy zobaczyłam, jak pojazd ma zamiar ruszać popędziłam, co sił w nogach, aby zdążyć. Następny miał być za godzinę. Przywitała mnie czarna chmura dymów spalinowych. Zaczęłam się dusić. Gdy już w miarę ochłonęłam ze złości kopnęłam grudkę brudnego śniegu. Zdjęłam czapkę z głowy i w akcie wyładowania resztki agresji trzepnęłam nią o słupek ze znakiem przystanku. Przeczesałam srebrne włosy wyjmując je spod kurki i poprawiłam szal. Zaczęłam się poważnie zastanawiać czy lepiej iść do centrum na pieszo czy raczej zawrócić i poprosić, aby ktoś mnie podwiózł.
Rozejrzałam się i zauważyłam, jak w moją stronę podąża czarny samochód. Od razu wpadłam na genialny pomysł. Zaczęłam machać czapką na znak, aby kierowca się zatrzymał. Gdy tylko stanął obok mnie schyliłam się i poczekałam aż potencjalny wybawca otworzy przyciemniane okno. Wreszcie zaczęło się obniżać. Jednak to, kogo ujrzałam we wnętrzu auta zmroziło mnie bardziej niż tegoroczna zima. Mimowolnie cofnęłam się. Moja dolna warga niebezpiecznie zadrżała. Nie…
- Kopę lat – odparł tym swoim zachrypniętym seksownym głosem. – Wsiadasz? – Zapytał lekko zirytowany. Niemrawo pokiwałam głową i dosłownie wgramoliłam się do samochodu. – Dokąd panienka sobie życzy? – Spytał ruszając.
- Do centrum – odpowiedziałam cicho. Byłam zażenowana.
- A trochę więcej szczegółów?
Czułam, że robi się coraz bardziej rozdrażniony. Postanowiłam wziąć się w garść.
- Do szewca – potrząsnęłam swoją skórzaną torbą, mimo iż wiedziałam, że tego nie widzi. – Do Lawlieta – Dodałam. Louis tylko kiwnął głową na znak zrozumienia. Jego grzywka urosła, co było widać po tym, jak zabawnie falowała przy każdym najdrobniejszym ruchu głowy. Miałam wielką ochotę wtopić palce w te puszyste włosy, ale wiedziałam, że nie mogę. Zacisnęłam udami swoje dłonie manifestując zdenerwowanie.
   Cisza, jaka panowała w aucie była przytłaczająca. Po raz pierwszy nie czułam się przy nim komfortowo. Postanowiłam coś z tym zrobić.
- Co u ciebie słychać? – Zapytałam niepewnie starając się go nie zdenerwować. Jeszcze by mnie zostawił w środku lasu.
- Jakoś leci – odparł zbywając mnie. Zacisnęłam wargi i po chwili je zagryzłam. Wjechaliśmy w jakąś dziurę, przez co ugryzłam się tak mocno, że poczułam metaliczny posmak w ustach.
- Auuu – jęknęłam.
Louis zjechał na pobocze i spojrzał na mnie dziwnie przerażonym wzrokiem.
- Co się stało?
- U-ugryzłam się – przyznałam cicho kuląc się w sobie i lekko oddalając od niego. Nie chciałam go rozzłościć faktem, iż zatrzymał się tylko dlatego, że przegryzłam sobie wargę.
Louis przechylił lekko głowę i przyjrzał mi się bacznie.
- Boisz się czegoś? – Zapytał poważnie.
- N-nie – wyjąkałam.
Brunet zmarszczył brwi i chwycił mnie za podbródek. Kciukiem rozchylił moje wargi, aby mieć lepszy podgląd na „szkody”.
- Nie zagryzaj warg – powiedział puszczając mnie jakbym parzyła. – Takie marnotrawstwo – dodał tak cicho, że nie byłam pewna, czy aby przypadkiem sobie tego nie wyobraziła. – A co panienka robi sama w lesie? – Spytał ponownie wracając na szosę. – Nie boi się panienka, że panienkę ktoś napadnie? - Subtelnie próbował mi przypomnieć, że go okłamałam.
- Spóźniłam się na autobus – odparłam starając się zachować obojętność na jego docinki.
- Dama błękitnej krwi jeździ autobusem? – Udał zszokowanie. Zacisnęłam szczęki i zamknęłam oczy. Policzyłam w myślach do pięciu starając się uspokoić i nie dawać po sobie poznać, że jego werbalne ataki robią na mnie wrażenie.
- Przestań, proszę – wysyczałam przez zaciśnięte zęby. W odpowiedzi tylko się zaśmiał. Gdzie się podział tamten Louis? Ah tak… Zniszczyłam go.
Próbowałam powstrzymać łzy. Marzyłam, abyśmy wreszcie byli na miejscu. Chciałam wysiąść z tego samochodu i uciec od tego upokorzenia.
- Gratuluję – przerwał ciszę. – Wreszcie pozbyłaś się mamusi.
- Nie ja. Lud wreszcie się zbuntował – mówiłam, jakby ten temat był mi zupełnie obojętny.
- I nie miałaś z tym problemu? To jednak twoja matka – co takiego on próbował osiągnąć?
- Sama jest sobie winna – zacisnęłam pięści, a paznokcie nieznośnie wbijały mi się w skórę. Nic już nie odpowiedział. Resztę drogi przejechaliśmy w milczeniu. Miałam wrażenie, że ta cisza mnie dusi. Tęskniłam za tymi niby-przypadkowymi dotknięciami, za delikatnymi uśmiechami, za czułymi słówkami… Tęskniłam za nim, ale teraz, gdy siedzi obok mnie wiem, że te czasy już nie wrócą.
Louis zatrzymał się pod warsztatem Lawlieta. Spuściłam wzrok.
- Dzi-dziękuję, za podwiezienie. Odwdzięczę się – oznajmiłam. Nie wiedziałam, co powiedzieć.
- Drobiazg – odparł nawet nie mnie nie patrząc.
- To… Do zobaczenia – ostatni raz na niego spojrzałam. Odwrócił twarz w moją stronę. Nasze oczy się spotkały. Szmaragd stracił swoją intensywną barwę.
- Taa, cześć – pożegnał się beznamiętnie. Zdusiłam w sobie szloch i szybko wysiadłam z auta.
Zrobiło się chłodniej. Jakby pogoda była jakoś powiązana z moim nastrojem. Poprawiłam szalik i zaciskając palce na pasku od torby ruszyłam do warsztatu.

- Dziękuję. Dowidzenia – pożegnałam się z Lawlietem i wyszłam z ogrzanego budynku. Zimny wiatr uderzył w moją twarz. Opatuliłam się szalikiem i ruszyłam w stronę przystanku. Było już dość ciemno, więc musiałam bardziej uważać na lód.
- Hahahaha, przestań! – Usłyszałam czyjś śmiech i mimowolnie zerknęłam w tamtą stronę. Ujrzałam na ławce dwójkę nastolatków. Dziewczyna siedziała na kolanach swojego chłopaka, śmiała się z jego słów i co jakiś czas obdarowywała subtelnym całusem. Uśmiechnęłam się smutno. Miło jest patrzeć na zakochaną parę, ale trudniej to znieść, gdy jeszcze niedawno siedziało się obok swojej miłości, którą się zraniło.
Próbowałam powstrzymać łzy mówiąc sobie, że już niedługo będę w domu i tam będę mogła ryczeć do woli. Jednak one najwyraźniej postanowiły nie słuchać. Pociągnęłam nosem i przetarłam oczy zimną dłonią.
Boże, chciałabym zacząć wszystko od nowa. Proszę… Błagam…
Nagle na kogoś wpadłam. Los, jak zwykle postanowił wziąć sobie mnie na cel swoich żartów, więc pod moimi nogami znalazła się zamarznięta kałuża, na której się poślizgnęłam i wpadłam w ramiona sprawcy całego zdarzenia.
Zacisnęłam powieki nie mając zamiaru ich otworzyć. Chciałam, aby w ramionach trzymał mnie Louis, jak tamtego dnia. Bałam się, że gdy je otworzę to nie będzie on.
- P-przepraszam. Zagapiłam się – rzekłam. Nieświadomie powiedziałam to samo, co wtedy.
Boże, to jest to Twoje „wszystko od nowa”?
- To ja powinien przeprosić. Nie zauważyłem cię – moje serca na moment stanęło. Ten głos. Ten sam rozbawiony ton. – Pierwszy raz cię tu widzę – odparł, a ja odważyłam się otworzyć oczy. Ujrzałam go. Twarz anioła. Rozbawione szmaragdy zamiast oczu. Promienny uśmiech.
Boże…
Mimo iż jego słowa powinny mnie rozzłościć, zaśmiałam się. Postanowiłam zagrać w jego grę.
- Ah, przyjechałam ze stolicy. Dopiero niedawno zdecydowałam się tu zamieszkać – bez kłamstw. Czysta prawda.
- Przyjechałaś sama? – Najwyraźniej spodobała mu się niewypowiedziana zasada: „Zero kłamstw”, bo rozpromienił się jeszcze bardziej. Zeszliśmy ze środka chodnika i ukryliśmy się pod latarnią, która już rozświetlała przechodnią drogę.
- Nie, z służbą.
Jego brew uniosła się, a sam przybliżył się do mnie.
- Czyli pani z wyższych sfer, tak? – Zapytał pokazując mi rzędy swoich białych zębów.
- Można tak powiedzieć – zaśmiałam się. Nasza rozmowa nie miała sensu.
- Co masz na myśli? – Próbował wyciągnąć ze mnie słowa, których nie wypowiedziałam wtedy.
- A zachowasz to w sekrecie? – Przybliżyłam usta do jego ucha. Widziałam jak zadrżał pod wpływem mojego ciepłego oddechu.
- Zależy, co z tego będę miał – wymruczał. Oboje czuliśmy, że to już nie jest zabawa.
- Uwierz mi, że cena będzie adekwatna do tajemnicy – uśmiechnęłam się do niego i patrzyłam, jak seksownie zagryza wargi.
- W takim razie słucham – uśmiechnął się chytrze. Zbliżyłam się bardziej do jego ucha i wyszeptałam muskając ustami płatek jego ucha.
- Nazywam się Rosaline Susan. Jestem księżniczką – odsunęłam się od Louisa i spojrzałam mu w twarz. Jego usta były wykrzywione w promienny uśmiech, a oczy lśniły znowu swoim intensywnym kolorem. Wyciągnął dłoń i pogłaskał mnie po policzku.
- I nie mogłaś powiedzieć tego wtedy? – Zapytał ze śmiechem. Przyłożyłam swoją dłoń do jego i splotłam ze sobą nasze palce.
- Bałam się – wyszeptałam. Poczułam, jak łza, które właśnie wypłynęła z mojego oka zamarza mi na policzku. Louis szybko ją starł.
- Już się nie boisz? – Spytał przyciągając mnie jeszcze bliżej siebie.
- Boję, ale czegoś innego – przyznałam przylegając do jego ciała.
- Powiesz mi? – Objął mnie w talii i oparł brodę na mojej głowie.
- Że znów cię stracę.
- Cóż… Za dochowanie tajemnicy czeka mnie nagroda, prawda? – Jego klatka piersiowa zadrżała, kiedy się zaśmiał. Zadarłam głowę do góry, abym mogła spojrzeć mu w oczy.
- Z-zrobię wszystko – oznajmiłam z lekkim wahaniem. Jakaś cząstka mnie obawiała się, że za tym jego zachowaniem kryje się zemsta.
Louis uśmiechnął się i ujął moją twarz w swoje dłonie.
- Kochaj mnie – rzekł całując mnie w czoło. Serce mi zadrżało. – Bądź ze mną – ucałował mnie w zmarznięty nos. Boże. – Nie okłamuj mnie – złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Na początku wargi tylko się muskały. Westchnęłam i rozchyliłam je dając mu jednocześnie pozwolenie na dalsze działanie. Od razu skorzystał z okazji i wtargnął językiem w czeluści moich ust. Wchodził i wychodził językiem drażniąc się ze mną. Jednak ta zabawa nie trwała długo. W końcu i jego to znudziło i zaczął całować mnie w ogromną pasją. Jakby chciał nadrobić te pół roku.
- Obiecujesz mi to? – Wydyszał odrywając się ode mnie na kilka centymetrów.
- Obiecuję.
Uśmiechnął się i znowu wpił w moje usta.

Siedzieliśmy wtuleni w siebie na fotelu przed kominkiem w salonie głównym opatuleni w puszysty koc. Trzymałam głowę na jego ramieniu, a on bawił się kosmykami moich włosów.
- Gdzie się podziewałeś tyle czasu? – Zapytałam nie odrywając wzroku z ognia.
- Tu i ówdzie. Jeździłem po kraju z pewną trupą teatralną. Chciałem się trochę odizolować od tego miejsca i przemyśleć parę rzeczy – odpowiedział. – Chciałem cię znienawidzić – przyznał po chwili. Auć. Wmawianie sobie czegoś, a usłyszenie tego, to dwa zupełnie różne rzeczy. – Ale nie potrafiłem – pocałował mnie we włosy. – Kochałem cię, więc trudno mi było zapomnieć o tych wszystkich chwilach. Zastanawiałem się, które z nich były prawdziwe, a które nie. To było trudne – zadrżałam i to bynajmniej nie z zimna. Wtuliłam się bardziej w Louisa, a on czule objął mnie ramieniem wciągając na swoje kolana. – Będąc ciągle w drodze trudno było dowiedzieć się czegokolwiek o tym, co się dzieje w kraju, ale jakoś na początku września kupiłem pierwszą lepszą gazetę. A co w niej było? Artykuł mojego najlepszego przyjaciela o tajemnicy księżniczki – zaśmiał się. – Na początku chciałem to ominąć, ale coś mi mówiło, że powinienem to jednak przeczytać. Gdy dotarłem do fragmentu, że jednak mi powiedziałaś o tym, kim jesteś miałem ochotę dać sobie w twarz. Rose, przepraszam – odwrócił mnie w swoją stronę i mocno przytulił. – Przepraszam.
- To nie ty jesteś tą osobą, która powinna przepraszać – zaśmiałam się nerwowo odsuwając go od siebie. Oparliśmy swoje czoła o siebie. – To ja powinnam przepraszać.
- Wybaczam ci. W końcu nie robiłaś tego z premedytacji – pocałował mnie w policzek. – A ty? Wybaczasz mi? – Zamruczał niczym kot wtulając się w moją szyję. Westchnęłam z rozkoszy, gdy poczułam jego wargi na wrażliwej skórze. Przekręciłam się tak, że teraz siedziałam na nim okrakiem. Zarzuciłam mu ręce na szyję i nawet nie przejęłam się tym, że koc zsunął się na podłogę.
- Wybaczam – musnęłam jego wargi i pociągnęłam lekko za włosy.
- Mmmm… - wymruczał kładąc jedną dłoń na mojej talii, a drugą zaczął sunąć po moim udzie. – Pokażesz mi, jak bardzo tęskniłaś? – Zapytał z tym swoim złośliwym uśmieszkiem, a ja poczułam, jak moje policzki zaczynają przybierać barwę dorodnych pomidorów. – Oh, ktoś się tu zawstydził – zaśmiał się przesuwając swoje dłonie na moje pośladki. Ścisnął je, a z moich ust wydobył się jęk. – To chyba znaczy, że bardzo – spojrzał mi w oczy i mocno wpił się w moje usta. Sunął językiem po mojej dolnej wardze, a ja bez wahania je rozchyliłam. Całował namiętnie i czule. Czułam, jakbym się rozpływała pod wpływem jego warg. Przylgnęłam do niego jeszcze bardziej sprawiając, że nie istniała już między nami żadna odległość.
- A… Co… Jeśli… Ktoś… Wejdzie – wzdychałam między pocałunkami.
- To może się gdzieś przeniesiemy? – Zapytał odsuwając się ode mnie. Widziałam, jak za mgłą. Louis obrócił mnie bokiem do siebie. Jedną dłonią mnie objął, a drugą wsunął pod moje kolana i jednym płynnym ruchem wstał. Czułam się, jak dziecko, ale byłam szczęśliwa, że to on się mną zajmuje.
- Prowadź, moja pani – pocałował mnie w czoło i skierował się do mojego pokoju według moich wskazówek.

tumblr_m8vlrbWxfo1rbwurho1_500_large.png


Meri Kurisumasu Robaczki!!
No cóż... Miałam wstawić wczoraj... Ale hej! Jest dopiero pierwsza w nocy ^^ Godzinka w te czy we wte, nikogo nie zbawi ;p
Jezu, czy ze mną jest coś nie tak, skoro najlepiej się czuję pisząc takie sceny, jak ta pod koniec?? Że wtedy wydaje mi się, że jest najlepiej?? Gdyby nie fakt, że jest pierwsza, a mój komputer znajduje się w innym pokoju i klawiatura, jak i światło przeszkadza moim rodzicom to pewnie bym opisała ich seks -_-" Ale to przecież nie jest erotyk!! (Choć Sayori bardzo by chciała to opisać :) )
Dla naprostowania... Louis czekał, aż Rosaline wyjdzie od Lawlieta :) Po prostu nie chciał, aby wzięła go za jakiegoś stalkera ;) A pod przystankiem to przypadek :) Biedny musiał przemyśleć dalszy plan działania i nieźle się przy tym powstrzymywać, bo rzuciłby się na Rose ^^ Ah, mój niegrzeczny chłopczyk :3 (Udajmy, że tego nie było ;p)
Tak więc, czeka nas epilog... Tylko nie wiem czy jutro czy pojutrze... To zależy od wielu czynników. Im większa kurwica w domu tym prawdopodobieństwo wcześniejszego terminu większe :3
Moi kochani nauczyciele się zmówili i na święta trzeba się uczyć... Czy wy też 4 i 5 idziecie do szkoły, czy tylko moja dyrka jest taka wspaniałomyślna, aby nie wykorzystywać dni dyrektorskich?? Cudownie -_- ale co zrobisz?? Nic nie zrobisz :/

Ogólnie zamierzam założyć nowego bloga na bloggerze, na którym będą tylko opowiadania yaoi. Czekam tylko na szablon od koleżanki, aby ruszyć z parą :D Tu będą tylko na takie słodkości, jak Princess :3 Tak tylko pytam czy znajdzie się ktoś, kto będzie tam zaglądał??

Dobra, koniec tego!! Zaraz mnie opieprzą, więc spadam :*
Dobranoc, Robaczki :*
  • awatar Lisa Angels: Ja też idę 4 i 5 do szkoły, więc nie jesteś sama, a co do opowiadania. Serduszko bije mi jeszcze z wrażenia nad końcówką, naprawdę te sceny i są twoim konikiem :D Szkoda, że to już koniec, bo naprawdę lubię tą historię, cieszę się, że udało im się pogodzić i, że są razem :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

sayorinekomori
 
Bolało. To tak bardzo bolało, jednak miałam świadomość, że to Louis cierpiał najbardziej. Pewnie większość w takiej chwili chciałoby się odłączyć od rzeczywistości i przestać czuć. Stać się tylko pustą skorupą, która nie żyje, ale wciąż pozostaje w świecie żywych. Ja tak nie chciałam. Nosząc na plecach to wielkie brzemię wmawiałam sobie, że to moja pokuta. Idiotka. To kara.
Cudem uwolniłam się od tych wszystkich dziennikarzy. Nie miałam najmniejszej ochoty tłumaczyć im się z czegokolwiek, ale wiedziałam, że kiedyś ten moment nastąpi. Jestem osobą publiczną. Moje życie, moje czyny i zachowanie nie należą w pełni do mnie. Powinnam być taka, jaką oczekują ode mnie inni. Jestem dla nich, nie dla siebie. To zabawne, ale w tamtej chwili zrozumiałam, że moja matka nie myliła się aż tak bardzo. Co prawda jej metody były… Teraz nie mnie to oceniać. Czuję się, jakbym była gorsza od niej. Zawiodłam na całej linii i nawet nie potrafię przyznać przed światem, że popełniłam błąd. Ona, dumnie wyprostowana, spojrzałaby na tych wszystkich ludzi i powiedziała prawdę. Jednak w taki sposób, żeby wyszło na to, że działała dla dobra ludu, a to, że nie wyszło nie jest jej winą, ale niekompetentnych doradców. Ja tak nie potrafię. Nie nadaję się do tego. Tron nie jest dla mnie.
Nie wiem ile spacerowałam, ale gdy doszłam za wiadukt, zeszłam z drogi i usiadłam na trawie. Zdjęłam rękawiczki i niedbale rzuciłam je obok siebie. Przeczesałam dłońmi włosy i zauważyłam, że przestały drżeć. Oparłam się na ramionach i odchyliłam do tyłu. Zamknęłam oczy i wszystkie dobre wspomnienia z Louisem zaczęły przeskakiwać przed nimi, jak film. Pociągnęłam nosem. Teraz tylko one mi pozostaną. Może z czasem zbledną, ale wiem na pewno, że nikogo tak nie pokocham, jak jego. O ile w ogóle.
- Daleko zaszłaś – na dźwięk czyjegoś głosu wzdrygnęłam się. Odwróciłam głowę, aby spojrzeć na mojego kompana.
- Czasem traci się poczucie czasu – odparłam. Nie widziałam jego twarzy, gdyż był ukryty w cieniu, ale głos wydawał mi się znajomy.
- Zwłaszcza, gdy się o czymś intensywnie myśli. Mogę się przysiąść? – Zapytał nie podchodząc nawet na krok.
- Oczywiście – odpowiedziałam i skierowałam oczy na niebo. Księżyca już prawie nie było widać. Tylko gwiazdy dawały trochę światła.
- Kopę lat, co? – Spytał zwracając moją uwagę z powrotem na siebie. Młody rudy mężczyzna z okularami na nosie. Cudownie…
- Tak. Wolałabym tylko, aby okoliczności były nieco inne – westchnęłam wyłamując sobie palce. – Co tu robisz?
- Szedłem za tobą. Czekałem, aż wreszcie się zmęczysz – zachichotał próbując rozładować atmosferę. Nie to, że mu się udało, ale doceniałam jego starania.
- A czemu nie za Louisem? To ON jest twoim przyjacielem.
- W takich chwilach należy zostawić go samego. Robi się wtedy agresywny i nie panuje nad sobą. Ostatnio, gdy za nim poszedłem złamał mi rękę – odruchowo potarł lewe przedramię.
Przełknęłam głośno ślinę. Wiedziałam, że Louis bywał wybuchowy, ale nie aż do tego stopnia. Ale jakie to ma teraz znaczenie?
Między nami zapadła niezręczna cisza. Żadne z nas nie wiedziało, jak zacząć. Zdecydowałam się na pierwszy krok.
- Jeśli masz mi coś do powiedzenia, to mów – rzekłam zaciskając powieki. Szykowałam się na atak.
- Mniej więcej rozumiem, czym się kierowałaś ukrywając przed nim fakt, że jesteś księżniczką, ale to, że powiedziałaś to na oczach tych wszystkich ludzi było nie fair w stosunku do niego – czułam jego przeszywające spojrzenie na swoim ciele. Nadszedł czas, aby wyrzucić to wszystko z siebie.
- Ron, miałbyś jakieś korzyści z wywiadu ze mną? – Zapytałam całkowicie zmieniając temat.
- To nie jest odpo… - zaczął, ale szybko mu przerwałam.
- Miałbyś? – Powtórzyłam z naciskiem patrząc mu w oczy.
- Ehh… - westchnął drapiąc się po głowie. – Jeszcze nikt nie miał okazji na rozmowy z tobą. Dlatego dla tego pierwszego jest przewidziana nagroda i prawdopodobnie awans – spuścił wzrok. Wpatrywał się we własne tenisówki szukając w nich czegoś ciekawszego.
- Możesz przeprowadzić ze mną wywiad. Odpowiem na każde twoje pytanie – powiedziałam hardo zwracając na siebie jego uwagę. Patrzył na mnie z niemałym szokiem.
- Naprawdę?
- Potrzebujesz pieniędzy – dotknęłam delikatnie jego ramienia. – Karin i wasze dziecko ich potrzebują.
W odpowiedzi tylko westchnął i zaczął grzebać w swojej skórzanej torbie na ramię. Dopiero teraz ją zauważyłam. Po chwili wyjął z niej dyktafon.
- To zaczynamy – odparł i włączył urządzenie. – To może zacznijmy od samego początku. Dlaczego postanowiłaś ukryć swoją tożsamość? – Przybliżył dyktafon bliżej moich ust.
- Naprawdę rzadko miałam okazję wyjść z zamku. Dlatego będąc u cioci, wykorzystując odrobinę swobody, wymknęłam się z pałacu incognito. Nie chciałam, aby ktoś mnie rozpoznał. Moja matka nie pochwala takiego zachowania. W zasadzie nic, co robię jej nie odpowiada – mruknęłam. – Przepraszam, odbiegam od tematu – rzekłam trochę piskliwym głosem. - Wpadłam na Louisa zupełnie przypadkiem. Uratował mnie przed upadkiem. Sądziłam, że to tylko jednorazowe spotkanie, więc powiedziałam, że mam na imię Susan. Jednak…
- Stało się zupełnie odwrotnie?
- Właśnie. Fascynował mnie. Obiecywał zupełnie nowe doznania, wolność, którą chciałam poczuć. Pokazywał mi tyle swoich twarzy. Czułam się szczęśliwa, że to ja jestem tą, która je widzi – uśmiechnęłam się do siebie. Tamte chwile wydawały się teraz takie odległe. – Wiedziałam, że powoli się zatracam i okłamywanie go nie wchodzi w grę, ale bałam się, że mi nie uwierzy. Miałam rację – zaśmiałam się głupio.
- To znaczy? – Przechylił głowę, a na jego twarzy malowała się ciekawość bardziej pasująca do przyjaciela niż do dziennikarza.
- Na tej imprezie, na której się poznaliśmy powiedziałam mu prawdę. On mnie wyśmiał uznając to za pijacki żart – przygryzłam wargę zakłopotana. – Czy to, że piłam może pozostać tajemnicą? – Zapytałam patrząc na niego błagalnym wzrokiem.
- Oczywiście – puścił mi oczko. – Więc ci nie uwierzył? A próbowałaś jeszcze raz mu powiedzieć?
- Nie – przyznałam z zażenowaniem. – Myślałam, że jest naprawdę twardym facetem, a on jest dla mnie tylko miły. Wiesz… Ulitował się nad biedną duszyczką, która nie wie nic o świecie – przyłapałam się na tym, że po raz kolejny zaśmiałam się w głupkowaty sposób.
- Mówisz, myślałaś… Zmieniłaś zdanie?
- Tak. Z każdym kolejnym dniem pokazywał mi więcej swojego delikatnego usposobienia. On nie jest taki zły, jak niektórzy go uważają. Głęboko w środku jest, jak mały chłopiec szukający szczęścia. Chciałam mu to dać, choć odrobinę. A wiedziałam, że mówiąc prawdę po takim czasie znów by się zamknął.
- Nie wiesz tego na pewno – odparł poważnie. – Od czasu, gdy cię spotkał stał się zupełnie innym człowiekiem. Zmieniłaś go. Pozbawiłaś skorupy, w której spokojnie sobie żył bez zbędnych zmartwień. Zaznał prawdziwej miłości, więc powrót do samotności jest dla niego niemożliwy.
Przełknęłam ogromną gulę w gardle. Ale musiałam być twarda.
- On mi nie wybaczy – mój głos drżał.
- Skąd wiesz? – Dociekał.
- Ja nie potrafię sobie wybaczyć, że tak go zraniłam, a to przecież Louis jest tym najbardziej poszkodowanym. Żadne obietnice nie zmienią tego, co się stało – zaczęłam szybko mrugać, aby powstrzymać łzy, przed wypłynięciem. Z marnym skutkiem.
- Jakie obietnica? Co masz na myśli?
- Obiecaliśmy sobie, że nigdy się nie znienawidzimy – gdy wypowiedziałam to na głos zrozumiałam, jakie to było dziecinne. – Niedawno, trochę zdesperowana zapytałam, co muszę zrobić, aby ze mną został. To, co odpowiedział sprawiło, że coś we mnie pękło – otarłam łzy. Byłam zawstydzona i zrozpaczona.
- Co takiego powiedział? – Zapytał ciekawy reakcji swojego przyjaciela.
- „Kochaj mnie. Bądź ze mną. Nie okłamuj mnie” – wyrytowałam jego słowa, które były niczym nóż na gardle. – Miałam okazję, aby wtedy mu powiedzieć, ale wydawał się taki zagubiony, gdy… gdy klęczał przede mną wtulony we mnie – starałam się mówić w miarę wyraźnie, ale co bym nie robiła słychać było łkanie. Desperacki szloch. – Po tym zdecydowałam, że muszę mu powiedzieć przy następnej okazji. Bez względu na konsekwencję – poklepałam się trochę po twarzy, aby się uspokoić.
- I wybrałaś akurat moment, kiedy byliście na widoku? – Zapytał, jednak dało się wyczuć wyrzut w jego głosie.
- Nie miałam pojęcia, że on zejdzie ze sceny na widownię. Chciałam się jakoś prześlizgnąć za kulisy. Wszyscy mnie otoczyli i tak naprawdę to oni mu powiedzieli. Trudno było nie słyszeć: „To księżniczka, to księżniczka”. Sparaliżowało mnie, gdy zobaczyłam jego wzrok. Był zmieszany i zdezorientowany. Czułam się, jakbym wrosła w podłogę, a ci wszyscy ludzie mi tego nie ułatwiali. Byłam pod presją i powiedziałam to.
- Jaka była jego reakcja?
- Płakał – odpowiedziałam cicho przypominając sobie jego załzawione oczy.
- Co? – Ron był się naprawdę zdziwiony. Cóż, kto by nie był?
- On płakał. I uciekł. Nie chciał mnie słuchać. Nie dziwię się – zaśmiałam się drapiąc po nosie. Odgarnęłam włosy z czoła i głęboko westchnęłam. – Wiem, że to było nie fair w stosunku do niego. Wystawiłam go na takie pośmiewisko i dodatkowo zepsułam całe przedstawienie. Nie wiem nawet jak wyrazić to, jak bardzo mi przykro – spojrzałam w niebo po raz setny tego wieczoru.
- Co zamierzasz teraz zrobić? – Pogłaskał mnie ciepło po ramieniu dodając trochę otuchy.
- Nie mam pojęcia. Zastanawiam się nad rezygnacją z tronu – gdy tylko to powiedziałam Ron wytrzeszczył oczy i otworzył usta w szoku.
- Nie możesz tego zrobić – odparł cicho. – Nie możesz! – Powtórzył już głośniej. – Ludzie w tobie widzą jedyną nadzieję.
- Po tym, co zrobiłam nadal to robią? – Zapytałam z lekką ironią.
- Oczywiście! Twój błąd jest niczym w porównaniu do tego, co się teraz dzieje. Jesteś jeszcze dzieckiem i wszyscy to rozumieją. A po twoich słowach wiem, że twoje intencje były szczere – potrząsnął mną lekko za ramiona i spojrzał mi w oczy. – No to, co teraz zamierzasz? – Zapytał ponownie uśmiechając się do mnie promiennie.
Ron miał rację. Mimo iż nie mam bladego pojęcia, jak bardzo tragiczna sytuacja panuje w kraju, to wiem, że rezygnując sprawię, że moja matka zatriumfuje i zapanuje jeszcze większy terror. I do cholery, jestem dzieckiem! Bycie księżniczką to jedno, ale bycie nastolatką to drugie. Człowiek nie jest istotą idealną. Jej zadaniem jest poszukiwanie dobrej drogi, a zbaczanie z niej nie jest niczym dziwnym. Najważniejsze jest, aby znów na nią wrócić. Teraz wszystko jasne… Nawet mój ojciec popełniał błędy, więc czemu ja nie mogę? Muszę się wziąć w garść, bo inaczej nie tylko ja upadnę, ale i cały naród. Nie mogę na to pozwolić.
- Co zamierzam? Zamierzam dać z siebie wszystko, aby być dobrą królową. Jednak póki ta chwila nie nadejdzie będę poznawać ten kraj od podstaw. Dowiem się o wszystkim, co się w nim dzieje i obmyślę plan, aby wyeliminować wszelkie niedogodności – zacisnęłam pięści zdeterminowana do zrealizowania moich wielkich planów. Prawie zapomniałam, że nasza rozmowa ciągle się nagrywa.
- Ha! I o to mi właśnie chodziło! – Ron poklepał mnie po plecach.
- Tak, ale nadal pozostaje sprawa z Louisem… - westchnęłam nagle senna.
- Sądzę, że o to nie powinnaś się martwić – powiedział, ale ja nie czułam się przekonana. – Musisz tylko dać mu trochę czasu. Koniec – odparł nagle po chwili ciszy. – Odprowadzę cię, bo zaraz tu padniesz – zaśmiał się i pomógł mi wstać. Schylił się jeszcze po moje rękawiczki i wziąwszy pod ramię zaczął prowadzić w – mam nadzieję – stronę mojego domu.
Czas płynie… Nie zatrzyma się… Nie cofnie… Trzeba biegnąć razem z nim, inaczej zatrzymamy się, jak zepsuty zegarek, wśród miliona działających… Trochę się tak czuję. Tylko, że mnie odnalazł zegarmistrz o imieniu Ron.

FB_IMG_1443091776300.jpg


Błagam nie bijcie!! Musiałam, ja musiałam to zrobić!! Ten moment był przewidziany już na samym początku, gdy narodził się pomysł na "Princess". Nie miałam bladego pojęcia czym to zastąpić, więc zostawiłam... Starałam się naprostować parę rzeczy... Pomieszanie z poplątaniem, moja kariera się kończy :') Postaram się jeszcze dziś dodać kolejny rozdział...
  • awatar Lisa Angels:

    “A po twoich słowach wiem, że nie twoje intencje były szczere”

    Jedyny błąd jaki znalazłam :D Mi się podobało, a szczególnie ostatni akapit. Lece czytać dalej :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów