Wpisy oznaczone tagiem "kuchcik" (2)  

panhavranek
 
Nic na razie z tego całego "Batmana" nie wyszło, bo wypadła mi jedna fucha, która nie tylko sprawiła, że na momencik stałem się zamożniejszy, ale również poznałem świat gastronomii od, nomen omen, kuchni. A było to tak.
Znajomy zadzwonił, że jest bankiet i potrzebują osoby do obsługi gości oraz do pomocy w kuchni. Jako że gotowanie nie jest moją słabą stroną, to zgodziłem się na to drugie, zaznaczając, iż żaden ze mnie ekspert. Jak się jednak okazało nie ma to znaczenia, bo przepisy znają panowie kucharze, nie zaś niewolny zasób ludzki, byle bym wpadł tego i tego dnia na tyle i tyle godzin. No dobra, w sumie i tak bym pewnie nie robił nic na tyle pilnego, by nie móc tego przesunąć.
W wyznaczonym terminie stawiłem się w kwaterze głównej i dostałem przydział, przebrałem się i jedziemy.
No, problem w tym, że właśnie nie bardzo. Stoję jak tam pipa i nikt nie zwraca na mnie uwagi. Tutaj jakieś potrawy wjeżdżają na salę, tutaj coś się pichci, a mną się nikt nie interesuje. Dobra, rozumiem iż nikt nie ma czasu zajmować się świeżakiem, ale przynajmniej mogli dać mi nóż i marchewkę do cięcia. Ale kombinuję tak: w sumie zwis, kasa i tak wpadnie, a robić na siłę nie będę. Ale po chwili myślę "eee, a jak mnie rozliczą? Nie no, idę się spytać co mam robić".
Ostatecznie zasiadłem więc przed warzywami i kroję, zezując jednym okiem na to, co się dzieje wokół. Trzeba przyznać, że potrawy wyglądały całkiem zacnie, co pozwalało sądzić, iż ekipa jest ogarnięta. Co prawda słuchając ich wypowiedzi mogłem dojść do wniosku, że owo ogarnięcie ogranicza się raczej do gotowania, ale w sumie o to przecież chodzi, nie? Nic to, siedzę sobie, kroje te moje jarzynki i w myślach już liczę le to zarobię na jednym wieczorze.
Cdn.
 

 

Kategorie blogów