Wpisy oznaczone tagiem "kyoto" (24)  

japoniakrajwisni
 
taniec Maiko z Kyoto. Lubię to oglądać.




 

kalcia
 
kalcia: 24.05.2010

Wstalismy i pojechalismy czym predzej do Kyoto Imperial Palace - mielismy zarezerwowane wejscie. Pogoda od rana byla fatalna, ciagle padalo. Buty mi przemokly tak, ze zaczelo w nich chlupac, po spacerze w ulewie po otwartych terenach palacowych nawet parasolka zaczela przeciekac. Jednak po godzinie, kiedy juz konczlismy wycieczke (z przewodnikiem, grupa gaijinow, wsrod ktorych byl tez jeden Polak), pogoda nieco sie poprawila. Przestalo lac, a zaczelo tylko troche padac :P
Pierwotnie mielismy w planie pokrecic sie po miescie az do wystepu. Jednak bylismy przemoknieci, wiec wrocilismy do mieszkania sie osuszyc. Po pierwszej wyszlismy do autobusu i udalismy sie do Pontocho. Zalozylam druga pare butow, ktora i tak mi przemokla, bo znow zaczelo lac... Pod teatrem Kaburenjou byly tlumy. Wiekszosc to starsze panie ;) Weszlismy do srodka, zostalismy pokierowani gdzie mamy sie udac i poszlismy na swoje miejsca. Teatr jest maly, ale sala jest bardzo ladnie urzadzona. Na pietrze, tuz przy krawedzi sa specjalne miejsca, gdzie siedzi sie bez butow, na poduszeczkach, po japonsku :)
My siedzielismy w pierwszym rzedzie normalnych krzesel. Przedstawienie sie rozpoczelo, zdjec nie mozna bylo robic :< Tytul: Kamogawa Odori, czyli taniec rzeki Kamo. No i co moge powiedziec. Jestem niesamowicie zadowolona, ze udalo nam sie na to pojsc. Geishe i Maiko wygladaly zjawiskowo, przepieknie tanczyly. Niestety historii nie zrozumielismy na tyle ile by sie chcialo, ale jedno pewne, byla z jajem ;) Widownia w wielu momentach sie smiala. Wydawala tez okrzyki zachwytu, kiedy na scene wchodzily przecudne Maiko, albo kiedy Geishe przebraly sie w bardziej zdobne kimona i zatanczyly z wachlarzami, i galazkami lawendy.
Przedstawienie bylo podzielone na dwie czesci, pomiedzy nimi byla 10min przerwa. Po przerwie kurtyny z boku sceny podniosly sie, ukazujac 'orkiestre'. 4 starsze geishe grajace na shamisenie, 1 od fletow, 2 od bebnow (mialy tez inne instrumenty) i kilka, ktorych nie widzielismy z naszego miejsca - spiewajacych. Fantastyczna muzyka, nie sposob sie zdziwic, ze oklaski poszly w ruch jak kurtyna sie podniosla ukazujac artystki :D
Zdecydowanie kazdemu polecam udac sie na takie przedstawienie, warte pieniedzy na nie wydanych (bilet z rezerwacja 4000yenow).
Po wystepie udalismy sie do starbucksa w Gionie, bo cholernie bylismy wykaczeni a w planie byla jeszcze Fushimi Inari.
Kawka bardzo dobra ;)
Nastepnie wsiedlismy w busa i pojechalismy do Kyoto Station, tam przesiedlismy sie w pociag jadacy do Nary i dwa przystanki dalej wysiedlismy. Fushimi Inari znajduje sie wlasciwie kilka krokow od stacji. Kiedy tam dotarlismy, juz w ogole nie padalo i zupelnie sie rozpogodzilo. Ruszylismy trasa wokol budynkow, a nastepnie dalej, korytarzami Tori. Fushimi Inari to chyba najwspanialsza swiatynia jaka widzialam. Wlasciwie, to nie tyle sama swiatynia, co cale te niesamowite tereny, z pomniejszymi kapliczkami/swiatyniami. Wszechobecne sa posagi lisa, czyli kitsune. Lis jest uznawany za poslanca Inari, czesto jest ukazywany z kluczem do spichlerza ryzu (Inari jest bogiem ryzu, ale rowniez sukcesu w biznesie), albo ze swoim przysmakiem czyli zawinietym w rulon ze smazonego tofu ryzem, bywa ze trzymaja w pyskach pilki. Zdecydowanie lisy Inari to moje ulubione zwierzeta ze swiata magicznych stworzen ;D
Sporo czasu nam zajelo wdrapywanie sie po schodach, ogladaniu niezliczonych kapliczek, wlezlismy tez w las mini sciezka. Nie udalo nam sie dostac na szczyt, bo juz sie zaczynalo robic ciemno, kiedy mielismy jeszcze cala ogromna trase do odbycia. Planujemy tam wrocic przed wyjazdem.
Po Fushimi Inari, wykonczeni, wrocilismy do mieszkania ^^;
 

kalcia
 
kalcia: 21.05.2010

Chcielismy wstac wczesnie, a wyszlo srednio ;) Ale i tak zdarzylismy wszystko zobaczyc.
Na pierwszy ogien poszedl zamek Nijo. Piekny, ogromny zamek zbudowany przez Ieyasu Tokugawe jako swoja rezydencje w Kyoto, podloga wydaje charakterystyczne piszczace/swiergajace dzwieki kiedy sie na nia stanie.  Mialo to za zadanie chronic palac przed wlamaniami.
Po Nijo pojechalismy do Tenshi no Sato. Cos w rodzaju mekki fanow Super Dollfie ;)
Trafic jest banalnie prosto, bo same znaki wrecz prowadza. Jest do tego bardzo blisko stacji JR Saga-Arashiyama.
Zeby wejsc, trzeba miec rezerwacje. Podaje sie numer badz wydruk ze strony, jest sie proszonym o dokument ze zdjeciem (najlepiej paszport). Jesli jest sie z osoba towarzyszaca jest ona proszona o wypelnienie swistka (aka imie/nazwisko/adres).
Dostaje sie kilka papierkow, w tym jeden umozliwiajacy wziedzie udzialu w losowaniu one-offa, papierek mowiacy o mozliwosci powrotu do Sato z ogrodu. Na wejsciu tez kupuje sie kupon na ciastko (picie w cenie). Na pierwszym pietrze (czyli parterze na nasze) znajduje sie mini wystawa tenshi, wielki stol gdzie mozna usiasc i porobic swoim lalkom zdjecia na kanapach, rowerach itp. Jest tez Memorial Book (wpisalismy sie, a jak ;P). Na drugim pietrze znajduje sie muzeum z lalkami, ktore Volks wypuscil (Super Dollfies). Na trzecim One-offy. Na czwartym jest miejsce do robienia zdjec :) Zdjecia mozna robic niestety tylko na pierwszym i ostatnio pietrze, no i w ogrodzie.
Na B1, czyli 'w piwnicy' jest sklep i Full Choice System counter. Po chwili zastanowien i przemyslen, blagalnych spojrzen w strone meza udalismy sie zlozyc zamowienie na FCS :D
Pani nic nie umiala po angielsku. Ale bylismy w stanie sie porozumiec ;) (podstawowy japonski wymagany XD) Samo zamawianie nie bylo problemem, bo mialam wszystko przygotowane i nie zamawialam lalki z face upem. Pani spytala, ktory typ lalki, czy SD/SD13/MSD/otoko/onna. Potem jaka glowka. Jak powiedzialam o ktory mi chodzi, to przyniosla przykladowa glowke :D Potem pokazywala mi w segregatorze rzeczy i pytala czy to to. Potem jeszcze pytania odnosnie opcjonalnych rzeczy itp.
Po zlozonym zamowieniu, musialam sie podpisac i zaplacic ;p
Udalismy sie zjesc ciastka. Zamowilam sobie tiramisu a Veji jakas taka rolade. Maja w Japonii na jej punkcie bzika.
Tiramisu jedno z najlepszych jakie jadlam w zyciu. Jednak troche inaczej robione, ale na serio przepyszne. Vejiemu rolada tez bardzo smakowala :D
Przez caly czas w Sato towarzyszyla nam koscielna muzyka puszczana przez glosniki. Ja rozumiem, ze bardzo chcieli nadac klimat raju/nieba/uniesienia itp, ale wyszlo conajmiej dziwnie XD Moze to kwestia tego, ze my, Polacy, takiej muzyki sluchamy tylko w kosciolach i w ten sposob nam sie kojarzy. Z kolei Japonczykom juz nie ^^;;
Po obejsciu calego Sato udalismy sie do ogrodu. Zostal on urzadzony w sposob tradycyjnie Japonski (hallo karpiki, ktore dostaja szalu i kreca sie w kolko jak sie stanie przy wodzie). Ogrod jest przepiekny i do tego duzy. Poprzechadzalismy sie robiac zdjecia. Jest tez tradycyjny pawilon, niestety nie mozna bylo do niego wejsc.
Po obejrzeniu ogrodu, wrocilismy jeszcze na chwile do Sato, w koncu caly czas towarzyszyla mi Chika, musialam ja spakowac na dalsze zwiedzanie ;)
Wsiedlismy w JR line i pojechalismy do Enmachi, gdzie przesiedlismy sie w busa i pojechalismy obejrzec Kinkakuji, czyli zloty pawilon. Tlumy ludzi (jak zwykle uczniow, co oni kurde, nie maja zajec w szkolach >.>), piekna pogoda i zdjecia :P
Kazdy ma przymusowe zdjecia na tle Kinkakuji, nawet Kapibarasan i Kapibarachan oraz Chikachan ;)
Po Kinkakuji skoczylismy obejrzec Ryoanji Temple.
Po Ryoanjin chcielismy zobaczyc Pontocho, ale ostatecznie wyladowalismy w jakis pasazach handlowych przy pontocho, gdzie kupilam sobie yukate XD
Na obiadokolacje poszlismy do jakiejs malej knajpki, gdzie pan mial smieszne urzadzenie do odbijania numeru karty platniczej ;)
 

mariaholic
 
Maria Holic: Na uwadze mam dzisiaj miasto Kyoto nie wiem dlaczego jest mi ono drogie :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

foton
 
  • awatar ksx4system: nie, nie doczekamy. :(
  • awatar anita2: ale za to mamy stacje metra najładniejszą na świecie (?) ;)
  • awatar .....,: berlin hbf wygląda podobnie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

foton
 
  • awatar gość: Marzenie, żeby zobaczyć :)
  • awatar Zmęczony pisaniem: Będę się upierał, że to wcale nie takie trudne:)
  • awatar gość: Wiem ale trzeba mieć jeszcze na nie czas :) Sądzę, że prędzej czy później znajdę :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

foton
 
  • awatar anita2: ale w sensie ,że nie katolicki? jakiś buddyjski ?, no właśnie, sorry za moje nie douczenie, ale co mają buddyści, bo słyszy się tylko o mnichach ?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

foton
 
Podobno to rzadkość spotkać geisze na ulicy w Japonii
  • awatar anita2: śliczne są :)
  • awatar badyl.: Przepiękne. <3
Pokaż wszystkie (2) ›
 

foton
 
Urząd miasta w Kyoto zachęca młode Japonki do ubierania się w kimono. Dostają za to zniżki w niektórych restauracjach, ale najlepsze jest to, że wszyscy chcą robić sobie z nimi zdjęcia.
 

foton
 
Pokaż wszystkie (2) ›
 

foton
 
  • awatar ksx4system: sorry, but i do NOT understand ;)
  • awatar Graphite: jakby nie patrzeć, to...ładnie wyróżnione :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

foton
 
  • awatar ksx4system: niedługo to i na Marsie się zainstalują :/ a wiesz może ile jest Ateistów a Japonii?
  • awatar Zmęczony pisaniem: Nie wiem ale się zapytam.
  • awatar 600GramMojegoZycia: Ciekawe jak "nawracanie" godzą z filozofią , myśleniem japońskim itp. Czy tak jak w Afryce? Zostawią kolorowe szaty, częśc obyczajów, przekonań ale zabronią tego, tamtego a ludzie i tak to pomieszają i wyjdzie z tego dzieło jak wszędzie ktoś jest wierzący aż do bólu i przestrzegający przykazań a inny tylko wierzący w Boga. Sorry ten komentarz nie musi mieć odpowiedzi. Po prostu co jak co ale czy Chiny czy Japonia - dla Mnie to wielki paradoks,że ekspansja chce sięgać tak daleko. Przecież to jak Europejczykom kazać jeść przez cały rok banany albo wszystkim przedstawiać, że istnieje buddyzm i jest najlepszy. Dla Mnie ekspansja jest chora, informacja i trwanie obok siebie - do przyjęcia jesli wszystkie strony też tak chcą. Ale w religii i polityce moje myśli to mrzonki. :(
Pokaż wszystkie (3) ›
 

foton
 
Kyoto jest opanowane przez sklemy sprzedające marynowaną rzodkiew.
 

foton
 
Pierwsza noc w Kyoto. Spacerujemy po Ginza czyli dzielnicy tradycyjnych japońskich domów i restauracji
 

 

Kategorie blogów