Wpisy oznaczone tagiem "labell" (5)  

hairlovelo
 
Kolejny szampon dosięga dnia i to dosyć interesującym składzie. Raczej mało popularnej marki: Labell, dostępnej wyłącznie w marketach InterMarche ale niewątpliwie zasługujący na wyróżnienie.
IMAG0320.jpg
OPAKOWANIE
tutaj chyba pozostawię do własnej oceny, raczej rzecz gusty, najważniejsze, że czytelny i funkcjonalny. Dozownik bez zarzutów, dość wytrzymały. Nie zajmuje dużo miejsca w łazience, ale 200ml raczej nigdy nie zabiera przestrzeni.

ZAPACH
jakieś bio kiwi może jest tam wyczuwalne, zapach przyjemny i delikatny, nie utrzymuje się na włosach.

KONSYSTENCJA
tu będzie minus (chociaż świadczy o braku zbędnych substancji zagęszczających, niekoniecznie o korzystnym oddziaływaniu na skórę głowy, za co plus). Konsystencja dosyć rzadka przez co może wylać się za dużo szamponu niż potrzebujemy, ale to kwestia wprawy. Szampon jest barwy bezbarwnej, brak perłowego połysku i to też mogę dać plusik. Starczył na nieco ponad miesiąc stosowania co drugi dzień (włosy myje dwa razy podczas mycia, wiem masło maślane ale wiadomo o co chodzi).

DOSTĘPNOŚĆ
tak jak wspominałam, tylko w marketach InterMarche, chyba, że we Francji marka jest szerzej dostępna. Cena to ok 8 zł/200ml.

SKŁAD
IMAG0321.jpg
I tu się na chwile zatrzymamy. Po pierwsze bez silikonów, bez parabenów, bez PEG i nietestowany na zwierzętach. Duży plus.

Po drugie skład porównywalny jest do dośc popularnego szamponu aloesowego Equilibra z tym, że... Labell wypada o wiele lepiej.
Zaczyna się tak samo: woda, sok z aloesu detergent - nieustępujący SLES ale jednak osłabiony sokiem z aloesu. Dalej w Labell: gliceryna (nawilżacz), bardzo łagodna substancja myjąca, inulina (naturalny kondycjoner), alkohol benzylowy (rozpuszczalni, konserwant i/lub zapach), bardzo łagodna sub. myjąca, konserwant, zapach, kwas fitowy (przeciwutleniacz).

W szamponie Equilibra znajdziemy troche więcej "chami" w tym barwniki czy polimery (sub. formotwórcze, raczej zbędna w szamponach). Nie czyni to z niego złego szamponu, ale to nie zmienia faktu, że przy Labell wypada gorzej. Biorąc pod uwagę cenę i również dość słabą dostępność to gdybym miała wybierać to zdecydowałabym się oczywiście na pierwszy szampon. [Cały skład Equilibr'y dostępny na wizażu.]

DZIAŁANIE
Odrazu powiem: o tak! Szampon spełnia wszystkie swoje funkcje bardzo dobrze czyli: bardzo dobrze oczyszcza, nie wysusza, nie podrażnia, nie obciąża. Może nie przedłuża świeżości włosów ale za to też jej nie skraca. W duecie z szamponem wystarczy lekka odzywka gdyż nie plącze włosów. Właściwie chyba nie mam już o czym mówić. A no może jeszcze to, że dobrze się pieni, szybko się spłukuje i naprawdę nawet gdybym musiała to nie jestem wstanie znaleźć w tej kwestii minusów.

PODSUMOWANIE
bardzo dobry i niepozorny szampon, oby więcej takich kosmetyków było dostępnych w zwykłych sklepach.
IMAG0322.jpg
3.jpg
Unikajcie kosmetyków testowanych na zwierzętach. Wiem, że czasem kupujemy je nieświadomie, ale jeśli już się dowiem, że jakiś koncern je produkuje to wtedy świadomie ich unikam. Tym sposobem nie kupie już nic od Garniera. Znacie inne marki testujące na zwierzętach?
Jeśli ktoś nadal nie jest przekonany wystarczy wejść w grafikę google.

A teraz z innej beczki, czyli małe zakupy. Bo gdy coś się kończy to czas na nowe. Czyli zakupy impulsywne.
IMAG0307.jpg
*Saszetki matujące Wibo w cenie 6/7 zł. Zawsze się przydarzą, cena nie odstraszała to przygarnęłam.
*Mydło w kostce Babydream: "prawdziwe" mydło delikatnie myjące w zawrotnie niskiej cenie (1,29 jeśli dokładnie pamiętam, w każdym razie coś koło tego). Idealny do codziennej pielęgnacji tak bardzo, że obecnie stal się moim ulubieńcem do oczyszczania twarzy (a szukałam takiego już jakiś czas).
*Balea szampon dodający objętości: kosmetyki Balei bardzo słabo dostępne w moim  mieście więc gdy zobaczyłam go w małym sklepiku z chemią niemiecką (swoją drogą, który pewnie długo prosperować nie będzie), to nie mogłam mu odmówić. Czaiłam się też na odzywki niestety składy tak zachwalanych jak dotąd balsam niedawno zmieniły skład (chodzi mi o odzywki w prostokątnych opakowaniach), a tam były dostępne tylko te nowe. Balea dodała Isopropyl Alkohol na dość wysokie w składzie miejsce. Chociaż może to i nawet lepiej.
IMAG0312.jpg
[skład volumen szamponu Balea patchouli&jasmin]

No i małe szaleństwo w Biedronce, dobrze, że powstrzymałam się przed przygarnięciem czegoś z TuttiFrutti. Cena za sztukę to 8 zł podczas gdy normalne ok 11 lub więcej. Dam więc Jantarowi jeszcze jedną szanse, w końcu do trzech razy sztuka.
IMAG0326.jpg
  • awatar Violet-Lila: Mój Labell stoi w szafce i czeka na swoją kolej. Bardzo lubię się z delikatnymi szamponami. P.S. Piękne masz włosy :)
  • awatar Ruda1990: Miałam pytać skąd ten Labell bo nie rzucił mi się w oczy ale dojrzałam, że w Intermarche. Wszystko jasne ;) Biedronka coraz lepsza jeśli chodzi o dogadzanie kosmetyczne. Idą z duchem czasu :)
  • awatar hairlovelo: @Violet-Lila: dziękuje :) @Ruda1990: mi to w sumie nie na rękę, że tyle tych okazji robią :D @dodzik-blog: i to w takiej cenie (ja przynajmniej taniej obecnie nigdzie nie widziałam) :) może w internetach też by gdzieś się znalazł
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hairlovelo
 
Jak zawsze przy tego typu postach zacznę od tego, że już dawno takiego nie było. A teraz przechodzę do konkretnych faktów. Oczywiście wspomnę o gorączkach i o tym, ze jednak musiałam się przekonać do silikonowych odzywek. Silikony i oleje w kosmetykach to sprzymierzeńcy włosów latem, szczególnie gdy jest tak ciepło. Po dwóch użyciach takiej odzywki stwierdziłam, że muszę z tęsknoty użyć lżejszej, bez silikonowej odżywki, ale tak by nie traciły na tym włosy.
Wczorajszy arsenał prezentuje się tak:
IMAG0269.jpg
1) pierwszy raz naolejowalam włosy olejem lnianym, którego wyłączyłam z diety, a zużyć go jakoś trzeba. Chociaż u niektórych olej lniany działa cuda to wydaje mi się, że dla moich włosów jest za ciężki, ale jeszcze to zbadam.
2) Po godzinie (chyba) nałożyłam na skore głowy maseczkę drożdżowa Agafii na pol godziny.
3) Po tym czasie na cale włosy nałożyłam odzywkę Cece od Sweden Cherry & Keratin i starałam się wmasować ją we włosy aby zemulgować olej. Tym sposobem olej 'rozpuściłam' odżywką, dzięki czemu łatwiej zmywał się z włosów. O samym emulgowaniu pisałam już kiedyś i jest oznaczone to w tagach.
4) Po ok 5 minutach umyłam włosy dwukrotnie szamponem Labell o zapachu kiwi, czyli tak jak zawsze.
5) Następnie dwie łyżeczki maseczki Agafii miód & owoce leśne wymieszane z łyżeczka maki ziemniaczanej nałożyłam normalnie jak odżywkę po myciu i po ok 10 min spłukałam włosy woda.
6) Na koniec wtarłam wcierkę i zabezpieczyłam jeszcze końcówki, jak zwykle odrobina oleju kokosowego i serum silikonowym.
IMAG0252.jpg
Mona by pomyśleć, że to trochę skomplikowane mycie włosów ale nie było ono ani czasochłonne ani meczące, gdyż po szybkim nałożeniem produktów zajmowałam się zwykłymi rzeczami i nie zwracałam na włosy uwagi.
Przede wszystkim chciałam przetestować skrobie ziemniaczana i już napisze, ze na pewno jeszcze do niej sięgnę przy najbliższej okazji. Fajnie zagęściła maseczkę tworząc jednolita masę. Nie było żadnych problemów z zapachem czy zmywaniem.
Włosy zemulgowałam odzywka gdyż bałam się, że olej lniany okaże się trudny do zmycia, a chciałam tego uniknąć.
No i oczywiście chciałam odżywić włosy po tej największej fali opałów. U mnie teraz słońce grzeje i jest chłodny wiatr, czyli idealnie. A raczej idealnie by było gdyby w nocy jeszcze padało. Ale nie o tym.

Efekty: olej domyty, a to najważniejsze. Włosy u nasady trochę mniej odbite niż zazwyczaj ale przyklapu nie ma. Włosy gładkie w porównaniu do poprzednich dni ale trochę trudniej się rozczesują. Są miękkie, a błyszczenie w normie. Ogólnie trochę dziwny efekt, jestem zadowolona ale ten brak objętości trochę mnie zdegustował. Niestety, jeśli nie miałam spiętych włosów z czubka głowy to zbijały się w stronki, czego bardzo nie lubię, ale o dziwo zachowują fason. Do maki ziemniaczanej, tak jak mówiłam, jeszcze wrócę i przyjże się jej bliżej. Ponieważ podczas mycia zastosowałam kilka nowości naraz mogę jedynie się domyślać co jest czego efektem, ale skrobia zrobiła na mnie wrzenie. No i nigdy nie sadziłam ze będę nakładać na włosy mąkę, jakąkolwiek.

Stosujecie skrobie ziemniaczana? Czy wolicie nie mieszać kuchni z łazienką? :)
  • awatar Pearlita: Ale masz długie włosy :)
  • awatar roger-the-alien: Właśnie mam olej na włosach, w takim razie lecę nałożyć odżywkę na nie więcej niż pół godziny. Nie wiem jak tu zrobić buziaka, ale przesyłam za te wszystkie informacje :)
  • awatar hairlovelo: @roger-the-alien: dasz po umyciu jak sie okaze czy sie sprawdzilo ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Musze przyznać, że podczas mojego wyjazdu moje włosy doznały minimalnej pielęgnacji. Do tej pory 'minimalizm' w pielęgnacji kojarzył mi się szamponem, maską/odzywką i czymś na końcówki. Tym razem skończyło się na samym szamponie. Niemniej często miałam je związane, a podczas rozczesywania nie było aż tak źle więc w duchu mam nadzieje, że nie ucierpiały, a wręcz doznały małego odpoczynku i oczyszczenia.
Po powrocie chciałam zaserwować im coś odżywczego.
IMAG0215.jpg
1. Naolejowałam włosy Vatiką migdałową (pomijając nasadę) na kilka godzin (3? sama nie wiem, bo czymś się zajęłam i nie patrzyłam na zegarek).
2. Następnie na skórę głowy nałożyłam maseczkę drożdżową Agafii, a na resztę włosów maskę miodową Seri.
3. Po pół godzinie umyłam włosy szamponem aloesowym Labell i nałożyłam znowu maskę drożdżową tym razem na skórę głowy i na resztę włosów. Po kilku mi nutach zmyłam.
4. Na sam koniec w skórę głowy wtarłam płyn pokrzywowy Kulpol i zabezpieczyłam końcówki jak zawsze.
Dzisiejsze zdjęcie (włosy myłam wczoraj przed snem, wyschły same w nocy: grzech! Włosomaniaczki mówią by nie robić tego samego w domu).  
IMAG0214.jpg
Chciałam zobaczyć efekt maseczki drożdżowej po myciu i wyjątkowo nałożyłam maskę na skórę głowy. Włosy tracą fason u nasady dość szybko niemniej na długości jestem zadowolona z efektu gdyż nie zbijają się w strąki (mimo ich nałożyło mi się trochę więcej maski niż zazwyczaj). Są błyszczące po same końce i takie...hmm, sprężyste.
Mimo iż starałam się nie nałoży dużo maski u nasady to podejrzewam, że odbije się to na świeżości skóry głowy. Mam zamiar jeszcze zbadać bliżej działanie tej sławnej maski.
IMAG0198.jpg
I zdjęcie na zakończenie. Biedronka: Chupa Chups '20 laty minęło' kupiłam bardziej dla puszki niż dla lizaków (bardzo słodkie). Kwiatka kupiłam bo był tani, a ja takie bardzo lubię (nie wiem jaki to typ, ale w każdym razie nie trzeba ich często podlewać).

No i to tyle na dzisiaj :)
  • awatar hairlovelo: @dodzik-blog: Dziękuję ;) o właśnie, sukulenty to kwiaty dla mnie ;)
  • awatar kocieoko: piękne są !
  • awatar Julia Aleksandra: Jakie Ty masz rewelacyjne włosy :) Widać, że o nie dbasz i znasz się na rzeczy! Podziwiam!
Pokaż wszystkie (8) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Kolejna zakupowa sobota. To chyba najbardziej naturalne zakupy jaki zrobiłam w ogóle. Trochę planowane, trochę pod wpływem promocji.
IMAG5712.jpg
Wybrałam się do zielarni po:
*kminek,
*tatarak,
*korę dębu,
*rdest ptasi,
*płyn pokrzywowy zmniejszający przetłuszczanie się włosów (wybór losowy spośród pozostałych wcierek Kulpol), zależało mi na niedrogiej, alkoholowej wcierce.

Mam tylko nadzieję, że się uda.

Zaczęłam tez zwracać uwagę na terminy przydatności kosmetyków. Będąc ostatnio w jednym z marketów do rąk wpadła mi odżywka Mrs. Potter's, którą zamierzałam myć włosy. Zakup trochę był nie przemyślany i impulsywny. Gdy doszłam do domu chciałam przyjrzeć się etykiecie, na której data ważności była wskazana na 12.12.1014! Mołam wymienić odżywke jedynie na inny kosmetyk, wybór padł więc na delikatny szampon Labell z sokiem aloesu o zapachu kiwi.
Skład: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Ammonium Lauryl Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Inulin, Benzyl Alcohol, Sodium Cocoamphoacetete, Sodium Benzoate, Aroma, Phytic Acid.
Chociaż Ammonium Lauryl Sulfate należy do typowych detergentów takich jak SLS, to jednak plus jest taki, że nie znajduje się ona na drugiem, ale na trzecim miejscu po soku z aloesu. Poza tym skład jest krótki i prosty. Jestem ciekawa jak się spisze.
IMAG5713.jpg
Natomiast w Rossmannie trafiłam na promocję bio maseczki do przetłuszczającej się skóry głowy Dermaglin, której 98% stanowi glinka kambryjska. 70gram/13,99 zł nie jest może super okazją ale produkt mnie zaciekawił więc postanowiłam wypróbować.
Dodatkowo do koszyka wleciał lekki krem winogronowy Alterra też bio (to jakaś nowa moda z tym bio?). Pierwsze wrażenie: okazał się lżejszy od Isany czy Nivei więc mam nadzieję, że się spisze.
 

porselette
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów