Wpisy oznaczone tagiem "lastfm" (11)  

scarlettkitty
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

lukaszon
 
lukaszon: lukaszon: #drogiflakerze, jakaś dobra alternatywa dla #lastfm?...vmig.pl/wz57
 

ksx4system
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ksx4system
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

aden
 
To nic, że już nie chodzę na rosyjski. (Choć męczyłam się prawie cały semestr, a i tak mnie nie klasyfikowali. Trudno.) Nie szkodzi, że kopertę z adresem do rosyjskich przyjaciół zostawiłam w szkole, wraz ze strojem na WF, który strasznie śmierdzi trampkami.
To wszystko przecież nie sprawi, że nagle przestanę słuchać rosyjskiej muzyki.

Ostatnio padło na zespół Provoda. Kij z cyrylicą, jak nawet last.fm polecał mi ich właśnie tak zapisanych. Więc dodałam, co się będę czaić.
I gdy słucham swojej biblioteki (a robię to dość często) i gdy jestem w takim specjalnym nastroju, który last.fm bezbłędnie wyczuwa, pojawiają się różne piosenki z ich płyty "Poholodalo". W ogóle, z tej płyty pochodzi utwór, dzięki któremu ich poznałam - Kino czy też Pro Kino, jak piszą na Ru TV.

Mam mętlik w głowie i bałagan w tagach, nieważne, że na last.fm pojawiło się takie *cuś*, co je poprawia. Bałagan to bałagan, kropka.
  • awatar ksancja: Piosenka jest genialna, nic dodac nic ując.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

aden
 
Jak nic, skończy się kupnem płyty. Pytanie tylko KIEDY, bo to tylko kwestia czasu.

Na muzykę Coldplay czaję się już od jakiegoś czasu. Gdzieś tam jakiś teledysk lubię, jakiejś piosenki słucham przez radio i tak dalej...
I chociaż rozbraja mnie porównanie Catalina Josana właśnie do Coldplay przez mojego tatę, nic nie stoi na przeszkodzie, bym słuchała i tego, i tego.

Wbijam gdzieś i zastanawiam się, czemu nie ma nic nowego.
Potem uświadamiam sobie, że to jeden z moich blogów...

A panowie z Yarabi pokazali fotki z planu nowego teledysku, o!
 

aden
 
Gdyby nie te dzieci, rodem z podstawówki/gimnazjum, gdyby nie to oświetlenie sceny (a raczej jego brak) i problemy techniczne, to uśmiałabym się do łez. A tak to tylko bolał mnie brzuch, no i byłam miejscami zirytowana.
(A w ogóle, powinnam o tym pisać już jakiś czas temu... a nieważne.)
Były tresowanie publiczności - część ludzi kompletnie to nie ruszało. Wszystkie utwory, które były, znałam. Wieelki plus za "Północ", choć "Kompleksów", "Róż" i "Toastu" nie było. No, trudno.
W skali 1-10, gdybym w ogóle oceniała koncerty, dostaliby mocną 7. I to nie dlatego, że tyle kosztował wstęp...

Kilka rzeczy bierze w łeb i to nie dlatego, że jestem leniem czy gubię mnóstwo rzeczy.
Kilka rzeczy nawet nie powinno być, a nie mam serca ich usuwać.
Trudno...
 

ksx4system
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ksx4system
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

aden
 
Gdyby nie kochany last.fm nie pamiętałabym, o kim jeszcze miałam napisać. A tak to... w czasie odtwarzania mojej biblioteki przypomni mi o kilku zagubionych czy też zapomnianych fascynacjach. Nie fazach. To tylko fascynacje.

A byłaby faza, w przypadku pana Alana Connora. Tyle, że... nigdzie nie mogę znaleźć o nim informacji, a na amazon.com nie ma jego płyty. I poznanie nowego gościa szlag trafia.
Z tym, że on taki znowu nowy nie jest. Na pewno pojawił się już przed wakacjami, choć nie pamiętam dokładnie kiedy. A jego Special kind of lovin' było jedną z piosenek tego lata. (Choć na Summerbounce! nie trafiło...)

A w ogóle, jutro wychodzi u nas debiutancki krążek Mariusa. Cieszę się, jak głupia. I pewnie dostanę go dopiero w poniedziałek lub wtorek - w zależności, kiedy kurier mi dostarczy. Ale i tak będzie super.
Dla niego już jest miejsce na stojaku i w ogóle. I na pewno wkręcimy innych. I napiszę recenzję na merlinie i w ogóle!

Okej, przepraszam, ponosi mnie.

A amazon ostatnio znalazł (czy coś) ostatnią płytę z mojego zamówienia i wysłał w poniedziałek. I fajnie - wszak nie po to ją zamówiłam, by jej nie dostać...

Po głowie chodzą mi piosenki Timatiego, ale nie chcę się wkręcać. Za słabo znam rosyjski...
 

aden
 
W nocy śnił mi się Tose. No, może nie do końca on, ale ludzie, którzy o nim mówili. Wspominali go, na zasadzie "a słyszałeś o tym?...", jakby był czymś w rodzaju atrakcji turystycznej. A ja, no cóż, jak to ja, wtrąciłam:
- Przecież on nie żyje!
Zamilkli.

No, tak.

Bo to było dla mnie takie dziwne. Gdy pierwszy raz słuchałam "Pratim te", wiedziałam, że go pokocham, że będzie pierwszym takim stricte bałkańskim gościem, którego kocham. I przeczytałam wtedy jego biografię na last.fm i zamarłam - obok daty urodzenia była data śmierci...

Wiem, że powinnam o nim wcześniej pisać, ale dopiero ten dzisiejszy sen uświadomił mi, jak bardzo Tose wrył się w moją podświadomość. Z jakim szacunkiem słucham tej jednej z dwóch jego płyt, jakie posiadam, to nie macie pojęcia.
Tej drugiej na razie nie ruszam. Wyciągnę ją ze stojaka, jak będę mieć dołka. Albo na I rocznicę jego śmierci - 16 X 2008...
  • awatar ksx4system: muzyka z dawnej jugosławii jest naprawde dobra :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów