Wpisy oznaczone tagiem "liczenie kalorii" (22)  

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

charliemcmy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
CharlieMcMy:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

charliemcmy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
CharlieMcMy:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

charliemcmy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
CharlieMcMy:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

krystynqa
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

krystynqa
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

krystynqa
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

sevensperfection
 
Sevens perfection:

W pracy już lepiej. Właściwie pracują w tym sklepie 4 dziewczyny - tylko na zmiany chodzą. Z trzema mam super już kontakt, bardzo dobrze się dogadujemy. Ale z tą jedną nadal nie potrafię się porozumieć, już nawet nie próbuję. Ona też się specjalnie nie wysila, więc ja też nie będę. Wręcz mnie dołuje za każdym razem, gdy ją widzę. Czuję jej ciężki wzrok na moich barkach i źle mi się przez to pracuje. Staram się to ignorować i nie zaprzątać sobie nią głowy - po prostu dobrze wykonywać swoje obowiązki, żeby nie miała się do czego przyczepić. Muszę jednak przyznać, że ona wcale lepiej ode mnie sobie nie radzi. W sensie obsługi klientów, jedynie tyle co przy kasie skasuje im ubrania. Ogólnie mamy taki obowiązek, żeby mówić klientom na wejściu dzień dobry, podejść i zapytać się czy szukają może czegoś konkretnego i doradzić jakby co. Ja już się przemogłam i praktycznie to ja odwalam tą brudną robotę w większości za te obie, które akurat ze mną pracują tego dnia. Z klientami dobrze mi idzie w zagadywaniu ich, wcześniej miałam z tym troszkę problemu, ale teraz robię to jak pro. Gorzej tylko z pokazaniem im tego czego tak naprawdę chcą, bo nie do końca jeszcze wiem gdzie co jest w tym sklepie i wtedy trochę głupio się czuję, gdy pytam : "czy szuka pani może czegoś konkretnego?", ona mi coś tam odpowiada, że taką a taką bluzeczkę i ja wtedy po prostu wpadam w nieogar... no ale cóż. Specjalnie się tym nie przejmuję, bo to kwestia czasu, żeby to pojąć. Ważne, że to najgorsze już potrafię - czyli tą gadkę szmatkę. Szefowi na tym najbardziej zależy. I też czasami przychodzą klienci, ale tak naprawdę podstawieni, żeby sprawdzić jak pracownice sklepu ich obsługują i oceniają nas potem. Więc wolę być ostrożna i robić to jak należy.
Najlepiej obsługuje mi się facetów. Wiedzą po co przychodzą, ja im doradzam i kupują - bez specjalnego cackania się. I jeszcze na koniec ci podziękują, choć muszą wydać np. 400 zł. Ostatnio trafił mi się taki dziany koleś. Kupił koszulę, spodnie i kurtkę wiosenną. Gdybyście mnie widziały jak dumnie szłam, żeby go zaprowadzić z tymi ubraniami do lady. Faceci jednak lubią jak się im powie czy dobrze w czymś wyglądają, a wręcz tego potrzebują bo nie mają o tym zielonego pojęcia. Gdybym stanowczo nie powiedziała mu w czym tak naprawdę dobrze wygląda to by się motał i w końcu nic nie wybrał.

________________________________________________________  

Ach ta dieta... Nie będę ściemniać - nie ma jej. Nie liczę kalorii, ale staram się jeść z umiarem, choć często jest to trudne, gdy nie stawiasz sobie konkretnego ograniczenia. Muszę coś postanowić sobie, zaplanować i ogarnąć to jakoś, bo tracę kontrolę. A o ćwiczeniach w ogóle nie ma mowy od poniedziałku do piątku. Praca mi zabiera całą energię - w końcu 8 godzin stania bez przerwy robi swoje. Nogi mi puchną, gdy wracam z pracy nie robię nic - oprócz leżenia. A jak mam iść tylko do kibelka to umieram po prostu - ledwo chodzę. Mam nadzieję, że z czasem organizm się do tego przyzwyczai i znajdę troszkę mocy, żeby poćwiczyć, bo bardzo się za tym stęskniłam. Choć pobiegać te pół godzinki dziennie. Słońce takie piękne za oknem a ja mam zdychać w domu z bólu...? Wykończę się - mówię wam. Ale wiosna/lato mnie motywuje.

Właśnie pomalowałam sobie paznokcie na czerwono :)

Co do diety - do liczenia kalorii raczej nie wrócę, ale muszę ułożyć jakiś plan dnia, co, kiedy i ile zjem. Nie będzie to łatwe, ale się postaram. Mój brzuch mnie już dobija.
  • awatar ♥ T ♥: Patrz, ile Ty się o ludziach dowiesz w trakcie pracy :d . Lej na tamtą laskę, ciekawe, czy identyczny stosunek ma też do pozostałych dwóch ?
  • awatar ♥ T ♥: @Sevens perfection: Kultura jakaś obowiązuje, dziwię się dziewczynie, bo bycie miłym i uprzejmym nic ją nie kosztuje ;) . Mam nadzieję, że dziewczynie przejdzie "problem", bo szkoda się męczyć w niefajnej atmosferze. Trzymaj się tam ciepło :)
  • awatar Skinny18: uff przeczytałam :) Nogi po pewnym czasie przyzwyczają się i nie będziesz tego aż tak odczuwać, co do diety to ważne że kontrolujesz się to jest podstawa wszystkiego i nie wracaj do liczenia kalorii nigdy wiecej :) I cieszę się że w pracy lepiej a tamtą dziewczyną nie przejmuj się jesteś świetna, rób to co robisz i będzie dobrze :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

sevensperfection
 
Sevens perfection:

Hej kochane!
Dziś mam bardzo dobry humor i mnóstwo energii. Czuję już wiosnę! :D

Bilans:
10:00  -  gorzkie kakao, pół małego pomidora, 2 plastry twarogu półtłustego, troszkę kapusty pekińskiej (170 kcal)
14:00  -  owsianka [2 łyżki płatków owsianych, 1 łyżka kaszy manny, pół szklanki mleka z odrobiną wody, cynamon] (175 kcal)
16:00  -  kawa z mlekiem (30 kcal)
17:00  -  ryż biały, kapusta pekińska (170 kcal)
20:00  -  kromka pszennego chleba, plaster twarogu półtłustego, 2 plastry mielonki, kawałek ogórka (180 kcal)
+ 3 zielone herbaty, woda
razem ----> 725/1000 kcal

ćwiczenia: 800 pajacyków, 800 brzuszków, 140 pompek, rozciąganie (całość treningu trwała 1 godzinę)

Miałam ochotę zrobić po tysiąc brzuszków i pajaców, ale nie miałam już czasu, choć energii mi nie brakowało :)
Znacie to uczucie, gdy już skończycie cały trening i czujecie się na tyle silne, żeby go znów powtórzyć. Ja dziś tak miałam. Uwielbiam to!

Za tydzień tłusty czwartek. Damy radę?! 1 zwykły pączek ma około 300 kcal... Mam zamiar zjeść tylko jednego, specjalnie zarezerwuję sobie troszkę kalorii na tą pyszność tego dnia.
  • awatar Skinny18: 800 brzuszków woow dziewczyno oddaj trochę energii :) ja jakoś tłustego czwartku nie celebruje zbytnio dzień jak dzień więc obejdzie się bez pączków :)
  • awatar Skinny18: no jasne że bez świąt byłoby nudno ale tyle czasu byłam na takiej dość niezdrowej diecie że przestałam celebrować tłusty czwartek i tak mi zostało :)
  • awatar TheLittleAngel †: ile brzuszków ?!?! *.* jesteś moim mistrzem!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

sevensperfection
 
Sevens perfection:

Chyba się załamię! ;(

Dzisiaj się zważyłam tak tylko z ciekawości i waga pokazała, że przytyłam. Znów ważę 65 kg. W sumie można było się tego spodziewać. Całą niedzielę, poniedziałek i wtorek jadłam to na co miałam ochotę i nie wymiotowałam ani razu.

No cóż. Przynajmniej wiem, że nie mogę sobie pozwalać na takie hulanie więcej, bo okazuje się, że niewiele trzeba, żeby być zmuszonym zaczynać wszystko od nowa.

Bilans na dziś:
11:00  -  kawa z mlekiem, gotowane jajko, kromka chleba pszennego, kawałek ogórka (178 kcal)
14:00  -  4 małe kiwi (120 kcal)
17:00  -  owsianka z dodatkiem kaszy manny (176 kcal)
20:00  -  2 plastry twarogu półtłustego, 1 mały pomidor, 1 ogórek kiszony, łyżeczka oliwy z oliwek (147 kcal)
+ 2 zielone herbaty, woda
razem ----> 621/1000 kcal

ćwiczenia: 0

Mam zakwasy. Postanowiłam, że odetchnę jeden dzień.
  • awatar gość: ładny bilans i nie przejmuj się może to mięśnie po prostu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

morskieokopl
 
We wtorek minął 30 dzień diety HSGD, które przeleciały sama nie wiem kiedy. Podeszłam do niej na luzie tak by przekonać się na własnej skórze czy takie rzeczy dają jakiekolwiek efekty.

Poniżej podsumowanie, zawierające moje uwagi oraz odpowiedzi na pytania i komentarze pojawiające się w tym czasie pod codziennymi bilansami. Odsyłam też  do mojego wpisu z podsumowującego pierwsze 2 tygodnie diety, oto link: morskieokopl.pinger.pl/(…)hdsg-podsumowanie-2-tygod…

*ODŻYWIANIE*
Dobieranie produktów tak by zmieścić się w 800-1150 kalorii wcale nie był takie trudne jak wcześniej mi się wydawało. (Był jeden dzień gdzie liczba kalorii nieco przewyższyła limit ale w inny znacznie mniej dlatego zupełnie się nie przejmuję). Wystarczyło zastanowić się co ugotuję na obiad i co wezmę do pracy by zmieścić się w planowanym bilansie. Zawsze na przegryzkę przygotowana była surowa marchewka, zielony ogórek, jabłko czy inny owoc.  *Śniadanie* starałam się jeść do godziny po przebudzeniu – później tempo przemiany materii jest wolniejsze. *Obiady* raczej jednodaniowe, chyba tylko raz z ziemniakami. Wieczorem gdy już byłam po obiedzie czy kolacji, a miałam ochotę by coś jeszcze przekąsić  a limit był już taki jak powinien być – sięgałam po prostu po warzywo czy owoc, które można jeść bez ograniczeń. Oprócz początkowych dni potem nie czułam się głodna. Myślę, że bardziej nasza psychika niż organizm potrzebuje czasu na zmiany – buntujemy się gdy mamy nakazane by coś zrobić i właśnie pierwsze 2 dni polegały na otwieraniu i zamykaniu szuflady powstrzymując się przed zjedzeniem jej zawartości. Potem nie miałam już takich „akcji”, za to długo chciało mi się wyjątkowo pić choć i tak od dawna mam nawyk picia dużej ilości: codziennie woda ok. 1,5-2l, do tego kawa parzona, rozpuszczalna, herbata zielona czarna wszystko niesłodzone, bez mleka. W ciągu 30 dni ze 3 szklanki napojów gazowanych, raz pół piwa.

*ĆWICZENIA*
Powiem szczerze, że myślałam, że uda mi się wpaść w wir ćwiczeń i troszkę więcej się wysilić, może nie było tego dużo ale miałam w głowie, że codziennie muszę zrobić COKOLWIEK w tej sprawie.

*ANGIELSKI*
Podobnie jak z ćwiczeniami, codziennie robiłam COKOLWIEK i mam nadzieję, że mi tak zostanie. W czwartki mam 1,5 godziny konwersacji z Native Speakerem opłacanych przez firmę – prowadząca jest super ale zupełnie nas nie poprawia. Może chodzi jej o to, żeby odważyć się mówić jakkolwiek ale widzę, że popełniamy wciąż te same błędy i aż w uszy kłuje. W poniedziałki korepetycje prywatne, na które zapisałam się całkiem niedawno, by właśnie doszlifować język i nadrobić braki. Poprosiłam o bardzo szkolny angielski, z powtórką od samego początku, gramatyką przeplataną rozmowami, zadaniami do domu oraz poprawianiem na każdym kroku. Korepetytorka zwróciła mi uwagę, że mój problem z językiem wywodzi się stąd, że właśnie zawsze chodziłam na zajęcia grupowe gdzie trzeba dostosować się do reszty, pochwaliła mnie, że rozumiem o wiele więcej niż inni uczniowie ze średniego poziomu (to przez znajomość innych języków) ale z wypowiadaniem się, gramatyką, akcentem mam jeszcze trudności. Ja jestem tym typem, że jak mam wypowiadać się źle wolę w ogóle nic nie mówić – a to nie jest dobrze i z tym też mam zamiar się uporać.

*CO DALEJ?* Wydaje mi się, że 30 dni to doskonały czas by wyrobić w sobie pewne nawyki. Choćby nie wrzucania w siebie co popadnie i co pod ręką.  Sądzę, że nie będę liczyć kalorii tak akuratnie ale jeśli mam coś ugotować czy przyrządzić - to zdrowo, zróżnicowanie, nieduże porcje ale za to często (ok. 5 posiłków). Do tego może wezmę się za 6-Weidera, którą rozpoczynałam już 2 razy ale nigdy nie dotrwałam do końca, zobaczę.

*REZULTATY* Czuję się cudownie! Zarówno jeśli chodzi o samopoczucie i wygląd. Zaczynałam dietę z 59 kg, tydzień przed rozpoczęciem diety widziałam na wadze 60 kg (to przez 3 imprezy, na których wyjątkowo się objadłam). Dzisiaj ważę 56,5 kg. Ktoś może powiedzieć, że to nie wiele – jak dla mnie super, ponieważ nie tylko waga się liczy, nie widzę u siebie boczków, wystającego brzucha, czuję się jakaś taka odtłuszczona.
  • awatar Marlenails: jest super :D waga to nie wszystko, liczy się samopoczucie, wygląd itp. oraz RACJONALNE podejście do diety :* wspaniale, gratulacje !
  • awatar haze: Gratuluję osiągnięcia sukcesu i zadowalających rezultatów! Ja też czuję się świetnie będąc na diecie, też taka "odtłuszczona";>
  • awatar skinnyfit: Suuper ze jestes zadowlona :) A 6-Weidera to swietny pomysl! Juz kilka razy skonczylam i zawsze wszystkim goraaaco polecam :) Rezultaty sa boskie, a ta satysfakcja po ukonczeniu jeszcze lepsza :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

morskieokopl
 
1.    2  kromki razowe żytnie z masłem – 160 kcal
2.    Jogurt – 140 kcal
3.    1 gołąbek z ryżem w sosie pomidorowym – 220 kcal
4.    Kawałek jabłecznika  - ok. 250 kcal

Międzyczasie: kilka pomidorków koktajlowych, surowa marchewka  napoje: 67 kcal (60 kcal szklanka toniku)

*ĆWICZENIA*
- 400 skoków na skakance
*ANGIELSKI*
- przeglądnęłam  listę Top 1000 słówek angielskich  prezentowaną już w jednym z moich wpisów. Wybrałam wyrazy, które nie do końca kojarzę, bądź ciągle zapominam - uzbierało się ich 65 czyli 6,5% czyli nie jest tak źle.
 

morskieokopl
 
1. 2 kromki graham z szynką  – 250 kcal
3.  duszony filet z gęsi + tarta marchewka z majonezem i cukrem  – 350 kcal
4.  herbatniki - 150 kcal

Międzyczasie: surowa marchewka, kilka pomidorków koktajlowych, kiwi (nie wliczam) napoje: 7 kcal

*ĆWICZENIA*
- 20 min. tańce hulańce, kto czyta moje wpisy wie o co chodzi... :)
*ANGIELSKI*
- 1 godzina prywatnych korepetycji
  • awatar Tusiaczkowy Robak: kochana a powiedz jeśli możesz na czym te prywatne korepetycje polegają ? rozmawiasz z kimś czy rozwiązujesz jakieś testy ?
  • awatar haze: No, całkiem ładnie poszło;>
Pokaż wszystkie (2) ›
 

morskieokopl
 
To już 27 dzień HSGD jeszcze tylko do wtorku! Co dalej?! Nie wiem, przywykłam już do diety i w ostatnich dniach nie sprawiała mi żadnych problemów. Nauczyłam się przez te dwadzieścia parę dni zwracać większą uwagę na to co jem, zamieniać słodycze na warzywa i owoce jako przekąskę i nie sądzę, żebym nagle rzuciła się na jedzenie. Na wadze zobaczyłam już 56,8 kg.

1.    Jajecznica  z 1 jajka  +  kajzerka z masłem – 230 kcal
2.    Krupnik z kaszy jęczmiennej  – 220 kcal
3.    Kotleta mielonego z sałatką warzywną pikles (ich nie wliczam)  – 340 kcal
4.    Jogurt - 140 kcal

Międzyczasie: kilka pomidorków koktajlowych, marchewka  napoje: 67 kcal (60 kcal zawiera szklanka toniku)

*ĆWICZENIA*
- aerobik 1 godzina zajęć grupowych
*ANGIELSKI*
- przeczytanie kilku kolejnych stron Double Act Jacqueline



hsgd.jpg
  • awatar Mever: GRATULUJE WYTRWAŁOŚCI:*
  • awatar Marlenails: jest super :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

morskieokopl
 
1.     Jajecznica z 1 jajka  + bułka z masłem i pomidorem – 350 kcal
2.    Rosół z makaronem – 300 kcal
3.    Warzywa na patelnię + ryż + filet z kurczaka mała porcja – 300 kcal
4.    Czekoladki – 140 kcal (hormony buzują i ciężko powstrzymać się przed napaścią zjedzenia czegoś słodkiego i wogóle mocno kalorycznego, mimo wszystko bilans zaliczony).

Międzyczasie:  napoje: 7 kcal

*ĆWICZENIA*
- nic
*ANGIELSKI*
- przeczytanie kilku stron Double Act Jacqueline Wilson w języku angielskim (książka dla dzieci/młodzieży) kupiona za grosze w SH
Double_Act.jpg
 

morskieokopl
 
1.    2 kanapki z  rybą z puszki  – 320 kcal
2.    Jogurt – 140 kcal
3.    Parówka z pomidorem i cebulką  – 97 kcal (w domu miałam bigos ale nie miałam na niego ochoty)
4.    2 tosty z plastrem ananasa i serem topionym przypieczone w piekarniku ok. 258 kcal

Międzyczasie: mandarynki, napoje: 7 kcal

*ĆWICZENIA*
- 300 skoków na skakance
*ANGIELSKI*
- - pół godziny godz. słuchania płyty z samouczkiem języka angielskiego dla średnio zaawansowanych
  • awatar Marlenails: jesteś bardzo wytrwała !! podziwiam :)
  • awatar Grubba ja: Gdzie znalazłaś takie niskokaloryczne parówki???
  • awatar MorskieOko_pl: Parówki z indykiem klasyczne INDYKPOL opakowanie ma 215 g czyli jedna parówka ma 43 g. 100g ma 223kcal czyli 43 g mają ok. 95 kcal...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

morskieokopl
 
1.    Mała kanapka z  szynką – 160 kcal
2.    Jogurt – 140 kcal
3.    Suchar – 41 kcal
4.    Pół kotleta mielonego z dużą ilością buraczków (ich nie wliczam)  – 170 kcal
5.    Kisiel – 126 kcal
6.    Muffinka własnej roboty – 232 kcal

Międzyczasie: pomarańcz napoje: 57 kcal (wypiłam szklankę grappy lemon ale mi się chciało czegoś takiego! Szklanka = 50 kcal

Zmieściłam się w bilansie mimo, że wczoraj była u mnie mała imprezka z okazji MIKOŁAJA a na stole pełno słodyczy. Mój tata przybrał czerwono-biały strój i przyszedł do synka i bratanka innym też coś przy okazji się dostało, przyszedł mój brat z rodzinką, druga bratowa, teściowe, moi rodzice w sumie było nas 11.

*ĆWICZENIA*
- pół godziny gimnastyki rozciągającej w domu
*ANGIELSKI*
- już nie zdążyłam nic zrobić ale w weekend może uda mi się coś dodatkowo poduczyć.
  • awatar Tusiaczkowy Robak: www.busuu.com/pl masz tu kochana darmową stronkę do nauki ang, ja się przez to uczyłam na maturę, masz lekcje a potem testy się rozwiązuje, można rozmawiać z innymi użytkownikami nie koniecznie polakami
Pokaż wszystkie (1) ›
 

morskieokopl
 
1.    Bułka orkiszowa z masłem i szynką – 184 kcal
2.    Jogurt – 167 kcal
3.    Kotlet mielony z dużą ilością buraczków (ich nie wliczam)   – 340 kcal
4.    Jogurt – 140 kcal
       Międzyczasie: jabłko, banan napoje: 7 kcal

*ĆWICZENIA*
- pół godziny gimnastyki "rozciągającej" w domu
winter gimnastyka w domu nick allegro morskieoko_pl oraz sonnenblume79.jpg


*ANGIELSKI*
- pół godziny godz. słuchania płyty z samouczkiem języka angielskiego dla średnio zaawansowanych
 

morskieokopl
 
1.    Pół serka homogenizowanego + kawałeczek bułki wieloziarnistej  – 140 kcal
2.    Zupa pomidorowa z makaronem – 132 kcal
3.    Naleśnik z dżemem – 200 kcal
4.    Sałatka (ananas, kukurydza, seler marynowany, ogórek korniszony, jajka, majonez + 1 kajzerka  z masłem) ok. 300 kcal

Zamieszczam bilans już teraz, bo nie zamierzam nic więcej jeść . Na Andrzejki nigdzie nie byłam dlatego pokus nie było. Za to jutro jedziemy do teściów a tam same pyszności i zawsze dużo. ..

Międzyczasie: napoje: 18 kcal

*ĆWICZENIA*
20 min. tańce hulańce jak nazywa to mój syncio:  intensywne tańczenie, skakanie i pajacyki. Wiem, że wygląda to niepozornie ale spróbujcie włączyć sobie tylko ENEJ "Tak smakuje życie" i poskakać do tego kawałka - ciekawa jestem czy po takim jednym będziecie miały zadyszkę ;)

*ANGIELSKI*
- pół godziny słuchania radia LBC na necie
www.lbc.co.uk/listen-live-3578
 

morskieokopl
 
1.    2  kromki pszennego pieczywa  z cienko posmarowanym  masłem – 120 kcal
2.    Ryba panierowana, trochę frytek z piekarnika  + patisony – 420 kcal

Międzyczasie: grejfrut, jabłko, napoje: 49 kcal

Zero ćwiczeń - nie najlepiej się czułam. Chyba przez zbyt małą liczbę posiłków a to z braku czasu (w pracy ostatnie przekazywanie obowiązków przez dziewczynę, która odchodziła z firmy).
*ANGIELSKI*
- 2 godzinne spotkanie w języku angielskim
Pokaż wszystkie (1) ›
 

morskieokopl
 
Przymierzam się i przymierzam do zrzucenia z ok. 4-5 kg… Tutaj mój poprzedni wpis na temat diety HSGD:
morskieokopl.pinger.pl/(…)dieta-hsgd-healthy-skinny…
Jakoś wiele więcej od tamtej pory się nie dowiedziałam, potem kolega z pracy (mam tu takich dwóch maniaków zdrowego odżywiania) podsunęli mi artykuł Jacka Bilczyńskiego, który nie do końca jest zwolennikiem diety 1000 kcal czy tym podobnych (o szczegółach napiszę innym razem).
HEALTY SKINNY GIRL DIET wygląda tak jak na poniższym zdjęciu.
HSGD healty skinny girl diet.jpg

Jest jeszcze dieta SKINNY GIRL DIET
Skinny_Girl-diet.jpg

– ale to nie dla mnie, uważam, że to przesada, nie wiem jak dziewczyny dają radę. Poza tym aż takiego parcia na bycie super szczupłą nie mam. Chciałam rozpocząć  HSGD  w zeszły poniedziałek ale wiedziałam, że będę na dwóch dużych urodzinach i kawce z przyjaciółkami (gdzie zwykle zamiast kawki ze słodyczami są słodycze z kawką – wszystkie smęcą ale jak się spotkamy wcinamy tak gdybyśmy nigdy nic z takich rzeczy w życiu nie widziały). No i efekt trzech imprezek jest -  zamiast z tych moich 58-59 kg zrobiło się 60 kg. Zrobiłam aż zdjęcie. Masakra! Choć u mnie wahania między 58 kg a 60 kg bardzo szybko ruszają czy to w tą czy w tamtą stronę (wczoraj ważyłam 58,5kg), od dłuższego czasu nie udaje mi się spaść poniżej 58 kg, chciałabym, żeby coś się ruszyło i mam nadzieję zobaczyć na wadze 57kg, 56 kg, 55kg.
Wczoraj był poniedziałek i postanowiłam rozpocząć HSGD. Jeju ale ja byłam głodna! Nie chodzi tu pewnie, że o to, że zjadłam mniej niż zwykle (bo pewnie zdarza mi się jeść te same porcje) - tylko ta myśl wieczorem, że nie powinnam zjeść już nic więcej, i do tego zero słodyczy, bo limit byłby przekroczony...

Nie jestem biegła w liczeniu kalorii, gdyż nie robiłam tego do tej pory… ale wieczorem napiszę wczorajszy i dzisiejszy bilans.
 

kobietamag.pl
 
kobietamag.pl/?p=66301
Dieta zwykle jest dla nas utrudnieniem nie tylko w kuchni podczas przygotowywania posiłków, ale również podczas liczenia ich wartości kalorycznej. Ja  jestem obecnie na diecie 1500 kcal i gdy wiem, co mogę zjeść by nie przekroczyć tej granicy kalorycznej – jest mi o wiele łatwiej. Wielkim uproszczeniem jest ściągawka na którą można zerknąć gdy mamy ochotę na przekąskę. Poniższe zestawienie przedstawia, które przekąski mają klejno 100, 200, 250 i 300 kcal a także kilka przepisów o określonej wartości kalorycznej
 

 

Kategorie blogów