Wpisy oznaczone tagiem "lovemegreen" (1)  

czokomorena
 
Niedawno wzięłam udział w promocyjnej akcji Love Me Green, podczas której poszukiwane były testerki ekokosmetyków. Potem całkiem zapomniałam o swoim zgłoszeniu, aż do dnia w którym dostałam tajemniczą przesyłkę, a w niej organiczny energetyzujący *peeling* do ciała Love Me Green.
DSC06637.JPG


*Opakowanie* produkt był bardo dobrze zabezpieczony - zapakowany w dwie ochronne folie, a sam peeling umieszczony w plastikowym pojemniku z nakrętką. Z jednej strony podoba mi się, że opakowanie jest minimalistyczne, dokładnie tak jak wyobrażam sobie wzorcowe opakowania ekokosmetyków. Przezroczystość pozwala błyskawicznie sprawdzić ile produktu zostało w opakowaniu. Z drugiej strony taka forma przechowywania i korzystania z produktu nie jest zbyt wygodna, odkręcanie podczas peelingu bywa uciążliwe, do tego słoiczek cały czas pozostaje tłusty, brakuje też folii umieszczonej pod nakrętką. Zdecydowanie bardziej wolałabym formę tubki lub peeling z pompką ( czy ktoś taki w końcu stworzy?)

*Konsystencja* dobrze sprawdza się podczas peelingu, nie jest ani zbyt stała, ani wodnista. I teraz największy plus produktu - duże kryształki! Chyba jedne z największych, z jakimi miałam do czynienia w peelingach, a co za tym idzie o najmocniejszym działaniu. Warto podkreślić całkowicie naturalny skład produktu, dominujące składniki to: cukier, olej arganowy, ekstrakt z papai, olejek ze słodkich pomarańczy.
peliorange.jpg


*Zapach* Jeszcze przed otwarciem wyczuwa się mocną woń pomarańczy - bardzo naturalną i niczym nie różniącą się od zapachu prawdziwych owoców. Wielkim plusem jest to, że utrzymuje się nie tylko podczas samego zabiegu, ale także długo po nim. Zwolenniczki intensywnych, zdecydowanych zapachów - będziecie zadowolone tak jak ja!

*Działanie i efekty* ze względu na wielkość i ostrość kryształków użyłam peelingu do nóg i w tym przypadku okazał się strzałem w dziesiątkę! Granulki masują skórę i pozbywają się martwych komórek naskórka i w końcu robią to dokładnie! Większość peelingów, które według zapewnień producenta miało być mocnymi, okazywało się słabymi peelingami z ledwo wyczuwalnymi granulkami. W tym przypadku jest całkowicie odwrotnie, ale pamiętajcie żeby nie przedobrzyć i po pierwsze: nie używać peelingu, tam gdzie nasza skóra jest wrażliwa, a już w żadnym wypadku nie stosować go na twarzy; a po drugie nie wcierać go z całej siły, a jedynie delikatnie wetrzeć. Peeling nie tylko świetnie poradził sobie z wrastającymi włoskami, ale też pozostawił moją skórę odżywioną i oczyszczoną, nie zauważyłam żadnych podrażnień.
DSC06654.JPG


*Podsumowując* największym plusem są duże kryształki, które pozwolą wykonać bardzo mocny peeling oraz skład: produkt zawiera wyłącznie naturalne składniki,. Minusem jest niestety nieporęczne opakowanie, ale myślę, że w przyszłości da się to zmienić. W końcu łatwiej dobrać opakowanie do świetnego produktu niż stworzyć zadowalający produkt od podstaw.

Ciężko jest mi porównać ten produkt do jakiegokolwiek innego, bo dotychczasowe peelingi były delikatne, miały małe granulki i nie sprawdzały się w trudniejszych zadaniach, ten - przeznaczony do zadań specjalnych, już dołączył do moich ulubieńców i pewnie szybko zniknie z opakowania.

*Cena* ok. 49,90 zł / 200ml

A Wy miałyście do czynienia z produktami Love Me Green, a może nawet z tym peelingiem? :)
  • awatar gość: Nigdy o nich nie słyszałam :p Cena trochę powala :p
  • awatar Ιzucha: kiedy dodasz wpis, który nie będzie sponsorowany?
  • awatar Hermanitas: Nigdy nic nie miałam z tej firmy ale chętnie bym wypróbowała :) Zapraszam do siebie
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów