Wpisy oznaczone tagiem "malachit" (26)  

pakamera.pl
 
Naszyjnik wykonany z nici przedzy lnianej (lnu), mnostwa rozlozonych kamyczkow: howlit, malachit,.... Wiecej zdjec tutaj www.pakamera.pl/naszyjniki-inne-grakora-nr1591300.htm
 

sarfinger
 
oczywiście taki prawdziwy malachitowy blat, pewnie trudno było by dostać i byłby raczej drogi, jednak gdy marzy nam się odrobina koloru, jest  wyjście, bardzo proste jak się okazuje :)
MEG_3.8_0207.jpg

potrzebujemy tylko kawałek materiału z takim wzorem, klej do drewna ,moze być wikol i lakier .
MEG_3.8_0115.jpg

blat stolika smarujemy klejem,dokładnie dociskając brzegi materiału, po wyschnięciu, malujemy lakierem dla usztywnienia i już :)
MEG_3.8_0212.jpg
  • awatar Marlene Gabrielle: swietny pomysl! ciekawa jestem jak w rzeczywistosci to wyglada, np czy nie daje tandetnoscia
  • awatar I need to say it onc: to ja na swoim stoliku już nie wiem ile czasu mam zarzuconą serwetkę, bo trochę jest zniszczony, a Ty dopiero to wstawiasz :p
  • awatar She's a whiskey in a teacup: Ciekawe.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

sarfinger
 

7c747cd61cd2bda3349ab845eacbd255.jpg

Malachit należy do grupy kamieni ozdobnych, dość popularny.  Nazwa pochodzi od greckiego malache (malwa) i malakos (miękki), co jest nawiązaniem do zielonej barwy minerału (także płomień barwi na zielono) i jego niewielkiej twardości.
 Malachit uważany jest za kamień magiczny. Oczyszcza i otwiera wszystkie czakry, przynosi równowagę i harmonię, otwiera serce na bezwarunkową miłość. Daje odwagę do podejmowania zmian w życiu, podtrzymuje rozwój duchowy, ale też przyciąga innych ludzi, np. klientów. Obdarza nas spokojem i równowagą. Może dlatego przypisuje się go urodzonym pod znakiem Skorpiona, osobom o trudnym charakterze. Kamień pomaga w leczeniu artretyzmu, astmy, chorób płuc, reumatyzmu, pomaga zwalczyć zatrucie. Uspokaja nerwy, normalizuje pracę serca, działa nasennie. Ma właściwości bakteriobójcze. Już dawno odkryto, że bakterie giną w naczyniach z tego minerału, bo niszczy je miedź wydzielająca się z niego. Wzmacnia pamięć, leczy sklerozę i chorobę Parkinsona, wzmacnia pamięć, ułatwia koncentrację. Poprawia też krążenie, pobudza tworzenie czerwonych ciałek krwi i odnawia tkankę nerwową. W starożytnym Rzymie pito wodę z malachitowych pucharów dla wzmocnienia siły i poprawy trawienia.
ff14945f2338b53b5a8fbe4384050af3.jpg


db95b8d3c7ca2adc2ca0384ce3ca1360.jpg


ccd794d99ded6fa45dd32f9bed45d9f8.jpg


7eee142a0c9dd853c6d2ff6e49c768fe.jpg


9a6072508156c048fb643a9b41d6b05d.jpg


de26d194b45eeb4a0cca1e36c6ff326f.jpg


aeb40080fe2e6c63950749dd1ad95fa9.jpg


236e7971342911b8c890f9292806fb7d.jpg


2a4c295bf9fe23a28c5f300737ef4b97.jpg


5aa430b5ad6f460a9a38dc5c0533f638.jpg


7fa89253e4c4a4cb8c671d4c22463c89.jpg


c3630705c8578b16149b113f43008aff.jpg


ef72e7a0adbb860382c9058af3ec29cb.jpg


6a14a920456bfc916097921c9f6b7deb.jpg


7bd69c61ed30f9766ac40633ae56826e.jpg


f1ee1f0070099b1f7323857bf4007e69.jpg


07eb1d69447ae31f5033fe72390bbc8d.jpg


e2b6c0a53cad8c03d395caf4338b328e.jpg


741d48bbe4147c4aa63ad6e52ddbc5e4.jpg


7b13c455160305642fb16a6341f9b3a7.jpg


2c1e5a5d6b7dc08f63257038c2eff167.jpg


03f78ef7464bf3534ae9f76c0c3ff176.jpg


9df4215238454291bb27d469d659898b.jpg


azuryt z malachitem.jpg
Pokaż wszystkie (3) ›
 

senanque
 
Efektowne, bogate kolczyki gronka, wykonane ze srebra próby 925, pięknego naturalnego malachitu w odcieniach soczystej zieleni oraz pałeczek czarnego onyksu, zawieszone na oryginalnych, ręcznie wykonanych biglach. Zobacz więcej zdjęć i pasującą bransoletkę: www.senanque.pl/greenblack-srebrne-kolczyki-z-ma…
Green & Black kolce.jpg
 

panttera
 
*Wpadajcie miloscnazawsze.pinger.pl/*
_______________________________
5.Noc była dziś wyjątkowo ciepła i pogodna. Błąkałam się bez jakiegoś większego celu po uliczkach miasta. Nie do końca wiedziałam co mam robić, ani gdzie iść. Nie tego się szczerze mówiąc spodziewałam. Liczyłam na coś bardziej, hmm...romantycznego. To nie jest odpowiednie słowo jakie bym teraz użyła,ale liczyłam na jakąś miłą osobę,która pofatygowałaby się mnie przenocować,nakarmić. A nie na służbę miejską,przechodzącą akurat przez park. Mogli w tym czasie zgarnąć jakiegoś menela,a nie dziewczynę na 'spacerze'. Życie bywa nieoczekiwane i ciężkie. Mam zbyt lekkoduszne myślenie.Powinnam dać sobie mocno do zrozumienia,fakt iż życie to nie film, nic mnie szczęśliwego nie spotka z typu 'O ! Widzę że siedzisz zapłakana,samotna na ławce nocą,może Ci pomóc ?'...Życie życie,senne życie.
Przemierzałam właśnie deptak,obojętnie spoglądając na pojedynczych przechodniów gdzie nie gdzie na światła latarni,oświetlające chodnik brukowy. Podeszłam z rękami w kieszeni do pierwszego lepszego sklepu z wystawą. Buty. Miętowe koturny w cenie 350 zł, ukazały się moim oczom, na lekko oświetlonej wystawie. Mogłam w tej chwili pomarzyć, o owych butach. Przechyliłam lekko głowę w lewą stronę,mrugając dwa,trzy razy. Obróciłam się na pięcie i ruszyłam to całonocnej kawiarenki,naprzeciwko mnie. Spojrzałam mimowolnie na zegar wiszący w środku. Dochodziła 4 nad ranem. Aż dziwne,że tak szybko mi minął czas. Siadłam przy niewielkim stoliku,na którym leżała malutka biała serwetka. Całe pomieszczenie było bardzo ładnie urządzone; bordowy kolor ścian,idealnie komponował się z jasnymi białymi mebelkami porozstawianymi po całej kawiarence. Na stoliku ukazał mi się malutki flakonik z lekko podeschniętą już różą. Natychmiast podeszła do mnie barmanka w króciutkiej czarnej spódniczce i czerwonej bluzce z dekoltem. Wydawać by się mogło że wszystko tutaj było idealnie zaplanowane. Podała mi spokojnie menu. Ogarnęłam wzrokiem wszystkie napoje,nie zważając na ceny.
-Co Pani sobie życzy ? -usłyszałam jej niski,lekko ochrypnięty,ale zarazem bardzo sympatyczny głos.
-Poproszę dużą kawę La Macchiato. - Kelnerka zanotowała moje zamówienie,podchodząc do faceta w średnim wieku,siedzącego dwa stoliki dalej, na przeciwko mnie. Spojrzałam za szybę, na jasne rozgwieżdżone niebo. Zastanawiające było gdzie teraz znajduje się Katy. Miałam cichą nadzieję że bawi się lepiej ode mnie...
-Proszę, Pani zamówienie.-dobiegł mnie ponownie głos młodej kelnerki. Postawiła przede mną wysoką szklankę z jasno-brązową kawą i bitą śmietaną na wierzchu. Całość była przyozdobiona startą czekoladą na wierzchu. Objęłam szklankę obiema dłońmi,czując przyjemne ciepło. Przymknęłam oczy,wyobrażając sobie obok siebie Toma z ogromnym  czarującym uśmiechem. Tyle bym dała aby móc teraz go uściskać,pomimo iż poczułam się przez niego urażona. I to dosyć mocno. Nonsensem było w tej chwili moje myślenie na temat tego wszystkiego. Życie toczyło się dalej, wiadome było iż pogodzimy się przy najbliższej okazji. Nie pozwoliłabym mu tak o po prostu odejść,z tak głupim powodem. Zbyt mocno Go kocham. Jak również zbyt mało widzę, zbyt dużo myślę. Moje zachowanie w chwili obecnej mogło się wydawać dziecinne,ale to był mój rodzaj kary dla Niego za to że przez Niego płakałam jeszcze tej nocy. Otworzyłam oczy,spoglądając przed siebie. Dostrzegłam błyskawicznie iż dany facet,siedzący dwa stoliki dalej,przede mną utkwił właśnie we mnie swoje mroźne spojrzenie. Uśmiechnął się,niby łagodnie w moim kierunku,na co ja zareagowałam nietęgą miną. Wzięłam łyk gorącej kawy,zatapiając swoje myśli w tym idealnym i prawie perfekcyjnym smaku La Macchiato.Ów mężczyzna nadal mnie obserwował, z nie ukrywalnym uśmiechem na twarzy. Olałabym Go,ale był zbyt przystojny jak na swój wiek. Dziwne wydawał się być w moim wieku,pomimo swojego wyglądu. Dziwniejsze było to że nie odrywając ode mnie wzroku,popijał swój napój z taką delikatnością że miałam wrażenie iż zaraz moja kawa będzie miała ochotę powędrować do jego szklanki.

*Mela Koteluk
*Przeczytałeś? Zostaw po sobie ślad!* ;)


533206_219968544814447_1043011226_n.jpg

Hi ;)
Wyszło jak wyszło;podoba mi się ten rozdział,pomimo iż wyszedł nudny..Jak zwykle ostatnio..;_; Coś nie mogę się zabrać do pisania tego opowiadania. Ale nic na siłę,muszę poczekać na napływ weny. :D *Wiem,wiem znów was zawiodłam tym rozdziałem* :(
Kinia wybacz mi,nie mam tej 'cudnej weny' ostatnio..:O
  • awatar Ever.: mega <3 nie piszesz nudno! jest świetne! wpadnij ;p
  • awatar Kto czyta książki, żyje podwójnie !: Mnie nie zawiodłaś :) Jesteś teraz znacznie bardziej zachwycona i nie ma co smutać !. Ciesz się, że masz taki ogromny talent :D. Jak ty subtelnie i przepięknie piszesz, aż jestem pod wrażeniem. Gdybym nie wiedziała, nigdy bym nie wpadła na to, iż "Malachit" i "Die" piszę ta sama osoba. :P Potrafisz się maskować i to mnie zdumiewa :). <3 Współczuję Suzy, uwielbiam ją . :*
  • awatar † Respect For Love †: Koffam ^^ wbijaj tez do mnie moze spodoba ci sie ;**
Pokaż wszystkie (8) ›
 

panttera
 
4.Tak,ja ciągle licząc na cud,siedziałam na tej cholernej ławce w parku.Było już zapewne około 24 w nocy.Chłód panujący na dworze,powodował na moim ciele lekkie ciarki.Siedziałam z podwiniętymi nogami do twarzy,patrząc się przed siebie. Miałam teraz mase czasu na przemyślenie wszystkiego w moim życiu. Nie podziewałam się, na prawdę się tego nie spodziewałam, po Tomie. Nie wiedziałam,że tak może zareagować na moje słowa. Ale w sumie czego się spodziewałam? Że po raz kolejny poleci na tą moją bajkę. Byłam i tak ponad wszystko z niego dumna,że tyle wytrwał ! Wiedziałam,że to nie ma wszystko sensu. Czułam do niego teraz zarówno ogromną miłość,jak i ból,żal. Tęskniłam już za nim,już teraz,po tych paru minutach,pomimo iż tak bardzo mnie zabolały jego słowa,jego gesty,zachowanie.Zamknęłam oczy,opierając głowę na ręce.Moje życie od miesiąc zaczynało się coraz bardziej sypać. Dlaczego? Co robiłam nie tak ?
-Przepraszam Panią..-usłyszałam dojrzały głos.Otworzyłam oczy.Przede mną stał na oko 30-letni policjant,z rudą również 30-paro letnią policjantką.Patrzyli na mnie spokojnie.-Wszystko w porządku ? Co tutaj pani robi?
-Siedzę,nie widać ?-zapytałam głupio,szybko się orientując że źle wypowiedziałam te słowa,zauważając ich zdziwione spojrzenia.-Odpoczywam.
-O tej porze ?
-Tak, ja bardzo lubię nocne odpoczynki.-spojrzeli na siebie,po czym wzięli mnie pod pachy i zaczęli prowadzić w nieznanym mi kierunku.-Ej no przepraszam bardzo,ale właśnie państwo naruszacie moją nietykalność! Ja tylko siedzę ! Czy wyglądam na jakiegoś menela ?-wzburzyłam się.Spojrzałam na ruda policjantkę.Od razu wiedziałam,że rude jest wredne. Nie na taki cud liczyłam. Spodziewałam się raczej,jakiegoś przystojnego faceta,który zabrał by mnie do domu,dając mi odpocząć,nie pytając o nic,na drugi dzień mnie wypuszczając do domu.A nie na jakąś parę świrniętych policjantów !
Siedziałam naburmuszona na komisariacie,odpowiadając po raz 20 na te same pytania.Nie wiedziałam już sama czy lepiej było zostać w domu z Tomem i zaryzykować po raz pierwszy na stracenie dziewictwa,z moim prawdopodobnie przyszłym mężem,czy lepiej było siedzieć na przeciwko starego faceta,ledwo słyszącego i nie wiadomo jak i skąd się tu znajdującego. Kto mu dał tą pracę? Nie mógł to chociaż być jakiś ładny,młody chłopak ? Losie,co za życie. Gdyby było tak realne to co piszą w tych książkach i serialach!
-Mi na prawdę nic nie jest,siedziałam i odpoczywałam tam,co w tym dziwnego ?
-Dziwnego w tym jest dużo.
-Na przykład ?
-Na przykład to,że była pani cała rozczochrana,zapłakana,rozmazana,zmarznięta i śpiąca na ławce.W parku.O 24 w nocy.-powiedział patrząc na mnie spod okularów zsuwających mu się z nosa.Miał trochę racji,ale mówiąc mu prawdę pogorszyłabym sytuację,przy okazji wkopując Toma,co wyniosło by nie oczekiwane skutki.-Jeszcze raz pytam bardzo spokojnie.Proszę się zastanowić i odpowiedzieć mi prawdę. -W tym miejscu zrobił teatralną przerwę w zdaniu,po czym dalej kontynuował.-O której wyszła pani z domu i czy było to mimowolnie wyjście ?-Nie,wyszłam w nocy na ulicę,tylko dlatego,że mój narzeczony zdenerwował się,rzucając się na mnie z oskarżeniami że go zdradzam.Co było tego przyczyną? Nie zaspokojenie jego potrzeb.Powiedziałam sobie w duchu,patrząc głupio na komisarza.
-Wyszłam się przejść,już mówiłam !
-Dobrze,ale dlaczego pani na mnie krzyczy ?
-Bo mnie pan denerwuje.-komisarz pokręcił zmęczony głową.Dochodziła już 2 w nocy.-Dobrze,proszę mi podać swój adres,odwieziemy panią do domu.-Adres? Gdzie mieli mnie odwieźć,skoro nie chciałam wracać do domu ?
-Sama trafię.-wstałam po chwili i wyszłam z komisariatu numer 7 na ulicę.

* "Zapałka na zakręcie" Krystyna Siesiecka
___________________________
Hello ;)
Trochę nudne wyszło,ale wybaczcie. Trzeba jakoś wprowadzić w to co mam na myśli,z początku niby nic ale będzie się działo. !

525285_536361029741630_770876864_n.jpg
  • awatar gość: Fajne ^^
  • awatar Kinia :3: Podoba mi się kursor myszki hahahha xd no w sumie nic takiego się nie działo , ale i tak się przyjemnie to czytało. Wiem , że ciężko zaczynać. Samo rozwinięcie akcji wymaga czasu więc spoko. Czekam na next :3 <3
  • awatar Tranquility.: świetne <3
Pokaż wszystkie (9) ›
 

panttera
 
3.Tom !-prawie krzyknęłam.Natychmiast na mnie spojrzał,odrywając się od mojego rozgrzanego,przestraszonego ciała.-Zostaw mnie,nie mogę...-powiedziałam próbując zachować spokój.-Nie jestem gotowa.-Boże.Znowu.Kolejny raz wciskałam mu ten durny kit.Czułam,że tym razem mi nie uwierzy.W sumie kto normalny by..
-Jak to?-spojrzał na mnie lekko zdziwionym i z szokowanym wzrokiem.W głowie kotłowało mi się tysiące myśli.
-Źle się czuję.-wymamrotałam,siadając na brzegu łóżka.Ukradkiem zauważyłam jak zrezygnowanym ruchem opadł na miękką pościel.Czułam coraz większy ból,oszukując Go w ten sposób.-Przepraszam.
-Źle się czujesz?Od roku? Za każdym razem..-powiedział przez zęby.-Nie zadowalam Cię,czy może masz innego?
-Jak możesz posądzać mnie o to że mam innego?-wstałam i spojrzałam na jego zdenerwowaną twarz.
-To wytłumacz mi to,dlaczego odmawiasz mi seksu za każdym razem!-krzyknął.Co miałam mu powiedzieć? Że się boję popełnić błędu?-No właśnie...-powiedział,nie usłyszawszy odpowiedzi.-Jak się nazywa? Z Nim pewnie całe dnie spędzasz na...!
-Tom!-powiedziałam głośno,przerywając mu.Nie musiał dokańczać.-Nigdy po Tobie bym się nie spodziewała,tego,że będziesz mnie podejrzewał o zdradę! Mógłbyś dać mi czas na to wszystko,a nie udowadniać mi że zależy ci tylko na jednym-na moim ciele...!
-Dawałem Ci czas przez rok czasu,ponad rok! Ile mogę czekać,do cholery, ile ?! Nie uwierzę już w żadną bajeczkę "źle się czuje' idź do lekarza,jak się źle czujesz,kocham Cię,nie dajesz mi możliwości zbliżenia się do siebie,na nic mi nie pozwalasz !Jakieś inne sensowne wyjaśnienie masz? Ile chcesz mnie okłamywać,że masz drugiego ?! Ile ?!-wykrzyczał mi to prosto w twarz,nawet nie zorientowałam się kiedy znalazł się obok mnie,mocno przyciskając mnie do ściany i trzymając za nadgarstki.Stałam w samej bieliźnie,moje całe ciało drżało.Bałam się go,choć znałam go ponad rok,nie wiedziałam co zrobi. Nigdy się tak nie zachowywał.Spojrzałam w podłogę,ciężko oddychając.Był znowu blisko,za blisko! Nie dawał mi jakiejkolwiek szansy na ucieczkę,brakowało mi powietrza,moje ciało zaczęło się rozgrzewać ze strachu.Poczułam jego ciepłą dłoń na moim podbródku,lekko unoszącą moją twarz,tak by mógł spojrzeć mi w oczy.-No ? Wytłumacz mi to. Proszę bardzo ! -chciałam odwrócić twarz na bok,ale jego silna dłoń mi na to nie pozwalała.Mimowolnie spojrzałam w jego oczy.Były zdenerwowane,pełne złości,żalu,smutku,rozczarowania. Byłam zbyt zdenerwowana jego zachowaniem,przestraszona,by wypowiedzieć jakiekolwiek słowa.Czułam się upokorzona w jakiś sposób. Moja dolna warga lekko zadrżała.Jego wzrok przeniósł się na moje usta,potem na piersi i powoli na całe ciało. W myślach już mnie zapewne gwałcił. Szybko się odsunął,patrząc na mnie przepraszająco.-Suzy ja...-mówił.Nie chciałam go słuchać.Opadłam mimowolnie na podłogę,biorąc wreszcie wdech powietrza,którego tak mi brakowało.Ukryłam twarz w dłoniach,czując już na swoich policzkach łzy.Poczułam jego dłonie na swoim ciele.
-Zostaw mnie !-krzyknęłam,wstając i wybiegając do przedpokoju.Szybkim ruchem zarzuciłam na siebie szorty i koszulę i wybiegłam na ulicę.Chyba mnie gonił,ale będąc pod wpływem wina,mu to zapewne nie wyszło.Czułam ból,ogromny ból.Straciłam najważniejszą dla mnie osobę.Łzy spływały po mojej jeszcze rozgrzanej twarzy.Nie wiedziałam dokąd biegnę,bałam się znów wracać do Toma.Nie miałam nikogo.Przecież Margarett jest z Johnem,a On jest równie napalony jak Tom,przypominając sobie sytuację sprzed miesiąca,kiedy..Boże.Nie mogłam.Teraz miałam cichą nadzieję,że stanę się jedną z kilku bohaterek jakiegoś opowiadania,czy serialu.Że będę miała takie szczęście,że zaraz ktoś mnie znajdzie na opuszczonej ławce w parku,zaprowadzi do swojego domu, tam się obudzę i będzie okey.Liczyłam na to w tej chwili bardziej niż w dzieciństwie na Świętego Mikołaja...

* Hey-Z przyczyn technicznych feat. Gaba Kulka

577837_545497905494609_411335914_n.jpg


Cześć kochani :*
...I za Nami rozdział 3.Poddaję go waszej opinii.Wyszło tak 'na ostro' ciut,ale trzeba się było jakoś rozkręcić. Przepraszam za opóźnienia,ale była awaria pinger'a. :P
 

panttera
 
2.Usłyszałam szmer,kroki,a następnie delikatny dotyk na moich ramionach i słowa:
-Czekałem...-Odetchnęłam z ulgą.Tom.W sumie jak mogłam pomyśleć,że to ktoś inny? Jestem we własnym domu.Idealna 'ja' nigdy się nie boi.To moja podstawowa zasada.Jest jeszcze wiele kolejnych.
-Dlaczego w całym mieszkaniu jest tak ciemno? Nie możemy zapalić światła...? -wyciągnęłam rękę w stronę pstryczka do zapalania żarówki;jednak Tom szybko mnie odsunął od tego miejsca.
-Niespodzianka.- powiedział,prowadząc mnie do salonu.Na mojej twarzy natychmiast pojawił się mimowolny uśmiech.Ku mojemu niepewnemu zdziwieniu,zobaczyłam pięknie przystrojony stół na którym znajdowała się wyśmienicie wyglądająca kolacja przy świecach.
-A teraz masz parę minut na to by ubrać się w to cudo,które kupiłaś z Mary.-powiedział pełen radości.Spojrzałam zaskoczona.Wiedział.To było zaplanowane.Cóż gdybym tylko miała dzisiaj lepsze samopoczucie od razu z pewnością bym się domyśliła tak oczywistego faktu.
-Nie wyrobię się.-powiedziałam lekko przejęta całą tą sytuacją.Jednak szybko poszłam do łazienki,szykując się staranie i w miarę szybko,by Tom nie czekał.Po 20 minutach,wyszłam gotowa.Tom stał pod oknem,tyłem do salonu.Po cichu do niego podeszłam,delikatnie obejmując od tyłu.Odwrócił się i spojrzał na mnie.W jego wzroku było zafascynowanie,radość,szczęście..co więcej? Mogłabym wymieniać godzinami.Spojrzałam w jego malachitowe pełne zainspirowania oczy.
-Wszystkiego najlepszego kochanie.-szepnął dając mi niewielką paczuszkę,wielkości dłoni małego dziecka.Szybko otworzyłam.W środku był piękny złoty naszyjnik.Rzuciłam mu się na szyję,dając mu dużego całusa w usta.Zatopiłam się w jego chłodnych ustach.Byłam szczęśliwa ponad wszystko,ponad to co czułam poznając go.
-Dziękuję,skarbie dziękuję.-szeptałam.Byłam pełna euforii.Ba! Byłam '3 metry nad niebem'...! Jak mogłam być tak nie ogarnięta,by zapomnieć o tak ważnym dniu? Łamię kolejną własną zasadę :"Zachowywania się rozsądnie".Rzuciłam mu się na szyję,dając przy tym całusa w jego usta,lekko oświetlone blaskiem ze świec.
Po kolacji nie wiem jak i kiedy,ale domyślam się że z przyczyn wina,wynikło to wszystko za daleko.Leżeliśmy oboje w łóżku.Czułam,że nasze ciała są za blisko siebie,że zaraz eksploduję ze strachu i szczęścia.Strachu?Tak.Dokładnie.Byliśmy ze sobą już od ponad roku czasu,a ani razu ze sobą nie spaliśmy tak na poważnie by do czegoś doszło.Jakim cudem to się stało?Rok czasu..Zapewne przez moją krąbność i perfekcyjność.Zawsze dążyłam do tego,by współżyć z kimś po ślubie.Taka była moja decyzja.Jednak teraz kiedy Tom leżał obok mnie,tuż blisko,dając mi minimalną szansę na jakikolwiek wybór,czułam się zagrożona.Zagrożona tym,że mogę zniszczyć,zburzyć,to co przez tak wiele lat budowałam własnymi siłami.Bezpodstawnie.
Nigdy nie odważyłam powiedzieć się Tomowi prawdy,że nadal miałam jeszcze ciągle przed sobą ten 'pierwszy raz' i czekałam tylko na tego wyjątkowego i odpowiedniego.Mógłby pomyśleć,że sobie żartuję. W końcu takie przypadki jak ja,zdarzają sie raz na milion w dzisiejszych czasach.Jedyna osoba,która znała całą prawdę to moja przyjaciółka.Nawet rodzice myśleli,że mam już to dawno za sobą,jak reszta innych normalnych dziewczyn w moim wieku.Jednak ja-idealnie perfekcyjna,nie mogłam pozwolić na tak drastyczne zrujnowanie mojego życia.
-Tom..-szepnęłam,próbując powstrzymać go przed tymi namiętnymi pocałunkami,rozchodzącymi się po moim całym ciele.-Tom..-Czyżby było za późno na to,aby się jeszcze wycofać? By powiedzieć stanowcze 'nie' ? By powiedzieć 'nie jestem gotowa',by spojrzeć w te jego oczy,malachitowe oczy i wyznać prawdę ?
*Przeczytałeś? Zostaw po sobie ślad !*

574983_538115622899504_1108425603_n.jpg

Siemaa ! :*
Jakoś mało się dzieje,ale muszę się rozkręcić,gdyż nigdy nie umiem idealnie napisać pierwszych rozdziałów.Mam już pewien pomysł,który wprowadzę już wkrótce...Zapraszam. ;)
Jeśli wam się nie spodoba 3 wpis,to możecie odejść,ale dajcie mi jeszcze szansę ! :D
*Ahh i wpadajcie :miloscnazawsze.pinger.pl/* :D
Pokaż wszystkie (16) ›
 

panttera
 
1.Obudził mnie dźwięk zbijanego szkła. Nie otwierając oczu, chwilę leżałam wsłuchując się czy aby na pewno mi sie to nie przyśniło. Po chwili usłyszałam, jednak jeszcze większy huk, a potem wszystko zagłuszył odkurzacz. Wstałam z łóżka, zauważając kontem oka, że Tom już wstał. Wyszłam z pokoju, kierując się w miejsce skąd dobywał się huk. W myślach już wyklinałam tego kto to zrobił.
Stanęłam na zimnych kafelkach w kuchni, uważnie ilustrując co się dzieje. Katy klęczała, zbierając odłamki szkła. Przeniosłam wzrok na Tom'a który był pochłonięty odkurzaniem dywanu. Co się tutaj dzieje? Dlaczego oboje z samego rana już sprzątają?
-Tom..- powiedziałam usiłując przekrzyczeć odgłos odkurzacza. -Tom !- Odwrócił sie szybko,wyłączając go- Co sie dzieje?- spojrzał na mnie swoimi malachitowymi oczami. Szukał jakiegoś dobrego słowa, by powiedzieć co sie stało, albo chciał cos przede mną ukryć. Widać było po oczach.- Tom...- powiedziałam stanowczo, patrząc mu głęboko w oczy.
-Sprzątamy.
-Rano?
-Tak.- pokręciłam z rezygnacją głową. Podeszłam do Katy, nachylając się by pomóc jej zbierać szkło.
-Wazon?- zapytałam,ilustrując kawałki odłamków. Dziewczyna kiwnęła głową.- Zostaw,ja to pozbieram.- Nie lubiłam, a wręcz nienawidziłam, gdy ktoś panoszył sie po mojej kuchni, gdy kładł nie na swoje miejsce rzeczy, gdy mylił szafki, kładł nie tu ściereczkę. Wkurzało mnie to za każdym razem, tak samo. Jestem idealna i perfekcyjna i nie lubię gdy ktoś niszczy to co ja zrobiłam ,lub tego nie docenia. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 7.30 rano. Przewróciłam oczami i podeszłam pod parapet, otwierając okno. Zaczerpnęłam świeżego powietrza, zamykając na chwile oczy.
-Przepraszam.- poczułam ciepłe i delikatne objęcie Tom'a na swojej tali. Odgarnął włosy z mojej szyi, lekko ją muskając swoimi blado różowymi ustami. Dotknęłam jego dłoni, lekko sie uśmiechając do siebie. Otworzyłam oczy i przygryzłam wargę. Doskonale sobie zdawałam sprawę że może nas zaraz zobaczyć Katy. Poczułam mocniejszy uścisk chłopaka. Po moim gładkim ciele przeleciały ciarki, w momencie gdy Tom pocałował mnie w bark,swoją twarzą z jednodniowym zarostem. Cicho się zaśmiałam, przechylając swoją głowę w prawo. W pewnym momencie jednak spoważniałam, czując na sobie wzrok dziewczyny. Odwróciłam się szybko, uwalniając sie tym samym z mocnego uścisku Tom'a. Nie myliłam się. Zresztą jak zwykle. Przy kanapie stała Katy lekko się uśmiechająca. Poczułam że sie rumienię. W duchu już wyklinałam że nie mogliśmy się teraz znaleźć tu sami.
-Wychodzę na miasto.- powiedziała do nas dziewczyna, oddalając się ku drzwiom.
-No spoko, do zobaczenia!- uśmiechnęłam sie do niej.
....
Mijało mi właśnie popołudnie,jakże zacnie zapoczątkowane porankiem z odkurzaczem i mega hukiem.Czułam się nie wyspana..Gorzej.Miałam ochotę paść na łóżko i zatopić się w głębokim śnie,typu jak niedźwiedzie.."zimowym".Phi.Byłoby cudnie.Usłyszałam dzwonek telefonu.Odebrałam.
-Hej kochanie!-usłyszałam radosny głos Margarett.
-No cześć...
-Wiesz mam dla Ciebie świetną propozycję.Widziałam w sklepie,przecudną sukienkę,idealną dla Ciebie!
-Mary nie błagam Cię,nie mam ochoty iść dzisiaj na zakupy...
-Chyba mi nie odmówisz?
-A zmusisz mnie?
-Wynagrodzę Ci to.Obiecuję!-kolejna osoba,która planowała mi dziś coś wynagrodzić.Z obojętnością zgodziłam się na wycieczkę po centrum handlowym.
Spojrzałam na zegarek.Dochodziła 18.No świetnie.Pół dnia na mieście.Nie żebym tego nie lubiła,ale miałam dzisiaj jakiś denny humor.Jak się okazało wcale takowej sukienki nigdzie nie było.Normalnie ja Suzy Brown,ta idealna i dobrze poukładana dziewczyna,zaczęłabym się zastanawiać co tu nie gra,ale jak już wspominałam,to nie miało dziś sensu jakiegokolwiek.
Po ostatecznym wyborze kupiłam,a tak dokładniej to Margarett mi kupiła-miętową krótką sukienkę,z dużym dekoltem odsłaniającym mój niedoszły biust.
-Oj kocie,masz cudowny biust,nie narzekaj. Tom ma farta!-zawsze mi powtarzała,widząc moją zgrymaszoną minę na widok takiego dekoltu.
-Ale Mary zrozum,że on jest jak rów mariański !
-Wydaję Ci się,jest cudowny..
-Chyba kpisz.-po tych słowach,przyjaciółka mierzyła mnie swoim spojrzeniem nic nie mówiąc.
Właśnie dochodziłyśmy pod moje drzwi.19.30. Cudownie. Pożegnałam się z Margarett i weszłam do mieszkania.Było wszędzie ciemno. Dziwne,przecież Tom już dawno powinien być w domu o tej porze.Po moim ciele przeleciały delikatne ciarki.Co się działo?Usłyszałam szmer,kroki,a następnie delikatny dotyk na moich ramionach i słowa:

*Przeczytałeś ? Zostaw po sobie ślad !*

625522_408109922570795_130128847_n.jpg


Hej,hej :*
Jak na pierwszy rozdział się trochę rozpisałam i mi nie wyszło.Jest beznadziejne,ale obiecuję poprawę w kolejnych ! ;)
  • awatar Fuck you, bejb.: jedyne co mi się nie podoba, to błędy ortograficzne -,- ale z lekkością pisania jest tak samo. usunęłabym tylko takie zwroty w opisywaniu czegoś typu : phi itd. reszta jest dobra, dziękuję :*
  • awatar Folari: Właśnie że nie jest beznadziejne. Jest bardzo dobre :). Chcę więcej.
  • awatar Oddycham muzyką Bednarka <3: Już to mi się podoba :*+ zapraszam do siebie :)
Pokaż wszystkie (15) ›
 

panttera
 
*Bohaterzy*

*Suzy Brown*
Urodziła się i wychowała w Nowym Jorku.Ma 21 lat,mieszka w Lublinie wraz ze swoim narzeczonym Tom'em.Lubi być oryginalna,perfekcyjna i najlepsza,jednak jest wrażliwa i miła.Pracuje w redakcji czasopisma,dla kobiet.Jej inspiracją są cytaty z ulubionych książek,filmów.
10.jpg




*Tom Yellow*
Pochodzi również z Nowego Jorku.Ma 21 lat;Suzy poznał w szkole.Jest opiekuńczy,troskliwy,kocha łamać zasady.Jest spokojny i na luzie,podchodzi do życia z nutą adrenaliny.Inspiruje go fotografowanie wszystkiego co go otacza.Uważa że świat nie jest czarno biały,lecz trzeba się doszukać w nim szczęścia i pełni życia.
12.jpg



*Katy Hugil*
Ma 17 lat,mieszka wraz z ciotką Lucy w NY.Jej rodzice wyjechali z kraju gdy miała 10 lat,w celach służbowych.Jest radosna i pełna energii.Tajemnicza.
11.jpg



*Margarett Numb*
Ma 22 lata,mieszka niedaleko Suzy i Toma.Przeprowadziła się do Lublina wraz z John'em swoim mężem i z przyjaciółką Suzy.Uwielbia malować,czuje się artystką,chociaż sie do tego nie przyznaje.Dużo czasu spędza z Suzy.
15.jpg



*John Numb*
Ma 24 lata,jest w małżeństwie z Mary,ale od pewnego czasu podkochuje się w swojej przyjaciółce.Chciał zdradzić swoją żonę z Suzy,ale ta okazała się silniejsza.Jest pracownikiem wytwórni muzycznej.*
16.jpg




__________________________________
-Cześć-W drzwiach ukazała mi się wysoka,zgrabna młoda dziewczyna w dużym i puszystym kucykiem na czubku głowy.Miała na sobie czarne leginsy i miętową koszule zapinaną na złote guziczki,lekko prześwitującą.Na jej twarzy widniał uśmiech,a w oczach widać było szczęście.
-Katy-rzuciłam jej się na szyję.Wydoroślała,zmieniła się nie do poznania.Objęłam ją mocno i utkwiłam w niej spojrzenie.-Piękna moja.-Weszłyśmy do kuchni.Dziewczyna od razu przywitała się z Tom'em-moim narzeczonym.Wysokim,przystojnym,blondynem z malachitowymi oczami.
-Przepraszam,że tak z rana,mam nadzieję że Wam nie przerwałam...-spojrzała na nas niepewnym wzrokiem.Dopiero teraz zorientowałam się,że stoję w samej koszuli do kolan,a Tom w bokserkach.Uśmiechnęłam się skrępowana i podeszłam nastawić wodę na kawę.Rzeczywiście przerwała nam,ale tylko częściowo.Po nieprzespanej nocy,miałam ochotę paść w ramiona Tom'a i zasnąć.
-Co Cię skłoniło do tak radykalnej zmiany swojego charakteru i osobowości?-zapytałam mojej siostrzenicy.
-Wiesz dużo się pozmieniało,wydarzyło w moim życiu,nauczyłam się inaczej patrzeć na świat...Mój światopogląd sprawił że stałam się zupełnie inna.-'w moim życiu'.Co takiego mogło sie wydarzyć w przeciągu niespełna 3 lat,odkąd u nas tu była po raz ostatni?W szczególności że Ona miała dopiero 17 lat...-Mam nadzieję że zmieniłam się tlyko na lepsze.
-No oczywiście.-postawiłam jej przed twarzą kubek z kawą.Po kryjomu ziewnęłam i siadłam na blacie kuchennym.-Jak tam w Nowym Joru?
-A wiesz,dobrze,jak na razie ciotka znalazła pracę w nowej redakcji gazety. Brice uczęszcza do szkoły..A jak u Ciebie i Toma?-spojrzała na mnie.Przypomniało mi sie wydarzenie z przed paru dni,kiedy John,dopuścił się do czegoś tak okrutnego.Poczułam ciepłą łzę na policzku.Szybko wytarłam ją rękawem bluzy.
-Wspaniale,jest nam tutaj o wiele lepiej niż w Nowym Jorku.Lublin jest taki spokojny,nie to co miasto w którym sie urodziłam i wychowałam.Jest piękna pogoda i krajobrazy..-spojrzałam za okno.Zbliżał się czerwiec.Za kilka dni mieliśmy lecieć z Tomem na Wyspy Kanaryjskie na wakacje.Ale nie mogliśmy tak zostawić Katy,dopiero co przyleciała.-Choć pokaże Ci Twój pokój..-zeskoczyłam z blatu i ruszyłam w kierunku niedużego pokoju.
____________________________________
Hello ;)
Nowe opowiadanie pt. "Malachit" Wyżej macie prolog,a *rozdział 1 ukaże się w poniedziałek* :D
*Przeczytałeś? Zostaw po sobie ślad !*
Pokaż wszystkie (22) ›
 

pikusiarka
 
Dzięki pewnemu zamówieniu znów miałam okazję do zrobienia jednego z moich ulubionych rodzajów kolczyków - gronka :) Te w całości z malachitów.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

neytirix
 
Piękne i tajemnicze kolczyki z naturalnym malachitem, wyjątkowe, subtelne, wysmakowane.
Wejdź na allegro.pl/listing/user.php?us_id=5767191 lub na www.grona.blox.pl
 

insspirations
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fijolekart
 
fijolekArt: 26. Turkus i malachit w srebrze :)

BRANSOLETKA BRAK
KOLCZYKI DOSTĘPNE
 

jurka.art
 
Ręcznie robione, przywiezione z Afryki.

Puzdereczko:
malach02b.JPG

malach02a.JPG


Słonik:
malach01.JPG
 

 

Kategorie blogów