Wpisy oznaczone tagiem "masoneria" (22)  

ligaswiatowa
 
PanEuropejska Unia, czyli Unia Europejska i niszczenie społeczności narodowych poprzez multikulturowość.

PanEuropejska Unia, czyli Unia Europejska i niszczenie społeczności narodowych poprzez multikulturowość.
( Coudenhove Kalergi : „Znakiem jednoczącym Paneuropejczyków wszystkich państw będzie krzyż słoneczny: czerwony krzyż na złotym słońcu, symbol ludzkości i rozumu. Taka flaga miłości i ducha powinna powiewać od Portugalii po Polskę nad jednym mocarstwem światowym.”

Kalergi, Richard N. Coudenhove-
Beschreibung 1894-1972, austriacki polityk, w 1923 r założył Paneuropejską Unie, działał na rzecz zjednoczenia Europy, jego odczyt odbył się na Uniwersytecie Warszawskim, został zakłócony przez demonstrację młodzieży narodowej, która skandowała: „Precz z Żydami”, „Precz z Niemcami”, „Precz z masonami”: Iwaszkiewiczowa, Anna: Dzienniki i wspomnienia. Oprac., przypisami opatrzył i indeks sporządził Paweł Kądziel. – Warszawa : Czytelnik, 2000. – 599 S., ISBN 83-07-02716-0, 1a: 3 A 103321, S. 246))

Chociaż żaden podręcznik nie wymienia nazwiska Kalergi, jego pomysły stanowią główne zasady Unii Europejskiej.

Pogląd, że narody Europy powinny być wymieszane z Afrykańczykami i Azjatami, żeby zniszczyć naszą tożsamość i stworzyć jedną rasę Metysów, stanowi podstawę całej polityki wspólnoty, której celem jest ochrona mniejszości, i pogwałcenie praw większości.

Nie z powodów humanitarnych, a z powodu dyrektyw wydawanych przez bezwzględny reżim ,który spiskuje największe ludobójstwo w dziejach. Europejską Nagrodę Coudenhove-Kalergi * (przyznawaną przez B’n’B) przyznaje się co 2 lata Europejczykom, którzy wyróżnili się w promowaniu tego zbrodniczego planu. Do laureatów tej nagrody należą Angela Merkel (2010) ,Herman Van Rompuy i prezydent Litwy Vaira Vike-Freiberga (2006).

(*Nagroda ta przyznawana jest za rozwój idei Kalaregiego w krajach Europy Zachodniej i Środkowej.)

Podżeganie do ludobójstwa jest także podstawą stałych apeli ONZ, które żądają byśmy przyjmowali miliony emigrantów by pomóc w niskich wskaźnikach urodzeń w UE.

Według opublikowanego w styczniu 2000 raportu w Przeglądzie „Podział ludności” [Population division] ONZ w Nowym Jorku, pod tytułem „Zastąpienie imigracją: rozwiązanie spadku i starzenia się populacji” [Immigration replacement: A solution to declining and aging population], do 2025 Europa będzie potrzebować 159.000.000 imigrantów.

Można się zastanawiać, jak można tak dokładnie oszacować imigrację, gdyby to nie był przemyślany plan. Pewne jest to, że niski wskaźnik urodzeń można łatwo odwrócić poprzez odpowiednie metody wspierania rodzin.

To jest tak oczywiste, że wkład obcych genów nie chroni naszego dziedzictwa genetycznego, a umożliwia jego zniknięcie. Jedynym celem tych działań jest całkowite wypaczenie naszych narodów, by włączyć je do grupy narodów nie posiadających jedności narodowej, historycznej i kulturowej. Krótko mówiąc, polityka planu Kalergi była i nadal jest podstawą oficjalnych polityk rządowych w celu dokonania ludobójstw.

Czym jest nagroda Kalergiego !

Richard Coudenhove-Kalergi (ur. 17 listopada 1894 w Tokio, zm. 27 lipca 1972 w Schruns. Był synem Henryka Jana Marii, dyplomaty austro-węgierskiego i Japonki Mitsu Aoyama. Jego prababką ze strony ojca była Maria z hr. Nesselrode Kalergis Muchanow (ukochana Norwida), córka Tekli z Górskich herbu Nałęcz.

Studiował filozofię w Monachium i Wiedniu, gdzie też doktoryzował się. Ożenił się z Żydówką Idą Roland, (swego czasu wybitną aktorką.), założyciel „PanEuropejskiej Unii” i autor książki „Praktyczny idealizm” z 1925 roku. W książce te opisuje najlepsze sposoby (genetyczne) mieszania (rasy białej) narodów europejskich z Afroamerykaninami i Azjatami, którzy, poprzez brak powiązania z lokalnymi tradycjami i kulturą, postrzegani są jako „istoty niższe” łatwiejsze do „sterowania i kontrolowania”.

(Kalergi mówi: „Wszystko co ludzie wszędzie mają zrobić, to ograniczać wskaźnik urodzeń i promować małżeństwa mieszane (między różnymi rasami), to ma na celu stworzenie jednej rasy na świecie, która będzie kierowana przez władzę centralną.”)

Mieszanie Europejczyków z Azjatami i Afroamerykaninami wprowadzane jest poprzez stale rosnącą imigrację (młodych mężczyzn) ,kontrolowane ubóstwo i ograniczenie zdolności rozrodczych narodów rdzennych.

nowy-porzadek-swiata.blogspot.com/(…)zabojstwo-bied…

Coudenhove-Kalergie znalazł wsparcie dla swoich idei w postaci osoby – masona Winstona Churchilla i innego masona, prezydenta USA Harry’ego S. Trumanna.

Te relacje są ważne, ponieważ hrabia Coudenhove- Kalergie stworzył dzisiejsze „idealne” plany wielokulturowej (multikulturowej) Europy, przeniesione przez masonów do wszystkich zakątków świata. Coudenhove- Kalergiego tworzył wizje przyszłości opartej na nowej „Euroazjatyckiej-negroidalnej rasie”, która powinna zastąpić narody europejskie.

W ramach tej europejskiej utopii, burmistrz Aachen w 1950 roku przyznała Kalergiemu pierwszą Europejską Nagrodę Karola Wielkiego. Hrabia Coudenhove- Kalergie, nigdy nie określał się demokratą, bo doskonale wiedział, że to sztuczny slogan za, którym ukryta jest socjalistyczna i syjonistyczno – masońska arystokracja.

Jego pomysł, aby niszczyć suwerenność narodów za pomocą „plutokracji” (kapitalizmu) – masońskiej demokracji, czyli formy władzy, w której (kapitalizm) kontrolowanie państwa i narodu odbywa się za pomocą marionetkowych postaci i mediów wykorzystujących naród do swoich celów. (Szlachta, 1922 strona 31)

„Człowiek przyszłości będzie rasy mieszanej. Dzisiejsze rasy i klasy będą stopniowo znikać ze względu na eliminację przestrzeni, czasu i uprzedzeń. Eurazjatycko-negroidalna rasa przyszłości, podobna z wyglądu do starożytnych Egipcjan, zastąpi różnorodność narodów i różnorodność jednostek. Zamiast niszczyć europejski syjonizm, Europa, wbrew jej woli, uszlachetniła i wykształciła tych ludzi, popędzając ich do przyszłego statusu wiodącego narodu poprzez ten sztuczny proces ewolucyjny. Nic dziwnego w tym, że naród który uciekł z getta-więzienia, stał się duchową szlachtą Europy. Tym sposobem litościwa troskliwa Europa stworzyła nową rasę arystokratów z fałszywych i nietykalnych Żydów – syjonistów. To się wydarzyło, gdy upadła europejska arystokracja feudalna z powodu emancypacji syjonistów [z powodu działań podjętych przez rewolucję francuską]. ” Praktyczny idealizm, strona 21

„… Na początku 1924 roku otrzymałem telefon od barona Ludwika Rothschilda. Jeden z jego przyjaciół, Max Warburg z Hamburga, przeczytał moją książkę i chciał nas poznać. Ku mojemu zaskoczeniu, Warburg spontanicznie zaproponował mi sześćdziesiąt tysięcy , aby stymulować ruch w ciągu pierwszych trzech lat jego działania . „Życie dla Europy, strona 124/125

Kalergie jako Illuminat był bardzo zapracowany chciał wyeliminować europejskie państwa narodowe i tożsamość społeczną każdej jednostki.

Książka PanEuropa została opublikowana w 1923 roku , pokazując proces zwycięstwa masonerii w Europie.

W wiedeńskim biuletynie masońskim nr 9/10 „Cosmopolitan and World Citizen” wspomina się słowa Coudenhofe-Kalergie:

„Nadchodzący człowiek przyszłości będzie hybrydą. PanEuropa chce Euroazjatyckiej-negroidalnej przyszłości … Przywódcy powinni również krzyżować lub niszczyć rdzennych Żydów … Życzliwa opatrzność zesłała Europie – oświeconych syjonistów, nowy rodzaj szlachty wyznającej kult duchów „.

Trzy lata później, mason Coudenhove-Kalergi zorganizował swój pierwszy paneuropejski kongres w Wiedniu. Pod koniec lat dwudziestych rozszerzono paneuropejską unie na cały kontynent. Coudenhove- Kalergiego otrzymał wsparcie i patronat klanu Rockefellerów, Rotschildów i Warburgów.
Jednym z najważniejszych uczniów Coudenhove- Kalergiego był Aristide Briand (1909-1930) socjalistyczny premier i minister spraw zagranicznych Francji . Łącznie uczyło się u niego 12 uczniów.

Już w 1930 roku , Briand przedłożył plan „Unii Europejskiej”, jako regionalnego ponadnarodowego zjednoczenia w ramach Ligi Narodów.

Winston Churchill, inny laureat Nagrody Karola Wielkiego, napisał 15 lutego 1930 w Saturday Evening Post : „Stany Zjednoczone Europy”. Wizja większej Europy, rządzącej od Władywostoku po San Francisco , jest dziedzictwem starej Europy.. ” NWO PANEUROPA 1922-1966, strony 103 ..

newspaper.hvs.pl/wielka-kabala-i-kontrola-umyslow/

Z tego punktu widzenia masoneria potwierdził, że hrabia Coudenhove- Kalergie i jego syjonistyczna organizacja polityczna jest twórcą Protokołów Mędrców Syjonu .

newspaper.hvs.pl/protokoly-medrcow-syjonu-1896-r…

Paneuropa została powołane do życia w 1922 roku podczas spotkanie wiedeńskiej loży „Humanitas” (część B’n’B). Na spotkaniu obecni byli m.in : Stresemann, Thomas Mann, Briand …

newspaper.hvs.pl/holokaust-animatorzy-terroru-rz…

( Wszystkie oficjalne info na temat Paneuropy :european-society-coudenhove-kalergi.org/gesellsc… )

Liga Świata
Dydymus
image.jpeg


image.jpeg
 

ligaswiatowa
 
T, sprawiedliwość nieistnieje ...

" Nie ma niczego ponad prawo naturalne, biblia, prawo i sądy ..., to farsa mająca, zniszczyć żywego jeszcze człowieka w interesie kast naczelnych ... "

Masoni to zło, wypływające z chęci władzy. Zorganizowane sitwy masońskie nazywane w czasach współczesnych partiami i rządami, nie mają nic wspólnego z mądrością, sprawiedliwością i prawością ...

"T", to przed wszystkim symbol wielkiej bogini, jednak nas, interesuje masońska symbolika litery "T", utożsamianej z młotkiem używanym przez wolnych masonów przy budowie katedr.

Wielokrotnie wspominałem wam o wielowymiarowości znaków symbolicznych, używanych przez masonów i iluminatów.

Młot, symbolizuje narzędzie przeznaczone do budowy idealnego społeczeństwa, które "doskonalone" jest przez srogich sędziów wskazujących im niższe miejsce społeczne.

Braterstwo, przyjaźń, społeczeństwo ...

Młotek używany w sądach, podczas licytacji, był młotkiem używanym przez oficera na spotkaniach sądu morskiego.

Społeczeństwo to nie wy !

Nie radzę wam utożsamiać się ze społeczeństwem, bowiem społeczeństwem (gildią) nazywani są bracia masońscy. Wy jesteście niewolnikami państwa, i własnością gildii handlowej. Dobrze słuchajcie tego co mówią szefowie partii, księża, prezydenci ...

Procesy odbywają się według różnych standardów, jeśli jesteś członkiem gildii, członkiem wyższej klasy społecznej ... prawo ciebie nie dotyczy, bo sprawą tą zajmuje się sąd koleżeński, partyjny lub zawodowy ...

Gra dotyczy tylko ciebie - niewolnika, który uwierzył w prawo, państwo i wolne społeczeństwo.

( Prawa masońskie są zamieszczone w Blue Book : www.mastermason.com/(…)Bluebook%202008.pdf… , ujawniam wszystko, to wy zdecydujecie komu dacie szanse ... )

Prawo ?

Trzeba zerwać narożniki "nierównych kamieni", aby lepiej dopasować je do pracy "budowniczych". Mistrz masoński, uczy się kształtowania ludzkich umysłów.

Dopasowuje on ludzi, jak "żywe kamienie" (kamień odebrał Ablowi życie, dlatego traktowany jesteś jak martwe ciało) do budowli ... To dom ręką uczyniony ... Umysł ludzki, musi zostać pozbawiony wszystkich wad wolności, stając się (martwym, niezdolnym do samodzielnej egzystencji) organizmem zbiorowym.

Tak działają sędziowie, nauczyciele, mistrzowie ... Transformując ludzką psychikę do wyznaczonych form zawodowych, społecznych ...

Blue Book'1923 rok.

Zadaniem systemu sądowego, jest upokorzenie (martwego obywatela) obywatela, mistrz masoński odłupuje wielkie kawały nieobrobionego bloku - ludzkiej psychiki.

wojciechdydymski.hvs.pl/kogo-nalezysz-niewolniku/

Tubal Cain

ligaswiatowa.wordpress.com/(…)two-ball-cane-wszyscy…

Kim był Tubal Cain?

pl.m.wikipedia.org/wiki/Tubal-Kain

Tubal-Kain to postać biblijna, kowal sporządzający wszystkie narzędzia z brązu i żelaza. Występuje w Księdze Rodzaju, rozdziale 4, wersie 22. Syn Lameka i Silli, praprapraprawnuk Kaina. Należał do ósmego pokolenia ludzi. Biblia nie podaje jego potomstwa, wspomina jedynie o siostrze – Naamie.

“Silla - ona też urodziła Tubal-Kaina; był on kowalem, sporządzającym wszelkie narzędzia z brązu i z żelaza. Siostrą Tubal-Kaina była Naama. (Biblia Tysiąclecia, Rdz 4,22)”



Jest to fonetyczna alegoria oparta na symbolach : Tu - Ball - Cane. Do rozwiązania zagadki potrzeby jest Łaciński słownik etymologiczny, w którym Tubal Cain oznacza pierwszego fałszerza metali -Balcanos
A Volcano, czyli Boga Vulcanosa czczonego przez rzymian.

Vulcanos lub Tubal Kain, tworzył za pomocą sił ziemi, broń z żelaza i brązu.

(Symbol V - historiazakazana.hvs.pl/czym-jest-okultystyczny-…)

Ale dlaczego ks.Valpy pominął frazę "Tu"? O tym trochę pózniej ...

Legenda o Hiramie Abiff

pl.m.wikipedia.org/wiki/Hiram_Abiff

Według legendy, Hiram Abiff pochodził z Tyru, był synem wdowy oraz głównym architektem Króla Tyru Hirama I, który oddelegował go na głównego architekta świątyni Salomona.

Hiram Abiff jako jedyny na świecie człowiek znał najistotniejszy sekret mistrza masońskiego „Grand Masonic Word” (Wielkie Masońskie Słowo), którym jest imię Boga.

Dlaczego ludzie są traktowani jako niewolnicy.?

Według nauk okultystów, poznanie imienia ducha jest kluczem do władzy nad nim, a więc Hiram Abiff dzierżył potężną moc. Obiecał on, że po zakończeniu budowy świątyni zdradzi sekret wszystkim robotnikom, aby i oni mogli stać się mistrzami oraz pobierać odpowiednią dla mistrza zapłatę.

Pewnego dnia, około godziny dwunastej, jak zwykle poszedł do „secrets of a Master Mason”, aby pracować nad projektem prac na najbliższe dni. Gdy Hiram Abiff skończył prace i wyszedł, podszedł do niego jeden z robotników (Jubela) i zażądał wyjawienia sekretu, nie czekając na zakończenie budowy.

Gdy Hiram Abiff odmówił mu, potraktował go grubiańsko, ale uciekł. Podobnie było przy wizycie drugiego robotnika (Jubelo).

Zemsta, za pomocą młotka ...

Podobną odpowiedź dostał trzeci robotnik Jubelum, nie dostawszy czego chciał, zabił Hirama Abiffa uderzając go młotkiem w czoło.

Początkowo ciało ukryto w śmieciach świątynnych, później przeniesiono ciało na szczyt góry i tam pochowano, grób oznaczono gałęzią akacji. Trzech łotrzyków po nieudanej próbie ucieczki statkiem z kraju, schroniło się w górach.

Gdy zauważono zniknięcie głównego architekta, powiadomiono o tym fakcie króla Salomona. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu, wtenczas dwunastu robotników opowiedziało królowi Salomonowi, że razem z trzema innymi próbowali wymusić na architekcie wyjawienie sekretu, ale zrezygnowali, a tamci trzej zabili wielkiego Mistrza Hirama.

Sąd Morski

Król rozesłał ich na poszukiwania, po trzech w każdą stronę świata. Po przesłuchaniu właściciela statku, którym łotrzyki chcieli opuścić kraj, trzej poszukujący udali się w kierunku grobu zaznaczonego gałęzią akacji.

Po odnalezieniu ciała, robotnicy powiadomili o tym króla.

Ten kazał zidentyfikować ciało oraz ożywić za pomocą „grip of an Entered Apprentice” (uścisku Ucznia). Tak uczynili, lecz nie udało się ożywić zmarłego, gdyż już mięso oddzielało się od kości. Robotnicy powiadomili o tym króla Salomona, a ten kazał ożywić ciało za pomocą „grip of a Fellowcraft” (uścisku czeladnika).

Znak Lwa

Również ta metoda nie poskutkowała, gdyż skóra pękała i ześlizgiwała się z ciała. Wtenczas król Salomon udał się osobiście do ciała Hirama Abiffa, aby ożywić jego ciało za pomocą uścisku „grip of a Master Mason” (uścisku Mistrza Masońskiego) o nazwie „Strong Grip of a Lions Paw” (Silny uścisk łapy lwa).

Oświecony

Hiram Abiff nie tylko powstał z grobu, ale również powrócił do życia. Pierwsze słowo, które wypowiedział, zostało uznane za odpowiednik utraconego Wielkiego Słowa Masońskiego, które zostało utracone wraz ze śmiercią Hirama. Słowo to przekazywane jest masońskim mistrzom po dzień dzisiejszy.

Postać Hirama Abiffa nie występuje w Biblii, być może postać Hirama została zaczerpnięta ze Starego Testamentu. Pismo św. wspomina o dwóch mężczyznach noszących imię Hiram, jeden to król Tyru, a drugi nazywany „synem wdowy z pokolenia Naftalego”, który nie był architektem, a pracował w mosiądzu przy odlewaniu kolumn, podstaw z kadzidłami i kotłów. Wykonał całą zleconą pracę i prawdopodobnie wrócił do domu.

TAU

Hiram Abiff, dostał młotek w postaci litery TAU od swego przodka
Tubal-Kaina.  

"Krzyż TAU jest najstarszą formą krzyża, czczoną prze masonów, Watykan i okultystów ... " Manly. P. Hall "Tajemne Nauki Wszystkich Wieków" (1928 rok)

Natura tworzy wszystkie formy tajemnic, a człowiek poprzez naukę doskonali swoje umiejętności.

Kain zawsze był symbolem prawdziwej mocy, symbolem sztuki królewskiej starożytnego Babilonu, Egiptu ...

Kain jest symbolem siły, nadającej prawo do rządzenia. Tylko przez grzech, rodzi się zdolność do tworzenia władzy ...

Władza skupiona jest w elitarnych klubach, w których grzech jest wyróżnieniem.

Kain był  starszym synem Adama i Ewy, jego imię pochodzi od hebr. (Jachyn) Qayin (Kult Qayina - pl.m.wikipedia.org/wiki/Kainici , Baal-Qayin ha-Thaumithan-Nachashel), lit.  "kowal", i od Semickiego q-y-n.

" Wtedy Bóg zapytał Kaina: «Gdzie jest brat twój, Abel?» On odpowiedział: «Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego brata?" Księga Rodzaju 4 : 9

Stróż

Mason / Konstruktor / Cain :
Ja jestem stróżem, brata mego :

Kain pasterz, który stał się alchemikiem / fałszerzem i stróżem martwych ciał.

Żywy, naturalny człowiek daży do perfekcji kosztem "zmarłych", "zmarli" nie mają mocy, mają tendencje do egzystencji stadnej. Cain (Kain) rządzi nimi za pomocą młotka, kija, oto spryt pozwalający wybijać ludzi jak piłki do golfa.

Nie ma tu miejsca dla honoru, stado musi być prowadzone za pomocą kija, i kształtowane za pomocą młotka.

"Tu" to dwa filary rzeczywistości : życie i śmierć, Kain i Abel, Romulus i Remus, Jakub i Ezawa, Apollo (Słońce) i Artemis (Księżyc).

Otacza was magia pełna iluzji, i tylko od was zależy, czy człowiek wróci do rzeczywistej wolności ...

Liga Świata
image.jpeg


image.jpeg
 

ligaswiatowa
 
H+Transhumanizm : Ostateczna Rewolucja.

W niniejszym materiale Aldous Huxley, autor „Nowego Wspaniałego Świata” porusza intrygujący temat dyktatury naukowej. Zarówno Aldous jaki jago brat Julian (pierwszy szef UNESCO) byli zaangażowani w tworzenie właśnie takiego systemu, dla jak to mówi Aldous “rządzącej oligarchii“, która dziś kontroluje większość świata.


Mimo, iż prelekcja była nagrana w 1962 roku, spostrzeżenia i sugestie Huxleya wydają się być jak najbardziej na czasie i wygląda na to, że czasem jego słowa nabierają jeszcze większej wagi.

Wykład generalnie porusza temat nowych technik, które umożliwiają potencjalnym dyktatorom wprowadzenie nowego systemu dyktatury, tzw. dyktatury naukowej, która poprzez swe naukowe podejście będzie systemem idealnym uniemożliwiając jego obalenie.

Osoba prowadząca: Pan Aldous Huxley, znany eseista i pisarz, który w trakcie tego semestru wiosennego będzie zajmował stanowisko profesora na uniwersytecie.

Pan Aldous Huxley wrócił ostatnio z konferencji w Centrum Badań Instytucji Demokratycznych w Santa Barbara (Kalifornia), gdzie dyskusja skupiła się wokół rozwoju nowych technik umożliwiających kontrolę i sterowanie ludzkim zachowaniem.

Klasycznie było możliwe stłumienie wolności jednostki dzięki zastosowaniu przymusu fizycznego, poprzez odwoływanie się do różnych ideologii, poprzez manipulację otoczeniem fizycznym i społecznym jednostki, oraz ostatnio poprzez techniki warunkowania psychologicznego.

The Ultimate Revolution (Ostateczna Rewolucja), o której Pan Huxley będzie dzisiaj mówić, zajmuje się rozwojem nowych metod kontroli behawioralnych (zachowań), które operują dokładnie na płaszczyźnie psycho-fizjologicznej człowieka.

Charakter tych metod umożliwia zamianę przymusu zewnętrznego na wewnętrzny, przymusowe działanie (kompulsywne). Wszyscy, którzy są zaznajomieni z pracami Pana Huxleya, będą wiedzieć, że jest to temat poruszany przez Pana Huxleya od pewnego już czasu.

Pan Huxley przeprowadzi teraz prezentację, trwającą około pół godziny, po której nastąpi krótka dyskusja z pytaniami od dwóch panelistów siedzących po mojej lewej, Pani Lilian oraz Pana Johna Posta. A teraz Pan Aldous Huxley.

A. Huxley: Dziękuję. Przede wszystkim, chciałbym powiedzieć, że konferencja w Santa Barbara nie była stricte o kontroli umysłów. To była konferencja; były już dwie takie na uniwersytecie kalifornijskim w centrum medycznym w San Francisco. Jedna w tym roku, na której nie byłem. Druga dwa lata temu, gdzie wtedy miała miejsce poważna dyskusja na ten temat (kontroli umysłów).

W Santa Barbara dyskutowaliśmy ogólnie o technologii oraz o jej prawdopodobnych skutkach jakie może wywrzeć na społeczeństwo. Oraz o problemach technicznych związanych z przekazywaniem technologii do krajów słabo rozwiniętych. Teraz w nawiązaniu do tego problemu w The Ultimate Revolution (ostateczna rewolucja), zostało to bardzo dobrze przedstawione przez gospodarza.

W przeszłości możemy powiedzieć, że wszystkie rewolucje kierowały się zmianą otoczenia człowieka, by móc ostatecznie zmienić jednostkę. Mam na myśli, iż mieliśmy rewolucję polityczną, była rewolucja ekonomiczna, w czasach reformacji mieliśmy do czynienia z religijną rewolucją.

Wszystkie te rewolucje celowały nie bezpośrednio w człowieka, ale w jego otoczenie. Tak więc manipulując otoczeniem człowieka, osiągano pewny efekt na człowieku. Dzisiaj musimy się zmierzyć ze zbliżającą się moim zdaniem tzw. Rewolucją Ostateczną lub rewolucją finałową, gdzie człowiek może oddziaływać bezpośrednio na ciało i umysł innych ludzi.

Nie trzeba dodawać, że pewnego rodzaju bezpośrednie oddziaływania na ludzkie ciało i umysł, miały miejsce od początku istnienia człowieka. Ale to generalnie miało gwałtowny charakter.

Techniki terroru są znane od niepamiętnych czasów i ludzie stosowali je mniej lub bardziej pomysłowo, czasem z elementami najwyższego okrucieństwa, czasem umiejętnie dzięki nabytym zdolnościom.

Na zasadzie prób i błędów odnajdywali jakie są najlepsze sposoby przeprowadzania tortur, więzienia czy innych różnego rodzaju represji. Ale, jak mi się zdaje, to chyba Metternich powiedział dawno temu:“Możesz zrobić z bagnetem wszystko, oprócz tego by na nim usiąść”. Jeżeli ktoś ma zamiar kontrolować jakąś populację przez dłuższy czas, musi osiągnąć pewien stopień zgody tych ludzi.

Jest nadzwyczaj trudne do wyobrażenia sobie, jak system zbudowany z samego terroru mógłby trwać wiecznie. Taki system może funkcjonować przez dosyć długi czas, ale myślę, że prędzej czy później musi zostać wprowadzony element perswazji, tak by ludzie mogli zaakceptować to w jakiej sytuacji się znajdują.

Myślę, że natura Ostatecznej Rewolucji, z którą mamy do czynienia, jest następująca:

Jesteśmy w trakcie opracowywania szeregu technik, które pozwolą rządzącej oligarchii (oligarchii, która zawsze istniała i która przypuszczalnie zawsze będzie istnieć) by ludzie pokochali swoją służebną/niewolniczą rolę. Jest to, zdaje mi się, najwyższa, zła rewolucja, można byłoby powiedzieć.

I jest to problem, którym zajmuję się już wiele lat i o którym napisałem 30 lat temu powieść “Nowy Wspaniały Świat”, która…jest obrazem społeczeństwa, które robi użytek ze wszystkich dostępnych na ten czas narzędzi [chodzi o czas kiedy została napisana ta książka] oraz kilka z nich, które wyobraziłem sobie, że mogą być prawdopodobne. I zrobienie użytku z tych narzędzi, przede wszystkim by ujednolicić populację, zniwelować niewygodne ludzkie różnice.

Tak by stworzyć, powiedzmy, masową produkcję modeli ludzkich, które byłyby podporządkowane pewnemu, naukowemu systemowi klasowemu. Od tamtego czasu zacząłem być bardzo zainteresowany tym problemem.

Zauważyłem, z coraz większym przerażeniem, że szereg moich prognoz będącymi czystą fantastyką 30 lat temu, kiedy je tworzyłem, że teraz te prognozy się spełniły lub są na drodze do spełnienia. Szereg technik, o których mówiłem, jest już obecnych. I wydaje się, że mamy do czynienia z ogólnym ruchem w stronę Ostatecznej Rewolucji. W stronę tej metody kontroli, gdzie człowiek może cieszyć się z sytuacji, której nigdy, przy żadnych normalnych standardach by nie zaakceptował.

Jest to czerpanie radości z poddaństwa/niewoli. Ten ruch, jak już mówiłem, poszedł naprzód przez lata. A ja stałem się coraz bardziej zainteresowany tym co się dzieje.

I tu chciałbym krótko porównać powieść “Nowy Wspaniały Świat” do innej powieści, która jest młodsza, z książką George’a Orwella “Rok 1984″. Orwell napisał swoją książkę, wydaje mi się pomiędzy rokiem 1945 a 1948, kiedy stalinowski reżim był ciągle w pełnym rozmachu.

I krótko po upadku reżimu terroru Hitlera. I jego książka, którą bardzo podziwiam. Jest to książka utalentowanego autora i napisana z niesamowitą pomysłowością. I ta książka pokazuje wizję przyszłości na podstawie teraźniejszości oraz niedalekiej przeszłości, czy to co dla niego [Orwella] było najbliższą przeszłością. To była projekcja w przyszłość społeczeństwa, gdzie kontrola była sprawowana jedynie przez terror oraz poprzez brutalne bezpośrednie ataki na ciało i umysł jednostki.

Natomiast moja książka, która została napisana w 1932 roku – w czasie gdy istniała tylko łagodna dyktatura Mussolini’ego, nie została przesłonięta pomysłem terroru.

I w związku z tym, byłem wolny od tego od czego Orwell nie był wolny. Mogłem myśleć o innych metodach kontroli, o metodach nie wymagających użycia brutalnej siły.

Jestem skłonny stwierdzić, że naukowe dyktatury przyszłości, a myślę że takie będą miały miejsce w wielu częściach świata, będą bliższe wizji “Nowego Wspaniałego Świata”, niż do wizji“Roku 1984″. Będą bliższe wizji “Nowego Wspaniałego Świata” nie ze względu na humanitarne skrupuły naukowych dyktatorów, ale po prostu dlatego, że ten wzorzec jest bardziej efektywny.

Jeżeli jesteś w stanie skłonić ludzi do zaakceptowania sytuacji w jakiej żyją, żeby zaakceptowali to, że żyją w państwie poddanych, w państwie gdzie wymazano różnice, w państwie w którym ludzie zaakceptowali metody masowej produkcji na poziomie społecznym.

Jeżeli potrafisz to zrobić, to zapewne twoje państwo będzie znacznie bardziej stabilne, będzie trwało znacznie dłużej oraz dużo łatwiej będzie się nim sterowało, niż jakbyś miał tylko polegać na maczugach, plutonach egzekucyjnych czy obozach koncentracyjnych.

Tak więc, w moim odczuciu wizja z “Roku 1984″ była absolutnie zabarwiona przeszłością oraz najbliższą teraźniejszością, w których Orwell żył. Jednakże przeszłość oraz teraźniejszość tamtych lat nie odzwierciedlają, w moim przekonaniu, prawdopodobnego kierunku rozwoju sytuacji.

Nie trzeba dodawać tego, że nigdy nie pozbędziemy się terroru, który zawsze znajdzie drogę ku powierzchni.

Myślę, że kiedy dyktatorzy staną się coraz bardziej naukowi, staną się coraz bardziej zainteresowani technologiczną perfekcją prowadzenia społeczeństwa, wtedy będą coraz bardziej zainteresowani rodzajami technik, które wyobraziłem sobie i opisałem z istniejących realiów w ”Nowym Wspaniałym Świecie”.

Tak więc wydaje mi się, że Ostateczna Rewolucja nie jest tak bardzo odległa. Już teraz mamy pewną liczbę technik umożliwiających wprowadzenie tego rodzaju kontroli. Pozostaje tylko patrzeć kiedy, gdzie i przez kogo będą pierwszy raz zastosowane na większą skalę.

Ale najpierw proszę pozwolić mi opowiedzieć troszkę o udoskonaleniu technik stosowania terroru. Myślę, że nastąpił postęp w tej dziedzinie. Pawłow dokonał kilku bardzo znaczących obserwacji na zwierzętach jak i na ludziach.

I odkrył między innymi, że techniki warunkowania zastosowane na zwierzętach czy ludziach w stanie psychologicznego lub fizycznego stresu, zapadają bardzo głęboko w ciało i umysł istoty tak, że jest ekstremalnie trudne by się ich pozbyć.

Były znacznie głębiej osadzone niż inne formy warunkowania. I oczywiście ten fakt został empirycznie odkryty już w przeszłości. Ludzie stosowali w przeszłości wiele tych technik. Różnice jednak pomiędzy starymi, empirycznymi, intuicyjnymi metodami, a naszymi nowymi metodami to trochę tak jakby porównywać metodę “na chybił trafił” jakiegoś rzemieślnika z metodą prawdziwie opartą na nauce.

Myślę, że jest ogromna różnica między nami, a inkwizytorami z XVI wieku. My w porównaniu z nimi wiemy dokładnie co robimy i możemy rozwijać się na tej płaszczyźnie dzięki naszej wiedzy teoretycznej. Możemy rozwijać to co robimy na znacznie większy obszar, mając jednocześnie pewność tworzenia czegoś, co na prawdę zadziała.

W tym kontekście chciałbym poruszyć szalenie interesujące rozdziały dr Williama Sarganta z książki “Battle for the Mind”, gdzie pokazuje jak wielu liderów/nauczycieli religijnych intuicyjnie używało metod Pawłowa.

Mówi zwłaszcza o metodzie Wesley’a [John Wesley] na tworzenie nawróceń religijnych, która była oparta na technice podnoszenia do granic możliwości psychologicznego stresu poprzez mówienie o ogniu piekielnym, dzięki czemu ludzie byli bardzo podatni na sugestie.

A następnie uwalnianie tego stresu poprzez obietnice nadziei zbawienia/nieba. I jest to bardzo interesujący rozdział pokazujący jak na intuicyjnej i empirycznej płaszczyźnie, wprawny, wrodzony psycholog jakim był Wesley, mógł odkryć metody Pawłowa.

I jak już mówiłem, znamy teraz powody dlaczego te techniki działały. Nie ma wątpliwości, że gdybyśmy chcieli, moglibyśmy użyć ich w znacznie większym stopniu, niż było to możliwe w przeszłości. I oczywiście są przykłady w niedawnej historii, gdzie wykorzystywano metody prania mózgu.

Widzimy, że to zostało zastosowane zarówno u jeńców wojennych jak i w stosunku do niskiego szczeblem personelu partii komunistycznej Chin. Widzimy, że metody Pawłowa stosowane były systematycznie i z nadzwyczajną skutecznością.

Myślę, że nie ma wątpliwości, iż dzięki zastosowaniu tych metod powstała wielka armia skrajnie oddanych ludzi. Warunkowanie zostało wprowadzone, można powiedzieć, jako swego rodzaju psychologiczna jontoforeza w najgłębsze zakamarki ludzkiego jestestwa.

I zostało wprowadzone tak głęboko, że będzie bardzo trudne by je kiedykolwiek wykorzenić. Uważam, że te metody są prawdziwym udoskonaleniem starszych metod terroru, gdyż łączą one w sobie metody terroru i akceptacji, gdzie osoba jest pod wpływem stworzonego przez terror stresu.

To wszystko jest po to, by wywołać u tej osoby pewnego rodzaju dobrowolną akceptację stanu psychicznego w jaki została wprowadzona i ogólnej sytuacji w jakiej się znalazła.

Tak więc nastąpił konkretny postęp, nawet w technikach terroru. I tu dochodzimy do rozważań na temat innych technik, które nie wykorzystują terroru.

Technik wywołujących przyzwolenie i sprawiających, że ludzie zaczynają uwielbiać swoją rolę sługi. Nie jestem w stanie omówić ich wszystkich, ponieważ ich nie znam, ale mogę omówić te bardziej oczywiste metody, które mogą zostać współcześnie użyte i które opierają się na niedawnych naukowych odkryciach.

Przede wszystkim mamy metody połączone z sugestią bezpośrednią oraz hipnozą. Myślę, że wiemy znacznie więcej na ten temat, niż w przeszłości. Ludzie oczywiście zawsze byli świadomi sugestii i mimo, że nie znali słowa hipnoza, to z pewnością używali jej w rozmaity sposób.

Ale wydaje mi się, że mamy znacznie większą wiedzę na ten temat niż w przeszłości. Możemy użyć tej wiedzy na różne sposoby, które były niedostępne dla ludzi z przeszłości. Przykładowo, jedną z rzeczy, którą teraz wiemy na pewno, to znaczy to było już znane wcześniej, to fakt że jest ogromna różnica podatności na sugestie u różnych jednostek.

Ale teraz konkretnie znamy statystyczną strukturę populacji pod względem podatności na sugestie. Jest bardzo interesujące jak się spojrzy na odkrycia z wielu różnych stron. Mam na myśli dziedzinę hipnozy, dziedzinę podawania placebo, dziedzinę podatności na ogólną sugestię w stanach senności czy lekkiego snu; wtedy zauważysz wyłaniające się podobne znaczące podobieństwa w tych różnych dziedzinach.

Zauważysz na przykład, że doświadczony hipnozer stwierdzi, że jest w stanie z najwyższą łatwością (za pstryknięciem palców) zahipnotyzować 20% ludzi i że mniej więcej odpowiadająca liczba po drugiej stronie skali jest bardzo trudna lub wręcz niemożliwa do zahipnotyzowania.

Pośrodku zaś mamy do czynienia z dużą liczbą osób, które mogą być z mniejszym lub z większym trudem zahipnotyzowane. Jeżeli wystarczająco się nad nimi popracuje, to stopniowo można ich wprowadzić w stan hipnozy. I w taki sam sposób, z taką samą wartością, w takich samych proporcjach wyłania się na przykład podatność na przyjmowanie placebo.

Trzy, cztery lata temu w szpitalu w Bostonie został przeprowadzony duży eksperyment na kilkuset pacjentach z dolegliwościami bólowymi po poważnych operacjach. I pacjentom tym, na ich prośbę, gdy tylko ich ból robił się nieznośny, dawano zastrzyki. 50% zastrzyków było z morfiny, a 50% z destylowanej wody. I około 20% osób przechodzących przez eksperyment, doznawało takiego samego zmniejszenia bólu zarówno od czystej wody jak i od morfiny.

Około 20% osób nie odczuło zmniejszenia bólu od zaaplikowanej wody i pośrodku byli ci, którzy poczuli częściowe zmniejszenie bólu lub na których woda czasem działała, a czasem nie. Tak więc znowu widzimy ten sam proporcjonalny rozkład.

Podobnie jest z hipnopedią, terminem jaki zastosowałem w ”Nowym Wspaniałym Świecie”, który znaczy uczenie przez sen. Rozmawiałem niedawno z człowiekiem tworzącym nagrania, których ludzie mogli słuchać w trakcie snu. Mówię tu o nagraniach, mających sprawić by ludzie stali się bogatymi, dla satysfakcji seksualnej, dla poprawy pewności siebie/wiary podczas handlowania i tego typu.

I ten człowiek powiedział, co było bardzo interesujące, że te nagrania sprzedawał na zasadzie możliwości zwrotu pieniędzy [gdyby klient nie był usatysfakcjonowany]. Powiedział, że regularnie pomiędzy 15 a 20% osób pisze z oburzeniem, że nagrania zupełnie nie działają i wtedy wysyła im pieniądze z powrotem.

Z drugiej strony jest ponad 20% osób, którzy odpisują entuzjastycznie mówiąc, że stali się bogatsi, że ich życie seksualne uległo znacznej poprawie etc. etc. I to są oczywiście wymarzeni klienci, którzy kupują później coraz więcej tych nagrań.

I pomiędzy są ci, którzy narzekali na słabe rezultaty. Takim trzeba było pisać listy zachęcające typu: “No dalej mój drogi, trzymaj się tego i będzie dobrze”. I oni generalnie osiągali lepsze wyniki w dłuższej perspektywie czasowej. I na podstawie tego o czym mówiłem widzimy bardzo jasno, że ludzką populację możemy śmiało skategoryzować wg podatności na sugestie.

Podejrzewam mocno, że te 20% istnieje we wszystkich tych przypadkach. I podejrzewam również, że nie byłoby trudne by ocenić jednostkę, już w okresie wczesnego dzieciństwa, kto jest mocno podatny na sugestie, kto jest skrajnie odporny, a kto zajmuje tę przestrzeń pośrodku. Jest całkiem jasne, że gdyby każdy był mocno odporny na sugestie to zorganizowanie społeczeństwa byłoby praktycznie niemożliwe.

I z kolei gdyby wszyscy byli bardzo łatwo podatni na sugestie wtedy dyktatura byłaby absolutnie nieunikniona. Jest bardzo korzystne to, że mamy w większości ludzi umiarkowanie podatnych na sugestie, którzy tym samym chronią nas przed dyktaturą, ale jednocześnie pozwalają na powstanie zorganizowanych społeczeństw.

Zważywszy na fakt, że mamy te 20% ludzi bardzo łatwo podatnych na sugestie, można powiedzieć, że jest to sprawa niewątpliwej wagi politycznej. Dla przykładu, każdy demagog co jest w stanie uzyskać dużą część tych 20% ludzi podatnych na sugestie oraz który potrafi zorganizować tych ludzi, będzie w stanie obalić każdy rząd w kraju. I myślę w końcu mieliśmy niesamowity przykład Hitlera z ostatnich lat, co można osiągnąć dzięki efektywnym metodom sugestii i perswazji.

Każdy kto przeczytał przykładowo biografię o Hitlerze autorstwa Bullock’a [„A Study in Tyranny”- „Studium o Hitlerze”] dochodzi do przerażającego podziwu dla tego diabelskiego geniuszu, który jak nikt inny rozumiał ludzkie słabości i który potrafił wykorzystać je wszystkimi dostępnymi sposobami. On wiedział wszystko, intuicyjnie wyczuwał np. zasadę Pawłowa, że warunkowanie zastosowane w stanie stresu lub zmęczenia zapada znacznie głębiej niż warunkowanie zastosowane w innych sytuacjach.

To jest powód dlaczego, wszystkie jego duże przemówienia były organizowane nocą. Całkiem szczerze pisał o tym w ”Mein Kampf”, że jest to w ten sposób organizowane wyłącznie ze względu na to, iż ludzie w nocy są zmęczeni  i tym samym ich opór przed perswazją jest znacznie słabszy, niż gdyby działo się to w dzień. I przy wszystkich technikach, które on stosował, odkrył intuicyjnie lub za pomocą prób i błędów bardzo wiele [ludzkich] słabości, o których my wiemy na płaszczyźnie naukowej, myślę znacznie więcej niż on wiedział.

Faktem pozostaje to, że ta różna podatność na sugestie, podatność na hipnozę, jest czymś na co powinno się zwracać szczególną uwagę przy jakimikolwiek rozważaniu demokratycznych rządów.

Jeżeli istnieje te 20% ludzi, którzy faktycznie są podatni na sugestie, tak że mogą uwierzyć w niemal wszystko, wtedy musimy podjąć się bardzo delikatnych kroków w celu zapobiegnięcia wyrastaniu demagogów, którzy mogliby organizować tych ludzi w ekstremistyczny sposób.

Mogliby oni np. tworzyć małe, prywatne armie zdolne do obalania rządów. Na tym polu czystej perswazji/manipulowania wiemy znacznie więcej niż w przeszłości i dodatkowo oczywiście mamy teraz narzędzia do potęgowania głosu i wizerunku demagoga w sposób niemal wywołujący halucynacje.

Mam na myśli TV i radio. Hitler korzystał w pełni z radia, mógł dzięki niemu przemawiać do milionów ludzi jednocześnie. Tylko to tworzy wielką przepaść pomiędzy współczesnymi demagogami, a tymi z czasów starożytnych. Starożytni demagodzy mogli przemawiać jedynie do ilości osób, do których dochodziłby głos wrzeszczącego z całych sił przemawiającego.

Podczas gdy współczesny demagog może dotrzeć do milionów w tym samym czasie, oraz oczywiście, dzięki wielokrotnemu pokazywaniu jego wizerunku, może wywoływać pewien efekt halucynacji, który ma ogromne znaczenie przy hipnozie oraz przy stosowaniu sugestii.


Dalej jednak mamy rozmaite inne metody, o których można by powiedzieć “dzięki Bogu nie były stosowane”, ale które oczywiście mogą zostać zastosowane. Istnieje np. metoda farmakologiczna. Jest to jedna ze spraw, które rozważałem w “Nowym Wspaniałym Świecie”.

Stworzyłem hipotetyczny narkotyk nazwany Soma, który oczywiście nie mógł by istnieć naprawdę, ze względu na to, że był jednocześnie środkiem pobudzającym, narkotycznym i halucynogennym.

Wydaje się mało prawdopodobne by połączyć to wszystko w jednej substancji. Jednak chodzi o to, że gdyby zastosować kilka różnych substancji, to można byłoby uzyskać te efekty. I bardzo interesujące w kontekście nowych substancji chemicznych, znaczy w kontekście substancji chemicznych zmieniających umysł; jest to, że jak spojrzysz w przeszłość to jasno widać, że od zawsze człowiek miał pragnienie posiadania substancji zmieniających umysł.

Zawsze marzył by móc “odpocząć od siebie”. Jednak najbardziej niezwykłym faktem jest to, że każda naturalnie występująca substancja nasenna, pobudzająca, uspokajająca czy halucynogenna została wynaleziona już na początku istnienia ludzkości.

Nie wydaje mi się, by istniała jakakolwiek tego typu naturalnie występująca substancja, która byłaby wynaleziona przez współczesną naukę. Współczesna nauka stworzyła oczywiście lepsze metody pozyskiwania aktywnych składników tych leków/narkotyków oraz odkryła wiele sposobów syntetyzowania nowych substancji o niezwykłej mocy.

Ale faktyczne odkrycie tych naturalnie występujących substancji zostało dokonane przez prymitywnych ludzi, Bóg jeden wie, ile wieków temu.

Dla przykładu istnieją odkryte w Szwajcarii osady jeziorne z wczesnego neolitu, w których znajdujemy makowe główki. Więc wygląda na to, że już wtedy ludzie używali tego antycznego, najbardziej silnego i niebezpiecznego z narkotyków, a było to jeszcze sprzed powstaniem rolnictwa. [przed rewolucją neolityczną] Tak więc wygląda na to, że człowiek był już uzależnionym od heroiny ćpunem, przed tym jeszcze zanim został rolnikiem.

Co jest bardzo ciekawym komentarzem na temat ludzkiej natury. Jednakże różnicą pomiędzy tymi starożytnymi “zmieniaczami umysłu”, tradycyjnymi, a tymi współczesnymi jest to, że te stare i tradycyjne były straszliwie szkodliwe, z kolei te nowe takie nie są. Znaczy się nawet te dozwolone “zmieniacze umysłu” np. alkohol nie jest całkowicie nieszkodliwy, jak zapewne ludzie zdążyli już zauważyć.

Te pozostałe, niedozwolone środki, jak opium czy kokaina, opium i jego pochodne są już oczywiście bardzo szkodliwe. Gwałtownie uzależniają i w niektórych przypadkach prowadzą z niezwykłą szybkością do fizycznej degeneracji i śmierci.

Z kolei te nowe substancje…jest to naprawdę niezwykłe. Wiele tych nowych substancji “zmieniających umysł” może tworzyć wielkie, rewolucyjne zmiany na poziomie umysłu i jednocześnie prawie w ogóle nie wpływać na nasze ciało. Możesz uzyskać ogromną, rewolucyjną zmianę dzięki np. LSD-25 albo z nowo syntetyzowanym narkotykiem psylocybiną, która jest aktywnym składnikiem świętych grzybów meksykańskich [grzyby halucynogenne].

Można osiągnąć tą wielką zmianę w umyśle, ze zmianami w sferze fizyczności nie większymi niż jakby wypić dwa koktajle. I to jest ten najbardziej niezwykły aspekt tego wszystkiego. I oczywiście prawdą jest, że farmakolodzy tworzą masę nowych “cudownych” leków, których działanie jest prawie gorsze od samej choroby.

Każdego roku, nowe wydania podręczników od medycyny, zawierają coraz dłuższy i dłuższy rozdział na temat jatrogennych chorób, to znaczy chorób powodowanych przez lekarzy. I jest to prawda. Wiele tych “cudownych” leków jest bardzo niebezpiecznych.

Znaczy leki takie mogą czynić rewelacyjne wyniki i w krytycznych stanach powinny być używane, ale powinny być używane z najwyższą ostrożnością. Ale mamy ewidentnie dużą grupę leków oddziałujących na centralny układ nerwowy, które są w stanie wytwarzać ogromne zmiany w sedacji, euforii, w angażowanu całego procesu umysłowego, nie wyrządzając jakichkolwiek zauważalnych krzywd dla ludzkiego ciała. I w tym sensie wg mnie, jest to najbardziej znacząca zmiana.

W rękach dyktatora te czy inne substancje mogłyby zostać użyte w sposób bezpieczny, a rezultaty, można sobie wyobrazić euforię, która czyniłaby ludzi całkowicie szczęśliwymi, nawet w najbardziej paskudnych okolicznościach. To wszystko jest możliwe.

Jest to niesamowite. To nawet sprawdza się co do tych zwykłych, starych specyfików. Housman wiele lat temu stwierdził po przeczytaniu “Raju Utraconego” J. Miltona, że “piwo może więcej od Miltona, by zrozumieć zależność naszą od samego Boga”. [powinnien być słód zamiast piwa- mała pomyłka pana Huxley’a].

Piwo jest oczywiście znacznie prostszym specyfikiem niż te substancje. I można z pewnością powiedzieć, że niektóre te nowe, psychoaktywne i halucynogenne substancje mogą bez porównania dokonać więcej niż Milton i wszyscy teolodzy razem wzięci, by uczynić przerażającą tajemnicę naszego jestestwa bardziej znośną. I tu wydaje mi się, jest ogromne pole dla zaistnienia Rewolucji Ostatecznej.  

Pole, w którym większa część kontroli nie będzie sprawowana po przez stosowanie terroru, ale po przez sprawianie, że życie będzie wydawało się bardziej radosne niż jest w rzeczywistości. Radosne do tego stopnia, że człowiek zacznie uwielbiać dany stan rzeczy, który wg porządnych, ludzkich standardów nie powinien w ogóle akceptować. I myślę, że jest to totalnie możliwe.

Teraz z kolei proszę pozwolić mi krótko opowiedzieć o postępie w dziedzinie neurologii, mianowicie o wszczepianiu elektrod do mózgu. To oczywiście było na dużą skalę praktykowane na zwierzętach oraz zastosowane zostało kilka razy na ludziach, na beznadziejnych przypadkach, gdzie pacjenci byli w totalnym obłędzie.

Każdy kto widział zachowanie szczurów po wszczepieniu elektrod w różne ośrodki, musi dojść do wniosków by z największą obawą zapytać, co u diabła będzie nam przyszykowane, jeżeli to trafi do rąk jakiegoś dyktatora.

Widziałem nie tak dawno temu szczury w laboratorium [Magoun’a?] w UCLA. Były dwie grupy tych szczurów. Jedna grupa miała elektrody wszczepione w ośrodek przyjemności. Eksperyment polegał na tym, że te szczury naciskając belkę, powodowały uwalnianie na krótki czas bardzo małego prądu, który przewodem dostarczany był do elektrod umiejscowionych w ośrodku przyjemności.

Absolutnie zachwycające było to, że szczury naciskały tę belkę 18 000 razy na dzień. Gdyby im nie ograniczać możliwości naciskania belki w ciągu dnia, to naciskali by ją 36 000 razy na dzień do momentu aż by opadły z totalnego wycieńczenia.

I by nie jadły, nie byłyby zainteresowane seksem, tylko ciągle naciskałyby tę belkę. Najbardziej niezwykłymi szczurami były jednak te, którym wszczepiono elektrody w połowie pomiędzy ośrodkiem przyjemności a ośrodkiem bólu.

Wynik był tak jakby zmieszać w tym samym czasie najwspanialszą ekstazę z przygodą na kole tortur. I można było zauważyć jak szczur zastanawia się myśląc sobie coś w stylu, “być albo nie być – oto jest pytanie”. I w końcu zbliżał się…i robił to <naciskał>. I wycofywał się z tą okropną…

Trochę nadaję mu ludzkich cech. Znaczy odczuwał coś strasznie pomieszanego. I odczekiwał całkiem spory czas, po czym znów naciskał przycisk. Jednak zawsze wracał i naciskał ten przycisk. To właśnie było niezwykłe.

Zauważyłem najnowsze zagadnienie z Scientific American, gdzie jest bardzo interesujący artykuł o elektrodach wszczepianych w mózgi kurczaków. Technika ta jest bardzo pomysłowa, polega na zanurzeniu w mózgu malutkiego gniazdka z gwintem tak, że elektroda może być wkręcana mniej lub bardziej w mózg.  

I można przetestować przy każdej głębokości w ułamkach milimetrów, to co stymulujesz. I te zwierzęta nie były stymulowane jedynie za pomocą przewodów. Wyposażono je w miniaturowe radio odbiorniki, które ważyły mniej niż uncja [31g] i umiejscowione były na zwierzętach.

Tak więc był kontakt z nimi na odległość. Mam na myśli, że mogły ganiać po podwórzu. Naciskając przycisk powodowano stymulację konkretnego regionu mózgu, do którego elektroda została wkręcona.

Można było zobaczyć ciekawe zjawiska, gdzie np. śpiący kurczak nagle podskakiwał i zaczynał biec, lub gdzie ruchliwy kurczak nieoczekiwanie siadał i zasypiał. Gdzie kura siadała i zaczynała zachowywać się jakby miała zacząć znosić jajo lub gdzie waleczny kogut zapadał w głęboką depresję.

Całościowy obraz absolutnej kontroli nad popędami jest przerażający. W kilku przypadkach, gdzie zostało to zastosowane na bardzo ciężko chorych ludziach, efekty zaobserwowane były także niezwykłe.

Rozmawiałem zeszłego lata w Anglii z Grey Walter’em, który jest najbardziej wybitnym przedstawicielem techniki elektroencefalografii w Anglii. Opowiadał mi, że widział beznadziejne przypadki pacjentów na oddziale z tymi rzeczami w głowie.

I ci ludzie cierpieli na niekontrolowaną depresję. Mieli te elektrody wszczepione w coś wyraźnie odpowiadającemu ośrodkowi przyjemności u szczura. Tak czy owak, kiedy czuli się bardzo źle, po prostu wciskali guzik układu, który mieli w kieszeni. I mówił mi, że rezultaty były fantastyczne. Smutna mina robiła się nagle uśmiechnięta i ewidentnie, nie wiem na jak długo, robili się weseli i szczęśliwi.

Tak więc znowu, można zobaczyć te niezwykłe, rewolucyjne techniki, które są dla nas obecnie dostępne. Wydaje mi się, że jest totalnie jasne to, że te techniki nie są obecnie praktycznie stosowane poza sferą eksperymentów.

Wydaje mi się, że jest bardzo ważne by być obeznanym w tym co się dzieje, co zostało już dokonane, by potem móc, przy użyciu pewnej ilości wyobraźni, ekstrapolować w przyszłość pewne rzeczy, które mogą kiedyś się wydarzyć. Mam na myśli, co może się wydarzyć gdyby te fantastyczne, potężne techniki zostały użyte przez pozbawionych skrupułów rządzących ludzi. Co do licha mogłoby się wtedy wydarzyć?

Jakiego rodzaju społeczeństwo byśmy otrzymali? I wydaje mi się, że jest to szalenie ważne, bo jak się spojrzy w historię, pozwalaliśmy w przeszłości tym wszystkim zaawansowanym technologiom, które diametralnie zmieniały nasze społeczne i osobiste życie, pozwalaliśmy by nas dopadały przez zaskoczenie.

Wydaje mi się, że to pod koniec XVIII wieku, na początku XIX wieku nowe maszyny pozwalały na powstawanie fabryk.

To nie było poza zasięgiem ludzkiego rozumu, by zobaczyć co się dzieje i by móc użyć projekcji tego co się dzieje w czasy przyszłe. Być może to zapobiegłoby straszliwym konsekwencjom, które dręczyły Anglię, większość zachodnich państw i większą część tego kraju przez jakieś 50 czy 60 lat.

Chodzi o straszne nadużycia systemu produkcji fabrycznej. Gdyby w tamtym czasie istniała pewna ilość osób myślących z wyprzedzeniem i oddanych tamtej sprawie. Oraz przede wszystkim, gdyby ludzie odkryli co się dzieje i następnie użyli swojej wyobraźni by przewidzieć co może się stać.

I następnie przeszli do opracowywania środków, dzięki którym najgorsze zastosowania tych technik nie miałyby miejsca. Wtedy Zachodowi byłoby oszczędzone mniej więcej trzy pokoleniowe skrajne cierpienie, które zostało nałożone w tamtym okresie na biednych. I podobnie jest z różnymi współczesnymi, zaawansowanymi technologiami.

Musimy zacząć myśleć o problemach związanych z automatyzacją. Ale znowu, musimy więcej myśleć o problemach, które mogą się pojawić w powiązaniu z nowymi technologiami. Gdyż te technologie mogą wnieść swój wkład w Ostateczną Rewolucję.

W naszym interesie jest by patrzeć na to co się dzieje. Następnie spojrzeć oczyma wyobraźni co może się z tym stać w przyszłości; jak to może przekształcić się w nadużycie. I w końcu by dostrzec jak ta ogromna władza, którą teraz posiadamy dzięki naukowemu i technologicznemu postępowi, powinna zostać wykorzystana dla korzyści istot
 

pajabier4444
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ligaswiata
 
Trzecia rzesza wiecznie żywa, czyli nowy tajny plan eutanazji i sterylizacji stworzony przez masońskich członków PO/PiS/SLD i Ruch Palikota.

Synowie i córy nazistów, komunistów, ubeków, czyli syjonistów czystej krwi dalej planują swój utopijny świat kosztem reszty społeczeństwa!

Na masońskim spotkaniu loży Wielkiego Wschodu z członkami loży Kopernik i BnB zaplanowano nowy plan ustawowy,który oficjalnie ma pomóc bezdomnym.
Nowi Bogowie pomagają biedzie, jakie to humanitarne,empatyczne...
Tylko, co może się kryć za twarzą psychopaty i satyra?!

Plan ten w pierwszej fazie będzie nakazywał pracownikom socjalnym liczenie osób bezdomnych oraz ustalenie ich miejsc pobytu.

Kolejną fazą jest rejestracja oraz program objęcia pomocą medyczną bezdomnych i ich rodzin.
Trzecia rzesza i imperium rzymskie... też kontrolowały populację za pomocą chorób i igrzysk...
Pod ludzie mogą umierać, być elementem kontroli, statystyki i badań eksperymentalnych…

Trzecią fazą jest przekazanie bazy danych wyżej wymienionych osób wybranej grupie firm farmaceutycznych,które już przygotowały serie eksperymentalnych szczepionek wprost z gabinetu dr.Mengele lub firmy Amberella...

Co może czekać tych ludzi: sterylizacja, kontrolowana eutanazja w imię nauki?
A może wyższy plan, który jest realizowany przez BnB w USA polegający na tworzeniu kontrolowanych ognisk zakaźnych - pandemii...

Zombie, wirus grypy,który przyspieszy depopulacje Polski do wymarzonej przez syjonistów liczby 15 mln?

Uratuje to budżet, okultystyczną religie, plan emerytalny... Wszystko... Za sprawą rządu i jego bohaterskich herosów składających swym Bogom ofiary z niewinnych ludzi ...

Po co stosy i kamienie ofiarne skoro można dzięki wojnie, chemii, medycynie, humanitaryzmowi i farmaceutą zarzynać miliony osób rocznie za przyzwoleniem społecznym.
Ustawowe Ludobójstwo za, które otrzymają nagrody, laury i uznanie światowej opinii ...

Witajcie w imperium szatana, czym lub kimkolwiek on(a) jest...

Wiadomość pochodzi od dwóch nieznających się osób wprost z obrad loży szatana...

Teraz wiecie, dlaczego kłótnia w sejmie o transseksualistę jest taka ważna, aby złem zło ukryć... Nic nie zablokujecie, nic nie naprawicie, bowiem demokracja to wybór idioty, który wybiera pomiędzy złem a złem, dobro likwiduje się w momentach jego narodzin poprzez podział...

Dzielą was na coraz mniejsze bezbronne grupy aż wreszcie stajecie się bezradni,obojętni i martwi!

Tylko szybka nie skoordynowana akcja... Może zabić piętno hierarchii...

Nie bawcie się w utopie podszyte ideą jakiejkolwiek grupy i hierarchii tam zawsze czai się wąż – zazdrość, pieniądz i podział oraz rozłam...

Każdy odpowiada tylko za siebie, każdy ma nazwisko, rozum i prawo do wolności.
Przestańcie szukać przewodników stada, mesjaszy i Bogów...
Znajdźcie siebie - dopóki żyjecie i myślicie!

Wojciech Dydymus Dydymski
Liga Świata

Ten symbol to część symbolonu , który ujawniłem znajdziecie go wszędzie od pieczęci ministerialnych i pocztowych, po symbole miast ...
 

kciuk-pl
 
Stanowią ukrytą elitę sprawującą kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi. USA są ich narzędziem, za pośrednictwem którego dbają o to aby krok po kroku cały świat legł u ich stóp. Kim są tajemniczy Iluminaci? Szczegóły w linku.

Link: www.kciuk.pl/Kim-sa-czlonkowie-13-rodow-Illumina…
 

ligaswiata
 

Wbrew unijnej propagandzie, średni roczny bilans naszej integracji w latach 2004-06 wychodzi na gigantyczny minus. Matematyka nie kłamie - co najwyżej jest ona fałszowana w mediach.
Nasze koszty przystąpienia do UE to około 5 mld euro: 2,5 mld składki, około 1 mld strat celnych oraz 1,5 mld euro na realizację wymogów Unii (np. kolczyki i paszporty dla krów) oraz personel.
Natomiast nasze korzyści z integracji to około 2,10 mld euro: około 0,70 mld (36%) dopłat bezpośrednich dla rolników; 0,33 mld na rynkową politykę rolną; 0,35 mld na resorty polityki wewnętrznej; 0,28 mld na zarządzanie oraz około 0,5 mld rekompensaty budżetowej.
Powyższe 2,10 mld euro jest mniej więcej pewne, a reszta stoi pod znakiem zapytania. Chodzi bowiem o obiecane około 4,63 mld euro z funduszy strukturalnych, które obwarowano mnóstwem przepisów i uzależniono od współfinansowania ze środków polskich. Tak więc te 4,63 mld euro Polska może, ale nie musi otrzymać w całości. Według źródeł samej UE, w pierwszych latach do Polski dotrze rocznie tylko 10% (niecałe 0,5 mld), a w najlepszym przypadku 20% (0,9 mld) z tych 4,63 mld euro. Będzie to skutkiem naszej niemożności współfinansowania i wypełniania skomplikowanych procedur.
Tak więc po stronie przychodów mamy około 3 mld euro wypłaconych nam na rolnictwo i wsparcie budżetu (2,10 mld euro - większość strawi biurokracja) oraz w ramach funduszy strukturalnych (0,9 mld euro - realnie możliwa kwota). Pamiętajmy jednak, że pieniądze te nie muszą być nam wypłacone od razu w pierwszym roku - Unia zazwyczaj wypłaca pieniądze w następnym roku!
Natomiast po stronie wydatków mamy około 5 mld euro, które Polska będzie musiała wpłacić do unijnej kasy tytułem składki i innych kosztów związanych z integracją. I większość z tych 5 mld euro (bo 1 mld to straty celne) Polska będzie musiała wyłuskać z budżetu, czyli z naszych kieszeni!
Jeśli musimy wyłożyć 5 mld euro, żeby uzyskać około 3 mld euro, to gdzie tu interes? Aby otrzymać z Brukseli 1 euro, Polska musi przedtem wyłożyć na brukselski stół prawie 1,7 euro w formie składek i odprowadzonych ceł zewnętrznych oraz dodatkowo jeszcze 75 eurocentów na budowę instytucji zajmujących się realizacją unijnych wymogów!
 

ligaswiata
 
Zbigniew Rutkowski                                                                     Poznań, 21 czerwca 2001 r.

Os.Leśne 12B/106

62-028 Koziegłowy



                                                                                   Minister Sprawiedliwości

                                                                                   Prokurator Generalny

                                                                                   Warszawa



WNIOSEK

o wszczęcie postępowania

Wnoszę o:

wszczęcie postępowania w sprawie działalności wolnomularstwa na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.

Uzasadnienie

Uzasadnienie zarzutu przestępczej działalności wolnomularstwa wyczerpującej znamiona art. 127 par. l i 2 kk zawarte jest w załączonym "Memorandum w sprawie zagrożenia niepodległości Państwa Polskiego przez działającą w Polsce masonerię", stanowiącym integralną część niniejszego wniosku. Inicjatywa działań prawnych przeciwko wolnomularstwu została podjęta w dniu 19 października 1999 r. W tym dniu został złożony w Urzędzie Ochrony Państwa - Delegatura w Poznaniu wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie działalności na terenie Poznania loży wolnomularskiej "Świątynia Hymnu Jedności". Przedmiotowy wniosek dotyczył konkretnego podmiotu, jednakże zawarta w jego uzasadnieniu ocena dotyczy wolnomularstwa jako całości. Stowarzyszenia wolnomularskie były wielokrotnie oceniane wysoce negatywnie z uwagi na ich destrukcyjny wpływ na wszelkie dziedziny życia społecznego i politycznego, w celu uzyskania ostatecznej hegemonii i utworzenia systemu masonokratycznego. Osobną kwestią jest programowe jak i faktyczne utajnienie struktur oraz członkostwa wolnomularstwa. Posługuje się ono hierarchicznym podporządkowaniem i tajnymi formami komunikowania. Wolnomularstwo w Polsce stanowi element rozległej struktury międzynarodowej, której rzeczywiste kierownictwo pozostaje nieznane. Loże werbują osoby wpływowe i ustosunkowane o szerokich powiązaniach środowiskowych, penetrując zwłaszcza religii, nauki, gospodarki, samorządu i establishmentu politycznego. Postępowanie będące konsekwencją wniosku z dnia 19 października 1999 r.  toczyło się przez okres ponad półtora roku w Urzędzie Ochrony Państwa - Delegatura w Poznaniu, Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu oraz Prokuraturze Apelacyjnej w Poznaniu i cechowało się szeregiem uchybień. Na niektóre uchybienia  kompetencyjne Prokuratury Okręgowej wskazał Sąd Okręgowy w Poznaniu oraz  Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Organizacje wolnomularskie usiłują legalizować swoją działalność, jednakże odbywa się to w drodze podstępnego wprowadzenia w błąd organów państwowych oraz w sprzeczności z art. 13 Konstytucji RP. Trzeba zauważyć, że spełnienie przez komitety założycielskie lóż wolnomularskich wymogów określonych w art. 18 ust. l prawa o stowarzyszeniach stanowiło  obejście ustawy, celem ukrycia rzeczywistego charakteru tychże lóż. Wskazano na  to we wnioskach z dnia 25 maja 2000 r. do Starosty Powiatu Warszawskiego o wystąpienie do Sądu Okręgowego w Warszawie o rozwiązanie stowarzyszeń Wielka Loża Narodowa Polski i Wielki Wschód Polski z uzasadnieniem, że orzeczenie o ich zarejestrowaniu obarczone jest wadą prawną. Kwestia działalności wolnomularstwa była ponadto przedmiotem interpelacji posłów Urszuli Wachowskiej i Elżbiety Barys złożonej w dniu 5 listopada 1999 r. do Ministra Sprawiedliwości oraz Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Zbigniew Rutkowski

Redaktor Naczelny

“Wolnej Polski”





Zał.: 1(10kart)



Zbigniew Rutkowski

Redakcja "Wolnej Polski"



Memorandum

w sprawie zagrożenia niepodległości Państwa Polskiego

przez działającą w Polsce masonerię

Teza I

Głównym celem politycznym masonerii (wolnomularstwa) jako organizacji międzynarodowej podległej jednemu kierownictwu światowemu jest utworzenie Republiki Światowej i jednego rządu światowego. Ponieważ cel ten może być osiągnięty tylko na gruzach niepodległości poszczególnych państw, masoneria musi zagrażać i zagraża utratą niepodległości każdemu państwu, w którym działa.

Dowody

1.

Dowodów uzasadniających tę tezę próżno by szukać w oficjalnych dokumentach masonerii i w oficjalnych wypowiedziach jej członków. Jako organizacja tajna, ukrywa ona bowiem swe istotne cele za zasłoną haseł (doskonalenia człowieka, tolerancji, braterstwa itp.), oraz różnych akcji humanitarnych. Autentyczne i wiarygodne informacje o prawdziwych celach masonerii i ich realizacji pochodzą z wielorakich źródeł, najczęściej są nimi: "przecieki" z drukarni drukujących czasopisma i okólniki zastrzeżone do użytku wewnętrznego lóż; zaprzysiężone zeznania byłych członków masonerii, którzy z nią zerwali, niekiedy złożone dopiero na łożu śmierci, całe zespoły archiwalne centralnych władz masońskich (Wielkich Lóż) w danym kraju, które wskutek bardzo skomplikowanych okoliczności różnych wydarzeń wymknęły się spod kontroli masonów i zostały przejęte przez ich przeciwników; wreszcie, wyjątkowo rzadkie, ale szczere wypowiedzi tych luminarzy masonerii, których "roztropność" - jak wyjaśniają źródła - "nie dorastała do ich dobrej woli" i którzy oszołomieni powodzeniem, jawnie wyrazili swe przekonanie o nieuchronnym i rychłym osiągnięciu istotnego celu ich organizacji: utworzeniu rządu światowego.

2.

l maja 1776 r. wybitny mason niemiecki, Adam Weishaupt, założył w Ingolstadt (Bawaria) tajny zakon lucyferyczny Illuminatów ("Oświeconych"). Był on tylko rozszerzoną grupą wysoko postawionych czy "oświeconych" masonów i stanowił w zakonie masońskim specjalny zakon wewnętrzny. Posłaniec konny przewożący tajne dokumenty Illuminatów zginął w drodze od uderzenia pioruna, zawartość zaś przesyłki, którą wiózł trafiła do rządu Bawarii. Dzięki temu rząd ten mógł skonfiskować wiele innych tajnych dokumentów Illuminatów i w 1785 r. wydał nakaz rozwiązania ich Zakonu. Stwierdzono bowiem, że zadaniem głównym Illuminatów była realizacja planów wysokich władz masońskich utworzenia Nowego Ładu Światowego z jednym ogólnoświatowym rządem. Cel ten miał być osiągnięty drogą penetracji europejskich ośrodków władzy przez Illuminatów i zajmowania przez nich kluczowych stanowisk doradczych przy politycznych przywódcach państw. Według instrukcji Weishaupta mieli oni tak ściśle otoczyć wysokich urzędników wybranych za narzędzia spisku, "by nikt spoza Zakonu nie miał do nich dostępu. Wówczas będziemy mogli" - wyjaśniał Weishaupt - "popierać ich interesy z najwyższą energią. Jeśli zaś jakaś osoba jest bardziej posłuszna księciu niż Zakonowi, nie nadaje się do naszych planów. Powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by zapewnić Illuminatom awans na wszystkie ważne urzędy cywilne. Dzięki temu planowi będziemy rządzić całą ludzkością." [1]  Rząd bawarski rozesłał przywódcom wszystkich państw europejskich oryginalne prace i dokumenty Illuminatów jako przestrogę przed spiskiem. Niestety, część z nich już wpadła w sidła Illuminatów, ci zaś, którzy tego uniknęli, "uważali plany Zakonu za tak dalece zbrodnicze, że wprost niewiarygodne i nie potraktowali ich poważnie." [2]

3.

Po śmierci Weishaupta, naczelne kierownictwo wszystkich tajnych organizacji, a więc i masonerii, przeszło do loży Alta Vendita (Wysoka Wenta) włoskich karbonariuszy. Jej stała instrukcja z 1819 r. wiążąca wszystkie loże masońskie głosi: "Jak tylko ukonstytuowaliśmy się jako organ wykonawczy, i ciało to zaczęło działać w sercu zarówno najodleglejszej jak i najbardziej centralnej loży, interesuje nas, ludzi aspirujących do powszechnego odrodzenia, tylko jedna sprawa. Jest nią cel wyzwolenia Włoch, a z tego, któregoś dnia wyrośnie wyzwolenie całego świata,  powstanie    braterskiej    uniwersalnej   republiki   i  harmonia wśród ludzkości." [3]

4.

W sprawozdaniu z kongresu lóż francuskich z 1893 r. można przeczytać: "Masoneria stara się doprowadzić do Zjednoczonych Stanów nie tylko w Europie, ale i w całym świecie." "Ten sam przedmiot omawiano na internacjonalnych kongresach masońskich, zwłaszcza w 1900 r. w Paryżu, gdzie Ouartier-la Tente, W. Mistrz W. Loży szwajcarskiej postawił wniosek, aby utworzyć komitet międzynarodowy masoński dla przyspieszenia triumfu idei masońskich i  utworzenia republiki uniwersalnej, gdzie też br . Lucipia mowę swoją na końcowym masońskim bankiecie tak zakończył: Niech żyje republika uniwersalna ." [4]

5.

Hiszpański "brat" Lozano oświadczył na światowym kongresie w Rzymie w 1914 r.: "Proklamujemy Republikę Światową, skasowanie granic, istnienie jednego jedynego prawa: prawa człowieka, które ogłosili nasi chwalebni poprzednicy z Wielkiej Rewolucji." [5]

6.

W latach dwudziestych XX w. francuski badacz masonerii, A. G. Michel, uzyskał dostęp do tajnych protokołów z posiedzeń Konwentu Wielkiego Wschodu Francji z przełomu XIX i XX w. W oparciu o te źródła napisał książkę przetłumaczoną przez K. M. Morawskiego na język polski i wydaną pt. "Państwo w okowach masonerii" (Katowice 1937). Znajduje się w niej kilka cennych informacji na temat głównego celu politycznego masonerii. W sprawozdaniu z Konwentu Wielkiego Wschodu z 1924 r. (s. 407-408) czytamy:

“Ale to tam na Wschodzie zaczyna ukazywać się, słabe początkowo, światło (...). To słońce zalewa świat, słońce dobroczynne - światło i życie. Pozwólcie mi porównać to słońce z naszym ideałem. To słońce pokoju i braterstwa ukazuje się na horyzoncie, to słońce Republiki powszechnej, to pochodnia naszej drogiej masonerii.”



Tenże sam Konwent, rozważając przyszły ustrój wspomnianej Republiki uchwalił: "co się tyczy instytucji nad-państwa - instytucji światowej, to w skład jej wchodziłyby organizmy następujące: 1. Organ ustawodawczy (...) 2. Organ sądowy (...), 3. Organ wykonawczy złożony z ministerstwa pokoju i ministerstwa policji światowej (...), 4. Wreszcie organy gospodarcze, finansowe i polityczne (...). Program naszkicowany przez nas, jest dziełem o dłuższym oddechu a dla doprowadzenia go do skutku potrzeba ludzi obdarzonych uporem i ożywionych zapałem (...). Znaleźć ich można przede wszystkim w Mas., a tylko Mas. powszechna może urzeczywistnić to dzieło gdyż rozciąga się na całą kulę ziemską. Proszą nas, żeby Mas. francuska stanęła na czele tego ruchu i ściągnęła doń Masonów z wszystkich krajów. Niechaj więc W. Wsch.  zwróci się do wszystkich obrządków zagranicznych, by przedłożyć im plan działania, oparty na zasadach wyłożonych wyżej: plan działania wewnętrznego w każdym kraju i międzynarodowego." (s. 114-115). [6]

7.

W 1946 r., mason "brat Riadney, Wielki Komandor Najwyższej Rady Francji, zapowiedział, że "Potrzeba całościowej organizacji świata, skąd wykluczone zostanie wszelkie pojęcie prymatu jakiegoś państwa, istnieje nadal. Zostanie ona nieodwołalnie zaprowadzona w swoim czasie, który jeszcze nie nadszedł i nic by nie dały próby przyspieszenia tego terminu, ponieważ zrywać należy jedynie dojrzałe owoce."  ("Le Temple", s. 51). [7]

8.

Płk Edward Mendell House, agent Illuminatów , doradca prezydenta W. Wilsona, zaproponował 30 maja 1919 r. w czasie spotkania z wybitnymi osobistościami Stanów Zjednoczonych i W. Brytanii w paryskim hotelu Majestic utworzenie w Anglii Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (Royal Institute of International Affairs - RIIA), a w Stanach Zjednoczonych Instytutu Spraw Międzynarodowych, przemianowanego niebawem na Radę Stosunków Zagranicznych (Council on Foreign Relations - CFR). Obie instytucje pomyślane zostały jako prywatne, a ich celem miało być dążenie do utworzenia rządu światowego. Projekt ten został zrealizowany w latach 1920-21 przy wsparciu finansowym domów bankowych Rothschilda, Warburga i Rockefellera. Decydujący wpływ na pierwszy skład personalny CFR miał baron Edmond de Rotschild, potomek rodu bankierów frankfurckich o długich tradycjach masońskich , z którego pomocy korzystali Illuminaci Weishaupta po jego ucieczce z Bawarii. Stosując taktykę podobną do zalecanej przez Illuminatów, CFR usidlała wysoko postawione osobistości życia politycznego Stanów Zjednoczonych, głównie doradców rządowych, aż zdobyła pełną kontrolę nad sferami polityki, edukacji, mediów, obrony kraju i bankowości. W ciągu trzydziestu lat od swego powstania CFR prowadziła nie ustającą ofensywę edukacyjną celem pozyskania umysłów ludzkich dla globalizmu. Działalność ta musiała być skuteczna, skoro 17 lutego 1950 r. James Warburg, przedstawiciel starej firmy bankierskiej, syn Paula - członka założyciela CFR i sam jej członek, mógł oświadczyć w Senacie Stanów Zjednoczonych: "Będziemy mieć rząd światowy, czy to się nam podoba, czy nie. Jedyną otwartą kwestią pozostaje to, czy rząd taki zostanie utworzony siłą, czy dobrowolnie." [10]

Wniosek

Jak wynika z powyższych dowodów, główny cel polityczny masonerii pozostał w ciągu jej blisko 300-letniego istnienia niezmieniony: utworzenie jednej Republiki Świata i jednego rządu światowego. Ponieważ realizacja jego z natury rzeczy musi pociągać za sobą pozbawienie niepodległości państw mających podlegać temu rządowi, dążenie do tego celu przez masonerię w Polsce nosi na sobie znamiona przestępstwa określonego wart. 127, par. l polskiego kodeksu karnego: "Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności."

Teza II

Realizacja głównego celu politycznego masonerii obejmuje nie tylko działania prowadzące do tego celu bezpośrednio, ale również działania pośrednie o charakterze przygotowawczym, będące etapami na drodze do celu głównego. Przy czym masonów obowiązuje zasada pierwszeństwa interesu masonerii w stosunku do interesów innych organizacji i grup społecznych, do których jednocześnie należą: Państwa, Narodu, Kościoła, partii itp. W razie kolizji tych interesów decyduje interes masonerii.

Dowody

1.

Tu należy powtórzyć przede wszystkim dowód przytoczony wyżej (Teza I) w punkcie 2: według instrukcji Weishaupta dla Illuminatów, działania przygotowawcze do utworzenia rządu światowego muszą objąć pozyskiwanie do Zakonu wysoko postawionych funkcjonariuszy państwowych i ich doradców. Zwerbowani powinni kierować się w pierwszym rzędzie interesem masonerii. Łamiący tę zasadę nie mogą awansować.

2.

W 1938 r. społeczeństwo II Rzeczypospolitej zostało poruszone gorącą dyskusją na temat masonerii, która przetoczyła się przez Sejm. Prasowe organy masonerii amerykańskiej i francuskiej doniosły w 1937 r., że 9 grudnia 1936 r. w Warszawie odbyło się spotkanie reprezentantów loży masońskiej obrządku szkockiego, w którym udział wzięli również delegaci centrali, pp. J. Cowles i dr W. M. Brown. Przy czym autor artykułu w "New Age" podkreślił z radością, że mimo nielegalności masonerii w Polsce zebranie to mogło odbyć się w rządowym gmachu Naczelnej Dyrekcji Lasów Państwowych, a przybyli na nie wysocy urzędnicy Ministerstwa Reform Rolnych i Ministerstwa Opieki Społecznej. Informacje te stały się podstawą interpelacji posła Juliusza Dudzińskiego ("Jutro Pracy") skierowanej 16 czerwca  1937 r. do prezesa Rady Ministrów, Felicjana Sławoja Składkowskiego. Interpelant domagał się stwierdzenia, czy wiadomości zamieszczone w cytowanej prasie są prawdziwe i odpowiedzi na pytanie, co Premier zamierza uczynić, by uniemożliwić funkcjonariuszom państwowym należenie do tajnych organizacji. W odpowiedzi nadesłanej z kilkomiesięcznym przekroczeniem terminu Premier zaprzeczył faktowi zebrania masońskiego, odbytego w budynku rządowym, stwierdził, że obowiązujące przepisy zakazują etatowym urzędnikom państwowym udziału w organizacjach tajnych i oświadczył, że "wobec tego" nie uważał "za potrzebne wydawanie dalszych zarządzeń w poruszonej przez p. Interpelanta sprawie."  [11]

19 lutego 1938 r. w czasie głośniej debaty sejmowej na temat masonerii poseł Dudziński wygłosił przemówienie, którego fragment warto przytoczyć, gdyż świadczy ono o dobrej znajomości retoryki masońskiej, jest więc pouczające:

“skoro p. Premier mówi, że nie było zebrania o charakterze nieurzędowym, to można zrozumieć, że zebranie, o którym mowa, było zebraniem urzędowym, a skoro się twierdzi, że nie miał miejsca fakt udzielenia urzędowego gmachu nielegalnej i obcej organizacji, to można z tego wywnioskować, że była to organizacja wprawdzie nielegalna, ale nie obca, tylko swoja. (...) I pomimo, że podałem nazwiska przestępców [12] , otrzymałem odpowiedź, iż wobec powyższego nie uważałem za potrzebne wydawać zarządzeń.”



Wystąpienie swoje Dudziński zakończył wymownym apelem, jakże aktualnym w Polsce po 62 latach:

"I ponieważ mam oto tu dowody, że prawo w Polsce nie jest przestrzegane... zwracam się do Ministra Sprawiedliwości jako Naczelnego Prokuratora Państwa, aby w imię obrażonego prawa wszczął natychmiast dochodzenie i doprowadził do przykładnego ukarania winnych. Oddaję Panu, Panie Ministrze Sprawiedliwości, tę nitkę, po której musi Pan dojść do kłębka, do tego, kto są ci 400 [13] , którzy wywierają tak wielki ujemny wpływ na losy naszego kraju. Niech Pan, Panie Ministrze, udowodni narodowi polskiemu, że obowiązuje tylko jedna Konstytucja (...)."  [14]

W debacie głos zabrał również poseł Wacław Budzyński, który dodatkowo zdemaskował kilku polskich masonów na podstawie innego źródła i zwrócił uwagę na agenturalny charakter działalności masonerii w Polsce, zależnej od obcych ośrodków władzy. Oskarżył ją wprost o prowadzenie w Polsce akcji dywersyjnej. Dlatego, mimo dziwnej bierności Premiera, nie zrozumiałej wówczas dla niewtajemniczonych [15], Prezydent Rzplitej zakończył "aferę masońską" wydaniem dnia 22 listopada 1938 r. dekretu "o rozwiązaniu zrzeszeń wolnomularskich." Kontynuowanie działalności wolnomularskiej lub jej popieranie zostało zakazane pod karą do 5 lat więzienia i grzywny. Działania prawne przeciwko masonerii podejmowane w końcu lat trzydziestych w Polsce, niezależnie od pozorowanego charakteru wielu z nich, ukazały istotę tego problemu. [16]

3.

"Rzeczpospolita" z 28 grudnia 1995 r. doniosła, że według opinii Tadeusza Cegielskiego, Wielkiego Sekretarza Wielkiej Loży Narodowej, w Polsce "na czele prawicowych, katolickich partii stoją wolnomularze, niekiedy byli, a niekiedy dalej aktywni." Wypowiedź ta może być tylko zwykłą przechwałką taktyczną. Natomiast pewne jest, że do wszystkich prawicowych partii politycznych należą wolnomularze. Różna jest tylko ich tam liczebność i różne (od zerowej włącznie) możliwości działania. Penetracja bowiem wszystkich organizacji, z Kościołem włącznie, należy do tradycyjnych i sprawdzonych metod aktywności wolnomularstwa. Chcąc zrealizować swój cel główny, masoni muszą podjąć jakąś ilość czynności przygotowawczych. Muszą przede wszystkim dostać się do Sejmu. Aby tam wejść, muszą mieć swoich posłów, aby zaś uzyskać mandaty poselskie, muszą wejść do partii politycznych, tzn. albo wprowadzić tam swoich "braci", albo wprowadzić członków partii do masonerii. Dopiero wtedy i przy założeniu, że "bracia" będą wszędzie i zawsze stawiali interes masonerii przed interesem partii i innych organizacji oraz grup społecznych, mogą liczyć na to, że ich działania ułożą się w efektywny łańcuch przyczynowo-skutkowy prowadzący do celu głównego. Nie jest to czysto teoretyczna dedukcja. Potwierdza ją autentyczny dokument masoński: "Wolnomularz Polski", organ masonerii w Polsce, zamieścił w swym numerze sygnalnym (bez dokładnej daty) z 1995 r. na s. 3 artykuł redakcyjny, a w nim Posłanie Zakonu do braci masonów z 6 października 1992 r. w związku z wyborami do Sejmu i Senatu. Czytamy w nim, że "Władze wolnomularskie zdają sobie sprawę z tego, że poszczególni bracia stają do pracy wyborczej w różnych obozach politycznych. Fakt ten - mimo rywalizacji i walki stronnictw winien być przedmiotem nie troski naszej, ale radości. Mamy bowiem prawo ufać, że przez te ideały wolnomularstwo i jego wpływy przenikają w szerokie sfery narodu, a walka partyjna w tym momencie, gdy staje się szkodliwa dla sprawy ogólnej, zostanie przez wpływ braci zahamowana, to też w najzaciętszej nawet walce bracia zobowiązani są oszczędzać braci z przeciwnych ugrupowań i wśród swoich kolegów partyjnych szerzyć szacunek dla ich osób."  Komentarz zbędny, trzeba tylko przypomnieć że każdy wolnomularz wstępujący do jakiejkolwiek partii składał jakieś, mniej lub bardziej uroczyste, przyrzeczenie lojalności wobec niej, jej programu i przywództwa. Teraz jego władze masońskie wzywają go do złamania słowa: ma chronić swego "brata" z obcej partii nawet wówczas, gdy głosi on idee zwalczane przez jego własną partię jako szkodliwe dla Państwa. (Kłania się Weishaupt i jego instrukcja z XVIII w.).

Wniosek

Z przytoczonych faktów wynika, że masoneria w swej odległej i bliższej historii, a masoneria polska nawet w ostatniej dekadzie XX wieku, podejmowała liczne różnorodne działania przygotowawcze zmierzające do osiągnięcia celu głównego organizacji, a stanowiące znamiona przestępstwa określonego w par. 2 art. 127 kodeksu karnego: "Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w par. l,"  (pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmiana przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej) "podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3."



Przypisy

[1]  Gary H. Kah, En Route to Global Occupation. Huntington House Publishers. Lafayette. Louisiana 1992, s. 25.

[2] Tamże, s. 26.

[3]  Instrukcja ta pochodzi z 1819 r. Została przechwycona przez Watykan i opublikowana na polecenie papieża Grzegorza XVI. Pełny jej tekst podaje: H. Delassus, La conjuration antichretienne. Lilie 1910, t. III. s. 1040-1046.

[4] Cyt. za: Bł. Bp Dr Józef Sebastian Pelczar, Masoneria, jej istota, zasady, dążności, początki, rozwój, organizacja, ceremoniał i działanie. Wyd. IV, Wers. Poznań 1997, s. 59, 60.

[5] Heinrich Blume, Das politische Gesicht der Freimaurerei, Braunschweig (Brunszwik) 1936, s. 9. Cyt. za: Kazimierz Marian Morawski, Włodzimierz Moszczyński, Co to jest masoneria. Wyd. III. Wers. Poznań 1997, s. 20.

[6]  A. G. Michel, Państwo w okowach masonerii. Katowice 1937, s. 388, 389, 412, 413.

[7] Pierre Virion, Czy już wnet Rząd Światowy, - Anty - i Superkościół? (Bientot un gouvernement mondial, une super et contre - eglise?). Paris 1967, s. 252.

[8]  Gary H. Kah, En Route..., dz. cyt. s. 29.

[9] Do masonerii należeli: Nathan Mayer Rothschild (1792-1863) - członek Najwyższej Rady Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego we Francji; baron Amschel Rothschild (1803-1874) -członek tejże samej Rady Najwyższej; baron Ferdynand Rothschild (1839-1899) - utworzył lożę Ferdynanda Rothschilda nr 2420 w Waddeston (Anglia). (Daniel Ligou, Dictionnaire de la Franc-Maconnerie. Paris 1987. Wyd. II).

[10] William T. Still, Nowy Porządek Świata. Przekład z angielskiego. Wers. Poznań 1995, s.199.

[11] Juliusz Dudziński, Moich siedem grzechów głównych. Warszawa 1939, s. 135.

[12]  Zdaniem Dudzińskiego, w II Rzeczypospolitej przynależność do masonerii była przestępstwem z art. 165 k.k.: "Par. l. Kto bierze udział w związku, którego istnienie, ustrój lub cel ma pozostać tajemnicą wobec władzy państwowej - podlega karze więzienia do lat 5 lub aresztowi do lat 3. Par. 2. Kto taki związek zakłada lub nim kieruje - podlega karze więzienia do lat 5 lub aresztu." (Juliusz Dudziński, Wacław Budzyński, Oskarżamy masonerię w Polsce. Warszawa 1938, s. 16).

[13]  Według cytowanego "New Age", w Polsce miało być 400 masonów, zrzeszonych w 11 lożach. (J. Dudziński, Moich siedem..., dz, cyt., s. 145).

[14]  Tamże, s. 147.

[15]  Dziś jest ona dla nas jasna: dzięki badaniom historyka masonerii, L. Hassa, wiemy już, że Premier gen. Felicjan Sławoj-Składkowski sam był masonem, wprawdzie "prawdopodobnie uśpionym", ale masonem. (L. Hass, Masoneria polska XX wieku. Losy, loże, idee. Warszawa 1993, s. 95).

[16] Od wydawnictwa [w:] Witold Sawicki, Organizacje tajne w walce z Kościołem. Wers. Poznań 2000, s. 6-8.
 

ligaswiata
 
Solve et Coagule - Dziel i Łącz !
U źródeł wolnomularskiego wariantu zjednoczenia Europy

Gdy świątynia masońska zajaśnieje nad całym światem, a dachem jej będzie błękitne niebo, ścianami dwa bieguny ziemi, filarami zaś Tron Piotra i Kościół Rzymski, wtedy moce tej ziemi, dla których zgromadziliśmy mnóstwo ludzi, obdarzą ich wolnością. (...) Oby Pan Tego Świata dal nam jeszcze jedno stulecie, a cel osiągniemy!

Z modlitwy br. Philipa W. Blumenhagena (1781-1839)

Żywotne wydawnictwo poznańskie “Wers" opublikowało w 2000 r. niezwykłą książkę o wolnomularstwie pt. Organizacje tajne w walce z Kościołem. Autorem jej jest Witold Sawicki (1904-1973), historyk prawa, działacz harcerstwa i Stronnictwa Narodowego, uczestnik konspiracji wojennej, dwukrotnie więziony w PRL, kierownik Katedry Historii Powszechnej państwa i prawa na UMCS w Lublinie, współpracownik KUL i ATK. Na niezwykłość tej książki składa się wiele przyczyn, ale jedna jest szczególnie ważna zarówno ze względów poznawczych jak i politycznych: książka przypomina i uwypukla główną zasadę strategiczną masonerii - “dziel i łącz!" - formułowaną z reguły w związku z jej celem ostatecznym, którym jest utworzenie Republiki Globu. Jest ona przez masonerię starannie (choć niedoskonale) maskowana, a przez literaturę masonoznawczą dziwnie często niedoceniana lub wręcz pomijana. Z pozoru treść tej zasady jest wewnętrznie sprzeczna: po co bowiem dzielić całość na części, skoro ma się z nich utworzyć z powrotem całość? Nie ma w niej logiki ani przejrzystości, którą odznacza się daleko starsze i bardziej znane hasło: dziel i rządź! Dzieli się po to, by rządzić, ale dzielić po to, by łączyć -wygląda na niedorzeczność. Tymczasem paradoksalność tego hasła polega na tym, że nowa całość, powstała z elementów rozłożonej całości, ma być zbudowana na zupełnie nowym fundamencie, na nowych, masońskich kanonach.

I

Najnowocześniejszego sformułowania strategii “dzielenia i łączenia" prowadzącej do realizacji głównego celu masonerii dokonał znany filozof i pisarz niemiecki Gotthold Ephraim Lessing (1729-1781). Sam mason, inicjowany do loży Pod Trzema Różami w Hamburgu (1771), doszedł do stopnia wielkiego mistrza. W 1778 r. opublikował w formie dialogu, typowej dla Oświecenia, esej pt. Ernst i Falk. Rozmowy dla wolnomularzy, a w nim przedstawił w zarysie wspomnianą strategię. Prezentację jej zaczyna od naczelnej tezy stwierdzającej, że ludzi można jednoczyć tylko przez podział! I tylko przez nieprzerwane dzielenie utrzymywać ich w zjednoczeniu! Należy ją rozumieć tak, że już pierwsze zjednoczenie ludzi w państwa wynikało z podziału ludności ziemi na plemiona, ludy, narody. Ale państwa zjednoczyły je i wzmocniły ich solidarność wewnętrzną.

I dalej: aby zjednoczyć mniejszości narodowe mieszkające w różnych ze sobą sąsiadujących państwach, trzeba z kolei te państwa podzielić na części do odstąpienia mniejszościom i części pozostawione narodom rdzennym. I jeszcze dalej: aby zjednoczyć państwa narodowe w jedną całość w jakiejś części świata, trzeba je podzielić na regiony o granicach niekoniecznie zamykających je w jednym państwie, a następnie regiony te powiązać w zjednoczenie wyższego stopnia, np. w federację. Z kolei Lessing stawia retoryczne pytanie, czy konieczność uprzedniego dzielenia ludzi, by ich potem zjednoczyć, oznacza, że wszelkie podziały są dobre? I odpowiada: oczywiście nie. Trzeba więc przeciwdziałać im, by się nie rozrastały ponad potrzebę; należy zmierzać do unieszkodliwienia ich następstw w stopniu możliwie największym. Kto i jak ma to zrobić? Mają to zrobić ludzie najmądrzejsi i najlepsi w każdym państwie tzn. masoni; należałoby sobie życzyć, by podjęli oni dobrowolne dzieła najwyższej hojności (ponadobowiązkowego - opus superrogatum). A jak mają go dokonać? Ponieważ dzielenie ludzi następuje wskutek różniących ich (narodowościowych, religijnych, gospodarczych itp.) interesów, było by pożądane, by w każdym państwie mogły się znaleźć osoby, które nie zważając na uprzedzenia narodowościowe, wiedziałyby dokładnie, w    k t ó r y m     p u n k c i e     p a t r i o t y z m    p r z e s t a j e    b y ć   c n o t ą (podkr. J.Ch.). Stwierdzenie jasne: masoni winni zrezygnować z obowiązku patriotyzmu narodowego na rzecz dobra (patriotyzmu) ponadnarodowego. I to jest zasada, na której ma być oparta nowa całość. Taki jest sens hasła: “coagule - łącz!". Lessing dodaje jeszcze jedno tylko wyjaśnienie: wspomniane osoby - można przyjąć - nie ulegałyby przesądowi ich przyrodzonej religii i nie wierzyłyby, że wszystko, co uważają za dobre i prawdziwe koniecznie musi być dobre i prawdziwe. A więc, tolerancja i relatywizm mają być gwarantami należytego funkcjonowania nowej całości społeczno-politycznej. W ten sposób ma być zrealizowany główny cel masonerii: przezwyciężenie podziałów, które państwo tworzy z konieczności między ludźmi i ponowne ich zjednoczenie, ale już na zasadach masońskich. Godnym odnotowania jest jeszcze fakt uznania przez Lessinga narodu żydowskiego za dobroczyńcę ludzkości i wyznaczenie mu roli jej wychowawcy. Zasługą bowiem Żydów było - zdaniem Lessinga - przeszczepienie nauki Chrystusa do różnych krajów poza Palestyną, skąd rozpowszechniona została na cały świat. (Pogląd ten jest mylny, gdyż właśnie Żydzi wytępili w ostrych prześladowaniach gminy chrześcijańskie w Palestynie. Jeśli chrześcijaństwo rozwinęło się w świecie, to wbrew Żydom. Zasięg działalności pierwszych apostołów z natury rzeczy nie mógł być duży, dopiero ich dalsi następcy, już nie-Żydzi, rozpowszechnili naukę Chrystusową na cały świat.) Tytułem zaś do pełnienia roli wychowawców ludzkości jest uzupełnienie nauki Chrystusa przez własne doktryny, których treść nie była wprawdzie tak wielka, ani tak pożyteczna jak nauki Chrystusowej, ale nie oskarżajmy z tego powodu Żydów. Zbadajmy raczej, czy te ich uzupełnienia nie stały się bodźcem nadającym ludzkiemu rozumowaniu nowy kierunek. (Jeśli chodzi tu o Talmud, Gnozę czy Kabałę, to rzeczywiście wyniknął z tych nauk nowy kierunek rozumowania, ale antychrześcijański. Stał się on źródłem licznych herezji chrześcijańskich i nie może być -jak chce tego Lessing - tytułem do wychowawczej roli Żydów. Zwracamy uwagę na ten wątek w poglądach Lessinga, gdyż pojawi się on w historii strategii masońskiej raz jeszcze w XX wieku).

II

Drugie sformułowanie zasady “dzielenia i rządzenia" dokonane zostało przez Adama Weishaupta oraz przez członków jego Zakonu Illuminatów (“Oświeconych"). Weishaupt (1748-1830), syn rabina, ochrzczony po śmierci ojca, podstawowe wykształcenie otrzymał u jezuitów, przyjął święcenia kapłańskie, ukończył uniwersytet bawarski w Ingolstad został jego profesorem prawa cywilnego, pod wpływem Rotschildów porzucił katolicyzm i l V 1776 r. -działając według dyrektyw nowoutworzonego Domu Bankowego tychże Rotschildów - utworzył Zakon Illuminatów. W 1777 r. Weishaupt wstąpił do eklektycznej loży masońskiej “Teodor Dobrej Rady", a w roku następnym wysunął projekt połączenia Illuminatów z masonerią. Formalnego zjednoczenia dokonał Kongres w Wilhelmsbad w 1782 r. i w rezultacie powstała tajna organizacja wewnątrz tajnej organizacji: illuminaci stali się trzonem, “izbą wyższą" masonerii. Aczkolwiek niektóre szczegóły życiorysu Weishaupta są przedmiotem sporów między historykami7, to jednak cele i metody jego organizacji nie podlegają dyskusji, a to dlatego, że świadcząc nich oryginalne dokumenty, które dostały się w różnych, nieraz niezwykłych okolicznościach (np. śmiertelne uderzenie piorunu w posłańca, który przewoził tajne akta illuminatów) do rąk władz rządowych Bawarii. Podobny walor mają również zeznania złożone przed sądami bawarskimi przez byłych członków zakonu, którzy z niego wystąpili. Na podstawie tego bogatego materiału dowodowego można stwierdzić, że pierwszą częścią strategii - “dzieleniem" objęte zostały przez illuminatów nawet najbardziej podstawowe więzy łączące ludzi w naturalne i elementarne grupy. Porwane być miały: więzy łączące człowieka z monarchią i całym ładem rządowym (Weishaupt: książęta wraz z narodami powinni zniknąć z powierzchni ziemi); więzy własności prywatnej; więzy dziedziczenia; więzy patriotyzmu; więzy rodzinne (poprzez zniesienie małżeństwa, wszelkiej moralności i kolektywne wychowywanie dzieci) oraz wszelkie więzy religijne. Na rumowisku tych porwanych relacji międzyludzkich, politycznych, gospodarczych, a przede wszystkim psychicznych, miała zacząć działać druga część strategii - “łączenie" rozproszonych elementów w nową całość: jedno państwo światowe i jeden rząd światowy. Weishaupt żądał utrzymania istotnego celu illuminatów w ścisłej tajemnicy: Ci poczciwi ludzie, bogaci i hojni (illuminaci), zwiększają naszą liczebność i napełniają naszą szkatułę (...), ale strzeżmy się przed wyjawianiem im naszych tajemnic; ten gatunek ludzi musi być stale utrzymywany w przekonaniu, że stopień wtajemniczenia, który osiągnęli, jest ostatnim. (...) Czasem trzeba mówić w taki, a czasem w inny sposób, by nasz rzeczywisty cel był dla naszych podwładnych niedostępny; by się nie dowiedzieli, że jest nim zdobycie siły oraz bogactwo i użycie ich do podkopania władzy świeckiej czy religijnej i do osiągnięcia panowania nad światem . Równie jasne określenie strategii rozdzielania i łączenia dał Trzeci Kongres Masoński zwołany w Frankfurcie w 1789 r. (illuminaci kontrolowali już wówczas praktycznie wszystkie loże masońskie) w kontekście trzech celów masonerii. Ostatni, trzeci cel przewidywał: Zniszczenie Kościoła i form chrześcijaństwa, usunięcie wszystkich ludzkich rządów celem utorowania drogi do republiki powszechnej, w której powinny zapanować utopijne idee zupełnej wolności od istniejących więzów społecznych, moralnych i religijnych, absolutna równość i braterstwo społeczne.

III

Po śmierci Weishaupta, naczelne zwierzchnictwo masonerii, illuminatów i wszystkich tajnych związków przeszło do loży Alta Vendita (Wysoka Wenta) skupiającej włoskich karbonariuszy. Tam powstało trzecie z kolei (a pierwsze w XIX w.) sprecyzowanie strategii dzielenia i łączenia w związku z realizacją głównego celu masonerii. Znajduje się ono w stałej instrukcji Wysokiej Wenty z 1819 r., sformułowanej przy współudziale Karla Rotschilda (syna Amschela, poplecznika Weishaupta). Głosi ono, że odkąd loża Alta Vendita ukonstytuowała się jako organ wykonawczy i ciało to zaczęło działać w sercu zarówno najodleglejszej jak i najbardziej centralnej loży, interesuje nas, luda aspirujących do powszechnego odrodzenia, tylko jedna sprawa. Jest nim cel wyzwolenia Włoch, a z tego, któregoś dnia wyrośnie wyzwolenie całego świata, powstanie braterskiej uniwersalnej republiki i harmonia ludzkości. A zatem podział państw (Lombardia ówczesna była na podstawie postanowień Kongresu Wiedeńskiego z 1815 r. pod władzą Austrii) narodowościowych i zbudowanie z ich elementów jednej republiki globu na nowych podstawach. O tej drugiej części strategii masonerii - łączeniu - mówi również sprawozdanie z kongresu lóż francuskich w 1893 r: Masoneria stara się doprowadzić do Zjednoczonych Stanów nie tylko w Europie, ale i w całym świecie. Wiek XIX przyniósł jednak nie tylko kontynuację tradycyjnych zasad politycznych i celów masonerii - w teorii, ale również liczne próby ich realizacji. Europa tego stulecia stalą się widownią różnych akcji i uporczywych starań inspirowanych przez strategię “dzielenia i łączenia", a szczególnie przez pierwszy jej człon - “dzielenie". Napoleon, nieświadomy pionek w ręku illuminatów, dokonał niemal całkowitego rozbicia Europy i zmiany jej oblicza. Położył kres Świętemu Cesarstwu Rzymskiemu, a braćmi swymi poobsadzał Królestwa: Neapolu (z czasem brata Józefa wymienił tam na szwagra Murata), Hiszpanii, Holandii i Westfalii. Dopiero na wygnaniu zorientował się, że kawałkując Europę popełnił błąd, a w testamencie wyznał, że powinien był doprowadzić do jej zjednoczenia. Myśl tę pozostawił do realizacji swemu synowi. Niemniej jednak to, czego dokonał, było korzystne dla illuminatów, a nawet niezbędne do realizacji ich planów, połączenia i zjednoczenia Europy pod ich własną kontrolą. I potem, po Restauracji, Europa była nadal wstrząsana powstaniami, rewoltami i różnego rodzaju zamieszkami, inspirowanymi, popieranymi lub tylko wyzyskiwanymi przez masonerię. Prowadziły bowiem do dalszego rozbijania i osłabiania państw i imperiów europejskich w imię walki o wolność narodów i niepodległość mniejszości narodowych. illuminat G. Mazani, założyciel tajnych “Młodych Włoch", wypowiedział się z gorącym aplauzem o narodzie jako niezbędnej strukturze społecznej i koniecznym instrumencie służącym postępowi i rozwojowi ludzkości. Wyznania tego nie powstydziłby się nawet dziś niejeden nacjonalista. Widocznie strategia nakazała zamilknąć ideologii Zasady jednoczenia Europy zostały złożone (chwilowo) na ołtarzu skuteczności działań rozkładających. Na tej fali rewolucyjnej i destrukcyjnej pojawiły się również nadzieje wielu Polaków na odzyskanie niepodległości w sojuszu z wolnomularstwem. Stąd liczni emigranci, wojskowi i politycy, którzy po upadku Powstania Listopadowego znaleźli się za granicą, zasilili loże masońskie, szukając w nich oparcia i pomocy dla swych dążeń niepodległościowych. Książę Adam Jerzy Czartoryski (1770-1861), mąż stanu i jeden z przywódców politycznych emigracji popowstaniowej, a także autor jednego z liczących się ówczesnych projektów zjednoczenia Europy, był członkiem kilku lóż masońskich w Kraju i za granicą, Ferment osłabiający spoistość państw europejskich przybrał na sile w drugiej połowie XIX w. wskutek ożywienia się istniejących lub powstania nowych separatyzmów narodowościowych, np. baskijskiego w Hiszpanii, ukraińskiego w Galicji pod zaborem austriackim, irlandzkiego czy walijskiego.



IV

Tą samą drogą potoczył się rozwój jednej ze szczególnie złowrogich odrośli masonerii - komunizmu. Masońską proweniencję komunizmu dostrzegł bardzo wcześnie papież Leon XIII (encyklika Humanun Genus z 1884 r.). Napominał, by sekta wolnomularzy nie wypierała się wspólnoty z tłumami komunistów i socjalistów, gdyż owszem popiera ona wielce ich zamiary i pod niejednym względem te same co oni zasady wyznaje. Wielki zaś Mistrz Wielkiego Wschodu Francji Gilbert Abergel, oświadczył w wywiadzie dla “Wolnomularza Polskiego", że to wolnomularze stworzyli dewizę “ Wolność, Równość, Braterstwo". Za sprawą ludzi doszło do obniżenia wszystkich tych wartości. W imię wolności i braterstwa powstały ideologie, które doprowadziły do zniewolenia ludzi. (...) Rozdział w postaci marksizmu został zamknięty. Trzeba tedy ponownie sięgnąć po ideały wieku Oświecenia (...). Znaczy to, że komunizm wywodzi się z doktryny wolnomularstwa. Jej dzieckiem bowiem była rewolucja francuska, której towarzyszył rozwój kilku kierunków komunistycznych. Szczególnie zaś jeden z nich, pojmujący rewolucję komunistyczną jako “akcję militarną", “powstanie", “wojnę" - zwany od jego twórcy babuwizmem - silnie wpłynął na wszystkich rewolucjonistów, późniejszych współpracowników Karola Marksa, a potem i Włodzimierza Lenina. Rozczytywali się oni w pismach Babeufa, co do którego nie ma wprawdzie pewności, czy był formalnym członkiem masonerii, ale który starał się o przyjęcie do niej. Liczył na to że idee jego włączone do dyskusji w lożach, nabiorą siły perswazyjnej i za pośrednictwem lóż rozpowszechnią się w całej Europie. Kontynuatorem działalności Babeufa był jego uczeń i towarzysz Filippo Buonaroti (1761-1837), o którym wiadomo już na pewno, że był członkiem wolnomularstwa. Doktryna zatem komunizmu w wersji Babeufa stała się fundamentem późniejszego komunizmu Marksa, a w 100 lat po Babeufie komunizmu marksistowsko-leninowskiego. Można więc powiedzieć za ks. prof. Michałem Poradowskim, że komunizm marksistowski, jak i komunizm marksistowsko-leninowski są częścią “dziedzictwa" rewolucji francuskiej". Dodajmy: i jej masońskiej inspiracji. Nie ma wprawdzie zgodnej opinii w historii wolnomularstwa na temat przynależności do niej Lenina, ale analiza zarówno jego doktryny, jak i szczególnie jego strategii, pod kątem widzenia hasła “dziel i łącz" dostarcza kilku argumentów nie pozostawiających wątpliwości co do korzeni tzw. leninizmu. Doktryna jego zawiera wyraźną tezę na temat uniwersalnego celu socjalizmu, którym jest utworzenie jednego państwa światowego, a następnie po zapanowaniu komunizmu, zlikwidowanie wszelkiego państwa. Ruch socjalistyczny nie może zwyciężyć w starych ramach ojczyzny. Stworzy on nowe, wyższe formy ludzkiego współżycia, kiedy uzasadnione potrzeby i postępowe dążenia mas pracujących każdej narodowości będą po raz pierwszy zaspokojone w jedności międzynarodowej, pod warunkiem unicestwienia obecnych przegród narodowych. Nie jest to jednak jeszcze najwyższy poziom uniwersalizmu socjalistycznego w interpretacji Lenina. Szczytowy punkt osiąga on dopiero w tezie o zlaniu się wszystkich narodów świata w jedną całość: Celem socjalizmu jest nie tylko zniesienie rozdrobnienia ludzkości na małe państwa i w ogóle rozdrobnienia narodów, lecz także zlanie się narodów. Ale jak to osiągnąć? W dalszym ciągu tej wypowiedzi Lenin przechodzi już do wyraźnego nakreślenia strategii “dziel i łącz": Do nieuniknionego zlania się narodów w ludzkość (“łącz!") dojść może jedynie przez przejściowy okres zupełnego wyzwolenia wszystkich uciśnionych narodów, tzn. przez swobodę ich oderwania się (“dziel!"). Bliższe informacje, jak ta strategia na odcinku “dzielenia" ma wyglądać możemy znaleźć w pracy Lenina z 1920 r. Dziecięca choroba “lewicowości" w komunizmie. Treścią jej jest totalna krytyka tych socjalistów-komunistów, szczególnie niemieckich, którzy z całą stanowczością odrzucili wszelki kompromis z innymi partiami, wszelką politykę lawirowania i ugodowości, które tylko oddalają dzień zwycięstwa. Lenin tłumaczy im, że nie można osiągnąć celu ostatecznego bez “dzielenia", ale by “dzielić" trzeba wchodzić w kompromisy z innymi partiami, lawirować między innymi, jak to było w całej historii bolszewizmu, zarówno przed, jak i po rewolucji październikowej. Zwyciężyć potężniejszego przeciwnika można tylko przy największym wytężeniu sił i wykorzystujcie bezwarunkowo najstaranniej, najtroskliwiej, najostrożniej, najumiejętniej zarówno wszelką, chociażby najmniejszą “s z c z e l i n ę" pomiędzy wrogami, wszelkie przeciwieństwo interesów między burżuazją różnych krajów, między różnymi grupami albo odmianami burżuazji wewnątrz poszczególnych krajów-jak i wszelką, choćby najmniejszą możliwość pozyskania sobie masowego sprzymierzeńca, niechby nawet chwilowego, chwiejnego, niestałego, niepewnego, względnego. Kto tego nie zrozumiał, nie zrozumiał ani źdźbła z marksizmu (podkr. J.Ch.). Użyte tu i podkreślone słowo “szczelina" szczególnie nadaje się do wyjaśnienia na czym polega “strategia dzielenia". Na koniec Lenin daje klasyczny przykład takiego dzielenia, korzystnego dla bolszewików: traktat wersalski! Rozbił on jedno imperium wielonarodowe na suwerenne państwa narodowe, inne osłabił, ale te nowe państwa narodowe będzie można teraz scalić drogą rewolucji międzynarodowej w dalekiej wprawdzie, ale realnej przyszłości w jedno światowe państwo rządzone przez dyktaturę proletariatu. Dlatego gromi bezkompromisowych “lewicowców" w Niemczech za nieuznawanie traktatu wersalskiego: Wysuwanie sprawy wyzwolenia od pokoju wersalskiego koniecznie, bezwarunkowo i niezwłocznie na naczelne miejsce przed kwestią wyzwolenia spod jarzma imperializmu - to mieszczański nacjonalizm (...), nie zaś rewolucyjny intemacjonalizm. Trzeba umiejętnie manewrować przeciwko podstępnemu i w danej chwili silniejszemu wrogowi (...). Trzeba mu powiedzieć “ teraz podpiszemy pokój wersalski" (...). Przyjmowanie bitwy wówczas, gdy z góry wiadomo, że jest to korzystne dla nieprzyjaciela, lecz nie dla nas. jest przestępstwem i do niczego są tacy politycy klasy rewolucyjnej, którzy nie potrafią dokonać “lawirowania, porozumienia, kompromisów", aby uniknąć z góry przesądzonej niekorzystnej bitwy. W oparciu o oryginalne wypowiedzi Lenina oraz o deklaracje jego współczesnych uczniów zbudowana została teoria o kłamliwości i iluzoryczności wszelkich działań zmierzających rzekomo do przebudowy komunizmu. Pierwociny jej stworzył Józef Mackiewicz. Aktualnie w Polsce podtrzymuje ją i rozwija Dariusz Rohnka; sugestywną formę nadał jej A. Golicyn (były funkcjonariusz wywiadu sowieckiego) oraz znany dysydent rosyjski W. Bukowski. Zdaniem tych autorów, pieriestrojka jest tylko etapem dalekosiężnej konwergencji, mającej doprowadzić do zniewolenia Zachodu i poddania go pod komunistyczny Rząd Światowy. Strategia ta jest zgodna z zaleceniem Lenina, by prawdziwy rewolucjonista prowadzący politykę rewolucyjną nie wahał się w razie potrzeby przed odrzuceniem frazeologii rewolucyjnej i stosowaniem taktyki prawicowej. Teorię tę uprawdopodobnią charakterystyczna opinia Lenina o wydłużonej skali historycznej przemian zachodzących w czasie i małej skali wydarzeń politycznych. W skali historycznej 10-20 lat to niezmiernie mało, a w skali politycznej dużo. Nie można jednak rezygnować z ważnych przeobrażeń historycznych na rzecz doraźnych korzyści politycznych. Wymagana jest dalekosiężna cierpliwość i wytrwałość w dążeniu do wielkich zmian historycznych. 10-20 lat wcześniej czy później z punktu widzenia skali światowo historycznej nie stanowi różnicy, z punktu widzenia dziejów świata drobiazg, którego niepodobna nawet w przybliżeniu wziąć pod uwagę. Ale właśnie dlatego w kwestii praktycznej polityki powoływać się na skalę światowo-historyczną jest najbardziej krzyczącym fałszem teoretycznym. Wątku tego dalej nie rozwijamy, gdyż poświęcony jest mu rozdział III niniejszego zbioru. Na szczere wypowiedzi Lenina o giętkiej strategii komunistów powinni zwrócić uwagę szczególnie przywódcy ugrupowań prawicowych w Polsce, by nie dać się zwieść formalnym tylko zbieżnościom stanowiska postkomunistów w pewnych sprawach (np. w kwestii negatywnego stosunku do uczestnictwa Polski w UE) ze stanowiskiem ich organizacji. Chodzi o to, by nie stwarzać im “szczelin" ułatwiających infiltrację partii prawicowych. Próby takie byty już i są podejmowane w stosunku do pewnych czasopism narodowych.

V

Wszystkie mchy mniejszości narodowych, o których była mowa w podrozdziale ni, przeszły do XX wieku, rozwijały się nadal w dwudziestoleciu międzywojennym, po wojnie światowej powiększyły się o nowe, np. lombardzki, jurajski, zachodnio-somalijski, pod koniec stulecia niektóre przygasły lub wygasły, jak np. ukraiński, ale powstały nowe na terytorium byłego ZSSR, jeszcze inne, jak bałkańskie (np. macedoński w Grecji i Bułgarii czy albański dają o sobie znać nadal w zaraniu XXI wieku. Nie przestały być przedmiotem manipulacji masonerii, posługującej się nimi jako narzędziem realizacji ciągle tej samej, pierwszej części ich hasła strategicznego “dziel i łącz!". Jest ona nieustannie kierowana przeciw państwom narodowym. Natomiast realizacja drugiej części tego hasła - “łącz" zaczęła się właściwie dopiero w połowie XX wieku. Już z początkiem jego lat dwudziestych powstała nowoczesna forma doktryny połączenia państw europejskich w federację. Wyłoniła się w toku dyskusji prowadzonych w wiedeńskiej loży Humanitas, a autorem, który ją ostatecznie sformułował i opublikował w książce pt. Paneuropa (Wien 1923), był Richard Coudenhove-Kalergi, sam mason wysokiego stopnia. Wychodząc z definicji narodu jako świadomej wspólnoty kultury i losów dziejowych, uważał, że wszyscy mieszkańcy Europy stanowią jeden naród, tylko rozczłonkowany językowo i politycznie. To rozczłonkowanie polityczne należy zlikwidować i połączyć Europejczyków w jedno państwo. Rolę narodu - przywódcy mają spełniać Żydzi. W momencie bowiem, gdy szlachta feudalna rozpadła się. Boska Opatrzność obdarowała Europę poprzez emancypację żydostwa nową rasą z łaski Ducha. (Praktischer Idealismus, Wien-Leipzig 1925, s. 49, 50). Coudenhove był głęboko przekonany o wyjątkowych walorach intelektualnych i moralnych Żydów, stąd mawiał o nich jako o duchowym narodzie panów (das geistige Herrenvolk der Juden, dz. cyt, s. 54). Celem realizacji Paneuropy, w 1923 r. powołana została do życia Unia Paneuropejska, która miała swe oddziały we wszystkich niemal krajach europejskich (także i w Polsce) i pod koniec dwudziestolecia międzywojennego mogła się już poszczycić dużymi sukcesami politycznymi, propagandowymi i organizacyjnymi. Po II wojnie światowej przywództwo ruchu na rzecz zjednoczenia Europy przeszło w ręce Jeana Monneta, również masona wysokiego stopnia, któremu udało się doprowadzić do utworzenia w 1951 r. pierwszej ponadnarodowej, składającej się z sześciu państw członkowskich, wspólnoty gospodarczej - Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Stała się ona zalążkiem, z którego drogą powiększania liczby członków i zakresu działalności powstała dzisiejsza Unia Europejska. Pod koniec życia, myśląc o Nowym Ładzie Światowym, Monnet, wyraził się, że sama Wspólnota Europejska jest tylko etapem na drodze do zorganizowanego świata jutra. Aczkolwiek masoneria przemknęła do wszystkich głównych struktur organizacyjnych UE i prasa europejska podaje nawet szacunkowo procenty stanowisk zajmowanych przez masonów w poszczególnych instytucjach zjednoczonej Europy, to jednak widocznie uznano ten stopień i formę kontroli za nie wystarczający. Albowiem 5 VI 1993 r., z inicjatywy Wielkiego Wschodu Francji i Wielkiej Loży Francji oraz niezależnych obediencji i lóż europejskich (w tym sześciu lóż polskich), utworzona została w Strasburgu Europejska Konferencja Masońska, która uchwaliła Europejską Umowę Masońską mającą doprowadzić w oparciu o etykę wolnomularską do -jak głosi jej tekst - zbudowania Europy masońskiej jako konstrukcji nośnej dla naszych ideałów bez kompromisów i dewiacji. W Umowie tej najważniejsze są Zasady działania w liczbie siedmiu, a wśród nich zasada druga i piąta. Zasada druga - to laickość. Masoneria uważają za kwintesencję etyki społecznej, gwarantkę postępu społecznego, a rozumie przez nią wolność sumienia, tolerancję i rozdział Kościoła od państwa. Jak ważną jest ta zasada dla masonów, świadczy wypowiedź cytowanego już Jeana Monneta: Gdybyśmy wiedzieli (jak wielką rolę ma w procesie integracji kultura) zaczynalibyśmy zjednoczenie od stworzenia Europy laickiej. Zasada zaś piąta głosi, że masoneria ma w swej tradycji ideę europejską jako cząstkę idei uniwersalizmu. Wobec tego uznaje konieczność utworzenia Europy masońskiej, która przyczyniłaby się do zbudowania Europy kulturalnej, społecznej i politycznej, przy wzajemnym respektowaniu ich identyczności. Mamy zatem jeszcze jedno wcielenie Europy: masońskie.

Z przedstawionego powyżej w skrótowym zarysie obrazu stosowanej przez wolnomularstwo w kolejnych trzech stuleciach metody integrowania Europy i świata wynikają dwa wnioski.

Po pierwsze, dzisiejsza Unia Europejska jest tworem masońskim, zaprogramowanym zgodnie z filozofią i zasadami politycznymi wolnomularstwa i zbudowanym według jego planów. Z konieczności do współdziałania zostali dopuszczeni lub zaangażowani również nie-masoni. Nie wszyscy byli pozbawieni świadomości, z kim podejmują współpracę, jak np. niektórzy chadecy w czołowych demokracjach europejskich. Dzieło kosztowało wiele wysiłku, cierpliwości, determinacji, zbrodni i ofiar. I nic nie wskazuje na to, że masoni są skłonni do choćby koniunkturalnego rozluźnienia kontroli nad nim. Wręcz przeciwnie, zmierzają do jej zacieśnienia z uwagi na liczne sygnały o zagrożeniu demokracji i laickości ze strony Frontu Narodowego we Francji, biskupów europejskich czy nawet Watykanu. Nie są niezwyciężalni, ale dziś są silni.


Po drugie, pojawiająca się jeszcze ciągle w poglądach pewnych kręgów kościelnych i ugrupowań politycznych w Polsce nadzieja, że wejście naszego kraju do Unii może zaowocować przeobrażeniem jej z masońskiej w chrześcijańską lub co najmniej chrześcijaństwu życzliwą - nie ma żadnych podstaw. Jest po prostu złudzeniem towarzyszącym być może dobrotliwości, ale na pewno naiwności. Jedyną rozsądną postawą wobec członkostwa Polski w UE jest postawa kilkakrotnie już prezentowana na łamach “Nowe Przeglądu Wszechpolskiego", a ostatnio bodaj przez p. Jerzego Wieluńskiego, - kategorycznego “nie". Wyklucza ona jakikolwiek kompromis, nie dopuszcza żadnych “ale", “jednak", “pod warunkiem", gdyż konsekwencje jego mogą być dla Polski nieodwołalne i zgubne, a partner nie jest wiarygodny. Zjednoczenie Europy może być chrześcijańskie, ale wpierw Europa musi być chrześcijańska.

Za: www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/solve/solve.html
________________________________________
Jerzy Chodorowski
Bez kropki nad "i".
Fragment broszury zatytułowanej Kto kogo prowadzi? Szkice o zjednoczonej Europie
i globalizmie. Wydawnictwo WERS, Poznań 2003. Pierwodruk: Nowy Przegląd Wszechpolski, nr 11-12, 2001.  

Coraz częściej w Polsce, w innych państwach byłego bloku sowieckiego, a nawet na Zachodzie pojawiają się opinie kwestionujące realność przemian związanych z rzekomym upadkiem komunizmu oraz przebudową ustroju politycznego i gospodarczego krajów "realnego socjalizmu". W Polsce fikcyjność czy fasadowość tych zmian wyrażana jest popularnie w określaniu III Rzeczypospolitej jako "PRL-bis", jako państwa, które zmieniło tylko swoje oblicze, ale pozostały w nim nietknięte najistotniejsze elementy dawnego ustroju. Jest to oczywiście określenie dalekie od precyzji, ale mimo to świadczy o poszukiwaniu przez ludzi jakiegoś klucza do zrozumienia otaczającego ich świata, ich środowiska społecznego; przez ludzi, którzy chcą mieć na co dzień jakąś swoją małą historiozofię, wyjaśniającą im, jaki jest właściwy sens rozgrywających się wokół nich wydarzeń, czemu i komu mają one tak naprawdę służyć.
Literatura na ten temat jest z natury rzeczy bardzo skąpa. Stąd pojawienie się jakiejś nowej pozycji książkowej z tego zakresu musi być odnotowane jako wydarzenie godne uwagi. Nie będzie więc przesady w uznaniu za takie publikacji Dariusza Rohnki pt. Fatalna fikcja. Nowe oblicze bolszewizmu - stary wzór. Nawet ten czytelnik, który nie zgodzi się z koncepcją autora, będzie musiał przyznać, że z książki tej można się nie tylko wiele dowiedzieć, ale i wiele nauczyć.
Autor, który dał się poznać jako znawca twórczości Józefa Mackiewicza (A ja przeciwnie... Szkice o Józefie Mackiewiczu, Londyn 1997), zaczerpnął tytuł swej książki z początkowych słów wypowiedzi pisarza w Zwycięstwie prowokacji: Fatalna fikcja rozpanoszona u nas, przeżera już nie tylko obyczaje, ale psychikę narodu. Wierzymy i widzimy to tylko, co widzieć chcemy, a nie to, co jest zgodne z rzeczywistością... Podtytuł natomiast w kapitalnym skrócie rekapituluje rozwiązanie problemu "realności przemian": dawny wzór bolszewizmu pozostał - otrzymał tylko nową twarz.
Główna teza książki głosi, że Upadek Związku Sowieckiego jest mitem spreparowanym na użytek długofalowej strategii. W dzisiejszej Federacji Rosyjskiej, podobnie jak w krajach satelickich, tworzących Wspólnotę Niepodległych Państw, nic nie zagraża starym strukturom władzy. Poza zmianą szyldów, retoryki politycznej wypowiedzi, składanych deklaracji, nic nie uległo zmianie. Partyjne struktury władzy pozostały nietknięte, to samo dotyczy kagebowskiej służby bezpieczeństwa, nic więc dziwnego, że nietknięty pozostał także kompleks militarno - przemysłowy (s.154). Jest to tylko fragment starej i dalekosiężnej strategii, mającej przekonać Zachód, że socjalizm jest reformowalny, że nabiera "ludzkiego oblicza" a jednocześnie pozyskiwać wpływowe sfery wolnego świata, aby otworzyć komunizmowi drogę do pokojowego opanowania całego globu ziemskiego.
D. Rohnka stawia tę tezę na podstawie dowodów i opinii trzech ekspertów: Józefa Mackiewicza, A. Golicyna i Władimira Bukowskiego. Za najbardziej wiarygodnego uznałbym (autor prawdopodobnie nie zgodziłby się ze mną) Golicyna. Wysoki rangą oficer KGB opuścił w 1961 r. ZSRR i otrzymał azyl polityczny w USA. Przedtem przez kilka lat był przy narodzinach strategii, która miała doprowadzić do największej w dziejach prowokacji. Był w centrum wydarzeń, w pobliżu głównych planistów. Słyszał ich słowa, czytał dyrektywy, znał ich najtajniejsze plany. Stąd jego relacje miały dużą wartość. Niestety, Golicyn nigdy nie zdobył pełnego zaufania amerykańskiej CIA. W 1974 r. przestał być jej doradcą, ale nadal wysyłał do niej swe memoranda, a w 1984 i 1995 r. wydał dwie książki (o nowych kłamstwach w miejsce starych - New Lies for Old, oraz o oszukańczej pierestrojce - Perestroika Deception), w których przedstawił całą swą teorię na temat długofalowej strategii komunizmu. Jak się okazało w 1994 r., w swej pierwszej książce, z 1984 r., sformułował 194 prognozy, z których 139 (72%) było trafnych (w tym także prognozy na temat Gorbaczowskiej pierestrojki).
Drugi ekspert, Józef Mackiewicz, oparł swoją teorię strategii komunistycznej na innych fundamentach niż Golicyn. Polegał wyłącznie na własnych obserwacjach, intuicji i żelaznej logice. Wydawałoby się więc, że jego rewelacje nie powinny mieć nic wspólnego z tezami Golicyna, opublikowanymi w 1984 r., na kilka miesięcy przed śmiercią Mackiewicza. Tymczasem otrzymujemy obraz w istotnych częściach zgodny z obrazem Golicyna, tylko że daleko szerszy i nakreślony o wiele wcześniej, bo już w jego Zwycięstwie prowokacji z 1962 r. Międzynarodowy komunizm - pisze Mackiewicz - wychodzi z założenia bardzo prostego rachunku: Po co narażać się na ryzyko wojny (zguba), gdy można bez wojny, niejako gołymi rękami opanować świat. [...] Infiltracja, indoktrynacja, dezinformacja, opanowanie [...] wszelkiego rodzaju lewicowców, progresistów, pacyfistów etc., etc. przez wpływy komunistyczne są nam wszystkim bardzo dobrze znane (s.38). Zarówno Mackiewicz, jak i Golicyn uważali, że liberalizacja gospodarcza i polityczna czasów Nowej Polityki Ekonomicznej (NEP-u, lata dwudzieste XX w.) miała pomóc w podniesieniu z ruiny młodego państwa sowieckiego, a także pozyskać dla niego przychylność mocarstw zachodnich i uznanie polityczne. Środkiem do tego celu była starannie budowana i rozpowszechniana dezinformacja o ewolucji państwa komunistycznego, o upadku ducha rewolucyjnego u starych działaczy i uznaniu rewolucji światowej za mrzonki. Starano się wywołać wrażenie, że państwo sowieckie liberalizuje się, cywilizuje się, staje się powoli normalnym państwem kapitalistycznym.
Mimo to obaj eksperci różnili się w jednym bardzo ważnym punkcie. Mackiewicz uważał, że między Leninem lat dwudziestych XX w. a Chruszczowem przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych istnieje przestrzeń, w której dadzą się udokumentować kolejne, cyklicznie powtarzane prowokacje, będące etapem strategii bolszewickiej. Natomiast dla Golicyna, poza kilkoma większymi akcjami dezinformacji za czasów Stalina, w okresie tym nie było nic godnego uwagi. Poza tym pustka, czarna dziura - pisze autor. Nawet nie zauważył i nie wymienił "polskiego października". Mackiewicz zaś był zdania, że zmiany przeprowadzone w Polsce w październiku 1956 r. przez Gomułkę były ogromnie ważnym etapem strategii komunistycznej: za ich pomocą doprowadził on do genialnej prawie mistyfikacji, osiągając taki stopień solidarności szerokich warstw z partią, jakiego nie osiągnął przed nim żaden chyba przywódca komunistyczny. PRL stała się oknem wystawowym "dobrego socjalizmu", mistyfikacją jego ewolucji ku ustrojowi "z ludzką twarzą".
Trzeci ekspert, W. Bukowski, pojawia się w książce jakby w cieniu. Autor wprawdzie wyraża się z uznaniem o jego kilkunastoletniej działalności opozycyjnej, o demaskowaniu po jego wyjeździe ze Związku Sowieckiego nie tylko zbrodni systemu sowieckiego, ale także zgubnej polityki Zachodu wobec zagrożenia komunistycznego, podziwia go za bezbłędną ocenę projektów reformatorskich Gorbaczowa, które przezywał "chytrostrojką", gdyż były obliczone na oszukanie społeczeństwa sowieckiego, ale mimo to odnosi się do niego co najmniej z dużą rezerwą i dezaprobuje wiele jego wypowiedzi i postaw. Nie może mu darować, że mimo ogromnego doświadczenia dał się zwieść pozorom, uznał pucz komunistów (1991) za autentyczny i stanął po stronie Jelcyna, który go stłumił. Tymczasem zdaniem autora była to tylko jeszcze jedna ukartowana prowokacja, jeszcze jeden etap starej strategii komunistycznej mającej na celu przekonanie Zachodu o odchodzeniu ustroju państwa od krańcowych form komunizmu ku demokracji i socjalizmowi zliberalizowanemu. Bukowski tłumaczył się, że liczył na wymknięcie się w pewnej chwili całej sytuacji spod kontroli Jelcyna i na to, że właśnie wówczas będzie można wprowadzić państwo na drogę ku prawdziwej demokracji. Tymczasem pucz upadł tak błyskawicznie, że siły prodemokratyczne nie mogły się zjednoczyć, by uwolnić się od lokalnych bossów. Trzeba jednak przyznać, że ten wytrawny opozycjonista, który powiedział o sobie, że dla niego komunizm był i pozostał absolutnym złem, od którego nie ma nic gorszego, nie umieszczał zachodzących wydarzeń, w których brał udział, w długiej historii leninowskiej strategii dochodzenia do władzy nad światem, jak to czynił: Mackiewicz czy choćby w bardzo ograniczonym zakresie Golicyn.
Autor Fatalnej fikcji przeprowadza interesujące porównanie obu niewątpliwych antykomunistów - Bukowskiego i Golicyna. Główną różnicę między nimi widzi w sposobie patrzenia na wroga. Bukowski stale podkreślał jego głupotę, brak kompetencji, nie miał dla niego szacunku, a tylko pogardę. Stąd tam, gdzie Golicyn przestrzega przed śmiertelnym niebezpieczeństwem, Bukowski widzi tylko słabość wroga. O tej dwoistości decydują różne doświadczenia. Tam, gdzie Bukowski gardzi, Golicyn jest pełen uznania. Tam, gdzie Bukowski podkreśla słabość, Golicyn dostrzega siłę. Jeśli jeden z nich ma rację, drugi myli się gruntownie. Albo komunistyczna elita to banda skretyniałych starców, albo szacowne grono genialnych strategów. Albo walczą o to, aby uratować własne stołki, albo pragną zapanować nad całym światem (s. 81).
Druga część książki (dwa rozdziały: Konwergencja - teoria o praktycznych konsekwencjach oraz Wojna o hegemonię) zawiera wyniki własnych badań autora nad dalszymi losami komunistycznej strategii tworzenia "fatalnej fikcji", a szczególnie nad jej recepcją na Zachodzie. Rezultaty tych dociekań oparte są na źródłach (The Soviet Analyst, monografie W. F. Jaspera, J. R. Nyquista, W. N. Grigga i in.), których może pozazdrościć autorowi niejeden wytrawny znawca problematyki nowego ładu światowego. Na ich podstawie D. Rohnka wskazuje kilka nowych frontów zmagania się Zachodu, a szczególnie Stanów Zjednoczonych, z fatalnymi fikcjami strategii komunistycznej.
Zwraca uwagę np. na rolę Antonio Gramsciego (wraz ze zbliżonymi doń marksistami) w procesie bolszewizacji Ameryki. Ten włoski komunista postawił bowiem "Marksa na głowie", dowodząc, że kulturalna nadbudowa określa polityczną i ekonomiczną bazę. Przyjąwszy tę tezę, Amerykański Instytut Studiów Politycznych rozpoczął długi "marsz poprzez instytucje" - media, uniwersytety, instytucje publiczne, religijne, i kulturalne, które mają zmienić wartości kulturalne i osłabić moralność, a więc przygotować warunki do przejścia władzy politycznej i ekonomiczne w ręce radykalnej lewicy.
Dalej autor akcentuje z naciskiem, że głośna w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych minionego stulecia konwergencja (zbliżanie się i upodobnianie ustrojów gospodarczych Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego) odbywa się nadal, i to już tylko na zasadach i warunkach narzuconych przez komunizm. Padają porażające cytaty.
Gorbaczow: zasadniczo jako filozofia, jako model organizacji społeczeństwa, komunizm musi być traktowany z szacunkiem. Jeżeli wziąć pod uwagę zastosowanie pewnych do rozwoju sprawiedliwości społecznej i większą kontrolę państwa, istnieją pewne metody, które są użyteczne[...]. Potrzebujemy nowego społeczeństwa, nowej cywilizacji i konwergencji wszystkich elementów najlepszych w obu systemach (komunizmie i kapitalizmie).
Bliski doradca Clintona, Derek Shearer: gospodarka demokratyczna to nic innego tylko zakamuflowana forma gospodarki socjalistycznej. Wizja gospodarki demokratycznej powinna stać się dominującym poglądem ekonomicznym. Jest to coś, co Antonio Gramsci nazwał hegemonią ideologiczną.
Dlatego przekonująco brzmi konkluzja autora: Bardzo powoli, za to konsekwentnie [...] Ameryka przeżywa radykalną metamorfozę ustrojową. Z symbolu wolności przeradza się w symbol nowoczesnego totalitaryzmu. Nie ma tam terroru ani policji politycznej. Powszechny strach obywateli uzyskuje się w sposób całkowicie praworządny. Pałki przestały być potrzebne. Wystarczą sądy, prawnicy, urzędnicy społeczni i współobywatele. Przeciętny Amerykanin to potencjalny przestępca winien rasizmu, homofobii, użycia przemocy, nadużycia. W niektórych dziedzinach, takich jak media i edukacja, rak totalitaryzmu poczynił ogromne spustoszenie. W innych walka z nim trwa i - jak na razie - rokuje nadzieje na powodzenie.
Ostatni główny temat książki to globalizacja. Zdaniem autora, do pewnego stopnia sama globalizajcja nie jest problemem. Jest bowiem naturalnym efektem cywilizacyjnym, dzieckiem błyskawicznego rozwoju komunikacji, która zaciera dzielące nas różnice. Problemem staje się dopiero wówczas, gdy się bierze pod uwagę cel, któremu ma służyć. A stawka jest wysoka: praktyczne urzeczywistnienie idei konwergencji - utworzenie Światowego Rządu i Nowy (Socjalistyczny) Porządek Świata. Doszło do tego, że całe elity polityczne, których głównym obowiązkiem jest ochrona suwerenności własnych państw i narodów, stają się dla tej suwerenności największym zagrożeniem. Z przytoczonych wypowiedzi wyziera arogancki cynizm:
Narodowa suwerenność nie odpowiada potrzebie chwili i traci na znaczeniu, mimo że jeszcze wielu trzyma się jej kurczowo (Otto von Gablentz, ambasador RFN w Moskwie).
W ciągu kolejnych stu lat narodowość całkowicie straci na znaczeniu; wszystkie państwa będą uznawać jeden światowy rząd. Istnienie wszystkich krajów jest oparte na umowie społecznej. Bez znaczenia jak trwałe i nawet święte mogą się one wydawać, [...] wszystkie są sztuczne i przejściowe (Strobe Talbott, zastępca Sekretarza Stanu USA).
Jesteśmy świadkami nowej ery [...]. W końcu wieku znajdujemy się w punkcie wyrastania ponad dotychczasową formę państwa narodowego, która pociągnęła kontynent w otchłań [...] państwo narodowe z właściwą sobie koncepcją suwerenności przeżyło się. [...] Jest zbyt małe dla większych problemów [...] i zbyt duże dla wielu mniejszych (Roman Herzog, Prezydent RFN).
Na problemie globalizacji kończy się wątek informacyjny książki. Właściwie należałoby powiedzieć: "urywa się". Przypuszczam bowiem, że każdy czytelnik, ochłonąwszy po solidnej porcji rewelacji, zada sobie pytanie: No, dobrze, to jest komunistyczna droga do globalizacji, ale jak wyglądają inne? Wiadomo przecie, że i inne ideologie czy ruchy społeczno-polityczne w swej skarbnicy celów i w arsenale środków działania mają także globalizację. Choćby starsze od komunizmu wolnomularstwo. Tymczasem autor Fatalnej fikcji nie stawia kropki nad "i". Nie daje odpowiedzi na to - wydawałoby się - naturalnie nasuwające się pytanie ani nawet jej nie sugeruje.
Ale czy można z tego powodu postawić mu zarzut? Myślę, że nie. Przedstawienie bowiem globalizmu wolnomularskiego w rozmiarach analogicznych do komunistycznego powiększyłoby tylko objętość książki, a kropka nad "i" i tak nie zostałaby postawiona, gdyż pojawiłyby się kolejne pytania. Zarówno bowiem komunizm, jaki i wolnomularstwo zasadzają się na tej samej filozofii uniwersalizmu, na której opierają się nacjonalizmy narodów aspirujących do panowania nad światem. Znamy dobrze dwa z nich, a jest ich więcej. Powstaje więc pytanie: jaka jest relacja między nimi a globalizmem komunistycznym czy wolnomularskim?
I tu daje znać o sobie ukryty walor książki: inspirujący. Jej treść wypełniona jest myślami o ładunku inspiracyjnym. Pytanie goni pytanie, z jednego problemu wyłania się kolejny. Np. sama strategia komunistyczna urobienia Zachodu na nową modłę socjalistyczną według starego kroju ma kilka wymiarów. Przede wszystkim cywilizacyjny. Walka o hegemonię nad światem toczy się przecież między cywilizacjami. Atakują cywilizacje: chińska, turańska, bizantyjska i żydowska, a bronią się już tylko jakieś enklawy, ogniska oporu cywilizacji łacińskiej. Kto przewodzi cywilizacji atakującej? (Interesujące, co miałby tu do powiedzenia p. Andrzej Horodecki?) Ma też "fatalna fikcja swój wymiar eschatologiczny, katastroficzny czy apokaliptyczny. Są autorzy wiążący nadchodzenie Nowego Ładu Światowego z końcem czasów. Dalej, "fatalna fikcja" jest niewątpliwie dziełem spisku. Nasuwa się więc pytanie, jak wygląda ona na tle dziś już coraz szerzej uznawanej "spiskowej teorii historii"? Jednocześnie nadarza się okazja, by tę teorię oczyścić z wulgaryzmów i uwolnić od doktrynerskiego pojmowania.
Kropki nad "i" nie postawił Autor, nie postawi jej również recenzent, mający nadzieję, że na temat tej intrygującej książki rozwinie się tak bardzo potrzebna dyskusja. Książka wprost prowokuje do niej i myślę, że zechce w niej zabrać głos również Autor. Wymiana myśli jest konieczna, gdyż - jak twierdził F. Koneczny - obrona cywilizacji wyższej, będącej w konfrontacji z niższą, wymaga większego natężenia intelektu [...] i większej energii duchowej. Gdy powołani do tej obrony uchylają się od niej, w narodzie narasta zjawisko dezercji ku cywilizacji niższej. Początki jej obserwujemy, niestety, już od dawna.
 

ligaswiata
 
Coraz częściej nie pozwala się człowiekowi rozwijać i wykorzystywać wolnej woli lub
posiadać niezależnej wiedzy.

Człowiek musi dostosować się do tłumu i entuzjastycznie przyjąć uniwersalny system przekonań.  

Cała nasza kultura załamała się.  A jednak większość ludzi nie wie, ze niszczy się ich umysły bronią utajnonej wiedzy i tajemnej magii. Nasz świat stał się złudzeniem cudów i czarnoksięstwa, iluzji i widowiskowości.

Już sto lat temu tajne siły gotowały człowiekowi te smutne okoliczności.  Na przykład filozof
David Hume, w swoim znanym dziele Natrural History of Religion pisał:

„Zyjemy w świecie jak w wielkim teatrze, w którym źródła i przyczyny wydarzeń są całkowicie przed nami ukryte. Nie dysponujemy tez wystarczająca mądrością by przewidzieć, albo przeciwdziałać tym chorobom, które nam bez przerwy zagrażają.  

Zawieszeni jesteśmy przez cały czas pomiędzy życiem a śmiercią, zdrowiem i choroba, posiadaniem a chceniem, które rozdawane są między ród ludzki przez tajne i nieznane przyczyny, których działanie jest częstokroć niespodziewane i zawsze niewytłumaczalne.

Wobec tego te nieznane przyczyny stają się stałym przedmiotem naszych nadziei i obaw, i kiedy nasze pasje są bezustannie w trwodze w niespokojnym oczekiwaniu na zdarzenia, nasza wyobraźnia jest równie zajęta tworzeniem wyobraźni o tych mocach, od których jestesmy tak całkowicie zależni".

David Hume uświadomił nam, że jesteśmy jak stado ślepych myszy, które w gromadzie pędzą nad urwisty brzeg ku głębokiemu i zmąconemu morzu.  Świat stał się zauroczonym miejscem pelnym magii, a my staliśmy się nieszczęsnymi zahipnotyzowanymi mieszkańcami świata.  Nie mamy związku ze stara, bezpieczniejsza rzeczywistością ponieważ Nowa
Rzeczywistość, w tworzeniu której nie bierzemy udziału, zastąpiła prawdę.

Rekonstrukcja świata .To znany kompozytor Mozart odpowiedzialny jest za dzieło, które wolnomularstwo i tajne stowarzyszenia uznały i wychowały jako „ dzieło geniuszu".  Mówie o masońskiej operze „Zaczarowany flet", w której Mozart przedstawia wizje świata jako zrekonstruowanej i zaczarowanej świątyni.  Ta świątynia rozumu i natury rządzi władca i wizjoner nazwany przez Mozarta „Sarasto".

Czy nasz świat stał sie dzisiaj teatrerm lub sceną?  Czy jesteśmy zaprogramowanymi
śpiewakami opery, i czy rządząca elita dyryguje naszymi występami? Czy celem tej elity jest
odbudowa świątyni, by zmienić całą ziemie w wolnomularska „ świątynie rozumu i natury"?
Czy oszukana ludzkość maszeruje uszczęśliwiona w zuchwała, nowa przyszłość w takt wielkiego muzyka Pana, rogatego boga, który wygrywa wspaniałe utwory na swoim zaczarowanym flecie?

A co ważniejsze, zwrócmy uwagę, że w latch trzydziestych i czterdziestych Hitler i jego
oddziały magików i hipnotyzerów - amatorów - potrafiły przebudować rozwinięte technologicznie społeczeństwo Niemiec w wielki teatr iluzji.

Potrafili również nakłonić wykształconych i intelektualistów do barbarzyństwa i ciemiężenia innych ludzi.  Co stanie się więc z ludźmi lat dziewięćdziesiątych, kiedy Bractwo zdobędzie pełną kontrolę nad naszym losem?  Co stanie sie z ludźmi w tym wielkim operowym spektaklu wystawianym przez
Tajne Bractwo, kiedy nadejdzie trzeci, końcowy akt tego wiekowego dramatu?
Nowe barbarzyństwo?

Może odpowiedź na to pytanie dał nam Irwin Chargaff, ojciec bioinżynierii, rozważny
człowiek i zdobywca Nagrody Nobla.  Przyglądając się nowemu światu, który zmierza ku nam w chmurze ognia i pyłu, Chargaff ostrzega nas:
„Widzę początki nowego barbarzyństwa...które jutro nazwane zostanie „nową kultura"...Nazizm był prymitywnym, brutalnym i absurdalnym jego przejawem. Ale był to jedynie szkic tak zwanej przednaukowej moralnosci, która przygotowuje się dla nas na promieniejącą przyszłość".

Przerażający wniosek Chargaffa jest taki, że obecna ludzkość stoi na progu katastrofy
spowodowanej przez zdecydowanych na wszystko, wyrachowanych ludzi, którzy chcą zasiać w naszych umysłach ziarna nowej rzeczywistości.  

Ludzie ci są budowniczymi Nowej Kultury.  Ale świat, jaki konstruują wepchnie ludzkość w mroczna, czarna otchłań koszmaru.
 

ligaswiata
 
Ze względu na ogrom problematyki związanej z działalnością lóż wolnomularskich(masonerii) w przeszłości:

1. geneza powstania, początki działalności i program masonerii.

2. zagrożeń dla wiary, swobód obywatelskich, struktur społecznych, struktur i funkcjonowania państw narodowych.

3. inicjatyw masonerii mających na celu zmianę stanowiska Kościoła instytucjonalnego do niej.


4. stosunku władz Kościoła rzymskokatolickiego do wolnomularstwa na przestrzeni ostatnich
ponad 200 lat i współcześnie.

Geneza, program i początki masonerii.
Encyklopedyczna definicja masonerii nie osłania przed zwykłym czytelnikiem wszystkich
niuansów tej międzynarodowej organizacji. Dla przypomnienia:

MASONERIA – masońska wizja świata i człowieka
“Międzynarodowe stowarzyszenie, częściowo tajne, o charakterze naturalistycznym i filantropijnym, którego członkowie rozpoznają się za pomocą odpowiednich znaków i emblematów.”
Samo słowo masoneria wywodzi się z języka angielskiego (Free masons), franc.-“franc-macon”, niem. “Freimaurer”, pol. “wolnomularz”; określano w ten sposób murarzy, kamieniarzy i budowniczych, którzy organizowali się w międzynarodowe cechy i pod przysięga strzegli “przysięgi murarskiej”. Korzenie wolnomularstwa sięgają średniowiecza a konkretnie XIV w., gdzie podupadająca loża budowniczych katedr katolickich (mularzy), zaczęła przyjmować do swego grona także nie-mularzy. Właśnie wtedy weszli w jej skład spadkobiercy dawnych templariuszy i alchemików (zwanych różokrzyżowcami) i zajmowali się propagowaniem gnozy ( wiary w zbawienie przez wiedzę, a nie przez wiarę).Różokrzyżowcy zakładając masonerię dodali do symboliki cechu mularzy symbole alchemiczne i gnostyckie.

Oficjalna datą powstania masonerii jest dzień 24.06.1717 r. w Londynie. Powstanie Wielkiej Loży Londynu stało się możliwe dzięki połączeniu czterech mniejszych lóż Londynu.


W kilka lat później w 1723 r. dwaj pastorzy protestanccy Anderson i Desagulier napisali “Księgę konstytucji mularzy wolnych i przyłączonych”, owymi przyłączonymi byli właśnie gnostycy,którzy nadali właściwy splendor i ideologię temu nowo powstałemu tworowi.

Od tego momentu datuje się powstanie nowożytnej masonerii intelektualnej mającą swą podbudowę nie w tajemnicach cechowo-rzemieślniczych, lecz w gnozie pogańskiej.

Jest to bardzo istotne że do powstania kolejnej loży konieczne jest pozwolenie Loży- matki, nadającej konstytucję nowo powstałej jednostce terenowej. Loże założone bez tego dokumentu są określane jako nieregularne. Nawet jeżeli działalność i program loży nieregularnej był zgodny z założeniami masonerii regularnej to jednak w przypadku kompromitacji publicznej pracy takiej jednostki terenowej, pozostałe loże odcinają się jednoznacznie od niej (nawet jeżeli była “de facto” lożą regularną), określając ja jako powstałą w sposób nielegalny.

W ten sposób całość masonerii świeci nieskazitelnym blaskiem przed światem, a loża która była na tyle nieostrożna
że dała się przyłapać na jakimś przestępstwie lub aferze odchodzi w mroki historii a na jej miejsce powołuje się nowe, które mają wykonać odpowiednią część pracy masońskiej i podzielić los poprzedniczek. Cały XVIII w. to okres dynamicznego rozprzestrzeniania się masonerii po całej europie i poz nią. Kolejno powstawały w miastach portowych Hiszpanii,

MASONERIA – masońska wizja świata i człowieka

Włoch i Niemiec: (Madryt, Gibralartar, Florencja, Rzym (1735r.), Neapol, Wenecja, Liworno, Genua, Hamburg, Konstantynopol, Smyrna, New Jersey, Boston.


Dynamikę wzrostu siły wolnomularstwa obrazuje przykład Francji, gdzie między rokiem 1721(powołanie pierwszej loży w Dunkierce),a 1789 powstało 700 lóż. Do pierwszego i najbardziej znaczącego rozłamu w Światowym wolnomularstwie doszło w 1877 r., kiedy to Wielki Wschód Francji wyciął ze swej konstytucji & 2 Konstytucji Andersona który mówił o istnieniu Boga. Pomimo istnienia do dnia dzisiejszego tego rozłamu; tak loże anglosaskie, jak i loże powstałe z inicjatywy Wschodu Francji są ze sobą powiązane wspólnotą celów, wspólnych kongresów, wspólnych organizacji pomocniczych (Wielka Loża Alpina- Szwajcaria). Nie zdarzyło się również by deistyczna masoneria anglosaska potępiła antychrześcijańskie działania Wielkich Wschodów w Ameryce Łacińskiej, Hiszpanii i Meksyku.

Ryt Szkocki składa się z 33 stopni. Nie jest dla naszych rozważań istotne wyszczególnianie ich
tutaj lecz należało by zaznaczyć tylko, że dzielą się one na cztery części:

” “Masonerię Niebieska”- symboliczna.
” “Masoneria Czerwona”- kapitularna.
” “Masoneria Czarna”- filozoficzna.
” “Masoneria Biała”- administracyjna.

Pozostałe ryty wolnomularskie mają od 5 do 21 stopni wtajemniczenia.
Tajemnica masońska obowiązuje tak w płaszczyźnie poziomej jak i pionowej, tzn.: tak wobec profanów (tj. nie masonów) jak i pomiędzy kolejnymi stopniami wtajemniczenia wewnątrz masonerii.

Same zaś ryty wolnomularskie dzielą się na trzy podgrupy:

1) Ryty studiów filozoficznych; charakteryzują się niewielką ilością stopni, często używane są do
bezpośrednich akcji politycznych.
2) Ryty tradycyjne; loże związane z “Rytem szkockim dawnym i uznanym”, popularne
szczególnie w masonerii anglosaskiej.
3) Ryty kabalistyczne i mistyczne; związane z gnozą i różokrzyżowcami posiadają wybitnie enklawy charakter, zawierają jedynie wyższe stopnie wtajemniczenia.

Z tym rytem wiąże się Ryt Swedenborga.i Ryt Iluminatów Chrześcijańskich

II. Program masonerii:
a) Aspekt oficjalny doktryny
Propaganda masońska głosi oficjalnie w blasku fleszy i kamer telewizyjnych że jest organizacja przede wszystkim charytatywna, filozoficzną i filantropijna i postępowa.
Jej celem jest szukanie prawdy studia nad moralnością, walka z przesądami i praktykowanie miłosierdzia. W tym ujęciu masoneria pragnie pracować jedynie dla poprawienia materialnego i społecznego poziomu życia ludzi; uznaje Boga i broni Jego istnienia, podkreśla wyższość ducha nad materią i właśnie dlatego żaden ateista i materialista nie może być wolnomularzem.
Twierdzi się oficjalnie, że masoneria nie sprzeciwia się religii a jeszcze mniej Kościołow katolickiemu.

Zaleca się oficjalne do tego by każdy praktykował swoją własną religię Zapewnia też, że nie ma żadnej sprzeczności między nią a Kościołem. Oficjalne masoneria głosi szacunek do przekonań religijnych i politycznych ludzi, uznaje autonomię osoby ludzkiej,wszystkich ludzi uważa za wolnych i równych niezależnie od rasy , narodowości lub religii.Regulaminy wewnętrzne, prawa i konstytucje masońskie zabraniają rozmawiania ze współbraćmi na tematy polityczne i religijne.

Prawa wolnomularskie i obrzędy wymagają, żeby każdy mason był człowiekiem cnotliwym,mogącym być wzorem dla innych, nie może ulegać błędom i zabobonom, winien być patriotą
osobą rzetelną i słowną. Wolnomularz winien być osoba szlachetną, pobożną, opanowaną,obrońcą uciśnionych i pokrzywdzonych.

Istnieje kilka podstawowych warunków które musi spełnić kandydat na wolnomularza są to:
1.posiadanie opinii nieposzlakowanej
2.posiadanie dostatecznych środków utrzymania
3.posiadanie wykształcenia pozwalającego zgłębiać nauki masońskie
4) ukończenie 21 r. życia.
5) zamieszkiwać od co najmniej pół roku w obszarze oddalonym 100 km od najbliższej loży.
Przyjęcie do loży uzależnione jest od głosowania wszystkich obecnych i byłych masonów
regularnych.

Sami wolnomularze mówią o chrześcijańskim pochodzeniu swej symboliki, zaś źródła
pozamasońskie doszukują się elementów kabalistycznych, judaistycznych, zaczerpniętych z
magii egipskiej, chaldejskiej, gnozy.

Symbolika wolnomularska przenika wszystko wewnątrz tej społeczności:
- uroczystości
- przedmioty używane
- słowa
- znaki i gesty

Symbole masońskie:
- Słońce: symbol oświecenia masona, a także symbol Boga.
- Księżyc: symbol oświecenia mistrzów
- Sznur z frędzlami: znak jedności masońskiej
- Trójkąt i kompas: trójkąt oznacza umiejętność kierowania ludźmi
-Troje drzwi: przypominają troje drzwi Świątyni Salomona
- Siedem stopni: należy podeptać ich, gdyż oznaczają siedem grzechów głównych.
- Kolumna południowa: oznacza mądrość
- Kolumna północna: oznacza cnotę uczniów
- Mozaikowa posadzka: symbol jedności masonerii pomimo różnic światopoglądowych i
religijnych.
- Domek: przypomina miejsce spotkania Hirama i Salomona.
- Glob: oznacza globalne aspiracje masonerii
- tablica: miejsce zakreślania planów masońskich
- Linia: oznacza prawość w kierowaniu poczynaniami współbraci
- Kamień obrobiony: przeciwieństwo kamienia nieobrobionego tj. profana, lub świeżo przyjętego
do masonerii
- Równowaga: symbol mocy i prawości.
- Młotek i dłuto: symbole procesu obróbki osobowości.
- Kielnia: symbolizuje niewzruszone zasady sprawiedliwości i moralności. Służy w zamyśle do
polerowania chropowatości współbraci.

OKO W TRÓJKACIE: “Świetlista delta” Logos , kreacjonistyczne Princypium, Wielki Architekt
Wszechświata, a wg założyciela satanistycznej loży “Oświecenie” Adama Weishaupt’a- “szatańskie oko” spoglądające i kontrolujące społeczeństwo.
CYRKIEL: oznaczenie miłości humanistycznej, Jim Shaw autor demaskatorskiej książki

“Śmiertelna pułapka” tłumaczy ten symbol jako konieczność ograniczenia popędów i żądz.
W rzeczywistości zestawienie symboliki cyrkla i kontownicy ma wymowę quasi seksualną(pasywna kontownica- pierwiastek (ziemski niższa zmysłowa natura)- żeński, cyrkiel umieszczony jest nad kontownicą jako akcent aktywny (sił witalnych i kosmicznych) męski.
SWASTYKA: solarny symbol pochodzenia hinduskiego, oznaczający bóstwo solarne o charakterze władczym (bóstwo władców).
LITERA “G”: oznacza wszelkie bóstwo a także geometrię.
PUNKT W KOLE: oznacza ograniczoność doczesną masona, posiada także wymowę powiązana z kultem fallicznym
BIBLIA: jest symbolem prawdy , spoczywa ma stole podczas zebrań lożowych, w zależności od tego gdzie znajduje się loża (pod względem geograficznym) może być zastąpiona Koranem,
świętymi pismami hindu i inn. W masonerii biblia ma jedynie znaczenie symboliczne, nikt nie liczy się z duchem i przesłaniem właściwym tej Wyjątkowej Świętej Księgi.

b) Właściwy program wolnomularstwa:
Właściwy stosunek światowej masonerii do spraw najbardziej nas interesujących tj. spraw wiary, zbawienia, Kościoła chrystusowego rzymsko-katolickiego, do osoby Jezusa Chrystusa na przestrzeni ponad 200 lat jej działalności postaram się przedstawić. Pragnę podkreślić tutaj, że opierałem się jedynie na wypowiedziach samych wolnomularzy, oraz na publikacjach przez nich
firmowanych.


“Bóg przewidując, że religia, ten wytwór czysto ludzki, obudzi namiętności które staną się przyczyną zguby, wlał w serca każdego rozumnego człowieka religię naturalną, którą uwidacznia wolnomularstwo…Masoneria jest streszczeniem mądrości Boskiej i ludzkiej,… JEST ONA MORALNOŚCIA POWSZECHNĄ właściwą mieszkańcom wszelkich klimatów i wyznawcom wszelkich religii. NIE PODLEGA ONA PRAWOM, ALE JE NADAJE, gdyż moralność jest jedna i nienaruszona”. Dalej podaje się że “Masoneria widzi we wszystkich ludzi braci, których wzywa do swej świątyni, dla pozbycia się w niej przesądów narodowych i wyrzeczenia się błędów religijnych swych ojców”


Widać więc, że pod płaszczykiem pokojowego współistnienia Wiary i Wolnomularstwa,masoneria próbuje doprowadzić do powszechnego indyferentyzmu i ateizmu religijnego, by na
gruzach religii, na bazie własnych praw stworzyć “nowego człowieka wolnego od religii nadprzyrodzonej”. (“opium dla ludu”) Uważny badacz historii współczesnej usłyszy niejako w
tym echo dogorywającej obecnie Komuny.
Nie staje się to jednak dziwne, wziąwszy pod uwagę, że wielu działaczy Międzynarodówki Socjalistycznej było jednocześnie masonami. Potwierdza to zresztą sam wielki mistrz Wielkiego Wschodu Francji w latach 1979-1981,
1984-1987-Roger Leray, na pytanie czy można być masonem i komunistą- zarazem;
odpowiedział:
“Tak, są masoni komuniści, Niezbyt liczni (…)Bywali komuniści masoni nawet w latach
1920-1945, kiedy Moskwa na wzór Rzymu, rzuciła swą ekskomunikę”.(“Ars Regia”,
nr1(2),R.II:1993,s.94-95.)

Według masonerii człowiek który przemawiał w imieniu Boga Izraela BYŁ OSZUSTEM, gdyż masoneria może zgodzić się jedynie na bierną obecność Boga w dziejach. Dążeniem docelowym wolnomularstwa jest wyeliminowanie deizmu, wszelkiej religii nie tylko katolickiej.


Chodzi tutaj o magiczną libertas- wyzwolenie się od wszelkiej zwierzchności religijnej, cywilnej, jak również o absolutny anarchizm moralno-światopoglądowy. Symboliczne odbudowanie Świątyni Natury, nadanie człowiekowi absolutnej wolności taką jaką miał podczas stworzenia,odnośnie do innych ludzi, jak również względem wszystkiego co istnieje.Według tych pojęć obowiązkiem człowieka jest, obywatela jest nie poddawać się żadnemu prawu, nie przyjmowanie żadnego zobowiązania, czyli jednym słowem niczego takiego co by czyniło zależnym od kogokolwiek. Głosząc (nieoficjalnie takie poglądy) masoneria burzy zasady dekalogu, podstawy cywilizacji łacińskiej, a tym samym sama stawia się w roli adwersarza Kościoła rzymskokatolickiego.

Najwyższym stadium wiedzy masońskiej jest apoteoza OGNIA-JEDYNEGO BOGA ŚWIATA, cześć lingamu indyjskiego (POD POSTACIĄ RÓŻANEGO KRZYŻA)- SYMBOLU ROZRADZANIA SIĘ POWSZECHNEGO, czyli triumfu odniesionego przy pomocy naturalistycznej racjonalistycznej prawdy nad kłamstwem, wolności nad niewolą, światła nad ciemnością, życia nad śmiercią. Masoneria światowa uzurpuje sobie absolutne prawo do wzbicia się ponad wszelka religię i jakiegokolwiek Boga.


Skrajny determinizm wypowiedzi słynnego wolnomularza i filozofa- Voltaire’a “wolność woli nie istnieje, są to tylko wyrazy bez znaczenia, nie różnimy się niczym od zwierząt, oraz że w końcu świat cały jest wielką maszyną podlegającą odwiecznym prawom …”, skłonił myślicieli masonerii do stwierdzeń uderzajacych w swerę obowiązów istoty ludzkiej względem Boga, bliźniego oraz względem samego siebie.

W jednym ze swych dokumentów stwierdza się że: “Masoneria uznaje tylko prawdy rozumowe, opierające się jedynie na dowodach naukowych.Zwalcza przesądy, zabobony, które sa źródłem autorytetu różnych Kościołów.” Proszę państwa, to co się obecnie dzieje w mediach szczególnie zachodnich, gdzie mówi się w samych superlatywach o prawie jednostki ludzkiej do samobójstwa, pochwalaniu i usprawiedliwianiu moralnym p. “dr Śmierć”, to jest nic innego jak aplikowanie nieświadomej niczego opinii publicznej środka usypiajacego, przed globalnym wprowadzeniem odpowiednich uregulowań ustawodawczych, sankcjonujących taki stan rzeczy.

Instrukcja wysokiej wenty (1819) mówi: “Nasz ostateczny cel jest ten sam co Voltera i Rewolucji
francuskiej; unicestwienie raz na zawsze katolicyzmu, a nawte samei idei chrześcijańskiej,,
która stanąwszy na ruinach Rzymu, stała by się później jego przedłużeniem”
Do rozkładu społeczeństw łacinskich wyznaczać miała dyrektywa Wielkich Wschodów zgromadzonych na kongresie w Genewie w 1922 r. Oto one (niektóre):

1) popieranie ruchu sekciarskieego
2) popieranie organizacji teozoficznych i wolnomyslicielskich
3) zwalczanie szkoły religijnej
4) popieranie rewolucji obyczajowej
5) popieranie skrajnego feminizmu, oraz wysiłki w zniwelowaniu różnic w traktowaniu płci
6) nieograniczoną wolnośc mediów ( prasa, radio, kina, teatr) w szkalowaniu i ośmieszaniu postaw religijnych

Cele te nie uległy zapomnieniu ani tez nie zostały zarzucone:
w 1971 r. znany mason H. Caillavet oręował za liberalnym tekstem ustawy pro aborcyjnej, oraz
za usunięciem przepisów dyskryminujacych homoseksualistów. Walka z “Tiarą i Koroną”, trwa nieprzerwanie od rewolucji Francuskiej 1789 r. Wolnomularstwo ma swój udział w wielu rewolucjach, buntach skierowanych przeciwko legalnej władzy, szcególnie w krajach katolickich:
Portugalia (1910), Meksyk, Chile, Argentyna,Cuba (1960), dzieło loży “Evolucion”, w Rosji carskiej (1917), wojne domową w Hiszpanii (1936-1939).
W skali globalnej polityki już w latach miedzywojennych podjeto pierwszedziałania mające przygotować grunt pod przyszły “Rząd Świata”. Na jego czele mają stanąć oczywiście ludzie “Oświeceni”- klan filozofów, samozwańczych kreatorów ludzkich sumień.


Ideę takiego rządu głosił już słynny Albert Pike (1809-1891), generał w Armi Konfederatów podczas wojny secesyjnej w Stanach Zajednoczonych A.P. Deklaracja utworzenia “ogólnoświatowej republiki” została podjeta współcześnie w 1968 r. Przez Wielkiego Mistrza
Wielkiego Wschodu Francji-niejakiego Leray’a. “Przed dwustu laty kawaler de Ramsey zapowiadał ogólnoświatową republikę. Od tego czasu (…) masoni całego Świata niezmordowanie trudza się przy jej konstrułowaniu.”


W 1989 r. J. Plancard d’Assac napisał: “Konstrułowanie przestrzeni europejskiej nie jest dla masonów niczym innym, jak przygotowaniem przestrzeni ogólnośiatowej, Ojczyzny- Ziemi!”


W 1958 r. w Wersalu miało miejsce posiedzenie Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Rządu Światowego, w którym uczestniczyli przedstawiciele 38 państw i rządów. Podpisal;i oni tzw. “Kartę Wersalską”- 08.09.1958 r.


Współczesnie w 1992 r.- inna grupa tzw. “Komisja Trójstronna”- która nazywana jest “planetarną rada nadzorczą” i “niewidzialnym rzadem światowym”.Jej inicjatorem jest nasz rodak- prof. Z. Brzeziński.

Ciekawym tworem jest także “Rada Wzajemnego Oddziaływania” (“Inter Action Council”), jej
członkami sa b. Szefowie państw i rządów. W 1992 r. prof. Br.Geremek został zaproszony na
posiedzenie tego ciała na konferencję zatytułowaną “Poszukiwanie Nowego Ładu Światowego”- do Meksyku.
III. Stosunek Kościoła katolickiego do Masonerii
Dla nas katolików wykładnia Kościoła, w kwestii przynależności wiernych do masonerii pozostaje niezmienna od ponad 280 lat.
“Kościół Katolicki i masoneria to dwie organizacje, dwa światopoglądy i dwie wiary, które się wzajemnie wyłączają i potępiają.”


Chociaż masoneria nigdy oficjalnie nie prezentowała swego systemu religijnego, zasłaniając się racjonalnym systemem etycznym to jednak jej program pomijał objawienie Boże, wywołując ze strony Kościoła stanowczy sprzeciw. Przełożyło się to na ponad 400 dokumentów w tym 14 encyklik papieskich. Pierwszą z nich była bulla “In enimenti apostolatus speculo”- Klemensa XII ogłoszona 28.04.1738 r. potępiała organizację masońską w słowach “mających moc wieczystą”.

Dokument ten motywował swoje stanowisko:
1) tajemniczością zakonu Masońskiego
2) okolicznością sprzeciwiania się cywilnym i kościelnym ustawom.
Następny z papieży Benedykt XIV w buli “Providas Romanorum Pontificum”, wyszczególnia
następujące powody zajętego stanowiska:

1) powszechność w dostępie do zakonu ludzi wszelkich religii i sekt
2) ścisły sekret masoński
3) konieczność składania przez adeptów lóż przysięgi zachowania sekretu nawet przed
władzami cywilnymi i kościelnymi
4) sprzeciwianie się prawu cywilnemu i unikanie jej kontroli nad swą działalnością Papież Klemens XII wydał kilka dokumentów przeciwko działalności lóż.(1758, 1759,1766) Pius VI ogłosił dn. 25. 12.1775 r. bullę “Inscrutable”, w której powtórzył za Klemensem XII potępienie tej organizacji.


Pius VII w bulli z 13.08.1813 r. oraz w liście apostolskim z 13.09.1821 r. dokonał kolejnego potępienia masonerii. Ten sam papież pod sankcją ekskomuniki zakazał czytania i przechowywania pism wolnomularskich. Następne bulle to w kolejności:


-Leona XII; “Quo Graviora” z 1303.1825 r.
- Piusa VIII; “Traditi” z 21.05.1829 r.
- Grzegorza XVI; Mirari vos” dn. 15.08.1832 r.
- Piusa IX; ponad 20 razy potępił tę organizację i zakazał jej działalności, w jego bulli padają bardzo istotne stwierdzenia: “Niegodziwa i zgubna ta sekta jest fatalną zarówno dla zbawienia dusz, jak i dla spokoju społecznego… pała żarząca nienawiścią do religii Chrystusowej, i do prawowitej władzy a rządzą do jednej tylko myśli jako do celu, by zniszczyć wszelkie prawa Boskie i ludzkie” – Leona XIII; encyklika “Humanus Genus”, z dn. 20.04.1884 r., oraz w pozostałych dokumentach do biskupów wielu krajów świata w latach 1887-1902.


- Instrukcja “Św. Ofiicjum” z dn.10.05.1884 r. “jest rzeczą oczywistą, że encyklika “Latae
sententie spada na sekty masońskie i im podobne które spiskują przeciw Kościołowi i prawowitym władzom cywilnym , bez względu na to czy czynią to potajemnie czy jawnie, czy zobowiązują lub nie swych adeptów do składania przysięgi zachowania tajemnicy”.
- Benedykt XIV potwierdził i potrzymał w mocy wszystkie wydane przed nim dokumenty w tej tematyce. Kanon 2335 Prawa kanonicznego ogłoszony dn. 27.05.1917 r. mówił:


“Katolicy wstępują do sekty masońskiej, względnie do jej podobnych stowarzyszeń, walczących
z Kościołem i legalnymi władzami cywilnymi, popadają tym samym w ekskomunikę, zarezerwowaną Stolicy apostolskiej, simpliciter”.
-Pius X wydał dwa dokumenty; 11.02.1906 r., oraz 06.01.1907 r.
-Pius XI mówił na temat masonerii w dwu encyklikach “Une fois encore” z 03.05.1932 r., oraz w encyklice o Bezbożnym komunizmie “Divini Redemptoris” z 19.02.1937 r.
W roku 1932 Cerkiew prawosławna również zajęła stanowcze stanowisko przeciw masonerii. Dokument ten potępił organizacje będące pod wpływem wolnomularstwa YMCA, teozofię, oraz antropozofię.

W latach powojennych (1946, 20.04.1949r.) W 1958 r. Pius XII nazwał masonerię “wylęgarnią wszelkiej herezji”. Pierwsze symptomy próby zmiany stanowiska Watykanu w stosunku do masonerii datują się dopiero od pontyfikatu Jana XXIII


W obliczu walki o prawa człowieka, tak przez masonerię jak i przez Kościół, kwestia przynależności katolika do wolnomularstwa stała się znowu otwartą. Wiele zamieszania wprowadził w Polsce “Tygodnik Powszechny” formułując takie slogany jak: “Zmiana stosunku Kościoła do masonerii”, “jesteśmy dziećmi jednego Boga w zaślepieniu”- [Tyg. Powsz. Nr 16(691) z 22.04.1962 r, nr 19(1007) z 12.05.1968 r., nr 36(1180) z 5.11.1971 r.].

Znane są przykłady współpracy lóż amerykańskich z miejscowymi lożami, oraz współpraca biskupów brazylijskich na polu pomocy dla bezrolnych lub ubogich chłopów.


Często tak w Ameryce Północnej, Południowej miało to swój epilog w postaci wręczania okazjonalnych medali i pamiątek przez obie strony sobie nawzajem w blasku fleszy i kamer.Wszystko to potęgowało i tak już duże zamieszanie w sumieniach wiernych, co do kwestii przynależności katolików do tej organizacji.

Po soborze Watykańskim II rozpoczął się trwający prawie 20 lat dialog przedstawicieli kościoła ze stroną masońską Ze strony Kościoła przewodniczył kard. F. Konig, dialog ten zaowocował dokumentem zatytułowanym “Wyjaśnienia dotyczące dialogu Kościoła z masonerią”- z dn.05.07.1970 r. w Lichtenau (Austria). Dokument ten postulował zmianę dotychczasowego podejścia Kościoła do masonerii.


W latach 1974-1980 odbywały się spotkania między przedstawicielami episkopatu Niemiec, a
delegacją lóż niemieckich. Dn. 12.05. 1980 r. wydano oświadczenie w sprawie przynależności katolików do masonerii”. Dokument ten podtrzymał wcześniejsze zakazy dotyczące przynależności do masonerii katolików.

1) Masoneria podkreśla humanistyczne i etyczne źródła swego światopoglądu (neguje objawienie Boże)
2) Podejście do obiektywnej prawdy znamionuje relatywizm, co przekłada się na odrzucenie dogmatów Kościoła
3) Masoneria przyjmuje wyznawanie każdej religii co potwierdza jej stanowisko wobec katolicyzmu.
4) “Wielki Architekt Wszechświata” posiada charakter deistyczno- manichejski
5) Obraz Boga i Jezusa Chrystusa nie jest tożsamy z ujęciem- nie tylko katolickim, ale nawet chrześcijańskim
6) Pojęcie tolerancji jest różne aniżeli u katolików
7) Rytuały masońskie mające miejsce podczas czynności inicjacji w lożach mają znamiona konkurencyjności względem liturgii katolickiej.
8) Etyczne doskonalenie człowieka realizuje się w masonerii na płaszczyźnie racjonalistycznonaturalistyczne.
W religii katolickiej przez udział łaski bożej.
9) Masoneria współczesna mieści w sobie różne kierunki od ateistycznych wielkich Wschodów po tzw. masonerię chrześcijańską (ta ostatnia bliższa jest pozostałym rytom aniżeli chrześcijaństwu).

Dnia 17.02.1983 r. Kongregacja Doktryny Wiary wydała Oświadczenie w Sprawie Masonerii:

“W dn. 19.07.1974 r. przesłała niniejsza Kongregacja niektórym Konferencjom episkopalnym list zastrzeżony na temat interpretacji kanonu 2335 Prawa Kanonicznego, który to kanon zabrania katolikom pod sankcją ekskomuniki zapisywania się do organizacji masońskich i do im podobnych stowarzyszeń. Ponieważ wspomniany list, przeniknąwszy do opinii publicznej dał powód do błędnych i tendencyjnych interpretacji, przeto KDW nie przesadzając dyspozycji nowego kodeks, potwierdza i precyzuje następujące dane:


1) Dotychczasowa praktyka dyscyplinarna Prawa Kanonicznego nie została w niczym zmieniona.
2) Nie została więc skasowana ekskomunika, ani inne przewidziane kary.
3) Co do wspomnianego listu zaś, i co do zagadnienia, jak należy interpretować wymieniony w
nim kanon, było zamiarem KDW przypomnienie ogólnych zasad interpretacyjnych prawa karnego, według których poszczególne wypadki osobiste mogą być pozostawione osądowi odnośnych Ordynariuszy. Nie było zaś zamiarem KDW upoważnienie Konferencji Episkopatów do publicznego wygłaszania orzeczeń o charakterze powszechnie obowiązującym na temat organizacji masońskich, które by mogły spowodować utrącenie powyższych norm.”


W tym samym roku doszło do zmiany kanonu z 2335 na 1374. Brzmi on następująco:


“Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciwko kościołowi,powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenia lub nimi kieruje powinien być ukarany interdyktem”.


Dn. 26.11.1983 r. Kongregacja Doktryny Wiary wydała deklarację o stowarzyszeniach masońskich”(AAS 76/1984/30nn.), stwierdza się w niej, że iż pomimo, że nowy Kodeks Prawa Kanonicznego nie wymienia z nazwy masonerii, to należy stosować wobec niej zasady dotyczące stowarzyszeń. Pozostaje zatem niezmieniona negatywna sentencja Kościoła wobec stowarzyszeń masońskich, ponieważ ich zasady nie są zgodne z nauką Kościoła.

Stąd aktualny pozostaje zakaz wstępowania katolików do masonerii. Chrześcijanie którzy wstąpiliby do niej są w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej.Kościół Anglikański zajął (podobne do katolickiego) stanowisko wydając swe oświadczenie w 1987 r.

Kościół Ewangelicki w wyniku przeprowadzonych rozmów ze stroną masońska, pozostawił wybór drogi postępowania sumieniom swych wiernych.

Bibliografia
1) Cahill E.Ks., Masoneria, Krosno1993
2) Czepułkowski Henryk, Antykościół w Natarciu!, Warszawa 1994
3) Dillon F. Jerzy Bp, Masoneria zdemaskowana czyli Walka Antychrysta z Kościołem i
cywilizacją chrześcijańską, b.m.w 1994
4) Eger Feliksa, Historia masonerii i innych towarzystw tajnych, Komorów 1997
5) Fisher A. Poul, Szatan jest ich bogiem, encykliki papieskie i wolnomularstwo, Poznań 1994
6) Falley Denis, Chrześcijaństwo a zorganizowany naturalizm Masońsko-Żydowski, Warszawa
1997
7) Giertych Maciej, Nie Przemogą!- Antykościół, Antypolonizm, Masoneria, Wrocław 1995
8) Golędzinowski Jacek, Sekrety Masonów, b.m.w. 1993
9) Hass Ludwik, Masoneria Polska XX wieku-Losy, Loże, Ludzie, Warszawa 1993
10) Krajski Stanisław, Masoneria Polska i okolice, Warszawa 1996
11) Krajski Stanisław, Masoneria polska 1993, Warszawa 1993
12) Lassus de Arnaud, Masoneria- Intrygująca tajemniczość…, b.d.i.m.w.
13) Lassus de Arnaud, New Age Nowa Religia?, Warszawa 1993
14) Lassus de Arnaud, Masoneria, Masoneria czyżby papierowy tygrys”, Warszawa 1994
15) Nasierowski Tadeusz, Wolnomularstwo bez tajemnic, Warszawa 1996
16) Marris Texe, Tajna Władza Świata…, b.d.i.m.w.,
17) Osvaldo D., Wspólnoty kościelne niezależne grupy religijne sekty…, Warszawa 1994
18. Pelczar Sebastian Józef Bp, Masoneria…, Poznań 1997
19. Poradowski Michał ks., Nowy Światowy Ład, Poznań 1994
20. Poradowski Michał ks., Talmud czy Biblia”,Warszawa1993
21. Rodriguez Caro Maria Jose Kard., Wolnomularstwo i jego tajemnice, Krzeszowice 1998
22. Shaw Jim & McKinney, Śmiertelna Pułapka, Gdańsk 1993
23. Siewierski Jerzy, Dzieci wdowy czyli opowieści masońskie, Milanówek 1992
24. Still T. William, Nowy Porządek Świata- Odwieczny plan tajnych towarzystw, Poznań 1995
25.Virebeau Georges, Papieże Wobec Masonerii, Komorów 1997
26. Zwoliński Andrzej ks., Starsi Bracia, Kraków 1994
27. Zwoliński Andrzej ks, Wokół Masonerii, Kraków 1995

Ars Regia, rocznik 1993-1994
Gentelmen nr 1/1999 r.

(Kopiowanie tylko z podaniem zródła i adresu www)
 

oligocen
 
Wolnomularstwo to quasi-religia liberalnego kapitalizmu.

Masoneria: tolerancja, rozmywanie wartości, walka z dogmatami - doc. Józef Kossecki

 

kciuk-pl
 
Program popularnonaukowy poświęcony Wolnomularstwu. Przybliża historię masonerii, legendy na temat jej powstania, cele i dążenia. Wspomniane są nazwiska sław...

Link: www.kciuk.pl/Masoni-a-sprawa-polska-5-5-a88152
 

ligaswiata
 
„Masoneria jest instytucją żydowską,
której historia, stopnie, godności,
hasła i nauki są żydowskie od początku
do koñca!”
Rabin dr Izaak M. Wise
W „Israelite of America“
Z dn. 3.08.1855 r

„Naszym celem jest zatknięcie sztandaru na wszystkich kościołach i na Watykanie. Przyjdzie czas, gdy Chrystus, Pan Niebios,
kłaniać się będzie Panu naszemu, Panu Ziemi!”
Z mowy Wielkiego Mistrza Loży Włoskiej

CZYM JEST MASONERIA?

Odpowiedzią nie będzie łatwa. Masoneria jest bowiem zjawiskiem
historycznym złożonym i wielostronnym, zrodzonym w mrokach
i żyjącym do dziœ przede wszystkim pod ziemią...
Ignacy Oksza-Grabowski w książce pt. „Masoneria” pisze:
W piątek dnia 13 października, roku 1307 w zamczysku paryskim
Temple uwięziono Jakuba de Molay, wielkiego mistrza Rycerskiego
Zakonu Templariuszy, a wraz z nim 140 rycerzy. Jednoczeœnie uwiê-
zieñ dokonano w całej Francji. Rozkaz wydał król francuski Filip IV
Piękny, wnuk Ludwika Świętego za zgodą papieża Klemensa V.
Proces Templariuszy trwał 7 lat i zakończył się spaleniem na stosie, na wyspie Sekwany, obok katedry Notre Dame, tego¿ Jakuba de
Molay i jego towarzyszy. Jednoczeœnie bullę papieską Zakon Templariuszy został zniesiony jako wpadły w moc szatana i uprawiający kult nie Boga Chrzeœcijañskiego,
lecz KULT DIABŁA W POSTACI BA£WANA, zwanego Baphometem.
Co znaczy Baphomet?

Jako akrostych, czytany wspak, według kryptografii Kabały, księgi żydowskiej, będącej dalszym ciągiem Talmudu czyta się Temohpab. A znaczy „Templi omnium hominum pacis abbas” tj. „ opat świątyni pokoju wszechludzkości ”.

Mamy tu do czynienia z dwoma słowami będącymi w wielkim kursie i w naszych czasach, mianowicie z „pokojem” i z „wszechludzkością”.
Ponieważ historia ludów jest nieprzerwanym pasmem przyczyn
i skutków, widzimy, że proces Templariuszów nie skończył się
w początkach stulecia XIV, lecz trwa w dalszym ciągu i dzisiaj, i to
w postaci nierównie silniejszej niż wtedy.

Ilekroć społeczeństwa europejskie zetknęły się masowo ze
Wschodem, zawsze następowała walka pojęć przeciwstawnych,
doprowadzająca zawsze do tak zwanych rewolucji, czyli do
krwawych, nieludzkich przewrotów i do okresów nieszczęśliwych. Gdy wśród wojen krzyżowych setki tysięcy ludzi zachodnich zetknęły się z misteriami, z czarną magią, z satanizmem, z assasziwizmem, z jehowizmem Wschodu, nastąpiło mocne
zarażenie się kultury łacińskiej pojęciami orientalnymi odpowiednimi dla ludów azjatyckich, ale rozkładowymi dla europejskich.

Świat diabła i czarów naszedł na Europę. Jako zjawisko stałe
w takich okresach, wystąpiła przewaga żydów uprawiających
magię złota, w które miały się zmieniać wszelkie cnoty, szlachetne popędy i prawdziwa religijność. Prawie wszystkie ówczesne zakony rycerskie poszły drogą swojego „Baphometa”.

Polska dobrze poznała swoich rycerzy Maryi, to jest Krzyżaków,
którzy w końcu przeszli na protestantyzm. Ich okrucieństwo, ich
rozpustę, ich chciwość materialną, a to wszystko przelało się na
Prusy Brandenburskie.

Templariusze w swoich białych płaszczach z czerwonymi krzyżami rozłożyli się wcześniej w atmosferze popołudniowych rozkoszy. Zdobyli oni taką potęgę złota, że wraz ŻYDAMI BYLI ÓWCZESNYMI BANKIERAMI PAŃSTW.
I pośrednikami królów. A złoto prowadzi nieuchronnie do kultu Baphometa wtedy i dzisiaj.

Filip IV Kapet, łamiąc Templariuszów, powodował się przenikliwie racją polityczną. Jednoczeœnie osiągnął dwa cele: uwolnił władzę monarszą od potężnego współzawodnika i zabrał ich majątki.

Lecz bezwiednie, niszcząc Templariuszów i powściągając żydów,
stał się politycznym ojcem Renesansu, umożliwił ten wielki ruch
twórczy, który odrodził Europę z czadu satanistycznej mistyki
Wschodu. Niestety, nie na długo. Bo chociaż Templariuszów wytępiono, Baphomet ukrył się, stał się patronem wszystkich nowoczesnych ewolucji, a w bolszewizmie osiągnął największe powodzenie polityczne, jakie kiedykolwiek odniósł na świecie.
Podajemy w tej książce wizerunek Baphometa taki, jaki jest narysowany w XII Tajemnicy Wielkiego Taro:
Kozioł z wielkimi rogami, z piersią kobiecą, z kopytami skrzyżowanymi, siedzi na ujarzmionym globie. Na łbie ma pentagrammę (taką jak bolszewicka), dymi siarką. U pleców ma skrzydła. Prawa ręka, z napisem Solve (rozwiąż) i złożonymi na krzyż palcami wyciągnięta ku znajdującemu się u góry półksiężycowi. Lewa ręka,
z napisem Cagula (zwiąż), z palcami skrzyżowanymi wyciągnięta
do półksiężyca w dole. Na pokrytym łuską brzuchu ma Kaduceusz
Hermesa, pospolicie znak sztuki lekarskiej, tutaj symbol drzewa
wiadomości dobrego i złego.

Otóż statua - bałwan tego Baphometa, z rubinami zamiast oczu,
była dana, według podania masońskiego, Templariuszom przez
samego „Wielkiego Budowniczego Świata”. Od Templariuszów
miał przejść tajnie do socynianów, a od tych do masonów.

Resztki Templariuszów uciekły do Szkocji, gdzie przechowywały prochy Jakuba de Molay i bałwana Baphometa. I ten kraj STAŁ SIĘ KRAJEM „CZARNOKSIĘŻNIKÓW”
I CZAROWNIC co tak plastycznie maluje Szekspir w Makbecie. Tu wziął początek i główny odłam masonerii: masoneria szkocka ze swym słynnym rytuałem.

Ów bałwan, jak twierdzi Bostunicz (Masoni i rewolucja rosyjska),
znajduje się w miejscu pobytu „Zwierzchniej Rady Świata”, założonej 31 maja 1801 r. w nadmorskim mieście Charleston w Stanie Karolina Ameryki Północnej przez żyda Izaaka Longa. Po śmierci czarnego Anty-papieża Alberta Pike’a, głowy międzynarodowej masonerii, nowy anty-papież Adrian Lemmi przeniósł „Zwierzchnią Radę Świata” wraz z Baphometem do Rzymu, gdzie prezydentem
tej Rady jest żyd Natan b. burmistrz Rzymu.
 

portalpolskieradio
 
portal polskieradio: "Polowanie" na masonów pracujących w administracji - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1mdhbu #Portugalia #masoneria
 

kciuk-pl
 
Chyba nie musimy nikomu przypominać, że to masoni rządzą światem? Słyszałem już chyba o wszystkim: dziewice składane w ofierze, krew z kozy i inne orgie. Masoni stworzyli Nowy Światowy Porządek, wyznają diabła, zamordowali Marilyn Monroe... no ale serio?

Link: www.kciuk.pl/Masoni-to-bardziej-Zlotopolscy-niz-…
 

dextella
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

antypolak
 



Pan Kogut trochę się uniósł.
czy to emocje przeważyły czy wypity wcześniej alkohol?
Nie będę insynuować,ale sposób wypowiadania się świadczyć może o paru promilach.
Prezydent Lech K-mimo tego że nie popierałem go,to go szanowałem.Prezydent to prezydent.
Nikt go nie wyzywał,niektórzy faktycznie niesprawiedliwie go atakowali (jak np Palikot za "małpki") ale to kancelaria składa zamówienia a nie on.
Największym wstrząsem nie była dla nich  jak sądzę śmierć Kaczyńskiego-ale fakt że od tego momentu nie mają oparcia w człowieku który im wierzył,który ich występki usprawiedliwiał i  którym mogli bezkarnie manipulować.
  • awatar gość: http://wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/sensacyjne-fakty-na-temat-katastrofy-smolenskiej,1,4209070,wiadomosc.html
Pokaż wszystkie (1) ›
 

wrrrrrrrrrr
 
Jażombek: Bardzo ciekawy filmik znalazłem wczoraj na YouTube. Gorąco polecam.

NIE PRZESTRASZ SIĘ.



Całkiem ciekawa sprawa taki RIFD. Pełna kontrola :):):)

 

 

Kategorie blogów