Wpisy oznaczone tagiem "me życie" (17)  

lordwmordewol
 
Zadzwonię. Porozmawiam. Bo chcę aby było jak kiedyś. Gdy miałyśmy tylko siebie. Pamiętasz? Gdy mama już latała za kimś innym, gdy tata nas zostawił i się ulotnił, gdy nikt tak naprawdę nie znał naszej historii do końca, gdy tylko my siebie rozumiałyśmy, gdy potrafiłyśmy rozśmieszyć się nawzajem do łez. Pamiętasz te obietnice które sobie składałyśmy? Nawet te najgłupsze, dotyczące dnia następnego aż do tych wybiegających w odległą przyszłość. Więc co się popsuło?

Zastanawia mnie, czy zdajesz sobie sprawę z tego, iż odwiedzałam rodzinę tylko ze względu na Ciebie. Tłukłam się te 6 godzin pociągami z myślą, iż w końcu Cię zobaczę. Jazda byłą mniej uciążliwa a każda godzina napawała mnie coraz większym entuzjazmem, bo wiedziałam że na końcu tej drogi Cię spotkam. Że znowu się pokłócimy by później głośno się z tego śmiać. Więc co się popsuło?

Siostro. Siostrzyczko. Moja młodsza siostro. Wiem, że jesteś ode mnie silniejsza i twardsza. Wiem, że to przeze mnie musiałaś taka być. Byłaś moją ostoją i ścianą gdy nasze życie wywracało się do góry nogami. Więc proszę, nie gniewaj się już. Ja wiem, że mieszkam daleko teraz od Ciebie. Ale jako jedyna z całej rodziny błagam. Tylko nie ty. Ty się ode mnie nie odwracaj. Bo jesteś moją młodszą o rok siostrą. I ja chcę z Tobą utrzymywać kontakt. Więc co się popsuło?

Cały świat mógł zapłonąć a my i tak byśmy stały obok siebie. Czy to dlatego, że mieszkam tak daleko? Nie wiem. Ale z Nią też tracę tą nic porozumienia. Jak ze wszystkimi już prędzej. Znowu ryczę jak jakiś debil. Ja nie wiedziałam, że tak będzie. Mogę nawet cofnąć czas. Mogę znowu trafić do szpitala. Znowu słyszeć te przykre rzeczy. Byleby znowu móc z Nią normalnie porozmawiać i się pośmiać. Nie wiem dlaczego wszyscy się powoli ode mnie odwracają. Ale jakoś ich już chyba przebolałam. Ale nie zniosę tego jeśli Ona do nich dołączy. Nie godzę się na to. Ale nie wiem jak walczyć.

Więc ponownie płaczę. Wylewam z siebie hektolitry słonych łez. Nikt o tym nie wie. I może to lepiej? Bo przecież mam być tu szczęśliwa. Cegiełka po cegiełce budować swój wymarzony świat. Ale nie zdawałam sobie sprawy, że będę musiała poświęcić te wszystkie ważne dla mnie osoby. A teraz jest już za późno. Więc pozostaje mi bezgłośny szloch.
IMG_0123.JPG
  • awatar Inna od innych: Płacz. Ale nie zapomnij później wstać, otrzepać się i iść dalej. Spróbuj inaczej z nią kontakt nawiązać, nie tylko poprzez spotkania, gdy jeździsz do rodziny, ale może przez internet..? Wiem, że to trochę 'głupie', ale jeśli nie ma innej możliwości, to trzeba zawsze wszystkie możliwości łapać. Trzymaj się.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lordwmordewol
 
- A więc od czego tu zacząć... ach tak. Jesteś gnojem. Debilem. Jeban*m śmieciem który odszedł i porzucił rodzinę jakby to były śmieci. Że Ci przykro? Że się zmieniłeś? Naprawdę? Ja chyba kur*a śnię. Tak, śnię. Tobie nigdy nie jest przykro chu*u. Nie było Ci przykro ani dwadzieścia lat temu, ani osiem lat temu, ani dwa lata temu więc nie będzie i teraz kur*a. Zawsze kłamałeś, zawsze wodziłeś za nos i zmyślałeś lepiej niż jakikolwiek bajkopisarz. Wiesz, co jest w tym wszystkim najgorsze? Że Ci uwierzyłam. Wtedy gdy wszyscy mówili, iż na pewno znowu coś kręcisz, że się nigdy nie zmienisz. Wierzyłam. Bo chciałam. Bo byłeś dla mnie czymś, bez czego nie powinno się żyć. A teraz co? Ze swojej wielkiej łaski zadzwoniłeś i pytasz się o spotkanie? Kur*a. Nie rozśmieszaj mnie. Ty nic nie warty gnoju. To na pewno ta Twoja nowa Cię do tego zmusiła i nic po za tym. No chętnie Cię odwiedzę, ale dopiero jak będziesz siedział w pierdlu. Chciałabym aby moje nazwisko nie przynosiło mi wstydu przez Ciebie, ale często niestety tak jest że mam problemy przy sprawdzaniu dokumentów: bo mam takie samo nazwisko co ty. Czy ty masz w ogóle jakiekolwiek uczucia po za swoim niewyżyciem seksualnym? Tylko byś latał i ruchał coraz to nowe panienki, co nie? Nienawidzę Cię. Za to że mnie tłukłeś, za to że dostałam wpierd*l za to że rodziła się moja siostra, za to że przypomniałeś sobie o mnie dopiero gdy skończyłam 18 lat, za to że byłeś skończonym idiotą, za to że zniszczyłeś nie tylko moje życie, za to...

-Hej tato. No... to ja. Przemyślałam wszystko. No. Przyjadę. Tak. Też się cieszę. No. Głos mi drży? Nie. No trochę się zdziwiłam, że zadzwoniłeś. No. Ok. To pa. Do zobaczenia. Pa...
 

lordwmordewol
 
- Jesteś głupi...
- (ze śmiechem) Wiem o tym!
- Ale mówię poważnie.
- (uśmiech) Oj, robi się "poważnie".
- ...
- (wzdycha) Wybacz. Nie ma czasu na smutki i zamartwienia. Życie jest na to za krótkie.
- Ale... wiesz, że to co robisz jest głupie? Nie możesz być, aż tak samolubnym dupkiem.
- Samolubnym? Posłuchaj. Samolubni są ludzie, którzy uważają, iż dadzą sobie radę sami. To są Ci, którzy izolują się od innych. Ci sami którzy nie wierzą w takie coś jak nadzieję.
- A ty? Masz to wszystko. Więc dlaczego to robisz?
- (cichy śmiech) To proste. Mogę się oszukiwać na wiele sposobów, ale serca i duszy nie oszukasz. Ono wie, gdy krwawi. To strasznie boli, wiesz? Ja tylko próbuje zakleić czymś tą dziurę.
- Wiesz, ze to nie jest wyjście...
- A więc to gdzieś nawet wszedłem? (śmiech) To Ci dopiero!
- (głośno) Dobrze wiesz o co chodzi i znowu udajesz głupka!
- (poważnieje) Bo udawanie głupka jest mniej bolesne. Mam przejmować się tym całym syfem który zwalił mi się na głowę? Oszalałbym!
***
- Ey... obudź się...
- (nieprzytomny) Który dzisiaj...?
- ... Weź się... Ile spałeś ty ciołku?
- (cichy śmiech) A serio Cię to obchodzi?
- Serio. Bo się martwię...
- A dlaczego? Nie jesteś moją rodziną.
- Wiem. Ale jestem przyjaciółką. A przyjaciele od tego są.
***
- Hej.
- ...
- Ey, mówi się do Ciebie.
- ...
- (kopie delikatnie) Przestań, to nie jest śmieszne.
- ...
- (głośniej) Dobra, skopię Ci dupę!
- (cichy śmiech) Już, już spokojnie!
- (zdenerwowana) Co ty sobie wyobrażasz?!
- Próbuję Cię przyzwyczaić...
- Do czego?
- (delikatny uśmiech) Do czasu, gdy mnie już nie będzie.
***
- Ey... młoda... weź się w garść, bo ktoś będzie musiał mnie pozbierać...
- (płacze) Dobrze... daj mi chwilę..
- (klepie po plecach) Dobrze. Chwilę mogę dać. Ale pamiętaj, aby być silną... zrób to dla mnie.
***
- (śmiech) Jesteś dzisiaj wyjątkowo w dobrym stanie.
- (uśmiech) A wiem. Chciałem poprawić Ci humor i się za siebie wziąłem.
- No! Oby tak dalej. Udało Ci się, wiesz? Jestem strasznie szczęśliwa widząc Cię takiego. Dobra. (wstaje) Ale ja muszę iść.
- Zostań jeszcze, co? Tylko dzisiaj, trochę dłużej.
- W sumie... mogę zostać. W nagrodę normalnie!
- (śmiech)
***
- Skąd miałam wiedzieć że robisz to specjalnie... że "zostań dłużej"... dlaczego nie dopowiedziałeś "bo to mój ostatni dzień"?... Przynajmniej ostatni raz mogłam zobaczyć Twoją uśmiechnięta twarz... Dziękuję...

Dziękuję, dziękuję, dziękuję Ci naprawdę mocno. Że ten ostatni raz, mogłam zobaczyć Cię uśmiechniętego i wypoczętego bez żadnych ran. Że ten raz nic nie brałeś. Szkoda, że na następny dzień nie znalazłam Cię nigdzie. Że dopiero tydzień później mogłam odwiedzić Cię na cmentarzu. Znowu Cię wspominam. Przepraszam, ale to silniejsze ode mnie. Nie mogę Cię odwiedzać. Za daleko mieszkam. Ale w końcu przyjadę. Obiecuję. To przecież byłą nasz obietnica, prawda? Ja miałam Cie odwiedzać, a ty miałeś mnie bronić. Dziękuję. Dziękuję.
 

lordwmordewol
 
W życiu bardzo łatwo jest się uśmiechać. Fałszywie, czy też zupełnie naturalnie. Często robimy to zupełnie nieświadomie. Jakby nastawieni na to, aby dać ludziom wkoło siebie komunikat: "U mnie wszystko w porządku!", mimo tego, iż zazwyczaj tak nie jest. Ale musisz się uśmiechać, bo inaczej zaczną się dla Ciebie niewygodne pytania. Zaczniesz się rozwodzić nad swoją przeszłością, dobrą czy też złą. Zaczniesz opowiadać co zostawiłeś za sobą, lecz mimo wszystko chciałbyś mieć chociaż cząstkę tego "dawnego". I co wtedy? Okazuje się, iż ta osoba słucha Ciebie tak jak większość. Zacznie opowiadać o swoim życiu lub będzie potakiwać głową jak te małe pieski w samochodach na wybojach. Więc lepiej się uśmiechać. Zacisnąć zęby z uśmiechem i powstrzymywać łzy. Jeśli niestety pękniemy, najlepiej ukryć to skrzętnie. Bo ludzie tacy są. Zawsze zastanawiam się jakby zareagowali ludzie w mojej pracy a nawet same szefostwo, gdyby dowiedzieli się iż byłam w szpitalu psychiatrycznym, iż nadal walczę o szczęście starając się wypierać ze swojej podświadomości te ciche głosiki które do wszystkiego dodają przedrostek "nie". Ciekawi mnie to czasami. Czy by mnie zwolniono? A może obchodzono się ze mną jak z jajkiem? A może zrobili by jak moja matka za dawnych lat i po prostu stwierdzili, iż jestem kompletnym debilem i chcę zwrócić na siebie uwagę?
Lepiej się uśmiechać i nie zdradzić o sobie zbyt wiele. W internecie jest inaczej. Jestem anonimem. Jednym z wielu. Pisząc to i siedząc w domu, mogę płakać. Mogę spokojnie odłożyć uśmiech na bok i wyżalić się, w ogromną przestrzeń. Ponarzekać i poskarżyć się na wszystko:
Aparat mi się zepsuł, nie mogę robić zdjęć. Nie wiem dlaczego, ale jakoś mi to wadzi...
Pracuję jako kelnerka, jest dobrze dopóki ktoś nie narusza mojej strefy osobistej. Fobia społeczna wymusza na mnie coraz częstsze wizyty w łazience, za co dostaję ochrzan od koleżanki.
Tęsknię. Od grudnia nie mieszkam już w swoich rodzinnych stronach. Przeprowadziłam się prawie na drugi koniec polski. Strasznie się cieszyłam. Teraz czuję dziwną tęsknotę za rodziną. Gdy jadę ich odwiedzić, potrafią doprowadzić mnie do płaczu. Wracam tutaj. Nie widzę ich miesiąc. Znowu za Nimi tęsknię. I pojadę do Nich. Mimo, iż wiem o tym, że znowu doprowadzą mnie do płaczu. Nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Wyprowadzka wiązała się z rozłąką z moja najlepszą przyjaciółką. Boję się, iż ją stracę. Tak jak poprzednią. Utrzymujemy sporadyczne kontakty, a nazywamy siebie przyjaciółkami z przyzwyczajenia. Nie chcę aby było tak samo z tą przyjaźnią. Ale wiem, że to już się dzieje.
Moim najlepszym sposobem na "duchotę", jest przeprowadzka. Takie przyzwyczajenie, gdyż jak byłam małą często przeprowadzaliśmy się z miejsca na miejsce. To mi pozwala oddychać. Muszę się znowu przeprowadzić, inaczej chyba oszaleję.
Ostatnio zaniosłam starszej Pani jedzenie z naszej knajpy, bo poprosiła mnie o to przez telefon. Mieszka i tak niedaleko. Zaniosłam jej, dostałam zapłatę, wróciłam. Dostałem reprymendę. Idę zanieść zamówione jedzenie na hotel. Pani mówi, iż przyjdzie zapłacić za jedzenie jak zejdzie na kolację. Wracam. Ponowna reprymenda, i groźba iż będę łożyć z własnej kieszeni bo Pani na pewno ucieknie. Ja twardo przy swoim, iż przyjdzie. Przez trzy godziny koleżanka zdążyła obdzwonić przyjaciółki i dziewczyny z kuchni, aby powiedzieć im co zrobiłam, i jaka to głupia nie jestem. Przychodzi Pani z hotelu i płaci za obiad. Nikt nie zwraca na to uwagi. Za bardzo wierzę w ludzi?
Coraz częściej za nawet próbę zrobienia czegoś dobrego, dostaję w zamian coś o wiele gorszego. Ale się uśmiecham. Ta ciągła wojna zaczyna mnie męczyć. Nie wyniszczać tylko męczyć.
Szukam drogi ucieczki, którą okazuje się pisanie i rysowanie, na które o ironio nie mam czasu bądź zaparcia.
Staram się nie umrzeć, głęboko w środku. Dam radę. Zawsze daję radę. Tylko przestaję rozumieć swoje własne myśli. To dla mnie za trudne.
  • awatar Samotna_w_tlumie: Za robienie coś ponad ostajemy opierdol... Nie ma co sie wysilać na zrobienie czegoś ponad obowiązek.
  • awatar SiewcaZwątpienia: @Samotna_w_tlumie: Ale czy właśnie robienie ponad coś, jest naprawdę wspaniałe? Nie potrafię być skurwysynem i powiedzieć: "Nie, to do mnie nie należy."
Pokaż wszystkie (2) ›
 

lordwmordewol
 
Ile razy będę jeszcze wymazywać ten przeklęty tekst. Chcę określić co dzieje się w mej podświadomości, co sprawia iż budzę się w środku nocy i wpatrując się w śpiące miasto, zadaję sobie masę pytań. Na większość odpowiedzi znajdują się na wyciągnięcie ręki. Delikatnie gładzę go po policzku, zupełnie jakby za chwilę miał się obudzić. Niech śpi. Wiele dla mnie robi, mimo tego iż nie ma ze mną lekko.
Znowu się boję. Nigdy nie jest tak iż szczęście zostaje z Nami na długo. Ile to potrwa? Miesiąc, rok może pięć lat? Ale czy przypadkiem, oznacza to iż powinnam cieszyć się każdym słonecznym dniem? Bo kiedyś go zabraknie. Ucieknie. Zamieni się w stłuczony w furii talerz. W krwawiący nos. W wykrzyczane słowa których nie da się cofnąć.
Zawsze to się tak kończy. Przykłady takiego zanikania szczęścia mam od małego dzieciaka. Nie możesz mieć zbyt wiele, gdyż później utrata tego jeszcze mocniej boli.
Może i mam trochę skrzywioną psychikę. Ale według mnie każdy ma ją na swój sposób powykrzywianą. Tylko że każdy boi się zapewne zgoła innych rzeczy.
To jest strach który budzi się codziennie i szarpie mną delikatnie.
Co będzie dalej? Czy dam radę? Czy utrzymam się na tej fali? Tak wiele pytań dotyczące przyszłości, przez niechcącą zasnąć przeszłość.
Depresja w stanie umiarkowanym. Fobia społeczna nasila się. Jeśli mam gdzieś już sama wyjść, wychodzę maksymalnie na 15 minut. Byłam ostatnio w większym mieście. Musiał mnie na chwilę zostawić i załatwić coś w urzędzie. Musiałam wyjść z poczekalni. Jednakże na zewnątrz było jeszcze gorzej. Uciekałam przed niewidzialnym wrogiem aż w końcu zatrzymałam się na korytarzu, dochodząc do wniosku iż tutaj nikt inny nie stoi. Chciało mi się płakać, ale nie chciałam Go martwić. Więc tylko rozbolała mnie głowa by później zakręcić moim światem, śniadanie usilnie szukało drogi wyjścia, a powietrze stało się takie ciężkie i trudne do pobrania przez mój organizm. Ale w końcu wrócił. Fala szczęścia rozlała się po moim ciele. Zauważył że coś ze mną nie tak. Na pks dotarliśmy okrężną drogą. Boję się powiedzieć "kocham Go".
Moja  przyjaciółka bierze ślub. Tak bardzo się cieszę. Naprawdę się jej należy. Będzie na pewno wspaniałą mamą. Zbyt wielu przyjaciół straciłam, gdy Ci dowiadywali się trochę więcej o mnie i moich lękach. Ale Ona zawsze przy mnie stała. Razem płakałyśmy, razem się śmiałyśmy i razem próbujemy utrzymać tą niezwykłą złotą nić która nas łączy. Przecież nasze dzieci będą razem się bawić, prawda? Jej będą wołać na mnie ciocia a moje na nią również ciocia. Teraz, gdy dzieli nas odległość, boję się że stracę ją tak samo jak inną bliską mi osobę. Nie chcę tego i stanę na głowie aby do tego nie doszło.
Chcę znaleźć wyjście. Błądzę po korytarzach szukając właściwej klamki. Niestety mam w dłoni tylko złoty klucz.
Jak tam moje morale? Całkiem wysokie. Dlaczego... Cieszę się. Tak, zdecydowanie jestem szczęśliwa. Póki to trwa, będę się cieszyć. Z tego iż akurat przestało padać gdy poszłam z psami na spacer, z tego iż poszłam sama kupić chleb, z tego iż mam dla kogo żyć, z tego iż przeszłość powoli zasypia, z tego iż nareszcie uwolniłam się od swego domu. Jestem szczęśliwa, bo zwracam uwagę na każde małe szczęście. Mój ulubiony truskawkowy jogurt i grahamki na śniadanie. Herbata waniliowa. Pocałunek, gdy On wychodzi do pracy wcześnie rano. Tak. Mam dobre życie.
Wystarczy zwracać uwagę na takie drobnostki, by dojrzeć iż każdy z nas w taki czy inny sposób, ma dobre życie. Trzeba się tylko starać aby było jeszcze lepsze. Swoimi czynami i zachowaniem. Dobrymi uczynkami.
Niech każdy, chociaż raz w tygodniu (jeśli nie codziennie), zrobi coś dobrego. A to pomoże starszej Pani z zakupami. Powie coś dobrego obcej osobie. "Hej! Tak Ty! Świetnie dziś wyglądasz!". Wystarczy niewiele aby otworzyć się na drugiego człowieka i poprawić mu humor tylko zwykłym uśmiechem.
Dziękuję.
 

lordwmordewol
 
ask.fm/Klon_Twojego_Klona

Chyba tam jestem już częściej niż tutaj. Jeśli więc macie jakiekolwiek pytania: pytajcie.
  • awatar Coma Black: Chcę Ciebie tutaj.... czy jest jeszce jakieś miejsce w sieci w którym jesteś?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lordwmordewol
 
-Czegoś nie rozumiem.
-Czego dokładnie?
-Dlaczego znowu to robisz.
-Wiesz że w życiu nie ma lekko, prawda? Tą prawdę powinnaś znać aż za dobrze.
-Wiem. Ale nie musisz go sobie utrudniać. Przecież wszystko w końcu się ułoży, tylko przestań w końcu to robić...
-I tu jest Twój błąd.
-Mój?
-Bo tak uważasz. Kiedyś się ułoży. Co za suche stwierdzenie, nie uważasz? Tak jakbyś chciała posklejać na nowo szklankę i pić w niej dalej gorzką prawdę.
-Ale da się przecież ją posklejać. Może i zostaną jakieś niedoskonałości, może i będzie brak któregoś kawałka, ale da się ją posklejać.
-(śmiech)Strasznie optymistycznie do tego podchodzisz.
-(uśmiech)Mówią że mój optymizm jest zaraźliwy, więc się strzeż.
-Zauważyłem.(napad śmiechu)
-To świetnie. Miło jest zobaczyć Twoją uśmiechniętą twarz. Szarą, wygniecioną, obolałą uśmiechniętą twarz.
(...)
-Muszę Ci podziękować, tak kurewsko muszę.
-Ale za co?
-Że mimo tego całego syfu, mimo tylu bólu, mimo tego gówna, nadal jesteś ze mną.
-Od tego są przyjaciele. Nie masz za co dziękować.
-I tak. Dzięki.
(...)
-Masz ją nosić.
-Będę.
-I nie masz mnie wspominać ze łzami w oczach, ale z szerokim uśmiechem. Przypomnij sobie nasze rozmowy o wszystkim i o niczym. Jak na nią spojrzysz, to przypominaj sobie mnie, w tej najlepszej formie.
-(przez łzy z uśmiechem)Obiecuję..
(...)
-I co... na co Ci to było...(zaciska dłonie w pięści) Nic nie mówiłeś o tym bólu. O tym rozgoryczeniu. O tym że to będzie tak kurewsko trudne...(kładzie kwiaty na grób ze łzami w oczach. Siada przed grobem)Czy to była moja wina? Przynajmniej teraz masz spokój, co nie cwaniaku? Ty chytry cwany lisie.(uśmiecha się przez łzy patrząc na bransoletkę)Ale dotrzymam obietnicy.
(...)

Kolejne moje wspomnienia. Rozmowy o których zawsze będę pamiętać. Wystarczy spojrzeć na bransoletkę. Czasami się za to obwiniam, że mogłam coś zrobić, że mogłam go powstrzymać, że przecież miał tylko mnie jak sam to mówił; "dobrze że mam chociaż Ciebie". Nie ma go już piąty rok. Czy to dobrze, że nadal go wspominam? Myślę iż tak. Chciał aby o nim pamiętać. Aby ktokolwiek o nim pamiętał. Dziwi mnie zawsze, jak o nim wspominam, jak ludzie potrafią złamać drugiego człowieka. Jak potrafią odebrać mu nadzieję na jutro, chęć do życia, wszystko co dla niego cenne. I wiecie co? To jest kurwa niesprawiedliwe. Że tacy ludzie sięgają przez innych po narkotyki, że zostają sami, że wszyscy mają go gdzieś. To jest tak bardzo niesprawiedliwe. Dlaczego, zawsze przytrafia się to osobom, które przecież nie zrobiły nic złego? W takich chwilach wątpię we wszystko w co wierzę. Wątpię w to całe życie, wiecie?
Wybacz, nie dałam rady, znowu płaczę. Ale się uśmiecham. Myślę o wszystkim co się przytrafiło, o tym całym burdlu i wiesz co? Cieszę się że jesteś już od tego wolny. Pamiętaj co ty obiecałeś mi w zamian - nadal bądź moim aniołem stróżem i mnie pilnuj.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

queen98
 
Bo mi zajebiście.!
Byłam na paru świetnych spotkaniach z przyjaciółmi, nawaliłam sie jak głupia, ale starałam się zachowwywać sprawność umysłu, nie zaprzeczam jednak że pewnym kluczowych momentów nie pamiętam.. ;] Wódka z przyjaciółmi zawsze smakuje. Ale to nie jest koniec. Prawie 2 miesiące przede mną, mam zamiar zaszaleć i nie zmarnować sb tych wakacji. O nie.e..



crazyy.jpeg



Jeszcze się dobrze wakacje nie zaczęły a już jest co wspominać.. ;) ;*

♥Summer Paradise♥
  • awatar Mrs.Darkness.♥: No i bardzo dobrze. ;) \ + Zapraszam do Siebie . ♥
Pokaż wszystkie (1) ›
 

queen98
 
Ok. To najpierw:
aktualnie obrzeram się czereśniami i słucham sb Piha.♥ I nawet z okazji pierwszego dnia wakacji zbiore się na wstawienie kolorowego wpisu.. ;] Świetna okazja.♥♥


wakacje.gif


ODPOWIEDZCIE:
1. Jakie macie plany na wakacje?;3
2. Z jaką średnią zakończyliście rok szkolny??

Bo ja mam w planach spieniężenie się.;]


♥♥Moje marzenie? Niech wakacje trwają tyle co Moda na Sukces .!!! Mom, please♥♥
 

queen98
 
Ja osobiście mam dość wyszukany sposób w postaci *zaćmienia sobie łba alkoholem*. Nie lubie tego. Strasznie nie lubie smaku piwa i wódki... w zasadze smaku wódki nie czuje, zawsze bez popitki. Mocno...
Najlepiej jest gdy wypije troche i sie zaciągne, zgon na miejscu, wszystkie problemy odpływają w nieznane, a ja czuje się wolna i spokojna. Żałosne. Zdaje sobie z tego sprawe, ale czasami, gdy nie moge już wytrzymać pierdole to co ktoś o mnie myśli.
Najgorsze jest to, że z czasem człowiek nabiera wprawy i teraz szybciej trzeźwieje. Wszystko powraca.

*PROSZE O POMOC*  
to nie jest żaden głupi żart. Ja ma tylko 15 lat, powaloną rodzinę oraz kumpli i spore uzależnienie od alkoholu, które ukrywam przed światem. Nikt by się nawet nie spodziewał.*Co mam zrobić* .?!


55853faa0017ab5e51c0495d.jpg


“Chciałam utopić smutki w alkoholu, ale ne nauczyły się pływać”

  • awatar Inspire †: Troszke podzielam zdanie poniżej.. ale myślę że walcząc z nałogiem dasz rade i myśl że ratujesz sobie życie. Mam tyle lat co ty.. Szkoda żebyś się zmarnowała. jeśli masz jakiś problem pogadaj, albo woląc samotność idz (tak jak ja) gdzieś gdzie pomyślisz, wykrzyczysz się i porzucasz rzeczami. Ja tak robie
  • awatar Jedyna taka na całym świecie ツ: Nie wiem jak ci pomóc na pewno dlatego że nie jestem w takiej sytuacji... Ale myślę że jak będziesz miała "ochotę" to rozbij tą butelkę zawartością lub wylej zawartość puszki i ją potem zgnieć... Myślę że pomogłam
  • awatar B.I.T.C.H: masz za sobą już połowę sukcesu - fakt że umiesz się przyznać do uzależnienia . widzisz rodziny się nie wybiera , każdy ma z nią jakies przejscia . sama o tym wiem bo duzo przeszłam , ale jakoś nie starałam sie tego utopić w alkoholu ... kumpli zawsze można wymienić , to ze oni piją nie oznacza zee ty tez musisz a jezeli tego nie rozumieją to już ich strata , . tez sobie z wieloma rzeczami nie redzę m i nie ma sposobu na radzenie sobie z problemami , bo jednym bedzie pomagac obecnosc przyjaciół i innym wrecz przeciwnie . osobiście chodze do psychologa i jest mi lepiej . to ktos kto nie ocenia a doradza jak wyjsc z trudnej sytuacji ,. moze pomyslisz ze to głupie . jesli nie chcesz isc sama do psychologa mozesz poszukac porady przez internet ;)))))
Pokaż wszystkie (3) ›
 

queen98
 
Śpieszę się troszeczkę, ale pomyslałam, że uda mi się dodać jakiś wpis.

Do szkoły nie poszłam, bo zaspałam.;p ale to nic.
No i teraz biore się za robotę jakiegoś prostego ciastka z truskawkami. Mm. Może być dobre.
Może was najdzie ochota..?:3
otrebowo.pl/tag/latwe-ciasto-z-truskawkami/
 

queen98
 
b0dafb7000229cb451975f45.jpg


No i teraz nadszedł taki moment kiedy nie potrafię dostosować się do własnego opisu. Owszem, uważam, że przeszłość powinno zostawić się za sobą, ale jak zapomnieć o czymś co zostawiło tak trwały i bolesny ślad w twojej duszy?

Ja nigdy nie zapomnę o tym co było. Wiem, że to źle, ale przeszłość jest dla mnie jak zjawa, duch który chce mi dokuczyć i ciągle depcze mi po piętach.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

queen98
 

621c51360012997f51c47bcc.jpg


No i to jest taki moment kiedy nie potrafię dostosować się do własnego opisy. Owszem, uważam, że przeszłość powinno zostawić się za sobą, ale jak zapomnieć skoro tamte wydarzenia zostawiły tak wyraźny i bolesny ślad w twojej głowie czy sercu?

Nigdy nie zapomnę o tym co było. Przeszłość jest dla mnie jak zjawa, duch, coś co chce mi dokuczyć i śledzi mnie cały czas.
 

queen98
 

c70bfad8001fa1e551a4b3c8.jpg

Każdy człowiek ma swoją wartość.
I taka rada ode mnie. Jeśli się z kimś kłócisz, nie bacząc na to co on mówi (olej) nie podważaj jego wad wyglądu. Nie zniżaj się do jego poziomu.
Z mojego doświadczenia wiem, że zejście na wygląd boli najbardziej.
 

lordwmordewol
 
Czasami nadchodzi taki dzień, w życiu każdego człowieka, który pokazuje Ci jak kr***e jest Twoje marne ludzkie życie. Pokazuje jak łatwo idzie je stracić. Jak bardzo łatwo można od tak skończyć w drewnianych czterech ścianach głęboko pod ziemią.
                 * * *
Kiedy tak leżysz w szpitalu, podoczepiany do tego wszystkiego. Kiedy lekarze nie chcą z Tobą rozmawiać, a jedyne co potrafisz wyczytać z ich twarzy to masa współczucia. Nie podejrzewasz zbyt wiele, lecz cień wkrada się do Twego serca. Gdy wchodzi w końcu wchodzą do Twojego pokoju, w trójkę najczęściej, ze spuszczonymi głowami, gdy mówią cicho jakby nie chcieli Cię przestraszyć- Został Ci około rok życia...- wychodzą po cichu niczym kondukt żałobny. Wpatrujesz się w przestrzeń. Rok. Dużo czy mało? Gdy pielęgniarka zadaje Ci pytanie, czy mam kogo powiadomić... ten skurcz w klatce piersiowej był przypadkiem? Pierwsza łza zaczyna toczyć się po mym policzku, a ja uśmiecham się delikatnie do pielęgniarki. Nie chcę nikogo martwić. Odejdę po cichu. W nocy płacz i szloch, jak nigdy w całym moim życiu. Otwieram usta chcąc zawołać chociażby po imieniu osobę która mi zawsze pomagała. Lecz z mych ust nie pada żadne imię. Zatrzymuję się na sylabie "ma..". Coraz więcej gorących łez ląduje na mej poduszce. Naprawdę aż tak żałosna ze mnie istota? Iż nie mam nikogo, do kogo mogłabym teraz wołać o wsparcie? Zaciskam dłonie na prześcieradle. W całym p*********m Świecie nie ma ani jednej osoby która teraz by mi pomogła... wsparła... podała dłoń abym mogła wstać. Rano wypisują mnie z tymi smutnymi twarzami. Wiedzą iż płakałam. Wiedzą iż nikogo nie kazałam powiadamiać. Ot, tylko kolejna smutna historia bezimiennego człowieka. Wracam do domu- Gdzie byłaś?!- oczywiście jak zwykle ciepło rodzinne wita mnie z otwartymi ramionami. Znowu zrobiłam coś nie tak. Znowu coś spieprzyłam. Znowu kogoś straciłam. Ale uśmiecham się. Jeszcze tylko rok. Spokojnie wszyscy. Za niedługo będziecie mieć błogi spokój. Nic już wam nie spieprzę. Bo mnie nie będzie. A wy i tak do końca nie będziecie wiedzieć jak bardzo się starałam robić wszystko dobrze. Ewentualnie kiedyś odnajdziecie tego bloga. Dowiecie się o wszystkim. No prawie. Nie dowiecie się ile żalu w sobie miałam, gdy wszyscy mnie zostawili. Nie dowiecie się ile nocy przepłakałam mimo uśmiechu w dzień. Nie dowiecie się jak strasznie zimno mi było na sercu, wiedząc iż nikogo nie ma ze mną. W końcu upadnę. W drodze nawet do sklepu. Me serce się zatrzyma. Od tak. Lekarze w karetce będą próbować mnie uratować. Ale me serce nie zabije na nowo. Wtedy wszyscy co mnie znali zbiorą się mówiąc jaka ja to nie byłam wspaniała, mimo iż Oni mnie tak naprawdę nie znali. Ja nareszcie zasnę. Ucieknę od kłamstw, poniżeń, niesprawiedliwości, życia. Dam się pochłonąć otchłani bez dna. Aby poczuć kojący spokój. Gdyż tylko otchłań na mnie czeka. I tylko Ona jest bliska memu sercu.
 

lordwmordewol
 
-Czy bycie szczęśliwym to jakiś grzech?-dziewczyna otarła krew z policzka i spojrzała z lekką pogardą na oprawcę-Mnie się pytasz?-uklęknął przed nią i wytarł resztę krwi która stróżką spływała z jej pełnych ust.Odepchnęła jego dłoń i zgrzytnęła zębami.On zaśmiał się cicho składając dłonie razem.Ona cicho odparła uciekając od niego wzrokiem-Jeśli nie ty to kto by wiedział?-uśmiech zszedł mu z twarzy.Westchnął głęboko i przeczesał palcami czarne włosy-Ja?-przez chwilę klęczał tak w bezruchu,by po chwili wyrzucić ciało do przodu i chwycić ją za podbródek.Wycedził przez zęby-Odpowiem pytaniem;dlaczego więc to akurat ty masz być szczęśliwa?-uśmiechnął się kącikiem ust obrzydliwie.Ona zatrzęsła się lekko i przełknęła ślinę.Chwyciła go za dłoń którą trzymał ja za szczękę.Cicho odpowiedziała-Racja..ale skoro zabierasz szczęście mi,to daj je w zamian innym-on nachylił się i spojrzał na nią lodowatym wzrokiem.Spytał oschle-Co ja będę z tego miał?-przerzucił wzrok na jej ponętne ciało i podartą bluzę tak samo jak wytarte spodnie.Ona podkuliła delikatnie nogi i prawie niesłyszalnie odpowiedziała-..będziesz miał mnie..-on uśmiechnął się przeciągle i wrednie po czym wbił się brutalnie w jej usta.Wyszeptał do jej ucha jednocześnie delikatnie je liżąc-Zgoda.
*************************************************
Nie wiedziała czy jest dzień czy noc.Nie wiedziała gdzie jest.Powoli zapominała sama kim jest.Ale mimo to uśmiechała się delikatnie,siedząc w kącie w brudnych i zakrwawionych ubraniach.Mimo iż on codziennie przychodził i ją pieprzył brutalnie,ona uśmiechała się.Wiedziała że dzięki niej teraz jej przyjaciele,jej rodzina,jej drogie osoby..są teraz szczęśliwe.Mimo iż poświęciła swoje szczęście,swoją osobę,swoje życie..wiedziała że było warto.Mimo iż powoli traciła już rozum,mimo iż powoli już przestawała rozpoznawać siebie.
Gdy on,po kolejnej nocy zaczął się ubierać do wyjścia przyglądał się jej uważnie.Westchnął i pochwycił jej lekko uśmiechniętą twarz w obie dłonie-Dlaczego nie mówisz mi po imieniu?-ona nieobecnym wzrokiem spojrzała na niego i uśmiechnęła się szerzej-Wybacz-on ponownie westchnął.Wstał,otworzył drzwi.Za nim wyszedł spytał-Wiesz że możesz stąd się wydostać?-ona nadal siedziała patrząc tępo w podłogę-Wiem gdzie jest pistolet..-on uśmiechnął się kącikiem ust-Mądra dziewczyna.Do później dziewczyno!-ona odpowiedziała mu z uśmiechem-Do zobaczenia życie!
  • awatar Inna od innych: Okropne. Jej rodzina ani drogie jej osoby nie będą szczęśliwe bez niej, bo widać jak cudowną jest osobą poświęcając swoje życie za ich szczęście. Gdy się straci taką osobę ze swojego życia nie da się załatać tej dziury, a szczęście jest dopiero wtedy, gdy wszystko jest na swoim miejscu, gdy nic nie brakuje, a dziura to jest właśnie takie brakujące miejsce.
  • awatar SiewcaZwątpienia: @Inna od innych: Ale w końcu i tak każdy się przyzwyczaja do tego stanu rzeczy.Ważne że są szczęśliwi- dzięki temu szczęściu nie zauważą brak jednej szarej osoby.Gdy przecież oni mają własne problemy i życie- nieprawdaż?
  • awatar Inna od innych: @SiewcaZwątpienia: Właśnie o to chodzi, że to nie jest jedna szara osoba. To osoba, która swoją obecnością tworzy ich życie.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

lordwmordewol
 
Może i to żałosne co zamierzam napisać i może również robię to tylko po to aby zrobić niejako porządek i zaszufladkować wszystko i opisać w ogóle jak ja to zawsze robię.A więc jak zwykle w Nowy Rok przebaczyłem wszystkim mym wrogom,zapomniałem o kłótniach i wyrządzonych mi krzywdach,zapominam o przeszłości.Większość mnie wyśmieje,przecież tak się nie da.Ale skoro ja to potrafię to każdy z was to potrafi.Chociaż przyznam się szczerze iż jest jedna osoba której nie wybaczę do końca swego życia,a jest nią mój Ojciec którego ostatni raz widziałam gdy miałam lat trzynaście.Mam ogromną nadzieję iż już siedzi w więzieniu;może tam będzie miał czas na przemyślenia co zrobił źle,że jednak jest chory psychicznie,że jednak jeden głupi list niczego nie tłumaczy..że nie skrzywdził tylko mojej mamy ale mnie i moją siostrę również jak i swego ojca.Życzę każdemu z was aby nigdy nie musiał zamieniać z nim słowa czy nawet go widzieć.Skoro dalej ciągniemy minusy to lećmy dalej;ma fobia społeczna powróciła,jak tylko ja powróciłem do szkoły co na nieszczęście zakończyło się widzeniem swego śniadania.Szlag by to...od pięciu lat brałem na to leki ale przez ostatnie pięć miesięcy byłem od nich wolny;wychodzi na to że znowu będę musiała iść do psychiatry po leki.Ale,ale są też duże plusy!Leków na depresję nie biorę od pięciu miesięcy i nie muszę już brać,gdyż czuję się wyśmienicie.Z czego taka radocha?Ach,gdyż te oba leki brałem przez pięć lat a teraz jakby ręką odjął,więc dlatego tak się cieszę.Święta (czyli dni wielkiego kiczu i przepychu i sztuczności i udawania)przeminęły spokojnie z równomiernymi opadami deszczu.
Nowy rok się zaczął...czy jestem na niego gotowa?Na pewno i zdecydowanie nie.Ale to znaczy iż jeszcze bardziej muszę się zewrzeć i zabrać do roboty.
Jest też jedna ogromna niewiadoma...badania zrobione,i zostałam wysłane na kolejne.Ale na nie nie idę.Z jakiego powodu?Gdyż się boję.Mam podejrzenie raka,a obie babcie miały raka z czym jedna na niego zmarła.Dlaczego nie idę na badania dalsze?..no tak.Wolę umrzeć w nieświadomości.Nie chcę się tym denerwować,chodzić na leczenia,dość już w życiu przeleżałam w szpitalu.Więc teraz mówię dość.Zresztą,znając mnie to tylko ponowna pomyłka,więc czym się przejmować.
Rok 2013.Rok pełen nadziei, obietnic, końców, początków a co najważniejsze szczęścia.Zawsze w pierwszy dzień nowego roku(taka tradycja miedzy mną,siostrą a mamą)składamy jedną obietnicę czy też coś w tym guście i zapisujemy obiecując iż do tego dojdziemy.Czy to kupienie sobie książki czy też postanowienie mej siostry iż zacznie normalnie kłaść się spać.Ja obiecałam sobie iż przestanę przejmować się duperelami a dostrzegać całą masę szczęścia wokół siebie.I jak na razie dotrzymuję obietnicy z przeogromną radością.
Życzę wam aby ten nowy rok był dla was równie szczęśliwy, abyście rozstrzygnęli sprawy które zalegają i mieli strasznie dużo odwagi.Na co odwagi?Na sprzeciw, na odezwanie się, na spełnienie marzeń, na bunt, aby wytrzymać, aby żyć, aby po prostu być.
IMG_3868.JPG
  • awatar Psychopatħe♱: Wyobraź sobie że popłakałam się czytając Twój wpis. Też mam depresję, poważne problemy i dopiero 15 lat. U mnie w rodzinie tez jest rak potwierdzony genetycznie, a ja ostatnio mam dziwne objawy i też cholernie się boję... :/ uwierz mi, wiem co czujesz, mam nadzieję że wszystko jakoś Ci się ułoży :)
  • awatar SiewcaZwątpienia: @Psychopatħe♱: dziękuję za słowa otuchy.Uwierz iż też mam nadzieję iż wszystko się ułoży.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów