Wpisy oznaczone tagiem "mela" (13)  

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

justki
 
Mikołaj dzisiaj był! HA <3
I co? I co? Przyniósł mi Melę. Taaaaaaaaaaaaaak się cieszę! Kochany ten mój Mikołaj. A jutro gwiazdka, więc przyjdzie kolejny. Chyba. Ewentualnie uzna, że nie zasłużyłam. Tak też może być.
No dobra. Piękne te ostatnie dni, dlatego taka podekscytowana jestem. Jeśli człowiek opanuje swoje emocje i przyjrzy się wtedy swojemu otoczeniu, rodzinie, przyjaciołom, kwiatkom i zwierzętom, to zobaczy, że warto się cieszyć. Bo przecież co to za różnica, czy mama się denerwuje czy nie, wobec tego, że mogłoby jej nie być wcale. A skoro jest to trzeba doceniać! Nie byłoby na świecie piękna, gdyby nie inne istoty. Warto się uśmiechać. A najlepszą nagrodą za uśmiech jest uśmiech.

Takie myśli miałam dla Was. Mam nadzieję, ze inspirujące! A teraz uciekam dokonywać ostatnich porządków, słuchać Meli przez kolejne godziny i kombinować nad nowym wpisem.
Miłego wieczoru!
Przytulaski!


DSC_0225.jpg


Ki.
 

mnl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ebook-dokument
 
Autor: Krzysztof Ziemiec  

Krzysztof Ziemiec, gwiazda telewizji, jeden z najpopularniejszych i najbardziej lubianych prezenterów (aktualnie „Wiadomości” TVP1), a równocześnie człowiek niezwykle doświadczony przez los. Ogromna popularność, wielkie emocje i duże kontrowersje, jakie towarzyszyły jego autorskiemu programowi „Niepokonani”, w którym znane postacie po raz pierwszy odkrywały dramatyczne wydarzenia ze swojego życia, sprawiły, że Autor postanowił opisać te historie, a także kulisy ich poznania. Gorąco polecamy serię sześciu mini-booków, które na długo zapadną w Państwa pamięci. Niepokonani: Kuba Błaszczykowski, Eleni, Jasiek Mela, Jacek Olszewski, Jerzy Stuhr, Ewa Błaszczyk.

Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)niepokonani_-_jasiek_mela_p38603.xm…

Więcej ebooków z działu "dokument, literatura faktu, reportaże", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-dokument-literatura-faktu-repor…
oraz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/(…)dokument_literatura_faktu_r…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Załóż konto w Nexto i oszczędzaj nawet do 80%.
czytajnas.nextore.pl/nexpressopremium.xml#lp_premium
--------------------------------------------------------------------------------------------------

Niepokonani - Jasiek Mela - ebook.jpg
 

panttera
 
-Matko, Mela !-obejrzała się za siebie, słysząc krzyk Gabriela. W ciągu kilku sekund poczuła jego mocny uścisk na nadgarstku, nie pozwalający jej spaść.
-Masz refleks !-Mela zaśmiała się, machając nogami w powietrzu, by dotknąć kruszącej się ziemi. Z pomocą Gabriela wdrapała się z powrotem na skarpę ponad przepaścią.
-Czego się śmiejesz ? Mogłaś się zabić ! Powinnaś bardziej być ostrożna, a nie...
-Byłabym ostrożna...gdybyś mnie..nie rozpraszał...-dziewczyna powiedziała dławiąc się ze śmiechu. Gabriel wciąż siedział na ziemi, obserwując jej zachowanie. Miał kamienną minę, choć ona była pewna że w głębi duszy się śmieje.
-Ja cię rozpraszałem ?-uniósł swoje ciemne brwi do góry.
-Czemu za mną idziesz ? To bez sensu, nie sądzisz ?
-Jak widać nie. Gdyby nie ja, już byś...-zamilkli, wpatrując się w swoje oczy w poświacie księżyca.-Jak ty to zrobiłaś, hm ?-Chłopak potrząsnął z rozbawieniem głową-Przecież z takim talentem do pakowania się w żywą śmierć, to chyba trzeba się urodzić !-Oboje się zaśmiali. Było chłodno, a Mela czuła na swoim ciele dreszcze. Ale było zbyt ciemno by można było liczyć aby chłopak to zauważył.
-Na prawdę wiedziałaś, że za tobą idę ?-Gabriel skrzywił się w grymasie, na co Mela odpowiedziała mu zadziornym uśmiechem.
Siedzieli obok siebie blisko na skraju skarpy, trzymając nogi w powietrzu. Dziewczyna kilka razy machnęła w powietrzu nogą, jakby chcąc skorzystać z okazji, że siedzi w takim miejscu o takiej porze i że to już nigdy się może nie zdarzyć.
Gabriel wyjął z kieszeni niewielki pakunek, który ona wcześniej odebrała od dziwnej postaci. Chwilę się mu przyglądał, po czym rzucił go w przepaść.
Chłód był coraz większy, mimo że było późne lato. Dziewczyna mocniej wtuliła się w jego ramię, nie za bardzo zdając sobie z tego sprawę.
Przed nimi rozpościerał się przepiękny widok- mimo iż nocny, ale zachwycający. Księżyc świecił jasno w całej swej okazałości, nad ich głowami, dając niesforną możliwość dostrzeżenia, różnych wielkości pagórków po drugiej stronie. Dla takich chwil warto było żyć. By móc zobaczyć tak cudownie, zapierający dech w piersi widok. Nocą. W pełnię. W objęciu człowieka, który uratował Ci życie.
Spojrzała na niego swoim szczęśliwym wzrokiem. Chłopak wyczuł na sobie jej wzrok i odwrócił swoją twarz w jej kierunku. Spojrzeli sobie głęboko w oczy. Melania poczuła dziwne ukłucie w sercu, które pojawiło się równie szybko jak i zniknęło. Ukłucie przypominające jej o Arturze. O jego bujnych brązowych włosach i dorosłym spojrzeniu. O całej przeszłości spędzonej wraz z nim i... I o tym, jak ledwie kilka dni temu powiedział jej o tym że miał inną dziewczynę.
Poczuła nagle intensywny pocałunek na swoich ustach. Zachłanny i spragniony. Stęskniony. Chcący więcej ! Spojrzała zdezorientowanym wzrokiem na Gabriela; wybita z zamyślenia. Chwyciła delikatnie w swoje zimne dłonie jego twarz i spoglądając mu prosto w oczy, pocałowała go-tym razem długo i nieprzerwanie. Na tyle długo by oboje mogli ten pocałunek wspominać na zawsze. By powracali do niego myślami w chwilach kiedy będą czuli słony smak w ustach i spierzchnięte wargi. Kiedy będzie pełnia księżyca i będą już wystarczająco starzy by umrzeć w spokoju. Złożyła mu ten pocałunek na jego ustach z myślą o tym wszystkim. Pocałunek, który dla nich obojga był obietnicą uczucia.
Dla takich chwil warto żyć. Chociażby po to by ten jeden jedyny raz w swoim życiu poczuć ten jedyny słony smak w ustach i nieodwracalne uczucie. Uczucie pocałunku.

tumblr_mkpn9ocS7e1s717a8o1_500.jpg


Bawię się. Przepraszam, kiedyś wszystko wytłumaczę, dear.
  • awatar Bez Granic ♥: OMG ! . Zachwyciłaś mnie tym rozdziałem < 3 Boże , ale wzruszające na koniec ; ** Niech ona uważa na następny raz ^. ^ Pocałowali sie ! Awwwwww ! ; ddd
  • awatar Desolation.: Faaaktycznie romantycznie! Mela i Gabriel mrrr <3 kocham ich tak bardzo, bardzo :D jak wyobrażam sobie tą scenę! Zachwyciłaś mnie strasznie strasznie! jejku czekam na następny, nie mam weny na długi komentarz ;c wybacz. Jest cudowny czekam na następny i następne opowiadanie w twoim wykonaniu! <3
  • awatar Olecka234: super *.*
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panttera
 
Dziewczyna spojrzała zmęczonym wzrokiem w bok. Nie miała innego wyjścia, choć szansa była znikoma. Ale ona nigdy się nie poddawała.
Odepchnęła się od drzewa, ruszając chwiejnym od zawrotów głowy, krokiem w stronę konia. Wskoczyła na niego, czując że właśnie traci ostatnie resztki sił. Koń zaczął szybko biec przed siebie. Odwróciła się, widząc biegnącego za sobą chłopaka. Przeklęła w myślach, zdając sobie sprawę że jest on zawzięcie uparty. Schyliła się, przytulając swoją twarz do grzbietu pędzącego zwierzęcia. Przed oczami migotały jej cienie konarów drzew.
Wzięła głęboki wdech świeżego powietrza. Przymknęła powieki, czując jak mdłości ustępują. Tak samo jak zawroty głowy. Objawy równie szybko pojawiały się, jak i znikały. W pewnym stopniu cieszyło ją to.
Otworzyła oczy, spoglądając przed siebie. Była na polanie. Koń zwolnił, prawie się zatrzymując.
Mela powoli zsiadła z niego, lekko klepiąc go po karku. Była mu wdzięczna.
Ruszyła wolnym krokiem przed siebie. Trawa delikatnie, muskała ją po gołych kostkach. Było tu pięknie. Zapach zieleniny i świeżości. Siadła, spoglądając w niebo. Zmrużyła oczy. Było bezchmurnie. Ponownie wzięła głęboki wdech, delektując się ciszą i świeżością. Ciszą. Całkowitą ciszą. Coś było tu nie tak. Wstała, nerwowo się rozglądając. Cisza ogarnęła jej całe ciało. To nie była zwykła cisza. Nie było słychać szumu drzew, śpiewu ptaków, szelestu... Nic. Panowała bezwzględna cisza. Dziewczyna przygryzła dolną wargę, marszcząc brwi w zamyśleniu.
-To tutaj normalne-odwróciła się, widząc stojącego na skraju lasu, chłopaka. Patrzył w niebo-Zwierzęta boją się zła. A tu jest go pełno-Spojrzał na nią. Miała wrażenie jakby te jego ciemne oczy, wyrażały rozczarowanie, żal i zatroskanie-Wyglądałaś okropnie. Nie mogłem cię samej zostawić. Nie tutaj-uśmiechnął się, idąc do niej. Dziewczyna poczuła ponowną narastającą panikę. Poczuła słabą woń cynamonu, otaczającą przestrzeń wokół niej. Obejrzała się za siebie, zdając sobie sprawę, że ucieczka nic nie da. Zaczęła wyobrażać sobie siebie, jak traci przytomność na oczach chłopaka, wrzeszcząc na niego, żeby się nie zbliżał. Uśmiechnęła się do siebie lekko. Nie do końca chciała, by to wszystko się tak potoczyło, a nie inaczej. Poczuła znowu cynamon. Tym razem mocniejszy.
Chłopak zbliżał się do niej, niebezpiecznie szybkimi krokami. Westchnęła lekko. Nie wiedziała jak ma to wszystko zrobić, tak by było dobrze.
-Nie powiedziałaś mi jak masz na imię-zaśmiał się, przedzierając się przez wysoką trawę.
-Naprawdę lepiej byłoby, gdybyś mnie zostawił samą.
-Nie ma takiej opcji-rozłożył bezradnie ręce-Nie mógłbym cię zostawić w takim stanie...
-W jakim stanie ? W jakim ja jestem do cholery ciężkiej, stanie?!-wrzasnęła, zdając sobie sprawę z zbyt ostrego tonu, swojego głosu. Echo jej słów rozbrzmiewało po polanie. Chłopak przystanął, lekko zdziwiony. Po chwili przeczesał delikatnie, prawą ręką swoje czarne włosy.
-Dobrze-szepnął-Dobrze. Nie mógłbym cię zostawić samej, ponieważ...-powiedział głośniej, ponownie przedzierając się przez trawę-ponieważ nie mógłbym o tobie zapomnieć. Nie da się-Mela dostrzegła ponowny uśmiech na jego twarzy. Była wściekła. Coraz bardziej. Była wściekła, że nie potrafiła trzymać kontroli nad swoim ciałem. Że reagowała tak a nie inaczej, przy tym, chłopaku. Przekręciła oczami, odwracając się i idąc przed siebie. Co miała robić ? ( ! )
-Podaj mi sensowny powód, dla którego mam cię zostawić samą. - powiedział po chwili, marszu. Wciąż był daleko za nią, ale mimo to Mela czuła lekką woń jego zapachu.
-Bo cię o to proszę.
-Konkretniej ?
Dziewczyna westchnęła, przekręcając teatralnie oczami.
-Jesteś idiotą. Wkurzasz mnie. Nie chce twojego towarzystwa. Wystarczy ?-zapytała z sarkazmem.
-Miałaś mówić prawdę.
-Nie kazałeś-warknęła- Mówię prawdę.
-Nie.
-Dlaczego tak sądzisz ?-odwróciła, zatrzymując się. Chłopak zrobił to samo.
-Masz coś takiego w oczach, co mówi samo za siebie. Masz w nich niesamowity błysk. Radość. Jesteś szczęśliwa, kiedy mnie widzisz-spojrzeli sobie w oczy. To była krępująco dziwna sytuacja-Tego nie ukryjesz...

ciemność.jpg


No to hej.
  • awatar Karaliene♥: Ohohoh. Pierwsza jestem :) A więc tak samo opwoiadanie jest na piewszy medal a rodziały istna magia. Piszesz przerażliwie dojrzale i to mnie zachęca do dalszego pogłębiania się w lektrze.
  • awatar Tranquility.: *No hej! Matko jak ja dawno tu nie byłam, musiałam przeczytać milion rozdziałów - nadrabiała.* Jeju, rozdział genialny, wgl ten koleś taki sexy, ale nie wiem czemu, kojarzy mi się z elfem. Tak dziołcha taka śmieszno je, ale dobra. Czekam na kolejną część no i powodzenia przy pisaniu kolejnego opowiadania. Ja to jestem ciota xD
  • awatar Desolation.: Jezu jakie świetne! Ta końcówka Gabryś ohh kocham <3 kurczę co dalej? Matko jak się jaram, ogarnę się i skomentuje bo nie wytrzymam no! XD
Pokaż wszystkie (11) ›
 

panttera
 
Mela wzięła głęboki wdech, świeżego powietrza. Brak cynamonu. Ustawał ból głowy i mdłości, a także senność. Nie bardzo rozumiała dlaczego tak na nią działa ta woń. Czy inni też tak reagowali będąc w jego pobliżu ?
Ruszyła wolnym krokiem, w dół drogi, prowadzącej do miasteczka. Od domów, stojących przy drodze, dzieliło ją kilka minut maszerowania. Dziewczyna spojrzała w niebo. Świeciło słońce, a niebo było bezchmurne. Dzień. Wedłóg zegara słonecznego, mogła dochodzić czternasta po południu. A w akademiku ? Czy nadal była noc ? Co zrobił portier ?
Mijając kilka kolorowych domów, stojących po obu stronach drogi, Mela dostrzegła przed sobą drewniany, nie duży mostek. Wbiegła na niego, wychylając się przez barierkę. Płynący strumień, był płytki, ale z silnym nurtem. Dziewczyna spojrzała w swoje odbicie w tafli wody. Jej długie, rude włosy, opadały w dół, lekko falując przy podmuchach wiatru. Uśmiechnęła się do siebie, wpatrując się w swoje oczy. Zmróżyła je, zastanawiając się nad zmianą swojego wyglądu. Ułożyła usta w dziubek, wraz z nowym olśnieniem. Jakby tak zacząć prostować włosy ? Jakby wyglądała ? Przekrzywiła swoją głowę w lewo, a potem w prawo, myśląc nad tym. Uśmiechnęła się zadziornie, wyobrażając sobie nową siebie. Z kolorem włosów, jak dotychczas, nie planowała się rozstawać.
Uklęknąła na brzegu pomostu, odkładając delikatnie książkę od Amandy na bok. Nachyliła się, chcąc dotknąć lewą dłonią wody. Poruszyła zwinnie palcami, usiłując dosięgnąć. Woda była lodowata, ale przyjemna. Oparła głowę o drewniany słupek, podtrzymujący barierkę na mostku, wpatrując się w wodę. Melancholijnie, zataczała w wodzie znak nieskończoności. Poziomą ósemkę. Zastanawiało ją  czy to przypadek że Oliwia i ten chłopak mają te same znaki na rękach. Nie mieli prawa się znać. Pochodzili z dwóch różnych światów. Więc dlaczego ? I jak ? W jej głowie rodziły się coraz to nowsze pytania, pozostające bez odpowiedzi.
Melania sięgnęła po książkę, leżącą obok niej. Spojrzała na okładkę, kryjącą w sobie dziwny napis.
-Hyumo...-szepnęła, przeciągając, opuszką palca po tytule. Zdawała sobie sprawę, jak wiele jest przed nią ukrytych tajemnic.
Otworzyła powoli książkę. Przekartkowała całą. Nawet dwa razy. Niemożliwe było by Amanda się pomyliła. Ona nigdy się nie myliła. Nie w tych sprawach. Książka była pusta. Każda ze stron była biała, bez jakichkolwiek napisów. Dziewczyna pokręciła z rezygnacją głową. To nie miało chociażby najmniejszego sensu. A więc jak w takim razie, Amanda mogła przeoczyć coś takiego ?
-Mela ?-dziewczyna podniosła wzrok, widząc stojącą na pomoście Irmę-Szukam cię od rana !
-Jak to ?-dziewczyna zamknęła szybko książkę, wstając.
-Nie dopracowałam jeszcze szczegółowo metod ściągania cię tu...-machnęła rąką w uśmiechu. Włosy miała związane w długiego kłosa, opadającego na luźną, króciutką sukienkę-Ale miło cię widzieć. Chodź!-wyciągneła do niej dłoń.Mela chwyciła ją, idąc za nią.
-Słuchaj, a nie mogłabyś mnie teraz tak, wiesz...z powrotem odesłać?-Irma spojrzała na nią z rozbawieniem.
-Ale gdzie ? Chyba nie myślisz, że...-Przystanęła na chwilę-Nie ma mowy..-pokręciła z rezygnacją głową-To całkowicie wykluczone. Mam dla ciebie bardzo ważną informację !-ruszyła, prawie biegiem, przez drogę. Mela wyraźnie zauważyła, zaciekawione spojrzenia w kierunku jej koleżanki. Nie dziwiła się. W takiej sukience, mogła wywoływać, tylko jedne myśli. Przekręciła oczami.
-Możemy zwolnić ?
-Nie !-krzykneła Irma, ciągnąc dziewczynę, za sobą. To wszystko zaczynało ją przerastać, na miarę wszystkiego.
Po kilku minutach, znalazły się przed nie dużym domkiem, takim jak pozostałe inne w tej okolicy. Był kolorowy i miał taki sam ogródek z kwiatkami, jak każdy inny. Ale jedno było w nim coś zupełnie innego. Coś co od razu rzucało się w oczy -miał całkowicie ciemne okna. Jakby ktoś od wewnątrz, pozamykał w nich okiennice, tak by nikt nie widział co sie dzieje w środku.
-Czekaj.-Melania, wyrwała jej się, przystając przed furtką. Obejrzała się za siebie, ale nikogo nie zobaczyła, oprócz jednej kobiety, która na jej widok pokręciła głową. Dziewczyna zmarszczyła swój nosek, wpatrując się w nią.
-Melka, no !-Irma pociągnęła dziewczynę, do mieszkania. Zrobiło się ciemno i głucho.

sokkap-6c753e64b02233765789.jpeg
  • awatar Life gives nothing, you must take it♥: boski : )) troszkę jestem w tyle ale postaram się nadrobić : ) :3
  • awatar Pure Fucking Armageddon: Chyba ktoś ma talent! (;
  • awatar Desolation.: Od czego by tu zacząć. Akcja mi się podoba, choć nie przepadam za Irmą! TY WIESZ CZEMU! no ale ale bywa. Bardzo podobała mi sie scena na mostku :d Mela prostuj włoski będziesz śliczna hahaha ;d okej no piękne jest jak zawsze. Szczerze liczę na akcję z Gabrielem, ale dłuższą niż w poprzednim. Twój styl pisania mega mi sie podoba i już nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Wydaje mi sie czy jakoś szybko dodałaś? Chyba tracę poczucie czasu hahaha :d tak, więc kocham to opowiadanie i nie wyobrażam sobie jego zakończenia, które jak zdaję sobię sprawę kiedyś się skończy :c skocze z mostu jak to zrobisz! Chociaż w sumie chciałabym już końcówkę bo bardzo mnie interesuje zakończenie. Kurde jakaś niezdecydowana jestem! Ale pisz dalej i wstawiaj mi rozdziały, bo uwielbiam je pochłaniać, a najlepsze jest to, że nie czytam ich raz, ani dwa. Tylko trzy! Szalona ja :D no ale jak mi się podoba to tak mam hahahah :D Kocham ^^
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panttera
 
Dochodziła szesnasta, kiedy Melania chwyciła do ręki kartkę z notatkami i ruszyła w stronę holu akademickiego. Podeszła do tablicy z ogłoszeniami, na której widniał duży napis informujący o zmianie w pokojach studentów. W ciągu najbliższych dwudziestu-czterech godzin, wszyscy zamieszkujący akademik, mieli przenieść się wraz ze swoimi rzeczami do kamienic parę ulic dalej, z powodu remontu. Dodatkowo miała nastąpić zmiana lokatorów, tak by dziewczęta były w pokojach tylko i wyłącznie z dziewczynami, a chłopcy z chłopcami. Dziewczyna podniosła swoje jasne brwi ku górze, uważnie wpatryjac się w informację.
-Za późno się za to zabrali, nie sądzisz ?-odwróciła się na pięcie, widząc przed sobą niską blond dziewczyne z świdrującym wzrokiem.
-Wybacz, ale dlaczego ?-Mela zmarszczyła swój nosek w zastanowieniu.Blondynka przewróciła ze znóżeniem oczami.Nie była szczególnie ładna, ale w Meli budziła dziwne uczucie że jest całkowicie naturalna.
-Oh no bo remont, a my odchodzimy za pół roku...
-Rozumiem, ale ja jestem na drugim roku-Mela gładko się uśmiechnęła, mijając dziewczyne, która natychmiastowo szeroko otworzyła oczy ze zdziwienia.
-Naprawdę ?-Głośno pisnęła ze zdziwienia, szorstko się śmiejąc-Sądziłam ,że jesteś na trzecim roku, bo widziałam cię ostatnio jak kręciłaś się na naszym poziomie !
-Miałam parę spraw do załatwienia...
-Ah tak. Jestm Oliwia-podała rękę dziewczynie.
-Mela-Kątem oka zauważyła ciemny, niewielki tatuaż na ręce,przedstawiający jakby znak nieskonczoności. Poziomą ósemkę. Ruszyły w kierunku parku, który prowadził do akademika. Przez całą drogę Oliwia mówiła o tym jak to dobrze,że wreszcie będzie mogła zamieszkac z koleżankami, a nie z chłopakami jak to przez całe życie. Miała dość mężczyzn w swoim życiu, ponieważ, jak twierdziła byli zbyt sadystyczni i jedynym facetem, dla którego traciła głowę był jej starszy brat Gabryś.
-Mówię ci, on nie cierpi wprost, gdy mówi się na niego w ten sposób. Twierdzi że to nie jest nonszalanckie-Dziewczyna parsknęła śmiechem. "Doprawdy, jak można być tak ponurym z wyglądu z tak bujnym wnętrzem"-przemknęło przez myśl Melani-Zawsze każe się wszystkim zwracać do siebie Gabriel, ale no prosze cię, przecież to tak go postarza ! Zawsze mi się obrywa, gdy tylko pisnę choć słowo na jego temat komu kolwiek... Woli być tajemniczy-przekręciła oczami, nie kryjąc uśmiechu. Przystanęły by się pożegnać.
-Fajnie było cię poznać. Choć zdaję sobię sprawę, ze potrafię gadać godzinami o moim bracie, to zaryzykuję i zaprosze cię do mojego pokoju-uśmiechnęła się promiennie-357. Na tablicy będą wywieszali nową numerację, kto dostanie jaki przydział pokoi, więc wpadaj kiedy będziesz chciała !-Mela kiwnęła z aprobatą głową, odpowiadając wdzięcznym uśmiechem. Ruszyła szybkim krokiem w kierunku pokoju, zastanawiając się jak wielka musi być miłość Oliwii i Gabriela, jak na rodzeństwo przystało.

Otworzyła drzwi i weszła do środka, omijając zręcznie poustawiane walizki przyjaciół.
-Ktoś chce mnie spakować ponownie ?-Dziewczyna odwinęła cienką hustkę z szyi, siadając na łóżku-Padam z nóg-Zamknęła oczy.
-Wiecie już z kim wam przydzielono pokój ?-Zapytał Krystian.
-Z jakimiś dwoma włoszkami...-Julia weszła do pokoju, trzymajac w dłoni nadgryzione jabłko.
-Co ?!-Mela natychmiast otworzyła oczy,lecz przyjaciółka oburzona jej reakcją wzruszyła tylko ramionami, robiąc naburmuszoną minę-Jula, no proszę cię, nie mów że nadal jesteś na mnie zła..?
-Może tak będzie lepiej ?-zapytała z sarkazmem.
-Może tak będzie lepiej ?-Krystian zaczął ją parodiować  z udawanym piskliwym głosem.
-Nie jestem zła, ale wiedz że coś się dzieje.-odparła z małym uśmiechem.Mela skinęła prawie niezauważalnie głową.
-A gdzie Igor ?-chłopak spojrzał na Julię, a potem na Melę.
-Ostatni raz widziałem go wczoraj wieczorem.
-Powinniśmy jutro rano, najpóźniej być już w tych mieszkaniach, a ten nie jest nawet spakowany.
-Ja też nie-Mela ułożyła usta w dzióbek.
-Ja go nie pakuję-Krystian rozłożył ręce w geście poddania się i wycofał się z pokoju. Dziewczyny przekręciły ze znużeniem oczami, spoglądając na siebie.
Oliwia :
Oliwia.jpg


Hej :)
Wreszcie nadeszły te dni, kiedy ze spokojem w głosie mogę powiedzieć, że to wszystko wina jesiennej szarawy.

Nasza Oliwka, jak widać naturalnie piękna. Cóż więcej.. po prostu ją lubię ;)
Pokaż wszystkie (8) ›
 

ebook-dla-dzieci
 
Autor: Maciej Orłoś  

Zabawna, ciepła książka o życiu rodzinnym, szkole, pasjach i przyjaźniach. Opowieści dzieci spisał tata, popularny dziennikarz. Znakomitymi rysunkami opatrzył znany satyryk. Lektura dla całej rodziny!

Jedenastoletni Kuba i siedmioletnia Mela przeżywają to wszystko, co przeżywają inne dzieciaki w ich wieku. Szkoła, wakacje, codzienność w zgranej, acz niekoniecznie do końca zgodnej rodzinie.

Książka podzielona jest na szereg krótkich epizodów opowiadanych z punktu widzenia jej bohaterów. W publikacji znalazło się miejsce na anegdoty między innymi o:

-   rodzinnej wyprawie na wakacje,
-   perypetiach z telefonem na lekcji matematyki,
-   zakończonej spektakularnym fiaskiem próbie nauczenia z tatusia gry w popularną karciankę,
-   bezcennych i zupełnie nieprzydatnych poradach ojca rodziny odnośnie zasad recytowania Pawła i Gawła.

Kuba i Mela (prywatnie dzieci Macieja Orłosia) to inteligentne i niekiedy bardzo złośliwe bestie, które pilnie obserwują zachowania dorosłych. Z ich opowieści wyłania się zabawny obraz starszego pokolenia, które nie jest w stanie pojąć praw i zasad rządzących życiem ich dzieci.

Pełna ciepła i niewymuszonego humoru książka skierowana jest nie tylko do najmłodszych czytelników. Wspólna głośna lektura Kuby i Meli rozbawi zarówno dzieci, jak i rodziców. Opatrzone tekstami w dymkach, rozbawiające do łez rysunki Henryka Sawki są doskonałym uzupełnieniem opisanych historii.


"Darmowy fragment" do pobrania, znajdziesz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/(…)kuba_i_mela__dodaj_do_znajo…

Więcej ebooków z działu "dla dzieci i młodzieży", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-dla-dzieci-i-mlodziezy.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Codziennie najnowsze czasopisma i gazety prosto na Twój komputer.
Sprawdź ile możesz zaoszczędzić kupując cyfrowe wydania:
masz24.pl/gazety-i-czasopisma-cyfrowe-wydania.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

panwilk
 
Moi Drodzy, jeszcze tylko jeden dzień i skończą się aukcje z lusterkami!

Można licytować kota:
aukcja1.jpg

allegro.pl/kot-kladziony-na-krzesle-aukcja-dla-m…

Albo świnki:
aukcje2.jpg

allegro.pl/swinki-pijace-lemoniade-aukcja-dla-me…

A więcej o całej akcji tutaj:
podarujwzrost.blogspot.com
 

schudne
 
Jest dopiero drugi tydzień 2010 roku, więc nie jest na nie jeszcze za późno.
Mam jedno postanowienie, związane z bieganiem (i nie chodzi o ukończenie maratonu). Jak zrealizuję to na pewno się pochwalę.
Ale to chyba dobry moment, by - jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek o tym pomyślał - zacząć biegać. Po świętach, po obżarstwie, Nowy Rok, nowe nadzieje, plany, czas je realizować...

Jan Mela.
Jasiek, Jaś.
Chyba każdy w Polsce słyszał to imię i nazwisko. Dziś 21-letni chłopak.
W 2002 r. trzynastolatek Jaś schronił się przed deszczem w stacji transformatorowej. Gdyby wiedział, co się wydarzy pewnie wolałby zmoknąć... Został porażony prądem. Po odzyskaniu przytomności dotarł o własnych siłach do domu. Po trzech miesiącach leczenia odjęto mu lewe podudzie i prawe przedramię.  
Dwa lata później Jaś wraz z Markiem Kamińskim zdobył oba bieguny.
23.10.2009 Jan pokonał maraton. Nie taki był jego plan. Trenował, przygotowywał się do biegu, ale po kilku kilometrach planował zejść z trasy. Dzięki mobilizacji innych ludzi, swojej silnej woli i uporowi zaciskał zęby, gdy kikut krwawił pod wpływem ucisku niewygodnej protezy - i dotarł do mety.
Czas - 6:30.
Dla człowieka bez nogi to ogromny wyczyn.
Dla człowieka zdrowego, pełnosprawnego w takim razie - maraton to pikuś.

mela.jpg
  • awatar shimmmi: ej no nie wiedzialam, az mnie scisnelo
  • awatar krytykantka: mnie też... teraz wszyscy ci, którzy czasem są padnięci i szukają wymówki by nie trenować (ja też), powinni sobie o nim przypominać gdy znów nie zechce im się trenować...
  • awatar gość: a nade mna to sie nikt kurwa nie pochyla a niejeden wyczyn mam za soba. wprawdzie na biegunie nie bylam ale majac porazone nerwy w kikucie tez chodzilam przez 2tyg na uczelnie i az milo. i co? i gowno.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów