Wpisy oznaczone tagiem "miłość odczuwana i uprawiana" (22)  

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Miłość ponosi. Do samego nieba. A ja czasami aż wariuję.
Wiecie, wydaje mi się, że zgłupiałam. Autentycznie.

Kurwa.
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Taaak, no więc jadę do Stanów w wakacje.
Jak zwykle nagła, totalnie spontaniczna decyzja.
Plusy? Zobaczę Nowy Jork (nareszcie! <3). Zarobię. Zobaczę przyjaciół.
Minusy? Nie pojadę do Gadzika. Ani Paryża. Nie będzie spontanicznych wypadów do A., na działki itp. Ale to są tak naprawdę drobiazgi. Chodzi raczej o to, że przez równe 2 miesiące nie będę się widziała z Deklem. Nie no, ja nie wiem jak to przeżyję. Wystarczy, że go nie widziałam 4 dni i to już było piekło! Nie mam pojęcia, jak sobie z tym poradzę, ale już teraz mnie boli brzuch na samą myśl. Ja już tęsknię, a przecież pół roku jeszcze zostało do mojego wyjazdu!

No, to to jest ten wielki gigantyczny minus. Ale jakoś będę musiała dać sobie z tym radę. W końcu jednak będzie superfajnie. Potrzebuję tej podróży. Nawet, jak bez ukochanego u boku.

Poza tym jak wrócę, to będą jeszcze całe 2 tygodnie sierpnia, by całą tą rozłąkę nadrobić... ;)
  • awatar G.: Fajnie, że będziesz te dwa tygodnie ;) myślałam, że tak kompletnie całe wakacje. A co z openerem?
  • awatar InnaNiżWszystkie.: zazdroszczę tych Stanów 8)
  • awatar DesecrationSmile: @G.: no Blur headlinerem, ale mnie ominie... Trudno. Nie żal mi tak bardzo. szczerze mówiąc, to przestały mnie tak strasznie strasznie kręcić koncerty. Bardziej muzyka sama w sobie. Szkoda mi trochę samej tej atmosfery, klimatu. Ale jednak też inaczej na to patrzę, bo jednak nie chciałabym tam jechać z K. z ostatniego openera, tylko przeżyc to wszystko z Deklem. A to nie do końca jego klimaty, więc raczej z kimś innym bym się wybrała. Ale ten "ktoś inny" nie był by w moich oczach już taki fajny... ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
DesecrationSmile:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
DesecrationSmile:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: doszłam do takiego wniosku, jak powiedziała INW, ciężko z tymi facetami. ale faktem jest, że bez jeszcze gorzej.
wiem to bardzo dobrze. aż za dobrze. więc jak się akurat zdarzyło, że jednak są, to czemu mam z tego nie korzystać?
jestem młoda, na stateczność i wielką miłość mam jeszcze czas. a ostatnio za bardzo jej szukałam. może jak wreszcie przestanę i zacznę się cieszyć z życia, to sama przyjdzie.

zresztą nie zależy mi już na niej za bardzo. same z nią problemy.
poza tym ostatnie wydarzenia udowodniły mi, że zwyczajnie nie jestem na nią jeszcze gotowa.

jestem gotowa na zabawę. na szaloną młodość. na sex drugs n rock n roll. z naciskiem na to pierwsze. a miłość? miłość znajdzie mnie sama.
ona najlepiej wybierze właściwy moment, nie potrzebuje do tego mojej pomocy.
  • awatar rozwiązujęlogimixa: Jedna z bardziej rozsądnych rzeczy, jakie ostatnio tu czytałam. ^^ Chociaż umówienie się do lekarza też spoko.
  • awatar .: młodość, piękno i szaleństwo. Wszystko spoczko, jestem z Tobą ;p Uważaj tylko żeby się nie zeszmacić.
  • awatar InnaNiżWszystkie.: baaaardzo rozsądnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Wczoraj poszlismy na koncert do takiego malego klubu. Oboje stwierdzilismy, ze jest idealnie i mamy wszystko, czego nam potrzeba w taki piatkowy wieczor - pogo, piwo, papierosy i osoba, ktora kochamy...
To bylo naprawde romantyczne, gdy, siedzac przytuleni w zacisznym kacie po raz pierwszy poczulismy Te slowa, i to doslownie - bo napisalismy je sobie palcami na plecach!

Tak wiec teraz moge to oficjalnie napisac:
DS zrobila przed 18ka wszystko co zrobic chciala - wyprowadzila sie z domu, poprawila stosunki z mama, nauczyla (no a przynajmniej uczy sie i dobrzejej idzie) drugiego jezyka, sprobowala papierosow, trawki, seksu, odnalazla swoje miejsce na swiecie, znalazla prawdziwych przyjaciol oraz milosc.

Czy moze byc lepiej?
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Dzisiaj powiedział mi parę rzeczy... No, takich, których nie mówi się pierwszej lepszej osobie. Podziwiam go, bo nie mial latwego zycia... Ciesze sie, ze tak mi ufa. Naprawde z kazdym dniem, z kazdym spotkaniem, z kazdym pocalunkiem zblizamy sie do siebie coraz bardziej, a motylki w moim brzuchu rosna. Nie moge uwierzyc, ze doprowadza mnie do takiego stanu. Czuje sie tak, ze jak nie ma go obok...czegos mi brakuje. A gdy znowu sie widzimy - wszystko wraca na swoje miejsce. Czasami dreszcz przechodzi cale moje cialo tylko przy tym, jak lapie mnie za reke. Gdy sie calujemy, moje serce bije niesamowicie szybko. A w dodatku czuje tez rytm jego serca - rownie silne i przyspieszone. Gdy pomysle, co bym czula gdybysmy posuneli sie dalej...łał.
Naprawde czuje sie z nim wspaniale. Zalezy mi na nim. Ufam mu. Pragne go.
Czy to nazywa sie milosc? Nie wiem, ale wiem jedno - niech nigdy nie mija!
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Bylo cudownie, wspaniale, mega! Czasami jednak moja intuicja zawodzi ;)

Rozmawialismy, smialismy sie, calowalismy... A jak tego nie robilismy, to nie moglismy oderwac od siebie wzroku. Ani przestac sie usmiechac! :) bylo niesamowicie, na razie moje najlepsze walentynki! Choc te slowa i tak nie opisuja tego, jak sie czuje, i czulam. Po prostu w pewnym momencie moje serce zaczelo bic szybciej, dreszcz przeszedl przy kazdym musnieciu reki....

Chyba sie zakochalam. Tym razem z wzajemnoscia :)
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Było wspaniale. Dlaczego? Bo tak się właśnie czułam - wspaniale.

Zrozumiałam chyba, co to znaczy po prostu kogoś lubić...tak bardziej. Doszłam do takiego wniosku, że nie ma znaczenia, gdzie byśmy byli i co robili. Nie obchodzi mnie to, jak się ktoś ubiera, gdzie chodzi do szkoły. Nie ma dla mnie znaczenia, jaki ma kolor włosów ani co robią jego rodzice. Nie musi koniecznie woleć koty od psów ani lubić szpinak.
To są takie błahostki, zupełnie w niczym nieprzeszkadzające.

Bo tak naprawdę liczy się to, że świetnie się razem czujecie. Że macie o czym rozmawiać. Że gdy się całujecie, przechodzi cię ten dreszcz. I jak już wasze usta się rozłączą, patrzycie sobie w oczy i jednocześnie się uśmiechacie. I wtedy przechodzi cię jeszcze jeden dreszcz.
A gdy się już rozstajecie, zaczynasz odczuwać tęsknotę. Bo najchętniej spędzałabyś z nim cały swój czas. Bez przerwy.

Tylko to się liczy.

Nie wiem, jak będzie dalej, nie wiem, co przyniesie los, ale wiem jedno - nie chcę, by to uczucie się skończyło.
  • awatar O.: Fajnie, fajnie, a mnie nie przestanie zadziwiać, że masz tak po spotkaniu się z kimś dwa razy.
  • awatar .: a ja Cię kocham, za to co napisałaś.
  • awatar InnaNiżWszystkie.: @O.: Piękne słowa... godne podziwu... i jeśli to jest to, to nie ważne, czy spotka się kogoś dwa razy, dziesięc, czy spędza się z tym kimś całe życie. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
DesecrationSmile:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: na imprezie wczorajszej było cudownie.

...poznałam kogoś. nie wiem, czy się jeszcze spotkamy, czy nie, ale nie zmieni to tego, że to byłą wspaniała noc! niesamowicie tańczy, a w dodatku...nigdy nie myślałam, że ktoś kiedykolwiek w moim życiu przebije tamten pamiętny pocałunek Filipa. Jemu się udało. Naprawdę mu się udało. Był taki moment, że przeszedł mnie taki megasilny dreszcz i pomyślałam po prostu 'kocham cię'. Nie kocham go jeszcze, to jasne, ale uczucie w tym momencie było tak silne, że właśnie to pomyślałam. To było niezwykłe.
Wracaliśmy sami, odprowadził mnie do bursy, pod samą furtkę. Szliśmy pieszo, ponad godzinę. Całą Łódź zeszliśmy. I rozmawialiśmy. Ani na chwilę nie zapadła niezręczna cisza ani nie zabrakło tematów. I śmialiśmy się, mamy podobne poczucie humoru. Odkąd zaczęliśmy tańczyć tak o 23.00 to nie odeszliśmy od siebie na krok do 4 rano! I cały czas rozmawialiśmy, całowaliśmy się, ach!
Poza tym, przez cały ten czas w ogóle nie próbował dotknąć mojej pupy ani cycków! To też było świetne!
Jest rok starszy, ma długie blond włosy, szczupły, lekko wyższy ode mnie.
Słucha rocka. (z resztą jak spytałam, jakiej słucha muzyki, to się roześmiał i stwierdził, że na pewno nie takiej jak ja. No cóż, nie wyglądałam na rockmankę tego wieczoru, rzeczywiście. Ale jak się zdziwił, że znam a w dodatku uwielbiam Huntera!)

Ogólnie było mega, jedna z najlepszych nocy w moim życiu. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy (on ma mój nr, ja znam tylko jego imię). A jeśli nie...na pewno się zasmucę, ale przynajmniej pozostaną wspomnienia - szaleńczego tańca, wciągających rozmów i nowego najlepszego pocałunku w życiu :)
  • awatar . : jejciu, ale Ci zazdroszczę takich wspomnień! noc, taniec, pocałunki.. ah. Cieszę się, że zaczyna się Ci się układać ;p albo chociaż odstresowałaś się po ostatnim tygodniu :P
  • awatar gość: i fajnie że teraz leżysz sobie na moim łóżku z zamkniętymi oczami i się uśmiechasz <3
  • awatar DesecrationSmile: kocham cię! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Ten rok był najcudowniejszym i najszczęśliwszym rokiem w moim życiu. Mimo wielu problemow, zwlaszcza (o ile nie jedynie) w domu, czułam sie wspaniale. Moja przyjazn z O. A. i G. poglebia sie z dnia na dzien, jest to wspaniale uczucie.
Wazne wydarzenia tego roku?
1.cappucino
2. Kremowka
3.praca w stanach
4.pidzama
5.zaliczenie fizyki
6.mnostwo cudownych, drobnych wydarzen z udzialem moich najblizszych, ktorych nie jestem w stanie wymienic, ale za ktore jestem ogromnie wdzieczna losowi.

Jesli chodzi o sylwester, to moge go uznac za udany. Poszlysmy we 4 na domowke do chlopaka A. Bylo bardzo sympatycznie, zwlaszcza z powodu poznania pewnego przyjaciela Marcina (tego chlopaka A), D. Smieszne jest w tym to, ze marcin mowil jakis czas temu A. ze znalazl dla mnie chlopaka, super do siebie pasujemy i on bedzie na sylwku. Smiesznie, ze to sie w jakims stopniu sprawdzilo. Zobaczymy, jak to sie dalej rozwinie - w koncu imprezowe znajomosci sa czesto nietrwale. Ale chce kontynuowac ta znajomosc, o ile D tez wykaze taka chec. Jest to bardzo pozytywna koncowka starego roku i jeszcze bardziej pozytywny poczatek nowego.

Czego oczekuje po 2012? wielu rzeczy. Sa i nadzieje, marzenia, jak tez postanowienia.
Chcialabym, by ten rok byl pelen pozytywnych wrazen. Chce zobaczyc kilka dobrych, wymarzonych koncertow. Chce zabrac dziewczyny do plazika. Chce (tradycyjnie) - znalezc jakiegos fajnego faceta (moze juz sie udalo? ;) ). Chce zyc pelnia zycia, cieszyc sie kazda chwila i pokonywac wszelkie przeciwnosci.
Jesli chodzi o postanowienia, to nie bedzie to nic w stylu 'rzucam palenie' czy cos, bo to bezsensowne. Teraz jest wlasnie czas, by szalec. Jak juz bede starsza (w sensie kolo 30, tak po studiach itd), to moge to bez problemu zrobic. Ale na razie nie widze w tym nic zlego. Nie postanawiam tez schudnac. Oczywiscie, chcialabym i bede megaszczesliwa jesli osiagne taka wage, o jakiej marze, ale nie bede sobie stawiac ultimatum. Chce za to czegos innego - w pelni zaakceptowac swoje cialo, bez wzgledu na wage. Mimo, ze mam kompleksy, to zdaje sobie sprawe, ze jest wiele dziewczyn, ktore chcialyby miec moja figure. Dlatego postanowilam zmienic moje nastawienie, licze, ze sie uda. Poza tym mam jeszcze jedno zyczenie, w tej chwili najwazniejsze - poodciagnac sie w szkole. Oceny nie sa dla mnie jakos bardzo wazne, ale troche mi brakuje tych dobrych wynikow. Ni chodzi tu o ultimatum postawione przez mame - po prostu czuje, ze tego potrzebuje. Ach! Jeszcze jedno! Bardzo chce znalezc cos, co chce robic w zyciu, idealne dla mnie zajecie. Ale to raczej bardziej marzenie niz postanowienie...

I to chyba na tyle. 2011 rok uznaje za udany. Poznalam wielu wspanialych ludzi (tych mniej wspanialych tez, ale przynajmniej bywaja smieszni ^^), przezylam przygody, bylam calkiem jak na mnie szczesliwa.
Wierze, ze ten rok bedzie jeszcze lepszy. Bo to jest nasz rok!
  • awatar gość: G: wow. ale jestem dumna z tego wpisu! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Całą noc z A. i O. i pewnym chłopakiem, którego nazwę Y.
A. mówiła, że jest fajny, z wyglądu w moim typie i w ogóle. Rzeczywiście. Bardzo sympatyczny, od razu go polubiłam. Lecz nie o tym ta historia.

A. była z nim 3 lata. Bywało lepiej i gorzej, ale widać, że zajebiście dużo ich łączy. W zeszłym roku zerwali. On zostawił ją dla jej przyjaciółki. [widzicie to podobieństwo? no, ja je widzę]. Dziś cały czas ukradkiem trzymali się za ręce. Pisali do siebie smsy, jakby nie mogli normalnie porozmawiać. W końcu odeszli na chwilę, by spokojnie pogadać, choć podobno w końcu nie porozmawiali.
A. widzi wiele problemów. Bardzo wiele problemów. Bo ona byłą zazdrosna, lecz on też jej dawał jakieś powody. Że ona 'wie, jaki jest'. Że jej głupio. Ale ja jej nie rozumiem. Czemu nie może spróbować jeszcze raz? Czemu nie mogą czegoś poprawić, spróbować zrobić to wszystko lepiej. Ona powiedziała: 'raz byliśmy ze sobą tydzień, raz miesiąc, a raz rok. i on powraca do mnie jak bumerang. ja już wiem jak to będzie. nie będzie mi lepiej'. Ale czemu czegoś nie poprawić? Nie są już dziećmi. Niech porozmawiają jak dorośli ludzie. Niech... No, niech, do cholery! Ile ja bym dała za taką szansę. Wiem, że to jej decyzja, no ale kurwa, nie mogę na to patrzeć, jak próbuje tłumić swoje uczucia i od razu się negatywnie nastawiać. Ona potem będzie żałować. I cierpieć. Ona jest od niego uzależniona. Czemu chce na siłę zapomnieć? On chce spróbować! Czemu nie da mu szansy? Wiem, mówię jakimś pokręconym mętlikiem, ale wszystko we mnie wrze. Bo ona... Ja chcę dla niej jak najlepiej. I wiem, że to trudne. Zajebiście trudne. Ale kurwa czemu? Bo ja wiem, jak to jest. Ja chciałam zapomnieć, cały czas próbuję. Bo On nic do mnie nie czuje. Dla niego to był jakiś nieważny epizod. A ja nadal czuję ból w sercu. Nadal czuję to samo. To nadal jest tak samo silne i żywe, mimo, że nie widziałam go od roku. A. nie zdaje sobie sprawy, jak będzie się męczyć. Jak to jest pełne bólu, smutku. Ile nieprzespanych, pełnych łez nocy. Stany depresyjne. Brak skupienia się na czymkolwiek. Zero radości. Bardzo trudne chwile. Ja to wszystko przeżyłam. Nadal to przeżywam. A mimo to, gdybym dostała szansę, gdybyśmy mogli się zejść, nie wahałabym się przez choćby ułamek sekundy. Bo wiem, że to by była moja szansa na szczęście. A gdyby nie wyszło? Cóż, i tak już nie mogę bardziej cierpieć, a przynajmniej wiedziałabym, że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy. KURWA! No czuję się taka bezsilna. I próbuję jej to wytłumaczyć, ale nie rozumie. Ona wie, że to się nie uda. Ona nie powinna. Ona musi się skupić na nauce, chłopak będzie jej tylko przeszkadzać. No, zostawił ją dla jej przyjaciółki. No kurwa, F. też wolał moją przyjaciółkę! To bolało, ok. No ale każdy człowiek popełnia błędy! Przyjaciółka kocha Y. No ale A. też! I może A. nie chce być taka, jak ta przyjaciółka, ale walić to! Szczęście A. jest ważniejsze. I ona może się oszukiwać. Ale niech lepiej pójdzie za głosem serca, zanim będzie za późno. Bo będzie żałować do końca życia.
Wiem, cholerny burdel przemyśleń. Ale. No, ALE, kurwa!!!
  • awatar A.: to nie jest takie łatwe.
  • awatar Tak, wiadomo, że to : Niech A. wszystko robi sobie jak chce, ja i tak tego nie ogarnę, bo to jest kwestia uczuć między nie, których nigdy osoba z zewnątrz nie będzie w stanie zrozumieć, ale uważam, że głupie jest podejmowanie decyzji opierając się na tym, co się mówiło przyjaciółce, bo to były ustalenia, przyrzeczenia poczynione w dziwnej sytuacji i mam jednocześnie wrażenie, że z drugiej strony ona nie wahałaby się, by zrobić to, czego A. nie chce właśnie ze względu ma nią. Popętlone. Je ne sais pas... Ale romantycznie się zrobiło, jak dodałam ten wielokropek, ojej.
  • awatar InnaNiżWszystkie.: Ludzie często wybieraja nie tę drogę co trzeba... czemu nie spałaś o 5.45? xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
DesecrationSmile:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów