Wpisy oznaczone tagiem "miłosć" (36)  

romantyczneebooki
 
Autor: Elizabeth Flock

Ośmioletnia Carrie Parker jest podobna do innych dziewczynek w jej wieku. Chodzi do szkoły, lubi się bawić, lubi też sobie pomarzyć o dalekich podróżach. Jednak nawet bogata wyobrażnia nie pozwala jej uciec od bezwzględnych realiów dnia codziennego. Niegdyś w jej domu panowały miłość, radość i spokój to wszystko się zmieniło po tragicznej śmierci ojca. Rządy objął teraz agresywny ojczym, z lubością pastwiący się nad rodziną. Carrie pragnie uchronić przed atakami Richarda młodszą siostrę, złotowłosą, łagodną Emmę. Wie, że na pomoc matki nie ma co liczyć. Dziewczynki łączy wspólny smutny los i nienawiść do ojczyma. Udręczone do granic wytrzymałości, nieświadomie prowokują serię wydarzeń, które prowadzą do nieuchronnej tragedii...

Emma i ja to jedna z tych książek, których się nie zapomina. Inna. Wzrusząjąca. Niezwykle przejmująca. I prawdziwa. Nikogo nie pozostawia obojętnym. To pasjonująca powieść obyczajowa dla czytelników, którzy nie boją się trudnych tematów w literaturze oraz cenią książki niebłahe, poruszające sprawy istotne: problem miłości i akceptacji w rodzinie, przyjaźni i samotności, egoizmu i okrucieństwa.

Więcej informacji: www.nexto.pl/ebooki/emma_i_ja_p12203.xml?pid=161043


emma_i_ja-harlequin-ebook-cov.jpg
 

romantyczneebooki
 
Autor: Carla Neggers  

Penelopa odkrywa w lesie szczątki małego samolotu. Czyżbyznalazła rozwiązanie zagadki losu zaginionych przed laty kochanków - Colta i Frannie? Do miasteczka przyjeżdża powiadomiony o znalezisku Wyatt - potomek zaginionego Colta. Między nim a Penelopą wybucha namiętne uczucie...

Więcej informacji: www.nexto.pl/(…)ksiezycowy_pocalunek_p12163.xml…


c neggers ksiezycowy pocalunek.jpg
 

romantyczneebooki
 
Autor: Carla Neggers

Śmierć genialnego malarza Artistide'a Pompasse'a nie wniosła spokoju w życie kobiet, nad którymi ten demoniczny artysta bezwzględnie dominował. Nawet Charlie, jego młoda żona, która uciekła przed pięciu laty, nigdy nie wyzwoliła się spod jego wpływu. Teraz powróciła do toskańskiej willi malarza, aby uwolnić się od duchów przeszłości i znaleźć odpowiedź na pytania, które pozwolą jej zrozumieć samą siebie i umożliwią zbudowanie przyszłości. Przeszkadza jej w tym Connor Maquire, dziennikarz pracujący w skandalizującym brukowcu. Pikantna historia o genialnym malarzu, jego żonie i licznych kochankach miała mu przynieść fortunę, dlatego Maquire gotów jest popełnić każde łajdactwo, byle tylko osiągnąć cel. Nawet cynicznie uwieść młodą wdowę... Charlie, byłe kochanki jej męża oraz Maquire przystępują do gry. Każda z tych osób walczy o coś innego, nikt nie wie do końca, kto jest kim naprawdę...

Więcej informacji znajdziesz tutaj: www.nexto.pl/ebooki/wdowa_p12162.xml?pid=161043

a stuart wdowa.jpg
 

ciasteczkowypotwur77
 
Kolejny dzień, kolejna noc
Me życie takie marne
Lecz nagle czuję coś
Gdyż widzieć Ciebie pragnę
I poczuć zapach perfum twych
I dotknąć i zobaczyć
Och nie wiesz ile oddałabym
Za jedną nawet najkrótszą myśl
By móc powiedzieć słowa niewypowiedziane
By wyjaśnić zdarzenia niewyjaśnione
Ach jak biedna dusza ma
Płacze wciąż i krwawi
Ja tylko spotkać z tobą się chcę
Już na zawsze razem
Lecz życie człowieka kruche jest
I żyje wiecznym czasem...

milosc.jpg


Ostatnio bardzo lubię pisać wiersze <3 Miłych ferii życzę wszystkim którzy wytrwali do końca  Anioł77 :*
  • awatar Anonimek: "Czasami nasze życie zmienia sie tak szybko, że za tą zmianą nie nadążają nasze umysły i serca..." "Czy możesz sprawić, że pokochasz? Czy możesz sprawić, że ciebie pokochają???" "Miłość jest jak wojna: Łatwo ja zacząć, ciężko skończyć." Wierna Czytelniczka:)
  • awatar Anonimek: ATSD to co z tymi wyzwaniami, bo ciekawa jestem??? (Tak, czytam też komentarze innych:)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

umieszczytactoczytaj
 
Pozbierać się po rozstaniu,po tym płakaniu i po szlochaniu..po słowach raniących,po czynach cierpiących..
Teraz znalazłam księcia z mojej bajki,teraz wiem,ze tamten był z innej.. Wierzę,ze ten Mój Książę,jest tym jedynym :*
jestem w nim po uszy zakochana,on moją miłością na całe życiee <33


18.jpg
 

independentlady
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Nick Spalding  

Zakochać się w drugim człowieku to nic trudnego. Wydanie na świat nowego człowieka to moment, w którym zaczynają się schody. Miłość i nieprzespane noce to druga część zabawnych przygód Jamiego i Laury Newmanów, których czytelnik miał okazję poznać w Miłości... z obu stron. Poprzednia powieść, przedstawiająca perypetie dwójki trzydziestoparolatków poszukujących swojej drugiej połowy, kończy się podróżą poślubną bohaterów. Tym razem Jamie i Laura staną przed jeszcze większym wyzwaniem: przyjdzie im odnaleźć się w roli rodziców. Jamie i Laura Newmanowie za sprawą dosyć swobodnego podejścia do kwestii antykoncepcji niebawem będą mieli dziecko. Dla świeżo poślubionej pary może to być przerażająca perspektywa, ale jeśli tylko będą się wspierać, wszystko powinno pójść jak po maśle... prawda? A wzajemne wsparcie istotnie będzie konieczne, ponieważ ścieżka prowadząca od poczęcia dziecka do jego pierwszych nieporadnych kroków najeżona jest rozmaitymi przeszkodami, takimi jak poranne mdłości w miejscu publicznym, konieczność zawieszenia życia imprezowego czy nieprzewidywalna huśtawka nastrojów. Życie już nigdy nie będzie takie samo. Miłość i nieprzespane noce opowiada o tym wszystkim, co następuje po „i żyli długo i szczęśliwie”. W rolach drugoplanowych spotkamy między innymi apodyktyczną teściową, przerażającą położną oraz co najmniej jeden chór spółkujących humbaków.


Szczegóły publikacji:
czytajnas.nextore.pl/(…)milosc__i_nieprzespane_noce…

Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/ebooki/obyczajowe_c1034.xml

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Załóż konto w Nexto i oszczędzaj nawet do 80%.
masz24.pl/nexto-nexpresso-premium.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

andzia94
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ciekawosc
 

"[...] kochał ją tak bar­dzo i od daw­na, że nie mógł już pojąć żad­ne­go in­ne­go cier­pienia, które nie zaczy­nałoby się od [niej]."

Gabriel García Márquez to kolumbijski pisarz, laureat Nagrody Nobla. Jego styl nazwano "realizmem magicznym" - dlaczego? Sam Márquez zwykł mawiać, że jego pisarstwo cec***e "sposób, w jaki moja babcia opowiadała historie". W jego opowieściach przeplatają się więc elementy realizmu z pierwiastkami fantastyki, wierzeń
ludowych i magii.
 

nickel-back
 
Byłam w taki szoku, że przez dobrą minutę nie mogłam zrozumieć co się właśnie wydarzyło. Ktoś podbiegł i zdecydowanym ruchem wdarł się pomiędzy mnie a Willa powodując to, że potknęłam się i upadłam na plecy. Po chwili rozległy się odgłosy szamotaniny. Byłam tak przerażona, że zebranie się z ziemi trochę mi zajęło. Gdy tylko zdołałam wstać podbiegłam do Willa i chłopaka z kapturem na głowie, który właśnie na nim leżał i okładał go pięściami po twarzy.
-Co wy wyprawiacie?!- krzyknęłam.
Spróbowałam ich jakoś rozdzielić, ale napastnik był na tyle silny, że w żaden sposób nie dało się go powstrzymać.
-W tej chwili przestańcie!
Poczułam, że zaraz zacznę płakać z bezsilności. Tak naprawdę nic nie mogłam zrobić. Czułam się z tym okropnie.
W końcu jednak Will zdołał poskromić chłopaka. Złapał go za ręce i odepchnął od siebie. Kiedy zakapturzony napastnik upadł na śnieg a następnie próbował się podnieść z głowy spadł mu kaptur i zobaczyłam kogoś, kogo znałam. Jak on tu się znalazł?! W jednej chwili strach powrócił. To był Jake. Nie musiałam się nawet zastanawiać nad tym, czemu  napadł na Willa. To było całkiem zrozumiałe. Każdy by chyba tak postąpił, gdyby zobaczył, że ktoś całuje jego dziewczynę.
-Jake! Ja ci to wszystko wytłumaczę....- powiedziałam z żalem w głosie, że musiał się o tym dowiedzieć w taki, a nie inny sposób.
-Co ty mi chcesz wyjaśniać? To że kiedy ja sobie wyjeżdżam ty w spokoju romansujesz sobie z... nim? Możesz sobie darować naprawdę... Tylko wiesz, co najbardziej boli? To, że ci zaufałem, a ty okazałaś się jakąś totalną szma...
-Tylko bez takich tam!- przerwał mu w pół słowa Will i już chciał do niego doskoczyć.
-Nie wtrącaj się, proszę- powiedziałam do niego i podeszłam do Jake'a.
-Nic mnie tak naprawdę nie usprawiedliwia. Chciałam ci to powiedzieć już na początku, ale nie chciałam cię ranić. Wtedy, kiedy do ciebie zadzwoniłam i chciałam umówić się na spotkanie, powiedziałeś, że wyjeżdżasz....
-I ty wspaniałomyślnie stwierdziłaś, że nic nie stoi ci na przeszkodzie, żeby się z nim obściskiwać. No tak! Nie było mnie w kraju, to nie miał cię kto nakryć na zdradzie! Wiesz co, Emily? Jesteś beznadziejna... Myślę, że nie mamy o czym gadać...
Zrobił krok w tył. Próbowałam go powstrzymać łapiąc za kurtkę, ale wymknął mi się spod ręki i zaczął odchodzić w szybkim tempie nawet się nie obejrzawszy.
Zaczęłam płakać. Nie dlatego, że Jake mnie olał i nie pozwolił sobie wytłumaczyć, dlaczego to przed nim ukrywałam, tylko dlatego, że wiedziałam jak go zranił widok Willa całującego mnie. Chciałam się wtedy zapaść pod ziemię.
Will przytulił mnie do siebie mocno. Do mojego nosa dotarł intensywny zapach krwi. Dopiero wtedy spojrzałam na twarz Willa. To, co zobaczyłam mnie przeraziło. Na prawej skroni, tuż pod linią włosów widniała wielka rana, z której ciurkiem ciekła krew. Spływała szybko po policzku i po szyi, aby następnie wsiąknąć w koszulkę. (Tak a propos... Czy mu naprawdę nie jest zimno, że wychodzi w środku zimny na dwór tylko w koszulce?!)
-Jezu! Co on ci zrobił?
-Uderzył kamieniem- wskazał na dużej wielkości głaz, który także był czerwony od krwi, i który leżał sobie spokojnie na ziemi.
-Trzeba ci opatrzyć tą ranę. Chodź! Musimy dotrzeć jak najszybciej do szpitala, żebyś się nie wykrwawił- powiedziałam stanowczym głosem. Lecz Will tylko się roześmiał.
-Mowy nie ma!- uśmiechnął się- To tylko lekkie zadrapanie!  Wystarczy woda utleniona i plaster!- powiedział tak, jakby nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji.
-Człowieku! ty masz ranę na pół głowy i mówisz, że nic ci nie jest?! W tej chwili masz ze mną jechać do szpitala!!- podałam  mu swój szalik- Masz! Spróbuj zatamować krew, a ja idę szukać transportu...
-Em, wyluzuj... Nigdzie nie jadę!- powiedział, ale mimo wszystko przyjął szalik i przyłożył go sobie do głowy.
Byłam na niego coraz bardziej wkurzona.
-Tak? Twardziela chcesz zgrywać? Jeśli w tej chwili ze mną nie pojedziesz do szpitala, a później spokojnie nie będziesz leżał jak ci będą zakładać szwy, to z nami koniec! Nigdy już mnie nie zobaczysz!- powiedziałam poważnym tonem...
Spojrzał na mnie przelotnie, żeby stwierdzić, czy nie żartuję, a ja stałam z założonymi na piersi rękoma...
-Boże! Niech ci już będzie, pójdę. Ale żebyś wiedziała! Robię to tylko dla ciebie- mówiąc to przewrócił oczyma.
Zaśmiałam się i poszliśmy na poszukiwanie transportu...
Po dziesięciu minutach znaleźliśmy postój taksówek... Dwoje kierowców nie zgodziło się nas podwieźć, bo, jak to ujęli, nie chcą mieć zachlapanej krwią tapicerki... Dopiero trzeci (za podwójną stawkę) zgodził się nas podwieźć. I w ten oto sposób dotarliśmy po kwadransie do szpitala. Nawet nie musieliśmy długo czekać. Napotkaliśmy bardzo miłą pielęgniarkę, która widząc zakrwawionego Willa, który trzyma szalik, nadający się już tylko do wyrzucenia, znalazła doktora, który obecnie niczym się nie zajmował, i który nas przyjął. Siedziałam koło Willa trzymając go za rękę, kiedy lekarz czyścił mu ranę, a następnie zakładał siedem szwów.
Siedząc tam przy nim myślałam o tym, co robi Jake. Mógł się przecież na tyle załamać, żeby zrobić jakąś głupotę. Modliłam się wtedy, żeby skończyło się tylko na jego złym samopoczuciu. Jedno było pewne. jake nie będzie chciał ze mną gadać już nigdy więcej i ja musiałam to w zupełności uszanować...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Co za akcja xD

Boże! Jaki cudowny głos! <3 *-*

~Bad
  • awatar †Your Happiness†: Nie było mnie przez kilak dni,ale nadrobiłam zaległości i jest świetnie. CZekam na więcej.♥
  • awatar Just forget it: Szkoda mi trochę Jake'a. No ale "poszkodowanego" też xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

nickel-back
 
Parę minut później siedziałam w aucie i w milczeniu wpatrywałam się w mojego towarzysza. Wokół panowała wszechogarniająca cisza. Słychać było tylko szuranie kół o jezdnię. Wykorzystując ciszę myślałam o tym, co mi się dzisiaj przydarzyło. Ciągle nie mogłam ochłonąć po tym co się stało. Jednak jedno wiedziałam: Gdyby nie Jake, byłoby po mnie.
-Skąd wiedziałeś, gdzie jestem?
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
-Em… Tak jakoś się złożyło- widać było, że się zmieszał.
-Proszę, powiedz mi prawdę. Ja zupełnie nic nie pamiętam. Nie wiem jak doszło do tego, że on mnie porwał. I zupełnie sobie nie przypominam niczego, co ma związek z Jill’em.
Dotknęłam lekko jego ramienia. Jednak on tylko wpatrywał się na drogę.
-Dobrze… Chcesz wiedzieć prawdę?
-Tak.
-Jill… Jill jest moim bratem.
Zamurowało mnie. Ten świetny chłopak mógłby być bratem tego psychicznego człowieka, który chciał mnie zabić. To zupełnie niemożliwe!
-Naprawdę?- zdołałam wydusić tylko tyle.
-Tak. Już dojechaliśmy.
Wiedziałam, że nie chciał rozmawiać na ten temat. Wyjrzałam przez okno. Faktycznie. Byliśmy przed moim domem. Już miałam wysiąść, ale coś przykuło moją uwagę.
-Czekaj...- powiedziałam- Ty masz prawo jazdy? Masz przecież góra szesnaście lat.
-Mam osiemnaście lat- uśmiechnął się.- Poszedłem dwa lata później do szkoły, bo podróżowałem z rodzicami. Opowiem ci kiedy indziej.
Wyczuwałam, że chciał być sam, więc otworzyłam drzwi, podziękowałam za wszystko i wyszłam. Zobaczyłam jeszcze jak odjeżdża swoim srebrnym peugeotem i łzy pociekły mi po policzku. Zupełnie nie wiedziałam dlaczego. Czy dlatego, że było mi smutno, że Jake nie miał ochoty ze mną gadać, czy może wpłynęły tak na mnie dzisiejsze wydarzenia. Chyba po części to i to. Wiedziałam tylko to, że nie miałam ochoty wracać teraz do domu.
Biegłam wzdłuż ulicy, a łzy zalewały moją twarz. W mojej głowie krążyło tysiące pytań. Z tych tumanów zdań jedno dominowało:
„Jak to możliwe, że Jake jest spokrewniony z Jill’em?”
Wydawało mi się to wręcz niemożliwe.
Biegłam, lecz w końcu odczułam zmęczenie. Znalazłam się akurat na moście. Jezioro ślicznie błyszczało w blasku księżyca. Pełnia. Na wprost mnie widziałam światła z pobliskiego miasteczka. Ach… Było cudownie. To był piękny widok.
-Emily! Emily!- usłyszałam. O nie! To Jill!, przemknęło mi przez myśl.
Zaczęłam biec na oślep. Słyszałam za sobą jego kroki. Biegł. Próbował mnie dogonić. Wytężyłam całe swoje siły, aby uciec lecz on był szybszy. Po parunastu sekundach mnie dogonił i złapał w pasie.
-Czemu uciekasz? Boisz się mnie?- wyszeptał mi do ucha.
Ze zdziwieniem stwierdziłam, że to nie był Jill.
-Steve? Co tu tutaj robisz?
-Nie mam się gdzie podziać. Dawno się nie widzieliśmy.
-Raptem trzy dni.
-Trzy dni? Chyba żartujesz? Widzieliśmy się ostatnio dwudziestego pierwszego drugiego grudnia, a dzisiaj mamy sylwester!
-Co? Dzisiaj jest Nowy Rok?
-Tak, dokładnie za kwadrans.
-On mnie trzymał w zamknięciu tydzień?!
-Kto?- spojrzał na moją twarz- Płakałaś? Czemu uciekałaś?
-Jill mnie porwał. Opowiadałam ci chyba trochę o nim w szpitalu. Że się go boję. Porwał mnie. A ja nawet nie pamiętam, jak do tego doszło. Jake mnie uratował.
Opowiedziałam mu całą historię. Słuchał oniemiały. Widać było, że nie wie co powiedzieć. Gdy skończyłam znowu miałam całą zapłakaną twarz.
-Nie płacz. Nie pozwolę, żeby jeszcze kiedyś ci zrobił krzywdę- po tych słowach wytarł kciukami moje łzy.
-Dziękuję- spojrzałam na niego. Nie miał na nodze gipsu.
-Zdjęli ci już go?- spytałam.
-Tak… Bardzo szybko mi się zrosła. Okazało się, że złamała mi się tylko jedna kosteczka. Wyobrażasz sobie? Tak bardzo mnie bolała, a to tylko jedna kostka.
Zaśmiał się, lecz mi nie było do śmiechu.
-Przepraszam. Przeze mnie musiałeś cierpieć. To wszystko moja wina. Wybacz mi!
-Emily! To nie jest twoja wina. Przestań już…
I wtedy rozległ się odgłos jakiegoś dzwonu. Wybijał północ. Po chwili w górę zaczęły lecieć fajerwerki. Spojrzałam w bok. Niebo tliło się od różnych kolorów. Cała gama barw. Widok był cudowny. Spojrzałam na Steve’a z uśmiechem. Chłopak miał poważną minę. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Po chwili, która stawała się trwać wiecznie nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Steve całował namiętnie, ale niezbyt nachalnie. Jego dłonie zaczęły wodzić po moim ciele. Po szyi i po biodrach. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie.
Dzwon zabił dwunasty raz, a my ciągle staliśmy na moście w blasku fajerwerk i pełni księżyca.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ale to romantyczne! Też tak chcę!! :D

Pisałam dziś list do Mikołaja (vel. rodziców ^^)
Punkt pierwszy brzmiał:
*Chcę Chada Kroegera xD

A propos:

~Bad
  • awatar gość: oooooo <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 KOCHAM głombico <3 <3 <3 <3 ;) ;) ;) :d :d :d
  • awatar gość - kasia ;p: mmmmm... to było po prostu świetne <333 co prawda myślalam ze ona bedzie z jackiem ale to tez bylo superaśne.. ;d :):):)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

yourstruly
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

yourstruly
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

yourstruly
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

beautifulbody
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

neleli
 
Chyba mam autyzm. Albo zespół Aspergera. Albo po prostu mam koślawe emocje.
Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak można rozpaczać z powodu "drugiej połówki" (bo mnie rzucił/rzuciła, bo mnie nie zauważa, bo mnie nie chce, bo coś tam). Chyba tak naprawdę nigdy nie byłam zakochana (chwała Odynowi!).
W ogóle to nie rozumiem mojej przyjaciółki. Miała faceta z którym była... 5, 6 miesięcy? Znudziło jej się (bo typ był do bólu przewidujący, widzieli się czasami siedem razy w tygodniu, ja bym kurwicy dostała). Ona zerwała, ona jest wolna, zadowolona, on cierpi. Po x czasu pan kolega chyba znalazł sobie kogoś (ach, te cudowne opisy na gg, kolejny fenomem, którego nie pojmuję - po chuj afiszować całemu światu jak ja mojego dZiÓbaSka loff loff :*:*:* <3<3 !!!1!one!!). No i przyjaciółka z miejsca zdołowana, trauma na całe życie, smutne buźki w opisie (skoro on ma serduszka i buziaczki, to ona będzie miała smutasa, niech widzi, o!). Przecież, do kurwy nędzy, sama go rzuciła! Nie pojmuję, nie rozumiem, niech mi ktoś to łopatologicznie wytłumaczy.
Inny przykład - kumpel gej. Miał tam kogoś, dążył wciąż do destrukcji związku, a potem zdziwiony ciężko, że został porzucony. Jak się z nim normalnie obcuje, to z życia zadowolony, ale tu również mamy pełne dramatyzmu opisy, że dół, że depresja, że dwadzieścia metrów mułu. Ludzie, kurwa! Jak mnie jest smutno, to sobie anonimowo pierdolnę notkę na blogu, czytają to ludzie, których nie znam, jestem dla nich randomowym człowieczkiem, co zapija smuta. Wśród swoich albo udaję, że jest zajebiście i udaje tak dobrze, że nikt nie wie, co mi chodzi po głowie, albo po prostu mam doła, nie afiszuję się z tym.
Trzeci przykład, mój były- niedoszły, co teraz mieszka ze swoją dziewczyną i w ogóle och, ach. Cieszę się, że do niczego między nami nie doszło, bo jak widzę tę jego zaborczość, to mnie szlag jasny trafia. Nie wolno dziewczynie tego, tamtego, sramtego. Jaki ktoś próbował ograniczyć moją wolną wolę, spotykałby się z oporem, intensywnym oporem. Jestem jaka jestem, nie będę się zmieniać i ograniczać dla kogośtam.
Ha, pewnie to dlatego jestem sama.
Może sama nie jestem z wyboru, bo chętnie zawarłabym związek, nawet nieformalny i bezuczuciowy, oparty na seksie, ale moje kompleksy, które należy prędko hospitalizować, mi nie pozwalają. Sad story, dude.
Zresztą, i tak zainteresowanie wzbudzam tylko wśród pijanych albo kompletnych debili. W sumie mam też wymagania księżniczki. Poczekam sobie, kurwa, na księcia z bajki.
Dziękuję, dobranoc.
  • awatar Confide In You: świetny wpis :) Ja taka byłam- zrywałam z facete, ajak znalazł sobie dziewczynę to byłam zazdrosna mimo tego, ze nie chciałam z nim być. Wiesz dlaczego tak zazwyczaj jest? Bo wiele dziewczyn(facetów też) chce żeby inni (faceci jak i kobiety) cierpieli przez nich. Sprawia to ludziom satysfakcje, mimo tego, że są samotni to wiedzą, że dla kogoś wiele znaczą. Teraz mi sie już zmieniło. Ostatnio zerwałam z facetem, z którym nie miałam o czym rozmawiać, był nudny itp. On teraz chyba spotyka się z taką laską i trochę mnie to denerwowało na początku, ale tylko chwilowo- bo tłumaczę to sobie, że ten człowiek nie maił mi nic do zaoferowania a moja "tęsknota" to po prostu żal, że ja sama nie mam kogoś, i wcale nie jest to tęsknota za tym konkretnym chłopakiem ;) Ale się rozpisałam ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

agatab1992
 
Witam:)
Mam kolejne dwie książki , które moim zdaniem warto przeczytac:)

540x405_dom-hopestreet-danielle-steel-1206083.jpg


siostry-bprod800060.jpg
 

sikam
 
Ja panienkę nad życie kocham
Jak się zgodzi to męża będzie miała
Tylko ze mną zasłynie jako locha...
Jedna, która nie zdziczała! :)
 

yourstruly
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

yourstruly
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów