Wpisy oznaczone tagiem "moje włosy" (29)  

hairlovelo
 
Wtf, czy na Pingerze zmieniła się czcionka?

Wczorajsze włosowe spa to kombinacja kosmetyków Azjatyckich, a konkretnie rosyjskich i indyjskich, z czego te pierwsze inspirowane Indiami i Francją. Ale po kolei.
IMAG6222.jpg
1. Na godzinę-dwie naolejowałam, a właściwie nakremowałam włosy kremem Vatika na noc.
2. Umyłam włosy dwukrotnie szamponem prowansalskim Planeta Organica.
3. Nałożyłam na godzinę proszek Amla rozrobiony z wodą na skórę głowy, a na długość dodałam maskę ajurwedyjskiej Planety Organica.
4. Po spłukaniu na końcówki nałożyłam serum ArganOil.

Z kremu Vatika jestem raczej zadowolona, ale gdy stosuje go raz na jakiś czas czyli nie częściej niż raz w tygodniu. Moje cienkie włosy nie lubią częściej parafiny, którą zawiera.
Jeśli chodzi o szampon to wstępnie jest po prostu za delikatny, myje ale włosy szybko tracą świeżość.
Maskę Ajurwedyjską bardzo lubię, bo świetnie odżywia moje włosy, natomiast Amla śmierdzi, i o ile do zapachu ziół Kalpi Tone się przyzwyczaiłam, to do tego zapachu raczej się nie da. No i działanie też jest trochę gorsze od Kalpi Tone, chociaż to zależy czego się oczekuje.
IMAG6230.jpg
Jakości tego zdjęcia nie skomentuje, ale mniej więcej oddaje wygląd i kształt włosów.

Miałam nadzieje na większą objętość, ale ta się nie pojawiła. Włosy są odżywione, błyszczą, a rozczesywanie było znacznie ułatwione. Włosy są mięsiste jednak dzięki Amli miałam nadzieje zwiększyć objętość i przedłożyć świeżość włosów, jednak chyba nie mogę na to liczyć.
jestem pozytywnie zaskoczona, że Amla działała łagodniej niż większość ziół. Zazwyczaj zioła utrudniają rozczesywanie i sprawiają, że włosy są bardziej sztywne i trochę szorstkie za to zyskują na objętości. Amla natomiast odżywia włosy bez tych efektów ubocznych, a włosy są gładkie i nie splątane.  
IMAG6210.jpg
A tak sobie rozmnażałam kwiatki.  
IMAG6217.jpg
Kupowałam im osłonki w Biedronce.
IMAG6218.jpg
A sobie książki. Później dokupiłam sobie, również w Biedronce, 'Krainę Wódki" Mo Yan.  
IMAG6212.jpg
no i znowu Biedronka. W szafie Bell pojawiło się coś takiego, zbiera świetne komentarza na Wizażu, mnie jednak nie zachwyciła. No ale co można oczekiwać za 10 zł.

A wy kupiliście coś fajnego? :)
 

hairlovelo
 
Biovax i Vatika czyli trochę  tych, których wykończyłam wczoraj.
IMAG6142.jpg
L'Biotica Biovax maska do włosów ciemnych
IMAG6150.jpg
OPAKOWANIE
typowe dla dużych masek Biovax, wieko uchylane jednak plastikowe "zawiasy" szybko mi pękły. Według mnie jest poręcznie i wygodniej, zakręcone wieczka są irytujące gdy mam śliskie ręce od maski.

ZAPACH
mówiąc krótko nie przypadł mi do gusty, był jakiś taki mdły ale nie był też intensywny czy nachalny.

KONSYSTENCJA
ni to geste ni to rzadkie. Zastanawiam się jak to jest z tymi Biovaxami. Gdy kupiłam małe opakowanie 3oleje maska była zbita jak typowo woskowa maska, ta była w porównaniu z nią rzadka. kiedyś, kiedyś miałam wersje do włosów wypadających i konsystencja też nie była aż tak gęsta, ani nawet wtedy gdy kupiłam ją w saszetce.

DOSTĘPNOŚĆ
Hebe, Super Pharm, czasem apteki.

DZIAŁANIE
producent zapewnia nawilżenie, odżywienie, zmiękczenie i połysk. To właściwie nie tak dużo jak na maskę. ja jednak mimo pozytywnych opinii na temat maseczki jestem rozczarowana. Stosowałam ją w mniejszych i większych ilościach ale moja cierpliwość do niej szybko się skończyła i później stosowałam jedynie w mieszankach przed myciem.
IMAG6147.jpg
Zazwyczaj włosy po niej były tępe i szorstkie, tak jakbym wcale nie użyła maseczki. Dziwnie się układały przez końcówki które jakby puszyła. Później postanowiłam nałożyć więcej maseczki. Efekt nie był lepszy, tyle tylko, że włosy były obciążone, bo maska źle się spłukała. Włosy się tylko dodatkowo strączkowały. Niestety maseczka nawet nie ułatwia rozczesywania.
Dopiero wczoraj, używając jej ostatni raz maska jakby desperacka próbowała uratować swój honor i dzisiaj włosy są zadowolone ale to bardziej z powodu maseczki przed myciem (chociaż wcześniej stosowana po maseczce przed myciem i po myciu dawała niezadowalające efekty).
Mogłabym zganić na stan moich włosów, ale jednak inne produkty działają lepiej. Ponad to maskę stosowałam na przestrzeni pól roku, a pol roku temu włosy miałam w lepszej kondycji a działanie maski wcale nie było korzystniejsze.
Do domowych mieszanek przed myciem średnio się nadaje. Niby maseczki te dają dobre efekty więc maska się spisuje w tej roli, ale ciężko ja rozmieszać, albo wręcz jest to nie możliwe wtedy w mieszance pływają nierozwieszane cząsteczki maski i prezentuje się to nie najlepiej.

PODSUMOWUJĄC
gdybym stwierdziła, że przeciętna to byłoby to za dużo. Maska na moich włosach się nie sprawdziła (chociaż tragedii nie było). Zapłaciłam za pol litra 11 zł więc nie muszę czuć się rozczarowana.
IMAG6143.jpg
Jeśli chodzi o olej kokosowy Vatika to towarzyszył mi bardzo długo, termin ważności skończył się w maju, a wczoraj go wykończyłam. Do tego czasu olej nie zmienił konsystencji czy zapachu.
Olej pozostanie w mojej pamięci jako jeden z ulubionych. Uwielbiałam używać go na rzęsy i brwi bo efekty odżywienia były szybko widoczne po regularnym stosowaniu.
Czasem stosowałam po myciu niewielką ilość na końcówki, a mimo to nie były tłuste.
Najbardziej jednak lubiłam olejowac nim włosy. Po myciu były takie mięsiste, mimo że mam włosy cienkie.
Stosowałam również w mieszance z olejem rycynowym, łopianowym od GreenPharmacy i z olejkiem z drzewa herbacianego, dzięki czemu moje włosy szybciej rosły.
Jedyny minus to właściwie efekt lenistwa, bo jednak olej ma stan skupienia stały (chyba, że są upały) i trzeba go podgrzewać przez użyciem.

Wcześniej stosowałam olej kokosowy rafinowany i zupełnie się do tego nie umywa, dziki czemu uświadomiłam sobie, że nie ma sensu kupować rafinowanego.
To, że Vatika jest nierafinowana to największy plus oleju. Nierafinowany to znaczy, że jest "mniej oczyszczony", a co za tym idzie bogatszy w naturalne składniki, urozmaicony.
Ponadto olej zawiera ekstrakty ziołowe, które moje włosy lubią.

Drobna uwaga: firma Dabur Vatika posiada w ofercie również inny olej koksowy, oparty na parafinie, są to dwa zupełnie produkty.

Coconut Oil (Cocos Nucifera Oil), Emblica officinalis fruit extract (Amla), Terminalia chebula extract (Haritaki), Terminalia belirica extract, Azadirachta Indica leaf extract (Neem), Centella Asiatica plant extract (Brahmi), Hedychium Spicatum Rhizome extract (Kapur Kachri), Lawsonia Inermis leaf extrac (Henna), Lecithin (Soya Lecithin), Perfume, Aqua (soft water), Milk (Lac), Rosmarinus Officinalis leaf oil (Rosemary Oil), Tocopherol acetate (vitamin E), Citrus medica limonum oil (Lemon Oil), Butylated hydroxy toulene.

PODSUMOWUJĄC
świetny indyjski kosmetyk, trafił do grona ulubieńców.

Czas na krótkie włosowe spa:
1. Nałożyłam na około godziny (mogło być trochę dłużej, nie wiem bo oglądałam Harrego Pottera): dwie łyżki maski Biovax (patrz wyżej), dwie łyżki oleju kokosowego (patrz wyżej), dwie łyżeczki Amli w proszku, kilka kropel gliceryny, oleju z drzewa herbacianego i cedrowego.
2. Dwukrotne mycie szamponem prowansalskim Planeta Organica.
3. Maska Biovax na kilka minut.
4. Serum z olejem arganowym Bioelixire na końcówki.

EFEKT:
IMAG6157.jpg
Włosy się domyły i łatwo rozczesywały, a o to obawiałam się najbardziej. Od nasady są uniesione, może trochę końcówki trochę marudzą.
Myślę, że efekt byłby lepszy gdybym po myciu nałożyła inną maskę zamiast Biovaxa, ale chciałam już go zużyć do końca.

Teraz muszę zużyć tylko 4 oleje do włosów (ale jeden to mała flaszeczka), 9 maseczek, 4 odzywki, 12 szamponów (sama w to nie wierzę), 3 wcierki i 4 sera na końcówki.
  • awatar Wiedźma1: Miałam olej kokosowy Vatika :)
  • awatar hairlovelo: @dor0tka: a i tak pewnie najszybciej się z nimi uporam ;D
  • awatar Mi ki <3: Zaskoczyła mnie długość włosów jak ich kondycja pięknie lsnia
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
Jakoś tak ostatnio się złożyło, że kilka rzeczy wpadło mi w ręce. Przygarnęłam nowego kwiatka, tradycyjnie sukulenta.
DSC00565 1.jpg
Ostatnio miałam szczęście do płyt głownie przez trwające w Empiku wyprzedaże. Natalia Przybysz, znana bardziej jako siostra z Sisters, tę płytę wydalę zdaje się jakieś 1,5 roku temu, ale dobrze wspominam kilka kawałków to i te dwie dychy nie było mi szkoda. RHCP niestety nie był na przecenie, ale ta płyta według mnie jest świetna.
IMAG6117.jpg
Na wyprzedaży w H&M dorwałam dwa naszyjniki za dychę, spódnicę w której się zakochałam oraz czarny bezrękawnik z golfem klasyczny, taki jaki chciałam. Zdjęcia robione kalkulatorem.  
IMAG6118.jpg
I spódnica chociaż według mnie zdjęcie nie oddaje jej uroku, ale w tym wzorze się zakochałam.  
hmprod.jpg
Przy okazji zerknęłam szybko do TK Maxx i w ręce wpadł mi szampon. Ale bardziej dla partnera niż dla mnie. Co prawda miałam nadzieje zakupić inny ale ten też ma ładny skład.
IMAG6125.jpg
Na zakończenie dosyć skromny sposób na włosowe spa.
1. Ok łyżeczki żelu aloesowego i maski proteinowej Bioetika wymieszałam z olejem na porost włosów Babuszki Agafii przy czym tego ostatniego sobie nie żałowałam i na koniec dołożyłam trochę na skórę głowy. Po około godzinie:
2. Umyłam włosy łopianowym szamponem Floresam, który jest gęsty jak galaretka i pieni się szalenie.
3. Nałożyłam na chwilę lub dwie maskę Bioetika, tym razem bez dodatków.
4. Zakończyłam wszystko nałożeniem na końcówki 'orientalnego serum Marion z o. kokosowym'.  
IMAG6130.jpg
Z efektu jestem zadowolona. Sama mieszanka nadzwyczaj ślicznie pachnie, szampon dobrze współpracował. Włosy są mięsiste, uniesione u nasady i błyszczące jednak nie jest to efekt specjalnego wygładzenia. Włosy się nie strączkują i nie plączą. To chyba najszybszy sposób odżywienia włosów w domowym zaciszu przy moich obecnych, dość skromnych zasobach (jeśli chodzi o produkty odżywcze do włosów z domowej spiżarki to bardzo krucho pod tym względem). Najczęściej ograniczam się do samego oleju, ale gdy go nałożę to wole z nim posiedzieć trochę więcej czasu.
IMAG6112.jpg
No to by było w sumie na tyle. Jeśli chodzi o wyprzedaże to tylko w sumie H&M mnie kusi, do reszty nigdy nie mam cierpliwości i sobie zawsze daruje.

A wy korzystacie z wyprzedaży?
 

hairlovelo
 
Moje włosy definitywnie potrzebują podcięcia końcówek, ale że zaufana fryzjerka aktualnie mi nie po drodze to chyba sama zainwestuje w nowe nożyczki.

Postanowiłam je trochę odżywić bo ostatnio naprawdę nie jestem z nich zadowolona, a przynajmniej jeśli chodzi o kondycje na długości.

Padło ponownie na maseczkę rozjaśniającą. A było tak:
1. Dwie łyżki miodu, dwie łyżki maski Biovax do włosów ciemnych, dwie łyżki oleju kokosowego (zamiast oliwy), paczka cynamonu (trochę więcej niż ostatnio), sok z połówki cytryny i trochę wody. Maska wyszła gęsta, nałożyłam ją na włosy, następnie foliowy czepek i ręcznik po czym poszłam oglądać Harrego Pottera.
2. Dwukrotne mycie szamponem prowansalskim PlanetaOrganica.
3. Maska Seri miód i migdały na kilka.
4. Serum z o. arganowym Chantall na końcówki.
IMAG6097.jpg
Efekt:
IMAG6098.jpg
Największym plusem jest chyba brak wzmożonego wypadania przy zmywaniu maseczki mimo, że miałam ją kilka godzin na głowi i zawierał dużą ilość cynamonu który lekko piekł w skórę głowy po nałożeniu (jednak pieczenie przeszło po krótkim czasie inaczej maskę należałoby zmyć). Włosy łatwo się rozczesywały, nie są przyklapnięte, nie strączkują się. Nie są tak wygładzone jakbym chciała ale ogólnie jestem zadowolona. Minus jest taki, że nie dokładnie umyłam włosy i kosmyki nad uszami są tłuste. Najważniejsze, że włosy nie są przyklapnięte od nasady.

Idąc dzisiaj do Lidla pomyślałam sobie: szkoda, że Lild coraz rzadziej miewa w ofercie specjalnej marki własne. Oprócz masła do ciała o którym kiedyś pisałam raczej już nie widuje kosmetyków Cien, chociaż kilka lat temu były często oferowane. Pamiętam serie z granatem i aloesem, które kiedyś jak na złość mnie nie kusiły. W każdym razie dzisiaj pozytywnie się zaskoczyłam.
IMAG6076.jpg
*Cien olejek antycellulitowy z wyciągiem z brzozy oraz koenzymem Q10. Brzmi znajomo? Mi odrazy kojarzy się z Alterrą, nawet opakowaniem dużo od siebie nie odbiegają, tylko cena dwa razy niższa.
Skład: olej z nasion słonecznika, o. z pestki moreli, o. babassu, o. awokado, o. ze słodkich migdałów, o. sojowy, ekstrakt z liści brzozy, e. z liści rozmarynu, e. z kwiatów nagietka lekarskiego, koenzym Q10, wit. E, alkohol konserwujący, zapach x 3.
100 ml/15 zł.
IMAG6085.jpg
*Cien krem na noc z granatem do cery dojrzałej: cery dojrzałej nie mam ale ten krem spośród całej serii miał najładniejszy skład. 50ml/8,49zł.
IMAG6087.jpg
IMAG6086.jpg
Oprócz tego małe zdobycze książkowe. każda za dychę więc nic tylko brać.
IMAG6092.jpg
Ktoś jeszcze skusił się na kosmetyki z Cien?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
Odżywianie włosów ciąg dalszy. Padło na maseczkę, którą do niedawna stosowałam regularnie. Tym razem postanowiłam dodać do niej kawy.  
IMAG5989.jpg
IMAG6009.jpg
A było dokładnie tak:
1. Dwie łyżki kawy zalałam niewielką ilością wrzątku, dodałam dwie łyżki maski Biovax, dwie łyżki oleju arachidowego, po 4 krople gliceryny, olejku cedrowego i z drzewa herbacianego. Następnie dosypałam dwie łyżeczki amli w proszki, która wszystko zagęściła i w efekcie nie było tego zbyt dużo jak na to ile wcześniej zmieszałam.
Nałożyłam na skórę głowy i włosy razem z fusami, założyłam czepek i ręcznik.
2. Po godzinie, może dwóch (zasiedziałam się) umyłam dwukrotnie włosy szamponem prowansalskim Planeta Organica. Podczas mycia włosy były jakby trochę gumowe w dotyku, już się bałam, że rano będą niedomyte i obciążone.
3. Nałożyłam na kilka minut maskę Biovax do włosów ciemnych.
4. Rano zabezpieczyłam końcówki serum Chantall. Efekt:
IMAG5998.jpg
Pozytywne zaskoczenie w postaci czystych włosów, już się bałam że je przeciążyłam ale szampon dał rade (mimo, że ma łagodny skład). Plus dla szamponu za brak przyklapu.
Mieszanka natomiast dała efekt przyzwoity. Szału nie ma, ale źle też nie jest. Kawa chyba nie zostanie moim przyjacielem, lepsze efekty przynosiła maseczka bez niej. Plus za to, że nie było problemu z jej wypłukaniem. Włosy są mięsiste i się błyszczą, trochę trudno było je rozczesać pierwszy raz 9ale to raczej wina maski nałożonej po myciu).
Maska nie spowodowała wzmożonego wypadania.
Maska Biovax zastosowana solo znowu mnie nie przekonała, tym razem nałożyłam trochę więcej ale działanie nadal... przeciętne. Niewiele mi już jej zostało więc recenzja powinna być gdy ją wykończę (czyli pewnie w przyszłym roku z moim tempem).

W tym tygodniu wypróbowałam jeszcze jeden sposób na odżywienie włosów.
IMAG5088.jpg
Tym razem połączyłam podstawowe składniki w pielęgnacji włosów: emolienty - humekanty - proteiny.

Zamiast standardowo naolejowałać włosy do oleju makadamia dodałam proporcjonalnie (mniej więcej wszystko w takich samych ilościach na oko) żelu aloesowego oraz maski proteinowej Bioetika. Na końcu nałożyłam jeszcze resztę oleju.

Ten duet był efektywniejszy, włosy był wygładzone i bardziej dopieszczone. Całość ładnie pachniała i łatwo się zmyła.

A wy staracie się trochę bardziej odżywić włosy przy takiej pogodzie? :)
  • awatar kajszandoo: Kawa na włosy, te takie "fusy" ?? Woo, szacun :D Ja upinam je w dwa francuskie warkocze, pielegnacji nie zmieniam. Czuje się zaproszona do ciebie :P
  • awatar hairlovelo: @kajszandoo: Tak,fuzy, ale z moich wlosow wypukiwanie takich rzeczy to nie problem. Tez ostatnio robie sobie dwa warkocze ;D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Ostatnio, po  miesięcznej przerwie po domowych maseczkach z amlą i po roku niepodcinania, zauważyłam że włosy nie są w najlepszej kondycji. Dodatkowo dochodzą upały i wiatr szarpiący rozpuszczone włosy.

Padło na maseczkę, która stosowałam dwa lata temu, a której skład jest wysoce odżywczy.
IMAG5966.jpg
A było tak:
1. Cynamon (dużo, chyba z pół paczki), dwie łyżki oliwy z oliwek, dwie łyżki miodu i sok z całej cytryny wymieszałam i dodałam trochę wody oraz maseczki Biovax. Nałożyłam na... w sumie nie pamiętam, kilka godzin bo przesiedziałam z nią cały wieczór (im dłużej tym lepsze działanie rozjaśniające ale po jednym razie nie ma na co liczyć). Po nałożeniu maseczki założyłam foliowy czapek i ręcznik.
2. Umyłam dwukrotnie włosy szamponem Planeta Oraganica.
3. Nałożyłam maskę Biovax dla wł. ciemnych.
4. Rano nałożyłam krople serum silikonowego Chantall.

Efekt:
IMAG5971.jpg
Końcówki bezsprzecznie do wyrównania ale aktualnie do fryzjera mi nie po drodze. Oprócz tego jestem całkiem zadowolona, włosy błyszcza i są mięsiste. Bałam się, że kilku godzinne siedzenie z maską i delikatny szampon spowodują przyklap, albo co gorsze, że włosy się nie domyją. A to takie mile zaskoczenie ze strony szamponu.

Natomiast maseczka Biovax nie zachwyciła mnie po raz kolejny. Jednym zdaniem: bardzo dobra do domowych mieszanek, solo bardzo słaba.
IMAG5951.jpg
(poszukałam nawet źródło w internecie i tam też brak dokładnych proporcji).

Czas na krótka recenzje.

Cien masło do ciała - intensywna pielęgnacja nawilżająca o zapachu mango - do skóry suchej i normalnej.
cien-bodybutter-mango-zoom.jpg
(wzięłam zdj. z internetu bo zapomniałam zrobić własnych, tu akurat niemiecka wersja wizualna).

OPAKOWANIE
bardzo na tak! Ale praktycznie to jednak jest trochę mniej wygodne, za to cieszy oko/400 ml.

ZAPACH
przyjemny i subtelny, owocowy (a raczej mangowy).

KONSYSTENCJA
nie za rzadka, nie za gęsta, typowa dla maseł. Łatwo się rozprowadza i szybko wchłania (ale nie należy przesadzać z ilością). Nie potrzeba wiele.

DOSTĘPNOŚĆ
Lidl - 9,99zł (oferta specjalna ale powtarzalna).

SKŁAD
cien1.2.jpg
[źródło: lady-in-braid.blogspot.com/(…)maseko-ze-spizarki-ci…]

DZIAŁANIE
masło nawilża dość dobrze i długotrwale. Zostawia wyczuwalną warstewkę na ciele, która utrzymuje się cały dzień (zazwyczaj kremy wchłaniały mi się całkowicie przez noc). Efekt jest więc długotrwały ale doraźny tzn. do następnej kąpieli.
Dla ekstremalnie suchej skóry może nie wystarczyć, ale dla normalnej jest b. dobry.
Natomiast do suchej skóry będzie dobrym rozwiązaniem dodanie czystego oleju, ja dodałam saszetkę 10 ml oleju awokado do do połowy zużytego kremu. Taka mieszanka nakładana na wilgotna skórę nawilża jak nic.  
2_40355_Pielegnacyjne_maslo_414.jpg
(Wszystkie wersje jakie były do wyboru: mango, kakao, kokos.)

PODSUMOWUJĄC
Jak na codzienne masło, z marketu jest bardzo dobre, a trochę urozmaicone jest świetne.

A i jeszcze na zakończenie, żeby nie było, że tylko kosmetyki do włosów mnie interesują, to małe zdobycze kulturalne z wczoraj.  
IMAG5972.jpg
*William Faulkner: jestem sobie na Placu Wolności, spoglądam w stronę ławki a tam to cudo. Nikogo w pobliżu... to trafiła w moje ręce.
Jest to zbiór opowiadań, dwa już za mną, szczególnie podobało mi się drugie "Dwaj żołnierze".
*W Empikach trwają wyprzedaże, dorwałam płytę Lany za 20 zł, bo za ta cenę nie przeszkadzało mi, że już ja nawet mam (ale w wersji nielegalnej), a że bardzo mi się spodobała to kupiłam.
  • awatar hairlovelo: @dor0tka: I to jeszcze taką która trafia w me gusta :))))))
  • awatar kajszandoo: Mam to masło ale o zapachu kokosowym, uwielbiam <3 no i to opakowanie. To jest produkt który podbił moje serce.
  • awatar MakeupAn: Ładne masz włosy :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Co prawda do końca miesiąca pozostało już kilka dni ale przez nie raczej wiele się nie zmieni, a w tygodniu czasu trochę brakuje.

Wczorajsze włosowe spa.
włosowe spa.jpg
1. Żółtko, łyżka maski Biovax do wł. ciemnych, łyżka o. łopianowego, gliceryna wymieszane razem i postawione na włosach ok pol godziny.
2. Dwukrotne mycie szamponem Eva NS tataro-chmielowym.
3. Po myciu ożywka Nivea LR na kilka minut.
4. Zabezpieczenie końcówek serum Marion.

Tym razem padło na żółtko, które już dawno nie gościło na moich włosach. Zauważyłam, że puszy moje włosy, ostatnio jednak mim włosom czegoś brakowało. Były jakby zbyt bardzo wygładzone, w takich przypadkach sięgam po proteiny.
Maseczka miała być w gruncie rzeczy prosta i faktycznie 4 składniki to chyba nie aż tak dużo (maska jako baza, żółtko proteiny, olej emiloenty i gliceryna humekantem). Efekt:
IMAG1408.jpg
Tym razem żółtko nie spuszyło włosów (a więc proteiny to był dobry wybór). Objętość jest co mnie cieszy, włosy ładnie błyszcza i łatwo się rozczesują. Jestem na taaak. Układają się oczywiście po swojemu. Na zdjęciu są po koczku.

Podsumowanie pielęgnacji.

Na wstępie chce się pochwalić. Podczas mycia włosy wypadały w nadzwyczajnie małych ilościach. Czasami frustrowałam się ponieważ podczas mycia włosy potrafiły zapełnić sitko w odpływie, a teraz taka miła zmiana. Dosłownie kilka włosów. Nie jest to kwestia raczej szamponu, bo w tym miesiącu używałam dwóch rożnych (w miesiącach kiedy wł. wypadały również). Żadnych wcierek i płukanek w tym miesiącu nie stosowałam. Jedyne co ewentualnie to mydło Sesa, które stosuje raz w tygodniu ale używam go od grudnia, a wł. nie wypadają od marca. Mam nadzieje że ten stan rzeczy będzie trwał jak najdłużej.

Nie może być jednak kolorowo. Włosy dość szybko się przetłuszczają, właściwie powinnam myć je codziennie mimo iż cały dzień są związane. Świetnie jednak ratuje mnie czerwona glinka stosowana  "na sucho". Po jej użyciu mogę nawet cieszyć się rozpuszczonymi włosami bez skrępowania.

Kosmetyki z marca:
- mycie: NaturVital żeń-szeń (często z dodatkiem czerwonej glinki), Eva Nature Style tataro-chmielowa, mydło Sesa (raz w tyg.),
- odżywka: Niveal Long Repair,
- maska: Biovax do wł. ciemnych (użyta po myciu raz w tym miesiącu),
- końcówki: serum Marion,
przed myciem:
* olej łopianowy Green Pharmacy,
* maseczki z ziołami indyjskimi, Biovaxem, o. łopianowym, mgiełką Lactimilk i dodatkami (ostatnia z jajkiem chyba w ramach wyjątku),
- inne: czerwona glinka lub puder Babydream jako suchy szampon.

A na luty:
4-28E3593D-768707-800.jpg
Raczej bez dużych zmian. Mam nadziej, że w końcu wykończę odzywkę Nivea.

Zakupoholizm:
- nabyte: szampon Eva NS,
- zużyte: olej łopianowy GP (wczoraj), szamp. Natur Vital, Marion zabieg laminowania.

No bilans w końcu ruszył do przodu, jednak kwiecień nie będzie chyba równie udany (chociaż nie zamierzam kupować).  

A jak mają się wasze włosy na wiosnę? Może moje włosy przestały wypadać bo poczuły odejście zimy. :)
  • awatar AmericanVintage: Wow, widać, że masz piękne, zdrowe włosy. Warto o nie dbać!
  • awatar hairlovelo: @AmericanVintage: o kazde warto dbac, zeby byly zdrowe i ladne. Moim tez jeszcze wiele brakuje ;)
  • awatar kajszandoo: Na luty ? a nie czasami na kwiecień ? A włosy masz prześliczne. Zazdroszczę ! Ja teraz skupiam się na wyleczeniu łupieżu, nowa woda i stres nie sprzyja temu. Oczyiście jak to przy infekcji skóry, wypadają ale nie jest tragicznie :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
OHY I AHY PRODUCENTA
“Laminowanie to zabieg, dzięki któremu w szybki i łatwy sposób można uzyskać efekt doskonale prostych i wyjątkowo gładkich włosów. Składniki aktywne dodatkowo je kondycjonują i odżywiają: płynna keratyna, wnikając w głąb włosów, przyczynia się do ich odbudowy , zapewnia im zdrowy wygląd, gładkość i naturalny połysk; proteiny pszenicy pielęgnują strukturę włosów, wygładzając ją i wzmacniając; kompleks składników nawilżających gwarantuje natychmiastowe, optymalne i długotrwałe nawilżenie włosów. Zabieg powoduje, że włosy są gładkie i proste, ujarzmione i nawilżone, miękkie i błyszczące, łatwe do rozczesania. Do każdej saszetki dołączany jest czepek utrzymujący ciepło. Powoduje on wzrost temperatury, co wspomaga wnikanie składników aktywnych w strukturę włosów.”
IMAG1155-1.jpg
OPAKOWANIE
saszetka 2x10ml, gdzieś tam kiedyś coś tam czytałam o większych opakowaniach ale nie sprawdzałam. "2 aplikacje" czyli pojedyncza saszetka na raz.

ZAPACH I KONSYSTENCJA
zapach był przyjemny ale nie zapamiętałam go (typowo kosmetyczny). Konsystencja gęsta i zbita, łatwo się nakładała i bardzo, bardzo łatwo się wypłukała z włosów za co plus.  

DOSTĘPNOŚĆ
drobniejsze drogerie osiedlowe, sklepy internetowe, jak to bywa z produktami Marion. Cena to 2-3zł.
IMAG1354.jpg
 Skład jest całkiem okey. Olej ze słodkich migdałów i proteiny pszenicy znajdują się przed silikonami> produkt raczej proteinowo-emolientowy, jeśli czyjeś włosy nie lubią protein to mogą być niezadowolone.

Działanie zabiegu chciałam porównać do działania odżywki po myciu, dlatego wylądował na włosach po myciu jak każda odżywka bez czepka.
1. Umyłam włosy szamponem NaturVital wymieszanym z rożnową glinką dwukrotnie.
2. Nałożyłam zabieg laminowania na ok. 10 min bez czepka (swoją droga w moim zestawie nie było czepka dlatego minus dla sklepu).
3. Po zmyciu nałożyłam serum na końcówki Marion orientalne olejki (z o. kokosowym). Efekt:
IMAG1380.jpg
Za drugim razem efekt był lepszy niż za pierwszym. Z pierwszego razu nie byłam zadowolona, włosy były puszyste, wręcz lekko spuszone, końcówki trochę sztywniejsze niż zazwyczaj, trochę trudniej się rozczesywały jednak błyszczały się jak zawsze i nie były przyklapnięte.
Drugie użycie dało trochę lepsze rezultaty. Włosy rozczesują się dobrze, są puszyste (może na zdjęciu wyglądają na lekko puszone po rozczesaniu ale ten efekt minął) i ładnie się błyszczą. Jednoczenie objętość nie ucierpiała a trochę się tego obawiałam bo w końcu zabieg wygładzania no i to 10 ml na raz to trochę dużo jak na moje włosy. Jestem zadowolona ale w sumie nie wiem czy skusze się kolejny raz, bo nie był to efekt przewyższający dobrze dobrana odżywkę/maskę. Większego wygładzenia nie zauważyłam, włosy też nie są idealnie proste.
  • awatar Gabrielaa: używałam ostatnio i po raz kolejny się przekonałam że moje włosy nie lubią protein tylko i wyłącznie emulienty :)
  • awatar perasperaadastra81: a u mnie leżą jeszcze nieużywane...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
W ostatnim miesiącu miałam bardzo mało czasu na pielęgnacje przed myciem. Włosy olejowalam rzadziej niż raz na tydzień, wczoraj postanowiłam trochę to nadrobić.
IMAG1308-1.jpg
1. Naolejowałam włosy o. kokosowym Vatika na ponad godzinę, może dwie.
2. Trzy czubate łyżeczki ziół Kalpi Tone rozmieszałam w przegotowana woda, dodałam łyżkę mgiełki Lactimilk (proteiny), łyżkę maski Biovax do wł. ciemnych, kilka kropel gliceryny (humekant), olejku cedrowego i z drzewa herbacianego. Wymieszałam i nałożyłam na włosy.
3. Po ponad pól godziny umyłam włosy szamponem Natur Vital (wcześniej, cały miesiąc stosowałam Białe Mydło Agafii).
4. Nałożyłam odżywkę Nieva Long Repair na kilka minut.
5. Zabezpieczyłam końcówki serum silikonowym Marion.

Dzisiaj rano wyszczotkowałam włosy nową szczotką Kult z włosia dzika i wyszło tak:
IMAG1307.jpg
Włosy nie są przyklapnięte, błyszcza się na całej długości chociaż może tego nie widać na zdjęciu (ale to tez nie jest jakiś super błysk jak w reklamach). Rozczesywały się dobrze i są przyjemnie mięsiste w dotyku.  

Podsumowanie stycznia:
-po miesięcznym stosowaniu płukanek z mydlnicy lekarskiej skóra głowy raz była w lepszej w kondycji a raz w sumie bez zmian. Być może pod sam koniec miesiąca skóra już się przyzwyczaiła. Niemniej czasem faktycznie włosy były dłużej świeże, i zdarzało się, że mniej wypadały.

Inne produkty które stosowałam:
-do mysia: Białe Mydło Trawy i Zioła Agafii, mydło Sesa (ok. raz w tyg.),
-po myciu: odzywkę Nivea Long Repair, raz czy dwa Cece of Sweden Cherry&Keratin,
-przed myciem: olej łopianowy, maseczka wszystko-i-nic (mniej więcej taka jak wyżej),
-końcówki: serum Marion orientalne z o. kokosowym,
-inne: różowa glinka Fito spisywała się świetnie w roli suchego szamponu co wykorzystała 2 czy 3 razy (idealnie wtapiała się w mój kolor włosów).

Plan na luty:
-płukanki zastąpię wcierką,
-Białe Mydło zastąpię szamponem Natur Vital,
-olej łopianowy zastąpię o. kokosowym,
-reszta chyba bez zmian.

Zakupoholizm:
-nabyte: szampon aktywator wzrostu Babuszki Agafii (saszetka 100 ml),
-zużyte: brak.

Bilans znowu nie najlepszy, mam nadzieje, że w tym miesiącu uda mi się coś zużyć (liczę co najmniej na szampon i odzywkę Niveai, które chyba się mnoży w tym opakowaniu).

Czy u was zużywanie tez jest takie czasochłonne? :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Tak jak pisałam przy najbliższej okazji podczas mycia planowałam zaserwować włosom trochę protein i ziół. Tak też się stało.
Arsenał:
IMAG1004.jpg
1. Kostka drożdży (zdecydowanie starczyłaby połowa ale jakoś tak nie lubię jak się druga polowa miałaby zmarnować i tak poszła cała) oraz dwie łyżki jogurtu naturalnego zmieszałam z dwoma łyżeczkami maski Hesh KalpiTone. Dodałam po 5 kropel olejku z drzewa herbacianego i cedrowego. Mieszankę nałożyłam na włosy na ok 25 min (z moich obserwacji, nie dłużej niż pol godziny).
2. Umyłam włosy szamponem Balea Volumen.
3. Na kilka minut nałożyłam maske Biovax do włosów osłabionych (zielona; niesamowite jak wydajne są te saszetki, użyłam 3 raz a tam chyba jeszcze z połowa została).
4. Standardowo zabezpieczyłam końcówki Bioetiką i wtarłam w skalp tonik przeciw Wypadaniu Receptury Babuszki Agafii (brak na zdj.).

Efekt:
IMAG1003.jpg
No cóż... spodziewałam się większego bałaganu na włosach. Z objętością jest minimalnie lepiej. Widocznie lepiej działają na mnie maski stosowane po myciu. Włosy o dziwo łatwo się rozczesują, są gładkie, co raczej nie jest gwarantowanym efektem gdy stosuje maskę drożdżową. Wniosek: albo mi porowatość skoczyła w dół albo mam popaprane włosy które żyją własnym życiem bez względu na to co z nimi zrobię.

PEES. Widzieliście, już, albo może nawet zakupiliście i wypróbowaliście nową serie kosmetyków do pielęgnacji Biovax z bambusem? Mi ta seria wpadła w oko, szczególnie maskę bym przygarnęła ale zachowuje rozsądek. Szczególnie, że paczka w drodze.

A wy co zaserwowaliście włosom ostatnio? A może kupiliście im jakieś dobrodziejstwa w ostatnim czasie lub też czekacie na paczkę jak ja? :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
Kolejny miesiąc za nami. Małymi kroczkami zbliża się 1 grudnia a co za tym idzie: DZIEŃ DARMOWEJ DOSTAWY. Ja już upatrzyłam sobie kilka kosmetyków na które mam nadzieje skutecznie zapoluje. W końcu idą Mikołajki więc...
Ale nie ważne. W ostatnich dniach moje włosy są jak statek na sztormie - w stanie niestabilnym. Do tego stopnia mnie to zirytowało, że postanowiłam umyć je i nie nakładać po szamponie żadnej maski/odżywki.
IMAG0980.jpg
1. Po zmoczeniu włosów wmasowałam na minutkę odżywkę Cece of Sweden Salon Cherry&Keratin.
2. Umyłam włosy dwa razy mydłem miodowym Receptury Agafii (ładny, bogaty skład).
3. Na końcówki nałożyłam malutka dosłownie odrobinę oleju kokosowego i serum silikonowo-proteinowe Bioetika.
IMAG0967.jpg
Szczerze powiedziawszy zdjęcie trochę mnie zaskoczyło, niemniej włosy są wygładzone i odżywione mimo, że odżywkę nałożyłam na krótko i to przed myciem. Nawet z rozczesywaniem nie było problemów. Liczyłam na oczyszczenie i trochę większa objętość. Następnym razem będę musiała im zaserwować proteiny i zioła.

Podsumowanie miesiąca.

Tym razem byłam wysoce niezdecydowana. Kosmetyki z których korzystałam:
IMAG0982.jpg
Włosy myłam wszystkim co miałam pod ręka i postanowiłam wypróbować nawet wyżej wspomniane mydło Agafii. Oprócz tego białe mydło również Agafii, nowy nabytek od Yves Rocher, Balea Volumen i Natur Vital z żeń-szeniem.
Przez ponad polowe miesiąca włosy olejowałam olejkiem łopianowym Green Pharmacy (i udało mi się wykończyć jedną buteleczkę z dwóch), a następnie sięgałam po krem z Vatiki i to jemu przypisuje długotrwały efekt wygładzenia.
Zabezpieczałam końcówki olejem kokosowym jak zawsze i zamiennie serum z Mariona lub Bioetiki.
Początkowo jeśli chodzi o odżywianie po myciu stosowałam małe trio: odżywka z Garniera, maska proteinowa Bioetika i nowo nabytego Biovaxa. Później postawiłam na zużywanie i zabrałam się za Garniera i małą saszetkę maski Biovax. Nie uda mi się ich wykończyć do końca tego miesiąca.
Nieregularnie wcierałam tonik na wypadanie Receptury Babuszki Agafii więc i z wypadaniem bywało różnie.
DORAŹNIE UDAŁO MI SIĘ ograniczyć przetłuszczanie się włosów i zwiększyć ich objętość za pomocą maski hesh Kalpi Tone (brak na zdjęciu) i glinki Gahassoul nakładanej po myciu na skórę głowy (następnie na długość nakładałam zwykłą odzywkę i wszystko spłukiwałam).

W ostatnich dniach udało mi się pozbyć wiecznych splatań przy skórze głowy dzięki raz użytemu szamponowi Yves Rocher volume, ale na tym jak na razie kończyły się jego zalety.
Tracę powoli cierpliwość do mojej skóry głowy. Nie cierpię braku objętości i szybszego przetłuszczania. Mam nadzieje, że po zakupach 1.12 znajdę jakiś szampon który mi w tym pomoże.

W tym miesiącu nie było płukanek ponieważ stosowałam wcierkę, ale może powinnam do nich wrócić.

Kosmetyki na grudzień:
IMAG0983.jpg
Jeden szampon. Zużyć resztki by zabrać się za kolejną odżywkę która swoje odleżała czyli Nivea. Do olejowanie idzie olej łopianowy i krem Vatika, ponieważ ich daty ważności sięgają do lutego. Końcówki bez zmian. Glinka i maska Hesh też bez zmian (znowu zabrakło jej na zdj.).  

Zakupoholizm:
-zużyte: jedna z dwóch buteleczek oleju łopianowego Green Pharmacy,
-nabyte: maska Biovax, szampon Yves Rocher (kupiony w ostatni czwartek).
Bardzo słabo szło mi zużywanie w tym miesiącu. A w przyszłym miesiącu bilans będzie trochę słabszy ze względu na zaplanowane zakupy.

A wasze włosy jak się mają? Bierzecie udział w dniu darmowej dostawy? ;)
  • awatar Ruda1990: Ah ten błysk ;) Ja podcięłam końcówki tydzień temu. :) A o tym dniu darmowej dostawy dopiero mi powiedziałaś bo pewnie nawet bym nie zauważyła. Fajna sprawa ale dla kogoś kto zamawia przez internet. Ja mało kiedy ;)
  • awatar malinowa Sandra: Piekne wlosy, ale taka armia kosmetykow. Szukam czegos na polysk wlasnie, ale podejrzewam ze to w wiekszosci kwestia zdrowych i zadbanych wlosow.
  • awatar hairlovelo: @malinowa Sandra: to raczej sprawka olejów :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Uff, ostatnio wpis 8 dni temu a ja mam wrażenie jakby to było znacznie później. Trochę się działo, samopoczucie może nie najlepsze, ale zawsze mogło być gorzej.

Zaliczyłam wizytę u fryzjera. Tym razem jestem zadowolona. Żadnego szarpania, szorowania czy maltretowania włosów na inne sposoby. Jedno, szybkie i udane cięcie dzięki temu nie straciłam połowy włosów na niepotrzebnym wyrównywaniu. Ale najważniejsze: efekt końcowy jest taki jaki miał być.
IMAG0699.jpg
Wrzucę jeszcze dwa małe porównania. Pierwsze to porównanie efektu po poprzedniej wizyty u fryzjera w styczniu i po ostatniej. Zdjęcia są nie proporcjonalne, chodzi mi tylko o uzyskany kształt włosów.
IMAG5244 (2).jpg
Drugie to porównanie włosów przed cięciem i po. Co prawda zdjęcie przed zostało wykonywane jakieś 20 dni przed cięciem ale wątpię by przez ten czas naszły jakieś drastyczne zmiany. Czasem się zastanawiam, jak to jest możliwe że mój telefon robi dwa różne zdjęcia jeśli chodzi o techniczne strony w tych samych warunkach. W każdym razie zmowy nie chodzi o detale ale o9 ogólny kształt włosów.
wlosy.jpg
Moje włosy mają teraz nowe życie. Postanowiłam, że nie będę mierzyć ich długości, nie zrezygnuje z wcierek ale niech rosną sobie w jakim tempie chcą ważne by rosły.

Nowości:
W TK Maxx'ie upolowałam szczotkę Elle. Mini, plastikowa szczotka z włosiem dzika. Nie mogłam się oprzeć, gdyż nie powiem, potrzebowałam czegoś do torebki. Kosztowała 19.99 zł (po obniżce), a ja już ją bardzo lubię, jest wygodna i poręczna a na żywo jej kształty mną urzekły chociaż to tylko szczotka.
szczotka elle.jpg
Udało mi się też dorwać poszukiwaną czarną rzepę. Postanowiłam wykorzystać ja do domowej wcierki. Sok z dwóch sztuk plus sok z niedużej cebuli i kilka ząbków niewielkiego czosnku. Wyszło ogólnie bardzo dużo soku także nadwyżkę zamroziłam. Planowałam zrobić ją na bazie wywaru z kawy ale przy takiej ilości porostu z niej zrezygnowałam. Dodałam po 10 kropel olejku cedrowego i z drzewa herbacianego. Wlałam do buteleczki z wcierką Kulpol, której zostało mi ok 1/4 (dzięki temu, że bazuje na alkoholu nadaje się do konserwowania). Wcierkę użyłam wczoraj przed myciem pierwszy raz. Pierwsze co to, że śmierdzi niesamowicie chociaż po nałożeniu tylko na skalp jest znośnie. Po umyciu i wyschnięciu nic nie czuć.
IMAG0728.jpg
Sok z czarnej rzepy, cebuli i czosnku działają pobudzająco na skalp, wzmacniają, przyspieszają wzrost włosów i hamują wypadanie. Jestem ciekawa czy u mnie tak zdziała.
  • awatar hairlovelo: @dor0tka: ja w torbie miałam tylko stary plastikowy i opłakanym grzebiem który szarpał więc z czystym sumieniem go wymienilam ;)
  • awatar perasperaadastra81: jakiee piękne włosy :)
  • awatar Reach the stars: Piękne włosy :) Ja stosuję domową odżywkę z jajka i naparów z ziółek :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Włosowe spa tym razem było baaardzo obfite. O tak, można powiedzieć, że zaszalałam. Wróciłam wczoraj do domu wcześniej. Miałam na ten dzień zaplanowaną naukę, więc nie przewidywałam, że wyjdę jeszcze z domu. Pomyślałam sobie, że dawno nie olejowałam włosów na dłuuugi czas. Ostatnimi czasy owszem często, ale nie dłużej niż na godzinę. Zatem wczorajszy arsenał:
IMAG0412.jpg
1. Włosy spryskałam mgiełka Lactimilk, która jest bogata w proteiny (i śmierdzi). Po jakimś czasie nałożyłam olej lniany, który niestety obficie wylał mi się na dłoń (ale po nałożeniu nic nie ściekało więc wszystko w normie xd).
2. Po jakichś 6-7 godzinach (czyli już wieczorem) przygotowałam sobie maskę drożdżową - ulubieniec. Czyli kostka drożdży, dwie łyżki jogurtu naturalnego z dodatkiem dwóch łyżek alg morskich (w słoiku po Pudliszkach) i kilku kropel olejku z drzewa herbacianego.
3. Po pół godzinie zmyłam wszystko bardzo dokładnie białym mydłem Agafii (dwa razy jak to mam w zwyczaju).
4. Na kilka minut nałożyłam maseczkę drożdżową Receptury Babuszki Agafii (bez silikonów).
* Prawie bym zapomniała, po spłukaniu odżywki użyłam jeszcze płukanki tatarakowej.
5. Po odsączeniu wody ręcznikiem wtarłam w skórę głowy płyn pokrzywowy, który stosuje po każdym myciu.
6. I tu mi się urywa film, bo nie wiem czy zabezpieczałam końcówki zanim poszłam spać. Wydaj mi się, że nie. Rano końcówki były trochę szorstkie więc nałożyłam orientalny olejek Mariona wersja z kokosem.
IMAG0395.jpg
Było więc bardzo drożdżowo, co lubię, tzn. moje włosy lubią od czasu do czasu. Chociaż ostatnio sięgam po olej arachidowy to tym razem sięgnęłam po lniany, który po zakończeniu kuracji od wewnątrz nie ma co ze sobą zrobić. A że ważność ma do 15.09 to trzeba go jakoś zużyć chociaż jak na moje cienkie włosy jest " za ciężki" (lepiej spisze się na włosach wysokoporowatych, zniszczonych).
Widać już, że końcówki domagają się fryzjera ale doczekają się może w przyszłym miesiącu.
Ogólnie efekt jest zadowalający ale bez szału. Oleje wole jednak trzymać krócej (ale dłużnej niż godzina) i nie takie "ciężkie" jak lniany czy oleje na parafinie. Z reguły nie łącze olejowania z domową maseczką i tak też zostanie. Widzę, że włosy są odżywione, błyszczące i miękkie ale niestety ucierpiała objętość.

A tak wyglądały włosy po kilku godzinach gdy wróciłam do domu. Nie rozczesane, zdjęcie bez lampy w świetle dziennym (zrobione pod oknem).
IMAG0413.jpg
  • awatar Mrs Dangerous: Ładne włosy :)
  • awatar Orzeszkowa<3: Bardzo ładne włosy :) Co polecasz na zniszczone końcówki? Nie są jakoś bardzo zniszczone, ale trochę się rozdwajają.
  • awatar hairlovelo: @Orzeszkowa<3: Podciecie, chociaż 2-3 cm + silikonowe serum z dobrym składem np. Isana ma dobry i tani olejek ;)
Pokaż wszystkie (13) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Ponieważ sierpień był dosyć obfity w pielęgnacji postanowiłam zrobić małe podsumowanie.

Włosy podrosły o ok 2,5cm (zazwyczaj jest 2 cm nawet jeśli używam kosmetyków przyspieszający wzrost), więc myślę że wynik jest ok. Chyba nie ma co marzyć, że wciągu miesiąca przybędzie mi 7 cm.
IMAG0331.jpg
Kosmetyki które stosowałam:
*Szampon Labell, który będę miło wspominać i może jeszcze kiedyś się spotkamy (hairlovelo.pinger.pl/m/24600355). Nie wysuszał włosów dzięki czemu nie są w takiej złej kondycji mimo długiej przerwy w podcinaniu końcówek u fryzjera.

*do przyspieszenia wzrostu:
-maskę drożdzową Agafi nakładana na skalp na ok pół godziny przed myciem, przez pierwsze dwa tygodnie miesiąca stosowałam ja również na kilka minut po myciu na skórę głowy jednak efektów nie zauważyłam i stwierdziłam, że etap ten jest zbędny.
-płyn pokrzywowy Kulpol: wydaje mi się, że nieznacznie skraca świeżość włosów ale za to je ujarzmia u nasady (a jest co, bo lubią tam żyć swoim własnym życiem i układają się jak chcą często pod dziwnymi kontami i łukami).

*Do odzywienia po myciu najczęściej używałam maskę bez silikonów Agafi miód&jagody (jednak nadal nie udało mi się jej wykończyć, rzadka ale wydajna), i kilka razy odzywka Garnier Goddbye Damage + zabezpieczenie końcówek.

*Olejowanie: starałam się ograniczyć, najczęściej był to olej migdałowy Vatiki, ale może zapowiada się mały powrót do arachidowego. Czasami też zdążały mi się różne kombinacje maskowe przed myciem o czym wspominałam na bieżąco. Pierwszy raz sięgnęłam po awokado i mąkę ziemniaczana w pielęgnacji jednak to kakao zrobiło na mnie najbardziej pozytywne wrażenie.

W październiku zamierzam iść do fryzjera podciąć dosłownie kilka cm, a przynajmniej mam taką nadzieje, że tak wyjdzie.

Chociaż miesiąc temu zaplanowałam sobie kuracje olejkiem łopianowym GP to jednak odpuściłam sobie ten punkt. Olejowanie skalpu zacznie się teraz, we wrześniu. Oprócz tego mam zamiar przez miesiąc zapoznać się z rożnymi płukankami (mam nadzieje wykorzystać kakao, kawę oraz zioła). Jeśli chodzi o kosmetyki które zamierzam używać to z pewnością białe mydło Trawy i Zioła Babuszki Agafii, a oprócz tego dekowanie reszty.

A wy może planujecie terapie olejami lub płukankami? Byłoby fajniej polewać się i wcierać razem. :D
  • awatar blog.carolicious: 2,5 cm na miesiąc? :o .. marzenie ;)
  • awatar hairlovelo: @blog.carolicious: Zawsze mozna troche wspomoc cebulki i marzenia sie selniaja ;)
  • awatar Princessa21: Piękne włosy, też kładę nacisk na porost do ślubu
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Musze przyznać, że podczas mojego wyjazdu moje włosy doznały minimalnej pielęgnacji. Do tej pory 'minimalizm' w pielęgnacji kojarzył mi się szamponem, maską/odzywką i czymś na końcówki. Tym razem skończyło się na samym szamponie. Niemniej często miałam je związane, a podczas rozczesywania nie było aż tak źle więc w duchu mam nadzieje, że nie ucierpiały, a wręcz doznały małego odpoczynku i oczyszczenia.
Po powrocie chciałam zaserwować im coś odżywczego.
IMAG0215.jpg
1. Naolejowałam włosy Vatiką migdałową (pomijając nasadę) na kilka godzin (3? sama nie wiem, bo czymś się zajęłam i nie patrzyłam na zegarek).
2. Następnie na skórę głowy nałożyłam maseczkę drożdżową Agafii, a na resztę włosów maskę miodową Seri.
3. Po pół godzinie umyłam włosy szamponem aloesowym Labell i nałożyłam znowu maskę drożdżową tym razem na skórę głowy i na resztę włosów. Po kilku mi nutach zmyłam.
4. Na sam koniec w skórę głowy wtarłam płyn pokrzywowy Kulpol i zabezpieczyłam końcówki jak zawsze.
Dzisiejsze zdjęcie (włosy myłam wczoraj przed snem, wyschły same w nocy: grzech! Włosomaniaczki mówią by nie robić tego samego w domu).  
IMAG0214.jpg
Chciałam zobaczyć efekt maseczki drożdżowej po myciu i wyjątkowo nałożyłam maskę na skórę głowy. Włosy tracą fason u nasady dość szybko niemniej na długości jestem zadowolona z efektu gdyż nie zbijają się w strąki (mimo ich nałożyło mi się trochę więcej maski niż zazwyczaj). Są błyszczące po same końce i takie...hmm, sprężyste.
Mimo iż starałam się nie nałoży dużo maski u nasady to podejrzewam, że odbije się to na świeżości skóry głowy. Mam zamiar jeszcze zbadać bliżej działanie tej sławnej maski.
IMAG0198.jpg
I zdjęcie na zakończenie. Biedronka: Chupa Chups '20 laty minęło' kupiłam bardziej dla puszki niż dla lizaków (bardzo słodkie). Kwiatka kupiłam bo był tani, a ja takie bardzo lubię (nie wiem jaki to typ, ale w każdym razie nie trzeba ich często podlewać).

No i to tyle na dzisiaj :)
  • awatar hairlovelo: @dodzik-blog: Dziękuję ;) o właśnie, sukulenty to kwiaty dla mnie ;)
  • awatar kocieoko: piękne są !
  • awatar Julia Aleksandra: Jakie Ty masz rewelacyjne włosy :) Widać, że o nie dbasz i znasz się na rzeczy! Podziwiam!
Pokaż wszystkie (8) ›
 

hairlovelo
 
Zapewne każdy słyszał o metodzie mycia włosów ale bez użycia szamponu. Chociażby z opowieści babci, a właściwie bardziej prababci. No poo (czyli no shampoo) daje dużo alternatyw szczególnie dla osób z wrażliwą skóra głowy czy zniszczonymi włosami. Nie będę dzisiaj się o tym rozpisywać ale podczas ostatniego mycia włosów posłużyłam się właśnie jedną z takich alternatyw.

Już kiedyś wspominałam o myciu włosów odżywką (tutaj: hairlovelo.pinger.pl/m/23970154 ) i efekt mnie pozytywnie zaskoczył. Obawiałam się, że jeśli nie użyje szamponu włosy będą niedomyte, tłuste, a w najlepszym przypadku i tak je będę musiała umyć następnego dnia. Otóż  nie! Przełamawszy pierwsze lody podczas ostatniego mycia wykorzystałam inny sposób. A efekt po myciu i wyschnięciu włosów wyglądał tak:
IMAG0062.jpg
Gdyby ktoś mi powiedział kiedyś, że będę myła się błotem to bym chyba wyśmiała go od kosmity. No ale... stało się. Od początku. Moja ekipa czyli wszystkie użyte produkty podczas ostatniego mycia:
IMAG0080.jpg
1. Błoto z morza martwego (White Flower) rozrobiłam z wodą na dość rzadką papkę, ale łatwiejszą do rozprowadzenia. Następnie dokładnie jak tylko się dało wmasowałam je w skórę głowy, po chwili zmyłam i powtórzyłam zabieg.
2. Po "myciu" użyłam maski L'biotica Biovax 3 oleje ponieważ z wcześniejszego doświadczenia wiem, że włosy po błotku są dość szorstkie i trudne do rozczesania. Nałożyłam ją na kilka minut ale bez czepka, jak zwykłą odzywkę.
3. Po spłukaniu maski jak zwykle na końcówki poszło trochę oleju kokosowego.
4. I na zakończenie silikonowe serum, a raczej silikonowo-proteinowe z Bioetiki.
IMAG0061.jpg
Tak wyglądały włosy wczoraj (włosy umyłam w czwartek wieczorem przed snem, wyschły same podczas spania - wiem, tak nie powinno się robić dbając o włosy ale tak mi wygodniej) po rozczesaniu szczotką z włosia dzika. Są lekko sztywne, puszyste ale nie spuszone i łatwo się rozczesują. Mimo użycia dość intensywnej maski, która zwykle łatwo obciąża mi włosy włosy były uniesione u nasady. Mam też wrażenie, że błyszczą się trochę mniej ale za to gdy są rozpuszczone wygląda jakby było ich więcej.

Błoto dzięki zasadowemu odczynowi pochłonęło sebum a jednocześnie nie zdarło warstewki ochronnej tak jak robi to szampon. Mycie włosów błotem czy glinkami praktykowało wiele kobiet od zamierzchłych czasów.

Niestety przy błocie jest trochę zachodu. Samo rozmieszanie z wodą i nakładanie wymaga wprawy i przyzwyczajenia. Przy okazji brudzi się trochę wannę, jednak łatwo to zmyć samą wodą. Nie wiem czy w najbliższym czasie (wszak mam do zużycia jeszcze szampony) ale sięgnę jeszcze kiedyś po błota gdy moja skóra głowy będzie się nadmiernie przetłuszczała.
IMAG0060.jpg
  • awatar Catkin ☆: Jej, włosy wyglądają ślicznie i zdrowo. Chyba wypróbuje :)
  • awatar Mian: Łał, nie wiem czym bym mogła się przełamać, pewnie tez bym miała obawy, że włosy będę niedomyte :D A u Ciebie efekt jest świetny, włosy wyglądają bardzo zdrowo, są śliczne :D
  • awatar Princessa21: Piękne włosy :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Włosowe spa: wczoraj postanowiłam wykorzystać nowe zakupy kosmetyków do włosów, a konkretnie jeden. Oto czego użyłam:  
IMAG5721.jpg
-Na zwilżoną wodą skórę głowy nałożyłam maseczkę Dermaglin, raczej nie w za dużej ilości i raczej niedokładnie.
-Zwilżyłam włosy mgiełka wzmacniającą Green Phramacy, która zapomniałam dodać do zdjęcia (dopiero teraz mi się przypomniało).
-Nałożyłam olej arachidowy na włosy.
-Po godzinie, od momentu kiedy zaczęłam nakładać maskę z Dermaglin, umyłam włosy dwa razy szamponem piwnym.
-Następnie nałożyłam maseczkę Biovax 3 oleje, włosy zmięłam w niskiego koczka którego opatuliłam foliowym czepkiem. Po ok 10 min zmyłam włosy.
-Na koniec zapomniałam o oleju kokosowym i na końcówkach wylądowało samo serum arganowe z Bioelixire.
Mniej więcej wygląda to teraz tak. Mniej więcej ponieważ robię zdjęcia zwykłym smatrfonem więc brak dokładnej dokładności trzeba mu wybaczyć.
25,05,2015.jpg
Włosy wydają się być w dotyku mięsiste, nie są jednak spuszone. Błyszczą się i na szczęście objętość została zachowana. Trochę się plączą ale najważniejsze, że u nasady i na końcach jest dobrze, to mi wystarczy.

Przez najbliższy czas chce wypróbować nową maseczkę do skóry głowy, później zamierzam wrócić do wcierek, bo chociaż kozieradka mi nie przeszkadzała to jakoś po tygodniu mi się znudziła.

ps. w czwartek leci Titanic!!!
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Dawno już, nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz zrobiłam domową maseczkę. Postanowiłam, że przyszedł na to najwyższy czas. Pojawił się jeden problem. Gdzie te drożdże? No i zaczyna się kombinowanie.
Ok. 1,5 łyżki jogurtu naturalnego, tyle samo miodu, odrobina wody, łyżka emulsji Gloria i wychodzi dość rzadkie. Wsypuje do tego alg morskich, ale średnio chcą się gładko wymieszać. Podobnie miód, który lekko zbija się w grudki. W gruncie rzeczy jednak nie jest tak źle, maseczkę łatwo się rozprowadza.
Miks nakładam na skórę głowy i włosy, a na to dodatkowo olej argonowy aby maska nie wyschła. Miało być 20 min, ale jak zwykle zasiedziałam się no i godzinka zleciała, a że nie chciałam już dłużej z tym siedzieć poszłam to zmyć.
Mycie standardowo: szampon Petal fresh, maska Kallos Keratin.
Efekt: włosy są wygładzone, miękkie i błyszczące ale niestety traci na tym objętość. Obwiniam za to miód, mam wrażenie, że za każdym razem gdy go używałam w tego typu celach działa właśnie w ten sposób, za to nie płacze włosów i łatwo się rozczesują (z czym może być problem po masce drożdżowej).
Droższe niezastąpione jednak są.
Może w przyszłym tygodniu zaopatrzę się w droższe i nadrobię długa przerwę.
IMAG5546.jpg
Edit: postanowiłam zrobić małe porównanie. Trudno mi jest znaleźć dwa zdjęcia w tej samej skali dlatego trzymam się chociaż jednej bluzki. Zdjęcie z prawej jest dokładnie z 3 lutego, zdjęcie z lewej z dzisiaj, czyli 22 kwietnia. Prawie trzy miesiące: dwa miesiące i 19 (?- w przybliżeniu) dni.
IMAG0006.jpg
Juhuu, chyba coś urosło (chyba? mam nadzieje, że to nie tylko moje wrażenie, chyba), bo cały czas mam wrażenie, że stały w miejscu. Najważniejsze, że do przodu (albo raczej w dół). :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hairlovelo
 
Dawno już nie dopieszczałam tak włosów, a to dlatego, że w ostatnim czasie robię to w mniejszym stopniu ale częściej olejując włosy przed myciem.
IMAG5505.jpg
Prawdopodobnie wczoraj nie zrobiłabym tego co zrobiłam jednak po użyciu henny stwierdziłam, że dobrze to zrobi moim włosom. Ale od początku. Oto wczorajszy i nie tylko arsenał:
IMAG5508.jpg
W sobotę poświeciłam 2-3 godziny na rzecz henny (2 w 1, sprzątanie i hennowanie) przygotowując ją tak jak każe producent, czyli 12 godzin przed nałożeniem rozrobiłam z sokiem z cytryny i wodą i pozostawiłam na noc (akurat przy tym odcieniu henna musi poleżakować, z pozostałymi już nie ma takiego problemu).
Kiedy już nadszedł czas poszłam zmyć henne ale tylko letnią wodą (włosy umyłam przed jej nałożeniem).
Efekty są dosyć zaskakujące:
-włsy aż do następnego mycia były "surowe" tzn. nie nakładałam na nie żadnych odżywek, olejków, nawet serum na końcówki, mimo tego nie były matowe, wyglądały naturalnie i w pierwszym dniu układały się idealnie. Bałam się, że będzie przyklap-nie było. Włosy były puszyste ale strasznie się plątały. Nie dało się ich rozczesać, chociaż może nie było to plątanie i kołtunienie. To trochę jakby tak włosy czepiały się siebie.
Drugiego dnia włosy już łatwiej się rozczesywały ale nadal trochę ciężko. Włosy nie przetłuszczały się tak jak normalnie, ale straciły już na fasonie (wyglądały jak tłuste włosy tylko bez łoju u nasady xd).
Po drugim dniu z ulgą mogłam już umyć włosy i postanowiłam zrobić coś więcej, ponieważ po tych dwóch dniach bez żadnego odżywienia, a jednak henna to zioła, które lekko przesuszają, potrzebowały tego.  

-Naolejowałam skalp tak jak zawsze moim miksem,
-następnie zwilżyłam włosy na długości wodą i nie szczędząc sobie nałożyłam maskę Biovax 3 oleje,
-po tym umyłam normalnie włosy szamponem nawilżającym Petal Fresh
-i nałożyłam maseczkę z ceramidami od Ziaji (myślałam, że już ją wykończę ale na danie jeszcze trochę zostało, a nie chciałam obciążyć włosów),
-na koniec tak jak zwykle odrobinę oleju koksowego na końcówki i silikonowego serum Bioelixire.

Efekt jak na zdjęciu. Włosy są wygładzone (aż nie pamiętam kiedy ostatnio tak były), a nawet trochę za bardzo ponieważ brak im objętości i po jakimś czasie zbijają się w strąki. Natomiast bardzo się błyszczą, dzięki hennie wydają się grubsze, są miękkie i o wiele łatwiej je rozczesać.

Podsumowując jestem zadowolona, ale często nie będę powtarzać tego zabiegu ponieważ bardziej mi zależy na objętości.

Jeśli chodzi o kolor włosów to zdjęcie, mam wrażenie że tego nie uchwyciło, to zmienił się bardziej niż się spodziewała, chociaż po pierwszym myciu też się trochę zmienił. Włosy zyskały rudawy-czerwony odcień, najwięcej jednak zależy od światła. Wszyscy mi jednak mówią, że naturalne lepsze więc jeśli kiedyś jeszcze sięgnę po hennę to bezbarwną. A wydaje mi się, że sięgnę ponieważ efekt bardzo mi się spodobał, przynajmniej jak na razie.

A wy od czasu do czasu robicie sobie włosowe spa? =)
  • awatar MissJ.: Piękne włosy :)
  • awatar eM-: ja staram się raz w tygodniu robić sobie takie SPA dla włosów ale henny nie próbowałam i chyba nie wypróbuje bo farbuję włosy. Olejowanie staram się robić- mam do tego olejek kokosowy. piękne masz włosy :)
  • awatar blog.carolicious: Ale arsenal !! :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
Od jakiegoś czasu, dłuższego czasu, a właściwie już nieco ponad miesiąc przed każdym myciem wcieram w skore głowy samoróbką mieszankę. Oto oleje które użyłam:
olejowanie skalpu.jpg

Czyli:
*Green Pharmacy olej łopianowy
zagłębiając się w skład tego oleju rozczarowałam się. Łopian, i to nie olej, a ekstrakt, znajduje się na samym końcu przed zapachem. Fakt, skład jest krótki ale nazwa jest myląca. Skład:

-olej słonecznikowy: bogaty szczególnie w witaminę E i kwas linolowy, wzmacnia odporność skóry, naturalny filtr UV (zatem idealny na lato), zapobiega wypadaniu oraz regeneruje włosy, a oprócz tego normalizuje działanie gruczołów łojowych (przydatny dla cery tłustej i przetłuszczającej się skory głowy).

-skrzyp polny: szczególnie bogaty w krzem, który jest budulcem kolageny, sławę osiągnął dzięki hamowaniu wypadania, wzmacnianiu i stymulowaniu wzrostu włosów, oprócz tego wzmacnia nie tylko cebulki ale włosy na długości pomagając je zregenerować (ale uwaga, zioła solo mogą wysuszać), uodparnia włosy na mechaniczne zniszczenia, a także blokuje przenikanie szkodliwych substancji w głąb włosa.

-olej kukurydziany: szczególnie obfity w witaminę E i K, wspomaga ukrwienie skóry głowy, dzięki czemu są one odżywione i wolniej się starzeją, chroni przed promieniami UV.

-ekstrakt z łopianu: łagodzi i koi dlatego jest pomocny przy podrażnionym, suchym skalpie czy łupieżu, a ponad to zapobiega wypadaniu, stymuluje wzrost silniejszych włosów oraz regeneruje.

-BHT: antyoksydant/przeciwutleniacz. "Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania lipidów zawartych w kosmetyku, jak np. niektórych cennych olejów roślinnych."[www.kosmopedia.org/encyklopedia]

*Vatika olej kokosowy nierafinowany: olej uwielbiam  ponieważ jest bardzo wszechstronny, skład jest dosyć długi ale to dlatego, że producent urozmaicił go ziołami, nie zagłębiałam się w skład szczegółowo, najważniejszy był dla mnie sam olej kokosowy. Skład:

-olej kokosowy: działanie przeciwłupieżowe, zapobiega niszczeniu cebulek, łagodzi i przyspiesza gojenie, antybakteryjny, nawilżający, blokuje przenikanie promieni UV, idealny do cery suchej i odwodnionej.

-amla: szczególnie bogata w wit. C, działa przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie i ściągająco, a ponad to rewitalizuje i odmładza, wzmacnia włosy hamując ich wypadanie, oprócz tego przyspiesza wzrost oraz powoduje, że włosy rosną zdrowsze i grubsze, zapobiega rozdwajaniu się końcówek, a także powstawaniu łupieżu.

-migdałecznik chebułowiec: hamuje rozwojowi bakterii, pomocny w walce z łuszczycą.

*Olej rycynowy: przyspiesza wzrost włosów, domyka łuski (przez co optycznie może się wydawać, że przyciemnia włosy), zapobiega rozdwajaniu się końcówek, hamuje wypadanie, zagęszcza, wzmacnia a także nabłyszcza, ale uwaga, najlepiej działa w połączeniu z innym olejem lub dodany do maski/odżywki.

*Olejek z drzewa herbacianego: olejek eteryczny, przeciwgrzybiczy (dzięki temu ma szerokie zastosowanie) oraz antybakteryjny, pomocny w walce z przetłuszczaniem się włosów, z łupieżem, a także z wszawicą, oprócz tego ma działanie: antyseptyczne, przeciwzapalnie, bakteriobójcze, przeznaczony raczej do cery tłustej (pomocny w walce z wypryskami, unikać stosowania w nierozcieńczonej formie).

A to wszystko razem wygląda tak:
IMAG5460.jpg
Barwy jest typowo olejowej czyli żółtawej. Zapach jest dosyć ciekawy, ale głównie przebija się olej kokosowy. Jeśli chodzi o proporcje to: olej rycynowy, kokosowy i "łopianowy" jest w tych samych ilościach, a olejku z d.herbacianego jest na oko (mniej więcej jedna kropla na 4 małe łyżeczki oleju). Wymieszane oleje nakładam przed każdym, a przynajmniej prawie, ale w większości, przed myciem. Czas jest dowolny, zazwyczaj jest to nieco ponad godzina.

A efekt: może spodziewałam się trochę przyspieszonego wzrostu, natomiast bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie zahamowanie wypadania. W ciągu dnia, a także podczas mycia włosów leci znacznie mniej. Okazało się to dużym zaskoczeniem ponieważ wcześniej nakładanie jakiegokolwiek oleju na skal lub nawet w pobliży skutkowała dużym wysypem. Takiej mieszance mowie tak!

Ponad to o dziwo włosy niestrajkującą się już tak jak wcześniej, są odbite u nasady i spokojnie mogę je myć co dwa dni (bez wstydu, bez oporów, bez łoju). Spodziewałam się utraty objętości i przyspieszenia przetłuszczania się włosów. Na szczęście od tym względem się rozczarowałam.

Na dzień dzisiejszy moje włosy wyglądają tak, po dwóch dniach od mycia:
IMAG5471.jpg
Olejując skalp przy okazji nakładam zawsze olej arachidowy na długość, wcześniej spryskując je odzywką ziołową Green Pharmacy. Jednak jakiś dużych efektów nie widzę. Są jakby trochę w lepszej kondycji, ale w sumie nie jest to jakiś super efekt. Mimo wszystko włosy olejować regularnie będę dalej ponieważ efekt na skórze głowy bardzo mnie zadowala. A poza tym muszę trochę pozużywać. xd

Oprócz tego ostatnio regularnie stosuje:
maskę Kallos Keratin: recenzja oczywiście będzie, teraz tylko powiem, że ją polubiłam;
tonik Babuiszki Agafii: w sumie tak jak wyżej; xd
szampon nawilżający Petal Fresh: znowu tak jak wyżej.
Podsumowując bardzo mi podrasowała obecna pielęgnacja. Nie jest idealna, trochę brakuje mi typowo nawilżających substancji jednak z braku laku, a właściwi czasu dopieszczam je raz na jakiś czas domową maseczką, a moje włosy są zadowolone.
  • awatar blog.carolicious: Ale miks :) Twoje wlosy musza Cie kochac za to jak je rozpieszczasz ;)
  • awatar patrycja_eff: koniecznie musze wypróbowac to olejowanie wlosow :)
  • awatar Świat MyLady: oo bardzo ładne włosy :) przyznam Ci,ze urosły :) i mega pielęgnacja
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Włosowe spad trochę inaczej niż zwykle ponieważ efekty na dzień po (tzn. dwa dni po myciu, włosy myje przed snem).

Od jakiegoś czasu wprowadzam systematyczność, także nic nowego, na włosach wylądowała maska drożdżowa z drożdży babuni i jogurtu naturalnego. Tym razem dodałam kilka kropel olejku z drzewa herbacianego ale różnicy nie zauważyłam.
Nie wiem czy już o tym wspominałam, może się powtórzę, ale maseczka jest idealna do włosów które łatwo obciążyć, cienkich i szybko zbijających się w strąki.
Jakoś zdjęcia jest jaka jest ale musiałam je robić przy włączonej lampie.
IMAG5452.jpg
Sobota jak zwykle zakupowa więc...
Oto jak kończy się zakupy z moją mamą:
ja-patrz, to ten szampon, który chciałam sobie kupić,
mama-to weź,
-nie no już kupiłam inny,
-no weź bo później znowu będziesz chciała i nie będzie.

Przekonała mnie. Uległam. Zła ja.
IMAG5435.jpg
Potrzebowałam również delikatnego, pastelowego lakieru do paznokcie. I jest. Golden Rose, 4,50zł.
IMAG5445.jpg
A także namówiłam mamę na coś, według mnie, super. Orzechy prące to ekologiczna, naturalna i idealna dla alergików alternatywa dla proszku do prania. Może nie są najtańsze, ale biorąc pod uwagę alergie panujące w moim domu to wychodzi cenowo podobnie jak proszek Białego Jelenia. Z tą różnicą, że orzechy nie zostawią białych śladów na czarnych (i nie tylko w sumie) ubraniach. Gdy otworzyłam kartonik to byłam szczerze zdziwiona, że aż tylko mieści się w nim orzechów. Nie wiem czemu, zawsze wyobrażałam sobie taką małą paczuszkę. ;D
Orzechy  można stosować w każdej temperaturze. Wystarczy wrzucić do małego woreczka 3-5 orzechów, które można użyć do 4 prań. Tak przynajmniej informuje producent, a także przedstawia różne inne zastosowania:
-jako mydło,
-szampon,
-płyn do naczyń.
Ogólnie rzecz biorąc do czyszczenia.
IMAG5446.jpg
  • awatar myszonek: Daj znać, czy orzeszki dobrze piorą :)
  • awatar perasperaadastra81: jestem ciekawa tego szaponu-daj znać jak się spisuje:)
  • awatar Świat MyLady: super wpis.Fajny kolor lakieru przypadł mi do gustu :) i orzeszki bardzo ciekawe
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: A dzisiaj doszła do mnie mała paczuszka kosmetyczna. Raczej skromna, nie szalałam, a i tak mogłabym powiedzieć, że nie wszystko jest niezbędne.
IMAG5418.jpg
Z lewej:
-Marcel Ostertag for Manhattan girl with a rose eyeshadow - byłam już jej ciekawa od dłuższego czasu i nie wytrzymałam, kupiłam, na żywo odcienie podobają mi się jeszcze bardziej - 9,59;
-Bourjois max definition - pierwszy produkt tej marki, który u mnie gości, mam nadzieje, że dorówna maskarom L'oreal - 23,99;
-Maybelline super stay 14 hr - oczywiście wiem, że nie jest możliwe aby zachowała się przez 14 godz ale za tą cenę warto spróbować, a ponad to naszedł mnie kaprys posiadania wyrazistej pomadki - 8,15.
No i cóż więcej potrzeba?
IMAG5421.jpg
Włosowa aktualizacja / plan pielęgnacji:
IMAG5403.jpg
Nie chce za bardzo polegać na mierzeniu włosów bo różnie to wychodzi, więc aby się upewnić muszę się czasem wygimnastykować a i tak jestem w niepewności. Po prostu mam nadziej, że rosną.

Co planuje na marzec:

-skóra głowy: to co zaczęłam w połowie lutego czyli tonik Babuszki Agafii, o którego zapotrzebowanie jestem spokojna ponieważ przy zakupach z powodu nie pewności wzięłam od razu dwie sztuki, ponad to będę kontynuować olejowanie skóry głowy przed każdym myciem miksem olejków, najlepiej nie dłużej niż godzinę przed;

-włosy:
*mycie częściej delikatniejszym szamponem, ostatnio myłam głównie Schaumą, teraz do łask wraca szampon Natura Siberica, który ciągle mnie zaskakuje;
*odżywianie tym co już mam czyli zużywanie, zużywanie i jeszcze raz zużywanie, do wakacji muszę wykończyć litrowe opakowanie maski Kallos, na oko zostało mi jej 4/5 także będzie ciężko, ponad to zauważyłam, że po dłuższym częstym jej stosowaniu włosy mi się puszą, co trochę utrudnia mi tępo zużywania,
*maskowanie ale mam tu głownie na myśli domową maseczkę jogurtowo-drożdżową, o dziwo po jej użyciu włosy mi się nie puszą nawet jeśli często gęsto używałam przed nią Kallosa, z przyjemności ale bardziej z konieczności, inaczej po dłuższym czasie jej nie stosowania włosy zaczynają zbijać mi się w strąki, br;
*olejowanie tak przy okazji olejowania skalpu, tutaj też ostre zużywanie;
*i na koniec standardowe zabezpieczanie końcówek bez zmian czyli olejem kokosowym i serum silikonowym, i tutaj też: zużywanie.

Planowane zakupy:

- ziołowa odżywka na która będę olejować włosy, bez silikonów, bez alkoholu, czaje się na eliksiry Green Pharmacy,

-oraz brak zakupów.

A wy macie jakieś postanowienia pielęgnacyjne na przyszły miesiąc? ;)
  • awatar redrosette: Świetna paletka. :)
  • awatar Gabrielaa: pierwsze zdanie bardzo trafne ;) ta paletka też mnie nie raz kusiła ale jednak nie brałam, teraz mam ochote na jakas z MakeupRevolution. Powodzenia w zużywaniu też z tym walczę :) :*
  • awatar chora duszyczka: @Gabrielaa: ja zamówiłam MakeupRevolution tą setke i jestem zachwycona. Tusz miałam i mnie nie powalił, mam nadzieje że Tobie sie sprawdzi
Pokaż wszystkie (8) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Ostatnio wspominałam o białej kredce i "tradycyjnej" wersji kreski jaką możemy dzięki niej wykonać. Czasem jednak, szczególnie gdy mam więcej czasu i chęci, urozmaicam tą podstawową wersje dla takiego efektu:
hairlovelo make up.jpg
Na powiece robię grubszą białą kreską, a następnie robię cieńszą czarną. Czasem zamiast białej kredki używam też innego koloru ale wersja czarno-biała chyba najbardziej przypadła mi do gustu. Dzisiejsze kosmetyki:
IMAG0007.jpg
*Astor Big&Beautiful false lash look - volumen maskara - to jeden z moich ulubionych tuszy do rzęs, nie pierwsze i może nie ostatnie opakowanie, ma bardzo wygodną grubą, półokrągła szczoteczkę, co jest dla mnie ogromnym plusem. Szczerze mówiąc nie lubię stosować maskar Astora (czy Rimmela) tuz po zakupie. Szybko sklejają mi rzęsy i robi się taka papka a efekt jest... słaby. Dlatego sięgam po nie po jakimś czasie kiedy odrobinę wyschną, ale to odrobinę. Wtedy ładnie rozdziela rzęsy i je wydłuża a jednocześnie nie skleja. Na górne rzęsy nakładam zawsze dwie warstwy a na dolna jedną i jestem wtedy całkowicie zadowolona. Lubie go stosować na co dzień. Zawsze staram się dokładnie zakręcać tusz wtedy jego świeżość jest całkiem długa. Tą sztuke dorwałam w Super-Pharm na promocji za 17,99zł, jednak jest on dostępny w wielu drogeriach.

*Manhattan X-ACT eyeliner - moccacino 94Z - waterproof, long-lasting, perfume free - tą kredkę stosuję tylko i wyłącznie do malowania brwi, jest dość miękka a jej kolor jest odrobinę zróżnicowany na skórze, za co bardzo ją lubię. To już moja druga sztuka. Najlepiej używa mi się ją gdy jest już odrobinę stępiona wtedy efekt jest delikatniejszy. Jej minusem jest dosyć słaba wydajność, często trzeba ją ostrzyć. Dobra do zagęszczania i uzupełniania brwi. Wodoodporna to ona jednak nie jest. Znalazłam ją w Rossmannie.

*Gosh eye liner - o której już wcześniej pisałam, powtórzę więc, że jest półtwarda i wszechstronna.

*Rimmel scandaleyes - precisioc micro eyeliner - waterproof - to fakt jest precyzyjny i z łatwością można wykonać nim cienką, kocią kreskę, niestety dość szybko mi wysechł. Na pewno byłby lepiej wydajny gdybym stosowała go codziennie, ale tego nie robię. Dostałam go w prezencie, jednak sama chyba już go nie kupie, będę poszukiwać czegoś trwalszego. Na powiece jednak prezentuje się dość ładnie, nie blaknie i nie rozmazuje się, a przynajmniej tuż po zakupie.

*Wibo eyeliner - na pewno każdy zna te eyelinery, to był mój pierwszy produkt za pomocą którego robiłam kreski, dlatego mogłabym go polecić początkującym. Później odkryłam inne i denerwował mnie trochę krótki pędzelek. Mam go już naprawdę długo i pod tym względem bije Rimmela na głowę. Niestety jest trochę mniej precyzyjny, a właściwie trudniej uzyskać ta precyzję. Dzisiaj posłużył mi do korekty bladej kreski Rimmela.

A teraz  z innej beczki. Na ten czas moim celem jest zapuszczenie włosów. Wczoraj zrobiłam sobie zdjęcie kontrolne by móc dzięki niemu porównać włosy za kilka miesięcy. No i byłam trochę zaskoczona bo to chyba najlepsze zdjęcie moich włosów po wizycie u fryzjera.
IMAG0006.jpg
Powstała mi mała zagadka. Po czym? Bo podczas ostatniego mycia było kilka produktów, których dość dobrze jeszcze nie znam.
Wlosy naolejowałam olejem arachidowym, umyłam Schaumą, następnie odzywka Garniera i na sam koniec użyłam płukankę z octu z malin Marion. Końcówki zabezpieczyłam jak zwykle.
Ja mam tylko nadzieje, że to nie jednorazowy dobry dzień tylko faktycznie są to efekty pielęgnacji.

Dziewczyny, które zapuszczają włosy, namawiam was do robienia takich zdjęć, bo pamięć jest zawodna, a za kilka miesięcy zdjęcie pokaże dokładnie co i jak. Notujcie sobie efekty danego kosmetyku (szczególnie tego na wypadanie, na przyspieszenie porostu idt.), bo po przetestowaniu kilku kosmetyków czasami coś może się pomieszać, co bywa kłopotliwe jeśli zechcemy powrócić do danego produktu.

Zapuszczacie włosy? ;)
  • awatar Ch!c G!rl: fajny efekt kreski czarno białej :) masz super włosy, nie zapuszczam bo mam mega krótkie ;)
  • awatar hairlovelo: @Ch!c G!rl: dziekuje ;) tez kiedyś miałam bardzo krótkie włosy :d
  • awatar vasios: ECH TYLKO MI TE KRESKI NIE WYCHODZĄ :/
Pokaż wszystkie (14) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Wczoraj przyszła pora na cotygodniową maseczkę z kilkudniowym opóźnieniem. Maseczka jest bardzo prosta i na pewno każdy składnik znajdziemy u siebie w domu.
Składniki:
*dwie łyżki miodu
*dwa żółtka
wymieszałam i powstał mi dość gęsty miks. Ze względu na wygodę aplikacji dodałam jeszcze łyżeczkę emulsji Glorii. Do maseczki można dodać każdą inną odżywkę/maskę, ale najlepiej gdyby nie miała silikonów. Maseczkę dobrze mi się aplikowało, wmasowałam ją w skórę głowy i we włosy.
Ale po kolei. Wczorajszy arsenał:
IMAG5246.jpg
Pierwszym etapem było nałożenie soku z aloesu na skórę głowy i włosy (sok przelałam do buteleczki z atomizerem), następnie na tak zwilżone włosy nałożyłam wyżej opisaną maseczkę. Ostatnim krokiem było nałożeniem niewielkiej ilości oleju arachidowego, ale już tylko na długość, szczególnie na końcówki.
Włosy zwinęłam w koczek, założyłam foliowy czepek i zrobiłam turban z ręcznika. Wszystko po to by maseczka nie wyschła, a jej składniki pod wpływem ciepła mogły sobie działać. Posiedziałam tak z godzinkę, chociaż wystarczy 20 min, ale tak to już jest z czasem kiedy się usiądzie do książki.
Po tym czasie normalnie umyłam włosy szamponem piwnym Barwy, a po myciu standardowo odzywka, w tym przypadku Garnier AiMK. Końcówki zabezpieczyłam jak zwykle duetem oleju kokosowego z serum Bioelixire.

Efekt: włosy w dotyku są niesamowicie miękkie i lekkie, takie puszyste, ale co najważniejsze są niesamowicie nawilżone, a przy czesaniu nie miałam jak najmniejszego problemu.  
IMAG5244.jpg
Po dwóch tygodniach wcierania mieszanki olejków moje brwi idą dobrą drogą. Dobrze jeszcze nie jest ale już prawie. Z resztą gorzej już chyba nie mogło być.
brwi.jpg
To zdjęcie dokładniej przedstawia dzisiejszy stan.
IMAG5254.jpg
W brwi i rzęsy codziennie (no prawie, wciągu dwóch tygodni ominęłam dwa wieczory) wcierałam olejek rycynowy wymieszany z oliwa z oliwek z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego. Olej rycynowy stosuje już od bardzo dawna rzadko jednak regularnie ponieważ wtedy powoduje u mnie lekko zwiększone wypadanie. Stosowałam go więc kiedy czułam, że brwi i rzęsy są w gorszej kondycji.
Po mieszance, którą stworzyłam przez przypadek nie zauważyłam efektów ubocznych. Udało mi uzupełnić lukę w brwi, a rzęsy są zdyscyplinowane. Niestety nie zauważyłam, aby były dłuższe, nie oczekiwałam tego, ale wiadomo, że to zawsze mile widziana niespodzianka.
Od dzisiaj przerzucam się na coś nowego, ale na pewno moja nowa mieszanka (chociaż w sumie już nie taka nowa) nie pójdzie w zapomnienie.
  • awatar Humraa: Twoje włosy wyglądają na napuszone ;) a tak spytam jeszcze, co Ci sie stało w brew że taka "luka"?;)
  • awatar Świat MyLady: Fajny wpis :),Na napuszone włosy bez przesady nie wyglądają..po prostu są nie równe.Miałam również ten problem,ze zapuszczałam włosy no i właśnie jak Ty były nie równe mnie to osobiście bardzo wkurzało i wyrównałam :) masz ładne długie rzęsy i trzymam kciuki,żeby twoje brwi ci z gęstniały :) Pozdrawiam
  • awatar eM-: jakie Ty masz piękne włosy :)
Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

Kategorie blogów