Wpisy oznaczone tagiem "moje zbiory" (6)  

hairlovelo
 
Było podsumowanie roku, było podsumowanie pielęgnacji to i przyszedł czas na podsumowanie kosmetyków. Tak sobie kupuje i pomału zużywam z czego pewnie 4/5 leży i się kurzy. Doszłam nawet do wniosku, że nie rzecz w tym że lubię używać kilka kosmetyków na raz (czasami faktycznie, ale na dłuższa metę mnie to męczy, zazwyczaj lubię mieć jakiś wybór ale i tak stawiam na najczęściej stosowane kosmetyki w ostatnim czasie) ale w tym, że ja podrostu lubię mieć wszystkiego dużo. Ot taki zbieraczy charakter chyba mam. Niemniej takie podsumowanie czasem pomaga w powstrzymywaniu się przed kolejnym zakupem.

SZAMPONY
IMAG1248-1-1.jpg
1. Mydło Sesa: zauważyłam, że najlepiej sprawdza się stosowane co kilka myc np. raz w tygodniu. Pod rząd jego działanie jest tylko trochę ponadprzeciętne. Uwielbiam.
2.Yves Rocher: przykład na to, że to co zachwalane przez większość nie zawsze się sprawdza. Szampon po prostu nie domywa moich włosów, więc o żadnej objętości nie może być mowy. Czeka na kolejne szanse.
3. Natur Vital żeń szeń: przeciętniak, myślę że gdyby nie polimer w składzie działał by o wiele lepiej, bo dobrze domywa, objętość jest okey ale jakoś ze świeżością coś jest nie tak.
4. Henna Shampoo: jeszcze nie używany.
5. Ziołowa nalewka Bania Agafii: n/u.
6. Aktywator wzrostu BA: n/u.
7. Planeta Organica szamp. prowansalski: obawiam się, że delikatne szampony nie są dla mnie, czeka na kolejne szanse.
8. Planeta Organica czarna, marokańska glinka myjąca: użyłam zaledwie kilka razy, czeka na swoja kolej. Jestem ciekawe jak działa przy ciągłym stosowaniu.
9. Białe mydło Zioła i Trawy Agafii: aktualnie stosowany, dobrze myje, super się pieni i dobrze się zmywa, dla samych włosów jakby jest delikatniejszy, jednak jak na tak ziołowy skład to spodziewałabym się chociaż minimalnego przedłożenia świeżości włosów.

MASKI
IMAG1249-1.jpg
1. Zabieg laminowania Marion: w sumie to nie jest typowa maseczka, czeka na swoja kolej a moją wenę (ostatnio wole nie ryzykować).
2. Natur Vital maska aloesowa nawilżająca: n/u.
3. Seri miód&migdały: n/u (w sumie raz jej użyłam przed myciem więc ciężko się wypowiedzieć).
4. Biovax do włosów ciemnych: mam naprawdę mieszane uczucia. Z jednej strony nie obciąża, czasami działa dobrze, a czasie jakby była za lekka i powoduje puch, raz nawet obciążyła włosy w nieestetyczny sposób.
5. Kallos Hair Botox: n/u.
6. Maska wenedyjska Planeta Organica: n/u.
7. Maska ziołowa Sto Traw: na razie się nie wypowiem.
8. Farmona bamboo&oils: n/u.
9. Bioetika maska z proteinami: bardzo dobra maska dla włosów, które lubią proteiny. Mimo braku silikonów i skromnego składu nie jest za lekka. ODŻYWKI
IMAG1236-1-1.jpg
1. Cece of Salon Keratin&Cherry: nie przepadam za ta odzywką ponieważ wysoko w składzie ma alkohol denaturowy i jakoś nie mogę się przełamać by jej użyć po myciu. Za to zużyłam większość opakowania na emulgowanie oleju ale to też nie skradło mojego serca.
2. Yes To Cucumber: n/u.
3. Nivea Long Repair: używam jej prawie po każdym myciu i w przeciągu dwóch/trzech miesięcy zużyłam pól opakowania, działanie jest naprawdę zadowalające, myślę tez że jest odpowiednia na zimową/jesienną pogodę: puch, plątanie, wiatr, zimno/ciepło, deszcze - jakoś się przed tym broni.
IMAG1241-1-1.jpg
1. Bioetika jedwab na końcówki.
2. Sessio Chantall serum arganowe.
3. Marion orientalne oleje z olejem kokosowym.
3. Argan oil serum z olejem arganowym.
Opinia będzie zbiorcza ponieważ według mnie są to bardzo podobne produkty. Wszystkie mają dobry skład i dosyć niską cenę. Dobrze zabezpieczają końcówki jednak najlepiej spisuje się tutaj Chantall. Bioetika zawierająca proteiny nie będzie wszystkim pasować. Wszystkie okropnie wydajne dlatego nie pamiętam kiedy kupiłam które z nich, chyba dosłownie kilka lat temu. Na domiar złego Marion i ArganOil dostałam więc tak sobie zużywam wiekami...


W drugiej części będą pozostałe produkty, które używam częściej lub bardziej. Jeśli znacie któryś z powyższych kosmetyków to czekam na wasze opinie. Oczywiście kiedyś, z czasem pojawią się pełnowymiarowe recenzje.

:)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
W ostatnim podsumowaniu napisałam, że w październiku udało mi się ograniczyć kupowanie kosmetyków do włosów, bo kupiłam jedynie maskę Hesh Kalpi Tone która to jest mieszanką ziół (w każdym razie trochę się rożni od tradycyjnych masek). I było by dobrze gdyby nie ostatni dzień października, kiedy to w moje ręce wpadła kolejna maska:
IMAG0858.jpg
PicMonkey Collage.jpg
*L'biotica Biovax intensywnie regenerująca maska do włosów ciemnych: tak się zdarzyło, że już od jakiegoś czasu z chęcią bym przygarnęła jaką maskę Biovax a i o tej coś dobrego słyszałam, więc jak tylko zobaczyłam, że pół litra kosztuje 12 zł (dla porównania 250ml 18zł) to nie mogłam się oprzeć. Co prawda chętniej bym przygarnęła którąś z wersji z proteinami niemniej w składzie tej też widnieją i to dość wysoko.
Skład ma ładny, konsystencja jest koloru hmm... pudrowego i oczywiście gęsta jak każdy Biovax. To już 3 maska Biovax, którą mam okazje wypróbować. Wcześniej posiadałam wersje przeciw wypadaniu z aloesem (zielona), którą polubiłam, oraz wersje 3 oleje za którą jednak specjalnie nie przepadałam.
Jestem już po pierwszym użyciu i zapowiada się dobrze, więc chyba nie będę żałowała tej porywczości.

Nie mniej maskę zaliczam już na listopadowe zakupy i mam nadzieje, że powstrzyma mnie przed kolejnymi. W każdym razie moim celem jest nie kupowanie kosmetyków do końca roku (chyba, że coś się skończy i będzie potrzebne). Dlaczego? A no właśnie dlatego:
4-4A2E3688-969893-800.jpg
Co prawda bywało tego więcej ale wolałabym szczególnie ograniczyć ilość masek i olejów.
Od lewej:

*szampony: Balea Volumen (całkiem przyjemny, włosy faktycznie nie są przyklapnięte, dobrze myje i się pieni), Natur Vital żeń-szeń (jeszcze nie używałam), białe mydło Receptury Babuszki Agafii (mam mieszane uczucia) - 3.

*oleje: o. makadamia (wypróbowałam już wersje w saszetce i muszę przyznać, że jest całkiem przyjemny, ten n/u), o. awokado (w saszetce, n/u), o. marula (właściwie stosuje go do rzęs i brwi), RBA o. na porost włosów z siemieniem lnianym (n/u), o. łopianowy Green Pharmacy (wersja z papryczką doprowadziła do wysypu baby hair, ta wersje dopiero zacznę regularnie stosować, o. arachidowy (bardzo polubiłam ten olej, nie jest zbyt ciężki do moich włosów, są po nim takie "mięsiste", zapach trochę męczący), o. arganowy (podobnie jak marula), Vatika o. kokosowy (stosuje głownie na końcówki) - 8.

*kremy: Vatika krem na noc (fajna konsystencja, lubię za wygładzające działanie, krem jakby prostuje moje włosy, myślę, że z chęcią wypróbuje inne wersje kiedyś, kiedyś...) - 1.

*maski: Hesh Kalpi Tone (m. w proszku o intensywnym zapachu, dopiero raz użyłam ale chyba ją polubiłam), Natur Vital z aloesem (n/u), Farmona Bamboo&oils (n/u), Stotrav m. ziołowa (dopiero raz użyta), Biovax do w. ciemnych, Biovax przeciw wypadaniu (saszetka), Bioetika z proteinami mleka (krótki skład, bez silikonów a mimo to działa b. dobrze, jest b. gęsta), Seri miód i migdały (dopiero 1 raz użyta więc...), Kallos Hair Botox (n/u) - 9.

*odżywki: Garnier Er. Goodbye Damage (dobrze wygładza i odżywia ale trochę "ciężka"), Nivea Log Repair (jeszcze nie wiem co o niej sądzić), Cece Salon cherry&kertin (rzadko jej używam, z reguły do emulgowania oleju i w tej roli się raczej nie spisuje) - 3.

*sera silikonowe na końcówki: Chantal Sessio z olejem arganowym (b. dobre serum za niską cenę/duże opakowanie), Bioelixire (dobre), Marion orientalne olejki z kokosem (w skrócie: może być), Bioetika jedwab z proteinami mleka (dobre) - 4.

*wcierki: Lactimilk (mgiełka proteinowa), Jantar (ciekawe jak się spisze tym razem), DIY wcierka z s. z czarnej rzepy (smierdziuch, na razie go odstawiłam), tonik przeciw wypadaniu Babuszki Agafii ( hairlovelo.pinger.pl/m/23237927 ) - 4.

*półprodukty: gliceryna ( hairlovelo.pinger.pl/m/22362457 ) -1.

Oprócz tego wspomagam się czasami olejkami eterycznymi (cedrowy, z drzewa herbacianego) oraz ziołami/ziołowymi herbatami, ale chyba nie mam sensu wliczać tego.  

Właściwie gdyby nie oleje i maski to byłoby nawet w normie. :D

A wy jakich zakupów nie potraficie sobie odmówić?
  • awatar kajszandoo: Mam nadzieję, że masz racje co to twojej teorii. :D Sporo tego masz, moglabyś jakiś sklepik założyć z tymi wszystkimi kosmetykami ! W sumie nie mam niczego takiego, teraz mam faze na kosmetyki do makijażu, bo zaczęłam sie malować, ale to bardziej z potrzeby i umiem sobie odmówić.
  • awatar blog.carolicious: ojej ile tego ! ;) ja mam manię kupowania ciuchów w sh ale tam żeby coś kupić, trzeba się czasem nieźle namęczyć i naszukać :D kosmetyki też uwielbiam kupować, tak samo pielęgnację jak i kolorówkę, ale podobnie jak poprzedniczka - potrafię sobie odmówić :)
  • awatar gość: Ja mam chyba jeszcze więcej i tak samo, kupiłam 2 maski w październiku i też mam bana na zakupy do końca roku, mam nadzieję że wytrzymam. Bo serio, tyle tego jest, ze mam szampony i odżywki, które kupiłam pół roku temu i nawet ich jeszcze nie wypróbowałam, a kupuje następne i następne
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hairlovelo
 
Dzisiaj doszła do mnie paczka ze sklepu LawendowaSzafa24.pl. Musze przyznać, że to były skromne zakupy i dodatkowo załapałam się na 15% rabatu. Moje nowe nowości:
IMAG0298.jpg
*Tonik Receptury Babuszki Agafi przeciw wypadaniu włosów: drugie opakowanie, pierwsze spisało się bardzo dobrze, jestem ciekawa czy po kilku miesiącach moja skóra nadal go lubi. Za pierwszym razem robił wszystko: włosy nie wypadły, były dłużej świeże i uniesione u nasady (czy przyśpieszył wzrost włosów nie pamiętam). 10,20 zł
*Olejek RBA na porost włosów: chciałam i kupiłam! A jak. Zapuszczanie ciąg dalszy więc na pewno się przyda. Dawno nie kupowałam oleju: to moje wytłumaczenie. 250ml/19,55zł
*Krem tonizujący Natura Siberica dla mężczyzn siła wilka: lubię NS (chociaż jak dotąd miałam tylko szampon) więc zdecydowałam, że ten krem będzie odpowiedni na upominek bez okazji dla kogoś. 50ml/27,12 zł

I tak oto moje "zbiory" wyglądają teraz tak:
IMAG0302.jpg
Od lewej (i od góry):
*wspomniany wyżej olejek - nowość,
*maska miód&jagody leśne Receptury Babuszki Agafii: powoli dosięga dna więc wkrótce recenzja,
*olej arachidowy: trwałość jest bardzo dobra, termin był do marca a olej nie zajęczał, moje włosy go lubią, nie jest dla nich zbyt obciążający, łatwo się zmywa, tylko ten zapach gdyby był mniej intensywny,
*maska drożdżowa RBA: stosuje przed myciem na skórę głowy od początku sierpnia, myślę, że niedługo przyjdzie i na nią czas i pojawi się recenzja,
*Natur Vital sławna maska aloesowa - jeszcze nie tknięta,
*szampon żeń-szeń Natur Vital: również,
*szampon jajeczny Barwa Naturalna - coś nie mogę go zużyć do końca, typowo szampon oczyszczający (a teraz tego nie potrzebuje) ale słabo radzi sobie ze zmywanie olejów,
*szampon aloesowy Labell: recenzja również na dniach, polubiliśmy się,
*białe mydło Agafii: jeszcze się nie doczekał swojego czasu chociaż pierwszy kontakt mamy już za sobą, mam zamiar dopiero się za niego porządnie wziąć,
*olejek na gorąco Oriflame,
*Garnier Goodbye Damage odzywka: dla mnie zbyt treściwa na co dzień ale na lato akurat,
*Lactimilka sprey z proteinami: na razie użyłam dwa razy ale mam zamiar używać go na skórę głowy gdyż to tzw "aktywator wzrostu",
*Nivea Log Repair: kilka razy użyta nie przekonała mnie do siebie, a zużyć trzeba,
*Bioetika maska proteinowa: bardzo gęsta i przyzwoita maska, działa lepiej niż nie jeden silikonowy produkt,
*maska ziołowa Stotrav: raz tknięta przed myciem, z efektu byłam zadowolona ale czeka na swoją kolej,
*tonik RBA,
*płyn pokrzywowy Kulpol: chyba nie do końca mnie zadowala, ale daje mu szanse dopóki nie zmierzę czy przyspieszył wzrost włosów,
*saszetki: olej avocado, makadamia oraz L'Biotica Vax maska przeciw wypadaniu włosów (kiedyś miałam pełnowymiarowe opakowanie i byłam zadowolona),
*oleje łopianowe Green Pharmacy: to już któreś opakowania, ale sama nie wiem, potrzeba do nich cierpliwości z resztą jak do każdego oleju na skórę głowy,
*Kallos Hair Botox: nietknięta na szczęście kupiona na spółę,
*Vatika olej kokosowy: uwielbiam! I tyle.
*Gliceryna: fajny dodatek do domowych maseczek, moim włosom pasuje chociaż może puszyć, ostatnio o niej zapominam,
*algi morskie Algo: lubię w duecie z drożdżami i jogurtem naturalnym w domowej maseczce na włosy, o tak moje włosy też to lubią i to bardzo,
*miks olejków: kilka miesięcy temu bardzo dobrze się spisywał ale chyba mi się znudził,
*Farmona Bambo&Oils maska - nietknięta,
*Seri maska miodowa: raz użyta przed myciem więc cóż powiedzieć,
*Bioetika jedwab: fajne silikonowo-proteinowe serum na końcówki ale nie mogę go zużyć, w ogóle go nie ubywa,
*ArganOil Bioelixire serum silikonowe: jest dobre, nie wyróżnia się wśród tego typu produktach,
*Marion olejki orientalne, serum na końcówki, jak wyżej,
*Sessio, Chantal serum: bardzo lubię ale to gigantyczne opakowanie...
*Cece of Sweden odzywka keratin&cherry: kiepski skład no i dlatego stoi i się kurzy, kilka razy użyta do emulgowania oleju bo jakoś nie mogę się do niej przekonać.

O kurcze, dopiero jak zrobiłam podgląd posta to ta lista zrobiła się taka długa. W sumie to jedyne czego jest za dużo to maski. Ich najwięcej przybyło. Od ostatniego zakupoholicznego posta zdążyłam zużyć:

*odżywke Timotei odbudowującą z avokado: kiedyś bardzo ja lubiłam ale pod koniec zużywania tego opakowania trochę mnie denerwowała, mimo wszystko zapamiętam ją jako przyzwoitą,
*własną wcierkę ziołową: no taka bez szału mi wyszła, ale krzywdy nie robiła no i ziółka odżywiają skalp,
*mgiełkę Green Pharmacy wzmacniającą: fajny ziołowy produkt, uniwersalny ponieważ bez silikonów i i bez alkoholu na początku składu, nadaje się i na skórę głowy i na włosy, używałam pod olej,
*Dermaglin maska do skóry głowy z zieloną glinką: raczej nie za dobre wrażenie ale mimo wszystko przekonała mnie do glinek, jak sięgać po glinki to te naturalne w proszku, a nie w gotowych produktach,
*Biovax trzy oleje: dla mnie zbyt treściwa ale od czasu do czasu fajnie odżywiała włosy i nawet regenerowała,
*Elfa pharm szampon łopianowy: bardzo fajny ziołowy szampon, który dobrze oczyszczał i nie wysuszała włosów, chociaż odżywka niezbędna (w sumie jak zawsze),
*szampon Natura Siberica przeciwłupieżowy: raczej bym go zaliczyła do delikatnych szamponow, a ja jednak wole te bardziej oczyszczające, po tym skalp potrzebuje solidnego oczyszczenia po jakimś czasie.

A nabyłam:
-saszetki: o. awokado i makadamia, Biovax,
-olejek RBA,
-maska drożdżowa RBA,
-maska Natur Vital,
-szampon Natur Vital,
-olejek Oriflame,
-mgiełka Lactimilk,
-maska Stotrav,
-tonik RBA,
-maska Seri,
-maska Farmony,
-serum Marion.

Bilans niekorzystny ale doszłam do wniosku, że w sumie dlaczego mam się ograniczać. Jeśli chcę coś sobie kupić już naprawdę to po prostu to robię i nie ma co się szczypać. W ostateczności nie wyrzucę tego tylko  zużyje kiedyś.

Ale masek na razie nie będę kupować. I na razie z zakupami koniec. Mam ostatecznie wszystko co potrzebuje.

Poza tym dzisiejszy dzień okazał się pechowy jeśli chodzi o rzeczy materialne. Na ekranie mojego telefonu zawitała pajęczynka, ale bardziej mi jest żal z tego powodu:
IMAG0303.jpg
Tak bardzo go polubiłam i w zestawie ze szczotką z włosia dzika tworzy idealny duet. Widzę to po kilku miesiącach stosowania, bo kiedy użyje plastikowego grzebienia to jest o wiele gorzej.

Nie wiem czy jest sens sklejać czy lepiej oddać to do jakiegoś szlifierza żeby zaokrąglił złamany róg i przynajmniej miałabym wersje mini. Ktoś tu się zna na drewnie?

Smuteczek, ten grzebień to istna perełka wśród czesadeł.
  • awatar ☾ po prostu Lusiek ♥: Fajne :) Zapraszam do siebie na nowy wpis :)
  • awatar blog.carolicious: ojej.. szkoda Cię grzebieniu ! drewno jest dość proste w klejeniu chyba, chociaż z drugiej strony przy częstym używaniu powtórka z rozrywki to chyba kwestia czasu ... ja bym chyba zaokrągliła .. a krem z wilkiem mnie zaintrygował ;)
  • awatar Kolorowe życie bladej blondynki: wow... a myslałam, ze ja mam zbyt dużo kosmetyków :) Ale, ale... jestem w trakcie denkowania.. i pozbywania się zaległości :)
Pokaż wszystkie (14) ›
 

hairlovelo
 
IMAG5852.jpg
Kosmetyki do włosów to nie jedyne kosmetyki jakie lubię kupować... Mam jeszcze inne typu kremy to twarzy, balsamy itd, ale są to zazwyczaj pojedyncze sztuki które uzupełniam na bieżąco. To czemu trudniej jest mi się oprzeć to kosmetyki do makijażu (szczególnie cienie do powiek). Dzisiaj krótko o nich, no może nie tak krotko...
IMAG5805.jpg
*Rimmel Stay Matte: Puder to jeden z niewielu kosmetyków do twarzy który kupuje w wyniku potrzeby. Temu jestem wierna od wielu lat ale chyba tego kosmetyku nie muszę przedstawiać. Akurat mam dwie sztuki gdyż pierwsza jest dosłownie na wykończeniu.
IMAG5807.jpg
*L'oreal Infallible 24 matte: gęsty podkład matujący który idealnie stapia się z moim naturalnym odcieniem dzięki czemu jest niewidoczny. Dobrze kryje ale niestety może podkreślać suche skórki, konieczne nawilżenie przed nałożeniem. Kupiłam na ostatniej promocji -50% w Rossmannie i jestem zadowolona.
*Soraja make up podkład matujący: przeciętny przeciętniak, na dodatek pechowo wybrałam za ciemny odcień, rozcieńczam z nawilżającym kremem tworząc coś w rodzaju kremu BB. Nie kosztował dużo. Chociaż coś, chociaż krzywdy nie robi.
IMAG5811.jpg
*Essence soft touch mouse: jakieś 1,5 roku temu miałam fazę na musy: świetnie matują także nawet puder jest nie potrzebny a także dobrze kryją. Tych jednak nie zaliczyłabym do najlepszych. Skóra dość szybko zaczyna się błyszczeć i niestety wysuszyły moją skórę twarzy. Gdyby ktoś szukał musu to radziłabym zastanowić się na czymś innym, chociaż te drogie nie były. Plus jest taki, że teraz używam ich jako korektor lub bazę pod cienie i tutaj się spisują.
*L'oreal Matte Morphose: zdecydowanie dłużej pozostawia skórę bez błyszczenia, jest lżejszy a mimo to nadal dobrze kryje. Nie mam mu nic do zarzucenia, może nie polecałabym go dla skóry suchej (ale tutaj żaden mus nie jest wskazany).
IMAG5813.jpg
*Maybelline Affinitone: całkiem niezły korektor, dość dobrze kryje, ale...
*Revlon Colorstay: robi to zdecydowanie lepiej. Mogę przyznać, że to mój ulubiony korektor. Fakt ekspertem nie jestem, ale jeśli zakrył niejedną niemiłą niespodziankę to znaczy, że jest godny polecenia.
*Rimmel Stay Matte: pamiętam, że kiedyś miałam całą serię tych kosmetyków, czyli puder, korektor i podkład. Z podkładu już dawno zrezygnowałam, natomiast korektor... jest naprawdę średni
: średnio kryje, a formuła w sztyfcie nie do końca mi odpowiada. Zużywam go jako bazę pod cienie ale nie kupię go ponownie.
IMAG5809.jpg
*Ingrid baza na powieki: sama nie wiem co o niej sądzić, formuła jest lekko tłusta, na skórze pozostaje półprzezroczysta, niby spełnia jakoś swoją rolę ale to nic nadzwyczajnego. Spodziewałam się po niej więcej, ot przeciętniak ale w niewygórowanej cenie.
*Bell Hypoalergenic: czyli hipoalergiczna baza pod makijaż dla skóry skłonnej do przebarwień: zielony odcień łagodzi zaczerwienienia. Kupiłam ją również na ostatniej promocji w Rossmannie, a użyłam dopiero kilka razy. Nie skradła mojego serca chociaż zła nie jest. Szczerze powiedziawszy ciężko mi się wypowiedzieć, zazwyczaj pomijam ją w makijażu...
IMAG5815.jpg
*Smashbox flamaster do ust: niegdyś mój ulubieniec ale jatko flamaster kosmetyk dość krótkowieczny. Naprawdę długo utrzymywał się na ustach i nie widzę wad tego kosmetyku.
*MaxFactor: tutaj jest już trochę gorzej, czasem miałam wrażenie jakbym pomalowała usta prawdziwym flamastrem, szczególnie było to zauważalne przy konturach, ale ogólnie dość przyjemny kosmetyk. Utrzymywał się dość długo na ustach, ale nie jakoś rewelacyjnie.
*Maybelline SuperStay: pomadka w formie błyszczyka, co prawda nie utrzymuje się 10 godzin (no chyba, że nic byśmy nawet nie wypili) ale i tak kosmetyk mnie pozytywnie zaskoczył swoją trwałością. Biorąc pod uwagę cenę mogę go z czystym sumieniem polecić, w swej kategorii jest dobry.
*Lovely colorwear: dopiero dzisiaj zauważyłam, że chociaż kredka ma ważność do 2016 roku to na jej powierzchni zrobił się jakiś taki nalot przypominający... cukier (?!). Nietrwała ale o uroczym efekcie, wystarczyło jedno, lekkie muśniecie ust dla ich zabarwienia. Więcej muśnięć: ostrzejszy efekt. Mimo wszystko wole trwalsze pomadki/kredki.
IMAG5816.jpg
*NYC 2in1: fenomenalna pomadka, sama nie wiem dlaczego kupiłam podwójną szminkę. Oprócz tego jest przeciętna, a raczej nie najlepsza: trwałość nie powala.
IMAG5821.jpg
[zbliżenie]
*Bourjois Une Casual Matt: fajny matowy efekt, zamawiałam ją przez internet i niestety zdjęcie trochę inaczej przedstawiało jej odcień. "Nie czuję się" w niej. Jeśli chodzi o trwałość to nie jest jakaś wybitna ale też nie jest zła.
*Rimmel Kate: polubiłam się z ta pomadka, spodobał mi się efekt na ustach: naturalny, codzienny, dobry na każda okazję. Trwałość tak jak poprzedniczka, jest ok.
*Chanel: spodziewałam się czegoś lepszego, mogłabym ją porównywać do poprzedniczki z Rimmela, właściwie nie widzę różnicy, pomijając odcień oczywiście.
IMAG5819.jpg
[zdjęcie nie do końca oddaje rzeczywiste odcienie, ehh... tak to jest z tymi kalkulatorami]
*MaxFactor Xperience: dopiero dzisiaj zauważyłam, że jest to balsam do ust, no ale pamiętam, że użyłam go tylko raz po tym jak go kupiłam. Daje naturalny efekt, ale z błyszczącymi drobinkami, zupełnie jak błyszczyk, czego nie cierpię. Miałam ochotę na fiolet, rozczarowałam się. Chyba już wole pomadki ochronne, może zużyje zimą...
*Maybelline Superstay 14 : chociaż kosmetyki Maybelline uważam za przeciętne i niczym nie wyróżniające się (można by przykleić naklejkę z napisem "Rimmel" lub "Astor", a ja bym nie zauważyła różnicy) to jednak jest to drugi kosmetyk do makijażu ust tej marki który pozytywnie mnie zaskoczył. Do tego stopnia, że jest to mój ulubieniec. Lubię za kolor i trwałość, trwałość i trwałość. Ale ma swoje wady. Po prawie całym dniu jest męcząca (czuje taki efekt przeciążonych ust pomadką... nie wiem jak to określić) i dosyć nierówno kryje dlatego wcześniej wygładzam usta zanim ją użyje. Aaa i uwielbiam ten kolor!
*Chanel: tak jak wcześniej: nie jest zła, nie jest bardzo dobra. Odpowiada mi bardzo jej odcień, lubię ją tak samo jak Rimmela.
*Wibo Rouge: właściwie to... jeszcze jej nie używałam. Kupiłam zachęcona promocyjną cena, ale chyba zbiera dobre opinie.
IMAG5830.jpg
*Lumene: przeciętna konturówka i dlatego leżała zapomniana w mojej kosmetyczce. Pewnie będzie leżeć dalej, ale nie mogę niczego złego jej zarzucić.
*Rimmel Lasting Finish: znowu zdjęcie przekłamało i nie za bardzo jestem zadowolona z docenia, mimo wszystko tak jak poprzedniczce, nie mogę nic złego zarzucić.
*Golden Rose: o tak tak! Starzał w 10. Trwałość i odcień są idealne. Cóż tu dożo mówić?
*Wibo konturówka do ust: kolejny strzał, tym razem w 9. Odejmuje za to, że jest to konturówka wysuwana, odkręcana czy jak to się określa, a nie tradycyjna kredka jaką preferuję. Tak bardzo mi było smutno kiedy popędziłam po nią do Rossmanna gdyż ta jest na wykończeniu, a jej już tam nie było... Wycofana, zapomniana, zastąpiona czym nieciekawym.
*Maria Claire: marchewkowy odcień, lubię tą kredkę, całkiem dobrze się spisuje ale nie używam marchewkowo-czerwonych pomadek więc czeka na lepsze czasy.
*Maybelline: opakowanie czerwone, a kredka jakby... brązowa? Coś tu chyba jest nie tak. Ponadto opakowanie sugeruje iż jest to kredka do oczu, ale próbowałam: nie wyszło. Kredka jest twarda i chyba to wszystko co mogę o niej powiedzieć.


Ufff, jestem blogowo wykończona, mam nadzieje, że post wam się spodobał bo podzieliłam go na dwie części. W drugiej będą kosmetyki do makijażu oczu. Ale jeśli post nie przypadł wam do gustu to zrozumiem i dalszą część sobie odpuszczę.
  • awatar LadiesMoto: woow, dużo tego :p Zapraszam do mnie ;)
  • awatar Gabrielaa: ileż kosmetyków ;) większość używasz? brakuje mi tu rozświetlacza i bronzera które potrafią zdziałać cuda w makijażu :)
  • awatar redrosette: Ja wole nawet nie patrzeć ile tego mam bo chyba bym musiała się w głowę puknąć. :)
Pokaż wszystkie (12) ›
 

hairlovelo
 

IMAG4727.jpg

W październiku było 29 dzisiaj jest 34 na zdjęciu + olej arachidowy, który czeka w kolejce na zużycie.

Trochę słabo idzie mi ograniczanie zakupów głownie przez odżywki do włosów.

Legenda:
błękitny: delikatne szampony,
niebieski: szampony z sls itd,
fioletowy: odzywki bez silikonów,
fioletowy jasny/lawendowy: odżywki z silikonami,
pomarańczowy: maski,
żółty: oleje,
biały: sera na końcówki,
szary: półprodukty,
czerwony: płukanki,
zielony: wcierki,



1. Love2mix z ekstraktem z papryczki i pomarańczy, 2. Natura Siberica przeciwłupieżowy,

3. Barwa, szampon piwny, 4. Green Pharmacy z rumiankiem, 5. Acid Balance, szampon zakwaszający, 6,7. Bambi z rumiankiem, pantenolem,

8. Garnier z masłem karite i awokado, 9. Isana Oil Care, 10. Gloria,

11. Nivea Long Repair, 12. Cece of Sweden z keratyną i ekstraktem z wiśni, 13. Garnier Goodbye Damage, 14. Timotei z awokado,

15. Kallos Keratin, 16. Ziaja z ceramidami, 17. Biovax 3 oleje,

18. Green Pharmacy, o. łopianowy ze skrzypem polnym, 19. Olej nierafinowany kokosowy Vatika, 20. Vatika, ze słodkich migdałów, 21. Winogronowy, 22. Kokosowy, 23. Alterra, 24. Rycynowy, 25. Arganowy,

26. Bioelixire z olejkiem arganowym, 27. Bioetika z proteinami jedwabiu, 28. Sessio z olejkiem arganowym,

29. Apteczka Babuszki Agaffi, serum na porost włosów, 30. Herbal Care, odżywka normalizująca z łopianem,

31. Gliceryna, 32. Algi morskie, 33. Nafta kosmetyczna,

34. Marion, ocet z malin.

Teraz to już na pewno nic nie kupie!
  • awatar Gabrielaa: faktycznie duuuzo.. nieraz mniej znaczy lepiej ;)
  • awatar hairlovelo: @Gabrielaa: wiem, ale to akurat tego nie dotyczy ponieważ nie używam wszystkiego na raz, no i dlatego też się tak zebrało :)
  • awatar Ashley2009: wow troszkę tego masz :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Projekt nie-denko, czyli co będę stosować w październiku oraz absolutny zakaz zakup nowych kosmetyków do włosów (oprócz jednego wyjątku i w przypadku gdy coś się skończy).
IMAG4398.jpg
pazdziernik.jpg


1- własnej produkcji wcierka z papryczką chili, niestety już mi się kończy, myślę, że kiedyś wznowie 'produkcje' urozmaicając ją,
2- olej łopianowy z papryczką chili na skalp, muszę wypróbować też na długość, to już moja trzecia buteleczka i nadal tego nie zrobiłam,
3- Alterra migdały&papaja, stały bywalec,
4- olej rycynowy- częściej na rzęsy i brwi niż na włosy,
5- olej kokosowy rafinowany, jak się skończy to na jego miejsce wskoczy rafinowany
6- olej z pestek winogrona, on tez zostanie ze mną na dłużej (buteleczki po Alterze bardzo przydatne),
7- Bioetika, odżywka w sprayu, zniechęca mnie od niej alkohol denat na początku składu oraz silikony, do czego ją by tu użyć?
8- szampon zakwaszający Stapiz(sls), nic specjalnego,
9- love2mix, szampon z papryczka i pomarańczą, łagodny (bez sls), dzięki niemu mam ochotę wypróbować inne produkty tej firmy,
10- Kallos keratin,
11- Kallos latte,
12- Ziaja intensywna odbudowa,
12- po prawej (błąd mi się wkradł): Biovax maska trzy oleje,
13- Gloria emulsja (bez silikonów),
14- Szampon Piwny barwa naturalna (bez silikonów),
15- Szampon Green Pharmacy,
16- Isana Professsional Oil Care (bez silikonów),
17- Timotei odzywka z avokado- faktycznie intensywnie odżywia,
18- Cece of sweden odzywka z keratyną i ekstraktem z wiśni,
19- nafta kosmetyczna
20, 21- szampony Bambino (z sls),
22- Vatika olej ze słodkich migdałów, kokosowy i sezamowy,
23- odżywka w płynie Hair Care do włosów przetłuszczających się- mam zamiar używać jej jako wcierki (alk. denat na początku składu),
24- serum biovax trzy oleje (gratis do maski),
25- bioelixire olejek argonowy,
26- Bioetika jedwab,
27- Sessio serum z olejkiem argonowym,
28- olej arganowy,
29- Gliceryna,

legenda:
jasno zielony: wcierki (a raczej wcierka),
żółty: oleje,
niebieski: szampony,
zielony: odżywki w sprayu,
pomarańczowy: maski,
fioletowy: odzywki,
szary: półprodukty, dodatki do masek, różne zastosowanie,
biały: sera do końcówek,
Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Kategorie blogów