Wpisy oznaczone tagiem "motywacja" (1000)  

badbunny
 
Bad Bunny: Pewnie niektóre z Was się ucieszą, bo i ja dołączę do Was z planami posiłków i ćwiczeniami :)

Patrząc na to, co się tutaj dzieje, będę troszkę odstawała od grupy. Chcę pokazać, zarówno Wam jak i samej sobie, że zajebistą sylwetkę wyrabia się poprzez porządne jedzenie i porządne ćwiczenie. Żadne głodówki i obijanie się w tym nie pomogą!

Nie myślcie sobie, że zgrywam taką mądrą. Popełniam masę błędów, mam tendencję powracania na stare tory przez swój leniwy charakter, plus do tego gdzieś w procesie dorastania straciłam niezachwianą determinację i wiarę w siebie. Ale z drugiej strony mam już po prostu dość bycia przeciętną osobą. Zobaczymy jak to będzie.

Wymiary na dzień dzisiejszy wyglądają tak:
♥ 56kg
♥ łydka - 35cm
♥ udo - 56cm
♥ biodra - 98cm
♥ talia - 75cm
♥ biceps (przy napięciu) - 29cm
♥ przedramie - 24cm

I moje cele (na kolejne 3 miesiące):
♥ wyjściowo 1900kcal dziennie (to jest moja kaloryka na utrzymanie wagi, ale biorę ją jako wyjściowy proces redukcji, zobaczymy jak zareaguje organizm)
♥ 2.5l wody dziennie
♥ siłownia 4 razy w tygodniu - wtorek, czwartek, sobota i niedziela
♥ zrzucenie 6kg w 12 tygodni (nie bójcie się, jestem niska, więc moja waga będzie odpowiednia)
♥ przeczytanie 3 książek związanych z żywieniem

Moim utrudnieniem jest na razie choroba, która dalej mi nie przeszła :/ Plus do tego wiem, że będę miała około tygodniowy przestój w styczniu, bo dokańczam swój tatuaż. Damy radę :)

W tym wszystkim będzie pomagała mi aplikacja MyFitnessPal.
strong woman.jpg
  • awatar die bitch, die.: trzymam kciuki! :) też mam w planach popracować nad sobą, jednak lenistwo wygrywa.. :/
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Mamy takie same pomiary Ale wagę inną :P moja jest o 2kg większą :p Ale cel to 53kg i na pewno mi się uda :) tak jak i Tobie :* ! i bardzo się cieszę że masz zdrowe podejście do odchudzania! Mało tutaj takich osób niestety :( Moje zapotrzebowanie kaloryczne jest o 3kcal mniejsze od Twojego:P aAle ja korzystam z fitatu :) Trzymam kciuki! I jestem z Tobą! :* przygotowałam ciekawe wyzwanie, jeżeli mas ochotę możesz dołączyć :*
  • awatar rzycie: I bardzo dobrze! Ćwiczenia na siłowni wymagają więcej kalorii.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

porcelainange6l3
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

ebooki24org
 
Audiobook „Kato-botoks – Trzy sposoby odmładzania duszy” to trzy lekarstwa na zniewolenia, przez które nasza dusza pokrywa się zmarszczkami.

Dziś świat nie potrzebuje kolejnych motywujących liderów – nasz świat potrzebuje ukojenia, na które najlepszym sposobem jest specjalna „potrójna recepta”. SZYMON HOŁOWNIA

www.ebooki24.org/(…)kato-botoks-trzy-sposoby-odmlad…

kato-botoks.png
 

ebooki24org
 
Audiobook „Kato-botoks – Trzy sposoby odmładzania duszy” to trzy lekarstwa na zniewolenia, przez które nasza dusza pokrywa się zmarszczkami.

Dziś świat nie potrzebuje kolejnych motywujących liderów – nasz świat potrzebuje ukojenia, na które najlepszym sposobem jest specjalna „potrójna recepta”. SZYMON HOŁOWNIA

www.ebooki24.org/(…)kato-botoks-trzy-sposoby-odmlad…

kato-botoks.png
 

workthisbody
 
16 dni do Świąt
24 dni do Sylwestra

śniadanie; lody bananowe z 2 kostkami gorzkiej czekolady, 3 pierniczki
przekąska; 2 jabłka
obiad; kasza jęczmienia
przekąski; rodzynki i pestki dynii

1097/1000 KCAL ❌

Rany dawno tyle nie zjadłam. W piątki zawsze mam problem z jedzeniem, bo wychodzę z koleżankami i moja silna wola trochę kuleje. Poza tym byłam długo w szkole i kiedy wróciłam nie chciało siedzieć mi się w kuchni, więc jadłam byle jak najszybciej się nasycić, więc padło na kaszę.
Trochę się zdenerwowałam, bo jeszcze wczoraj narzekałam, że zjedzenie 800 kalorii jest dla mnie trudne, a teraz bez problemu wciskam w siebie o wiele więcej. Dlatego też pierwszy raz od dawna wbiłam się w sportowe ciuszki, zrobiłam Skalpel i 10 min rozciągania. Muszę zmotywować się do ćwiczeń, bo co z tego, że jestem szczuplejsza skoro moje ciało wygląda tak sflaczale.
Poza tym zrobiłam 7 k kroków. Nie wiem. Kiedy widzę, że chociaż zaliczyłam jakąś większą aktywność w trakcie dnia, kiedy przedobrzyłam z jedzeniem, jakoś mi raźniej z tą myślą.
Zmykam, dobrej nocy.
5e4c8ea4-64ab-4320-96e9-26bf74c4fbce.jpg


4d5c8d11-bec0-4241-a2cc-5b697b6a2059.jpg
  • awatar CelestinDafne: Ćwiczenia i jedzenie jakoś tak idą ze sobą w parze. Zawsze jest tak raźniej że poćwiczyło się jak zjadło się za dużo. Moim zdaniem bilans świetny! Trzymaj się! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

hononey
 
Witajcie Kochane. Wstałam z łóżka przed 9. Tata przyjechał z samego rana odebrać ziemniaki i przy okazji podpompował koło w rowerze.

Ogarnęłam się rano z jedzeniem: 1L sok z cytryny, sok z aloesa, 1L sok z selera, 1L sok z pomarańczy z hibiskusem i dziką różą. 1L smoothie + witaminy i minerały.

D jak zwykle w cudownie chujowym nastroju. Jeszcze się dobrze nie obudził a już cały świat się na niego uwziął. Dobra, trzeba było jechać po banany. Ogarnęłam się i pojechałam. Trochę sprawę spierdzieliłam. Byłam taka padnięta tą jazdą (jeszcze na drogę wziełam smoothie żeby nie było, że nie przygotowana), że chciało mi się czegoś tłustego i solonego. Poszłam więc do wege alejki i kupiłam udawaną 2 x udawaną szynkę i 2 x udawane kiełbaski. Jedną opakowanie szynki zjadłam, drugi rodzaj mi nie smakował. No i zjadłam też te kiełbaski. Ale wiecie co? Od czasy kiedy zaczęłam się lepiej odżywiać, jakoś to wszystko sztucznie smakowało. Poza tym doszło do mnie, że zupy z batatów muszą wrócić do mojego menu, bo znowu mnie ciągnie do tłustego.

Wróciłam do domu, było po 14. Miałam do Mamy jechać żeby pomóc ze sprzątaniem domu przed przylotem dziadków z Polski, ale Mama powiedziała, że zanim przyjadę to już będzie późno, ciemno i takie tam. Po raz pierwszy zależało mi na prawdę z całego serca żeby Mamie pomóc z porządkami. Po pierwsze, dlatego że teraz mieszkam sama nikt mnie do tego nie zmusza i wiem jak to jest. A po drugie, bo na prawdę kocham Mamę i wiem ile to dla niej znaczyło. Powiedziałam Jej że wcale nie musimy tego robić razem (bo Mama zaczęłam sprzątanie już w zeszłym tygodniu), tylko ja przyjdę, Ona sobie odpocznie a ja będę robić co mi powie. Mama się ucieszyła, zgodziła i przed 15 byłam u Mamy. Poprosiłam tylko żeby mi zrobiła zieloną herbatę. Przyjechałam, herbata gotowa. Jak zwykle plotki obgadane, powygłupiałyśmy się trochę.

Wzięłam się za wynoszenie "niezbędnych" rzeczy osobistych Taty do garażu w którym już od tych "niezbędnych" rzeczy nie ma miejsca. Pogadałam trochę z Mamą, potem Mama powiedziała że koniec sprzątania a ja na to że nie. No to jeszcze powiedziała że drzwi wejsciowe. Mama poszła spać a ja ogarnęłam drzwi. Tak mi było fajnie pomóc Mamie wreszcie.

Drzwi ogarnięte, stwierdziłam że dawno nie wyprowadzałam Stelli na dwór. Stella to pies sąsiadów którą często zabierałam na rower żeby się wybiegała, kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami no i Bunia żyła. Wzięłam Stellę i poszłyśmy na spacer. Wypuściłam ją na ogrodzony teren. Po jakiś 20 min wołam Stellę (wcześniej ją widziałam) ale nie przychodziła. W końcu zaczęłam się martwić bo ciemno a ona sprytna i myślałam że gdzieś uciekła. Idzie koleś z psem i pytam się czy widział. Nie widział ale jak zobaczy to powie. Chodzę wołam, już na FB miałam pisać że pies zaginął w końcu koleś się wrócił i jego pies przyprowadził Stellę. Wróciłyśmy do domu. Właściciele Stelli zgodzili się żeby rodzice ją co jakiś czas wyprowadzali. W maju mają jechać na wakacje na tydzien i nie beda mieli z kim zostawic a rodzice chca ja przyzwyczaic do siebie zeby szoku nie bylo. Poza tym rodzicom zaczyna brakowac psa w domu. Ja na szczescie mam królika i królik jako tako zawsze ma jakieś zajęcie (z kotami się pobawi albo ktoś go pogłaszcze). A gdyby rodzice wzieli psa to by byla meczarnia. Mama w pracy, tata w pracy i zwierzak 10h sam w domu. Szkoda.

Wróciłam do domu, posprzeczałam się z D i poszłam do siebie do pokoju. Wypiłam smoothie i wzięłam się za pisanie pingera. Popisałam z Siostrą i w sumie tyle. Jutro jadę do Lincoln na cały dzień z pracy więc raczej mnie nie będzie. Kocham. <3
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hononey
 
Kochane moje. Wcale nie ucieklam. Po prostu bylam zajeta. Uzylam numeru wpisu tak jakbym normalnie kontynuowala pisanie, bo nigdzie nie ucieklam ani niczego nie zawalilam. No wiec tak:

W piatek polowe dnia spedzilam w kuchni gotujac zupe z pora i ziemniakow - mmm... pycha. Zjadlam chyba z 5 misek. Mniam. Potem juz nie mialam ochoty na cokolwiek.

W sobote przed praca czulam sie koszmarnie. Nie miałam ochoty na nic. Cale szczescie ze Mama wyciagnela mnie na miasto na herbate, tak to troche odzylam. Wzielam Karolka ze sobą. W pracy jak to praca, zajelam sie czym trzeba. Niestety tego wieczora sobie troche pofiglowalam i zjadlam az 6 malych paczek czipsow paprykowych.

W niedziele wstalam w pracy. Na szczescie PP spala do 11 wiec nigdzie nie poszlysmy i siedzialysmy caly dzien w domu. W pracy zjadlam ziemniaki. Przyjechalam do domu i zrobilam sobie szejka na szybko i zaraz potem drugiego bo mialam do rodzicow jechac pomagac ze sprzataniem. Rodzice w koncu po mnie przyjechali i obejrzelismy razem MOANA - nowa bajka Disneya. Stwierdzilam ze tej nocy chce spac u rodzicow. Zostalam u rodzicow, spalam w goscinnym. Ale mi bylo goraco... Skora mnie tak swedziala ze nie wyrabialam.

W poniedzialek wstalam rano, tata zawiozl mnie do domu. Zrobilam sobie smoothie, ogarnelam co moglam w domu. Potem ugotowalam ziemniaki - zaczelam dodawac kurkume do wszystkiego. Kurkuma dziala antyzapalnie i jak leki sterydowe wiec opuchlizna z palcow troche zeszla. Obejrzalam Outlander a potem poszlam spedzic troche czasu z D na gore. I co sie okazalo? Ze oprocz gadania o swoich elektrycznych zabawkach, D nie umie na nic innego rozmawiac. Panowala zupelna cisza. Pytam sie o czym chce pogadac, to zaczal z kotem sie bawic i udawac ze mnie nie ma... Zaczelam marznac u niego w pokoju wiec poszlam do lozka i chcac nie chcac zasnelam. Obudzilam sie o 21, poprosilam go o wode z cytryna i poszlam spac dalej.

A dzisiaj? Od samego rana mam udany dzien. Doslownie. W ogole zaczelam coraz czesciej znowu widziec powtarzajace sie liczby i to dosc nachalnie. To oznacza ze zaczelam wreszcie podejmowac dobre decyzje i ide w dobrym kierunku. Wstalam o 9, nakarmilam zwierzaki i zajelam sie soba. Nie wiem jakie cuda zdzialala ta kurkuma ale jak wstalam to czulam sie taka wypoczeta. Dzisiaj zrobilam doslownie wszystko.

Litr wody z sokiem z cytryny, sok z aloesa, sok z selera, sok z pomaranczy. Wszystko posprzatalam, smoothie zrobilam i wypilam przed wyjsciem. Wzielam Karolka w plecak i poszlam na spacer do lasu. Zrobilam jakies 12km piechotą dzisiaj. Karolkowi tez sie chyba podobalo bo jak przyszlismy do domu, to od razu polecial do kuwety zalatwic biznes a potem mnie lizal po nosie. D wstawil mi ziemniaki wiec byly gotowe po przyjsciu. Obejrzalam film, pogadalam z Siostra i chwilę z francuzem i teraz piszę pingera.

Nie oczekujcie ode mnie wiele, bo znowu bede miala zalatany okres. Jutro jade po banany, w czwartek na caly dzien do Lincoln do pracy z PP, piątek przylatują dziadki z Polski, sobota praca az do niedzieli a w niedziele po pracy bede rozmawiala 4h z Tracey. Także ten, nie wiem kiedy bede pisala znowu. Najwazniejsze ze pinger pomaga mi wyrzucic z siebie mysli i praktycznie oprocz tych 6 paczek chipsow niczego nie zawalilam wiec jedziemy dalej.

Na sam koniec Karolek w plecaku. <3
Pokaż wszystkie (4) ›
 

workthisbody
 
22 dni do Świąt  
29 dni do Sylwestra  
2 dni do ważenia  

śniadanie; owsianka (30g płatków) z jabłkiem (170g), suszoną morwą białą (30g) i mandarynką (55g)
obiad; kotlety z ciecierzycy (pół puszki cieciorki, pół łyżeczki oleju, przyprawy), kapusta kiszona (100g), hummus (15g)
przekąski; jabłko (350g) z cynamonem, kawałek papryki

733/1100 KCAL ✅

Dodaję, jak zwykle, spóźnioną notkę za sobotę. Uwaga! Tym razem poszło według planu, nie zjadłam nadmiaru kalorii w towarzystwie koleżanek i grzecznie się pilnowałam. Ostatnio zaczęłam pozwalać sobie na więcej, jasne kalorycznie się mieszczę, jednak w mojej głowie cały czas jest pragnienie jedzenia, które na początku diety było mi obce. Muszę wziąć się w garść i jakoś się ogarnąć, ponieważ może się to dla mnie nieprzyjemnie skończyć. Kontrola przede wszystkim.

Zapominam tez o piciu wody, nie wiem kiedy ostatnio wypiłam szklankę najzwyklejszej wody - dziś nie wypiłam praktycznie żadnego płynu. Wiem, że to źle wpływa na mój organizm i takie zapominanie tylko mi szkodzi, ale nie potrafię zmusić się do regularnego picia. Może jak zacznę zapisywać tutaj swoje wyniki, to jakoś uda mi się uzupełniać płyny regularnie, a nie raz na ruski rok.

Pod względem psychicznym czuję się jak ściera. Samolubne, egoistyczne ścierwo, pozbawione jakiejkolwiek empatii. Chciałam, żeby grudzień był lepszy od listopada, jednak wcale się na to nie zapowiada. O ile w szkole jakoś daję radę, funkcjonuje normalnie, gdy wracam do domu wszystko się na mnie zwala, każde negatywne uczucie i czuję się tragicznie. Dziś dołożyła mi jeszcze mama.

Śpijcie dobrze xxx
dc053154-0718-40a3-bec2-a07224fd3f96.jpg
  • awatar CelestinDafne: Świetny bilans ! :) Może ściągnij sobie apkę która przypomina o piciu wody. Mi to pomogło. Trzymaj się!
  • awatar cinnamoon: @CelestinDafne: jenyy właśnie miałam ja długi czas i rzeczywiście przez pierwsze tygodnie sporo mi dawała, ale później było jak zwykle:(
Pokaż wszystkie (2) ›
 

porcelainange6l3
 
Wpis tylko dla znajomych
Nuttkaa:

Wpis tylko dla znajomych

 

workthisbody
 
23 dni do Świąt  
30 dni do Sylwestra  
3 dni do ważenia  

śniadanie; owsianka (30g płatków) na mleku sojowym (100g) z jabłkiem (120g), bananem (100g), daktylami (20g) I kostką gorzkiej czekolady
obiad; warzywa na patelnię (350g), jabłko (200g)
kolacja; warzywa z hummusem (20g), płatki kukurydziane (40g?¿)

943/950 KCAL ✅

Nie jestem zadowolona z dzisiejszego bilansu. Zmieściłam się na styk z kaloriami (możliwe, że zaniżyłam) przez własną głupotę. Na rano byłam chyba nieprzytomna i złe nakliknęłam wagę płatków owsianych, zamiast 30g zaznaczyłam 1 łyżkę. Próbowałam podbić kalorie dodatkami, przez co śniadanie wyszło bardziej kaloryczne. Poza tym mam dziś jakiś dzień żarłoka, bo cały czas bym coś wcinała. Podjadałam płatki kukurydziane i właśnie po obiedzie jabłka. Mogłam lepiej spożytkować i zaplanować kalorie, ale cóż wyszło jak wyszło. Jutro już się nie kopnę na czymś takim i zjem mniej.

Poza tym zrobiłam dziś 13 K kroków, więc trochę spaliłam. Byłam na długim spacerze i milo spędziłam wieczór.

PLANUJĘ NA DNIACH PIEC WEGAŃSKIE PIERNICZKI I JAGIELNIK (wiecie, próbny przed świętami), ALE NIE WIEM CZY ZROBIĆ ZDROWĄ WERSJĘ JAGIELNIKA Z JAKIMIŚ OWOCAMI CZY PÓJŚĆ W SZALEŃSTWO I SPRÓBOWAĆ Z OREO. POMOCY :D
ac9fb390-d17d-4a39-8640-548a16612fd7.jpg


4c3d95d2-4e8a-4fc9-8458-6da98b9b4d0d.jpg


b1576703-3d41-423c-9682-29ab6b0c1a5d.jpg
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Zrób wersję fit i te z oreo ;) na pewno Ci nie zaszkodzi ;) tylko wiesz umiar ;) a te z oreo wyjdą pewnie pysznie i domownikom sprawdzisz radość :D
  • awatar CelestinDafne: Świetny bilansik! :) Obie wersje brzmią smakowicie! Swoją drogą jestem bardzo ciekawa przepisu. Jest jakiś skomplikowany czy nic z tych rzeczy. Jak możesz to podaj. :D Plis..
Pokaż wszystkie (2) ›
 

workthisbody
 
24 dni do Świąt 
31 dni do Sylwestra 
4 dni do ważenia 

śniadanie; tofucznica (180g tofu, 0.25 cebuli i pietruszka)
kolacja; zupa warzywna mojej mamy
przekąski na podbicie kcal; marchewki (170g) z hummusem (30g), orzechy nerkowca (30g)

650/1000 KCAL ✅

Białkowo-tłuszczowy świrus, przysięgam :D Nie miałam dziś czasu na jedzenie, więc zjadłam praktycznie tylko dwa posiłki i przekąski, ale jest w porządku. Znów mam ochotę na jabłko i cynamon, czyli jutro wpadnie moja najdroższa owsianka, mniam.

Ogólnie to w końcu się wyspałam, dzięki czemu wróciła mi energia, nie jestem ospała i po prostu mam chęci. Jak dobrze.

Miesiąc temu na wadze było 59 kg, a półtora miesiąca temu z 61 kg, może i duża część wody - ale jednak. Natomiast ostatnio, kilka dni temu, ważyłam 53 kg. Jestem z siebie dumna, listopad był moim miesiącem. Grudniu, bądź łaskawy dla mojego grubego tyłka, proszę :D

Chciałabym do Świąt dobić do 50 kg, mam nadzieję, że na wigilię klasową wbiję się w kieckę, która obecnie jest na mnie zbyt obcisła, zasunę suwak bez problemu, ale guma wbija mi się w brzuch. Trzymajcie kciuki.

Trzymajcie się w grudniu, nie dajcie się zjeść zimie i dbajcie o siebie, ubierajcie się cieplutko, żebyście nie zamarzli. Trzymam za was kciuki i mam nadzieję, że dobrze wam idzie z dietą x
041900f4-4224-4edf-8f98-d0e215afb98e.jpg


2c1ae88a-602c-4ba8-b4df-2df6207c83b3.jpg


09382868-e031-4a3c-b9ee-b8d8ff5547f6.jpg
 

hononey
 
Dzisiaj bedzie krótko i na temat.

Cały dzień sprzątałam odkąd wstałam.

Wypiłam sok z pomarańczy, zjadłam melona, kilka gruszek, odgrzałam ziemniaki z wczoraj, 750g fasolki szparagowej, banana, smoothie i paczkę chipsów.

To tyle. Dosłownie cały dzień sprzątania.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów