Wpisy oznaczone tagiem "motywacje" (1000)  

dziarixmaziarix.pl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
W moje ręce wpadło ostatnio piękne wydanie "Pana Tadeusza" Mickiewicz z 1950 roku. Szczerze? Nie widziałam tak pięknego wydania i w tak dobrym stanie.
20840341_1037065413063365_2103801493_n.jpg

Ten egzemplarz jest wart ok. 120 zł, ale ceny w internetowych antykwariatach wahają się od 35 do 150 zł - zależy jaki jest stan książki. Ja miałam prawdziwe szczęście, bo odkupiłam "Pana Tadeusza" od koleżanki za 50 zł. Stan jest prawie idealny, ma niewiele mankamentów typu zagięta strona lub plamki na okładce (ta książka ma 67 lat!).
20863768_1037064589730114_170151330_n.jpg

Kocham "Pana Tadeusza", a Inwokację mogę recytować nawet o 3 w nocy. Uważam, że jest to książka, którą każdy Polak choć raz powinien przeczytać. Mimo, że jest pisana wierszem bardzo łatwo i przyjemnie się ją czyta, a w idealny sposób pokazuje polską kulturę, a poza tym wątki są zabawne i ciekawe. Jeśli na maturze dostaniemy pytanie o kulturę polską w literaturze czy patriotyzm, spokojnie możemy "Tadka" wykorzystać.
20861403_1037058616397378_2078352847_o.jpg

20883916_1037052393064667_1607800485_o.jpg

20904416_1037051736398066_951794666_o.jpg

20907273_1037059499730623_549104491_o.jpg

20863891_1037061003063806_1784855499_n.jpg
  • awatar Angel!ka: Ja osobiście Tadka nie lubię, męczę się przy tym, choć doceniam jako dzieło. Mi w ręce ostatnio wpadł Nowy Testement z 1950, fantastycznie zrobiony :3
Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
Zaraz idę do pracy, a moje czoło nadal jest poranione... Założyłam bandamkę, ale niewiele to pomogło i czuję się jak idiotka. W sumie i tak jest lepiej w porównaniu z tym, co było przedwczoraj - przynajmniej broda się już zagoiła. Dziwnie jest nie móc dotykać swojej twarzy, zawsze jakoś ją podtrzymywałam albo drapałam. Poprosiłam M., by nie pozwalał mi jej dotykać, mama też zwraca mi uwagę już gdy podnoszę rękę. Niech ten koszmar wreszcie się skończy.
f42417ad8b7c0807b634866a5b0a321a.jpg
 

deergirl
 
Gdy już myślałam, że wszystko jest ze mną w porządku, to choroba przypomniała mi dość szybko "Jesteś chora, dziwko. Za dużo szczęścia naraz jest dla ciebie złe, ja się już tobą zajmę". No właśnie... Myślałam, że skoro już jest ogólnie dobrze, umiem się już śmiać, rozmawiać z ludźmi, czerpać drobną przyjemność z życia to mogę odstawić leki. HAHAHHAHAHA KURWA NIE! Nie dość, że czuję się strasznie po Woodstocku, to jeszcze znowu mam kryzys egzystencjalny - kompletnie nie widzę sensu w niczym... Do tego doszedł kolejny problem, który może przekreślić moje studia i zawieźć prosto do psychiatryka.
Zaostrzyła się moja autoagresja.
Nie pisałam o tym wcześniej, bo nie był to jakiś duży problem, ogólnie starałam się nad tym panować. Zawsze jak widzę jakąś niedoskonałość na twarzy to ją rozdrapuję, później oczywiście tego żałuję, ale za każdym razem robię to samo - nie mogę się powstrzymać. Drapię do krwi, zdarzało się, że robiłam sobie dużą dziurę na twarzy. Jednak odkąd nie mam już dużego problemu z trądzikiem, drapałam bardzo rzadko, chociaż kiedy się zamyśliłam, zdarzało mi się po prostu drapać - nawet o tym nie myślałam, robiłam to. Teraz to się trochę zaostrzyło. Na Woodstocku słońce nieźle spaliło mi twarz (wystarczyło 20 minut na słońcu bez kremu, a moja alabastrowa cera zamieniła się w spalony bekon). Po powrocie do domu nie mogłam na siebie patrzeć, czułam się obrzydliwa, więc... rozdrapałam sobie całe czoło. Jest to wielka, czerwona rana, która obejmuje nos i brodę. Szczerze? Nie mam pojęcia kiedy to sobie zrobiłam. Robiłam coś na komputerze i nawet nie wiedziałam, że drapię. Nie wychodzę z domu. Obsmarowałam się maścią cynkową, by jak najszybciej się zagoiło. Nie patrzę w lustro ani w monitor komputera. Najgorzej, że jutro idę do pracy... mam kilkanaście godzin na wymyślenie, jak to zakryć. Może chustką? Nie wiem. Mama chce mnie znowu wysłać do psychiatry i powoli mnie przygotowuje na najgorsze - gdy pani doktor zobaczy mój stan, od razu może mnie wysłać do szpitala. Kuracja trwa 3 miesiące... za dwa zaczynam studia. Obiecałam mamie, że coś z tym zrobię, będę normalna, nauczę się nad tym panować. Obcięłam sobie paznokcie najkrócej jak się da. Kiedy coś mnie swędzi przykładam sobie chusteczkę, wgl nie dotykam twarzy. Jak ja siebie nienawidzę. Chciałabym po prostu to wszystko skończyć, ale wiem, że nie mogę. Gdybym była sama - nie miała nikogo już dawno by mnie nie było i miałabym spokój. Nie mogę zrobić tego rodzinie, wywołałabym efekt domina: zabijam się > moja mama nie wytrzymuje i również popełnia samobójstwo, zapewne łyknęłaby jakieś proszki w pracy lub sobie coś wstrzyknęła > tata nie wytrzyma długo bez mamy, więc również by ze sobą skończył, myślę, że by się powiesił > moja babcia również nie zniosłaby tylu zgonów naraz i też by sobie coś zrobiła > pies babci umarłby z głodu i tęsknoty > nawet M. nie wytrzymałby psychicznie, nie wiem czy byłby zdolny się zabić, ale oszalałby i zniszczył sobie życie, jest bardzo delikatny. Jak widać na moich barkach spoczywa kilka żyć najbliższych mi osób - nie jestem samolubem. Czasem trzeba być odpowiedzialnym. Nie zmienia to faktu, że znowu jest mi ciężko i mam dość, nie wychodzę z łóżka, nie odzywam się do nikogo. Chcę być sama.  
7bc2278bff0ea805ba12bef208b5e06d.jpg
  • awatar Sorbet z Malin: Nie można odstawiać leków jest lepiej bo te leki działają. Wiem co mówię na lekach 7 lat.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

jakmasznaimie
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
Jak już pisałam w poprzednim poście zakochałam się w zespole Nothing but Thieves. Wokalista jest niezwykle charyzmatyczny i wyciągał tak wysokie dźwięki i ani razu nie załamał mu się głos - szacun! Kocham, kocham, kocham.  Na pewno pojadę na następny koncert w Polsce.
 

deergirl
 
Wooow bardzo długi czas nie było wpisów... jak ten czas leci. Szok. Nawet nie zdałam sobie z tego sprawy, ile czasu minęło. No cóż...
6250430ed882ebab405e9ffcdd07e880.jpg

Zatem, muszę zacząć od tego, że byłam na słynnym festiwalu - Przystanek Woodstock... i było ok. Szczerze? Nie wiem, czemu ludzie aż jarają się tym wszystkim, jeżdżą nawet tydzień przed i każdy mówi: "Jest tam zajebiście", "Chciałbym tam zostać na dłużej" czy "Woodstock powinien odbywać się co miesiąc". Każdy mi mówił, że każdy, kto tam raz przyjedzie - zawsze będzie wracał". Yyyy... no trochę się nie zgadza. Ale żeby było jasne, nie mówię, że było chujowo, że się dobrze nie bawiłam i nigdy więcej tam nie przyjadę. Po prostu nie są to do końca moje klimaty. Jestem księżniczką i z natury jestem wygodnicka, więc wiadomo, że spanie w namiocie nie jest dla mnie atrakcją, a widok sikających wszędzie mężczyzn jakoś mnie nie zachwyca... Serio, ludzie zachowują się tam jak jebane zwierzęta. Najgorsze były chyba toalety... dramat. Nie wiedziałam nawet, że potrafię wstrzymać oddech na tak długo, a taka wyprawa do Toi Toi'a zabierała średnio godzinę (te koleeeeeejki). A skoro o tym mowa, to niesamowicie przytłaczała mnie liczba ludzi - 200 000 osób w jednym miejscu. Jako alien i typowy antyspołeczniak czułam się źle. Nie podobało mi się też, że każdy może tam wejść - pełno bezdomnych, którzy nie mają żadnych oporów. Ja rozumiem, że to dla nich idealna okazja, by coś zjeść i może coś zarobić, ale moja tolerancja kończy się w momencie naruszenia mojej nietykalności osobistej... nie, nie lubię jak osoba, która nie myła się od tygodni, chce się do mnie przytulić albo mnie zaczepia. Nie wiem, może jestem dziwna.
da26b0a06b1a0c256fdf07c9718a9905.jpg

Ale żeby nie było, że tylko narzekam, bo ogólnie to jestem zadowolona. Od zawsze chciałam tam pojechać, zobaczyć jak faktycznie tam jest i o co chodzi. Przybyłam, zobaczyłam, przeżyłam. Jedzenie było bardzo tanie jak na festiwalowe standardy i można było najeść się do syta za małą cenę (wiecie jak kocham placki po węgiersku <3). Pozytywnie zaskoczyła mnie też sama organizacja - chylę czoła przed panem Owsiakiem (szczególnie po tekście do pani poseł Pawłowowicz, że życzy jej więcej uprawiania seksu). Mieliśmy własną wioskę (P O T Ę Ż N A wioska)- poznałam tam świetnych ludzi i myślę, że będziemy utrzymywać kontakt. M. też potrafił się mną zająć i stanął na wysokości zadania. Był kochany.
d7c7ce0541c5657c6092f8800a83ae4c.jpg

Zakochałam się tam w muzyce,  koncerty były świetne - Hey na czele z Kasią Nosowską, Wilki, Nothing but Thieves (o nich chyba napiszę osobnego posta, bo się dosłownie zakochałam). Wystąpili także Chorzy, którzy przewinęli się u mnie w kilku postach, grali na Małej Scenie - Szczecin jest dumny! Dali niezłe show i nie pamiętam, kiedy ostatnio tak się darłam (no na Organku w Poznaniu).

Podsumowując: źle nie było, ale warunki, w jakich żyłam przez te cztery dni, mi nie pasują i następnym razem wynajmę jakiś motelik. Jednak sama atmosfera faktycznie przyciąga, a koncerty są niesamowitym przeżyciem, nigdy nie zapomnę tych emocji (Nothing but Thieves!!!).
96bd073b8431eeb39da8355adc54ce9e.jpg
  • awatar fire.walk.with.me: ta racja toalety masakra ale potem wyczailem ze lepiej pojsc do tych kolo malej sceny bo tam jest ich duzo nie ma kolejek i wgl a w tych przy gastro od poludnia i glownej drogi to bylo okropne oprocz tego nie polecam kebaba a tak to dobrze sie bawilem oprocz wstretu do ludzi ostatnieto dnia gdzie juz chcialem sie wyspac wytrzezwiec i wracac do domu
Pokaż wszystkie (1) ›
 

pancakes1
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
Już niedługo pierwszy raz jadę na słynny festiwal Woodstock z M. i jego znajomymi. Nie będę kłamać - trochę się boję. Po pierwsze, to jestem księżniczką, przyzwyczajoną do wygód, czystej toalety i dostępności do prysznica. Nie wyobrażam sobie tych toalet ( o nie nie, mogę zapłacić nawet 30 zł jednorazowo, ale muszę mieć czystą toaletę i koniec). Będę też pierwszy raz w życiu spać w namiocie... nie wiem, czy mi się to uda. Coś czuję, że będę zbyt przerażona wizją, że wokół mnie śpi jeszcze jakieś 500 000 ludzi oraz pająki... Brrrrr! Zapowiada się też niezła ulewa na okres festiwalu. Wooow brud, mokro, błoto, zimno. Ech, nie wiem, czy tam nie zwariuję. Gdyby choć grał tam jakiś artysta, który by mnie interesował - nie, nie mogę powiedzieć, że jadę tam dla muzyki, którą kocham, i dlatego chcę tak się poświęcić... Wszystko przez moją głupią ciekawość i to, że obiecałam M., że z nim pojadę. Ja mu powiedziałam od razu: jeśli mi się nie spodoba, odjeżdżam pierwszym pociągiem do domu. Koniec.
becf9f29bb5c7aa4687bff47b86d5e40.jpg
  • awatar vanja90: Woodstock ahhh... byłam 8 razy :) Ale już teraz nastaw się na syf, kiłę i mogiłę, ja specjalnie jadłam jak najmniej, żeby nie musieć korzystać z tojek, a jeśli już faktycznie musiałam to wolałam iść kilometr w pole xD jeśli zamierzasz pić to polecam rozrobić sobie w plastikowej butelce (szklanych nie wolno wnosić na pole) ulubionego drinka, piwo tylko zwiększa częstotliwość sikania. Ogólnie na rauszu łatwiej znieść wszystkie niedogodności :D Jeśli chodzi o pogodę to za każdym razem był meeeega upał z ewentualnymi krótkimi nawałnicami (ze 2 razy), ale ja jestem śledziem z Gdyni, więc mi wszędzie indziej gorąco. Prysznice to meeeeega kolejki - sero, czasem kilka h stania (przynajmniej kiedyś, moze przez ostatnie 2 lata coś się zmieniło), więc spakuj dodatkowo nawilżane chusteczki i przy zlewach z grubsza też da radę. Uważaj na cenne przedmioty, mi nigdy nic nie zginęło, ale już np. kumplowi zaiwanili glany...
  • awatar vanja90: Ogólnie mój sposób na przetrwanie to cały dzień spędzony na basenie odkrytym w mieście (dodatkowy plus to prysznice ;)), dzięki temu znosiłam ten syf i gorąc, wtedy zakupy i w drodze powrotnej wprawiałam się już w nastrój, a wieczorem wiadomo koncerty i impreza. A jak już przetrawisz te wszystkie informacje to nastaw się na NAPRAWDĘ ZAJEBISTĄ zabawę i klimat, bo tego nie da się porównać do niczego innego. Żadne Open'ery i inne festiwale się nie umywają i mimo że już jakiś czas temu powiedziałam sobie, że jestem na to za stara i się nie nadaję to co roku zazdroszczę wszystkim, którzy się wybierają! Będzie super, zobaczysz! :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów