Wpisy oznaczone tagiem "muzułmanie" (669)  

dresiarack
 
DresiaraCK: Z pozoru niewinna rozmowa, przypadek? Zadecydował o moim życiu. Jestem Polką. Jestem z tego dumna. Boli mnie tylko nietoleracja naszego kraju. Albo strach..wszędzie na świecie wystepuja ludzie źli, dobrzy. Poznałam faceta. Moj ang jest wystarczający na dobrym poziomie by pozwolic sb na rozmowe o wszystkim.
 

nietereska
 
Najwyższym niepokojem powinna nas napawać akcja potajemnego zwożenia imigrantów. Granicę niemiecką mamy pod nosem, z tysiącami imigrantów rozlokowanych w obozach na terenach dawnej DDR

Więcej szczegółów o nocnych lotach do Niemiec w moim artykule, zapraszam:
pl.blastingnews.com/(…)angela-merkel-zwozi-imigrant…
Kolonia-Bonn.jpg
 

nietereska
 
Muzułmanka mieszkająca w Idaho złożyła pozew przeciwko firmie Kotex, produkującej tampony higieniczne dla kobiet. Żąda 1,4 mln dolarów odszkodowania, ponieważ producent nie umieścił na opakowaniu ostrzeżenia o niebezpieczeństwie defloracji.
Po więcej informacji zapraszam do artykułu: pl.blastingnews.com/(…)1-4-mln-dolarow-odszkodowani…
kotex2.jpg
 

schudnac30
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

schudnac30
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

epartnerzy
 
Książka prezentuje muzułmański punkt widzenia na terroryzm i zamachy samobójcze. Warto jednak zaznaczyć, że autorami są Tureccy intelektualiści należący do środowisk skupionych wokół Fethullaha Gulena.

Promocja tylko 01 grudnia 2015 r. - sprawdź na stronie:
epartnerzy.com/okazja-dnia.xml

Poza promocją publikację znajdziesz na stronie:
epartnerzy.com/(…)terroryzm_i_zamachy_samobojcze__m…

Książka w formacie EPUB (bez zabezpieczeń DRM) na PC, e-czytniki, smartfony i tablety. Możliwość pobrania PDF z poziomu Biblioteki (dla zarejestrowanych).

Darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)terroryzm_i_zamachy_samobojcze_muz…

Terroryzm i zamachy samobójcze. Muzułmański punkt widzenia - ebook.jpg


******
Więcej publikacji pod adresem:
epartnerzy.com
 

nietereska
 
Kobieta - podobno  gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. Ale żeby nawet Allah był wobec nas bezsilny? Podobno Allah się wkurza, jeśli kobiety chodzą w spodniach. Jego  wnerw jest tak wielki, że za karę sprowadza mniejsze lub większe kataklizmy, trudności, przerwy w dostawie prądu a nawet trzęsienia ziemi.

Więcej o ponadnaturalnych zdolnościach kobiet:
pl.blastingnews.com/(…)potega-kobiecosci-powodujemy…
korona miss.jpg
 

nietereska
 
Kto by nie kochał swojego pieska, nawet jeśli jest czarny?! Dla muzułmanów czarny pies to wcielenie szatana i jest obowiązkiem zabicie go. W gospodarstwie można trzymać tylko psy pilnujące pola, stada lub domostwa. Inne są odganiane, najlepiej na odległość rzutu kamieniem, żeby nie unieważniały modlitw. Nie wolno się dać psu polizać!!!

Kilka ciekawostek o nieczystych zwierzętach islamu  zamieściłam w moim artykule:

pl.blastingnews.com/(…)nie-obrazaj-uczuc-muzulmanow…

_DSC1738 (1).jpg
 

epartnerzy
 
Książka ukazuje oblicze Madrytu, którego próżno szukać w przewodnikach turystycznych. Opowiada o życiu codziennym muzułmanów, którzy przybywając do Hiszpanii przywieźli ze sobą bagaż odmiennych doświadczeń.

Proponujemy wyprawę do Madrytu, gdzie nocne życie, muzeum Prado, stylowe kawiarnie czy stadion Santiago Bernabeu współistnieją z meczetami, arabskimi sklepikami oraz biurami turystycznymi organizującymi pielgrzymki do Mekki.

o autorce:
Magdalena Nowaczek-Walczak - arabistka, doktorantka UW, spędziła dwa lata w Madrycie, gdzie miała okazję poznać bliżej społeczność muzułmańską. Oprócz islamu w kraju flamenco, corridy i wina interesuje się arabskim przekładem Harry'ego Pottera, Mekka Colą, lalką Fulla i innymi przejawami globalizacji świata arabskiego.

Promocja tylko 21 października 2015 r. - sprawdź na stronie:
epartnerzy.com/okazja-dnia.xml

Poza promocją publikację znajdziesz na stronie:
epartnerzy.com/(…)zycie_codzienne_w_muzulmanskim_ma…

Książka w formacie EPUB (bez zabezpieczeń DRM) na PC, e-czytniki, smartfony i tablety. Możliwość pobrania PDF z poziomu Biblioteki (dla zarejestrowanych).

Darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)zycie_codzienne_w_muzulmanskim_mad…

Życie codzienne w muzułmańskim Madrycie - ebook.jpg
 

jamniczek-pl
 
Wstawiam jedno zdjęcie.
straszne.png

Pozostałe znajdziecie (jeśli macie siły by je oglądać) pod linkiem: itscaitybug99.tumblr.com/(…)accidentalocean-iprince…
  • awatar catalana: NIe ma to jak muzulmanskie okazywanie szacnku kobiecie...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

adamambler
 


Siedzę przy małym stoliku na ulicznym patio w cafeteri na el Caminito. Na porysowanym czasem blacie stolika, stoi butelka zmrożonego piwa Quilmesa, obok pusty kufel, którego nie używam, bo tutaj piwo smakuje lepiej z butelki. Siedzę przy stoliku, sączę zimne piwo i próbuję wyobrazić sobie jak wyglądały narodziny tańca który odmienił świat. El Caminito, mały zaułek w La Boca, portowej dzielnicy biedaków – ulica kolorów, najsłynniejsza z ulic Buenos Aires, fasady budynków ciągnących się w pierzeji, wymalowane są na żywe kolory: niebieski, czerwony, różowy, pomarańczowy, beżowy, zielony, żółty. Te kolory na budynkach, to pomysł jednego z argentyńskich artystów z lat pięćdziesiątych XX wieku, ale miejscowi opowiadają że na takie same pstrokate kolory były malowane te domy już dawniej. Bliskość stoczni i portu, sprawiała że robotnicy często zabierali z sobą resztki farb z pracy i malowali nimi kawałek domu, chcąc utrzymać je w żywym odnowionym wyglądzie. A że farby z zasady nie było wiele, to i każde okno, attyki, naczółki, kapniki, gzymsy, frontony, balkony czy parapety miały inny kolor. Może to bliskość portu, a może te żywe kolory, ściągały w te okolice pierwszych tancerzy,  kiedy na bruku ulicy, jeszcze niezdarnie, ale pełni pasji, szukali pierwszych kroków tanecznych, pierwszych ruchów ciała, do tańca przygrywano im na bandeonie, argentyńskim instrumencie przypominającym akordeon. Rzadziej tańczono we wnętrzu lokalów, ukrywając się przed wzrokiem publiki, najczęściej ten taniec rodził się spontanicznie, na ruchliwej pełnej ludzi ulicy.



Aby opowiedzieć historię narodzin tańca który odmienił świat, trzeba cofnąć się prawie półtorej wieku do tyłu, bo składa się na nią specyfika argentyńskiego życia w ówczesnych czasach i miłość i namiętność która nieodłącznie wiąże się z jakąkolwiek relacją między kobietą i mężczyzna.

Argentyna była młodym krajem z ogromną przewagą hiszpańskiej społeczności. Od XIX wieku kraj rządzony był przez Brytyjczyków, którym udało się w końcu zbudować kolej żelazną między północą państwa a jego południem. To właśnie rozwój komunikacji spowodował decyzję rządu, aby zaludnić puste tereny Argentyny, dostępne w końcu dzięki działającej linii kolejowej. Argentyna rozpoczęła ostrą  reklamę w Europie, jako nowy kraj dla europejskich emigrantów, pełen darmowej ziemi i naturalnego bogactwa. Wkrótce do jej portów zaczęły przybywać statki wypełnione biednymi emigrantami z Europy. Licznie przybywali mężczyźni z Italii, Hiszpanii, Portugalii, przywożąc na argentyńską ziemię swoją kulturę i zwyczaje. Niestety ta nowa ogromna fala emigracji stworzyła jeden wielki problem, najczęściej emigrantami byli mężczyźni, rzadziej pojawiały się całe rodziny, czy też samotne kobiety. Wkrótce w całym kraju zaczęło brakować kobiet. Rząd aby pomóc uregulować ten problem, zalegalizował prostytucję, która miała pomóc samotnym mężczyznom egzystować w  kraju, gdzie na jedną kobietę przypadało kilku mężczyzn.



To właśnie w takich miejscach, w burdelowych barłogach, na brukowanej ulicy przed nimi, na której mężczyźni czekali w kolejce na swoją kolej, wśród niewystarczająco wielu, ciężko pracujących prostytutek, oferujących mężczyznom swoje kilka minut czasu, narodził się taniec który odmienił cały świat. Tango.

Hiszpańscy emigranci przywieźli z Europy flamenco i habanere, niemieccy wiedeńskiego walca, italijscy tarantele, polscy polkę i mazurka, na bazie właśnie tych tańców można szukać genezy powstania pierwszego tanga. I takie były ruchy pierwszych tancerzy, spontaniczne, pełne marzeń i tęsknoty rodzącej się gdzieś w głowach czekających na swoją kolej przed burdelami, podnieconych spotkaniem z kobietami mężczyzn. Dla których krótki akt seksualny miał zaspokoić ich potrzebę kontaktu z kobietą. To pewnie tam, wśród mężczyzn czekających na swoją kolej, narodził się pierwszy taneczny ruch, taki dzięki któremu tancerz, mógł zaimponować prostytutce, lub wzbudzić zainteresowanie innych przechodzących kobiet. Wśród dziesiątek cabaretos, w których mężczyźni spędzali swój wolny czas korzystając z wina i prostytutek, wewnątrz setek tanich burdelos które wypełnione były każdego razu, gdy do portu zawijały statki z wyposzczonymi marynarzami, którzy przez miesiące marzyli o gorącym ciele kobiet, gdy spędzano bydło do miasta, a pilnujący je gauchos (południowo-amerykańscy pasterze krów, odpowiednik amerykańskiego kowboja), z pełną pieniędzy kieszenią, płacili kobietom za krótkie chwile spełnienia, w upale południowo-amerykańskiego nieba, w gwarze portu wypełnionego skrzypieniem zacumowanych okrętów, w rżeniu koni ciągnących załadowane towarem wozy, wśród krzyków ładowaczy, upychających argentyńskie bogactwa na dziesiątki statków zdążających do Europy, wśród biedy i płaczu każdego z tych emigrantów, tęsknoty za krajem swoich urodzin. Wszystko to odpowiednio wymieszane, w odpowiednich proporcjach stało się miejscem narodzin najbardziej niezwykłego tańca, jaki stworzył człowiek.



Dzisiaj el Caminito jest również zapełnione ludźmi, większość to  turyści którzy licznie odwiedzają najsłynniejszą ulicę Buenos Aires, niektórzy siedzą na patios przy stolikach pijąc piwo, inni stoją w grupkach na rogach ulicy, tak samo jak wiek temu stali guapos, prawdziwi mężczyźni, marynarze, górnicy, gauchos, poszukiwacze złota – obserwując przechodzące muger (kobietę), i kiedy dostrzegali tą właściwą, podchodzili do niej i zaczynali prezentować przed nią siebie, prowokowali ją tanecznymi ruchami. Czasem pytali się:

- Seniorita, me permite este baile? (Czy zatańczy pani ze mną?)



Już później kiedy tango panowało na ulicy, wystarczyły gesty, w których guapo unosili znacząco głowę prezentując siebie, wskazywali na trotuar będący sceną taneczną. Jakże przypomina to świat ptaków, które tańczą przed samiczką, stroszą swoje piórka, ukazują jej swoje kolory, prężą ciało, napinając mięśnie, zapraszając dziobem do tańca, którego finałem ma być kopulacja. Podobnie było na el Caminito i innych ulicach zapełnionych biednymi emigrantami. Guapo wybierali swoją parega (partnerkę do tańca). Ale to one wówczas decydowały kogo wybrać, ich decyzja wśród guapo powodowała czasem rozlew krwi, jeśli było więcej chętnych na ładną kobietę, a wśród tej dysproporcji ilościowej między kobietami i mężczyznami, łapano za noże i lała się krew. Wygrywał silniejszy, tym bardziej imponując swoją męskością partnerce. W wieczornym upale dnia, w popołudniowym skwarze, w chłodzie nocy, na brukowanej ulicy, wśród dziesiątek małych cafeteri, cabaretos i burdelos rodził się taniec który miał odmienić świat. Tango.



W burdelu w Buenos Aries,

opowiada historię, Prostytutki

I mężczyzny który zakochuję się w niej

Najpierw jest pragnienie

Potem ……..pasja!

Potem ….. podejrzenie!

Zazdrość! Gniew!  Zdrada!

Gdzie miłość jest najwyższą stawką,

Tam nie można ufać,

Bez zaufania

Nie ma miłości

Zazdrość

Tak, Zazdrość! Aż do szaleństwa…….

Roxana!

Nie musisz ubierać tej sukienki dzisiejszej nocy,

Roxana!

Nie musisz sprzedawać swojego ciała każdej nocy….

Jej spojrzenie na twojej twarzy

Jej dłoń w twojej dłoni

Jej wargi pieszczą twoje ciało

To zbyt dużo abym mógł to znieść

Roxana!

Dlaczego moje serce płacze?

Roxana!

Uczucie z którym nie mogę walczyć

Jesteś wolna, możesz mnie opuścić

Ale nie oszukuj mnie

I proszę

Uwierz mi kiedy mówię

Kocham cię

Fragment „El Tango de Roxanne”

 z „Moulin Rouge!” filmu Baza Luhrmanna



Zrodziło się jak zawsze z pasji i namiętności tych mężczyzn dla których nie wystarczało tylko kilka minut bliskości z prostytutkami, z tanich burdelów. Zawsze nasza męskość pragnie kobiecego podziwu i tak pojawiło się tango w którym mężczyzna prowadził kobietę pokazując jej w tańcu swoją namiętność, męskość i podziw dla jej kobiecości. I rozpoczęła się gra, która była tylko tańcem, gdzie mężczyzna ukazywał jej siłę swojego ciała, zdobywał ją, a ona oddawała mu się na oczach publiki, uciekając i wracając i w końcu publiczność która obserwowała ten taniec, zapragnęła również oddać się temu drganiu, nie zważając na moralność, na konwenanse nienagannego zachowania narzuconego od wieków, zapragnęła  zatracić się w jego wirze, w prowokujących spojrzeniach, pieszczotliwych dotykach, w mocnych tanecznych ruchach naśladujących posiadanie kobiecego ciała, i w tych delikatnych imitujących oddawanie się mężczyźnie i nagle w jednym tańcu, którego narodziny odbywały się w bólach porodowych wśród jęków płaczących i tęskniących emigrantów, którego wodami porodowymi były soki złaknionych wyposzczonych męskich ciał, gdzie krew pierworodna obmywała krew lejącą się z ran innych zalotników, gdzie pierwszym krzykiem noworodka były dźwięki bandeonu, a pierwszymi wypowiedzianymi słowami były te wydobyte ze skrzypiec i fortepianu – ukazał się pierwotny taniec zakochanych, taniec samca i samicy, taniec bez blokad jakim była cywilizacja, czysty taniec dwojga pragnących siebie ciał.



Jest wiele genez tego tańca, ale siedząc na el Caminito, odczuwam tylko ten jeden, właściwy, prawdziwy, rzeczywisty, tak podobny to tego jak narodził się kiedyś z jazz. Tango ewoluuje do dnia dzisiejszego, jego największy moment triumfu, to zaakceptowanie go w Paryżu na początku XX wieku, gdzie przyjęto go entuzjastycznie i mimo że w wielu krajach tańczono go przez lata w ukryciu (nawet w Argentynie gdzie się narodził był przez wiele lat zakazany), nic już nie potrafiło zatrzymać jego ekspansji i świadomości tego że taniec pary może być przepełniony namiętnością i erotyką. Już po tym każdy kolejny taniec: twist, salsa, foxtrot, swing, rock and roll już tylko korzystały z rewolucji jaką stworzyło tango, stając się pierwszym tańcem pary, kobiety i mężczyzny, w czasie którego kręcono się w kóło w objęciu i w przytuleniu, i zezwolono aby iskry namiętności skrzyły się między tańczącymi. To pierwszy taniec gdzie dotyk ciał tancerzy stał się nakazem, a prowokacja erotyczna naturalnym krokiem tanecznym, i równocześnie przestał być nieprzyzwoitością, to pierwszy taniec kojarzący się bardziej z grą wstępną, z pieszczotami, flirtem jaki prowadzimy przed aktem seksualnym, i równocześnie przestano kojarzyć go ze sprośnością, to pierwszy taniec który sprowokował seksualną wolność i między innymi dzięki niemu udało się wywalczyć akceptację publicznych pieszczot przez zakochanych. Nie było łatwo, zaadaptować tango wśród ówczesnego społeczeństwa, gdzie publiczny pocałunek zakochanych był bardziej rozwiązły niż kobieca nagość, a przytulanie i zbliżanie się ciał w sposób jaki propagował to ten taniec, kojarzył się już z publiczną pornografią. Ale tango spowodowało że każdy chciał je zatańczyć, że zapominano o zasadach wpajanych przez rodzinę i kościół, że nie patrzono już czy kobiety obnażają swoją kolana, a guziki ze szczelnie zapiętej bluzeczki odpięte  są nieomal do biustu, nie patrzono już na tulącą się do mężczyzny kobietę jak na wszetecznice, nie rugano całujących się na ulicy zakochanych. Choć do rewolucji seksualnej była jeszcze długa droga, taneczne ruchy tanga wyzwoliły w nas demona seksualności na zawsze pokazując, że erotyka, namiętność i miłość mogą być częścią naszego codziennego życia. I wiem jedno, bez tych narodzin i bez tego bardzo dziwnego poczęcia w tanich burdelikach biedoty w Buenos Aires, nasz świat w jakim dzisiaj  żyjemy, byłby z pewnością dużo mniej kolorowy, niż ulica kolorów el Caminito w la Boca jednej z dzielnic Buenos Aires.
7-715-tango.jpg

newego_LARGE_t_641_105002511.JPG
 

catalana
 
Najpierw w Kanadzie, teraz w Hiszpanii.
I oby tak dalej!
  • awatar Durant: to twoje oko?
  • awatar catalana: @Durant:zawsze moje, zdjecie wtle tez
  • awatar asd: W Rosji też masowe aresztowania. : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

catalana
 
i to za kazdym razem, gdy sie z nia spotykam.
I to pomimo tego, ze jednak wierze w dobroc ludzka,w zdrowy rozsadek i choc odrobine refleksji.

A mimo to za kazdym razem czeka mnie rozczarowanie...
www.pudelek.tv/(…)Norwezki-PRZECHODZA-NA-ISLAM-za-b…
  • awatar Mid-century modern: "Glupota ludzka mnie poraza... Mnie twoja tez.. ..Twoja bierze sie z ignorancji...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

catalana
 
Organizacja Muzułmanie Przeciw Krucjatom (MAC) żąda wyznaczenia miast Bradford oraz Dewsbury w hrabstwie West Yorkshire oraz części Londynu na ich własność. Chcą wprowadzenia zasad szariatu i „integracji międzykulturowej”. Miałyby funkcjonować poza Brytyjskim prawem, co faktycznie oznacza utworzenie wysepek obcych państw na terenie Zjednoczonego Królestwa.
Lider MAC-u Abu Assadullah, który jest znany z notorycznego organizowania protestów i podburzania tłumu przeciw angielskiej policji ogłosił, iż: „Muzułmanie powinni utworzyć Islamskie emiraty w UK”. MAC chce również utworzenia na tych terenach własnych sądów oraz szkół muzułmańskich.

za
ndie.pl/muzulmanie-zadaja-3-miast-w-anglii-z-pra…
 

catalana
 
Chrześcijanka zwolniona z pracy na londyńskim lotnisku Heathrow w wyniku, jak uważa, kampanii nienawiści prowadzonej przez ekstremistów muzułmańskich, chce zaskarżyć pracodawcę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Nohad Halawi miała być oskarżana o „islamofobię” a także padać ofiarą systematycznego zastraszania, w tym gróźb, że trafi do piekła, jeśli nie przejdzie na islam. Halawi, która przez 13 lat udzielała porad klientkom kupującym luksusowe kosmetyki marki Shiseido w sklepie wolnocłowym World Duty Free, została zwolniona z pracy po tym, jak wyraziła wobec swych przełożonych niepokój spowodowany werbalnymi atakami ze strony współpracowników. Kobieta twierdzi, że przynosili oni do pracy Koran i próbowali nawracać ją na islam, rozdawali ulotki promujące terroryzm, a także wyrażali żal z powodu nieudanych zamachów bombowych w Londynie.
Halawi zaskarżyła decyzję o zwolnieniu w 2011 roku, jednak sąd oddalił jej skargę, argumentując, że wykonując tylko pracę zleconą nie była członkiem personelu sklepowego. Teraz jednak decyzję sądu zmieniono, zezwalając jej na apelację.

Zwracając się do zgromadzonych przed sądem dziennikarzy Halawi powiedziała, że psychiczne znęcanie się rozpoczęło się po tym, jak wstawiła się za chrześcijańską koleżanką, którą muzułmańscy członkowie personelu wyśmiewali z powodu noszenia na szyi łańcuszka z krzyżykiem: „Najpierw myśleli, że jestem muzułmanką, ponieważ pochodzę z Libanu, ale kiedy okazało się, że tak nie jest, zaczęli mi grozić”. Halawi, która przyjechała do Wielkiej Brytanii w 1977 roku, kontynuowała: „Mówili często, że 11 września należał się Amerykanom i żałowali, że zamachy w Londynie nie udały się. Kiedy pytałam, dlaczego nie wracają do swych krajów, skoro nie podoba im się Wielka Brytania, odpowiadali, że przyjechali na Zachód żeby nawrócić jak największą ilość osób na islam”. Halawi zdradziła też poufne szczegóły dotyczące lotniska Heathrow: „Wielu z nich zgłasza się tam do pracy w ochronie. To straszne. Kiedy widzą muzułmanina, przepuszczają go bez sprawdzania. Kiedyś myśleli, że mój mąż jest muzułmaninem i przepuścili go mówiąc: ‘bez obaw, to jeden z nas’. To ma być kontrola bezpieczeństwa na lotnisku”?
Halawi dodała: „Nigdy nie byłam rasistką ani przeciwniczką jakiejkolwiek religii. Mam wielu przyjaciół muzułmanów. Złożę apelację, gdyż uważam, że używanie religii jako karty przetargowej nie jest porządku. Oni zrujnowali życie moje i mojej rodziny. Nie mogę teraz znaleźć pracy i jestem zależna od pomocy rodziny i przyjaciół”.

Rzecznik sieci sklepów wolnocłowych World Duty Free odmówił komentarza w tej sprawie ze względu na „toczące się postępowanie”.


zahttp://www.dailymail.co.uk/(…)Christian-airport-worker-win…
 

catalana
 
Niemcy
Przywódca społeczności muzułmańskiej w Niemczech Aiman Mazyek powiedział, że niemieccy muzułmanie powinni otrzymać dwa dni wolnego w roku od rządu wtedy, kiedy wypadają ważne dla nich święta religijne.

Pomysł ten został skrytkowany przez rządzącą partię Angeli Merkel CDU, Unię Chrzescijańsko-Demokratyczną.

Mazyek oświadczył na łamach regionalnej gazety „Westdeutsche Allgemeine Zeitung”, że zapewnienie niemieckim muzułmanom oficjalnych dni wolnych podczas ramadanu jak też podczas święta ofiarowania, kiedy to każdy ojciec rodziny składa w ofierze owcę, barana, wielbłąda lub krowę, byłoby „ważną oznaką integracji jak też podkreśliłoby wagę tolerancjii w społeczeństwie”. Jednak niektórzy niemieccy konserwatyści mówią, że muzułmanie jako goście w kraju mają obowiązek dostosowania się do chrześcijańskich tradycji i zwyczajów panujących w Niemczech.

Wolfgang Bosbach, wpływowy polityk CDU odrzucił żądanie Mazyeka mówiąc, że w Niemczech nigdy nie było islamskiej tradycji. Bosbach dodał, że święta religijne Niemiec odzwierciedlają chrześcijańskie dziedzictwo tego kraju. Inny polityk z CDU, Patrick Sensburg, wezwał Niemców do okazywania szacunku świętom chrześcijańskim, jak też proponuje ograniczenia dotyczące robienia zakupów w niedzielę. Również Guntram Schneider, minister spraw społecznych Westfalii z SPD, wyraził swoje obawy dotyczące ekonomicznych kosztów dla Niemiec w wypadku dania muzułmanom dwóch dni oficjalnych świąt.

Australia
Australijskie linie lotnicze Qantas wycofały wieprzowinę ze swego menu podczas lotów do Europy. Stało się to po podjęciu współpracy z liniami Emirates ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Ponieważ wieprzowina jest uważana w islamie za nieczystą, dań ją zawierających nie będzie można zjeść na pokładzie samolotów mających międzylądowanie w Dubaju. Poza tym, również w zgodzie z zasadami islamu, nie będzie w samolotach serwowany alkohol. Wszystkie komunikaty na pokładzie będą podawane także po arabsku. Wcześniej Qantas współpracował z British Airlines i wówczas międzylądowanie było w Singapurze.

Rzecznik Qantas powiedział, że decyzja o usunięciu wieprzowiny będzie miała minimalny wpływ na menu. „Katering Qantas często odzwierciedla wpływy kulturowe czy religijne miejsc, do których latamy”, powiedział. „Na przykład podczas lotów do Chin podajemy potrawy z woka, a do Singapuru wybór kluseczek”.


Syria/Birma
Islamiści z Syrii próbowali przemycić muzułmańskich ekstremistów do Birmy (Myanmar)”, podaje libański portal NOW.

Według informatora NOW, „podjęto wiele prób wysłania dżihadystów do Myanmaru, do pomocy naszym braciom. Nawiązano kontakty z grupami islamskimi w Pakistanie, Indiach i innych pobliskich krajach, w celu organizacji podróży [dżihadystów] do Myanmaru”. Informator dodal jednak, że wysiłki te spełzły na niczym.
 

catalana
 
egipski szejk Ishaq Huwaini opowiada o tym, jak niewiernych jeńców – czy też używając kolejnego pojęcia z Koranu, ghanima albo „łupy wojenne” – należy rozdzielać między dżihadystów, zabierać na „targ niewolników, gdzie sprzedaje się niewolnice i konkubiny”. On również nazywał owe kobiety „tym, czym zawładnie twa prawica”, mówiąc: „Idziesz na targ i sobie ją kupujesz, ona zostaje wtedy twoją prawną żoną – ale bez żadnych umów, opiekunów i tych wszystkich utrudnień. Ulemowie są co do tego zgodni”.

Innymi słowy, jeśli zapragnę mieć niewolnicę seksualną, to pójdę sobie na targ, wybiorę sobie jakąś samicę i sobie ją kupię.

Nawet niektóre muzułmanki popierają gwałty na niemuzułmankach w świetle prawa. Kuwejcka aktywistka polityczna Salwa al-Mutairi na przykład prowadzi kampanię na rzecz przywrócenia instytucji niewolnictwa. Opublikowała w Internecie filmik, w którym tłumaczy, jaką odpowiedź otrzymała od największych autorytetów Mekki, świętego miasta islamu na temat prawomocności niewolnictwa seksualnego. Mutairi tłumaczy:

„Muzułmańskie państwo najpierw musi zaatakować państwo chrześcijańskie – przepraszam, jakiekolwiek niemuzułmańskie państwo – by następnie wziąć je w niewolę. Czy to zabronione? Nic z tych rzeczy – w islamie niewolnictwo seksualne w ogóle nie jest zakazane. Wręcz przeciwnie, zasady dotyczące niewolnic seksualnych są inne niż w przypadku wolnych kobiet [tzn. muzułmanek]: ciała tych drugich muszą być całkowicie zakryte poza twarzą i dłońmi, podczas gdy niewolnice seksualne chodzą nago od pasa w górę – różnią się od wolnych kobiet. Wolne kobiety należy oficjalnie zaślubić z mężem, a niewolnicę seksualną się po prostu kupuje”.

Kuwejcka aktywistka proponuje też konkretne rozwiązania: „Na przykład na wojnie w Czeczenii bez wątpienia brane są w niewolę rosyjskie niewolnice seksualne. Tak więc możesz tam pojechać, kupić sobie kilka i sprzedać tu w Kuwejcie; to dużo lepsze, niż żeby nasi mężczyźni mieli wchodzić w zakazane relacje seksualne. Nie widzę w tym najmniejszego problemu”.

Przykłady można by mnożyć bez końca. Chodzi po prostu o to, że zeszłotygodniowa fatwa pozwalająca dżihadyjskiej „opozycji” porywać i gwałcić niesunnickie Syryjki nie jest odosobnionym przypadkiem takiego myślenia w islamie, nie jest to też żadna lokalna aberracja.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: co prawda na mniejszą skalę ale tak też robili Niemcy i Japończycy w czasie wojny z kobietami "podludzi"
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Louve: zadawanie się z Żydówką groziło śmiercią dla Niemca.
  • awatar catalana: W przypadku muzulmanow-gwalcenie, banie w niewole niemuzulmanki to czyn chwalebny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

catalana
 
Syria

Salaficki szejk Yasir al-‘Ajlawni, mieszkający od 17 lat w Damaszku Jordańczyk, w ubiegłym tygodniu opublikował na YouTube film, w którym oświadczył, że zabiera się do wydania „prawomocnej fatwy” dającej (w oczach islamu) muzułmanom walczącym przeciwko świeckiemu prezydentowi Basharowi Assadowi i dążącym do wprowadzenia szariatu prawo „porywania i uprawiania seksu” ze wszystkimi niesunnickimi kobietami. W szczególności dotyczy do przedstawicielek odłamu, z którego wywodzi się sam Assad, a mianowicie alawitek, jak i druzyjek i wielu innych – zasadniczo wszystkich kobiet, które nie są sunnitkami, ani nawet muzułmankami.

Szejk nazwał owe Bogu ducha winne kobiety używając prawnego, arabskiego terminu melk al-yamin, który wywodzi się z Koranu, a którym określa się tam po prostu niewolnice seksualne niemuzułmańskiego pochodzenia. W Koranie 4:3 muzułmanie otrzymują nakaz: „Żeńcie się zatem z kobietami, które są dla was przyjemne – z dwoma, trzema lub czterema. Lecz jeśli się obawiacie, że nie będziecie sprawiedliwi, to żeńcie się tylko z jedną albo z tymi, którymi zawładnęły wasze prawice”. Islamscy ulemowie czy też „uczeni” jednomyślnie zgadzają się, że zgodnie z islamskim prawodawstwem kobiety „którymi zawładnęły wasze prawice” to po prostu seksualne niewolnice. Dalsze badania językoznawcze pokazują, że postrzegane są one raczej jak zwierzęta lub rzeczy niż istoty ludzkie. Stąd nieludzkość tej fatwy.

Jordański szejk Yasir al-‘Ajlawni bez wątpienia nie jest pierwszym, który zalegalizował ostatnio gwałty na kobietach innego wyznania niż islam. Z różnych stron muzułmańskiego świata coraz częściej docierają wezwania do porywania i gwałcenia niemuzułmanek.

Kilka miesięcy wcześniej saudyjski kaznodzieja Muhammad al-Arifi również wydał fatwę zezwalającą dżihadystom na kilkugodzinne „małżeństwo celem pożycia” z trzymanymi w niewoli Syryjkami tak, „aby każdy z bojowników miał swoją kolej” – co w innych częściach świata znane jest pod nazwą gwałtu zbiorowego.


Arabia Saudyjska

Najwyższy rangą islamski duchowny Arabii Saudyjskiej szejk Abdul Aziza ibn Abdullah wezwał do "usunięcia" kościołów z Półwyspu Arabskiego.

To region tradycyjnie islamski. Konieczne jest zniszczenie tam wszystkich kościołów - oświadczył.
"Gazeta Wyborcza" przypomina, że świątynie katolickie funkcjonują m.in. w Kuwejcie, Omanie, Bahrajnie, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W królestwie saudyjskim pracuje też około półtora miliona katolików, w większości Filipińczyków.

A ja przypomne, ze wczesniej Polwysep Arabski zajmowali Zydzi.I co teraz panie imamie?


-----

Brytyjka może spędzić rok w więzieniu w Abu Dhabi za wypicie lampki wina w towarzystwie żonatego mężczyzny.
Nauczycielka pracująca obecnie na kontrakcie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich twierdzi, że mężczyzna, Syryjczyk, został jej przedstawiony przez znajomego. Po wspólnym zjedzeniu posiłku znajomy kobiety opuścił dom Syryjczyka. Zaraz potem została aresztowana.

Brytyjka stanęła przed sądem oskarżona o przebywanie w jednym pomieszczeniu z mężczyzną, który nie jest jej mężem ani bliskim krewnym oraz o picie alkoholu bez pozwolenia.

W czasie rozprawy okazało się, że Syryjczyk w zeszłym tygodniu po sprzeczce wyrzucił żonę z mieszkania. Udała się ona na komisariat gdzie złożyła skargę na zachowanie męża. Nazajutrz po przyjęciu zgłoszenia policjanci odwiedzili do Syryjczyka, gdzie zastali go pijącego wino  z Brytyjką, której imię i nazwisko nie zostało podane do publicznej wiadomości.

Żona Syryjczyka nalegała na wniesienie oficjalnej skargi po tym jak dowiedziała się, że jej mąż pił alkohol z inną kobietą. Jeśli w świetle rygorystycznego prawodawstwa opartego na prawie szarłatu nauczycielka okaże się winna, może zostać skazana nawet na rok wiezienia.

Ekspert prawa Emiratów mówi, że “za przebywanie sam na sam z mężczyzną, który nie jest jej mężem Brytyjka może spodziewać się wyroku od miesiąca do roku pozbawiania wolności”. Dodaje, że „podobnie jak w innych oskarżeniach o spożywania alkoholu postępowanie jest podejmowane tylko wtedy, kiedy ktoś składa oficjalną skargę, ponieważ wtedy policja musi zareagować.”

Ta sprawa podkreśla paradoksy codziennego życia w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, które mają reputację stolicy rozrywki na Bliskim Wschodzie pomimo panującej w nich restrykcyjnej islamskiej kultury.

Syryjczyk nie zostanie ukarany za przebywanie sam na sam z kobietą  jako, że dla mężczyzny nie jest to zabronione jednak został zatrzymany pod innymi zarzutami.


USA

Strażnicy starli się w z osadzonymi w więzieniu w amerykańskiej bazie Guantanamo. Próbowali przenieść do pojedynczych cel więźniów, którzy prowadzą protest głodowy. Wtedy doszło do zamieszek.

Osadzeni zaatakowali ich zaimprowizo­wa­ny­mi narzędziami, wówczas strażnicy zaczęli strzelać w powietrze - pisze foxnews.com.
Według władz wojskowych w Miami nikt nie został poważnie ranny.
Strażnicy powinni negocjować z więźniami. Strajk został sprowokowany decyzją o odebraniu osadzonym ich egzemplarzy Koranu, a także konfiskatą  zdjęć i listów od rodzin - tłumaczą adwokaci osadzonych.

W Guantanamo przebywa obecnie 166 osadzonych.
  • awatar gość: Ja tego nie ogarniam!!!Myslam ze dinozarly wyginely,nie prawda, te prymitywne gady po prostu jaja sobie z nas robia.Wchodza z buciorami do europy, wyglaszajac swoje poglady religine daja nam zrozumienia ze bedziemy nastepni.....smiejac sie przy tym w twarz! Nie bedzie niemiec plul nam w twarz.....ni dzieci nam germanil.....a przeprasza kurw# jego mac, co chce zrobic arab??!! Europa, pieprzona spiaca krolewna, obudzi sie jak arab zacznie ja ruchac!!!Trzecia wojna swiatowa tuz tuz, wierzyc sie niechce ze ludzie sa tacy naiwni i tepi.....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

catalana
 
Za Femen´em nie przepadam, ale tym razem maja racje.
Ugrupowanie MWAF (Muslim Women Against Femen, Kobiety Muzułmańskie Przeciwko Femenowi) twierdzi, że przeprowadzane półnago protesty aktywistek Femenu nikomu nie pomagają i że kobiety muzułmańskie nie potrzebują, żeby je ktoś ratował. W liście otwartym członkinie MWAF poskarżyły się, że mają już dosyć uprzywilejowanych kobiet utrwalających stereotyp kobiet muzułmańskich, kobiet o innym niż biały kolorze skóry i zamieszkujących półkulę południową jako istot uległych, bezwolnych, bezradnych i pilnie potrzebujących zachodniego „postępu”.    

Przewodnicząca Femenu Inna Szewczenko wzbudziła też wściekłość muzułmanek mówiąc, że członkinie MWAF piszą na swych plakatach, że nie potrzebują wyzwolenia, ale w ich oczach wyczytać można prośbę: ‘pomóżcie mi’. Szewczenko opublikowała odpowiedź, w której wydaje się wyciągać w kierunku MWAF rękę do zgody… w pewnym sensie. Oto ona:
W  liście w ogóle nie używa się feministycznej retoryki, oskarżają nas o rasizm. Ponieważ urodziłam się w republice postsowieckiej [na Ukrainie], wiem że dyktatury często promują oficjalne stanowisko rządu, dowodząc, że jest rzekomo wspierane przez zwykłych ludzi.  

Nie przeczę, że niektóre muzułmańskie kobiety twierdzą, że są wolne, a hidżab to ich własny wybór, a nawet prawo. Tak więc siostry (wolę zwracać się do kobiet, chociaż wiem, że za nimi stoją brodaci mężczyźni z nożami): mówicie, że jesteście przeciwko Femenowi, ale my jesteśmy tu i dla was i dla nas wszystkich, ponieważ kobiety są współczesnymi niewolnicami i nie ma to nic wspólnego z kolorem skóry. Mówicie, że żyjecie tak, jak same chcecie. Będąc piątą żoną w haremie, można co najwyżej być ulubioną żoną… prawda?

Twierdzicie, że mówimy o was tylko dlatego, że irytują nas brodaci mężczyźni modlący się pięć razy dziennie. Mamy wystarczająco wielu brodatych drani w naszej części świata. Broda patriarchy Wszechrusi Cyryla wygrałaby w konkurencji „święte brody”, a niektórzy twierdzą, że dzięki nieustannej łączności z Bogiem modli się on aż 30 razy dziennie.

Siostry, nie obchodzi nas, ile razy dziennie modlą się wasi mężczyźni, ale bardzo nas obchodzi, co robią w przerwach między modlitwami. Obchodzi nas przemoc i agresja, obchodzi nas to, że wasi ojcowie, bracia i mężowie gwałcą i zabijają, że wzywają do kamieniowania waszych sióstr, że palą ambasady i to wszystko w imię Allacha!

W naszych akcjach atakujemy tych, którzy nieustannie uciskają kobiety, zamykają je, upokarzają, gwałcą i biją, niezależnie od tego, czy są religijni czy nie. Ale jeśli postępują tak w imię religii, możemy im tylko powiedzieć, że ich religia nie jest warta funta kłaków.

Nigdy nie wspominałybyśmy o Allachu, Jezusie i innych wymysłach, gdyby te wymysły nie naruszały praw człowieka. Twierdzicie, że narzucamy wam ideały pochodzące z naszej części świata i że wy ich nie potrzebujecie. Idea wolności nie ma nic wspólnego z narodowością czy kolorem skóry. Nie ma jednego zestawu praw dla Europejczyków i innego dla Arabów czy Amerykanów, te prawa są uniwersalne. Będziemy walczyć za nas wszystkie, o nasze prawo do wolności.  

Będziemy walczyć razem z wami, z arabskimi kobietami, takimi jak Aliaa Elmahdy [egipska aktywistka działająca w Internecie], jak Amina i takimi jak wy, mam nadzieję. Możecie założyć tyle chust ile chcecie, o ile wolno wam jutro zdecydować, że chcecie je zdjąć, a potem, że znowu chcecie je założyć. Nie zaprzeczajcie jednak, że istnieją miliony kobiet, pod chustami których czai się strach, nie zaprzeczajcie, że miliony waszych sióstr są gwałcone i zabijane, bo nie chcą podporządkować się życzeniom Allacha. Jesteśmy tu po to, by o tym krzyczeć.    

Oskarżacie nas o islamofobię; całkiem niedawno nienawidzący gejów katolicy oskarżali nas o chrześcijanofobię. Tak, boję się wszystkich waszych religii, ponieważ wszystkie mają krew na rękach. Jestem ateistką i nie mogę oskarżyć was o fobię przeciwko ateizmowi, ponieważ nie ma się w nim czego obawiać. Osobiście macie prawo wierzyć, w co chcecie, tak samo jak ja, ale dopóki w waszej religii są kamienie, naboje i krew, będziemy z nią walczyć.

Często marzy mi się świat, w którym religie obecne są tylko w prywatnych domach czy kościołach, a poza tym ich nie widać. I wiecie co wtedy widzę? Świat bez masakr dokonywanych na Serbach, Chorwatach i muzułmanach, świat bez 11 września i 7 lipca , bez polowań na czarownice, bez zamachowców-samobójców, bez Talibów, konfliktu palestyńsko-izraelskiego, bez prześladowań Żydów – „morderców Chrystusa”, bez zamieszek w Irlandii Północnej, bez krucjat, publicznych egzekucji bluźnierców; świat, w którym nie chłoszcze się kobiecej skóry za zbrodnię odsłonięcia choćby jej skrawka.

Do zobaczenia na linii frontu!





Za  www.euroislam.pl/(…)przywodczyni-femenu-odpowiada-m…
 

catalana
 
Kilka miesięcy po zamachu z 11 września Margaret Thatcher napisała artykuł dla “New York Timesa”, w którym znalazło się kilka słów na temat islamu. Oto ten fragment:

„Być może najlepszym porównaniem będzie tu wczesny komunizm. Dzisiejszy islamski ekstremizm, podobnie jak bolszewizm w przeszłości, jest doktryną zbrojną. Jest agresywną ideologią, promowaną przez fanatycznych, dobrze uzbrojonych wyznawców. I tak jak komunizm, wymaga wszechstronnej, długofalowej strategii pokonania go.”
 

catalana
 
Arabska Wiosna wciąż trwa. Rewolucja zaczęła się w grudniu 2010, ale jeszcze dziś możemy mówić o  Arabskiej Wiośnie w Syrii. Zmiany oczywiście są, ale poza obaleniem dyktatorów, są to zmiany na gorsze , do głosu dochodzą bowiem ugrupowania ortodoksyjne.  W krajach północnej Afryki, które były bardziej laickie niż muzułmańskie, np. Tunezja, Maroko czy Egipt prawo szariatu nie było głównym prawem obowiązującym, to były kraje turystyczne otwarte na Europę i europejskie zwyczaje, tam kobiety miały dużą swobodę - nie chodziły w abajach, mogły nosić europejskie stroje. Prezydent Egiptu Hosni Mubarak zakazał nawet kobietom zakrywania twarzy. W Tunezji dziewczyny nosiły miniówki, paliły papierosy na ulicy, itp. Po rewolucji do głosu doszły konserwatywne odłamy polityczne, które chcą powrotu do muzułmańskiej tradycji w życiu państwowym, czyli szariatu. Powrócili fundamentaliści muzułmańscy, którzy przed rewolucją nie mieli w tych państwach silnego zaplecza politycznego. Podobnie w Libii - po ogłoszeniu I Tymczasowego Rządu powrócili  do kraju ludzie, którzy uciekli, kiedy rządził tam Kadafi, bo on nie tolerował fundamentalistów. Do głosu dochodzą więc siły bardzo ortodoksyjne. Europie widziałam mnóstwo zakwefionych Arabek, które przyjechały tu na shopping - mimo że były w europejskich krajach i nie musiały zasłaniać twarzy, nie rezygnowały z chust. Jest jednak też pewna część bardziej nowoczesnego społeczeństwa, która nie przywiązuje takiej wagi do tradycyjnego stroju. Widać to doskonale, np. w samolocie, do którego wsiadają ubrani po arabsku pasażerowie a wysiadają już w strojach europejskich. Jednak zdecydowana większość przyjeżdżając do Europy nie zmienia ani wyglądu, ani zachowania. To są tradycje religijne i rodzinne. Zresztą, jeśli kobieta pochodzi z tradycyjnej rodziny, to wiadomo, że nawet jak przyjeżdża do Europy, to musi jej towarzyszyć męski opiekun - mahram, a więc ona tak naprawdę wciąż funkcjonuje w relacjach obowiązujących w jej kraju. W Arabii Saudyjskiej kobieta nawet się sama nie odprawi na lotnisku, nie jest więc w stanie nigdzie też sama polecieć - musi być z nią mahram.Kiedy mieszkałam w krajach północnej Afryki, chodziłam w krótkich spódnicach, podobnie jak tamtejsze muzułmanki, np. Libijki, Tunezyjki. Im bardziej jednak przemieszczamy się w stronę Bliskiego Wschodu, tym bardziej sytuacja kobiet, według naszych standardów, jest niekorzystna. W Arabii Saudyjskiej nosiłam dżinsy i podkoszulki, ale na to oczywiście czarną abaję, która musiała być długa aż do ziemi, żeby nawet kawałek ciała nie był widoczny - zakryte kostki nóg i długie rękawy, nieraz aż po czubki palców. Na lotnisku w strefie tranzytowej można się dopiero przebrać w strój bardziej europejski i zdjąć abaję. Bez niej nie można wyjść na ulice saudyjskich miast.


 Muzulmanskifeminizm jest zupełnie inny od naszego, przede wszystkim dlatego, że tamtejsze kobiety walczą o całkowicie inne sprawy niż feministki europejskie czy amerykańskie, o rzeczy dla nas podstawowe, jak możliwość wyjścia samej z domu, możliwość prowadzenia samochodu. W "Arabskiej księżniczce" opisałam autentyczną historię, kiedy 17 czerwca 2011 roku saudyjskie kobiety wyjechały na miasto, same prowadziły samochody - można filmik z tego wydarzenia zobaczyć na YouTube. Europejskie feministki wychodzą na ulicę manifestować, arabskie idą na uniwersytet  - w tym kierunku zmierza arabski feminizm. Tak się dzieje, np. w Arabii Saudyjskiej - ponad 80 proc. tamtejszych studentów to kobiety.
Decyzje i wyborymężczyzn sankcjonuje prawo, jeśli mężczyzna zabroni kobiecie czegokolwiek, ona nie ma praktycznie żadnej instancji, do której mogłaby się zwrócić, a bunt czy niepodporządkowanie się woli męża, ojca czy brata może się skończyć dla buntowniczki bardzo źle, nawet śmiercią. Kobieta ma prawo do rodzenia dzieci i najczęściej to jej jedyne prawo. Dom, mąż i dzieci. W wielu prowincjonalnych saudyjskich miastach na ulicy nie widuje się w ogóle kobiet. Nie dlatego, że ich tam nie ma, ale dlatego, że nie mogą wychodzić z domu.Ale też wykształcone na Zachodzie Arabki, które poznały inny model życia, wracają do swojego kraju i poddają się zasadom, które w nim rządzą. Tu mają wystawne rezydencje, zamożnych mężów, a że nie mogą prowadzić samochodu? Szukaniem miejsca parkingowego zamiast nich zajmuje się jeden z kilku szoferów. Chustę zakładają przed wyjściem z domu i zdejmują tuż po wejściu do klimatyzowanego biura. To jest ich złota klatka. W Arabii Saudyjskiej nie raz uczestniczyłam w przyjęciach, na które te Arabki, które na co dzień chodzą ubrane w abaje przychodziły  w tak wydekoltowanych sukienkach, że w Europie byłyby uznane za odważne. Paliły papierosy, piły alkohol i bawiły się w najlepsze. Taki dualizm arabskich elitArabki ze względu na klimat szybciej się starzeją, dlatego bardzo o siebie dbają. Tam jest bardzo dużo różnego rodzaju gabinetów odnowy biologicznej, gabinetów medycyny estetycznej oraz klinik chirurgi plastycznej. Tamtejsze kobiety wcześnie też wychodzą za mąż i nierzadko pierwsze małżeństwo jest nieudane i kończy się fiaskiem. Dość często zdarza się, że dojrzałe już kobiety chcą po rozwodzie ponownie wyjść za mąż i wówczas poprawiają nie tylko nos czy usta, ale jest to kompleksowe poprawianie urody. Medycyna estetyczna to w Arabii Saudyjskiej niesamowity biznes, bo oprócz tego, że tamtejsze dziewczyny chcą, podobnie jak ich rówieśniczki na całym świecie być piękne, to jeszcze mają pieniądze

Czytaj więcej na www.styl.pl/(…)news-feminizm-po-arabsku,nId,nPack…
 

catalana
 
Koran jest uważany przez muzułmanów nie za dzieło Mahometa, lecz obja­wienie Allaha przekazane ludziom za pośrednictwem Proroka. Owo samo-objawiające się Słowo Boga jest jedyne, doskonałe, niezmienne, ostatecznie skończone. Wyznawcy islamu wierzą, że ich święta księga nigdy nie była po­prawiana i nie ewoluowała w czasie.
Zgodnie z islamską tradycją Mahomet otrzymywał od Allaha, za pośrednictwem Archanioła Gabriela, objawienia, które słowo w słowo zachowywał w pa­mięci. Przekazywał je swoim towarzyszom, a ci przechowywali je w stanie nie­naruszonym "na liściach palmowych, płaskich kamieniach i w sercach ludzkich". Wkrótce po śmierci Proroka (zmarłego, przypomnijmy, w 632 roku), za panowania trzeciego kalifa Usmana (644-656) Koran został spisany i od te­go czasu obowiązuje jedyna i niezmienna kanoniczna formuła świętej księgi.
Trzy najstarsze egzemplarze Koranu, jakie istnieją dziś na świecie, znaj­dują się w Muzeum Topkapi w Stambule, w Bibliotece w Taszkiencie oraz w British Library w Londynie. Tymczasem w meczecie w Sanaa odnaleziono wiele manuskryptów Koranu starszych od najstarszych znanych do tej pory.
 Profesor Stephen Humphreys z Uniwersytetu w Santa Barbara uważa, że historyzacja Koranu spowoduje delegalizację całego wspólnego doświadcze­nia społeczności islamskiej, którą powołał do istnienia i kształtował właśnie Koran. Według niego, jeśli okaże się, że święta księga muzułmanów nie jest nie­zmiennym Słowem Boga, lecz tylko pod­legającym ewolucji historycznym świa­dectwem epoki, wówczas czternaście wieków islamskiej historii okaże się bezsensowne.

          Wydana w 1981 roku "Encyklopedia islamu" stwierdza, że roli Koranu w mahometanizmie nie da się porównać do roli Biblii w chrześcijaństwie. Jest ona znacznie donioślejsza i jeśli na miejscu byłyby jakieś porównania, to należa­łoby powiedzieć, że Koran dla islamu jest tym samym, kim Chrystus dla chrześcijaństwa. Tak jak Chrystus był Słowem, które stało się ciałem, tak Ko­ran jest Słowem Boga, które stało się tekstem. Analfabetyzm Mahometa peł­ni tą samą rolę, co dziewictwo Maryi - podkreśla objawiony charakter Sło­wa. Forma i treść Koranu są jakby odpowiednikiem ciała Chrystusa.
O ile Nowy Testament, zwłaszcza od początku XX wieku, stał się obiek­tem intensywnych badań metodami historyczno-krytycznymi, wśród któ­rych wymienić można Formgeschichte (historię form), Redaktionsgeschichte (hi­storię redakcji) czy Wirkungsgeschichte (historię efektów) - i wyszedł z tego egzaminu zwycięsko, tzn. jego historyczna wiarygodność nie została podwa­żona, a przesłanie chrześcijańskie nie uległo na skutek tych badań reinter­pretacji, o tyle Koran nie został jeszcze poważnie poddany takiej próbie. Trudno powiedzieć zresztą, czy by ją wytrzymał, biorąc pod uwagę zwłaszcza obowiązujące w islamie podejście do tej księgi (notabene przypominające sto­sunek członków fundamentalistycznych sekt protestanckich do Biblii).
 

 

Kategorie blogów