Wpisy oznaczone tagiem "na poważnie" (15)  

jamniczek-pl
 
wyobrazsobie.jpg


-*-

A na poważnie.
Nie istnieje osoba, która byłaby w stanie wyobrazić sobie nieskończoność.
  • awatar renaciura: 'Bóg karze nas za to czego nie umiemy sobie wyobrazić.' S. King Mój ulubiony cytat ostatnio.
  • awatar jamnick: @renaciura: natomiast King to jeden z trójki moich ulubionych pisarzy. Niestety nie kojarzę cytatu, żeby zrozumieć jego przekaz trzeba nawiązać do treści książki.
  • awatar renaciura: 'Ręka Mistrza' Dla mnie zdanie to jest uniwersalne. Najgorsze rzeczy dzieją się nam gdy się ich nie spodziewamy i w sposób, którego nie przewidzieliśmy.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

pekniete.zwierciadlo
 
The.End.:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jamniczek-pl
 


___

Jeżeli ktoś uważa ten utwór za monotonny zapraszam od 1 min. 40 sekundy.
Dziękuję. :)
 

wiedzma69
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Paskudna Małpa:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

tak-zostanie
 
Znowu mam problemy z wyrażaniem tego co czuję. Niby to wiem i dlaczego(dużo się nad tym zastanawiam), jednak nie jestem w stanie tego opisać. Brakuje słów, umysł staje się pusty. Chcę napisać o pewnej osobie -- nie wiem co o niej myślę, chociaż przed chwilą dokładnie i racjonalnie przeanalizowałam jej ostatnie zachowania. Chcę napisać o pewnej sytuacji -- nie wiem jak to skomentować. Chcę kiedyś móc mówić to co czuję i myślę. Nie bać się chichotów. Być sobą i być akceptowaną -- to moje marzenie.
Teraz jest ważny okres w moim życiu. Jeżeli uda mi się przełamać wstyd i nieśmiałość, odrzucić strach zrobię milowy krok. Dla większości pewnie to będzie śmieszne, że taka "stara dupa" jak ja(prawie dziewiętnaście lat na karku) jedyne co chce zrobić to życzyć chłopakowi który jej się podoba powodzenia. I oczekiwać uśmiechu. Szczerego uśmiechu, który nie wyszydza. Chciałabym być na tyle odważna, żeby to zrobić.
Ostatnio poruszyły mnie dwie rzeczy. Pierwsza to podawanie śroków poronnych w Rosji. Albo płacisz albo twoje dziecko umiera. Nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić.
Druga to wokalista Joy Division. Chory na padaczkę, nafaszerowany lekami tworzył coś niezwykłego. Przerażającego, przejmującego i okropnego. Teraz wiem dobrze, dlaczego przypisywano chorym kontakt z siłami nadprzyrodzonymi. Jaki on musiał być odważny.
 

dextella
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dextella
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gosc1000
 
tysiak: no szok informacja dzisiejszego dnia... Lepper nie żyje
lepper.jpg

Można było go kochać lub nienawidzić, popierać lub wyśmiewać ale każdy o nim słyszał. Ja pamiętam go jak w gumiakach wysypywał zboże a potem był wiceministrem...
 

lodowa
 
Floe:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

complications
 
Swarley: Drugą sprawą jest cała "szopka" związana z ustalaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej. Dla mnie, młodego człowieka jest to robienie "show" w celu zaistnienia w mediach, a także częściowe przerzucanie winy z jednych na drugich. Przecież już na samym początku strona Polska mogła porozumieć się ze stroną Rosyjską. Dlaczego więc właśnie teraz pojawiło się takie oburzenie z obu stron?

Niekiedy chciałabym obudzić się w innym świecie. W świecie, gdzie wszyscy ludzie są dla siebie życzliwi, chętnie pomagają sobie. W świecie bez problemów. Mam nadzieję, że w przyszłość będzie lepsza, a te wyobrażenia o idealnej rzeczywistości nie będą tylko snem.
 

complications
 
Swarley: Oburza mnie fakt, że w ostatnim czasie coraz więcej osób znęca się nad zwierzętami. Chociaż wcześniej oczywiście także odnotowywano takie przypadki, dlaczego właśnie teraz media zaczęły się tym interesować? Z jednej strony jest to dobre, z drugiej jednak nie. Dlaczego nie? Dlatego, że właśnie przez ten szum będziemy odnotowywać wzrost takich brutalnych zdarzeń. Mam nadzieję, że przestępcy  będą mieli się czego obawiać. To tylko kwestia czasu, wzrosną kary za znęcanie się nad zwierzętami. Przecież one też czują.
 

gosc1000
 
*Seks-skandal w ostródzkim gimnazjum. Pięć dziewcząt zaszło w ciążę prawdopodobnie po grupowych orgiach. Orgiach, które przez samych uczniów określane są zabawą w słoneczko lub w gwiazdę (dziewczyny kładą się na podłodze głowami do siebie, tworząc słoneczko. Chłopacy kolejno odbywają stosunek z każdą z nich. Przegrywa ten chłopak, który jako pierwszy osiągnie orgazm i wytrysk.)*

Pięciuset uczniów i przez ostatnich osiem lat ani jednej młodej matki. W tym roku, nagle jest ich aż pięć. I choć dyrekcja nie widzi w tym nic nadzwyczajnego, w mieście aż huczy od plotek na temat orgii gimnazjalistów.

W zabawie według uczniów, wygrywa ten, który ostatni zakończy stosunek. I to właśnie w czasie jednej takich orgii miało zajść w ciążę pięć uczennic.

Ostródzki przypadek nie szokuje psychologów, którzy przyznają, że dzieci czerpią przykład z dorosłych. Prokuratorzy i policjanci bezradnie rozkładają ręce, bo uczennice powyżej piętnastego roku życia w sprawach łóżkowych przez prawo traktowane są jak dorosłe. Ale jak pokazuje ten przykład, do dorosłości brakuje im wiele.



nóż sie w kieszeni otwiera...
  • awatar Zamota: Ja pierdole.. Szkoła nic z tym nie zrobi, bo co? To jakaś paranoja.
  • awatar Zamota: Nóż..? SEKATOR >:d i hiper wielki tampon.
  • awatar Princess Gypsy: o ja pierdzielę :s
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

cocoon
 
Ostatnio zauważyłem bardzo dziwną rzecz. Mianowicie, niektórzy ludzie nie umieją nawiązać rozmowy na każdy temat - kurczowo trzymają się tego jednego, jedynego, na którym się znają i rzadko postanawiają z niego schodzić. Nie muszę tutaj wspominać, jaka trudna i ciężka jest z tymi osobami rozmowa. Owy problem(?) zauważyłem (jak na razie) u pięciu osób: cztery z nich są (ostro) po czterdziestce, ta ostatnia zaś ma tyle wiosen co ja - zaledwie czternaście. Te osoby to:

- mój(stfu) ojciec: umie gadać jedynie o elektronice/bawić się w Wujka Dobrą Radę

- mój nauczyciel od dodatkowego angielskiego: jego specjalnością jest zamęczanie mnie wywodami na temat studiowania za granicą, dobrych liceum i ogólnie, przyszłości (naturalnie jestem mu za to bardzo wdzięczny, ale uważam, że koleś zdecydowanie przesada. W sumie to trochę obrzydził mi to całe liceum z maturą międzynarodową oraz doprowadził do tego, że już nigdy nie przyjdę na jego lekcję przed czasem. Ze strachu)

- nauczycielka od polskiego w szkole: niech ktoś mnie poprawi, ale według mnie jest przesadą, jeśli kobieta w mikołajki klasowe prawie nic się nie odzywa, a jeśli już, to jest to jakaś wzmianka o nowym konkursie humanistycznym(sic sic sic!)

- mój kolega: nie, żebym go nie lubił ale czasem naprawdę zachowuje się jak ameba. A poza tym, każdego by irytowało, gdyby co trzeci dzień słyszał (kolejny, 50. chyba raz!): "Ej, ciekawe, za ile lat grafika będzie taka dobra..." albo: "Ej, a wiesz, że XBOX..."

- moja korepetytorka z matmy: zawsze uważałem ją za babkę bardzo trzeźwą i "dzisiejszą" jak na swój wiek, ale gdy na trzeciej pod rząd usłyszałem o psach i kotku jej przyjaciółki, zacząłem tracić w nią wiarę. Ok, lekcje mamy raz na tydzień, ale skoro pamięta, jaki jest kwadrat liczby 17, jakoś nie chce mi się wierzyć, że spowodowane jest to słabą pamięcią (a poza tym, nie ma takiego czegoś jak matematyk ze słabą pamięcią... Chyba)

Tak więc, reasumując - ze względu na kolegę w tym zestawieniu, nie mogę powiedzieć, ze ten "problem" dotyka jedynie osób dorosłych/starszych. Raz, że na razie zauważyłem to tylko u pięciu osób; dwa, że przecież mogłem sobie to wszystko ubarwić i ubzdurać. A zresztą, nie obchodzi mnie to. Jedyne, na czym skupiam uwagę to odczucia, jakie towarzyszą mi podczas rozmowy z tymi osobami. A jako, że nie są to odczucia pozytywne, zakiełkowało we mnie takie małe postanowienie.

Chcę być ciekawą osobą. Chcę, żeby można było porozmawiać ze mną na wszystkie tematy, by ludzie odczuwali przyjemność podczas rozmowy ze mną żeby chcieli jak najczęściej do naszych rozmów wracać. I nie żebym się chwalił, ale wydaje mi się, że to zadanie - jak na razie - wychodzi mi całkiem nieźle. W sumie to miałem sporo czasu, aby sobie rozmowę poćwiczyć - w zeszłym roku często wracałem ze szkoły z osobami, których nie lubiłem. A że nienawidzę, gdy dwoje ludzi idzie i między nimi pasuje cisza + to, że jestem straszną gadułą, gimnastykowałem się, gimnastykowałem i zawsze jakoś udawało mi się poprowadzić sprawnie konwersację i chociaż w minimalnym stopniu zachęcić tą drugą osobę do czynnego w niej udziału. Owszem, czasem wymiany zdań opierały się na głupich uwagach, durnych spostrzeżeniach albo nawet czasem walkach na wyzwiska - ale! Na dzień dzisiejszy, z podniesioną wysoko głową oraz wypiętą dumnie, anorektyczną piersią mogę powiedzieć na głos: UMIEM ROZMAWIAĆ. Bo rozmowa to też sztuka. Otwartość, szczerość, trochę humoru (taak, z humorem to ja mam duży problem. Powinienem nad tym popracować, aby nie zarobić sobie na przezwisko typu "Sfinks", tak jak moja kuzynka) czy chociażby ton i barwa głosu - nie każdy to potrafi. A szkoda.
 

 

Kategorie blogów