Wpisy oznaczone tagiem "nadzieja" (681)  

wzyciuozyciu
 
W Życiu o Życiu: Przyszedł czas komunii. Czas kiedy trzeba było chodzić do kościoła. Czy to był przymus? może na początku. Chłopakowi potem się spodobało. Od dziecka lubił słuchać. Wiec bardzo go ciekawiły przypowieści, ewangelie, kazania. Chłonął wszystkie te historię jak gąbka wodę. Zaczął chodzić na różańce. Wszystkie msze niedzielne. Roraty i inne kościelne wydarzenia. Dawało mu to ogromną ulgę. Poczucie, że może słuchać. Poniekąd czuł przy tym bliskość swojego ojca. Często myślał czy go widzi czy czuwa nad nim. Często gdy działo się coś złego miał wrażenie że dzięki niemu wychodzi z tego obronną ręką. Jak by była taka opatrzność. W szkole zaczęło się mu układać i szło coraz lepiej. Przyszedł dzień komunii. Cieszył się z niego bardzo. Jedna rzecz nie dawała mu tylko spokoju. Błogosławieństwo rodziców. Dziwnym trafem tak się stało, że każdy z rodziców nie stał przy swoim dziecku bezpośrednio i nie było strasznie widoczne że któreś nie ma jednego z rodziców. Po powrocie z kościoła czekała na niego miła niespodzianka. Rower o jakim marzył oraz zegarek (Dziś już się dzieci z tego nie cieszą) może większą radością było to że mało wtedy dostawał? Nie było za bogato. Zostały jeszcze długi które trzeba było spłacić. Leczenie było bardzo kosztowne. Za to taki prezent zrekompensował wszystko. Dodatkową radością dla dziecka było to że przyjechała rodzina do domu. Mógł się pobawić z rodzeństwem ciotecznym z którym dawno się nie widział. Następnego dnia z chrzestnym pojechał na wycieczkę rowerową swoim "super rowerem". Wychowawczyni wpadła na pomysł by cała grupa pojechała na wycieczkę rowerową. Gdy doszła ona do skutku cały peleton jechał do miejsca docelowego. Chłopak jechał prawie na samym końcu. Na jego szczęście przejechał po szkle. Czy to koniec wycieczki? przebita opona? Właśnie nie. Było to niedaleko domu jednej z mam która opiekowała się wyprawą. Wycieczka uratowana. Chłopak pojechał dalej. To nic że szykował rower przez ostatnie tygodnie. Liczyło się to że może tam być i uczestniczyć w tym wszystkim. Może pojechać na swoje pierwsze ognisko piec kiełbaskę i cieszyć się że po kilkunastu kilometrach jest na miejscu.

#wycieczka #wyprawa #komunia #historia #życie #radość #prezent #nadzieja #oczekiwanie #uśmiech   #like #likeforlike #like4like
  • awatar niezapominajka2110: To prawda kiedyś cieszyło się z tego co się dostało na komunię, choćby niewiadomo co by to było. Luksusów nie było a każdemu marzył się rower (najlepiej góral) czy zegarek ;)
  • awatar W Życiu o Życiu: @niezapominajka2110: im mniej masz tym bardziej Cię to cieszy ;)
  • awatar SamotnaJow: Czasami lepiej nie mieć ojca niż mieć takiego który Cię nienawidzi. Zawsze zazdrościłam dzieciom których ojcowie zmarli i mogły chociaż marzyć o tym że były przez nich kochane. Ja zawsze słyszałam że jestem nikim, że jestem nie potrzebna, że jestem tylko pasożytem. Kiedy pytałam czy mnie kocha mówił że nie. Byłam bita przez niego za wszystko. Mam do dziś poważne urazy nadgarsków które mi wyłamał żebym się nie broniła. Przez całe życie widziałam go 2 razy pijanego. Raz wtedy usłyszałam nawet "córeczko" :) Miał dobrą pracę i dużo pieniędzy.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

wzyciuozyciu
 
W Życiu o Życiu: Przyszedł dzień pogrzebu. Zjechała się cała rodzina. Wszyscy się dawno nie widzieli. Chłopak z jednej strony się cieszył, że widzi wszystkich a z drugiej smucił. Targały nim różne uczucia. Patrzył na łzy a jednocześnie zastanawiał się czy ktoś będzie pamiętał o jego urodzinach. Już wtedy wiedział, że ich nie będzie lubił. Będą mu przypominać stratę. Przed ceremonią poszli się pożegnać. Jedna z sióstr zaczęła robić zdjęcia aparatem na kliszę. W zgromadzonych wywołało to mieszane uczucia. Następnie wszyscy weszli do kościoła. Chłopak siedział przed trumną i myślał czy to wszystko dzieje się naprawdę? Czy ktoś urządził tylko taką szopkę na niby? Jak to się stało że pojechał i już więcej nie miał jak z nim porozmawiać. Myślami wracał do bajek które mu opowiadał. Miał nadzieje na to, że jest to zwykły straszny sen a i tym razem sobie wszyscy żartują. Dotarło dopiero do niego co się dzieje w momencie zasypywania trumny piachem. Co z życzeniem urodzinowym? Miał wrodzić i opowiedzieć nową bajkę? Niestety nie stało się tak jak dzieciak tego oczekiwał.

#tort #życie #opowiadanie #opowieść #historia #fakty #smutek #nadzieja #likek #likeforlike #like4like
czekoladowy-kinder-tort-1170x764.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

wzyciuozyciu
 
W Życiu o Życiu: Jeden dzień w życiu chłopaka był bardzo szczególny. Z samego rana mama chłopaka wraz z jego bratem zaprowadziła ich do cioci. A ona w tym czasie pojechała do szpitala. Rodzeństwo jeszcze chwile pobawiło sie razem. Na kilka minut przed dwunasta dzieciak został odprowadzony do zerówki. Z ogromna radością tam poszedł bo tęgo dnia miał wyjść jego ojciec. Radość była tym większą ze za dwa dni miał swoje siódme urodziny. Cieszył sie bo długo nie widział swojego taty. Na kilka minut przed wyjściem przyszła po niego ciocia. Zaczął sie niepokój. Bardzo mało mówiła. Pomogła sie mu ubrać. I przez cala drogę do domu milczała. Niepokój był coraz większy. Czekali wszyscy tylko na niego i mieli mu cos ważnego do powiedzenia... Jeśli spodobała sie wam historia dajcie znać. A będzie dalsza część.
#like #blog #ozyciu #wzyciu #opowiadanie #historia #czescnastepna #fakty #like4like #likeforlike #zycie #radosc #smutek #nadzieja
  • awatar niezapominajka2110: Twoja opowieść w większej części opowiada o mnie. O momencie kiedy mój tata zmarł. Moja mama przyszła do domu z mojego taty rzeczami a ja mała głupia myślałam, że wzięła je do prania... Dopiero później się dowiedziałam o co tak na prawdę chodzi i co jest w tym najgorsze, że jako małe 7 letnie dziecko zaczęłam wyzywać moją ciocie (siostra mojego taty) która przyszła wtedy z mamą ze szpitala i się cieszyła, śmiała i wgl jakby nic się nie stało, gdy ją wyzywałam to powiedziała mi tylko jedno zdanie "tata nie chciałby, żeby ktoś był smutny dlatego, że on już jest w lepszym świecie gdzie nie będzie cierpiał i mógł się cieszyć". Nienawidziłam mojej cioci wtedy, ale co ona uratowała mi życie na pogrzebie kiedy wybiegłam z kaplicy na ulice i by mnie potrącił samochód. Od tamtej pory mam z nią bardzo dobry kontakt. Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i będę z chęcią czytać dalsze części. :)
  • awatar W Życiu o Życiu: @niezapominajka2110: widzę, że Ty też wiesz swoje o życiu... czasem jedna chwila pozwala nam na zmiana podejście do innego człowieka
Pokaż wszystkie (2) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)nadzieja_jedyne_co_mnie_trzyma_p…
Nadzieja. Jest jak kropla miodu, jak pole kwitnących tulipanów na wiosnę. Jak orzeźwiający deszcz, wyszeptana obietnica, bezchmurne niebo, idealny znak przestankowy na końcu zdania. Jedyne, co mnie trzyma przy życiu.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)stwarzanie_nadziei_gdy_w_rzeczyw…
Stwarzanie nadziei, gdy w rzeczywistości jej nie ma, to okrucieństwo. Fałszywa wiara wywołuje rozczarowanie, ból i wściekłość, przez co niełatwe sprawy stają się jeszcze trudniejsze.
 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Mari Jungstedt

Po suto zakrapianym alkoholem wieczorze spędzonym w „Szwedzkim pubie” zamordowana zostaje Linda Andersson. Policja podejrzewa o dokonanie tej zbrodni męża ofiary, Bengta, gdyż oboje małżonkowie pokłócili się ostro tego wieczora. Ma on jednak dobre alibi, więc szybko zostaje wypuszczony z aresztu. Kiedy kilka dni później w podobnie okrutny sposób zamordowany zostaje właściciel pubu i zarazem przewodnik turystyczny, z którym żona Bentga miała romans, policja znów go podejrzewa. Śledztwo przybiera zupełnie inny obrót, gdy dochodzi do całej serii ataków bombowych na ośrodki turystyczne na Gran Canarii. Szwedzka dziennikarka Sara Moberg próbuje wraz ze swoim przyjacielem, norweskim byłym policjantem, Kristianem Wede, na własną rękę wyjaśnić te wszystkie zagadkowe incydenty.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)zawiedzione_nadzieje_p142790.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

zwiedzenie
 
Negocjacje dobiegły końca. Niestety to wydawnictwo które jako pierwsze odezwało się do mnie nie będzię uczestniczyć w proesie wydania mojej powieści.

W związku z czym czekam na odzew od kolejnych ośmiu wydawnictw.

Pozdrawiam

Piotr <><
 

zwiedzenie
 
Kilka dni temu odezwali się do mnie z jednego wydawnictwa.

Powieść im się spodobała (co cieszy mnie jako autora ;) ) jednak póki co zaproponowali mi wydanie powieśi na zasadzie poniesienia 100% kosztów przez autora, na co niestety nie mogłem się zgodzić.

Trwają negocjacje za pośrednictwem poczty elektronicznej. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

W sumie książka została wysłana do dziewięciu wydawnictw. Każde z nich ma czas na odezwanie się do autora w okresie do trzech miesięcy. Na razie odezwało się tylko jedno więc co by nie było, jestem dobrej myśli.

Jeśli negocjacje się powiodą, to wydam "Zwiedzenie" z tym wydawnictwem. Jeśli natomiast nie dojdziemy do porozumienia, będę czekać na odpowiedzi kolejnych wydawnictw.

Najważniejsze, że coś się wreszcie ruszyło...

Pozdrawiam

Piotr <><
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)jak_to_jest_stracic_nadzieje.htm…
Jak to jest stracić nadzieję? To straszne uczucie. Z dnia na dzień zaczynasz rozmyślać nad swoim życiem aż w końcu stwierdzasz, że jest do dupy. Czujesz się taka niepotrzebna, bezwartościowa dla innych. Uzmysławiasz sobie, że o wiele lepszy był by świat bez ciebie. Nie chcesz mieć z nikim kontaktu. Chcesz po prostu być sama.
 

zwiedzenie
 
Jak zaznaczałem we wcześniejszych wpisach, powieść Zwiedzenie ma na celu skłonić czytelnika do zastanowienia się nad tym jak dzisiaj reaguję na przekazywane mi informacje. Czy je przyjmuję bez uwag? Czy może je badam?  Czy też mam głęboko w poważaniu?

W ostatnim czasie coraz częściej dostrzegam u ludzi skłonność do stagnacji w przyswajaniu informacji. Ludziom nie chce się badać, dociekać, robić doświadczeń, wejść w dany temat głębiej. Większość woli gotowy produkt, podany na tacy.
Dzięki takiemu podejściu ludzie nie mają własnego zdania lub powtarzają to co usłyszeli od innych.

Przykłady można mnożyć:
- Coś się dzieje i widzi do wielu świadków ale kilku naukowców twierdzi inaczej
- Reklamuje się produkt dobry i bezpieczny ale ludzie chorują i umierają
- Jesteśmy Chrześcijańskim krajem, powinniśmy sugerować się i kierować Biblią ale mamy też tradycje
- Wielu ludzi poświadczy, że w danej sytuacji jest im źle ale w telewizji jedna mądra osoba powie, że jest dobrze

Zawsze są dwie strony medalu ale nie zawsze człowiek wie co należy wybrać. Aby mieć przekonanie o chociażby minimalnej naszej obiektywności, należałoby zawsze zbadać daną sytuację która budzi w nas wątpliwość.

Niestety dzisiejsze czasy mają na wszystko "złoty środek".
- Po co masz tracić czas skoro my ci powiemy jak jest.
- To co, że nie wiesz czegoś na dany temat, ale my wiemy.
- Dlaczego zaprzątasz sobie tym głowę skoro żyjesz w XXI wieku i praktycznie wszystko jest jasne.

Potem człowiek w to wierzy. Następnie tym się karmi. Na koniec zaś, zamiast nabyć mądrości, w danym temacie, to głupieje do reszty.

Bądź dociekliwy! Badaj, zadawaj pytania, sprawdzaj i rozmyślaj ponieważ właściwa interpretacja, wielu rzeczy w naszym zabieganym życiu, może wyjść nam TYLKO na dobre.

Pozdrawiam

Piotr Haftek
 

jucundum
 
Byłam już w połowie wpisu kiedy laptop zaczął mi się wyłączać z powodu jakiegoś błędu. Może to śmieszne ale wtedy zrozumiałam, że źle to wszystko zaczęłam, że nie powinnam tyle uwagi poświęcać przeszłości: lamentom mojej małej córeczki, zazdrości syna, wszechogarniającej depresji i litrów kawy dziennie, w pakiecie z tym wszystkim dochodził jeszcze smutek i poczucie, że jesteś najgorszą mamą na świecie.
Czytałam wiele blogów mam, które piszą wielkimi literami :NIE JESTEŚ SAMA. Tylko, czy to prawda? Może i nie jesteś jedyną mamą która sobie ze wszystkim nie radzi, ale według mnie tak, jesteś sama, jesteś samotna i nic tego nie zmieni, nikt za Ciebie tych małych potworków nie wychowie.
W momencie kiedy uświadomiłam sobie, że jestem z tym wszystkim sama, że nikt inny tego za mnie nie zrobi (nawet mąż mi nie pomoże bo w końcu zarabia na tą rodzinę a jego cudowna praca pozwala mu być w domu tylko parę razy na miesiąc i każdej nocy) ulżyło mi. Zaczęłam inaczej do wszystkiego podchodzić, wiedziałam, że to jak dziś będę spędzać czas i w jakim humorze zależy tylko ode mnie. Miałam chwile słabości gdy dzieci dokazywały ale byłam bardziej cierpliwa nie licząc na niczyją pomoc.
Kiedy pogodziłam się z losem poczułam się lepiej, bo wiedziałam, że to iż jestem nieszczęśliwa to tylko mój wybór, to, że wszystko jest monotonne to moja wina. Bo to ja nie mam siły ani chęci wprowadzać zmian każdego dnia.
Obwiniałam za to cały świat, ale to ja jestem odpowiedzialna za życie swoje i dzieci.

Kiedy Nicole skończyła 3 miesiące jak ręką odjął płacz o Bóg wie co się skończył. Nastał spokój. Alex (mój półtoraroczny syn) wreszcie się uspokoił, zaczął się więcej sam bawić bo widział, że poświęcam mu więcej czasu. Teraz wróciłam do gotowania (choć to póki co tylko drobne, szybkie dania), mogę w spokoju rano wypić kawę mimo, że jest 6: 00 oczy mi się zamykają a w ręce trzymam grzechotki by zabawić córkę. To jest dla mnie chwila spokoju. Teraz, kiedy o dziwo syn śpi a malutka wreszcie ponownie zasnęła mogę napisać notkę walcząc z opornym laptopem. Wreszcie mam więcej czasu a co najważniejsze każdego dnia staram się wybierać szczęście, staram się wprowadzać coś nowego do naszego życia by walczyć z rutyną. Zaś z drugiej strony muszę ustalić rutynę posiłków i snu dla Alexa by poczuł się bezpieczniejszy. Teraz jest "rozregulowany" i sam nie do końca wie czego chce. Dzieci potrzebują czegoś co jest stale...a ja chce mu to dać.
Może w końcu znajdę czas by wrócić do wszystkiego co poświęciłam dla nich.
tumblr_oxa5dq4B3M1wutjpzo1_540.jpg
 

 

Kategorie blogów