Wpisy oznaczone tagiem "naturalne receptury" (16)  

hairlovelo
 
Dzisiaj chciałam powymądrzać się na temat jednego kosmetyku ale nie będzie to typowa recenzja. Już sam produkt jest nietypowy i zastanawiam się czy można by go w ogóle nazwać kosmetykiem ponieważ oprócz opakowania to czysty twór natury. Niemniej błoto z Morza Martwego ma zastosowanie kosmetyczne i klika z nich udało mi się wykorzystać.
IMAG0585.jpg
OD PRODUCENTA
Błoto suszone jest nowością na rynku europejskim, choć sposób jego produkcji jest bardzo prosty. Błoto suszone powstaje z czarnego błota kosmetycznego pozyskiwanego w tradycyjny sposób (ręcznie) z brzegu Morza Martwego. Wydobyte czarne, mokre błoto jest rozkładane na słońcu, na specjalnie do tego celu przygotowanej platformie i poddane działaniu promieni słonecznych. W depresji, w której zlokalizowane jest Morze Martwe, opady deszczu są rzadkością, w większości dni w roku świeci na tym obszarze słońce. W takich warunkach mokre błoto wysycha bardzo szybko, po czym poddane jest procesowi mielenia i sterylizacji promieniami UV. W takiej postaci, bez żadnych dodatków (wypełniacze, polepszacze, konserwanty itp) trafia do Państwa. Bardzo interesującą rzeczą jest fakt, że wydobyte bezpośrednio z Morza Martwego błoto posiada czarny, smolisty kolor, zaś po wyeksponowaniu go na słońce zmienia swój kolor na kawowy. Suszone błoto pomimo zmiany koloru na jaśniejszą zachowuje wszystkie swoje właściwości, takie same jak mokre, czarne błoto bezpośrednio po wydobyciu z morza.

Błoto można stosować w formie maseczek i okładów na całe ciało. Jest nadzwyczaj skuteczne w walce z problemem przetłuszczającej się skóry, niezastąpione w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej oraz nieocenione w zwalczaniu trądziku i wykwitów skórnych wywołanych łojem zatykającym pory skóry.
W formie maseczek na twarz błoto stosuje się zwykle 1 x w tygodniu na ok. 15 minut. Błoto powinno się zmyć ciepłą wodą przed jego całkowitym zaschnięciem (w czasie "podsychania". Przed nałożeniem maseczki lub okładu błotnego na ciało na czas podany wyżej zaleca się przeprowadzenie próby skórnej (błoto z Morza Martwego ma bardzo silne działanie). Zaczerwienienie skóry i lekkie pieczenie jest naturalną reakcją skóry. Niepokojące jeswt bardzo silne zaczerwienienie i pieczenie skóry. W takim przypadku należy zrezygnować z maseczki lub okładu.

Przygotowanie maseczek i okładów z suszonego błota z Morza Martwego jest bardzo prostą czynnością. Przede wszystkim trzeba dobrać odpowiednią ilość proszku do planowanego zabiegu. W przypadku maseczek na twarz jednorazowa porcja sproszkowanego błota to kilka łyżeczek od herbaty. Do proszku, który wsypujemy do niedużego naczynka, należy dodać niewielką ilość wody (zwykle na 7 porcji suszonego błota - 1 porcja wody). Należy pamiętać, aby błota nie rozrabiać raczej zwykłą wodą z kranu. Najlepiej użyć do tego celu wodę mineralną, w ostateczności zwykła wodę przegotowaną.
IMAG0596.jpg
MOJE WRAŻENIA
Błoto stosowałam na kilka sposobów, i chociaż zużyłam cały półkilogramowy słoik to nadal mam wrażenie, że ledwo poznałam działanie błota w praktyce.

*Jako maska do całe ciało: oczyszcza skórę, ujędrnia ją i wspomaga walkę z cellulitem. Raz spróbowałam z ciekawości. Może gdybym zmagała się z przewlekłymi problemami skórnymi zostałabym przy tym sposobie na dłużej. Skóra była miła w dotyku i ogólnie rzecz biorąc w dobrej kondycji ale jakoś nie widzę potrzeby żeby bawić się w to. Błoto może być fajną alternatywą do... mycia ciała. Dzięki swoim właściwościom odtłuszczającym i oczyszczających na pewno jest wart zainteresowania osób poszukujących naturalnych metod pielęgnacji ciała. Tylko czy poradzi sobie z codziennymi substancjami zanieczyszczającymi w dużych miastach?

*Twarz:
- jako maseczka-peeling: chyba najczęstszy sposób po który sięgałam korzystając z błota. Zazwyczaj myłam twarz mydłem przed nałożeniem maseczki aby „powierzchownie” ją oczyścić. Nakładałam błoto rozmieszane z wodą na kilka minut masując okrężnymi ruchami. W efekcie skóra była napięta ale nie sucha. Używałam najczęściej w upalne dni ale nie codziennie jako, że błoto ogranicza wydzielanie sebum przez skórę. Oprócz tego skóra była przyjemnie wygładzona.
-oczyszczanie: jeśli nie miałam nałożonego makijażu na twarzy ale mimo wszystko skóra domagała się oczyszczenia zamiast mydła stosowałam właśnie błotko. Używałam go właściwie tak samo jak maseczki. Skóra była oczyszczona i nie zdarzył mi się efekt wysuszenia jak to czasem bywa przy stosowaniu "tradycyjnych" środków myjących. Podsumowując: błoto na twarzy oczyszcza, peelinguje i ogranicza świecenie się skóry.

*Włosy: - zamiast szamponu. Przed użyciem bałam się, że raczej i tak skończy się to sięgnięciem po szampon ale musiałam spróbować. Błoto rozmieszałam z wodą i taką dość rzadką miksturą masowałam skórę głowy. Spłukałam i umyłam ponownie. Włosy były oczyszczone, puszyste i świeże. Nie wiem czy jeszcze kiedyś sięgnę po ten sposób bo jednak dużo z nim zachodu i błoto się nie pieni (a ja jednak przyzwyczajona jestem do piany) ale może kiedyś, z racji tej że glinki nie uszkadzają struktury włosow. Tutaj opisałam to dokładniej: hairlovelo.pinger.pl/m/24244560
-dodatek do szamponu: dosyć późno wpadłam na ten sposób ale już go bardzo polubiłam. Sposób warty wypróbowania na pewno dla osób zmagających się z szybkim przetłuszczaniem się skóry głowy oraz brakiem objętości. Błoto można dodawać w mniejszej lub większej ilości, wzmacnia oczyszczające działanie szamponu ale nie wysusza włosów. Są błyszczące od nasady, a użycie odzywki niweluje wszelkie ewentualne efekty uboczne (błoto może zostawiać lekką warstwę na włosach jednak po zmieszaniu go z szamponem ten problem zostaje załatwiony).

Niewątpliwie błoto z Morza Martwego jak i inne glinki mają szerokie zastosowanie. W czasach kiedy nie było mydła, już nie mówiąc już o szamponach czy żelach stosowano go do oczyszczania skóry i włosów, jednocześnie będąc w okolicach ich wydobywania ważnym elementem codziennej pielęgnacji. Zanim sięgnęłam po błoto MM byłam raczej sceptycznie nastawiona do glinek. Że to jest zbędne, że kolejne jakieś wydziwianie czy nie wiadomo co. Po wypróbowaniu stwierdzam, że zostają ze mną na dłużej. Ponieważ błotka zostało mi już niewiele już wędruje do mnie inna glinka, ale tak się zastanawiam czy by nie nabyć kolejnego pudełka błotka gdyż właśnie jest w promocji w Rossmannie i jest to całkiem okazyjna cena. Hmm... muszę być silna. xd

A wy używacie glinek?Jeśli tak to jak?
IMAG0653.jpg
A to moje paznokcie, powoli mi odrosły do w miarę wizualnie odpowiedniej formy. Muszę kupić srebrny lakier.
  • awatar Lovely Mess: Śliczny lakier :)
  • awatar aqq0: Też mam to błoto ale jakoś nie przepadam. Dodawałam do szamponu jak próbowałam testować takie sprawy ale jakoś niee. Bez szamponu robiło mi kompletną masakrę na głowie, mam za delikatne włosy do takich zabaw :D A do twarzy pewnie będę męczyć zaraz bo kończy mi się glinka ghassoul a to błotko stoi i czeka na swoją kolej :)
  • awatar Świat MyLady: ciekawa maska :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Nowości z tygodnia. Wydaje mi się, że nie kupowanie i zużywanie idzie mi coraz lepiej. Te ostatnie zakupy to raczej z potrzeby, no dobrze z jedną zachcianką.
IMAG0621.jpg
*Olejek cedrowy Etja (eteryczny), mam zamiar dodawać go do szamponu by ograniczyć nim przetłuszczanie się skóry głowy (w tej kwestii pomału do przodu), a także pobudzić cebulki do wzrostu. 10ml/8zł
*Maska w proszku Kalpi Tone Hesh w pudrze. Miałam ochotę kupić henne by dostarczyć włosom mocy ziół indyjskich jednak ta maska jest idealnym zamiennikiem. Może przyciemniać nieznacznie włosy, co akceptuje, ale henna dałaby pewnie mocniejszy efekt koloryzacyjny a tego nie chciałabym w sumie. 100g/12zł
*Glinka marokańska ghossoul: błoto z Morza Martwego powoli na wykończeniu więc musiałam uzupełnić braki. Tym razem padło na ta glinkę. Dużo można o nie przeczytać dobrego więc się nie wahałam. Oprócz maseczki na twarz mam też zamiar dodawać ja do szamponu, gdyż dodawanie błota służy mojej skórze głowy. 0,5kg/24zł

Adres sklepu: www.arsetnatura.pl/index.php
Poczta Polska (a właściwie Pocztex) znowu pozytywnie mnie zaskoczył. Paczka doszła szybko, w piątek a spodziewałam się jej w poniedziałek ewentualnie w sobotę. Zakupy były dobrze zabezpieczone mimo wybrania najtańszej opcji wysyłki.
IMAG0627.jpg
*** olejek cedrowy ***
od producenta:
-działanie antyseptyczne, przeciwłojotokowe, tonizujące,  
-zwalcza cellulitis, obrzęki i nadmiar tłuszczu,
-leczy trądzik, zapalenia skory, łupież, wypryski,
-również dla skóry suchej,
-pochodzenie: Rosja, Maroko (stąd też czasem można spotkać nazwę syberyjski olejek cedrowy).
Dawkowanie: 3-5 kropli na łyżeczkę oleju bazowego.
Stosowanie: praktycznie do wszystkiego, można dodawać olejek do kremów, kąpieli, olejów, szamponów, żeli, czy do parówek oczyszczających twarz.
IMAG0624.jpg
*** marokańska glinka ghassoul/rhassoul ***
-bogata w minerały,
-działanie myjące, odtłuszczające, absorbujące tłuszcz i zanieczyszczenia,
-leczy trądzik,
-ujędrnia, odświeża, odmładza,
-przeciwdziała cellulitisowi, rozstępom, łuszczeniu się skóry,  
-również dla skóry wrażliwej,
-może być stosowana jako mydło, peeling, szampon, maseczka,
-nie uszkadza struktury włosów,
-łatwa w obsłudze. xd


Iście orientalne zakupy. Znacie, stosujecie tego typu produkty? :)
  • awatar Your_Drug: OO ! Chyba muszę wypróbować tą glinkę.. ;P
  • awatar hairlovelo: @Your_Drug: Polecam też błoto z Mora Martwego z Rossmanna ; )
  • awatar MusicItsMyLife: Bardzo dobra ta glinka,najlepsza dla mnie
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
Płukanek naturalnych ciąg dalszy. Tym razem padło na tatarak po pierwsze dlatego, że miałam to ziele w domu, a po drugie: idealnie się do tego nadaje.
plukanka tatarakowa.jpg
TATARAK (kłącze tataraku)
-działanie antyseptyczne, grzybobójcze, przeciwbakteryjne, zwalcza stany zapalne,
-posiada również dobroczynne działanie na włosy i skórę głowy: pomocny w walce z łupieżem, wypadaniem -> poprawia krążenie, a co za tym idzie przyspiesza wzrost włosów, łojotokiem, uelastycznia i wydobywa blask: ogólnie rzecz biorąc wzmacnia,
-bogaty w olejki eteryczne, garbniki, witaminę C, sole mineralne, kwasy organiczne,
*działa uspokajająco (zawsze może się przydać jeśli melisy nie ma w domu).

Jeśli chodzi o różnego rodzaju "przetwory" kłącze tataraku można wykorzystać w następujący sposób:
1. jako macerat olejowy: wsypujemy zioło do słoika do 1/3-1/2 wysokości i zalewamy olejem (metody macerowania są dwie, w skrócie na ciepło i na zimno: I - zioła zalewany ciepłym olejem [60 st. C.] i ostawiamy w chłodne, zacienione miejsce na dwa tygodnie; II - surowce zalewamy olejem i odstawiamy w słoneczne, cieple miejsce na 2 tyg. [chyba najlepiej zrobić to latem]; po tym czasie przecedzamy macerat i możemy wlać sobie w ozdobna butelkę najlepiej z ciemnego szkła).
2. jako wcierkę bazująca na alkoholu: wywar z tataraku konserwujemy alkoholem (na 100 wywaru / łyżka alkoholu, można również użyć innej wcierki bazującej na alkoholu), oczywiście taką wcierkę można sobie przygotowywać również na świeżo bez alkoholu.
3. właśnie jako płukankę: PRZYGOTOWANIE
2 łyżki ziela zalać pół litrem wrzątku, parzyć pod przykryciem 15 min, po przestygnięciu odcedzić i polewać włosy w ostatnim płukaniu podczas mycia włosów. Tak to wygląda w praktyce:
płukanka tatarakowa.jpg
[używam sitko aby nie przecedzać płynu i nie brudzić dodatkowo kolejnej miski, muszę zainwestować w specjalne sitko do herbat, które można zanurzać]
EFEKTY
płukankę stosuje od początku tygodnia więc pobudzenia wzrostu czy zahamowania wypadania w jakoś szczególny sposób nie zarejestrowałam bo i za krótki na to czas. Musze przyznać że płukanka fajnie nabłyszcza włosy, nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów, włosy dobrze się układają i ogólnie rzecz biorąc efekt jest całkiem przyjemny (nie ma co jednak liczyć na wielkie wow).
Niestety płukanka nie ułatwia rozczesywania, przedłużenia świeżości skóry głowy tez nie zauważyłam.

Jeśli chodzi o techniczne czynniki to: płukanka nie barwi i  nie nie brudzi. Mi nie udawało się dostatecznie dokładnie jej odcedzić, więc drobniejsze kawałki kłącza pozostawały na włosach, jednak rano nie było po nich ani śladu.


A na sam koniec jeszcze nic nowego, bo małe nowości. Czyli jak działają na mnie promocje. Chyba zrobię sobie zakaz wchodzenia do drogerii chyba, że koniecznie czegoś będę potrzebowała (na Rossmanna w mojej okolicy już się uodporniłam). Tak ze znajomą wędrowałyśmy po centrum poznania, że weszłyśmy do Hebe. Musze przyznać, że mają dość atrakcyjna ofertę (i dość duży wybór olei jak na taką "zwykłą" drogerie).
ava.jpg
*No właśnie oleje... Na promocji wypatrzyłam olej makadamia 100ml/ok 12zł. Wzięłam w nagrodę za zdany egzamin... (a byłam przekonana, że oblałam, na szczęście wykładowca szybko wystawił oceny).
* Ava Laboratorium aktywator młodości: epidermalny kwas hialuronowy 30ml/ok 14zł. 1 dzień stosowania=14 dni stosowania kwasu hialuronowego. Nie zależy mi na jakimś super efekcie powstrzymywania starzenia się skory czy odmładzaniu, ale jeśli nawilża i dożywia to mi to wystarcza. (Musze jednak przyznać, że opis producenta jest bardzo zachęcający.)

Tak więc bez szaleństw. :)
Stosujecie ziołowe płukanki?
  • awatar #Madzik#: Ja ostatnio w Hebe skusiłam się na olejek arganowy - też w promocji :D
  • awatar hairlovelo: @#Madzik#: zawsze przez te promocje xd
  • awatar Ruda1990: Kiedyś miałam ją zastosować ale brakło mi weny :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Tak jak postanowiłam tak też zrobiłam, a przynajmniej w tym tygodniu. Wrzesień został miesiącem płukanek. W pierwszym tygodniu padło na płukankę z kakao.
O innych zastosowaniach kakaa już było, tutaj: hairlovelo.pinger.pl/m/24591817
IMAG0281.jpg
PRZYGOTOWANIE
2 łyżki kakao zalewałam pół litrem wrzątku, po przestygnięciu i po normalnym myciu włosów najpierw kilka razy zanurzałam włosy w misce z płukanką (z głową pochylona do przodu) a następnie polewałam nią sobie włosy od nasady.

EFEKTY
to co najbardziej mi się podobało to puszystość, ale nie puch. Włosy odbite u nasady, namacalnie grubsze (oczywiście to efekt chwilowy, wizualny, do kolejnego mycia). Trochę trudniej się rozczesują (w tym tyg stosowałam maski bez silikonowe po myciu), ale za to ładnie błyszczą.

Gdy płukanki użyłam pierwszy raz, gdy polałam nią sobie włosy pomyślałam: tragedia. Mokre włosy polanę płukanką wyglądały jak polane olejem. Dawały wrażenie tłustych i posklejanych. Stwierdziłam jednak że już trudno, rano się to ogarnie. A rano byłam pozytywnie zaskoczona.

Płukanka kakaowa to trochę brudną robota. Ślady na wannie łatwo zmyć sama woda ale jeśli chodzi o ręcznik do włosów to lepiej wybrać ciemny lub taki na którym nam nie zależy ponieważ może zostać miejscowo poplamiony (plamy z kakao chyba jednak łatwo się spierają). Chodzę spać z mokrymi włosami i na szczęście na poduszkach zero śladu po płukance natomiast grzebień natychmiastowo wyłapuje pyłek kakaowy. Podczas kolejnego mycia woda również była lekko zabarwiona. Z tego względu nie wiem czy nadawałaby się do jasnych włosów, gdyż mogłaby zostawiać kakaowy osad.

Mimo wszystko jestem zadowolona z płukanki. Zauroczyła mnie efektem push up. Płukankę użyłam podczas 3 myć pod rząd. Myślę, że spisze się na włosach cienkich, bez objętości.

Na pewno jeszcze kiedyś po nią sięgnę, teraz mam ochotę wypróbować płukanki ziołowe lub kawową. Następna będzie z tatarakowa.
  • awatar blog.carolicious: push up powiadasz - czyli koniecznie muszę przetestować :)
  • awatar roger-the-alien: No miałam to samo + brudną poduszkę. Skoro jesteś zadowolona, to możesz wstąpić do mojego fanklubu płukanki z kakałka.
  • awatar hairlovelo: @roger-the-alien: Wstępuje, a do klubu można wejść z czystą poduszka? ;c
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Kakao zawiera minerały tj. żelazno, chrom, cynk, mangan, ale co najważniejsze jest bogate w magnez, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania skóry głowy, a szczególniej cebulek. Jest niezbędny do m.in. prawidłowego wzrostu włosów (jego brak powoduje wypadanie). Pozwala również oczyścić organizm z toksyn
Oprócz tego kakao zawiera:
-witaminę C,
-kwasy tłuszczowe Omega 6,
-antyoksydanty, które przecież tak bardzo pomagają zachować młodość, jak również chronią skórę przez różnego rodzaju wirusami (można powiedzieć, ze to taki osobisty lekarz skory).
IMAG0281.jpg
Kakao idealnie nadaje się do skóry suchej. Nawilża i regeneruje, a przy tym ma bardzo przyjemny zapach (a przynajmniej według mnie). Kakao ma również działanie tonizujące.

4 sposoby pielęgnacji włosów z użyciem kakaa:

1) Standardowo czyli jako dodatek do maski/odzywki do włosów, szczególnie tej rzadkiej, bez silikonowej i która niekoniecznie się spisuje. Kakao zagęści konsystencje odżywki (jeśli mamy do czynienia ze zbyt lejącym się kosmetykiem kakao będzie idealnym zagęszczaczem, podobnie jak mąka ziemniaczana, ja użyłam maseczkę Agafii).
Szkoda, że kakao nie szczególnie poprawia rozczesywanie włosów po takim miksie, natomiast wydobywa z moich włosów złote refleksy. Nie zmienia koloru, ale oprócz odżywiania dodatkowo nabłyszcza.

2)Płukanka z kakao: 2 łyżki zalać 0,5 l wrzątku, po przestygnięciu użyć do ostatniego płukania podczas mycia włosów (nie spłukiwać).

Ten sposób mam zamiar przetestować w przyszłym miesiącu. Przyda się jakiś ciemny ręcznik.

3) Domowa maska z kakao: czyli standardowo, intensywne odżywianie przed myciem. Ja zrobiłam to tak:
-ok. 2 łyżeczki kakao,
-3 łyżeczki maski Bani Agafii miód&leśne owoce (nada się każda inna odżywka, najlepiej bez silikonowa i rzadka),
-łyżeczka oleju kokosowego Vatika (lub inny, dowolny olej).

Tą dość gęstą papkę nałożyłam pół godziny przed myciem na wilgotne włosy (spryskane wodą oraz dodatkowo proteinową mgiełką), po czym normalnie umyłam włosy.

Włosy nie tylko się błyszczą ale są takie mięsiste, bardzo fajnie że nie zbijają się w stronki, po całym dniu nie czesania wyglądają dobrze, dodatkowo dzisiejsze rozczesywanie było łatwiejsze (po myciu zastosowałam ta samą maskę Agafii). Jestem zadowolona.

4) Kakao jako suchy szampon. O tak, niewątpliwie jestem wdzięczna mu za takie działanie. Używam tego nadzwyczajnego proszku w kryzysowych sytuacjach i jeszcze mnie nie zawiódł. Oczywiście to nie to samo co po prawdziwym umyciu włosów, ale skóra głowy przynajmniej nie wygląda na przetłuszczoną, a jeśli dodatkowo zepnę włosy z czubka głowy to mogę być całkowicie spokojna.
Kakao pochłania sebum a jednoczenie nie niszczy włosów. Nie muszę dokładnie go wyczesywać gdyż idealnie stapia się z kolorem moich włosów (niestety będzie dobry tylko dla ciemnych włosów).
Skora głowy pachnie gorzkim kakaem i bardzo łatwo się wypłukuje także nie ma problemów ze zmyciem.
kako, suchy szampon.jpg
[zastosowanie kakao jako suchego szamponu, przed i po]

Nie muszę chyba wspominać, że cały czas mówiłam o naturalnym, gorzkim kakao, wszelkiego rodzaju gotowe Puchatki raczej nie będą się nadawały (ale jeśli ktoś chce to oczywiście może spróbować).

Kakao można spotkać również w gotowych produktach np. znana wszystkim seria kosmetyków z Ziaji (w której znajduje się również maseczka do włosów), krem Isany kakao&masło shea, maska Kallos Chocolate.
  • awatar perasperaadastra81: łooo-kakao jako suchy szampon no ciekawa sprawa:)
  • awatar blog.carolicious: kakao jako suchy szampon nie wpadłoby mi do głowy :) ostatnio zakupiłam dwa drogeryjne ale pewnie z ciekawości przetestuję ;) tylko jest jeden problem - ja uwielbiam kakao! istnieje niebezpieczeństwo, że zjem własne włosy :D he he super informacje, bardzo przydatne :)
  • awatar Julia Aleksandra: Mam takie kakao gorzkie to polew czekoladowych w domu, muszę wypróbować! :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
Jeśli chodzi o owoce to awokado, zaraz za bananem i cytryną jest chyba najpopularniejszym składnikiem masek zarówno tych własnoręcznie robiony czy dostępnych w drogeriach gotowych produktów do twarzy jaki i włosów. Na pewno każdy już miał styczność z odżywką w której składzie widniał olej z awokado, chociaż może nie był tego świadomy.
awokado na włosy.jpg
CO TAKIEGO MA W SOBIE
-jest bogaty w tłuszcze (jednocześnie nie jest to dietetyczna przekąska, dużo kalorii ale za to mało cukru),
-potas, miedź, żelazo, białko, błonnik, kwas foliowy oraz karoteny,
-witaminy: z grupy B, C, E, H, K.

DZIAŁANIE
-natłuszcza skórę i włosy chroniąc przed utratą wody,
-odżywia skórę głowy, włosy są błyszczące, nie wypadają,
-pobudza produkcje kolagenu, który ma właściwości odmładzające.

PRZEPISY
Miąższ z połowy awokado wymieszaj z jednym żółtkiem, małą łyżeczką miodu i łyżką stołową oliwy z oliwek (która dodatkowo wzmocni osłabione włosy).

1 awokado, 2 łyżki oliwy z oliwek, łyżka miodu: rozgnieć miąższ awokado widelcem. Dodaj oliwę z oliwek i miód, wymieszaj dokładnie, by nie było grudek.

W niewielkiej misce dokładnie rozgnieć banana.  Dodaj pozostałe składniki - jajko, pół dojrzałego awokado, 2 łyżeczki miodu, tyle samo maślanki oraz 3 łyżeczki oliwy, najlepiej extra virgin.

Oczywiście przepisy można dowolnie modyfikować, można również gotową odzywkę urozmaicić owocem awokado, w zależności od potrzeb naszych włosów i od tego co wpadnie nam pod ręce w kuchni.

Jeśli chodzi o gotowe produkty to całkiem dobrze wspominam odzywkę Garnier Ultra Doux z masłem shea i olejem awokado oraz Timotei odzywkę odbudowującą, a szczególnie starą wersję. W Super-Pharm dostępne są maski Avocado Treatment Wax, a w sklepach z rosyjskimi kosmetykami popularna jest maska Organic Shop Acocado&Honey. Nic tylko wydawać pieniądze i testować... albo odwiedzić dział z owocami, co uczyniłam sama i dzisiaj planuje przetestować awokado w bardziej naturalnej wersji.
  • awatar malibu833: Znam awokado od różnych stron i doskonale sprawdza się u mnie w kuchni jak i kosmetyce :-)
  • awatar Ruda1990: A ja się sobie dziwię bo tyle dobrego o tym owocu wyczytałam a dosłownie raz go jadłam. Nie mówiąc o tym, że w ogóle nie zastosowałam w kosmetyce. Wstyd! :)
  • awatar .paulina: dużo się dowiedziałam :) zapraszam do mnie.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
Co to jest miód każdy wie (a jeśli nie to zmartwiłabym się na jego miejscu: odsyłam do podręczników). Pamiętam, że gdy byłam młodsza, mój tata robił mi chleb z miodem. Musze przyznać, że w tej postaci nie skradł mojego serca. Miód jest tak wszechobecna, naturalną substancjach, że aż kusi aby po niego sięgnąć zważając na działanie.
winnie_the_pooh_honey_honeycomb_vintage_hd-wallpaper-1895332.jpg
CO TAKIEGO MA W SOBIE
-minerały: m.in. żelazo, potas, chlor, fosfor, magnez, wapń,
-wielocukry i węglowodany tj. sacharoza, fruktoza, glukoza,
-witaminy: A, C,D oraz z grupy B,
-olejki eteryczne,
-kwasy organiczne: foliowy, pantotenowy, a także cytrynowy, jabłkowy, mlekowy czy bursztynowy,
-białka.

DZIAŁANIE
-ma właściwości higroskopijne,
-rozluźnia i odpręża skórę, a także odżywia i uelastycznia (nawilża, gdyż zapobiega utracie wody, również włosy),
-regeneruje, łagodzi i przyspiesza proces gojenia, szczególnie przydatny dla skóry suchej (jak i suchych włosów) i podrażnianej,
-a co najważniejsze ma działanie antybakteryjne, przeciwwirusowe, a także hamuje rozwój grzybów,
-dodatkowo rozjaśnia włosy (z wodą tworzy nadtlenek wodoru, coś w rodzaju słabej wody utlenionej),
-miód jest humekantem (nawilżaczem, wiąże wodę).

PRZEPISY
-maseczka rozjaśniająca włosy

*cynamon (4 łyżeczki, mniej lub więcej)
*2 łyżki oliwy z oliwek,
*sok z połówki cytryny,
*2 łyżki miodu naturalnego,
mieszamy i dodajemy:
*2 łyżki maski lub odżywki do włosów (bez silikonów),
*odrobina wody.

Maseczkę trzymamy dowolny czas (od kilkunastu minut do kilku godzin) a im dłużej tym mocniejsze będzie działanie rozjaśniające, chociaż nie ma co się spodziewać efektu wow po pierwszym użyciu. Będzie to efekt stopniowy przy regularnym stosowaniu.

Maseczkę stosowałam w zeszłym roku i pamiętam, że po jakimś czasie ludzie myśleli, że rozjaśniłam sobie końcówki. Efekt mi się podobał, był naturalny a co najważniejsze maseczka jednocześnie odżywia włosy. Dla większego efektu można jeszcze spróbować szampony rumiankowego np. Babydream czy Barwa Naturalna.
45107f784052fe9457787a2569b2ffaa-d62398a.jpg
A tu pozostałe, niesprawdzone przepisy, które wydały mi się dosyć interesujące:
-Naturalny miodowy utrwalacz:
1 łyżkę miodu wymieszać ze szklanką letniej wody. Dodać łyżeczkę octu owocowego. Płyn wlać do butelki z atomizerem ( np. po lotionie ). Spryskać umyte i osuszone ręcznikiem pasma. Wymodelować fryzurę.

-Rozjaśniacz włosów:
dodać do 1 litra ciepłej wody łyżeczkę miodu, wymieszać. W przypadku włosów blond można dodać wyciśnięty sok z jednej cytryny. Po umyciu włosów szamponem przepłukać włosy mieszaniną. Nie spłukiwać wodą, wysuszyć normalnie.

-Miód również dobrze sprawuje się na skórze np. jako balsam na liszaje czy popękane usta, można go również dodać do kąpieli (kąpiel w miodzie i mleku: to brzmi cudownie).

UWAGA: miodu do tego typu celów nie podgrzewamy, gdyż może utracić swoje właściwości.

Dla ciekawskich podsyłam adres strony na której można wiele dowiedzieć się o tym dobrodziejstwie, nie tylko ze strony kosmetycznej (np. jak rozróżnić prawdziwy miód od sztucznego): www.ulikroztocze.pl/miod_warto_wiedziec.php
KOSMETYKI
Z miodu można zrobić świetna, domową maseczkę na włosy (jeden z tych składników który można dodawać do wszystkiego np. mleka, olejów, żółtka), ale także możemy nim urozmaicić gotowy produkt (który np. się nie sprawdził lub by podkręcić jego działanie/lekko rozjaśnić włosy). Wiele firm kosmetycznych oferuje już gotowe produkty z miodem, np:
IMAG0176.jpg
[Seri miód i migdały, Receptury B. Agafii miód i jagody], czy również kosmetyki Joanny (z tego co się orientuje trochę tego jest, maska, szampon, odzywki), ProSalon Milk&Honey, Kallos Honey.

Jeśli chodzi o działanie (już pomijając właściwości rozjaśniające) na włosach to ja miód kupuje zarówno w gotowych jak i domowych maseczkach. :)
  • awatar roger-the-alien: You've just made my day!!!! Mąż zawsze marzył o blondynce a ja nigdy nie chciałam włosów rozjaśniać :P
  • awatar hairlovelo: @roger-the-alien: Jeśli masz czarne wlosy to raczej nikłe szanse ale może jakimś cudem ;D
  • awatar roger-the-alien: @hairlovelo: o nie nie, właśnie o to chodzi, że jestem ciemną blondynką dlatego tak się cieszę, bo jest prawdopodobieństwo że zadziała :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Teraz kiedy mam trochę mniej nauki i odczuwam lekką, blogowa monotonie (nie da się ukryć, że w ostatnim czasie królują recenzje) postanowiłam znaleźć trochę czasu by rozwijać trochę swoją wiedzę. Może na co dzień rzadko używań naturalnych składników, zrobił się ze mnie leń pod tym względem, ale mimo wszystko uważam iż to co dala nam ziemia jest bardziej przyjazne dla nas, a co za tym idzie może być skuteczniejsze.

To co warto wspomnieć na wstępie, to fakt, że nie każdemu będą sprzyjać całkowicie naturalne sposoby ale za to mogą ukazać swe działanie jako dodatek do gotowych kosmetyków. Należy też pamiętać, iż naturalne składniki częściej prowadzą do alergii niż przetworzone substancje (chociaż i tutaj wrażliwiec powinien się mieć na baczności). Takie ryzyko istnieje zawsze.

No ale koniec moje pitolenia, przechodzę do konkretów.
pokrzywa.jpg
CO TAKIEGO POKRZYWA MA W SOBIE
-witaminy: A, B2, C, K,
-mikroelementy: krzem, siarka, jod, potas, fosfor, żelazo, wapń, magnez,
-korzenie: fitosterol, lecytyna, lignany, sole mineralne,
-a oprócz tego: serotoninę, histaminę, garbniki, flawonoidy, beta-karoten, ksantofil, kwasy organiczne: mrówkowy, pantotenowy, glicerolowy, glikolowy.

DZIAŁANIE
-poprawia krążenie w skórze głowy a co za tym idzie wzmacnia cebulki zapobiegając wypadaniu włosowy, a także pobudza włos do szybszego wzrostu, dlatego dość często można spotkać ją w kosmetykach do włosów (szczególnie do skóry głowy),
-pokrzywa przeznaczona jest dla skóry tłustej gdyż reguluje wydzielanie sebum dzięki czemu włosy mniej się przetłuszczają i są odbite u nasady, a co za tym idzie może być skutecznym lekarstwem w walce z łupieżem tłustym,
-wykazuje również działanie regeneracyjne i nabłyszczające włosy jednak tu bym była czujna, gdyż nadmiar ziół może przesuszać włosy.
Urtica_dioica_—_Flora_Batava_—_Volume_v1.jpg
PRZEPISY
uwaga: receptury te nie są przeze mnie sprawdzone, natomiast uznałam że mogłyby stanowić ciekawe uzupełnienie. Ponadto może znajdzie się ktoś kto już je wypróbował i będzie mógł skomentować działanie.

*10 dag świeżego ziela i 100 ml spirytusu zmiksuj, wlej do słoika, szczelnie zamknij, odstaw w ciemne miejsce na 2 tygodnie. Raz na tydzień wcieraj nalewkę w skórę głowy i we włosy, rozczesz i zostaw do wyschnięcia. Nazajutrz umyj głowę.

*3–4 całe rośliny zalej 1/2 l wrzątku. Gdy napar przestygnie, ugnieć pokrzywy, np. tłuczkiem do mięsa. Za pomocą wacika zwilżaj głowę płynem, potem palcami delikatnie masuj skórę. Postępuj tak przez ok. 10 minut, potem resztą naparu spłucz włosy i zostaw do wyschnięcia.

*Garść pokrzyw zalej 1/4 l zagotowanego octu owocowego. Pokrzywy pozostaw w occie na 15 min., potem odcedź płyn przez sitko. Oziębionym wywarem przemywaj włosy co dwa dni.

*Suszoną pokrzywę (1 łyżeczka na filiżankę) lub 2 torebki herbatki ekspresowej z pokrzywą zalej wrzątkiem, parz pod przykryciem ok. 30 minut, wystudź. Przepłucz naparem umyte włosy.

Najskuteczniejsze rezultaty przy regularnym stosowaniu (po każdym myciu).

Musze przyznać, że nie jak na razie (wypluć) problemów z wypadaniem ale płukanka wydaje mi się wygodnym sposobem na przedłużenie świeżości skalpu. Chyba się pokuszę. Właściwie grzechem byłoby nie spróbować mając suszoną pokrzywę w kuchni.

KOSMETYKI
pokrzywa jest bardzo popularnym (a zarazem powszechnym) składnikiem kosmetyków. Najczęściej można spotkać ją w połączeniu z innymi ziołami w ziołowych mgiełkach (np. łopianowej od Hebal Care/Farmona) czy jako główny składnik w szamponach (szampon pokrzywowy np. Barwa ziołowa) i wcierkach (Kulpol płyn pokrzywowy).

Musze przyznać, że sama częściej stosuje pokrzywę w postaci naparu do picia niż zewnętrznie.
  • awatar Catkin ☆: Próbowałam różnych sposobów z pokrzywą i niestety wysusza strasznie mi włosy :( Hej, mam pytanie bo widze znasz się na pielęgnacji włosów: robię olejowanie włosów olejem kokosowym raz w tygodniu i także raz w tygodniu robię maseczkę z majonezu, myślałam też czy mogę 3x w tygodniu wmasowywać też olejek arganowy we włosy (na porost) czy to już będzie dla nich za dużo? Pozdrawiam serdecznie! :*
  • awatar hairlovelo: @Catkin ☆: jeśli chodzi o olejki na porost włosów to kokosowy powinien lepiej się spisać niż arganowy :) natomiast co do częstotliwości olejowania to tu już nie ma reguły, był czas że olejowałam włosy co mycie i włosom to sprzyjało. Olejowanie skalpu czasem jest problematyczne gdyż u wielu osób powoduje wypadanie przy zmywaniu, może olejuj włosy tak jak to robisz teraz: raz w tygodniu na dłużej, a kilka razy w tyg samą skórę głowy na ok 20 mnin przed myciem :)
  • awatar Catkin ☆: @hairlovelo: Dziękuję bardzo za odpowiedź! :)
Pokaż wszystkie (14) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Olejek z drzewa herbacianego to "kosmetyk", który gościu u mnie w łazience od bardzo dawna. I tak sobie leży i leży, a jak się skończy to idę po nowy. Nie używam go codziennie ale bywa, że jest niezbędny.
olejek z drzewa herbacianego.jpg
Trochę o jego właściwościach:

-najbardziej znany jest z tego, że jest bakteriobójczy, wirusobójczy i grzybobójczy. Może być stosowany w środkach przeciwłupieżowych, przeciwko grzybicy stóp jak i w środkach do dezynfekcji.


Ja stosuje go na kilka sposobów:

*W formie nie rozcieńczonej (to jeden z nie wielu olejków eterycznych, jeśli nie jedyny, który punktowo może być stosowany w czystej postaci):
-na wszelkiego rodzaju brzydkie i nie ile niespodzianki na twarzy w postaci wyprysków. Olejek wysusza, powoduje, że to brzydkie zjawisko szybciej się goi, a ponad to olejek zapobiega powstawaniu blizn i można go również stosować na stare blizny (tutaj raczej w połączeniu z czymś, bo blizny często występują na większych powierzchniach twarzy czy pleców);
-po ukąszeniach komarów i innych owadów olejek przyspiesza gojenie i łagodzi skutki (przez chwile szczypie, ale później można zapomnieć o swędzeniu),
-obtarcia po niewygodnych butach: olejek zasusza rankę, która szybciej się goi a co najważniejsze jest oczyszczona dzięki antybakteryjnym właściwościom olejku (ja stosuje bez obaw, ale jeśli ktoś jest mało odporny na szczypanie to lepiej pierwszego dnia nie stosować czystego olejku).

*Jako dodatek:
-do kąpieli zmęczonych stóp, a szczególnie latem. Rzadko mi się zdarza, że mocze stopy ale jeśli już to robię to do wody dodaje właśnie ten olejek. Wiem, że o tym już mówiłam ale ten sposób jest równie dobry na bolesne obtarcia i znacznie delikatniejszy, dodatkowo jako środek profilaktyczny przeciwko grzybicy (basen, plaża, chodzenie boso, latem stopy są bardziej a nią narażone),
-dodatek do olejów zarówno przy olejowania paznokci jak i skóry głowy. W obu przypadkach działa wzmacniająco dodatkowo stosowany na skórę głowy wspomaga walkę z łupieżem lub łuszczycą.
Również przy włosach przetłuszczających się (reguluję prace gruczołów) i wypadających okazuje się pomocny, co akurat zauważyłam po sobie (o ile łupieżu nie mam to do dodaniu go do oleju, którym olejowałam skalp włosy nie wypadały i to temu olejkowi przypisuje największa zasługę).
Olejek można również dodawać do gotowych produktów zarówno tych do skór głowy (szamponów, wcierek) jak i na długość (odzywki), w niewielkich ilościach.

Podsumowując:
Kiedy olejek będzie przydatny?
-grzybica,
-łuszczyca,
-łupież,
-wypadanie włosów,
-przetłuszczanie się skóry głowy (reguluje wydzielanie sebum),
-analogicznie: przeznaczony do skóry tłustej, mieszanej,
-trądzik,
-oraz blizny po nim,
-ślady po ukąszeniach,
-przyspiesza gojenie ran,
-odkażanie drobnych ran (w formie czystej działa mocniej od wody utlenionej).

Oraz wiele, wiele innych zastosowań z którymi do tej pory nie miałam styczności np. alergie/aromaterapia, odleżyny.

Słyszałam niedawno, że olejek można stosować i w gospodarstwie domowym ze względu na antygrzybiczne, bakteriobójcze właściwości. Wystarczy dodać kilka kropel do ciepłej wody i odkurzyć nią meble. Tanie i ekologiczne.

Powiem tylko tak: olejek z drzewa herbacianego forever.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
Sok z aloesu kupiłam już jakiś czas temu i tak sobie stał i stał. Aż w końcu sobie o nim przypomniałam i postanowiłam wypróbować w końcu jest to nawilżająca bomba dla skóry i włosów. Planowałam zużyć olejek łopianowy, ale jednak przesuwam to na później.
sok z aloesu.jpg
* Sok z aloesu jest  bogaty w witaminy A, C i B, oraz potas, żelazo, mangan, chrom,  magnez, fosfor, sód, cynk, miedź, wapń, german, a także aminokwasy,   kwas salicylowy i związki fenolowe,
* ma zbliżone pH do naszej skóry, dlatego działa łagodząco i regenerująco (np. przy oparzeniach skóry, ukąszeniach),
* potrafi łagodzić skutki promieniowania słonecznego, a także zapobiegać oparzeniom spowodowanym za długim opalaniem (Argentynki stosują go zamiast kremu do opalania),
* dawniej stosowano go jako środek przeciw wypadaniu włosów lub jako dezodorant,
* ponadto potrafi wnikać głęboko w skórę stąd też tak dobrze nawilża,
* ma działanie bakteriobójcze i przeciwzapalne dlatego można go stosować w walce z wypryskami, trądzikiem, dodatkowo sok z aloesu rozjaśnia przebarwienia.
sok z aloesu.jpg
Chcąc nawilżyć skórę czy włosy najlepiej działa rozcieńczony np. z wodą, ale można go stosować z innymi naturalnymi składnikami np. z miodem. Dodany do szamponu złagodzi go, a słabą odzywkę ulepszy. Sama jeszcze dokładnie nie wiem jak go będę używała bo może coś nowego wpadnie mi do głowy, ale już planuje dzisiejszy wieczór z nim.

Sok można stosować również zewnętrznie.
IMAG5235.jpg
Na rynku jest dostępny również żel z aloesu, który ma podobne właściwości jednak jego konsystencja może niektórym bardziej przypaść do gustu. Ja niestety jeszcze nigdzie nie spotkałam żelu aloesowego, ale jak tylko będę miała okazje to pewnie wypróbuje.
Sok z aloesu można również wyprodukować samemu, wystarczy że nasza roślinka i jej liście będą miały 3 lata. Mój aloes ma przed sobą długą drogę, chociaż sama nie wiem czy będę go w tym celu wykorzystywała, po prostu lubię kwiatki.
IMAG5237.jpg
Oprócz tego firmy kosmetyczne oferują nam bardzo szeroką ofertę produktów z aloesem, jednak aby on spełnił swą role powinien stanowić co najmniej 25%  kosmetyku. Trudno jednak to określić dlatego im wyżej w składzie tym lepiej.
Z tego co zauważyłam aloes jest najpopularniejszy w Azji (szczególnie z południowo-wschodniej części) oraz Ameryce.
Ja moją butelkę zakupiłam w Super Pharm za 12 zł w promocji.
  • awatar Wiedźma1: świetny wpis :)
  • awatar hairlovelo: Jaki staruszek w kwiecie wieku jest ;) na pewno warto spróbować
  • awatar by Iwona: aloes świetna sprawa:) u mnie bardziej sprawdza się do twarzy niż na włosy:)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
Algi morskie ALGO
IMAG4689.jpg


100% naturalne, bez:
~konserwantów
~sztucznych barwników,
~pochodnych GMO,
~emulgatorów,
~parabenów.

Skład: Ascophyllum nodosum (algi brunatne), Laminaria digitata (algi mikronizowane), Spirulina.

Właściwości:
~intensywnie nawilża wysuszoną i zmęczoną skórę,
~odżywia i ujędrnia,
~usuwa worki pod oczami,
~wzmacnia skórę i włosy,
~oczyszcza skórę z toksyn,
~okłady redukują nadmiar tkanki tłuszczowej, łagodzą stany zapalne skóry, poprawia koloryt i wygładza powierzchnie naskórka.

Zawierają:
~białko (spirulina),
~sole mineralne,
~witaminy:
*C, E, K, B, A,
~polisacharydy,
~tłuszcze,
~makro i mikroelementy tj:
*wapń,
*magnez,
*sód,
*potas,
*siarka,
*fosfor,
*jod,
*miedź,
*cynk,
*selen.

Zastosowanie:
~peeling: algi dodać do mydła w płynie i umyć skórę masując ja okrężnymi ruchami,
~okłady redukujące cellulit: zmieszać ciepłą wodę z algami do powstania pasty, nałożyć ją na skórę i obwinąć folią, po 20 min spłukać,
~maseczka: małą łyżeczkę alg rozrobić z naturalnym jogurtem lub wodą do utworzenia papki, nanieść ja na skórę, po 10-15 min spłukać.
~maska na skórę głowy: przy problemach z łuszczycą i łupieżem (półroczna kuracja) ale także dla ustabilizowania pracy gruczołów łojowych, oczyszczenia i nawilżenia skory.


Jak widać algi morskie mają dość szerokie zastosowanie, można nimi pielęgnować ciało, twarz jak i skórę głowy i włosy. Ja użyłam jej jako maseczki do twarzy i włosów. Pierwsze wrażenia już są ale zamierzam jeszcze bliżej im się przyjrzeć.
Uwaga: niestety mogą uczulać alergików.
Dostępne są w Biedronce.
  • awatar More_Love: Jakiś czas temu kupiłam właśnie te algi, stosowałam jako maseczkę na twarz, była na pewno gładka i oczyszczona. Jedno ale... straszliwy smród :D
  • awatar MadzioweLove: Kupiłam tez te algi w Biedronce i nie wiedziałam za bardzo jak moge ich uzyć ale Twój post troche mi rozjasnił sprawe :)
  • awatar perasperaadastra81: kupię wszystko byle to dziadostwo z buzi mi zniknęło :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
top_5_natural_hair_oils.jpg
Jak łatwo zauważyć olei jest mnóstwo zarówno w sklepach spożywczych, ze zdrową żywnością, aptekach, drogeriach czy zielarniach. Jedne są spożywcze, jeszcze inne pielęgnacyjne. Mamy olejki eteryczne, do masażów i długo, długo by jeszcze wymieniać. Pytanie jednak brzmi, które z nich nadają się do włosów? I właściwie to po co one są?

I tu mamy szeroki wachlarz możliwości. Odpowiedz jednak brzmi: to zależy, a zależy od efektu jaki chcemy uzyskać.

Zacznę od najpopularniejszych: olejki do włosów, które spotkamy na drogeryjnych półkach. Przykłady:
Syoss_Beauty_Elixir.jpg
Często na ich opakowania widnieje dopisek: profesjonalny, drogocenny, regenerujący itd, itp. Kiedyś był szał na jedwabie, teraz na olejki. Jest ich naprawdę spory wybór, a jeszcze większe zróżnicowanie mamy w cenach.
Ja uważam, że na taki kosmetyk nie trzeba wiele wydawać, ponieważ za kilka, kilkanaście złotych jesteśmy w stanie dostać dobry kosmetyk tego typu.
W skład takich olejków wchodzą rożnego rodzaju silikony, można spotkać też naturalne oleje dalej w składzie, a później oczywiście konserwanty.
Nie ma co się oszukiwać. Taki olejek NIE zregeneruje nam włosów. Ba, nawet małe są szanse na to, że je nawilży. Nie jest to jednak produkt bezużyteczny. Przyda się szczególnie tym dziewczynom które zapuszczają włosy lub maja je długie i chcą ograniczyć wizyty u fryzjera.
Te olejki przeznaczone są do końcówek włosów. Dzięki silikonom na włosach tworzy się ochronna warstewka która pozwala utrzymać nawilżenie włosów, zapobiegać jego wysuszeniu oraz podatności na urazy mechaniczne, rozdwajanie się czy kruszenie. Podczas stylizacji dobrze dobrany do naszych włosów olejek ładnie je wygładzi i nabłyszczy.
*** Ważne aby w składzie (a przynajmniej na początku) nie posiadał złych alkoholi (alkohol, isopropyl alkohol, alkohol denat.). Tymi olejkami nie olejujemy włosów służą tylko do końcówek. Stosujemy ja na już umyte włosy.

Olejki kosmetyczne: do ciała, włosów, masaży, 3w1, oliwki dla dzieci.
vatika-oils.jpg

Tymi olejami, oliwkami już możemy olejować włosy. Są to mieszanki wielu olejii dlatego będą odpowiednie dla różnych rodzajów włosów. Niektóre z nich oparte są na parafinie. Takie oleje to dobry start jeśli ktoś chce zacząć przygodę z olejowaniem włosów. Oczywiście nimi też możemy zabezpieczać końcówki ale z racji braku silikonów nie zrobią tego tak dobrze jak różnego rodzaju sera.

Oleje spożywcze:
41331011075.jpg
Nimi również możemy olejować włosy, a na dodatek możemy wykorzystać je w kuchni. Najlepiej alby był z pierwszego tłoczenia i tłoczony był na zimno- taki olej zachował najwięcej swoich właściwości. Są to oleje zazwyczaj rafinowane czyli oczyszczone, klarowne,bezzapachowe i bez miąższu a co za tym idzie pozbawione niektórych właściwości, które w kuchni może niekoniecznie, ale dla włosów były by przydatne. Oczywiście oleje nierafinowane też są dostępne ale trudniej je poszukać, a cena zazwyczaj jest wyższa.
Dobrze by było również gdyby olej zamknięty był w butelce z ciemnego szkła dzięki czemu nie dostaną się do niego szkodliwe promienie słoneczne.

Olejki eteryczne:
Olejek_eteryczny_4eb2ba32a0f9a1.jpg
jako dodatek do miksów olejowych mogą rozwiązać wiele problemów skóry głowy np. łupież, grzybica, przetłuszczanie się.


Został jeszcze co najmniej jeden olej, który za bardzo nie pasuje do pozostałych grup, a również jest bardzo popularny. Chodzi oczywiście o olej rycynowy, który ma bardzo wiele, ciekawych właściwości. Ale o tym nie dzisiaj, ostrzegam jednak, że stosowany solo może wysuszyć końcówki, a użyty po umyciu włosów nieźle je obciążyć.
olej-rycynowy_ol_ryc,323px.jpg


A teraz czas odpowiedzieć na drugie pytania po co one są? Po co olejuje się włosy?
Dzięki olejowaniu uelastyczniamy włosy. Efekty może nie są natychmiastowe ale z czasem włosy stają się odporniejsze na czynniki zewnętrzne. Należy jednak pamiętać, że olej to nie wszystko. Jeśli nie dostarczymy włosom odpowiedniego nawilżenia to samo olejowanie nie wystarczy. Olej co najwyżej odżywi włosy i pozwoli to nawilżenie utrzymać. Dzięki olejowi możemy powstrzymać puszenie, platanie czy przesuszenie się włosów.
Nakładanie oleju na skalp może spowodować szybszy porost włosów i ograniczyć ich wypadanie, a także zwalczać łupież lub inne schorzenia skóry głowy.
Olejami możemy urozmaicać domowe maseczki lub nawet kupne odżywki stosowane tradycyjnie po umyciu włosów. taki miks: odżywka plus olej nie przetłuści nam włosów ponieważ używka czy też maska jest taką substancją która emulguje olej.
Dobrym połączeniem będzie kropla oleju z serum silikonowym na końcówki. Można nałożyć taki miks jednocześnie lub stopniowo: najpierw olej, później serum.
Oczywiście wiele 100% olei znajdziemy również na pólkach w drogerii np. argonowy, kokosowy czy jojoba. Sprawa jest prosta: ten kto spróbował i olejuje włosy regularnie ten wie, jak korzystnie wpływa to na włosy.

Mam nadzieje, że o niczym nie zapomniałam. A jaki jest wasz ulubiony olej do włosów? Mój to z pestek winogron i kokosowy ale nierafinowany.
  • awatar meredith85: ja mam olejek z kerastase, uzywam go po kazdym myciu wcieram dwie pompki w koncowki i reszta co mi zostanie na dloni po całych włosach po ok 8 tyg uzywania moja fryzjerka nie mogla sie nadziwic ze wlosy sa w tak dobrej kondycji :)
  • awatar hairlovelo: @Kosmetyczne Pudełko: dziekuje, zachecam, olejowanie to chyba moj ulubiony sposob pielegnacji :) @meredith85: ja robie tak samo ;) @Złotowłosa92: ja jeszcze nie probowalam oliwek ale jak tylko wykoncze zapasy to wyprobuje ;)
  • awatar SpringHaze1: uwielbiam oleje do włosów :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Wcierka z czerwonej, ostrej papryczki chili.

Była to moja pierwsza wcierka, którą zrobiłam sama. Myślę, że kiedyś jeszcze do niej wrócę ale ja bardziej urozmaicę.
Wcierka nawet poradziła sobie z przetłuszczaniem się włosów. Jeśli chodzi o wypadanie to średnio się spisała, ale było widać efekty. Włosy wypadały ale mniej. Trudno mi jest określić czy wcierka wpłynęła na porost włosów ponieważ trzy tygodnie to mało aby to zaobserwować.
Podsumowując- były efekty ale nie jakieś super jak po kupnej wcierce.

Przyrządziłam ją z łyżeczki papryczki chili zalanej 175 ml wódki. Tak stało sobie przez 3-4 tyg w zacienionym miejscu. Następnie przelałam po buteleczce po Seboravicie i drugą część uzupełniłam naparem ze skrzypu polnego. Ciekawa jestem jakby się sprawowała z dodatkiem soku z cebuli, czosnku i pokrzywy. Z płynu często wytrącał się osad ale wystarczyło potrząsnąć lekko buteleczka i po sprawie. Pierwsza moja wcierka o intensywnym kolorze (właściwie to o jakimkolwiek kolorze) czerwieni.

Zapach był lekko ziołowy za sprawą skrzypu, ale był delikatny i po aplikacji właściwie nie wyczuwalny. Musze jednak przyznać, że po wmasowaniu jej w skórę głowy czułam mrowienie (czyli jednak coś się działo) i lekkie pieczenie. Nie wiem jednak czy byłaby to dobra wcierka dla wrażliwych skalpów.

Radze dobrze myć ręce po aplikacji i nie narażać oczu na kontakt z nią.
IMAG4294.jpg
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Moja zapomniana, dawniej ulubiona maska do włosów domowej roboty, która je rozjaśniała.

To fakt, że ostatnio nie miałam czasu na domowe maseczki, albo posiłkowałam się odżywkami w kilka minut, a jeśli miałam więcej czasu to poświęcałam go na olej.
ale ostatnio moja mama wróciła do domu z dwoma słojami miodu i od razu miałam ochotę użyć go na włosy.

*cynamon (opcjonalnie 4 łyżeczki, mniej jeśli masz wrażliwy skalp, więcej jeśli taki nie jest, mi zawsze sypało się więcej)
*2 łyżki oliwy z oliwek
*sok z połówki cytryny
*2 łyżki miodu naturalnego,
mieszamy i dodajemy:
*2 łyżki maski lub odżywki do włosów bez silikonów (wtedy stosowałam isane z pszenicą)
*odrobina wody


Zawijamy pod czepek i ręcznik. Ponieważ maseczka ma rozjaśniać włosy trzeba się z nią nasiedzieć, czasem i cały dzień, raz nawet poszłam w niej spać. Oczywiście można trzymać ją krócej na włosach ale wtedy nie rozjaśni ona włosów. Problemów ze zmywanie nie miałam zapach utrzymywał się na włosach naprawdę długo (zapach w dużej mierze zależy od odżywki i miodu) ale jest on przyjemny.
Włosy były naprawdę miękkie, nawilżone a kolor jednocześnie głęboki ale z jaśniejszymi refleksami.
Nawet się stęskniłam. Tak dzisiaj lub jutro ją zrobię.

Dodam jeszcze, że zamiast cynamonu można dodać sproszkowany korzeń rzewienia (rabarbar) - wersja dla blondynek.

Miód, oliwa z oliwek jak i cynamon mają właściwości rozjaśniające. Miód w połączeniu z wodą tworzy coś w rodzaju bardzo delikatnej wody utlenionej. Na tym więc polegają rozjaśniające właściwości maski.

A tu znowu moje kłaczki. Tym razem w innym oświetleniu.

IMAG4365-1.jpg

Edit: zapomniałam dodać, że ta maseczka nie jest wytworem mojej wyobraźni, kiedyś znalazłam ja na jakimś blogu i postanowiłam spróbować, a że podobało mi się jej działanie to przekazuje dalej. Z tego co pamiętam proporcje nieznacznie się różnią.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Jak zapuszczałam włosy...
Zaczęłam bardzo, bardzo dawno temu.
Całe dziecinstwo miałam długie, pozniej naszła mnie ochota na bunt, a że mam nie chciałam iść ze mną do fryzjera. A że zazwyczaj robie po swojemu to i wtedy zrobiłam. Sama sobie ściłam kosmyk włosów- miała byc niby jakaś fajna grzywka na oko, no nie wiem w sumie co to miało być ale po tym wyczynie mama jak najpredzej poszła ze mna do fryzjera, a ja chciałam mieć fryzure jak Rihanna. Więc zrobili mi okropnego boba. Włosy siegały mi odbrudka. Nastał czas traumy i postanowiłam zapuiszczać chociaż nie byłam świadoma do końca co słuzy moim włosom a co nie. Było to 4 lata temu.

1. Olej rycynowy: nakładałam go na skórę głowy jak olejowałam nim resztę włosów. Niestety olejowanie skalpu powoduje u mnie wypadanie włosów aczkolwiek włosy faktycznie szybciej mi rosły w tamtym czasie. Czasem nawet chodziłam z nim spać. Dzisiaj wiem, że lepiej darować sobie rycynę na długości ponieważ może przesuszyć włosy. ogólnie rzecz biorąc to dobry i tani sposób.
2. Domowa maseczka: żółtko, olej rycynowy, oliwa z oliwek, nafta kosmetyczna. Taka maska również może pomóc. Robiłam ją raz w tygodniu. Po jakimś czasie zastąpiłam nią olejek rycynowy solo.
3. Jedwab na końcówki. jest ważny szczególnie przy zapuszczaniu ponieważ chroni końcówki przed kruszeniem. obojętnie co by się nie robiło, nawet jeśli włosy by rosły szybciej to łamiące się końcówki zniwelują efekt.
jeśli końcówki są naprawdę w złym stanie: suche i/lub rozdwojone, zakończone białymi "kropeczkami" to trzeba je ściąć i lepiej odżywiać.
Taka pielęgnacja trwała u mnie długo więc mogę stwierdzić, że sprawdziła się u mnie.
'Dzisiejsze' praktyki:
4. Wcierki: Jantar (db+), woda brzozowa (ta średnio u mnie się sprawdziła) + masaż skóry głowy, który pobudza ją dzięki czemu wcierka lepiej wnika w skórę głowy i jest skuteczniejsza.
Masaż: kilkominutowy, ja robię go pochylona głową w dół (i o dziwo dowiedziałam się później, że ta metoda jest skuteczniejsza, niż przy wyprostowanej postawie), nie szarpiemy włosów.
5. Oleje: np rycynowy, łopianowy. Różnią się tym od wcierek, że należy je stosować przed myciem, na co najmniej godzinę chyba, że producent zaleca inaczej.
6. Przyprawy. Tak, właśnie przyprawy, ale nie wszystkie. Imbir, cynamon pobudzają skórę głowy a także cebulki do szybszego porostu włosów. Jednak niech uważają wrażliwe skalpy. Dodajemy je do domowych maseczek lub do kupnych jeśli ktoś stosuje je na skórę głowy. Najlepiej zacząć od małej porcji i ją zwiększać w razie potrzeby. Powinno czuć się lekkie rozgrzanie pod ich wpływem ale nie pieczenie! Mam ochotę wypróbować hardcorową papryczkę chilli. Będzie ogień.
7. Wewnętrznie: stosowałam różne tabletki ze skrzypem itd ale nie widziałam efektów. Piłam herbatkę ze skrzypu polnego i pokrzywy ('skrzypokrzywa') i wrócę do niej gdy zrobi się chłodniej. jestem ciekawa jak się sprawdzi na dłuższą metę.
8. Cel. Kiedy myśli się "muszę zapuścić, chce żeby były bardzo długie" to to jest takie nic. Trzeba sobie określić realny dla nas cel i do niego dążyć. A później albo założyć sobie nowy albo na nim poprzestać wedle gustu. Moim pierwszym celem była długość do obojczyków, następnie żeby zakrywały cycki, teraz do końca pleców.
+polecam domowe maski z drożdzami
Tak, to chyba wszystko. Powodzenia zapuszczającym :)

b1014466cdfa889bef8faefd13b53b6a.jpg


super-long-hair-tumblr-uwmi0n97.png


f521dfcb22e2a2b49ea2ecf3330b87ab.jpg


745f4cd313c1c68453ecbdf83aac7b50.jpg


tumblr_mftesqv2p91rovj00o1_500.jpg
trochę jak scena z horroru.

1530d16d0065a1e0110dd3e43de83af3.jpg
Musze opanować 9.
  • awatar Natq ♥: Piękne te włoski ze zdj <3 ja tez zapuszczam, do pleców planuję ;>
  • awatar PINK HERO: Ja też zapuszczam i zaczynam przygodę z 'poprawnym' dbaniem o włoski :P
  • awatar hairlovelo: Powodzenia dziewczyny :) w kupie raźniej
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Eksperymentalna, domowa maseczka do włosów.

Można by zapytać: po co w ogóle męczyć się z tym wszystkim skoro można kupić gotową maskę?
Po pierwsze wiemy co mamy w takiej maseczce, samo decydujemy co dokładnie nakładamy na włosy. A po drugie śmiem twierdzić, że naturalne składniki lepiej wpływają na stan naszych włosów. żadnych konserwantów, barwników itd, no  a jeśli już to w minimalnej ilości jeśli doda się do maski kupną odżywkę.
No dobrze, ale po co?
Sklepowa maska, nie ma co się oszukiwać nie zregeneruje naszych włosów. Silikony uzupełnia ubytki, które szampon wypłucze i tak. za to zapewnia nam ładny wygląd i ochronią włosy. Natomiast domowa maseczka o wiele szybciej zregeneruje nam włosy, oczywiście pomijam kwestie końcówek, których nie da się skleić, zregenerować na trwałe.

Z czego? Jeśli wiadomo co służy naszym włosom i co się nadaje to mamy przeogromny wachlarz możliwości.
Ostatnio postanowiłam do nich wrócić po nieznacznej przerwie jednak z braku składników nie mogłam zrobić swojej ulubionej. Trochę więc poeksperymentowałam.

1. Pól opakowanie drożdży:
mają dobry wpływ szczególnie na skórę głowy, regulują wydzielanie sebum i pobudzają cebulki do wzrostu,
2. Łyżka oleju rzepakowego,
3. 2 łyżki maski do włosów Gloria
4. Imbir:
pobudza wzrost włosów, nabłyszcza.

Na włosy założyłam czepek i obwinęłam ręcznikiem aby maska nie wyschła i cały czas aktywnie działa pod wpływem ciepła na około godzinę.
Aby zauważyć te efekty należy ja stosować regularnie. Po jednym użyciu włosy miałam nawilżone i błyszczące. Na szczęście zapach drożdży nie został u mnie na włosach. jedyne co bym zmieniła następnym razem to zastąpienie oleju naturalnym jogurtem.

Odnośnie imbiru: można go dodawać do kupnych odzywek i masek, należy jednak uważać jeśli chce się go aplikować na skórę głowy ponieważ w dużej ilości może podrażnić jeśli ktoś ma wrażliwy skalp. Ja go sobie nie szczędzę ale nie pierwszy raz go używałam także wiem, że mogę. Idealna porcja to taka, która lekko rozgrzewa nam skore głowy w pierwszym kwadransie. Jeśli rozgrzewa o wiele dłużej i o wiele większym stopniu (piecze) radziłabym zmyć.

Enyot the experience! ;)
 

 

Kategorie blogów