Wpisy oznaczone tagiem "nawiasem" (18)  

kodycssblog
 
Violetta - Oczami - Wiki ♥: To nasza szansa na Violetta En Vivo w Polsce! Powstała nowa akcja polskich Vilovers i Tinistas o nazwie #PoloniaQuiereViolettaEnVivo, co po polsku oznacza #PolskaChceViolettaEnVivo. Akcja polega na jednoczeniu Tinistas i Vilovers z Polski (a #nawiasem mówiąc jest nas całkiem sporo) i #rozsyłaniu przez nas tej akcji do jak największej #liczby osób, no i przede wszystkim - wysyłaniu do niemal wszystkich aktorów serialu wiadomości o tym, jak bardzo chcemy Violetta En Vivo w polsce!
Co prawda szanse na En Vivo w Polsce robią się coraz większe, ale nadal trudno byłoby zorganizować takie widowisko w przeciągu najbliższych miesięcy, chociaż gdyby się postarali, moglibyśmy to uzyskać, ale na pewno większe szanse są na En Vivo po nagraniach do trzeciego serialu Violetty.

A co wy juz teraz możecie zrobić, aby szanse na En Vivo w Polsce momentalnie stały się do kilku razy większe?
Odpowiedź jest bardzo prosta: jeśli nie macie kont na twitterze założyć je i spamować komukolwiek z obsady Violetty do woli! Szczególnie polecam Tini, Lodovicę, Facundo, Ruggero i Candelarię, bo oni najbardziej zwracają uwagę na tweety od fanów.

Jak spamować?
Wejdźcie na profil kogoś z obsady Violetty, po lewej stronie jest okienko z napisem "Napisz do..." w tym okienku napiszcie spam i wyślijcie!
W spamie musi znaleźć się odnośnik do tej akcji, czyli pod koniec lub na początku spamu napiszcie #PoloniaQuiereViolettaEnVivo

Oto przykładowe wiadomości, które możecie śmiało kopiować z tego bloga i nimi spamować:
Nuestro Sueno...#PoloniaQuiereViolettaEnVivo
Violetta En Vivo en Polonia.  Los sueños siempre se hacen realidad! #PoloniaQuiereViolettaEnVivo
#PoloniaQuiereViolettaEnVivo - que queremos que la mayoría!

I na koniec dowód, że aktorzy nie zostawią tego w spokoju:
Facundo Gambande (Maxi) podał dalej tweeta od polskiej fanki z prośbą o Violetta En Vivo!
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche:

Mam dwa tygodnie na nauczenie się na poprawki, napisanie referatu i odzyskanie pierwszego rozdziału licencjatu po zaginięciu pliku, co spowoduje zaliczenie mi pierwszego semestru seminarium i konieczność zabulenia "tylko" 750 złotych (miast 1500) za powtarzanie przedmiotu, więc siedzę i oglądam ciurkiem Doktora.
Good thinking, girl.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: ogłosili promocję -30% w studiu tattoo and piercing na starym mieście. chyba pójdę zrobić sobie tragusa.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: mam serdecznie dość swoich włosów.
niszczą się do tego stopnia, że dzień po wizycie u fryzjera mam rozdwojone końcówki, na dodatek genetycznie są cholernie cienkie i w sumie jest ich niedużo, a wypadają garściami.
i to nie to, że o nie nie dbam. specjalistyczne szampony z salonu, inne specjalistyczne szampony z apteki, jedwab, maski z henny, olejki z  Tybetu czy innych Indii, łykane od zarania dziejów specyfiki - chuja to wszystko daje.
chyba oleję to wszystko i zacznę myć łeb szarym mydłem, gorzej już być nie może, a przynajmniej zaoszczędzę trochę kasy.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: otworzyli mi warzywniak, piekarnię i mięsny zaraz pod domem!
koniec z wydawaniem kroci na paczkowane żarcie i chujowe owoce z PiP!
ten dzień nie mógł się skończyć lepiej :D
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: po czterech godzinach bezskutecznych prób rejestacji do kogokolwiek znalazłam wolnego gina w centrum medycznym. oczywiście prywatnie.
za łączną sumę 180 złotych polskich, które to miałam odłożone na karnet na Impact Fest, kupiłam sobie +35% pewności, że nic we mnie nie zakiełkuje.
oczywiście ze stresu zapomniałam załatwić sobie zwolnienia z zajęć, więc pozostaje mi mieć nadzieję, że wykładowca okaże się być człowiekiem wyrozumiałym.
a za chwilę, jak tylko znajdę numer mojej poradni "K" w Małym Mieście, rejestruję się do mojej ginekolożki i każę sobie zapisać tabletki. i już mnie chuj jasny obchodzi, czy przytyję przez to gówno, czy nie będę miała ochoty na mizianki - wszystko jest lepsze od takiego stresu.
serducho nadal mi wali jak dubstep u sąsiadów.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: siema, pękła nam gumka
co prawda jestem w takim momencie cyklu, w którym nie powinno nic z tego wyniknąć, ale znając mojego pecha, to chuj wie
anyway, za jakiś tydzień biegnę do apteki/rossmana/gdzieś po test szybkiego wykrywania, czy coś, a teraz pozostaje mi wznoszenie modłów do opatrzności i latającego potwora spaghetti z racji tego, że na wizytę u gina po tabletkę 72h mnie nie stać, bo koniec miesiąca.
  • awatar Bóg: Samiec ma kupić. To on będzie płacił ewentualne alimenty, a one wyniosą go dużo więcej niż ta głupia tabletka.
  • awatar zierliche: @Bóg: mój samiec mieszka z rodzicami i nie stać go nawet na piwo w sobotę, a roboty w trzy dni nie znajdzie, choćby się zesrał, skoro szuka od prawie roku i chuj. so, jeśli coś zakiełkuje - we're pretty much fucked <radosna rezygnacja>
  • awatar Bóg: @let the game begin.: Mój tak samo, nie dość że student na utrzymaniu starych, waży niewiele więcej ode mnie (a ja mam 47 kg), to jeszcze je tyle co kot napłakał i wiecznie go na nic nie stać. A laptopa to mi kupił bez mrugnięcia okiem. Albo złodziej albo desperat.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: mam piżamkę z kotkiem i ulubioną kołysanką Sheldona Coopera. Lubię.
i wypróbowałam papirusowy pomysł na kurczaka, z czystym sumieniem mogę polecić, bo skoro takiemu tłukowi kuchennemu wyszedł smaczny obiadek, to każdemu wyjdzie.

nie ćwiczyłam dzisiaj, bo jednak wyjechałam na comiesięczny urlop nad Morze Czerwone i czuję się niekomfortowo i boleśnie przy okazji, w skrócie - jak gówno w trawie. mea culpa, obiecuję poprawę z dniem jutrzejszym, pomimo nawału zajęć powinnam zdążyć, zwłaszcza że pracę domową mogę odfajkować na okienku.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: szłam do domu i ujrzałam martwego kota na chodniku
był brudny, ubłocony, sztywny, z jedną łapką wyciągniętą pionowo w górę
a kiedy żył, był taką piękną, puszystą, szylkretową kulką.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: mam za mało krwi w kofeinie
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: to była długa noc
ciekawa jestem, czy po mojej rezygnacji z oglądania livestreama ekipie TVGry udało się zalogować na serwer Blizzarda, a jeśli tak, to o której
bo przeczytałam właśnie, że o 5:50 skończyli przechodzić pierwszy akt

nie mogę się doczekać no-life'ienia
tylko wiadro kawy, Diablo i ja
i może ewentualnie notatki do egzaminów
  • awatar gość: z niemieckim też tak robiłam całe liceum :)
  • awatar littleskinnygirl: to złośliwe coś mnie nie zalogowało i wyszedł komentarza bez żadnego sensu w każdym razie "gość" to byłam ja ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: właśnie na głównej zauważyłam użytkowniczkę, której nick brzmiał w wolnym tłumaczeniu "jestem twoim hymnem narodowym"
dzieci kochane, uczcie się angielskiego, bo potem wam głupoty wychodzą.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: podali nam terminy zerówek i egzaminów w sesji, od 11 maja do 20 czerwca zapierdalam jak dziki osioł
ze szczególnym uwzględnieniem trzech dni przed i trzech dni po Ursynaliach
mam tak bardzo wyjebane.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: No i siedzą, kurwa, leżą, myziają się, gruchają i wkurwiają.
Ani się pouczyć.
Ani pograć w spokoju, bo pomimo słuchawek na uszach słychać piski.
I po pół roku związku wybierają suknię do ślubu.
KURWA MAĆ, dialog dnia:
- to ty mi będziesz musiał wybrać suknię
- dlaczego?
- bo mi si podoba co trzecia

- ta jest ładna, a ta nie
- a mi na odwrót
- no widzisz? sama musisz sobie wybrać suknię
- nie
- a ja to zaakceptuję
- nie, ty mi wybierzesz suknię



JAPIERDOLĘKURWA.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: Jest mi zimno, pokłóciłam się z X o pieniądze, jestem zblazowana po paru piwach i nie chce mi się nic.
Puste mieszkanie nie napawa optymizmem.

Wanna time.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: Musli, które nabyłam wczoraj za niebotyczną cenę złotych sześciu, dziś rano okazało się być crunchem.
W lodówce miałam tylko jogurt.
A chrunch z jogurtem jest CHUJOWY.

Dziękuję za uwagę.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: Powietrze pachniało dzisiaj wiosną. Lubię.
 

piecdziesiatdwa
 
zierliche: O co, do uja Wacława, chodzi z tym hype'em na Bruno Marsa? Toć to-to nawet ładne nie jest.
Dziewczynki, jak chcecie planetarnego brzmienia, to sobie Freddie'ego Mercurego posłuchajcie.
 

 

Kategorie blogów