Wpisy oznaczone tagiem "nazizm" (61)  

caligo
 
Dobrze, że się mówi o tym głośno, że nie zapomina, a wręcz wskrzesza z niebytu.
Choć to trudne, choć boli...

“Ostatnie badania mówią, że poglądy antysemickie podziela 20 proc. niemieckiej klasy średniej. Dlatego wciąż należy przypominać o przeszłości - mówi Jens-Jürgen Ventzki”


slaskie.naszemiasto.pl/(…)jens-jurgen-ventzki-jeste…

Ventzki.jpg


Bohaterem filmu jest Jens-Jürgen Ventzki, który urodził się 13 marca 1944 roku w Lodzi, mieście noszącym wówczas nazwę Litzmannstadt. Jego ojciec, Werner Ventzki, członek NSDAP, zagorzały nazista, zajmował stanowisko nadburmistrza Łodzi od maja 1941 do sierpnia 1943 roku. Film przedstawia historię rodziny, relacje syna i ojca, dokumentuje rozmowy dziecka sprawcy z dziećmi ofiar, rozbudza emocje i otwiera horyzonty dla refleksji o przyszłości w zjednoczonej Europie. Dokument został nominowany do nagrody Złotych Gwiazd Unii Europejskiej 2009 w kategorii „Aktywne europejskie wspomnienia”.

_ _ _
Film został zrealizowany według pomysłu, scenariusza i w reżyserii Piotra Szalszy, twórcy ponad 40 filmów dokumentalnych i muzycznych.

_ _ _
"Mój ojciec, który mimo zaledwie 29 lat zajmował już stanowisko w radzie magistratu [Szczecina] i stał w centrum miejskiej władzy wykonawczej, o wszystkich tych wydarzeniach musiał by doskonale poinformowany. Z dużym prawdopodobieństwem uczestniczył jako jeden z „politycznych żołnierzy Führera” w wielkim wiecu na szczecińskim placu Paradnym 11 listopada 1938 roku. Podczas gdy w całej Rzeszy płonęły synagogi, hordy SA dewastowały żydowskie sklepy i prześladowały Żydów, w Szczecinie dziesiątki tysięcy maszerowały pod hasłem „Czas Żydów w Niemczech dobiegł końca”.
Ślub rodziców odbył się w najstarszym kościele Szczecina pod wezwaniem św. Piotra i Pawła. /…/ Był 1 grudnia 1933 roku. Przypadkowo lub umyślnie data ta zbiegła się z drugą rocznicą otrzymania przez ojca partyjnej legitymacji NSDAP."
  • awatar Persephone: Dzięki za przypomnienie. Syn Hansa Franka, Niklas, też się rozliczał z przeszłością swojego ojca. A o Ventzkim ostatnio gdzieś czytałam.
  • awatar fabularium: @Persephone: Tak, ja też czytałam w niecie parę jeszcze art. na ten temat... Wśród znajomych na FB mam kilku, którzy niemal codziennie zamieszczają niezwykle ciekawe historie Niemców oraz Żydów zamieszkujących dawne Vorpommern (ale nie tylko). Sporo jest różnych wydarzeń dotykających tamtych czasów (po PRL-owskim zmilczeniu).
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nietereska
 
Obrzydliwy paszkwil, inspirowany przez Polaków! Jednym z wypowiadających się jest Lech wałęsa. To trzeba obejrzeć! To trzeba pokazać znajomym!
pl.blastingnews.com/(…)nazistowska-polska-najnowszy…
marsz niepodległości 2015.jpg
 

banzajpl
 
Nie od dziś wiadomo, że wojna a zwłaszcza ta prowadzona na terytorium wroga, to kosztowny interes. Nie pozostaje tajemnicą, że armia III Rzeszy ograbiła nasze ziemie z majątków i bezcennych...
www.banzaj.pl/Skarby-nazistow-czyli-nie-tylko-zl…
 

jamniczek-pl
 
Przez chwilę było wesoło. Skończyło się.
Pozostajemy przy temacie.

"Nazizm to nie historia. Radykalna prawica z Europy jako miejsce muzycznego spotkania wybrała wieś pod Radomskiem. Władze mają związane ręce. Takie festiwale, na prywatnym terenie, nie wymagają zgody
nacjonalizm.jpg

Piątkowa "Gazeta Wyborcza" donosiła o dramatycznym apelu Rainera Hössa, wnuka komendanta byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau Rudolfa Hössa. - Skrajnie prawicowe partie w Europie rosną w siłę. Jeśli nic nie zrobimy, to znaczy, że się niczego nie nauczyliśmy - mówi Höss"

wyborcza.pl/(…)_Zaden_pedal_nie_ucieknie___Festiwal…
  • awatar Absyntowa: Oczywiście, że to nadal jest problem. Bo ogółem nie lubimy rozdrapywać ran, ludzie mówią: po co. Było i minęło. A potem powtórka z rozrywki. Koleżanka, która prowadzi bloga o naziście i przy okazji pisze o różnych miejscach, historiach (zajmuje się naukowo sprawą) daje info o wpisie na takiej fejsowej grupie dla blogerów. Jakaś lasia pisze pod tą notką komentarz z zaproszeniem na swojego bloga o kosmetykach. Koleżanka się wkurza i jej odpisuje, że chyba nie powinna jednak komentować w ten sposób (zwłaszcza, że wpis dotyczył miejsca, gdzie swego czasu gestapo zajmowało się swoją mało przyjazną ludziom działalnością). Dziewczyna od komentarza sugeruje, że każdy może pisać o czym chce, a tak w ogóle to przecież to było dawno, a może nawet i nieprawda i kogo w ogóle obchodzi to "gestappo". Takie czasy. Dziwne, że naziści mają się nie najgorzej skoro zwykli ludzie mają głęboko gdzieś traumy z historii i szykują grunt pod powtórki? Bo pierwsze - obojętność. Potem reszta.
  • awatar st.anger: Fanatyzm to straszliwa rzecz. W każdym wydaniu. To przerażające, jak słabi i zdesperowani bywają ludzie, którzy pozwalają sobie robić takie pranie mózgu.
  • awatar jamnick: Znalazłam cytat: "Historia uczy nas, że jeszcze nigdy nikogo nic nie nauczyła." Słowa Jana Pietrzaka. marucha.wordpress.com/(…)wycofuja-sie-na-z-gory-upa… W tym momencie nie tyle się toczy kołem, co toczy dosłownie. Bez tchnienia. Absyntowa: takich "lasi" jest wiele. Co one mają w głowie? Lansować się wszędzie, gdzie popadnie i tłumaczyć to słowami: "że każdy może pisać o czym chce"? Wywalić komentarz i... nie po kłopocie. Będą następne. Gorsze. Hejterów nie brak. Dlaczego piszę o hejterach? Karmią się przede wszystkim ludzką złością, bezsilnością, smutkiem. Są tacy, którzy wchodzą na strony poświęcone osobom zmarłym, na przykład młodym ludziom, którzy stracili życie w tragicznych okolicznościach i czerpią energię z tego, że to "wyśmieją". Co trzeba mieć w sercu? Jakie wnętrze? Jaka krzywda stała się takiemu człowiekowi, że posuwa się do tego typu czynów?
Pokaż wszystkie (6) ›
 

radogost
 
Nie od niedawna wiadomo, że polski Kościół popiera, a wręcz udziela patronatu skrajnie prawicowym, faszyzującym ruchom. Nie wiedzieć czemu ręka Boska nie broni od tego typu działań.

Bóg - dla, którego wszyscy jesteśmy równi nie dzieli ludzi na kolor skóry, orientację czy wyznanie. Więc skąd biorą się te wszystkie transparenty? Skąd to szerzenie nienawiści gdzie tylko się da?

Kościół ma zadanie jednoczyć ludzi, jak na razie tylko ich dzieli i tworzy stereotypy. Katolicy zapomnieli o chyba najważniejszym przykazaniu: "kochaj bliźniego jak siebie samego". Naprawdę nieważne czy to gej, lesbijka czy "dziecko szatana z in vitro".

Bóg, honor, ojczyzna - czyli największa paranoja i hipokryzja narodowców. Z jednej strony religia miłości i pokoju, ale z drugiej pójdzie taki i wpierdoli jakiemuś murzynowi czy pedałowi w ramach honoru oczywiście.

Źle się dzieje z polskim Kościołem. Nienawiść aż z niego wycieka, w dodatku te wszystkie afery pedofilskie. Jeśli Kościół nie weźmie się szybko do roboty, to już może się żegnać z wielkim interesem, który prowadzi od naprawdę wielu lat.

Tutaj piękny przykład dialogu społecznego faszystów:



28109.jpg


1375826_650596351639235_1107926119_n.jpg


7e3e7ff05392775bb4a4bccfc65d659c.jpg
 

banzajpl
 
Czescy nacjonaliści wyszli wczoraj na ulice miast w proteście przeciw romskim rodzinom. Początkowo zapowiadano pokojowy przemarsz w kilku miastach. Największa grupa przeszła przez Ostrawę gdzie...
www.banzaj.pl/Czechy-Rasistowski-marsz-zakonczon…
 

apolska
 
www.facebook.com/events/132776900254216/?ref=22

“Nacjonaliści 28-30 czerwca organizują festiwal muzyczny "Orle Gniazdo", który ma się odbyć w ośrodku "Zajazd Leśny" w pobliżu Katowic. Jest to pierwsza próba zorganizowania oficjalnego festiwalu, na którym wystąpi szereg zespołów o faszystowskich i neo-nazistowskich powiązaniach. Sami organizatorzy nie ukrywają swoich neo-nazistowskich poglądów występująć w klipie promującym festiwal w koszulce z czaszką będąca symbolem hitlerowskiej formacji SS.”

 

lelumpolelum
 
Po czym można poznać, że w jakimś mieście panuje zaraza? Ponieważ dzieci, siedząc na zgliszczach, bawią się czaszkami nie wiedząc, co to naprawdę jest. Ich rodziców nie ma, bo nie wytłumaczyli im, że tak nie wolno. Nie pokazali jak żyć.

Taki obraz pojawił się w mojej głowie po kilku uwagach z felietonu Roberta Tekielego. Wspomniał, że dominuje cywilizacja śmierci, że dzieci bawią się czaszkami i uważają, że to fajne i modne. A ja zobaczyłem w głowie dziecko bawiące się czaszką na stercie kości. I to chyba trafna metafora świata zachodniego.

Ta zaraza zniszczyła Europę od środka. Europę i USA. Sprawiła, że nie ma już rodziców, bo nikt nie broni dzieci przed takim zachowaniem. nikt nie reaguje na ich czaszki na koszulkach, krzyże w formie wisiorka czy jak ostatnio znalazłem faszystowskie orły w formie ozdoby.

Czeka nas już tylko najazd barbarzyńców. Zniszczone kraje zawsze były przez nich łupione. Jeśli w tych zgliszczach nie znajdzie się dość mężczyzn, którzy staną w obronie, to nie pozostanie po nas kamień na kamieniu.


2a680a930012553a513e28f9.jpg


860b2e9f00215948513e28f9.jpg


20264049174a659f6d876fa.JPG


l_6CdB.jpg


wwii-nazi-german-totenkopf-ss-allgemeine-visor-cap-hat-9b61.JPG


3.jpg


Zaczęło się chyba od pacyfy. Odwrócony krzyż ze złamanymi do dołu ramionami otoczony kołem został nazwany symbolem pokoju. Absurd ale podziałało. Potem poszły czaszki, które nagminnie dziś nawet kobiety w stylistyce Dody noszą na sobie. Niedawno zaczęło się promowanie krzyża jako ozdoby, wisiorka, pierścionka czy kolczyka. Teraz pora na symbole Waffen SS?
  • awatar Pazurem i winem pisane: Mam dokładnie takie samo zdanie na ten temat.
  • awatar Carolla♡: no to to przegięcie, fakt
  • awatar I Don't give a f***: Kupilam ta bluze przed wielkim "szumem",potem ktos mi powiedzial ze to nazistowski symbol wiec zrobilam wielkie "OH!" I szybki risercz + rachunek sumienia. Po 1.nie ma tam swastyki wiec sam orzel jak dla mnie traci motyw nazistowski. Po 2.moda ma szokowac,London Boy zrobila to z wlasnie takim zamiarem zeby wszyscy pisali I robili komentarze tego typu,bo jest szum-jestemy na rynku.proste. Po 3. Zamiast bajek w moim domu byly historie z 2WS opowiadane przez moja babcie wiec nie brak mi szacunku,ale wciaz rozdrapywanie przeszlosci jest jak z calym tematem Smolenska - ilez mozna sprowadzac kazda rzecz do tego co bylo. Po 4. Nie szata zdobi czlowieka. Dla Ciebie moge byc nazistowska swinia a dla mnie gorsze sa spodnice z Jezusem na tylku. Po 5. Badzmy tolerancyjni.Nie kazda niunia noszaca London Boy wie co nosi-fakt, ale lepsza taka niz prawdziwe zorganizowane grupy,ktore nie boja sie wyjsc na ulice z prawdziwym nazistowskim przekazem. Tak wiec nosze bluze,tak.
Pokaż wszystkie (12) ›
 

kciuk-pl
 
Przychodnia, która leczyła byłych więźniów Auschwitz może zniknąć. Zostaną bez pomocy?

Link: www.kciuk.pl/Byli-wiezniowie-Auschwitz-bez-lecze…
 

kciuk-pl
 
Nie mam pojęcia z jakiego to filmu / serialu ,ale wygląda mocno dziwnie :).

Link: www.kciuk.pl/Najwiekszy-polski-koszmar-a100914
 

pinio
 
Dominik Panek: Niemcy: ruch zakazany za "pokrewieństwo z nazizmem" - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1o24uj #Niemcy #nazizm
 

ligaswiata
 
O co chodzi z napisem utworzonym przez naszych przyjaciół z Palestyny w Izraelu...
Czym jest edukacja SHOAH ?

ligaswiata.napisala.pl/2012/04/shoah-edukacja/

Opinia historyka o programie nauczania polskiej młodzieży o holokauścieW maju 2000 roku Wydawnictwo Szkolne PWN wydało broszurę Roberta Szuchty i Piotra Trojańskiego pt. ” ‘Holocaust’. Program nauczania o historii i zagładzie Żydów na lekcjach przedmiotów humanistycznych w szkołach ponadpodstawowych”. Program ten dopuszczony został do użytku szkolnego przez ministra edukacji narodowej. Ponieważ w doniesieniach prasowych i w telewizji coraz częściej słyszy się wypowiedzi, iż nauczanie o holokauście obowiązuje wszystkich nauczycieli, warto dokonać analizy treści i przesłania programu.
Cierpienie lepsze i gorsze

Już na wstępie autorzy stwierdzają, że „największą i najstraszniejszą tragedią współczesnego świata, z uwagi zarówno na swój rozmiar, jak i zwyrodnienie, była jednak zagłada Żydów dokonana przez nazistów w czasie drugiej wojny światowej – Holokaust” (s. 7). Żeby nie było co do tego wątpliwości, dalej następują kolejne stwierdzenia: „wykazanie wyjątkowości Holocaustu” (s. 28), „spojrzeć na Holocaust jako na wyjątkowe doświadczenie ludzkości” (s. 29), „o literaturze Holocaustu nie wolno mówić tak jak o innej” (s. 30), „uważamy Holocaust za bezprecedensowe wydarzenie w historii Europy i świata” (s. 10), „z racji swojej wyjątkowości i znaczenia Holocaust powinien zająć właściwe miejsce w programach nauczania i w podręcznikach szkolnych” (s. 10), czy też „nauczanie o Holocauście w Polsce powinno odgrywać szczególną rolę w edukacji młodzieży” (s. 9).
Stwierdzenia takie są przejawem zwykłego szowinizmu i nie mają nic wspólnego z prawdą historyczną. Każde cierpienie należy uszanować w jednakowy sposób. Czyż nie były także wyjątkowe cierpienia plemion Herero w Afryce, które w latach 1904-1906 zostały przez wojska niemieckie zepchnięte na bezwodną pustynię, w wyniku czego z liczby 60-80 tys. osób przeżyło zaledwie nieco ponad 3 tysiące? Czy konanie w męczarniach z pragnienia i braku żywności nie jest cierpieniem wyjątkowym?
Czy śmierć na bezwodnej pustyni 1,5 mln Ormian w 1915 roku to nie są cierpienia wyjątkowe?
Czy 8-10 mln Ukraińców wymordowanych i zmarłych z głodu (ponad 2.500 stwierdzonych przypadków kanibalizmu) w roku 1933 (w Związku Sowieckim – P.J.) to nie jest cierpienie wyjątkowe?
Czy wreszcie śmierć 56-65 mln ofiar sowieckiego systemu, dokonana przy poważnym udziale Żydów, nie jest cierpieniem wyjątkowym? Czy można w ogóle porównywać męczeństwo i dzielić je na „wyjątkowe” i pospolite?
Każdy szowinizm jest antyludzki i prowadzi w prostej linii do kolejnej pogardy i eksterminacji. Dlatego nie wolno go propagować!

Polacy – pierwsze ofiary ludobójstwa

W broszurze na stronie 7 odnajdujemy kolejne szokujące stwierdzenie: „Oprócz Żydów eksterminacji poddano także ponad sto tysięcy Romów. Kolejnymi ofiarami hitlerowskiego ludobójstwa byli Polacy, radzieccy jeńcy wojenni i tysiące innych ludzi traktowanych przez nazistów jako ‘element aspołeczny’”.
Otóż jest tu zwykłe kłamstwo przeznaczone na użytek Shoah-biznesu, uporczywie lansowane przez zorganizowaną propagandę. Polacy byli bowiem pierwszymi ofiarami hitlerowskiego i sowieckiego ludobójstwa i przez blisko dwa lata jedynym Narodem mordowanym zgodnie z opracowanymi wcześniej planami .
Już w maju 1939 roku hitlerowcy zaplanowali Operację Tannenberg, czyli plan wymordowania polskiej inteligencji natychmiast po zajęciu ziem polskich. Mordów miano dokonywać w oparciu o „listę gończą” (Sonderfahndungsbuch Polen), zawierającą ponad 61 tys. nazwisk Polaków najbardziej zasłużonych dla Polski. W sierpniu 1939 roku powstał specjalny referat „Tannenberg”, którego zadaniem było przeprowadzenie całej akcji, przy użyciu stworzonych do tego celu Einsatzgruppen (grup operacyjnych Sipo i SD).
Realizację operacji Tannenberg rozpoczęto na krótko przed wybuchem wojny, osadzając w obozach koncentracyjnych i mordując ok. 2.000 działaczy Związku Polaków w Niemczech.
Od 1 września do 25 października 1939 r. Wehrmacht i Einsatzgruppen dokonały ponad 760 masowych mordów, w których zginęło 20.100 Polaków.
Równolegle trwała akcja mordowania Polaków pod okupacją sowiecką, w której masowy udział wzięli Żydzi, jako najgorliwsi wykonawcy poleceń NKWD.
Jak w tym kontekście można mówić, że Polacy byli „kolejnymi” ofiarami? Przecież masowa eksterminacja Żydów zaczęła się dopiero w połowie 1941 roku.

To Niemcy są odpowiedzialni

Kolejne szokujące zdanie znajduje się także na stronie 7. Brzmi ono: „Nie ma wątpliwości, że wiele mechanizmów, które doprowadziły do Holocaustu, nadal występuje w naszym społeczeństwie”.
W ten sposób przekonuje się młodzież narodu polskiego, skazanego w Generalplan Ost na całkowitą zagładę, że holokaust dojrzewał w polskim społeczeństwie i „nie ma wątpliwości”, że nadal w nim występuje!
Autorzy powoli wprowadzają młodzież polską w nastrój współodpowiedzialności za zagładę Żydów: „Holocaust przypomina nam, że nienawiść do tych, którzy są od nas inni lub których chcemy za innych – często obcych – uważać, stawiając ich poza obrębem społeczeństwa, może doprowadzić do zbiorowej przemocy i okrucieństwa” (s.  lub „antysemityzm i obojętność większości ludzi w Europie stworzyły nazistom klimat do popełnienia zbrodni ludobójstwa” (s. 18). Przypieczętowane to zostaje stwierdzeniem, że nie można „usprawiedliwiać np. przypadków szmalcownictwa – wydawania Żydów Niemcom. Dlatego istotne jest pokazanie całego wachlarza ludzkich zachowań: od pomocy Żydom, poprzez bierne przyzwolenie, do udziału w Zagładzie” (s. 28).
Autorzy merytorycznie mają rację, z tym jednak, że kierują swoje wywody pod niewłaściwym adresem. W całej broszurze atakuje się bowiem młodzież polską, wnuków tych, którzy ratowali Żydów i wspólnie z nimi walczyli. Nazizm jest tu pojęciem abstrakcyjnym i dalekim, nie ma nawet narodowości i nie wiadomo właściwie, o kogo chodzi. Cały temat potraktowany jest jednostronnie i wynika z niego, że to Polacy powinni się kajać za wszelkie zło, jakie spotkało Żydów. Nie wolno w tak jednostronny sposób przedstawiać całego problemu i pomijać rzeczywistych winowajców. Byli nimi przede wszystkim, nie jacyś enigmatyczni „naziści” bez określonej narodowości, ale niemieccy naziści. O tym trzeba wyraźnie mówić.
Odpowiedzialni za holocaust byli żydowscy bankierzy, którzy finansowali Hitlera: Otto Kuhn, Samuel Marcus, Louis Morgan, Max Breitung, Max Warburg, Pol Warburg, John Warburg, Moses Pinkeles, Kurt Schroeder, Loeb, Mendelssohn i wielu innych.
Odpowiedzialni za holocaust byli międzynarodowi przywódcy żydowscy, którzy nie udzielili żadnej pomocy mordowanym współbraciom, mimo iż posiadali ogromne wpływy w rządach Zachodu i byli władni wydawać decyzje udzielenia pomocy walczącym i ginącym Żydom (Baruch, Schwartzbart); gdy Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Obczyźnie trzydzieści osiem razy występował do rządów Zachodu z prośbą o udzielenie pomocy mordowanym Żydom, międzynarodowa żydowska finansjera nie poparła polskich starań.
Odpowiedzialna za holokaust była starszyzna żydowska w gettach, która zalecała całkowitą bierność, nie zezwalała na walkę z Niemcami i piętnowała ostro współpracę z Polską Walczącą; zezwolenie na walkę w getcie nastąpiło dopiero wtedy, gdy zostały w nim resztki ludności żydowskiej.
Odpowiedzialne za holokaust były Judenraty, których współpraca z Niemcami przeszła wszelkie dopuszczalne granice, i które stały się narzędziem eksterminacji własnych braci.
Odpowiedzialna za holokaust jest policja żydowska, żydowskie brygady gestapo i dziesiątki tysięcy Żydów w służbie niemieckiej, które wydawały Niemcom Polaków udzielających pomocy Żydom; policja żydowska i „żagwiści” uczestniczyli bezpośrednio w eksterminacji własnego narodu.
Do wymienionych wyżej ludzi należy kierować apele o kajanie się, a nie do polskiej młodzieży.

Miłosz autorytetem?

Szczególnym kuriozum jest propozycja lekcji o holokauście oparta na wierszu Czesława Miłosza pt. „Campo di Fiori”, napisanym w Warszawie w 1943 r.
Autorka lekcji pisze: „Poeta był jednym z pierwszych naocznych świadków, którzy zareagowali na Holocaust”. Dalej czytamy m.in.: „rozwijanie plastyki ciała i ekspresji twórczej (?)”.
Jako zadanie domowe proponuje się temat: „Napisz list (do wyboru):
- do „dziecka z karuzeli” – dzisiaj osoby dorosłej
- do dziecka uratowanego z getta – dzisiaj osoby dorosłej”.
Przykład tej lekcji jest objawem upadku oświaty polskiej, a to z następujących przyczyn:
- cała afera z karuzelą jest wyobraźnią schorowanej psychiki Czesława Miłosza; karuzela była nieczynna i nikt z Polaków nie mógł na niej jeździć; wyjaśniało to już wielu autorów, m.in. Władysław Bartoszewski;
- bzdurą jest, że Miłosz był jednym z pierwszych naocznych świadków, którzy zareagowali na holocaust. Dawno już działał Referat „Żegota” w Departamencie Spraw Wewnętrznych Delegatury RP na Kraj i działała Rada Pomocy Żydom „Żegota”. Obie organizacje stworzone zostały w celu niesienia pomocy ludności żydowskiej. W czasie gdy Miłosz tworzył swój paszkwil z daleka od getta, tam walczyły polskie oddziały wspierające walkę Żydów, na zewnątrz atakowały Niemców oddziały AK przebrane w mundury niemieckie. Zareagował na to sam Adolf Hitler, dzięki czemu sprawa stała się nie do zatajenia przez dzisiejszych fałszerzy historii.
Czesław Miłosz, tak rzekomo przejmujący się losem Żydów, sam nie zrobił absolutnie nic, aby tymże cierpiącym w czymkolwiek dopomóc. Nie włączył się do żadnej organizacji niosącej Żydom pomoc, a tym bardziej do oddziałów zbrojnych walczących wspólnie z Żydami. Wprost przeciwnie, w czasie okupacji Czesław Miłosz zdradził walczący Naród Polski, zmienił obywatelstwo na litewskie i uzyskał tym samym prawa przysługujące folksdojczom; otrzymywał większe przydziały żywności i mógł bezpiecznie poruszać się ulicami, nie obawiając się łapanek ani represji ze strony Niemców. Nie przeszkadzało to po wojnie panu Miłoszowi stać się na powrót Polakiem i zostać dyplomatą z ramienia komunistycznej władzy zniewalającej Polskę. Gdy okazało się, że dolary lepsze są od rubli, Miłosz „wybrał wolność” i stał się antykomunistą. Człowiek o tak wątpliwych wartościach moralnych nie ma prawa wydawać opinii o Polakach walczących z okupantami.

Film w służbie propagandy

Skandaliczną sprawą jest też zaproponowanie przez autorów programu dwu filmów, które mają stać się podstawą wyobrażeń polskiej młodzieży o tym, jak wyglądał holocaust. Są to: „Shoah” (reż. C. Lanzmann) i „Lista Schindlera” (reż. S. Spielberg).
W filmie Lanzmanna strażnicy w obozach koncentracyjnych noszą polskie mundury, orły na rogatywkach i wydają komendy po polsku. Film Spielberga okazał się wielką manipulacją, oszustwem i nazwany został filmem Schwindlera. Okazuje się, że każda propaganda zostanie życzliwie przyjęta przez „pewne” środowiska, byle tylko była antypolska.
Błędów, przeinaczeń i przekłamań zawartych w programie można by tu przytoczyć jeszcze kilkadziesiąt. Są one świadectwem poziomu merytorycznego (i politycznego!) autorów i niestety także recenzentów.

Antykatolickie uprzedzenia

Na zakończenie przytoczymy tylko jedną manipulację z tak bardzo ważnego i obszernego tematu, jakim są stosunki żydowsko-chrześcijańskie.
Na s. 14 prezentowany jest temat „Średniowieczny antyjudaizm chrześcijański”, a na s. 39 autorzy proponują temat pracy pisemnej: „Omów rolę, jaką odegrał Kościół w kształtowaniu postaw antyżydowskich w wiekach średnich oraz przedstaw ewolucję jego stosunku do Żydów współcześnie”. Byłoby to w porządku, gdyby autorzy odwołali się również do okresu wcześniejszego, to jest od narodzin chrześcijaństwa do końca IV wieku po Chr.
Młodzież powinna także poznać, jaki był stosunek Żydów do chrześcijan. Po zamordowaniu Chrystusa, a potem pierwszych apostołów, akademia żydowska w Jawneh, przeredagowała punkt 12. w modlitwie zwanej „Osiemnaście Próśb”, jakie codzienne odmawia prawowierny Żyd do dnia dzisiejszego. Otóż dawniej 12. prośba dotyczyła Świątyni zburzonej w roku 70 po Chr., a od roku 80 w prośbie tej proszono, aby Jahwe wyniszczył wszelkich odszczepieńców, a szczególnie chrześcijan. Prośba ta w różnych odmianach zamieszczana jest w wielu modlitwach żydowskich i wielokrotnie powtarzana w Talmudzie. W myśl takich wskazań Żydzi byli inspiratorami i pomocnikami w trzech wielkich falach prześladowania chrześcijan w cesarstwie rzymskim w II-IV wieku. Dlaczego autorzy chcą pominąć takie sprawy, a stosunki między Żydami a chrześcijanami rozpoczynać dopiero od średniowiecza?
W religii chrześcijańskiej nie ma żadnych modlitw przeklinających Żydów, tak jak to jest w odniesieniu do chrześcijan w modlitwach żydowskich.

Nie do przyjęcia

Program, jaki na temat holocaustu zaproponowali Robert Szuchta i Piotr Trojański, jest nie do przyjęcia z następujących powodów:
- niezgodnie z zasadami cywilizacji naszego kręgu kulturowego różnicuje cierpienie ludzkie, dzieląc je na „wyjątkowe” i pospolite. Naszym zdaniem, każda martyrologia słabych, prześladowanych i bezbronnych zasługuje na głęboki szacunek i nie powinna być poddawana rasistowskim manipulacjom;
- program jest pełen wzniosłych słów o tolerancji, demokracji i szacunku dla innych, ale proponowane treści i oceny sprowadzają się do manipulacji politycznych i krzewienia nowego szowinizmu, tym razem żydowskiego;
- przez cały program przewija się jedna główna myśl: przy pomocy fałszów i przeinaczeń czyni się starania, aby wytworzyć w umysłach polskiej młodzieży poczucie winy za niepopełnione przez jej ojców zbrodnie, a tym samym odciążyć od odpowiedzialności tych, którzy przez zaniechanie pośrednio ułatwili holocaust (rządy mocarstw Zachodu, bogate żydostwo światowe, starszyzna żydowska w gettach);
- program i jego komentarze pełne są błędów merytorycznych, zniekształceń i manipulacji, które w fałszywym świetle przedstawiają postawy i działalność Polaków w okresie II wojny światowej, a to w celu stworzenia psychozy odpowiedzialności za holocaust, zaszantażowania Polaków i wyłudzenia korzyści materialnych w ramach Shoah-biznesu;
- postępowanie Żydów w historii przedstawione jest jako pasmo samych dobrych uczynków i miłości do niewdzięcznego otoczenia; nie ma natomiast wzmianki, co złego robili Żydzi swemu otoczeniu; w średniowieczu były to zakazane przez Kościół: handel niewolnikami, prostytucja i lichwa;
- nie zawiera słowa o zbrodniach Żydów popełnianych na Polakach pod okupacją sowiecką w latach 1939-1941 oraz nic o zbrodniach żydowskiej bezpieki w czasie instalowania w Polsce sowieckiego ustroju.
Jesteśmy we własnym kraju i nie pozwolimy na prowadzenie antypolskiej propagandy.
 

pinio
 
Dominik Panek: W Polsce kwitł nazizm? "New York Times" przeprasza - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1nbgbl #NYT #nazizm #Polska
 

ligaswiata
 
Polska-jesteś niewolnikiem ,możesz umrzeć na raka!
ligaswiata.napisala.pl/(…)polska-jestes-niewolnikie…

Źródło: astromaria.wordpress.com

Astromaria

Program TVN Uwaga! wytropił i sfilmował proceder cudownego zamieniania toksycznej soli wypadowej w sól spożywczą, więc spodziewałam się wielkiego trzęsienia ziemi, licznych aresztowań i masowego wycofywania “żywności” wyprodukowanej z użyciem tej toksycznej substancji.

Tego się spodziewałam (ooo! naiwna ja, naiwna), a co zobaczyłam w gazetach?

Chciałam napisać “przeczytałam ze zdumieniem”, ale nie napiszę.

Przeczytałam zupełnie BEZ ZDUMIENIA, że sól wypadowa, chociaż niby odpadowa, to jednak jest nieszkodliwa. Może jest troszkę zanieczyszczona, ale skażenie nie przekracza norm i nikomu to zaszkodzić nie może. Wycofano wprawdzie dość niemrawo 200 ton żarcia, ale spoko, zrobiono to tylko po to, żeby uspokoić opinię publiczną, no i dlatego, że tak się robi zwyczajowo, a nie dlatego, że żarcie było trujące.

Pisali tam jeszcze, że problem po raz pierwszy zgłoszono 12 lat temu, ale władze miały to gdzieś, więc ukręcono sprawie łeb i jest OK. Przez te wszystkie lata Polacy żarli odpad przemysłowy, ale to dobrze, wszak mamy przeludnienie i pilnie potrzebujemy jakiegoś środka ludobójczego. Idealny środek ludobójczy musi zabijać skutecznie, ale niezauważalnie, bo gdyby uśmiercał natychmiast naród mógłby się spłoszyć i zażądać wyjaśnień. Ale jeśli zabija powoli, to jest duża szansa, że nikt się nie zorientuje.

Oczywiście piszący te wszystkie artykuły w prasie powołują się na uczonych i naukę.

Jak wszyscy wiemy, nauka jest jak Bóg: jest wszechwiedząca, wszechmogąca i zawsze czyni samo dobro. Nauka w pocie czoła pracuje wyłącznie dla naszego dobra, ułatwiając nam życie. A broń Boże nie szkodzi. A naukowcy to anioły i święci, więc zawsze mówią prawdę. Dlatego powinniśmy im ufać, tak, jak ufamy, gdy zapewniają nas, że szczepienia, medycyna alopatyczna, energia atomowa, gaz łupkowy i GMO są dla nas zbawieniem. Amen!

Na szczęście mamy Internet. A w nim wiedzę baz cenzury.

Gazety i naukowcy zapewniają nas, że wszystko jest OK, ale my, na wszelki wypadek, dajemy nura w sieć i czytamy, co następuje (podziękowania dla Taurusa za wyszukanie tych komentarzy):

Zamiast surowo ukarać sprawców – którzy nadal cieszą się wolnością pomimo tego, że ich wina została starannie udowodniona czarno na białym przez TVN UWAGA – oraz natychmiast wycofać produkty, które mogły zostać skażone solą odpadową, GIS i SANEPID serwują nam wprost absurdalną propagandę typu „sól drogowa jest bezpieczna do spożycia”, bądź że „sól nie jest szkodliwa, bo gdyby była to wystąpiłyby zatrucia i sprawa wyszłaby na jaw szybciej”. Dziękujemy Sanepidowi za odkrycie, że choroba nowotworowa, ponieważ rozwija się latami, nie jest wcale szkodliwa. Czy Polska ma stać się teraz pośmiewiskiem całego świata?

Argumenty Sanepidu i innych apologetów – poparte rzekomo obiektywnymi badaniami laboratoryjnymi – że sól odpadowa nie jest szkodliwa dla zdrowia są wprost absurdalne i są zniewagą inteligencji przeciętnego człowieka. Równie dobrze można by powiedzieć, że picie wody z kałuży ulicznej jest bezpieczne, ponieważ woda z kałuży w 98% ma ten sam skład chemiczny co woda z kranu, źródła czy z butelki (H20). Pies jest jednak pogrzebany gdzieś w tych ostatnich 2% czy nawet ostatnim 0,1%… woda w kałuży ulicznej może być zanieczyszczona brudem, piaskiem, benzyną, olejem i cząsteczkami ołowiu lub wyciekającymi płynami z przejeżdżających samochodów, a nawet drobinkami stłuczonego szkła. Nie mówiąc już o spłukanych odchodach ludzkich lub zwierzęcych.

Sól „wypadowa” to zgrabne, techniczne określenie jednego z ODPADÓW – dlatego bardziej pasuje tutaj określenie „odpadowa” – w procesie produkcji chloru w Zakładzie Chloru i Ługu Sodowego będącym częścią ogromnego kombinatu chemicznego we Włocławku (należącego do spółki ANWIL S.A.), który jest jedynym w Polsce producentem suspensyjnego polichlorku winylu (PCW).

Sól odpadowa jest więc chemicznym odpadem poprodukcyjnym powstałym w procesie produkcji chloru. Powtórzmy jeszcze raz: nie jest to sól kamienna, nie jest to solanka, nie jest to sól glauberska, nie jest to sól spożywcza – jest to chemiczny odpad poprodukcyjny.

Czym może zostać zanieczyszczony/skażony odpad poprodukcyjny w kombinacie chemicznym podczas jego odzyskiwania, osuszania i przetwarzania? Otóż mogą to być nie tylko osadzone cząstki szkodliwych związków chemicznych i metali ciężkich, pył, kurz, lecz mogą tam się dostać także inne osady i zanieczyszczenia jakie zwykle są obecne w każdym zakładzie przemysłowym. Na ten temat lepiej niż ja z pewnością mógłby się wypowiedzieć przedstawiciel/pracownik zakładów chemicznych – i rzeczywiście, Anwil S.A. sprzedawał sól odpadową z wyraźnym oznaczeniem, że produkt może być wykorzystany tylko do posypywania dróg lub w przemyśle garbarskim i absolutnie nie nadaje się do wykorzystania w przemyśle spożywczym.

Jak powiedział prof. dr hab. Włodzimierz Urbaniak z katedry chemii analitycznej UAM:
- Podczas produkcji chloru, sól przemysłowa jest produktem ubocznym. Z racji tego, że nie jest stosowana w produkcji żywności, nie musi spełniać określonych norm. Dlatego w soli przemysłowej możemy znaleźć zanieczyszczenia nieorganiczne, np. piasek, kawałki papieru lub drewna, czy metale ciężkie (gazeta Fakt z 2 marca 2012)

Nabywana przez 3 nieuczciwe firmy w Anwilu sól odpadowa transportowana była luzem brudnymi wywrotkami, a następnie wysypywana łopatami przez robotnika w kaloszach na plac w zakładzie niespełniającym żadnych norm higienicznych i sanitarnych (to wszystko pokazane w programie TVN UWAGA).


W czasie transportu, osuszania, składowania i przesypywania, sól mogła zostać DODATKOWO zanieczyszczona przez: pył, kurz, brud z ziemi, smary, osady i zanieczyszczenia atmosferyczne, drobinki skruszonego szkła, cząstki startego metalu z urządzeń nie nadających się do produkcji spożywczej, cząstki asfaltu, betonu, smołę, olej, benzynę, sadzę, piasek, spłukane odchody ludzkie/zwierzęce lub inną materię organiczną – nie można nic wykluczyć, przecież nikt nie sprawdzał tej soli ani jej przydatności do spożycia. To wszystko mogło znaleźć się w naszych wędlinach, serach i rybach. Pies jest niestety pogrzebany właśnie gdzieś w tych ostatnich 2% czy nawet ostatnim 0,1%……..

A może Sanepid, GIW, GIS, Ministerstwo Rolnictwa oraz oskarżone firmy nam udowodnią, że ŻADNA partia brudnej soli sprzedana od 2000 r. NIE ZAWIERAŁA W/W ZANIECZYSZCZEŃ.

Czy picie wody z kałuży jest bezpieczne? Kałuża kałuży nierówna. Wypicie z jednej może nie zaszkodzić, a z drugiej może skończyć się biegunką lub nawet śmiertelną cholerą. Z pewnością jednak, picie wody z ulicznej kałuży jak i spożywanie produktów z brudną solą odpadową na przestrzeni wielu lat nie ma prawa być ani zdrowe, ani bezpieczne.

Ten skandal jest szokujący nie tylko ze względu na ogromną skalę skażenia – do obiegu wprowadzono setki tysięcy ton skażonej soli – i fakt, że produktów zawierających trefną sól nie wycofano z handlu, co jest rzeczą właściwie bez precedensu w nowoczesnym świecie, lecz także dlatego, że istnieją poważne podejrzenia korupcji, a nawet zmowy w przemyśle spożywczym. Przecież Prokuratura i Sanepid zostały 10 lat temu poinformowane o tym przestępstwie, a sprawa została zamieciona pod dywan. Poza tym, w przemyśle spożywczym przez wiele lat krążyły plotki o wykorzystywaniu soli odpadowej z Anwil S.A.

Czy kraj, w którym przez 10+ lat sypano brudną sól odpadową do żywności i w którym pomimo donosów i otrzymanej dokumentacji ani prokuratura, ani organa ścigania, ani służby sanitarne nie zareagowały na ten szwindel, powinien w ogóle być w Unii Europejskiej i nazywać się krajem cywilizowanym? Obowiązkiem tych instytucji – już w 2002 r. – było nie tylko surowe ukaranie przestępców, lecz także ostrzeżenie opinii publicznej o masowym skażeniu żywności oraz podjęcie wszystkich możliwych działań, aby coś takiego nie mogło się powtórzyć – to wszystko powinno być zrobione 10 lat temu. Nie można tego nazwać inaczej niż bandytyzmem i zgwałceniem społeczeństwa przez instytucje zaufania publicznego.

Poniższy komentarz pewnie za chwilę zniknie z sieci, dlatego już teraz skopiuj go, zapisz, a potem prześlij do swoich znajomych. Zawiera odpowiedzi na pytania o sól wypadową, na które odpowiedzi na pewno nie znajdziesz w mediach, a tym bardziej nie udzielą ci jej (wielko)polskie instytuty powołane do badania żywności

Sól soli nierówna
Sól kamienna nie składa się wyłącznie z chloru i sodu. Jest skałą osadową, w której występują również domieszki różnych innych pierwiastków, np. siarki, kwarcu, żelaza czy miedzi, w tym również metali ciężkich czy związków promieniotwórczych. O tym, czy sól z danego złoża nadaje się do spożycia, decyduje tzw. Polska Norma. Jest to zbiór wytycznych informujących, jakie jest graniczne dopuszczalne stężenie zanieczyszczeń w soli, których przekroczenie dyskwalifikuje tę substancję jako bezpieczną dla zdrowia ludzkiego po spożyciu.

Skąd się bierze sól wypadowa?
Sól kamienna, w której poziom zanieczyszczeń przekracza dopuszczalne normy, klasyfikowana jest jako tzw. sól przemysłowa. Choć nie wolno jej trafić na stół, może być wykorzystywana w zakładach przemysłowych do przeprowadzania różnych reakcji chemicznych. Na przykład w procesie produkcji polichlorku winylu w firmie Anwil. Aby ten polichlorek winylu mógł w ogóle zaistnieć, potrzebny jest jednak chlor. Pozyskuje się go właśnie z soli przemysłowej w reakcji elektrolizy. Jeśli nie pamiętasz z lekcji chemii: sól rozpuszcza się w wodzie i w takim roztworze zanurza się dwie elektrody, przez które przepuszcza się prąd. W efekcie powstaje tlen, wodór i chlor, a na anodach osadza się sód. Gdy gazy przestają wydzielać się w pożądanej ilości, reakcję przerywa się, po czym przygotowuje kolejny roztwór soli – itd.

Co się dzieje ze zużytym roztworem? Mówiąc w uproszczeniu: jest to dalej sól, tylko z mniejszą zawartością chlorku sodu. Wystarczy odparować wodę, by substancja uległa ponownej krystalizacji i mogła zostać wykorzystana jako odpad przemysłowy, np. do rozpuszczania lodu na jezdniach.
Dlaczego tej soli nie rozpuści się po raz drugi i nie wykorzysta do ponownej reakcji, choć byłoby to uzasadnione ekonomicznie? To proste. Wraz ze spadkiem zawartości chlorku sodu relatywnie wzrasta poziom naturalnych zanieczyszczeń. Uzyskują one tak wysokie stężenie, że mogłyby zakłócić prawidłowy przebieg reakcji i zaburzyć cały proces otrzymywania chloru.

Już sam powyższy fakt – dodawania do jedzenia odpadu przemysłowego – powinien wywołać natychmiastową i zdecydowaną reakcję odpowiednich służb. Ale tak się nie stało, a co więcej…

Co ujawniła analiza sanepidu?
W próbkach soli pobranych przez sanepid obecne były siarczany (naturalne), żelazocyjanek potasu (w minimalnych ilościach nieszkodliwy związek o działaniu antyzbrylającym, w większych ilościach szkodliwy), ponadto metale ciężkie (kadmu, ołowiu) oraz dioksyny. Pierwsze dwie substancje, choć brzmią złowrogo, można pominąć. Ale skupmy się na ostatnich dwóch. Związki metali ciężkich są rakotwórcze. Przy jednorazowym spożyciu śladowych ilości nic nam nie grozi, ale jeśli regularnie zjadamy je przez naście lat, sprawa się komplikuje. Pierwiastki te odkładają się w organizmie, który nie umie ich zneutralizować ani rozłożyć ani strawić ani w żaden inny sposób się ich pozbyć. Jeszcze gorsze są dioksyny – jedne z najbardziej toksycznych związków, jakie kiedykolwiek otrzymano w wyniku syntezy chemicznej. Ich obecność w soli wypadowej dziwi, ponieważ nie występują one naturalnie w soli kamiennej. Są zanieczyszczeniem, które dostało się do substancji prawdopodobnie już na terenie Anwilu, ale w trakcie późniejszych etapów produkcji winylu (jako produkt uboczny reakcji chloru z tlenkiem etylenu – jej produktem jest chlorek winylu). A to oznacza, że sól wypadową mieszano z innymi odpadami wygenerowanymi w zakładzie!

O czym analiza sanepidu nie mówi?
Nie mówi wcale o tym, co dodawane było przez ostatnie lata do jedzenia, lecz o tym, co znaleziono kilka dni temu na terenie pewnych firm, które miały kilka dób na przygotowanie się do kontroli. Prawidłowo przeprowadzona procedura powinna polegać na pobraniu próbek soli wypadowej z Anwilu, a następnie porównaniu wyników z badaniami soli zabezpieczonej na terenie firm podejrzewanych o przekręt, oraz soli obecnej w produktach spożywczych, do których mogła zostać dodana. Nie jest prawdą, że obecności niektórych związków „nie da się oznaczyć, bo jest zbyt niska” – przy obecnym zaawansowaniu urządzeń wykorzystywanych w chemii analitycznej można badać zawartość substancji śladowych w ilościach do milionowych części po przecinku (np. 0,00001% uranu). Ponadto Sanepid nie opublikował wyników badań soli wypadowej , tylko… soli i soli peklującej. A to taka różnica, jak między samochodem i samolotem – oba zaczynają się na „samo” i służą do przemieszczania, tylko diabeł tkwi w szczegółach.

Na filmach nagranych przez dziennikarzy TVN wyraźnie widać, w jaki sposób obchodzi się z solą przemysłową. Nikt nie dotyka jej w sterylnych rękawiczkach – chodzi się po niej butami, wozi brudnymi wywrotkami, przesypuje ciężkimi maszynami (np. ładowarkami). Analiza sanepidu dotyczyła składu makro pobranych próbek, czyli zawartości podstawowych związków chemicznych. Nikt nie badał ich (albo nie ujawniono wyników badań prowadzonych) pod kątem np. epidemiologicznym. Ktoś wcześniej trafnie porównał to do picia wody z kałuży (w sumie to też woda, prawda?).

Dlaczego jest tak cicho?
Od nastu lat dodawano odpady przemysłowe do żywności. Wiedzieli o tym kontrolerzy skarbowi, urzędnicy (również sanepidu), prokuratorzy, itp. Nikt nie zareagował, a właściwie zareagował, ale w dziwny sposób: zamiatając sprawę pod dywan. Od kilku/nastu dni wie o tym cała Polska. Nie doczekaliśmy się jednak ani jednego oficjalnego komentarza przedstawicieli najwyższych władz krajowych. Wręcz przeciwnie – prokurator, przedstawiciel sanepidu, wojewoda – jeśli już zabierają głos, to jednomyślnie przekonują, że nic się nie stało, sól jest nieszkodliwa, nie powoduje uszczerbku na zdrowiu, a wręcz powinna być traktowana jako suplement diety. A skoro nie wiadomo, o co chodzi, to przecież już wiadomo, o co chodzi. Sól dodawana była do wszystkiego. Pieczywa, mięsa, wędlin, przetworów warzywnych, ryb, nabiału – WSZYSTKIEGO. Przyznanie się do błędu spowodowałoby konieczność natychmiastowego wycofania całej żywności, albo prawie całej żywności dostępnej na rynku. A to oznaczałoby gigantyczne straty, nie tylko u drobnych firemek, lecz przede wszystkim u największych potentatów z branży mięsnej czy owocowo-warzywnej. Tymczasem wielu właścicieli ogromnych zakładów przetwórstwa spożywczego robi właśnie kariery w… no? proszę sobie samemu sprawdzić – i wszystko stanie się jasne.

Smacznego
 

ligaswiata
 
Były nazistowski bank rządzi globalną ekonomią.
Paul Joseph Watson, Prison Planet.com

BIS (Bank Rozrachunków Międzynarodowych) został założony w 1930 roku przez gubernatora Banku Anglii, Montague Normana i jego niemieckiego kolegę Hjalmar-a Schacht-a, który później został ministrem finansów Adolfa Hitlera.

Bank został założony w celu ułatwienia przekazów pieniężnych związanych z niemieckimi reparacjami wynikającymi z traktatu wersalskiego, ale już na początku drugiej wojny światowej, BIS w dużej mierze był kontrolowany przez głównych nazistowskich urzędników. Ludzi takich jak Walter Funk, który był mianowany na ministra propagandy hitlerowskiej w 1933 roku, zanim został ministrem gospodarki. Kolejnym dyrektorem BIS w tym okresie był Emil Puhl, który jako dyrektor i wiceprezes Banku Rzeszy w Niemczech był odpowiedzialny za kontrolę nazistowskiego złota. Zarówno Funk jak i Puhl zostali skazani w procesie norymberskim za zbrodnie wojenne.

Inni dyrektorzy BIS to Herman Schmitz, dyrektor IG Farben, którego spółka odpowiedzialna była za min produkowane cyklonu B, gazu stosowanego w hitlerowskich komorach gazowych służącego do zabijania żydów i dysydentów politycznych, w czasie Holokaustu. Podczas drugiej wojny światowej, IG Farben współpracował ze Standard Oil Co. Johna D. Rockefeller-a.
Kolejny to Baron von Schroeder, właściciel JHStein Bank, banku który przetrzymywał depozyty gestapo.

W książce “Trading With The Enemy, How the Allied multinationals supplied Nazi Germany throughout World War Two” opisano jak międzynarodowe siły podczas konferencji Bretton Woods w lipcu 1944 r. chciały zlikwidować Bank Rozrachunków Międzynarodowych, ponieważ wspierał wykradnie majątków w krajach okupowanych przez hitlerowskie Niemcy. Norwegia wezwała do likwidacji banku i była popierana przez Harryego Dexter Whitea, amerykańskiego sekretarza skarbu i Henryego Morgenthau, ale BIS przetrwał mimo oczywistych powiązań z nazistami.




Higham pisze, że BIS stał się: "ścieżką dla transferów funduszy amerykańskich i brytyjskich płynących do Hitlera by pomóc mu budować maszynę wojenną". Minister finansów Hjalmar Schacht, określił zadanie banku jako "instytucji, która zachowa kanały komunikacji i porozumienia między przywódcami świata finansowego, nawet w przypadku konfliktu międzynarodowego. Zostało to zapisane w Statucie Banku i poparte przez rządy, że BIS powinien być zwolniony od zajęcia, zamknięcia lub wotum nieufności, bez względu na to czy jego współwłaściciele są w stanie wojny czy nie."

"BIS był całkowicie pod kontrolą Hitlera od wybuchu II wojny światowej", pisze Higham.
"Wśród dyrektorów pod przewodnictwem Thomasa H. McKittrickza był Hermann Shmitz, szef słynnej nazistowskiej IG Farben, baron Kurt von Schröder, szef J.H. Stein Bank of Cologne oficer i finansista Gestapo, dr Walter Funk szef Banku Rzeszy, oraz, oczywiście, Emil Puhl. Te dwie ostatnie osoby były osobiście obsadzone przez Hitlera ".

Higham również szczegółowo opisał jak złoto zrabowane z krajów okupowanych przez hitlerowców było złożone w sejfach kontrolowanych przez BIS i jak hitlerowcy, którzy następnie kontrolowali ten bank zakazali wszelkich dyskusji na temat kradzieży. "BIS był narzędziem Hitlera, ale jego dalsze istnienie zostało zatwierdzone przez Wielką Brytanię, nawet po tym jak Wielka Brytania udała się na wojnę z Niemcami. Brytyjski dyrektor Sir Otto Niemeyer i przewodniczący Montagu Norman, pozostali na stanowisku do końca wojny", pisze Higham.

Kongresman John M. Coffee sprzeciwiał się, że amerykańskie pieniądze były inwestowane przez bank w 1944 roku. "Nazistowski rząd ma 85 milionów franków szwajcarskich w złocie w depozycie BIS. Większość członków zarządu składa się z nazistowskich urzędników. Jednak amerykańskie pieniądze są zdeponowane w banku ", skarżył się Coffee. W 1948 roku BIS został zmuszony do przekazania jedynie 4 mln funtów zrabowanego złota aliantom, ale dzięki ludziom takim jak Harry Truman i rodzinie Rockefellerów, bank nie został rozwiązany. Jeden z najbardziej wpływowych dyrektorów, nazistowskich, bankier Emil Puhl został zaproszony do Stanów Zjednoczonych jako gość honorowy w 1950 roku.

Pomimo niechlubnej przeszłości, BIS trwa do dziś jako główne ramie zarządzania światowych elit. Bank posiada władzę, poprzez kontrolę ogromnych ilości globalnej waluty. BIS kontroluje nie mniej niż 7% dostępnych światowych środków dewizowych, a także posiada 712 ton złota, prawdopodobnie znaczną część, tego złota została skradziona z krajów okupowanych przez nazistów, którzy kontrolowali bank w trakcie wojny.

Dzięki kontroli wymiany walut, a także złota, BIS może kontrolować warunki ekonomiczne w praktycznie każdym kraju. Pamiętaj, że następnym razem gdy Ben Bernanke czy prezes Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet zapowiedzą podwyżki stóp procentowych, nie stało się to bez zgody zarządu BIS.

BIS jest po prostu ogromnym funduszem globalnego rządu, przez który przetacza się transfer majątku obywateli do IMF-u. "Na przykład, pieniądze amerykańskich podatników można przepuścić przez BIS do IMF-u i stamtąd właściwie gdziekolwiek indziej. W istocie, BIS pierze pieniądze, ponieważ nie ma konkretnych rachunkowości ani zapisów pochodzenia transferów, ani informacji o odbiorcach", pisze Casey.

Fakt, że naziści byli ściśle zaangażowani w działalność globalnego banku centralnego, który jest obecnie reklamowany jako podstawa potęgi gospodarczej rządu światowego jest przerażające. Za każdym razem, gdy poznajemy historyczne korzenie światowego rządu, okazuje się, że naziści odegrali główną rolę w tworzeniu i administrowaniu instytucji, które dzisiaj mają na celu wprowadzenie zarządzania globalnego.




Podobnie jak w przypadku instytucji, które złożyły się na powstanie Unii Europejskiej, nazistowskie odciski palców widoczne są wszędzie, podobnie z planami zmierzającymi w kierunku globalnej władzy, niszczącej państwa narodowe i ich suwerenność.
Fakt ten obala jakiekolwiek przesłanki, że globalny rząd jest przychylny, humanitarny i służy ludzkości. Centralizacja władzy w rękach nielicznych z natury jest niedemokratyczna, elitarna, i na niekorzyść zwykłych ludzi.

Naziści, którzy tchnęli życie w przeszłe systemy globalnego autorytaryzmu są wykorzystywani do utworzenia obecnego światowego rządu. Ich dorobek został przywłaszczony przez elity, które okazały się bardziej cierpliwe w dążeniu do narzucenia światu dyktatury. Niemniej jednak ostateczny program pozostaje ten sam - rząd światowy, za zgodą społeczną lub przez podbój, którego jesteśmy świadkami.


(przypis Prisonplanet.pl)
Oto informacje zawarte w książce A.C.Suttona "Wall Street and the rise of Hitler"

"To Schacht, nie Owen Young, był autorem koncepcji, która urzeczywistniła się jako Bank Rozrachunków Międzynarodowych BIS. Szczegóły zostały wypracowane na konferencji, której przewodniczył Jackson Reynolds, „jeden z ważniejszych nowojorskich bankierów”, a w której uczestniczyli też Melvin Traylor z First National Bank of Chicago, sir Charles Addis, wcześniej z korporacji banków Hong Kongu i Szanghaju (bank Brytyjski), oraz wielu bankierów francuskich i niemieckich10. BIS był instytucją kluczową z punktu widzenia sprawnego wdrożenia Planu Younga jako miejsce umożliwiające prowadzenie międzynarodowej polityki walutowej.

Schacht poddał także Youngowi pomysł, który już po II wojnie światowej zaowocował powołaniem Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju IBRD (znanego także jako Bank Światowy)."

...Na początku lat 30. najdoskonalszym narzędziem finansowej i politycznej kontroli nad światem, który Quigley określa „wierzchołkiem całego systemu”, był Bank Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei, w Szwajcarii. BIS świetnie funkcjonował w czasie II wojny światowej, gdy bankierzy – którzy, wszystko na to wskazuje, nie prowadzili ze sobą wojny – kontynuowali obopólnie korzystną wymianę pomysłów i informacji i snuli plany, jak należy urządzić powojenny świat. Jak zauważył jeden z autorów, wojna nie stanowiła dla międzynarodowych bankierów żadnej przeszkody:

"Okoliczność, że bank zatrudniał prawdziwie międzynarodową ekipę, tworzyła w czasie wojny dziwaczną sytuację. Prezes banku, Amerykanin, współpracował na co dzień z zasiadającym w zarządzie banku Francuzem, którego zastępcą był z kolei Niemiec, podczas gdy funkcję Sekretarza Generalnego pełnił Włoch. Obywatele innych krajów zajmowali pozostałe kluczowe stanowiska. Wszyscy na bieżąco kontaktowali się ze sobą wyjątkiem pana McKittricka wszyscy na stałe przebywali w Szwajcarii i oczekiwano po nich, że okażą się niepodatni na naciski ze strony swoich władz. Jednak regionalni dyrektorzy banku pozostawali w swoich macierzystych krajach i nie mieli bezpośredniego kontaktu z centralą.     Mówi się jednakowoż, że H. Schacht, prezes Reichsbanku, przez cały ten okres utrzymywał w Bazylei osobistego przedstawiciela."  - Henry H. Schloss, The Bank for International Settlements, (Amsterdam: North Holland Publishing Company, 1958)
 

pinio
 
Dominik Panek: Dr. Oetker bada swoje związki z nazizmem - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1mf902 #nazizm #historia #gospodarka
 

 

Kategorie blogów