Wpisy oznaczone tagiem "nickonkretnego" (3)  

time.for.a.change
 
Wieje wiatr. Leje deszcz. Ciemne chmury przykrywają niebo. Typowe wejście wiosny.
Coś brzuch mnie rozbolał po tym obiedzie. Ogólnie ostatnio nie mam ochoty na jedzenie, mimo tego że odczuwam głód. Poza tym wciąż trzymam się diety. Staram się jeść co 2,5-3 godziny, pić wiele wody, wzbogacać swoje posiłki w warzywa, owoce. Przestałam jeść kolację. Na poprawę metabolizmu włączyłam w to też zieloną herbatę. Zamiast chudnąć czuję, że utyłam. Mam sylwetkę typowej gruszki. Nie mogę nawet spojrzeć na swoje nogi. Muszę powrócić do ćwiczeń. Moje ciało jest jednym wielkim  obwisłym flakiem. Zastanawiałam się nad bieganiem, lecz z tym jeszcze chwilę muszę poczekać. Nie ma dobrej pogody i muszę zainwestować z odpowiednie buty i dresy. Czy ja serio tak dużo jem? Słodycze odstawiłam, cukru w ogóle nie używam. Kiedy mam ochotę na coś słodkiego sięgam po kostkę gorzkiej czekolady i to mi wystarcza na dłuższą metę. Pragnę jedynie schudnąć 4 kilogramy. Nie liczę zbytnio zjedzonych kalorii, lecz staram się nie przekraczać 1200.
Dzisiejszy bilans: 2 kromki razowego chleba, pasta z suszonymi pomidorami, 4 plastry pomidora, papryka, 2 plastry szynki, kiełki brokułów, 4 rzodkiewki, 1 marchewka, 1 jajko na twardo, przyprawy, malutki kawałek żeberka, malutko ziemniaków, 1 ogórek, mały kawałek sernika (goście przyszli, już się z stamtąd ulotniłam), kilka szklanek herbaty zielonej. Muszę jeszcze sięgnąć po 2 litry wody. Nie mam już żadnego jedzenia dzisiaj w planach. Może za wyjątkiem kisielu o 18.
Dobrze, że przeniosłam się do innego pokoju. Przez ten mały kawałek sernika znów nabrałam ochoty na więcej. Dobrze, że zajęłam się pisaniem. Uczucie to mija. Doszłam do wniosku, że ta cała sytuacja z odchudzaniem jest żałośnie śmieszna. Toczyć taką walkę z jedzeniem, żeby tylko schudnąć. Przecież to jest tylko jedzenie do cholery.

Za trzy dni nareszcie wolne. Mam jeszcze kilka rzeczy do zaliczenia, ale uwinę się z tym. Pouczyłam się dzisiaj angielskiego. Jednak najlepiej jest mi go załapać przez czytanie różnych tekstów w tym języku. Biorę się w garść. Mój angielski jest beznadziejny. Już za niewiele czasu wyjeżdżam z kraju na stałe. Nie mam zamiaru cały czas powtarzać, jak jakiś czas temu tylko 'I don't understand'. Rany. Mimo to, uwielbiam go.
Ogarnęłam matematykę, czeka mnie powtórka materiału z biologii, chemii. Porysuję dzisiaj jeszcze, poczytam. Może poćwiczę. Masakra. Jakie męczące jest pisanie kiedy nie ma się na nie weny. Chyba znalazłam jedyny niezły plus deprechy. O 19 mam spotkanie z księdzem na temat przyspieszonego bierzmowania. Najchętniej zostałabym w domu. Jakbym nie miała lepszych rzeczy do roboty.
Dobra. Nie będę wystukiwać liter na klawiaturze, nie mając nic konkretnego w głowie. Jedynie co teraz czuję to mocne wkurwienie na moje grube nogi.
Przezabawne.
Może wieczorem coś głębszego mnie najdzie.

tumblr_l035hnjTfO1qz9qooo1_500.jpg
  • awatar Pogryź moją duszę: Powodzenia w zaliczaniu. A tym, że masz wrażenie, że utyłaś się nie przejmuj. Nie musi na to wpływać tylko i wyłącznie jedzenie, ale też inne czynniki. Kontynuuj dietę, na pewno z czasem się poprawi ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

pewien.objekt
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
zota:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

seven.things
 
Miałam zamieścić kolejny tekst wczoraj wieczorem, lecz nie dotrzymałam obietnicy. Nikomu nie robi to przecież żadnej różnicy. Nikt tego nie czyta. Przynajmniej licznik odwiedzin wzrasta po coraz to nowszym wpisie, co oczywiście zachęca mnie do kontynuacji tego zajęcia.
***
Pożaliłam się, a teraz przejdę do konkretnych spraw. Aktualnie uczestniczę w zajęciach z historii. Nie przepadam za przelewaniem swojej twórczości na papier w innym otoczeniu niż samotny zakątek, gdzie panuje przyjemny spokój. Niestety nie mam zazwyczaj weny po szkole na napisanie czegokolwiek. Teraz przynajmniej lekcja szybciej minie. Jeszcze 20 minut nudnej katorgi. Wczoraj-jak już wspominałam-obchodziłam moje 15 urodziny. Jeżeli chodzi o prezenty otrzymałam je trochę wcześniej-konkretniej tak przy okazji. Dostałam ciekawy sweterek oraz wybrałam się z mamą do eleganckiej kawiarni na ciacho i kawę. Bez życzeń również się nie obeszło. Nawet dzisiaj mogłam usłyszeć te słowa. Z tej oto okazji urządzam bardzo skromną imprezę w przyszłym tygodniu. Odbyłaby się już w ten weekend, lecz niestety dziewczyny się rozchorowały. Rzekomo jestem na diecie, a czekam z niecierpliwością na te słodkości. Podobno koleżanka ma zamiar natrudzić się specjalnie dla mnie, robiąc piętrowy tort pokryty na wierzchu różnymi cukierkami, a brzegi jego czekoladowymi pałeczkami obklejone.
Czy jeszcze coś dopisać?
Cały czas zastanawiam się nad bogatymi ''dodatkami'' do treści wpisów. Żebym miała chociaż odrobinkę więcej czasu i chęci.
(tekst-jak z resztą zauważyliście- został stworzony w innym czasie. Nie jest to raczej problemem?)
tumblr_mmgc2dy4uV1rn9wc6o1_500.jpg
 

 

Kategorie blogów