Wpisy oznaczone tagiem "nie to nie wydarzyło się w moim życiu" (15)  

hoshichan
 
星FairyBlue: Zainspirował mnie widok gór, jak jechałam do Łomnicy. Poza tym czytam "Herosów". I chciałam stworzyć jakiś ładny opis^^
( chyba z serii "Nie, to nie wydarzyło się w moim życiu", ale nie jestem tego jeszcze pewna... )

"Zmierzchało. Zachodzące słońce barwiło porosłe bukami szczyty gór na czerwono. Stoki spływały zakrzepłą krwią rdzawych pni, łysych o tej porze roku drzew.  Cienie wydłużały się w zastraszającym tempie. Wiatr zwodził między prostymi, wysokimi kolumnami, zeszłoroczne liście wydzielały woń minionego lata. Niebo pokrywała złocista, na wpół przejrzysta koronka cienkich chmur.
Biegła. Pod górę, aż niemal brakowało jej tchu. Stopy ślizgały jej się na podmokłej ściółce, ręce niecierpliwymi ruchami odgarniały łapczywie chwytające się ubrań gałęzie krzaków. Biegła.  Zebrane w kucyk i przewiązane niebieską wstążką czarne włosy nerwowo podskakiwały przy każdym kroku. Przeoczona przez nieuważne dłonie gałązka zostawiła szkarłatną pręgę na jej policzku. Przez twarz dziewczyny przeszedł grymas bólu. Biegła.
Nie wiedziała jak długo już tak ucieka, godzinę? Cztery? Dzień, czy tydzień? Jak przez mgłę pamiętała, co się wydarzyło w ostatnim czasie.
Spotkała go nad brzegiem oceanu, w maleńkiej miejscowości, gdzie wraz z przybranymi rodzicami spędzała wczesnowiosenne wakacje. Musiała sobie zrobić przerwę po tym, jak wywalono ją z kolejnej szkoły. To było trzecie liceum w ciągu dwóch lat.
Widok bezmiaru wyjątkowo spokojnej, zielonej głębi działał na nią kojąco. Powierzchnia morza marszczyła się leniwie, niespiesznie, jak gdyby czas płynął dla niej inaczej.
Siedziała na plaży, fale zimnej wody muskały palce jej stóp, w górze słyszała jękliwe zawodzenie mew. Chłodna bryza nasączona była intensywnym, słonawym zapachem oceanu.
Przymknęła oczy, jej dłonie bezwiednie błądziły po drobnym piasku, palce raz po raz trafiały na muszelki, kępki wodorostów, czy okrągłe kamyki wygładzone mozolnie przez pozornie niszczycielski żywioł.
Bardziej poczuła niż usłyszała, że ktoś stanął koło niej.
Mężczyzna miał na sobie sandały wiązane na rzemyki, sięgające kolan bermudy w kolorze khaki oraz szalenie wzorzystą, hawajską koszulę wymalowaną w krzykliwie czerwone papugi, palmy i złocistobrązowe ananasy. Usiadł obok niej, jego dłonie pokryte były niezliczonymi szramami niczym u starego rybaka, natomiast skóra miała kolor zdrowej opalenizny.  Niemniej, jego zielone oczy tryskały młodzieńczą energią, otoczone kurzymi łapkami zdradzały jak często się uśmiechał. Właśnie te oczy zszokowały ją najbardziej, bo zdawały się być odbiciem jej własnych.  Jego postać promieniała jakimś wewnętrznym blaskiem, mocą, swoistą dumą i godnością, która onieśmielała. W ten chłodny, wiosenny dzień był tak bardzo nie na miejscu, tak bardzo odrealniony, że dziewczyna poczuła chęć dotknięcia go i sprawdzenia, czy jest prawdziwy. Powstrzymała się.
Gdy się odezwał, jego głos przywołał jedno z najwcześniejszych wspomnień dziewczyny: ciepły, jaśniejący uśmiech, zapach morza i dotyk delikatnej, kobiecej dłoni. Spokojnym głosem opowiedział jej wszystko: kim jest, co tu robi i co ona powinna zrobić. Nie zdradzał żadnych emocji, kiedy skończył mówić zapadła niezręczna cisza. Wbrew sobie uwierzyła we wszystko co powiedział. Znalazła wyjaśnienie dla tych wszystkich dziwnych rzeczy, które od jakiegoś czasu jej się przytrafiały.  Mężczyzna zmierzwił swoje czarne włosy, niespodziewanie pocałował ją w czoło i życząc powodzenia zniknął. Pozostał po nim tylko ciepły powiew słonego wiatru i delikatna mgiełka oceanicznej wody.
Biegła.
Tymczasem niebo spowiła granatowa czerń nocy upstrzona tysiącami tysięcy maleńkich szklanych okruchów. Nyks nie poskąpiła swych uroków, których jednak dziewczyna nie miała czasu podziwiać. Coś jeszcze czarniejszego, mroczniejszego do głębokich cieni zmierzchu podążało za nią odkąd opuściła dom, odkąd postąpiła według słów usłyszanych nad oceanem.
Wysiłek towarzyszący wspinaczce pod górę oraz strach przed tym, co czaiło się za nią wyciskał z niej wszystkie siły. Potknęła się o zwalony pień gęsto porośnięty miękkim, wilgotnym mchem. Z głuchym łomotem uderzyła o ziemię, w ustach poczuła charakterystyczny żelazny posmak. Za sobą zdołała usłyszeć przytłumione tąpnięcia czterech potężnych łap i ciężkie dyszenie. W mroku nocy, między drzewami coś zdawało się połyskiwać złoto. Biegła. Drzewa przerzedziły się, a ona poczuła ulgę. Znalazła to miejsce! Odgłos pogoni był coraz bliżej, zajrzała wstecz, by spojrzeć kto lub co tak usilnie pragnie ją dopaść. Nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Zwaliła się na ziemię niczym marionetka, której odcięto wszystkie sznurki. Tuż nad nią pochylał się największy i najdzikszy mastiff jakiego w życiu widziała. Miał czarną, skłębioną sierść, a jego czerwone, płonące nienawiścią oczy wwiercały się w zdobycz. Zemdlała, ostatnim co zobaczyła była rozdzierająca niebo błyskawica."
***
Shameimaru.Aya.full.1324309.jpg

Parashi.full.1462165.jpg





42dni!!
  • awatar Alys27: Ooo jakie to było wspaniałe! Intrygujący był ten mężczyzna i zastanawia mnie, co jej powiedział. Co ją skłoniło, by szukać tego konkretnego miejsca. Będzie ciąg dalszy? :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Usiadłam. Usiadłam i dokończyłam xp ^^
Hahahah!!!
Trzecie skończone miniopowiadanie z serii
"Nie, to nie wydarzyło się w moim życiu" ^^
(chyba mam jakiś taki dobry czas xp )

"- Cześć mała, chyba czujesz się trochę samotna.
Ten dzień zdecydowanie nie należał do najlepszych.
Zaczęło się od tego, że zawaliła kolejne kolokwium ze znienawidzonego przedmiotu. Nikt nie mówił, że na trzecim roku będzie łatwo, choć wydawało jej się, że powinno. Że najgorsze w studiowaniu ma  już za sobą. Od jakiegoś czasu jednak prześladowała ją groźba powtarzania semestru.
Profesor przeciągnął ostatni wykład w wyniku czego musiała niemal biec na miejsce spotkania. Gdzieś między jej uczelnią, a przystankiem autobusowym zgubiła ulubioną bransoletkę.
W żołądku czuła nieprzyjemne ściskanie, bała  się, że może być jeszcze gorzej. Jej przeczucia sprawdziły się, niestety.
Późnie jesienne popołudnie szybko przemieniało się w wieczór. Niebo szarzało z minuty na minutę, zaczął padać drobny deszcz. Szara mgiełka wisiała w powietrzu, wciskała się we wszystkie szczeliny ubrania. Dziewczyna stała, skulona pod murem czekając niedaleko dworca kolejowego. Małe sklepy miały jasno oświetlone witryny mimo tego, że były już zamknięte. Modnie ubrane manekiny patrzyły przed siebie pustym wzrokiem, za nic miały to, co działo się na zewnątrz. Gdzie indziej kolorowe filiżanki i fikuśne czajniczki poustawiane w piramidy tylko cudem nie zamieniały się w kupkę tęczowych okruchów. W innym jeszcze miejscu pyszniły się na widoku barwne okładki książek; opasłych tomiszczy, pastelowych romansideł oraz ostatnich „bestsellerów”, które czyta podobno połowa świata. Przechodnie przemykali niemal niewidoczni, jak najszybciej chcąc dotrzeć do celu: ciepłych i przytulnych wnętrz domów, pociągów, kawiarni.
Dziewczyna z niepokojem zerkała na zegarek, gdy usłyszała zachrypnięty głos. Chwilę potem koło niej znalazł się mężczyzna. Drugi odgradzał jej drogę z przeciwnej strony.
- Przepraszam, ale czekam na kogoś. – oparła. Głos jej lekko zadrżał. Wodziła nerwowo wzrokiem między facetami. Zacisnęła dłonie na pasku torebki. Ci przybliżali się do niej. Spanikowana nie wiedziała, co robić. Nagle z drzwi kamienicy stojącej po drugiej stronie drogi wyszedł chłopak.
- Cześć! Wreszcie jesteś! Jak mogłeś się tak spóźnić!? – krzyknęła do niego machając ręką jak szalona. Byle zwrócić jego uwagę. I to jak najszybciej.
Chłopak ledwie zerknął na dziewczynę, zmierzył wzrokiem mężczyzn i uśmiechnął się. Jego oczy rozbłysnęły gdy zrozumiał co się dzieje. Szybkim krokiem przemierzył ulicę, zgrabnie przeskoczył kałużę i w następnej chwili stał obok obejmując ją w pasie.
- Panna chyba nie ma ochoty na wasze towarzystwo.
- Nic na siłę, szefie. Myślałem, że panienka się zgubiła. – odparł nieszczerze chrapliwym głosem. Potarł wierzchem dłoni nieogolony policzek, pociągnął nosem, po czym machnął ręką na towarzysza.
Nieco chwiejnym krokiem odeszli, oglądając się za siebie. Minuty ciągnęły się niemiłosiernie, ale wreszcie zniknęli za zakrętem.
Dziewczyna wypuściła z płuc całe powietrze, wraz z nim odeszło zdenerwowanie i strach. Nagle dotarło do niej, co stało się przed chwilą. Ze zdwojoną siłą poczuła ramię chłopaka na swojej talii. Zwróciła się w jego stronę, musiała unieść głowę,  był wyższy od niej o dobrych dwadzieścia centymetrów. On patrzył na nią najbardziej zielonymi oczyma jakie w życiu widziała, przez chwilę zaniemówiła. Na twarz wystąpił jej rumieniec, w momencie zrobiła się cała czerwona. Gwałtownie wyrwała się z jego uścisku, lekko odpychając chłopaka.  Spuściła wzrok i wlepiła go w płyty chodnikowe. Stały się dla niej najciekawszą rzeczą na świecie. Błądziła wzrokiem po kamiennych kafelkach wyszukując wyróżniających się kamyczków i plam brudu. W głowie miała mętlik, zmarszczyła brwi po czym odezwała się.
- D – dzięki za ratunek. Ja… ja czekam tu na kogoś, a oni… i nie wiedziałam co mam robić… i w tedy ty… ja… dziękuję. I przepraszam za kłopot. - ponownie uniosła głowę.
Chłopak uśmiechał się. Sięgające brody, ciemne włosy wyłaziły w nieładzie spod wełnianej czapki. Na ich końcach osiadły maleńkie kropelki wody, iskrzyły się w złotawym świetle latarni. Miał granatową kurtkę i zarzucony szalik, który zawiązany w ten sposób nie mógł go chronić przed zimnem. Wzruszył ramionami i włożył ręce do kieszeni.
- Żaden kłopot. Masz szczęście, że ze mnie taki dobry aktor. – odparł poważnie.
Zmieszała się, nie wiedziała co ma na to odpowiedzieć, a on widząc jej minę parsknął śmiechem. Dziewczyna zarumieniła się jeszcze bardziej, ale jego chichot okazał się zaraźliwy. Przymknęła oczy i odruchowo zakryła dłonią usta.
On patrzył na nią i jedyne, co widział to jasną, rozświetloną radością twarz, zupełnie odmienną, od tej przerażonej i spanikowanej sprzed paru minut. Wilgotne od deszczu, czarne pofalowane włosy zwinięte na końcach w małe loki. I przezierające przez nie błękitne kolczyki w formie kryształowych łez, błyskające fasetkami. Kształtne usta podkreślone różowym błyszczykiem. Była niewysoka, sięgała mu ledwie do ramienia, ale zwyczajnie nie mogła być nastolatką. W jej oczach można było dostrzec powagę i dojrzałość.
Nagle rozległ się dźwięk przesypywanych monet. Dziewczyna oprzytomniała i wyciągnęła swój telefon, odczytała wiadomość.
- Jak w skarbcu Smuga. – skomentował chłopak.
Ona uśmiechnęła się do niego i pokiwała głową, wskazując na telefon powiedziała:
- Muszę iść.
-Nie umawiaj się w przyszłości w takich miejscach, nie zawsze będę w pobliżu, żeby cię ratować. – zażartował. Zanim odeszła, pomyślał, że jej chłopak musi być prawdziwym szczęściarzem.
Ruszył w przeciwnym kierunku. Przed oczyma cały czas miał rozradowaną twarz dziewczyny. Z lekkim rumieńcem, wyglądała niezwykle uroczo. Parsknął śmiechem, kto używa odgłosu uderzających o siebie monet zamiast dzwonka? Nie wytrzymał, odwrócił się, choć nie chciał widzieć jej z innym chłopakiem.
Jego ociężałe serce w jednej chwili zrobiło się lekkie jak puch. Kamień, który z niego spadł gdyby był materialny wydałby ogłuszający łomot.
Czarnowłosa ściskała właśnie inną dziewczynę. Jasne i ciemne kosmyki zmieszały się, a po chwili rozdzieliły. Blondynka tłumaczyła się najwyraźniej ze spóźnienia, miała przepraszający wyraz twarzy.
Po chwili dziewczyny zniknęły za zakrętem drogi zajęte rozmową, a chłopak zdał sobie sprawę, że nie spytał jej o numer telefonu… Zrezygnowany skierował się do pracy.

Opowiedziała przyjaciółce co jej się przydarzyło.
- Dlaczego nie zapytałaś go o numer?! – wykrzyknęła blondynka.
Wzruszyła ramionami. Był uroczy to fakt. Pomógł jej, choć nie musiał, to fakt. I chyba… chyba się zakochała. Gdy o tym pomyślała poczuła łaskotanie w brzuchu. Ale zamiast tego powiedziała:
- I tak pewnie ma kogoś ma. – weszły do holu studyjnego kina i skierowały się do kas. – Poza tym, teraz już za późno, pewnie nigdy więcej go nie spotkam. Nie, takie rzeczy nie zdarzają się w moim życiu.
- Cześć! Śledzisz mnie? – usłyszała nagle. Podniosła wzrok znad torebki w której szukała portfela.
Był tam, po drugiej stronie okienka. Na jego twarzy malowało się równie wielkie zaskoczenie.
- Cześć. – zdołała wyjąkać. Nie mogła w to uwierzyć.
- Nigdy go nie spotkasz, co? Takie rzeczy ci się nie zdarzają, co? – skomentowała to jej przyjaciółka szturchając ją łokciem w bok.  – No spytaj go. – syknęła.
- Jeśli chcesz… znaczy jeśli… - zająkała się. – Dasz mi swój numer? – Dokończyła po prostu.
- Chciałem cię zapytać czy nie miałabyś nic przeciwko, gdybym zapytał o numer telefonu.- zapytał w tym samym czasie.  Spłonęła rumieńcem.
Ten dzień zdecydowanie mogła zaliczyć do udanych."

KOOOOOOONIEC ^^
ZhenLin.full.594428.jpg
  • awatar Alys27: Aaaaaa <3 <3 To nigdy się nie zdarza w życiu, ale tak przyjemnie się czyta z uśmiechem na twarzy :D D
  • awatar Lisa Angels: Rozumiem Alys27. Ale takie rzeczy się zdarzają i to częściej niż myślimy :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Usiadłam. I napisałam.
A raczej dokończyłam. Jedno z opowiadań z serii "Nie, to nie wydarzyło się w moim życiu" ^^
(tak mnie zainspirowały nocne pogaduchy xD )

Światło wpadające do sali było mdłe i ponure. Mimo tego, iż niebo zasnuwały ciężkie, szare chmury nie padało. Westchnęłam z ulgą. Zupełnie nie byłam przygotowana na deszcz i po cichu liczyłam, że pogoda nie spłata mi tego figla. Jednak gdy wyszłam z budynku uniwersytetu moje nadzieje rozwiały się.  
W twarz uderzył mi ostry i zimny podmuch wiatru, deszcz zacinał z niewiarygodną siłą. Drogi zmieniły się w płytkie koryta rzek, a na kałużach pojawiały się i znikały bańki. Z żalem spojrzałam na swoje tenisówki, jakby to była ich wina, że dziś zmoknę. Wzięłam głęboki oddech i weszłam w ścianę wody płynącej nieprzerwanie z nieba. W jednej chwili przemokłam do suchej nitki. Sweter nieprzyjemnie kleił się do pleców i ramion, w butach czułam zimne dotknięcia przesączającej się przez materiał wody. Cmokały irytująco przy każdym kroku.
Niemal biegnąc skierowałam się w stronę dworca kolejowego. Czekało mnie dziesięć minut drogi przez mękę. Przez wodę zalewającą mi twarz, miałam wrażenie, że się topię. Już nie wiem który raz dzisiaj przeklinałam samą siebie za brak przezorności. Skręciłam w  prawo, przeszłam przez jezdnię i została mi ostatnia prosta. Na końcu ulicy, otoczonej z dwóch stron starymi kamienicami, mogłam wreszcie dostrzec jeszcze starszy budynek dworca.
Nagle przestałam czuć uderzenia ciężkich kropel wody, a światło wokół mnie zrobiło się lekko różowe. Przystanęłam  i powoli odwróciłam się. Wystraszyłam się widząc chłopaka stojącego tuż za mną. Stał z wyciągniętą ręką w której trzymał parasol. Jego oczy były brązowe, a mokre włosy przyklejały mu się do czoła, najwyraźniej nie przeszkadzało mu to, bo w dalszym ciągu parasol znajdował się nad moją głową. Dopiero po chwili zorientowałam się, że coś do mnie mówi. Wyjęłam słuchawki z uszu, dała się z nich słyszeć przytłumiona ostra muzyka.
   - Przepraszam. – Powiedziałam niepewnie unosząc jedną ze słuchawek, by dać do zrozumienia, że nie słyszałam co powiedział. – O co chodzi?
Chłopak uśmiechnął się czarująco, po czym powtórzył swoje słowa:
   - Nie powinnaś wychodzić z domu bez parasola. – zganił mnie, jakby był moim najbliższym przyjacielem. Odebrało mi mowę. Że niby za kogo on się uważa, żeby prawić mi kazania? – Trzymaj.
Wyciągnął rękę w moim kierunku, a ja odruchowo chwyciłam za rączkę parasolki.    
Byłam w zbyt wielkim szoku. Stałam oniemiała, zanim dotarło do mnie, co się właśnie wydarzyło. Zajęło mi to chwilę i do głowy przyszła mi myśl, czy nie sprawiam wrażenia, nieco opóźnionej w rozwoju, jednak nie było czasu na dalsze dywagacje. Tymczasem on zdążył mnie już wyminąć nie doczekawszy się podziękowań. Ruszyłam za nim wołając.
   - Hej! Zaczekaj! Dlaczego?!
Machnął ręką i odpowiedział, że mieszka niedaleko i że mnie bardziej się ten parasol przyda. A poza tym, nie bardzo go lubi, bo jest różowy. Jakby kolor miał znaczenie przy takiej ulewie. Nic z tego nie rozumiałam, bo przecież takie rzeczy nie zdarzają się w prawdziwym życiu, zwłaszcza moim. Wyglądało to jak scena z jakiegoś filmu: biedna, zmoknięta dziewczyna i przystojny młodzieniec ratujący ją z opresji ofiaruje jej parasol, po czym znika.
Chciałam mu podziękować, ale jego już nie było. Wypisz wymaluj scena wyjęta z filmu. By zadowolić sumienie rzuciłam podziękowanie w przestrzeń, w deszcz, powietrze, kamienice. Nikt prócz nich jednak moich słów nie usłyszał.
Idąc do domu ciągle o nim myślałam. Wydawał mi się znajomy, usiłowałam dopasować go do któregoś znajomego z roku, ale nie potrafiłam. Grube krople wody głośno uderzały o rozpięty nade mną różowy materiał. Szary sweter nabrał jego barwy i wydał mi się weselszy.

Każdego następnego dnia idąc na uczelnie i z niej wracając rozglądałam się uważnie na drodze, na której go spotkałam. Jak głupia, codziennie mimo słonecznej pogody,  zabierałam ze sobą różowy parasol.
Aż w końcu upłynął pełny tydzień. Akurat tego dnia zostały odwołane ostatnie zajęcia, więc kończyłam wcześniej. Stanęłam na ulicy, niepewna co robić. Rozejrzałam się, ale nigdzie nie dostrzegłam właściciela parasolki. Chciałam mu go oddać i zapytać, czy gdzieś się już nie spotkaliśmy – bo to wrażenie nie dawało mi spokoju. Nigdzie go jednak nie było, jakoś nie zawiodłam się szczególnie. W tedy, spotkaliśmy się po prostu o innej porze.
Mój wzrok przykuła mała kawiarnia. Pod białymi parasolami stało kilka plecionych stolików i krzeseł. Stwierdziłam, że to dobre miejsce, żeby poczekać. Weszłam do środka i przekonałam się, że miejsce było urządzone bardzo przytulnie. Za barem stała uśmiechnięta, pulchna kobieta, długie blond włosy miała spięte w kok. Zamówiłam kawę.
   - Usiądź sobie złotko, zaraz przyniosę zamówienie.
Wybrałam miejsce na dworze, mały ogródek kawiarni otoczony był metalowym płotkiem. Wisiały na nim donice po brzegi wypełnione kolorowymi bratkami. Oparłam parasol o fotel i usiadłam na miękkich, białych poduszkach. Miałam stąd doskonały widok na całą ulicę. Po chwili wylądowała przede mną filiżanka z parującym napojem.
   - Proszę. – usłyszałam znajomy głos.
Odwróciłam się z niedowierzaniem. Stał tam, za  mną. Jego włosy – teraz suche – uroczo skręcały się na końcach. Miał na sobie czarny fartuch z logiem kawiarni i białą koszulę. Na jego twarzy malowało się nie mniejsze zdumienie niż na mojej. Teraz, kiedy wreszcie go spotkałam miałam ochotę uciec. Byłam gotowa zostawić pieniądze na stoliku i odejść, ale zamiast tego powiedziałam:
   - Chciałam oddać ci parasol. – Wskazałam na oparty o fotel przedmiot. Chłopak uśmiechnął się, a ja… Z wnętrza kawiarni dobiegło wołanie właścicielki. Kiwnął mi głową  i odszedł. Po chwili jednak już był znów przy moim stoliku.
   - Czy my się już kiedyś nie spotkaliśmy? – zapytałam niepewnie, mimo tego, że tekst wydawał mi się nie zbyt dobry by zacząć rozmowę.  Zajął  wolne miejsce po drugiej stronie stolika, a ja zmrużyłam oczy przyglądając mu się.
   - Jasne!  - potwierdził z zapałem. – W zeszłym tygodniu.  
Zmroziłam go wzrokiem, nie miałam ochoty na żarty, bo jego głos nie dawał mi spokoju. Jestem pewna, że gdzieś już go słyszałam.
Upiłam łyk kawy, była przepyszna. Przyglądałam się przechodniom, przejeżdżającym samochodom, witrynom pobliskich sklepów popijając gorący napój. Gdy wróciłam wzrokiem i myślami, on nadal siedział naprzeciw. Przyglądał mi się badawczo, spostrzegłszy że na niego patrzę uśmiechnął się. Zarumieniłam się.
   - Pracujesz tutaj? – miałam dość tej ciszy, a dopiero po chwili dotarło do mnie jak głupie było moje pytanie. Zestresowałam się przez to jeszcze bardziej, zupełnie bez sensu.
Chłopak wzruszył ramionami dając mi do zrozumienia, że odpowiedź na pytanie była co najmniej oczywista.
   - Jesteś studentką? – zapytał wskazują wystającą z mojego portfela zieloną dyskietkę. Zerknęłam na nią, potem na niego. Oboje parsknęliśmy śmiechem. Całe napięcie, które mnie wypełniało w momencie zniknęło.
- Tak, studiuję na pobliskim wydziale. – odpowiedziałam mimo wszystko.
- Pozwól, że opowiem ci pewną historię, która zaczęła się tam dwa lata temu. – popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Ale ciekawość wzięła górę, mimo obaw co do rodzaju opowieści. Ktoś dwa lata temu popełnił tam samobójstwo? Duchy nawiedzają budynek po zmroku? – Widzisz, pewnego dnia, we wrześniu zjawiła się na uniwersytecie pewna zagubiona dziewczyna. Wyglądała na równie zdezorientowaną, co przerażoną, a mimo to miała dość odwagi by podjeść do pewnego chłopaka i poprosić o pomoc. Jej głos był tak cichy głos, że ledwie ją słyszał, nie patrzyła mu w oczy. Ale on przyjrzał jej się dokładnie. Zapamiętał długie, brązowe, falujące włosy i błyszczące kolczyki w kształcie motyli. Zaproponował,  że odprowadzi dziewczynę do sali o którą pytała. Szła dwa kroki z nim, nie koło, wyraźnie czuł na plecach jej spojrzenie. – w miarę jak opowiadał moje serce zaciskało się. Przecież ta historia… to o czym mówi przydarzyło się mnie! To był on! – Potem, każdego dnia jej szukał. Czasami przemykała pod ścianami, niewidzialna dla nikogo, prócz jego. Zdawało się, że powoli zaczyna przyzwyczajać się do nowego miejsca i nowych ludzi. Gdy spotykał ją w bibliotece, siadał koło niej, ale ona nadal go nie dostrzegała. Aż w końcu chłopak uzyskał dyplom i więcej nie spotkał dziewczyny, która w tedy go zauroczyła.  
- Ta dziewczyna nadal nie potrafi spojrzeć w oczy obcym ludziom z którymi rozmawia. Nadal jest chorobliwie nieśmiała, ale…  Pracuje nad tym. Tyle dla niej zrobił, jak ona mogła być tak ślepa! – dokończyłam ze śmiechem. – Jeśli dasz jej szansę, to myślę, że ta dziewczyna postara się poprawić.
Czułam, że moja twarz płonie, ale nie obchodziło mnie to. Miłość od pierwszego wejrzenia? Takie coś nie istnieje! Nie zdarza się, nie w moim życiu. Ale tego, co czułam nie dało się pomylić z niczym innym. To było jak gorąca czekolada w zimowy wieczór. Albo ulubiona książka, którą czyta się po raz pierwszy i z drżeniem serca wyczekuje dalszego ciągu. Jak lato nad morzem, zapach lasu, skoszonej trawy i tuszu drukarskiego. Taniec do białego rana, spadające gwiazdy w sierpniu, pierwszy biały śnieg w grudniu, różowe kwiaty w ogrodzie, piękno górskich widoków, ciepło bijące z jesiennego ogniska, słodko-gorzki owocowy kompot i bąbelki w szampanie podczas sylwestra.
Patrzyłam na niego w napięciu, myślałam, że minęła wieczność, gdy w rzeczywistości były to sekundy. Pokiwał głową z uśmiechem, a moje serce drgnęło kolejny raz.

Konieeeec. ^^

Gemi.full.1236661.jpg
  • awatar Alys27: AAAaaaa! To było piękne! Jak się cieszę, ze w końcu się zmobilizowałaś i dokończyłaś tę historię :D Super :D I te porównania na końcu... wszystkie rzeczy, za które kocha się życie <3
  • awatar ~Yaoi rodem z czasów wiktoriańskich~: Świetne opowiadanie.. Cóż za bogate słownictwo :3.. Mam nadzieję, że też kiedyś będę pisać swoje one shot'y, na takim poziomie:).
  • awatar Lisa Angels: Piękne, jedyna twoja historia, która się SKOŃCZYŁA, nic dodać nic ująć. Cudowna.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Nie, nadal nie skończyłam. Zacięłam się i nie potrafię ruszyć dalej TT_TT
Ale dodaję kolejny fragment^^

"- Cześć! Wreszcie jesteś! Jak mogłeś się tak spóźnić!? – krzyknęła do niego machając ręką jak szalona. Byle zwrócić jego uwagę. I to jak najszybciej.
Chłopak ledwie zerknął na dziewczynę, zmierzył wzrokiem mężczyzn i uśmiechnął się. Jego oczy rozbłysnęły gdy zrozumiał co się dzieje. Szybkim krokiem przemierzył ulicę, zgrabnie przeskoczył kałużę i w następnej chwili stał obok obejmując ją w pasie.
- Panna chyba nie ma ochoty na wasze towarzystwo.
- Nic na siłę, szefie. Myślałem, że panienka się zgubiła. – odparł nieszczerze chrapliwym głosem. Potarł wierzchem dłoni nieogolony policzek, pociągnął nosem, po czym machnął ręką na towarzysza.
Nieco chwiejnym krokiem odeszli, oglądając się za siebie. Minuty ciągnęły się niemiłosiernie, ale wreszcie zniknęli za zakrętem.
Dziewczyna wypuściła z płuc całe powietrze, wraz z nim odeszło zdenerwowanie i strach. Nagle dotarło do niej, co stało się przed chwilą. Ze zdwojoną siłą poczuła ramię chłopaka na swojej talii. Zwróciła się w jego stronę, musiała unieść głowę,  był wyższy od niej o dobrych dwadzieścia centymetrów. On patrzył na nią najbardziej zielonymi oczyma jakie w życiu widziała, przez chwilę zaniemówiła. Na twarz wystąpił jej rumieniec, w momencie zrobiła się cała czerwona. Gwałtownie wyrwała się z jego uścisku, lekko odpychając chłopaka.  Spuściła wzrok i wlepiła go w płyty chodnikowe. Stały się dla niej najciekawszą rzeczą na świecie. Błądziła wzrokiem po kamiennych kafelkach wyszukując wyróżniających się kamyczków i plam brudu. W głowie miała mętlik, zmarszczyła brwi po czym odezwała się.
- D – dzięki za ratunek. Ja… ja czekam tu na kogoś, a oni… i nie wiedziałam co mam robić… i w tedy ty… ja… dziękuję. I przepraszam za kłopot. - ponownie uniosła głowę."

Kimi.ni.Todoke.600.569356.jpg
  • awatar Schudnę dla siebie ;3: Super ;3 Zapraszam do siebie:*
  • awatar Coel: Jestem fanką tej opowieści! Więcej!
  • awatar Alys27: Szkoda, że na razie zarzucasz to opowiadanie, ale skoro mus to mus ^^
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Ok. Rzucam początkiem.
Czytałam go już milion razy, drugie tyle poprawiałam. Lepiej nie napiszę ^^
I nie, nie skończyłam jeszcze^^
Ale... oj, chcę coś tu rzucić^^
Tak więc: kolejne opowiadanie z serii "Nie, to nie wydarzyło się w moim życiu"
^^



"- Cześć mała, chyba czujesz się trochę samotna.
Ten dzień zdecydowanie nie należał do najlepszych.
Zaczęło się od tego, że zawaliła kolejne kolokwium ze znienawidzonego przedmiotu. Nikt nie mówił, że na trzecim roku będzie łatwo, choć wydawało jej się, że powinno. Że najgorsze w studiowaniu ma  już za sobą. Od jakiegoś czasu jednak prześladowała ją groźba powtarzania semestru.
Profesor przeciągnął ostatni wykład w wyniku czego musiała niemal biec na miejsce spotkania. Gdzieś między jej uczelnią, a przystankiem autobusowym zgubiła ulubioną bransoletkę.
W żołądku czuła nieprzyjemne ściskanie, bała  się, że może być jeszcze gorzej. Jej przeczucia sprawdziły się, niestety.
Późnie jesienne popołudnie szybko przemieniało się w wieczór. Niebo szarzało z minuty na minutę, zaczął padać drobny deszcz. Stała, skulona pod murem czekając niedaleko dworca kolejowego. Małe sklepy miały jasno oświetlone witryny mimo tego, że były już zamknięte. Modnie ubrane manekiny patrzyły przed siebie pustym wzrokiem, za nic miały to, co działo się na zewnątrz. Gdzie indziej kolorowe filiżanki i fikuśne czajniczki poustawiane w piramidy tylko cudem nie zamieniały się w kupkę tęczowych okruchów. W innym jeszcze miejscu pyszniły się na widoku barwne okładki książek; opasłych tomiszczy, pastelowych romansideł oraz ostatnich „bestsellerów”, które czyta podobno połowa świata. Przechodnie przemykali niemal niewidoczni, jak najszybciej chcąc dotrzeć do celu: ciepłych i przytulnych wnętrz domów, pociągów, kawiarni.
Dziewczyna z niepokojem zerkała na zegarek, gdy usłyszała zachrypnięty głos. Chwilę potem koło niej znalazł się mężczyzna. Drugi odgradzał jej drogę z przeciwnej strony.
- Przepraszam, ale czekam na kogoś. – oparła. Głos jej lekko zadrżał. Wodziła nerwowo wzrokiem między facetami. Zacisnęła dłonie na pasku torebki. Ci przybliżali się do niej. Spanikowana nie wiedziała, co robić. Nagle z drzwi kamienicy stojącej po drugiej stronie drogi wyszedł chłopak.
- Cześć! Wreszcie jesteś! Jak mogłeś się tak spóźnić!? – krzyknęła do niego machając ręką jak szalona."

Colorless_by_asuka111.jpg
  • awatar Coel: Aaaaa! Wciągnęłam się! :v
  • awatar Alys27: Noooosz chcę więcej :D Urwać w takim momencie.. tylko autorzy są tak bezlistośni :P Jej, mam wrażenie, że choć to się nie zdarzyło w (Twoim) życiu, to tę dziewczynę widzę jako Ciebie :D
  • awatar Ayu❤: Świetne <3 i do tego takie realistyczne ^.^
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: "- Cześć mała, chyba czujesz się trochę samotna.
Ten dzień zdecydowanie nie należał do najlepszych.
Zaczęło się od tego, że zawaliła kolejne kolokwium ze znienawidzonego przedmiotu."

Noweee, początek początku xD
Mam więcej, ale chcę napisać do końca i potem wrzucić^^ To tak na zachętę, żeby nie było, że się obijam i nic nie robię^^
Dzisiaj np. pierwszy raz od "nie wiem kiedy" zrobiłam babeczki! ^^
Taki piękne, o:
10899816_747630371986165_2067789606_n.jpg

Zimowe ^^


Jutro ostatni dzień obijania się zupełnego. Przed Świętami spisywałam tu listę rzeczy, które zrobię. Książki jakie przeczytam, nauczę się na morfologię historyczną, napiszę pracę zaliczeniową na analizę i interpretację.
( hoshichan.pinger.pl/m/22903003 )
Wiecie jaki jest bilans na koniec wolnego??
Nie zrobiłam nic.

Zabijcie mnie.



Mokaffe.full.1160010.jpg
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Haaaaa!!!
Zrobiłam SUSHI! Pierwszy raz w życiu - sama! ^^
Nieskromnie mówiąc wyszło mega smacznie!
Żałuję, że nie mam miejsca, żeby zmieścić więcej xp
Maki z wędzonym łososiem, albo  sałatką z tuńczyka. Pycha!

~Itadakimasu!
IMG_2407.JPG




"- Gorzej. – odparła zrozpaczona dziewczyna.
Chwyciła swoją torbę i wyjęła jedną z czerwonych mikstur. Podała ją chłopakowi, który od razu odkorkował butelkę i krzywiąc się z bólu podniósł do ust. Ona tymczasem odpięła płaszcz, by nie krępował jej ruchów i przygotowała się do ciężkiej walki. W myślach przeklinała samą siebie, że nie zdecydowała się na przyjęcie do drużyny uzdrowiciela. Że pognała za nim jak głupia, przez środek lasu bez żadnego uprzedniego przygotowania. Bez głupiego maskującego zaklęcia. No i wpadli. Wpadli w pułapkę najzacieklejszego klanu goblinów.
***
Sapnęła gwałtownie. Zacisnęła mocno powieki zastanawiając się, co tak właściwie się stało. Zatopiła się w rozmyślaniach i doszła do wniosku, że to wszystko jej się śniło… Powoli docierały do niej zamglone obrazy: las, walka z bestią… chyba niedźwiedziem, zastanowiła się. Tak! Był tam też ktoś jeszcze, jakiś chłopak. Był przystojny, ale za nic nie mogła sobie przypomnieć jego twarzy. Jak zwykle. Chyba za dużo czytam… Pomyślała z przykrością.  Ziewnęła przeciągle, po czym zdecydowała się wreszcie opuścić ciepłe i przytulne zacisze swojego łóżka. W drodze do szkoły, ciągle miała przed oczyma postać tajemniczego chłopaka bez twarzy. Wściekała się, że nie potrafi przypomnieć sobie tego, jak wyglądał. Pamiętała jedynie długie, jasne włosy spięte w pół-kok i szeroki uśmiech. Zawieszone były w białej przestrzeni, niczym wyblakła, nieostra, na wpół wytarta fotografia. Gdy weszła do budynku, pierwszym miejscem do którego się skierowała była szkolna biblioteka. Zbliżając się do celu, zaczęła przetrząsać torbę w poszukiwaniu książek, które już przeczytała. Ktoś uprzejmy przytrzymał jej drzwi, zajęta własnymi sprawami wymamrotała niezrozumiałe podziękowania. Usłyszała rozbawione parsknięcie, ale kiedy oburzona odwróciła się w tył, zobaczyła tylko wewnętrzną stronę bibliotecznych drzwi. Zignorowała to i podeszła do lady. Oddała książki uśmiechniętej bibliotekarce i ruszyła dalej, między półki. Znalazła się wreszcie w swoim raju."
Furyou.Michi.~Gang.Road~.full.1700466.jpg
  • awatar Alys27: Oooo sushi... Nie jadłam nigdy. A to jedno z moich "rzeczy do zrobienia zanim umrę". Ale wygląda bardzo pysznie! Jak taki krótki fragment opowiadania może tak wciągnąć?! To jest cudne *.* I ta zmiana świata! I główną bohaterkę - mimo że jeszcze dobrze jej nie znamy i mało wiemy (ale biblioteka!) - już lubię :) I kim jest ten chłopak??
  • awatar She's a whiskey in a teacup: *q* Sushi... Nigdy nie jadłam...
  • awatar Black Rabbit.: Jak tylko zobaczyłam sushi, zrobiłam się głodna. T^T
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Zirytowałam się, zezłościłam i zniecierpliwiłam.
Odechciało mi się szukania po księgarniach, stronach internetowych, aukcjach (aż tak zdesperowana nie jestem, żeby za ksiązkę wartą 30 zł płacić 80, a taka oferta była na allegro...) itd.
Wczoraj... ściągnęłam pozostałe części "Wiedźmy" w wersji pdf. Jestem przeszczęśliwa! Właśnie jestem w połowie "Wiedźmy Opiekunki".
Może kiedyś wydawnictwo zdecyduje się na dodruki. A ja skompletuję wreszcie wymarzoną serię ^^

Miałam być dzisiaj we Wrocławiu, ale nie mam pojęcia jak to się stało, że jednak nie pojechałam. Chyba znów nie dogadałam się z Coelą <3

Jeszcze tylko 20 dni!!!
<3 <3

Już nie mogę doczekać się wakacji!
Pracy, którą lubię. Którą po dwóch dniach będę przeklinać  xD
Nie zmienia to jednak faktu, że... sprawia mi to radość! Choć czasami czułam bezsilność, nie byłam tam sama :D

Anbe.Yoshirou.full.1654669.jpg



"- Już myślałam, że zostawisz całą zabawę mnie.
Uniosła lekko głowę, by spojrzeć w oczy towarzysza.
   - I zrezygnować z nagrody? – zapytał rozbawiony chłopak.
Strząsnął krew z miecza i schował go. Dziewczyna wyminęła przyjaciela i powoli zbliżyła się do niedźwiedzia. Wyjęła strzałę ozdobioną niebieskimi lotkami, upstrzonymi białymi, ciemniejącymi w środku plamkami.  Gdy tylko to zrobiła potwór rozpadł się na tysiące tęczowych baniek. Zostało z niego kilkanaście złotych monet, dwa kremowe kły i dwie mikstury w czerwonych butelkach. Podzielili się łupem, po czym wolnym krokiem ruszyli przez las, w stronę z której przybiegli. Po kilku minutach marszu znaleźli swoje przywiązane do drzewa wierzchowce. Konie zadowolone z chwili odpoczynku skubały zieloną, soczystą trawę. Dziewczyna wyjęła ze swoich juków długi, ciemnozielony płaszcz i zapięła go pod szyją. Srebrna, ozdobiona jedynie niebieskim kamieniem brosza zalśniła w promieniach słońca. Chłopak wskoczył na siodło i nie bez złośliwości zawołał:
   - Długo się będziesz jeszcze stroić? Noc nas tu zaraz zastanie.
   - Chętnie popatrzyłabym jak uciekasz przed goblinami. – odcięła się.
Przesadnie powolnym ruchem wyjęła z torby grzebień, rozpuściła długie, brązowe włosy i zabrała się za ich rozczesywanie. Chłopak wywrócił oczami, a ona w odpowiedzi pokazała mu język.
   - Ścigamy się do Bramy Wschodniej. – rzucił i spiął konia.
   - To niesprawiedliwe! – wykrzyknęła za nim i pośpiesznie się spakowała.
Wskoczyła na siodło i pognała za szybko oddalającym się towarzyszem. Wystrzeliła przed siebie, włosy targał jej wiatr, ale ona się tym nie przejmowała. Widziała tylko plecy przyjaciela, które przybliżały się z każdą sekundą. Przecięli las skrócając drogę do miasta o połowę. Wschodni Gościniec okrążał najniebezpieczniejszą część lasu. Oni jednak się nie bali, podróżowali w ten sposób już nie raz. Dziewczyna już prawie doganiała chłopaka, gdy ten zsunął się z siodła. Jego koń przebiegł jeszcze parę kroków i zatrzymał się. Szarpnęła wodzami i zeskoczyła na ziemię, podbiegła do niego i uklękła. Dostrzegła strzałę sterczącą z jego barku. Gdyby ugodziła go choć trochę niżej… Chłopak ciężko oddychał, ale jego wykrzywiona bólem twarz rozpromieniła się, gdy skierowała na niego wzrok.  
   - To nic takiego. – wysapał.
Z powątpiewaniem spojrzała mu w oczy. Sięgnęła do bełtu gotowa go wyjąć. Kiwnął głową. Zaciskając oczy szarpnęła mocno.  Dłoń chłopaka zamknęła się na ręce, w której trzymała strzałę. Zbliżył ją do oczu. Oboje mogli przyjrzeć się lekko zielonkawemu grotowi. Dziewczyna z niepokojem zerknęła na lotki. Były czerwone oznaczone dwoma czarnymi krzyżykami.  Pobladła.
   - Trucizna. – stwierdził oczywistość. Jego czoło pokryło się kropelkami potu.
   - Gorzej. – odparła zrozpaczona dziewczyna. "
  • awatar Coel: Nie, my się dogadałyśmy. Pieniądze się z nami nie dogadały :D Btw. dziś śniło mi się, że byłam u Ciebie, a Twoja mama na mnie krzyczała, bo chciałam Cię zabrać na konwent :D
  • awatar Alys27: Co za praca wakacyjna, że Ci tak do niej spieszno, hmm? :D Łał, co to za opowiadanie z trucizną! O.o Będzie długie, prawda?? ;)
  • awatar Lisa Angels: Wiedziałam, że z jakiegoś powodu zleci z konia
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Dostałam skierowanie i umowę na wrześniowe praktyki.
Będę musiała poprowadzić 20h polskiego w szkole podstawowej.
~umrę!

Nie chcę już być nauczycielem.......



Len,  Len, Len...
On jest taki cudowny xD ^^
Zmieniam zdanie na temat wampirów. Albo przynajmniej jeśli idzie o tą konkretną książkę xp Nie mam pojęcia jak to się stało, bo przecież niedawno skończyłam to czytać, ale znów sięgnęłam po "Zawód: Wiedźma".
Znów się zakochałam, ale nie jestem pewna, czy poznałam mój nowy obiekt westchnień w rozdziale trzecim, czy w którymś z dalszych...
f22001d92493b2a5ddaceae99fbca469_original.jpg


"Biegła przez las napawając się prędkością i świeżym, pachnącym igłami powietrzem.  Złociste promienie słońca prześwitywały przez baldachim drzew, plamiąc ciemne poszycie jaskrawymi łatami. Co kilka kroków dziewczyna zanurzała stopę w kałuży słonecznego blasku. Przeskoczyła niski krzak, a potem zwalony pień porośnięty zielonym, puszystym mchem. Na plecach czuła przyjemny ciężar łuku i kołczanu  pełnego pierzastych strzał. Nagle usłyszała przeraźliwy ryk. Z pobliskiego drzewa poderwała się gromada niezadowolonych ptaków, z rozhisteryzowanym świergotem uleciały w niebo. Zatrzymała się z lekkim poślizgiem na wilgotnym poszyciu i podparła dłonią, by nie upaść. Teren był płaski niczym stół, poprzeszywany jedynie prostymi,  gładkimi pniami wiekowych sosen. W dali, między drzewami zobaczła ogromnego niedźwiedzia pędzącego w jej stronę. Gdy znalazł się w odległości  kilkudziesięciu kroków, mogła dostrzec jego przepełnione złością, bursztynowe oczy. Cały czas w pochylonej pozycji obserwowała zbliżającego się zwierza. Za nim wypatrzyła wreszcie malutką, szybko zbliżającą się postać. Westchnęła cicho z ulgą i uśmiechnęła się. Szybkim ruchem sięgnęła po miecz zawieszony u pasa. Jednym, płynnym cięciem ugodziła niedźwiedzia pod brzuchem, co jeszcze bardziej rozsierdziło bestię. Przetoczyła się by uniknąć zranienia przez ostre jak szable pazury. Podniosła się i odwróciła twarzą do przeciwnika, który tymczasem nie zatrzymując się i nie tracąc prędkości, zatoczył łuk. Dziewczyna wsunęła miecz do pochwy i sięgnęła po łuk. Sprawnie nałożyła strzałę na cięciwę, którą natychmiast naciągnęła do policzka. Puściła w momencie, w którym mijała ją osoba goniąca za niedźwiedziem. Strzała i tropiciel zlali się jedno. Ugodzony bełtem potwór zwalił się na ziemię tuż po tym, jak rozbłysnął fioletowym światłem, z którego wyłoniła się wysoka postać.  Dziewczyna uśmiechnęła się szerzej i krzyknęła:
   - Już myślałam, że zostawisz całą zabawę mnie."
Kaga.(Kantai.Collection).full.1643786.jpg


Piszcie, nawet jeśli się Wam nie podoba. Jestem gotowa na wszelkie uwagi. I skłonna do poprawek ^^
  • awatar Coel: Podstawówka jeszcze jest spoko. Zawsze mogłaś trafić do gimnazjum :v Pamiętaj to, co Ci mówiłam rano :D I pomyśl sobie, że Onizuka nie nadawał się na nauczyciela, a był cudownym pedagogiem <3
  • awatar Alys27: Ha ha! Bachorki będziesz uczyć :D Tylko nie bądź zbyt surowa, co by dzieciakom trauma po jezyku polskim nie została :P Nowe opowiadanie??? Yay! Świetnie! Piszesz tak.. magicznie :) I bardzo obrazowo. To lubię!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Haaaa!
Napisałam! ^^ Mam nadzieję, że to zakończenie bardziej Was zadowoli xp
Ale najpierw.

Cieszę się, że pinger działa wreszcie normalnie. Chwała za to! ^^

Wbrew zapewnieniom autorki wpisu poniżej to nie byłam ja. Moja najukochańsza przyjaciółka Paulinka została zdekonspirowana. Mam nadzieję xp

Jestem niewyobrażalnie szczęśliwa, że jest ktoś, kto docenia moją małą twórczość. Jeśli chodzi o opowiadania, nigdy nie uważałam, że są jakoś szczególnie dobre. Dziękuję.

Byłam dzisiaj u dentysty. Mam wrażenie, że dentysta kosztuje mnie więcej stresu niż sesja... Na szczęści skończyło się jedynie na łataniu dziury. Najgorsze jest to, że ząb mnie nie bolał mimo ubytku. A jak tylko zeszło mi znieczulenie miałam ochotę wybić sobie świeżo naprawionego zęba.

Oczywiście oblałam kolokwium z fonetyki historycznej. Nie była to dla mnie żadna niespodzianka, w końcu cały wtorek, ten w który miałam się uczyć spędziłam na czytaniu "Mechanicznej Księżniczki". Jakoś to poprawię.

I teraz już nie przedłużając...
Tadam!

Nagle zmieniła zdanie. Nie miała ochoty na powrót do domu. Telefon zagrał melodię jakby z pozytywki. Niemal biegnąc wróciła na dworzec, wspięła się po krzywych, starych schodach i zdyszana rozejrzała. Nikogo jednak nie dostrzegła. Mimo wszystko nie tego się spodziewała. Gdzieś tam jeszcze w sercu miała ukrytą maleńką nadzieję. Że go tu spotka. Zrezygnowana usiadła na ogromnej betonowej misie wypełnionej ziemią, chwastami  oraz resztkami czegoś, co parę lat temu musiało być pięknymi kwiatami. Dziś pozostało z tego tylko kilka nędznych łodyżek. Przypomniała sobie o telefonie, wyjęła go i odczytała wiadomość:
„Jakim cudem?!”
Głośno wypuściła powietrze i uniosła twarz do słońca. Jadeitowe kolczyki zakołysały się wesoło na przekór nastrojowi właścicielki. No właśnie. Też zadawała sobie to pytanie, ciągle miała je w głowie. Próbowała przypomnieć sobie twarz chłopaka, który nieustannie się w nią wpatrywał. Nie potrafiła. Włożyła do uszu słuchawki i włączyła ulubiony ostatnio zespół. Ostre dźwięki odcięły ją od świata.
„Takim samym jak to, że dodzwoniłeś się w tedy właśnie do mnie. Dlaczego nie spotkaliśmy się wcześniej? Ja… nie wiem co o tym myśleć, nie tak się umawialiśmy, a teraz… „
Miała zamęt w głowie. Właściwie go nie znała, ale przez ten czas stał jej się bliski. Zaśmiała się w duchu uświadomiwszy sobie, że rozmawiała z nim częściej, niż z własną przyjaciółką. Czy to już jest miłość? Czy można kochać kogoś, kogo nigdy nie widziało się na oczy?
W oczekiwaniu na odpowiedź niespokojnie obracała telefon w dłoniach. Nagły hałas poprzedzający wtoczenie się następnego pociągu zagłuszył dźwięk powiadomienia dochodzący z telefonu.
O wiadomości dała jej jednak znać niebieska migająca dioda. Otworzyła sms-a, ale nie przeczytała go. Jakiś cień zasłonił jej słońce gdy usłyszała:
-Mogę ja zadecydować co dalej?
Gwałtownie uniosła głowę i jej oczom ukazał się chłopak z pociągu. Serce zabiło jej mocniej, jak nigdy dotąd. Wreszcie wiedziała czy to miłość. Pomyślała jeszcze, że takie rzeczy nie zdarzają się w życiu, nie w jej życiu…
Gemi.full.1174417.jpg
  • awatar Setton: cudowne opowiadanie *o*
  • awatar Coel: No a gdzie oznaczenie "to nie wydarzyło się w moim życiu"? xD Moje notki chyba dalej się nie wyświetlają :<
  • awatar Alys27: To było piękne :D Absolutnie urzekająca historia! I bardzo się cieszę, że z happy endem :) Dlaczego się dziwisz, że komuś podoba się to, co piszesz? Przecież po pierwsze miałaś ciekawy pomysł, po drugie ładnie i obrazowo budujesz zdania, więc po trzecie to wszystko sprawiło, że się wciągnęłam ;)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Nosz (&%#*@!!!!!!) normalnie....
Znów miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno. Niestety coraz częściej mi się to zdarza, choć tym razem było to w przypływie złości, czy innych bardziej negatywnych emocji.
Chodzi o zakończenie, epilog w "Mechanicznej Księżniczce".
Jak dla mnie książka byłaby duuuużo lepsza bez niego -,-
Dlaczeeeego autorka nie mogła tak zostawić tych spotkań na moście? Musiała to tak rozwiązać?
Jakim cudem ON się od NICH uwolnił/ został zwolniony???
AAAaaaaaa!!!
Nienawidzę tego epilogu!!!
Wszystko się tak ładnie ułożyło.
No i Tessa.
Jakim prawem ona może mieć dwóch (a ja ani jednego...)
Cholerny, zupełnie niepotrzebny epilog!

No proszę. Tyle negatywnych emocji się we mnie zebrało...

Ale ogólnie podobała mi się.
Poza debilnym epilogiem -,-
Czytałam z ogromną przyjemnością (poza epilogiem) i sam fakt, że zajęło mi to dwa dni^^
świadczy o czymś ^^
Myślałam, że się znudziłam Clare. A tu proszę - miła niespodzianka (poza epilogiem....) ^^
Jestem poirytowana.
Miałam się uczyć...
tessa_gray_by_crovalentina-d6it4sn.jpg


*Zbieżność osób i ich wyglądu jest przypadkowa. Żadne z opisanych wydarzeń nie zdarzyło się naprawdę xp*

Dziewczyna wysiadła z pociągu i w tym momencie dostała wiadomość. Przystanęła na peronie by ją odczytać.
„Jesteś nieśmiała, ale lubisz manifestować swoją inność. Jakieś kolorowe – najpewniej niebieskie – pasemka, płaszcz w Twoim ulubionym, czerwonym kolorze. Torba w kwiaty i przypinki z ulubionych anime. Tak mogłabyś wyglądać, tak wygląda ta dziewczyna, którą obserwowałem.”
Nagle odwróciła się gwałtownie. Na twarzy miała wymalowany szok. Pociąg ruszał, a ona nerwowo przeczesywała wzrokiem jego wnętrze widoczne przez okno. Zawiedziona powoli ruszyła w kierunku domu zastanawiając się, co odpisać.
Chłopak stracił z oczu tajemniczą dziewczynę.
„Mam czarne, długie włosy z niebieskimi pasemkami. Mam czerwony płaszcz. Mam czarną torbę w różowe róże z przypinkami.”
Wstrzymał oddech, poderwał się i rzucił do drzwi pociągu. Ale stacja, na której wysiadła dziewczyna, została daleko za nim. Pomyślał jeszcze, że była piękna.

Konieeeeeec ^^

D.Gray-man.600.1549455.jpg

Bo coraz więcej myślę o cosplayu Lenalee...
  • awatar Alys27: Jak to koniec??? :0 ... .... Nieee! A jak ładnie poproszę, to będzie ciąg dlaszy? :D Bo musi być ciąg dalszy! Taka fajna historia, która w gruncie rzeczy dopiero może się rozwinąć! Także: proooooooooooszęęęęęę!!!
  • awatar Alys27: Szkoda, że można tylko raz kliknąć: lubię to!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Nieeeeeee i po świętach!
Czas wrócić do rzeczywistości i fonetyki historycznej. Czarująco! ^^
Jestem ostatnio niezwykle radosna. Ten stan utrzymuje się już od jakiegoś (znacznego) czasu. Jest to dla mnie niecodzienne i niepokojące. Nigdy nie czuła się ze sobą i w ogólnym życiu tak dobrze! I właściwie niczego (no, może poza jednym xp ) mi nie brakuje!
Cross-Over.600.791336.jpg


*Zbieżność osób i ich wyglądu jest przypadkowa. Żadne z opisanych wydarzeń nie zdarzyło się naprawdę xp*

Pisali ze sobą już od tak dawna, że zdawało mu się, że zna ją naprawdę dobrze. Postanowił więc zaryzykować. Nigdy nie widział dziewczyny z którą pisze, ale ta wygląda niemal dokładnie jak jego wyobrażenie o niej.
„Spojrzałbym na Twoją twarz, to odwróciłabyś wzrok i próbowała schować się za długimi włosami. Założę się, że masz długie włosy.”
Dziewczyna po odczytaniu sms-a, podniosła dłoń do szyi, jej twarz zasłoniła kurtyna czarnych włosów.
„Dobra, ale to możesz wywnioskować z mojego charakteru. Opisz mi tą dziewczynę, którą mogłabym być.”
Pociąg zaczął zwalniać. Dziewczyna schowała telefon do kieszeni, włożyła zakładkę do zapomnianej książki, po czym wstała i skierowała się do wyjścia. Stanęła przy drzwiach, co pozwoliło chłopakowi przyjrzeć się dokładniej jej ubiorowi.
Dziewczyna wysiadła z pociągu i w tym momencie dostała wiadomość. Przystanęła na peronie by ją odczytać.
  • awatar Coel: Tak, wiem, że część pt "*Zbieżność osób i ich wyglądu jest przypadkowa. Żadne z opisanych wydarzeń nie zdarzyło się naprawdę xp*", jest specjalnie dla mnie xD Ja też się tak czuję ostatnio. I też mi brakuje jednego. Jedynego xD Mam nadzieję, że niedługo się widzimy :*
  • awatar Alys27: Ależ Ty dawkujesz te rozdziały :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: ZwycięstwooO!
Wreszcie ogarnęłam wszystko do świąt^^
Teraz zostały już tylko najprzyjemniejsze rzeczy, czyli... wypieki! ^^

Niesamowicie wciągnęłam się w quilling! Zrobiłam wczoraj 3 kartki! ^^ Pochwalę się nimi innym razem, muszę im porobić zdjęcia xp

A teraz... specjalnie dla Alys27 ^^ (alys27.pinger.pl/ wpadajcie, odwiedzajcie ^^ )Której spodobało się moje mini opowiadanie^^
Z czego baaaardzo się cieszę, bo nie spodziewałam się takiej reakcji xp ^^
Dalszy ciąg.

*Zbieżność osób i ich wyglądu jest przypadkowa. Żadne z opisanych wydarzeń nie zdarzyło się naprawdę xp*

Siedziała w pociągu. Właśnie wracała do domu. Na kolanach miała otwartą książkę, ale jej wzrok zapatrzony był gdzieś, w jakiś nieokreślony punkt umiejscowiony za oknem. Na szybko przewijającym się krajobrazie drzew, traw, starych kamienic, pokruszonych murów, nieużywanych torowisk, fabryk. Słońce, które nieśmiało przebijało się przez chmury, ogrzewało jej twarz. Czarne włosy łapczywie pochłaniały jego promienie, które rozświetlały niebieskie pasemka wynurzające się z ciemnych loków. Z głębokiego zamyślenia wyrwał ją dopiero sms, który wzbudził wibracje wyciszonego telefonu. Wzięła urządzenie do ręki i uśmiechnęła się promiennie. Obserwujący ją chłopak, widząc jej uśmiechniętą twarz również poweselał. Tymczasem dziewczyna szybko wstukiwała swoją odpowiedź. Musiał to być ktoś dla niej bardzo ważny. Gdy wysłała wiadomość, oparła łokieć o wystającą krawędź okna i przyłożyła róg telefonu do ust. Znów się zamyśliła, tym razem jednak na jej twarzy nieprzerwanie gościł uśmiech.
Chłopak zajął się swoją książką, ale przerwał mu dźwięk dostarczonego sms-a. Skupił się na nim i odpowiedzi.
„Ja też. I właśnie myślałem o Tobie. Obserwuję kogoś i mam wrażenie, że to mogłabyś być Ty.”
„Taaak? I jaka miałabym być??”
Chłopak podniósł wzrok na dziewczynę, która teraz przygryzała paznokieć kciuka, jakby intensywnie się nad czymś zastanawiała. Niemal całkowicie zapomniała o otwartej książce. Prychnęła, dochodząc najwidoczniej do jakiegoś wniosku i wróciła do powieści.
„Miałabyś rozmarzony i nieobecny wzrok.”
Dziewczyna wyciągnęła telefon. Treść wiadomości wyraźnie ją rozbawiła. Podniosła wzrok znad telefonu. Spojrzała w kierunku chłopaka, jakby poczuła, że na nią patrzył. Ich spojrzenia przecięły się. Z tej odległości nie mógł dostrzec wielu szczegółów jej twarzy. Dziewczyna rozciągnęła usta w uśmiechu i zarumieniona odwróciła głowę do okna. Chłopka patrzył na nią jeszcze chwilę.
„No i co dalej geniuszu?”
Gemi.full.1689477.jpg
  • awatar Coel: Wiesz co? Mam tak serdecznie dość sprzątania, że nawet miałam do Ciebie pisać, czy też to czujesz i czy w ogóle żyjesz. Zaraz biorę mój ulubiony sok, maseczkę i peeling i relaksuję się.
  • awatar Coel: A swoją drogą, to coś mi blog bajzluje i są problemy z wyświetlaniem nowych notek.
  • awatar Alys27: Dlaczegoooo? Dlaczego tak bardzo dawkujesz te notki? O.o Ja bym już chciała znaćcałą ich historię! :D Btw.ja też mam ostatnio problem z pingiem - nie widzę swoich wpisów ani moich znajomych. Widzę tylko, kiedy ktoś dodał wpis i wtedy szukam go w archiwum. Paranoja. Nawet mi na pocztę powiadomienia nie przychodzą.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Było już anime o piłce nożnej. O tenisie, koszykówce i pływaniu też. To te, których jestem pewna. Zdaje mi się, że golf i bejsbol (jakkolwiek się to pisze...) również były motywami przewodnimi w anime.
Teraz przyszła pora na anime o siatkówce xp
I przy tej okazji zdałam sobie sprawę, dlaczego oglądałam "Free!" i "Kuroko..." - to po prostu były świetne komedie! Bo tego właśnie słowa użyłabym, żeby opisać "Haikyuu!" ^^
Haikyuu!!.full.1699357.jpg

Z innych nowości??
(nie będę się jakoś rozwlekać w opisie, bo co można powiedzieć po 1 obejrzanym odcinku...)
"Kamigami no Asobi" twórców "Amnesii".
Więc niczego ambitnego się nie spodziewam... Choć "boski" temat bardzo mi odpowiada^^ To niektóre sytuacje były śmieszne... ale taki los "odwróconych" haremówek.
Baaaardzo podoba mi się seyuu głównej bohaterki^^
"Bokura wa Minna Kawaisou" to typowe szkolne romansidło z przesympatycznym głównym bohaterem.
Coś o tym, że idzie do nowej szkoły w innym mieście, ma marzenia i chce poznać normalną dziewczynę... którą spotyka w bibliotece. Potem okazuje się, że mieszka w tym samym domu, co on.
"Blade and Soul". Fantasy i cycki.
Właściwie to cały opis tego anime -.-
Ale pomijając ogroooomną ilość bohaterów płci żeńskiej to wydaje mi się, że seria ma potencjał. Moja niechęć do niego podyktowana jest pewnie tym, że nie dziewczyny są głównymi adresatkami tego anime.
"Mekakucity Actors". Po pierwszym odcinku niewiele zrozumiałam. Akcja dzieje się w przyszłości, główny bohater żyje sobie w swoim pokoju, do szczęścia wystarcza mu komputer, który ma pewnego irytującego mieszkańca - program sztucznej inteligencji. Oczywiście jest nim (kawaii) dziewczyna  xp
Dramat chłopaka zaczyna się w momencie, gdy na klawiaturze ląduje zawartość butelki z piciem i zmuszony jest opuścić bezpieczne zacisze mieszkania... W tym anime kryje się coś więcej... ale ciężko mi stwierdzić co dokładnie po 1 odcinku. Ale mam wrażenie, że będzie mi się to oglądać równie dobrze jak "Noragami" ^^
MEKAKUCITY_RECORDS.png

Pioseneczka dla rozluźnienia^^
Ostatnio mogę słuchać w kółko tylko i wyłącznie tego zespołu xp

Tak więc na brak rzeczy do oglądania nie mogę narzekać ^^ (wreszcie xp)
O dziwo mam też co czytać^^
Zaczęłam 4 część "Xant'hu" i jak na razie jest najlepsza ze wszystkich ^^
W międzyczasie przeczytałam "Pamiętniki Herosów".
A na półeczce czekają jeszcze "Mechaniczna Księżniczka", "Młody Samuraj: Krąg Ognia" i 6 "Assassyn"^^
Żyć nie umierać <3
Poza tym.
Jak człowiek nie idzie na historię literatury, to od razu się lepiej czuje ^^

Popołudniu ciacho z Coel i Meg <3
xoxoxox ^^
Wieeeelkie plany. Nie spodziewałam się, że to tak na serio. I jestem tym niesamowicie przerażona! To było marzenie, ale takie żeby pomarzyć. Nigdy nie myślałam o jego spełnieniu...
00111.(Artist).full.1690830.jpg


"Mimo woli roześmiała się. Nie miała nic do stracenia. I tak go nigdy nie spotka, a w każdej chwili będzie mogła zerwać tą znajomość.
„Ja już chyba nie żyję, ale jeśli interesują Cię zombie, albo nekromancja to nie ma sprawy.”
„Musimy chyba zrobić coś, żeby Cię do tego życia przywrócić. Chyba pobawię się w nekromantę.”
Rozciągnęła usta w delikatnym uśmiechu, jej myśli zajęły blog i kanapka. Cieszyła się, że może opisać wszystko w miejscu do którego jej były nie ma dostępu. Miała tam wielu znajomych, którzy już w kilka minut po opublikowaniu wpisu, komentowali słowami wsparcia. Włączyła swoją ulubioną piosenkę i wysłała sms-a do nieznajomego.
„Co Cię spotkało?”
Ciekawość wzięła górę nad rozsądkiem. Gdy czytała jego rozwlekłą odpowiedź, po raz kolejny tego dnia zachciało jej się płakać. Uznała, że jej historia nie była aż tak tragiczna jak jej rozmówcy. Najpierw wypadek, potem śpiączka. Długa hospitalizacja i rehabilitacja. I ta wiadomość o tym, że jego dziewczyna z najlepszym kumplem…
„Nie ma co płakać. Zdarza się. Teraz przynajmniej wiem, że nie była mnie warta.”
„Czytasz w myślach?”
„Chciałbym. Trochę Cię już poznałem przez tą krótką rozmowę telefoniczną.”
Zamyśliła się. Jest aż tak przewidywalna? Może jej chłopak od dawna tylko z nią pogrywał, a ona – głupia naiwna – nabrała się na czułe słówka.  Zaczęła w myślach odtwarzać wszystkie rozmowy z nim i jego zachowanie. Zadrżała.
„To może ustalmy coś. Piszmy do siebie tylko sms-y. Nie chcę wiedzieć skąd jesteś, jak wyglądasz, czy jak masz na imię. Wystarczy, że będziesz.”
Z zamarłym sercem czekała na odpowiedź, która nie nadchodziła. Obawiała się, czy nie przesadziła.
„Boisz się?”  
Wypuściła wstrzymywane powietrze.
„Tak.”
Odpisała krótko. Telefon zamilkł. Zapadła noc, żadna nowa wiadomość już nie nadeszła."
  • awatar Coel: To ciastko było tak dobre i tak ładne, że kolejnym razem zamówię całą blachę. Przemek już się pali do omówienia naszego planu. A ja jaram się jak Stig na 22 serię Top Gear.
  • awatar Alys27: Powiedz, że to Twoje opo! Bo ja chcę więcej! Juuuż!
  • awatar Alys27: Noo a kiedy będzie coś dalej? *.*
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Jest tyle rzeczy o których chciałabym napisać, ale jak już przychodzi co do czego, to o wszystkim zapominam -.-
Dlatego teraz...
wrzucę fragment mini opowiadania.

Słone krople skapywały na ekran telefonu. Zniekształcały obraz wyświetlanej wiadomości, jednak nie były w stanie zmienić jej znaczenia. Słowa w dalszym ciągu były brutalne i raniły nadal tak samo:  „To nie ma sensu. Wybacz.”
Myślała, że spędzą razem resztę życia, z nim czuła się wyjątkowa. Razem snuli plany na przyszłość, on zmienił się dla mniej, a ona doceniała to każdego dnia. Nigdy nie przewidziałaby, że kiedyś może się to skończyć. W ten sposób. Miała ochotę wyrzucić telefon przez okno. Chwyciła go w drżące dłonie i w tym momencie rozległy się ostre dźwięki połączenia przychodzącego. Numer- nieznany. Odruchowo odebrała.
- Halo?
Rozległ się pytająco męski głos. Powoli przyłożyła aparat do ucha, pociągnęła nosem i ochrypłym od płaczu głosem odpowiedziała:
- To chyba pomyłka.
Znów się rozpłakała, po drugiej stronie znów dało się słyszeć:
- Halooo…
Zaczęła mówić. O sobie i o tym, co się jej przydarzyło. Głos miała jeszcze bardziej schrypnięty, coraz trudniej było jej powstrzymywać napływające do oczu łzy.  Gdy wreszcie skończyła, powiedziała tylko:
- Dziękuję. I przepraszam.
Po czym szybko się rozłączyła. Poczuła się znacznie lepiej. Westchnęła cicho i położyła się do łóżka. Niemal natychmiast zasnęła. Przespała cały dzień. Popołudniu obudził ją dźwięk odebranego sms-a. Zamrugała gwałtownie i przeciągnęła się. Zerknęła na telefon, ale nie miała ochoty go dotykać. Uruchomiła komputer i poszła do kuchni zrobić sobie kanapkę. Gdy wróciła do swojego pokoju, telefon zabrzęczał jeszcze raz. W oczach znów stanęły jej łzy. Ten dźwięk za każdym razem przypominał jej o nim… Pomyślała,  że powinna zmienić sygnał. Wzięła telefon by to zrobić. Zorientowała się, że ma dwie nieodebrane wiadomości. Od nieznanego… Zaczęła od nowszej:
„Może powinnaś zmienić dzwonek?”
Patrzyła na słowa zdumiona. Otworzyła pierwszego sms-a.
„Przepraszam, jeśli nie chcesz to nie musisz. Nie narzucam się. Ale czy nie moglibyśmy czasem porozmawiać?”
Nie spodziewała się czegoś takiego. Odłożyła talerzyk na biurko i przygryzła róg telefonu, zastanawiając się co odpisać. Nie wiedziała, czy ma ochotę zwierzać się komuś obcemu. Ale z drugiej strony… była ciekawa.
„Dlaczego?”
Długo nie musiała czekać na odpowiedź.
„Bo był to niesamowity zbieg okoliczności, to, że pomyliłem numer. Dokładnie wiem, co w tej chwili czujesz. To zrządzenie losu, że się do Ciebie dodzwoniłem i dowiedziałem, że gdzieś na świecie jest dusza równie skrzywdzona jak  ja.”
Zaraz potem dostała następną wiadomość.
„A tak na serio, to jestem seryjnym mordercą i szukam następnej ofiary. Nie chciałabyś nią zostać?”
Kimi.ni.Todoke.full.745251.jpg

Cross-Over.600.1660803.jpg
  • awatar Coel: Przerażająceee ;___;
  • awatar .Curly.: ty mi odwagi zycz a nie powodzenia bo pierwszy dzien zaczynam w maju xd
  • awatar Alys27: Czekaj, czekaj... Skąd to opowiadanie? Czy to przypadkiem nie jest Twoje autorskie opowiadanie??? Bo... I like it! :D Ciekawy pomysł.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Kategorie blogów