Wpisy oznaczone tagiem "niechciana poczta" (1)  

licho
 
Jak spamiarze obchodzą przepisy?

Jak powszechnie wiadomo, aby wiadomość nazywana przez co sprytniejszych trucicieli doopy "informacją handlową" nie została uznana za złośliwy spam, musi zawierać link(lub adres/instrukcję) pomocny w wypisaniu się z listy mailingowej. Swoją drogą warto byłoby pomyśleć nad przepisem, który regulowałby wpisywanie na takową listę - ponieważ fakt że podałam swój adres e-mail na stronie oferującej przepisy kucharskie nie oznacza, że mam ochotę otrzymywać dziennie kilkadziesiąt wiadomości o cudownych specyfikach na odchudzanie. Gdyby jakakolwiek normalna firma zechciała wysyłać pocztą do potencjalnych klientów kilkanaście ulotek reklamowych dziennie, i każdą o innej godzinie, byłoby to nie do pomyślenia, i można byłoby to śmiało uznać za celowe dręczenie. Gdy podobna praktyka odbywa się drogą elektroniczną, nie ma to nic wspólnego z dręczeniem, złośliwością, broń Boże z oszustwem nawet gdy piramida finansowa wysyła mi informację, że wygrany przeze mnie laptop czeka na odbiór a w efekcie okazuje się że mogę zagrać o kolekcję gumek recepturek. Wówczas jest to informacja handlowa.
W każdym razie pod większością takich "informaci handlowych" możemy znaleźć link typu "ty wypisać się z nasza newsletter lista". Większość z nas taki bełkot ignoruje, od razu dodając nadawcę na listę blokowanych. W ten sposób zyskujemy jakieś 20 godzin spokoju, zanim skrypt nie podpowie trucicielom zadka, że ich wiadomości do nas nie docierają, i zaczną oni słać swoje cudowności z fejkowych domen.
Jednak dzisiejszego dnia, w ramach nieskończenie wielkiej cierpliwości, połączonej z takim samym poczuciem humoru, postanowiłam sprawdzić, jak takie wypisanie się z listy wygląda. A wygląda tak samo, jak dodawanie adresata do blokowanych.
Ponad połowa takich linków jest "pusta". Jak do tego odnosi się przepis - nie wiem, więc wam nie powiem. Mogę za to powiedzieć, jak ja się do tego odnoszę. Warto byłoby zrobić w sieci listę faktycznych adresów, z których wysyłany jest spam, i ich właścicielom wysyłać podobne cuda. Średnio 500 dziennie. Za pomocą skryptu bądź za pomocą internautów. W każdej z tych wiadomości serdeczne podziękowania za informację handlową którą otrzymaliśmy, wraz z prośbą o przesłanie pełnych szczegółów produktu/usługi, informacją o firmie oraz zapytaniem  o możliwość współpracy, a przy okazji z pytaniem, czy nie są zainteresowani odkupieniem od nas hodowli szynszyli wraz z zapasem karmy na 10 lat - oczywiście wszystko to tylko teraz, we wspaniałym rabacie -50%.

Zastanawiałam się też nad wykupieniem "poczty bez reklam". Wówczas spamu przychodziłoby o te 5 wiadomości mniej, i miałabym ich do usunięcia wówczas jedynie 30 dziennie. W każdym razie tego typu "informacja handlowa" stanowczą większość odbiorców cieszy tak samo, jak notoryczne podrzucanie im na wycieraczkę worka z odpadami biologicznymi.
Jestem wręcz przekonana, że nikt mający w głowie komplet klepek pięciu, nie korzysta z usług firm, które poznał w taki właśnie sposób. Kto więc korzysta? Ludzie zdesperowani oraz wybitnie naiwni - tzw "jelenie". Kto inny zaufałby firmie, która odkupuje/kolekcjonuje w pół legalny lub i nielegalny sposób całe bazy danych o ludziach, którzy nie mają pojęcia o istnieniu danej firmy, i nigdy nie wyrażali zgody na udostępnienie swoich danych tejże?


Sprytne reklamy to kolejna forma sycenia spamiarstwa. Czym innym miałby być system, dzięki któremu firmy, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego są w posiadaniu już nie tylko mojego adresu e-mail, ale także imienia, nazwiska, nierzadko daty urodzenia, odwiedzanych stron i kupowanych produktów? Zdaje się, że ktoś powinien się tym poważnie zainteresować. Niby mniej boi się ten, kto nie ma nic do ukrycia - ale wystarczy najpobożniejszej znanej osobie zainstalować w sypialni widoczną kamerę by przekonać się, że nawet ten, kto nie ma nic do ukrycia, nie zawsze chce być śledzony i nękany.


Wystarczy sobie wyobrazić następującą sytuację: Kupuję samochód w salonie. Oczywiście podaję swoje dane. W tym momencie sklep - jako że podpisałam oświadczenie iż zgadzam się na przetwarzanie moich danych przez firmę xyz - przetwarza je na towar handlowy i odsprzedaje 10 innym firmom. Od tej pory w każde moje urodziny i imieniny przychodzą do mnie listy, w których pod moim nazwiskiem i numerem pesel są wypisane życzenia, wraz z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia mojego psa - ponieważ lokalny weterynarz wpadł na podobny co sprzedawca aut pomysł. POd nimi wypisane są sugestie zmian w życiu prywatnym, zawodowym, i wyglądzie, zgodne z moją metryką. W każdy Nowy Rok o północy puka do mnie 10 akwizytorów z szampanem w ręku, krzycząc od progu "Witaj Marta! Szczęśliwego Nowego Roku! Kup tego szampana teraz za pół ceny! Nasi informatorzy donieśli, że nie kupiłaś żadnego ponieważ kolejka w markecie była za długa." To niemal kpina, że jeśli w podobny sposób będę przekazywała dane osób trzecich jako prywatna osoba - czekają mnie nieprzyjemności prawne.

A wyobraźmy sobie, jakby tą sytuację odwrócić. Dzwonię do swojego sąsiada z propozycją odsprzedania mu nadmiaru prezerwatyw, ponieważ podglądałam go od ostatniego tygodnia, i wiem że często w środku nocy mu tego towaru brakuje. Wyobrażacie sobie reakcję tego sąsiada? Bo ja bym wolała sobie nie wyobrażać...
 

 

Kategorie blogów