Wpisy oznaczone tagiem "niedosłownie_powiedziane" (36)  

happyblackness
 
améli:
Widzisz, jak z brzydkiego kaczątka, wyrasta piękny, biały Łabędź. I choć chciałbyś zatrzymać go przy sobie, nie możesz. Musisz pozwolić mu rozwinąć skrzydła i odlecieć. Boli. Bardzo boli. Ale jesteś dla niego przyjacielem, więc chcesz jego dobra.
Leć Ptaszyno...
 

happyblackness
 
améli: Sometimes I wake up by the door,
That heart you caught must be waiting for you,
Even that when we're already over,
I can't help myself from looking for you.


 

happyblackness
 
améli:
Otrzymałam coś bardzo cennego wiele lat temu.  Odkąd to dostałam starałam się cieszyć z tego, bo przecież to jest tak cenne, tak niesamowite i przez wielu pożądane. Starałam się naprawdę. Próbowałam to docenić. Ale z każdym dniem mnie to wszystko przerasta. Bo ja nigdy o to nie prosiłam. Nie chciałam tego. Nie radzę sobie z tym, choć jak wielu twierdzi, powinnam. Chciałabym móc to zwrócić, bez robienia komukolwiek krzywdy. Ktoś kiedyś powiedział, że to coś należy do mnie i zrobię z tym czym to, co uznam za stosowne i nie powinnam się przejmować innymi. Prawdopodobnie ten ktoś się nie mylił. Być może nawet nikt by nie ucierpiał, przy zwrocie tego czegoś. Ale mimo wszystko wiem, że nie mogę tego oddać. Posiadanie tego sprawia, że nie mogę oddychać, że czuję się źle. Zwrot przyniósł by mi ulgę, upragnioną ulgę. Miałabym w końcu spokój, byłabym wolna. Chcę być wolna! Mam dość. Mam dość tego wszystkiego. Najlepsze jest to, że nikt tego nie rozumie, bo przecież ja to ja. Ja mam sobie radzić. Ja mam znaleźć siłę. Bo ja jestem pieprzonym dziwakiem, który daje zawsze radę, a nawet jak nie daje, to udaje, że daje... bo to mój zasrany obowiązek. Więc co najwyżej mogę sobie pogadać do siebie, że mam dość i nie dam rady udawać ani chwili dłużej. Ale to jest nie istotne.
 

happyblackness
 
améli:
- I coś Ty najlepszego zrobiła? - pyta oburzona.
- Jak to co zrobiłam? O co Ci chodzi - odpowiada nie wiedząc, co się stało.
- Nie udawaj, że nie wiesz. Znowu przepuściłaś swoją szansę - krzyczy.
- Jaką szansę? - dalej nic nie rozumie.
- Ona się pyta jaką szansę! Ludzie trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam - woła. -  Szansę na szczęście idiotko! - warczy.
- Aaaa o tym mówisz - końcu dociera do niej sen słów.
- No w końcu! Zrozumiałaś!
- Ale to nigdy nie była szansa na moje szczęście - odpowiada smutnym tonem.
- Jak to nie była? Była. Tylko Ty się nie chciałaś do tego przyznać - obruszyła się.
- Nie, to nie była moja szansa. Ani moja, ani Twoja. To jest jej szansa - odpowiada obojętnie.
- Głupoty dziewczyno opowiadasz - znowu się złościsz. - Ty po prostu nie walczyłaś!
- A o co miałam walczyć? Z kim miałam walczyć? Wiesz, o czym Ty do mnie mówisz? Daj mi spokój. Nie moja szansa i nie moje szczęście!!! - zakończyła rozmowę trzaskając drzwiami.
 

happyblackness
 
améli:
Ostatnio stąpam po bardzo cienkim lodzie... Zastanawiam się kiedy upadnę.
 

happyblackness
 
améli:

“Zapomniałam, że jesteś facetem, któremu złamano serce, kiedy miał osiemnaście lat i od tego czasu nie dopuścił do siebie żadnej kobiety. Zapomniała, że rozmawiam z mężczyzną, który nie zna nazwisk ostatnich sześciu dziewczyn, z którymi się przespał, który uważa, że związek polega na pozostaniu na noc, który uważa, że przywiązać się do kogoś można tylko sznurkiem.”



“I odeszła, w tym samym tempie co zwykle, wzdłuż korytarzy, popychając ramieniem drzwi wahadłowe, szła, szła i szła, aż nie było już dokąd iść. I wtedy zatrzymała się, zatrzymała się gwałtownie i odwróciła do ściany, kiedy łzy, które tak bardzo starała się opanować, wytrysnęły z jej oczu i  spłynęły strumieniami po policzkach.”

 

happyblackness
 
améli: Spojrzał na mnie tymi swoimi cudnymi oczkami. Próbowałam patrzeć prosto w nie. Ale w chwili, gdy zorientowała się, że patrzy mi w oczy, odwróciłam wzrok uśmiechając się do siebie. Chociaż dzielił nas duży konferencyjny stół, czułam się jakby stał tuż obok. Uśmiechnął się szeroko i szczerze, jak tylko on potrafi i dodał jednak smutnym głosem:
- Co u Ciebie?
- U mnie dziękuję w porządku - odparłam trochę zbita z tropu. - A co u Ciebie?
Pokiwał smutno głową, siadając na krzesło nieopodal mnie:
- Niedobrze - odparł.
- Co się stało?
Rezygnację widać było gołym okiem.
- Wolne miałeś wczoraj? Nie widziałam Cię - zapytałam.
- Wziąłem urlop na żądanie.
Zdziwiłam się bardzo. Jak to urlop na żądanie? On? Przecież to niemożliwe.
- Kto Cię wkurzył?
- Nikt, po prostu źle się czułem.
- Ale już dzisiaj wszystko dobrze?
- Można tak powiedzieć.
Posłał mi znowuż ten swój uśmiech, na widok którego, aż serce skacze z radości.
 

happyblackness
 
améli:
Bo skoro nie mogę z Tobą wygrać, to czas zakończyć tę walkę. Żegnaj.
  • awatar niiika: ludzie, jaka ja tępa jestem....patrzę kminię, mam jeden wniosek, aczkolwiek chyba nieprawidłowy.
  • awatar améli: @niiika: tzn jaki?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

happyblackness
 
améli:
- Bo ja Cię kocham - mówi lekkim bełkotem.
- Od kiedy to jesteśmy na "Ty"! - odpowiada oburzona.
- Spojrzysz mi w oczy? -  mamrocze.
- No nie wydaje mi się - rzuca na odchodne.
 

happyblackness
 
améli:
- Jak się kogoś kocha, to się o tę osobę walczy! Rozumiesz? - zapytała zdenerwowana.
- A jak się nie walczy? - rzekła smutno.
- To się nie kocha! - odrzekła stanowczo.
 

happyblackness
 
améli:
Czuję, że się gubię. Czuję niewytłumaczalny strach. Wydawałoby się, że poradzę sobie ze wszystkim, że się nie dam byle komu ani byle czemu. Tymczasem czuję, że jeżeli upadnę, to nie będę w stanie się podnieść. Dodatkowo powoli uświadamiam sobie w jak martwym punkcie tkwi moje życie. Wydawałby się, że coś się zmienia, że ja się zmieniam. Nic z tego. Ciągle pozostaję tą samą zagubioną i zdruzgotaną osobą, jaką byłam od zawsze. Nie żebym się użalała w jakikolwiek sposób nad sobą... NO może troszkę. Ale nie o to chodzi. Chodzi mianowicie o to, że coraz częściej czuję się po prostu w życiowej dupie i chociaż, próbuj to zmienić, to za każdym razem ktoś rzuca mi coś pod nogi albo "napieprza" mnie czymś po głowie. To zaś powoduje frustrację.
Taa... jestem więc małą sfrustrowaną osobą, która nie może znaleźć sobie celu w życiu.
Jedyne co mi się na usta teraz ciśnie to....
FUCK!!!
 

happyblackness
 
améli:
- Co się stało? Co on ma na sobie? - patrzy ze zdziwieniem na zdjęcie.
- Nic mu się nie stało! Wszystko jest jest ok.
- No od razu! Co on ma na sobie? - nie daje za wygraną.
- No jak to co? Nie widzisz?
- Widzę, ale własnym oczom nie wierzę! Raz jeszcze zapytam w takim razie. Co się mu stało? - widać, że nie odpuści.
- Nic się nie stało. Po prostu zdarzyło mu się zostać księdzem.
- Jak to księdzem? Przecież on się nie nadaje na księdza? - protestuje.
- Jak się nie nadaje na księdza?
- No po prostu, on jest zbyt przystojny! - krzyczy oburzona.
- Czyś Ty do reszty zwariowała! Zbyt przystojny? A co ma jego wygląd z tym wspólnego!?
- Ja się z tym nie zgadzam - widać, że nie chcę dopuścić do siebie prawdy.
- Pomyśl tylko. Przecież od zawsze wiadomo było, że tę właśnie drogę wybierze. Miałaś czas, żeby się z tym uporać.
- Ale... - próbuje sie bronić.
- Nie ma żadnego "ale". Jest dobry w tym, co robi, wierzy w to, co robi, kocha to, co robi. Nie ma żadnego "ale".
  • awatar wymowna nonszalancja: Nawet nie wiesz jak bardzo źle.
  • awatar wymowna nonszalancja: Nie ten mężczyzna, nie ten wiek, nie to życie. Wiele przeciwności. I wiele by mówić, ale mimo wszystko. Czasami siebie nie rozumiem. czasami często.
  • awatar wymowna nonszalancja: To tylko niesamowicie zaskakujące, dlatego, że bardzo długo gardziłam miłością i facetami.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

happyblackness
 
améli: Kuje i kuje. Walczę i walczę. A to cholerstwo dalej kuje. Ktoś na jakiś środek przeciwko tego rodzaju ukuciom ? Bo ja osobiście nie mam pojęcia, co jeszcze mam zrobić. Już staram się z delikwentem nie rozmawiać. Mijam szerokim łukiem wszystkie miejsca, gdzie może się znajdować.Myślę jak o tym jak najmniej. I nic mi nie wychodzi.

PS.
Nie chcę być jedną z tych, co swój obiekt zainteresowania zmieniają co rusz... A tak się w sumie teraz czuję. Bo przecież z J. mi przeszło całkowicie.
A może podświadomie staram się zastąpić kimś J. i wybrałam sobie teraz Pana X.
Ale Pan X to wcale nie jest dobry wybór.
Dlaczego ja mam tendencje do autodestrukcji i zawsze wybieram nieodpowiednie obiekty zainteresowania?

"Cały mój świat potrzebuje psychologa
Cały mój kraj potrzebuje psychologa
Cały mój świat, żeby stanąć na nogach"
  • awatar przypadkowa: O... no bo my, kobiety zawszę ciągniemy do tych 'złych' . Ale może warto pozwolić żeby to kłucie zmienił się w przyjemne łaskotane ? ;)
  • awatar niiika: nie, nie, nie! Nie będę! Nie będę i już! Wcale nie będę się pytać o kogo chodzi! Nie! :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

happyblackness
 
améli:


Ja wiem... Wszyscy już Happysad znają... Ale nie ja. Ja dopiero ich odkrywam. Powoli i spokojnie.

Nawiązując do utworu. Chcę spadać w dół i wiedzieć, że mogę być spokojna, bo jest "ten" ktoś, kto mnie będzie ciągną ku górze, kto nie pozwoli mi spaść. Tylko co z tego, że ja chcę? Skoro chcieć to móc, to ja chcę móc mieć tę osobę!
 

happyblackness
 
améli:
Niech mi ktoś powie, że to jest bezsensu i niemożliwe. Nich mi ktoś wyperswaduje tę natrętną myśl, która zagnieździła się w mojej główce. Ta myśl jest zbyt uciążliwa...
Głupia JA!
  • awatar brand new Z!: ale jaką myśl kochana?
  • awatar niiika: nooo dajesz :D ja w tym dobra jestem :D na pewno wybiję :D!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

happyblackness
 
améli:
Wczoraj poczułam przyjemnie ukucie. Takie wiecie... miłe. Miłe, ale jednocześnie niebezpieczne, ponieważ nie zwiastuje nic dobrego. Tyle, że tym razem jestem silniejsza i nie pozwolę sobie na kolejną głupią wpadkę. Będę w razie czego uczucia i emocje trzymać w ryzach. Nie będzie głupich porywów serca. Dlatego też, zamierzam to przyjemnie ukucie zdusić w zarodku.
  • awatar przypadkowa: A kogo to ukłucie dotyczy ? I może jednak warto pozwolić mu się rozwinąć :)
  • awatar przypadkowa: Dobra dobra :) Tak mi się tylko napisało :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

happyblackness
 
améli:

“Gandhi mówił, że cokolwiek w życiu robisz, nie ma to większego znaczenia. Ale ważne jest, żeby to zrobić. Zgadzam się z pierwszą częścią tego twierdzenia.”



Bo czy tak na prawdę, to co robimy ma jakieś znaczenie w obliczy , sama nie wiem, wszechświata?
Bo czy świat serio przejmie się problemami egzystencjalnymi pojedynczej jednostki?
To, co robimy, nie ma głębszego sensu*.


*Chyba, że karmisz biedne dzieci w Afryce, bądź szukasz leku na AIDS.



A tak poza tym to muszę wstać o 6.oo a usnąć nie mogę. Po tygodniu spania do 10.oo będę miała mały problem ze wstawaniem i zasypianie. albo w odwrotnej kolejności... Najpierw zasypianie, a potem wstawanie.
  • awatar maarudaa: współczuję tego zasypiania. ale tak to już jest - kiedy trzeba nam się wyspać za nic nie da się zasnąć.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

happyblackness
 
améli:
Czuję, że znowu zostałam sama. Sama jak palec. Bez niczego i nikogo.
Zastanawiam się, czy kiedyś uda mi się w końcu znaleźć moje miejsce na ziemi. Miejsce, w którym będę szczęśliwa i w którym nie będę sama.
  • awatar niiika: ejjjj! a ja?! Ja jestem! nooo! :P ;)
  • awatar niiika: Pffff! Ja żadnego miejsca nie szukam :P!
  • awatar przypadkowa: Dzisiaj też tak się czuję, ale jutro będzie lepiej ;)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

happyblackness
 
améli:
Chciałabym napisać coś pozytywnego. Chciałabym przekazać Wam, że coś mi się udało. Ale za cholerę nie mogę do tego dojść.
Bo tak naprawdę od jakiegoś czasu nic mi nie wychodzi, a gniew i frustracja zżerają mnie powoli od środka.
Porzuciłam myśl o J. Wyzwoliłam się od niego. Myślałam, że będzie u mnie całkiem ok. Ale nie jest wcale lepiej, o ile moje życie uczuciowe się unormowało, o tyle życie zawodowe poddało w totalną ruinę. Cholera mnie bierze na samą myśl.
Muszę szybko awansować albo znaleźć inną pracę. A najbardziej to chciałabym wrócić do siebie.

I pozostaje jeszcze kilka innych kwestii odnośnie życia osobistego. Ale o tym kiedy indziej.
  • awatar niiika: czyli na serio zaczynasz rozglądać się za czymś innym...?
  • awatar améli: @niiika: prędzej za kimś niż za czymś.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

happyblackness
 
améli:
It's a quarter after one, I'm a little drunk and I need you now
Said I wouldn't call but I lost all control and I need you not
And I don't know how I can do without
I just need you now

 

happyblackness
 
améli:
Znowu ma "to" uczucie. Wiem, że tak nie powinno być. Wiem, że to co się teraz dzieje, jest nie w porządku. Chciałabym, żeby nie stało się tak, jak się stało. Chciałabym  nie rezygnować z bycia wolnym ptakiem, ja przecież kocham latać. Tak nie można.
Czuję się jak uwięziony w klatce słowik.
Słowikowi klatka się nie przysłużyła.
 

happyblackness
 
améli:
Boję się. Znowu mam "to" uczucie. Towarzyszy mi ono zawsze w trudnych chwilach. To uczucie to właśnie skrywany głęboko strach.
Boję się tak bardzo, że aż łzy stają mi w oczach na samą myśl. Boję się tak bardzo, że znowu nie mogę spać, nie mogę jeść, nie mogę normalnie funkcjonować.
Ja chcę do J...... Bo tak naprawdę to tylko przy nim czuję się bezpieczna.
  • awatar Soul_Princess: Nie bardzo rozumiem, co dzieje się w twoim życiu, ale wierzę, że będzie dobrze ;*
  • awatar muzungu2: Będzie dobrze, *kochana* :)
  • awatar Waris21: wszystko się ułoży znowu będzie dobrze.. zobaczysz:)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

happyblackness
 
améli: Siedzę sobie dzisiaj w miejscy, gdzie widzę wszystko i wszystkich. Miejsca tego nie cierpię (w przeciwieństwie do Niki). Przerzucam rzeczy z kupki na kupkę, niby skupiona na swoim zadaniu, a tak naprawdę niezwykle mocno roztargniona. Kolejny dzień - nic mi nie wychodzi. Wszystko mi się sypie. Podnoszę głowę znad monitora. Wzrokiem przebiegam po otaczających mnie osobach. Nikogo szczególnego nie zauważyłam. Odwracam się, by wymienić papier i ponownie działam mechanicznie. Jak robot. Po raz kolejny podnoszę wzrok. Najpierw przed siebie, potem w lewo. "Skądś go znam" - myślę, spoglądając na człowieka przed sobą. "Ale coś się zmieniło. Co się zmieniło?". Przyglądam sie uważnie, przecież niedawno go widziałam. "Bluza. Świetnie w niej wygląda. Coś jest inaczej z włosami. Co on zrobił z włosami? Wyglądają jakoś tak świeżo. Wyglądają dobrze". Toczę wewnętrzny monolog ukradkiem spoglądając przed siebie. Korzystam z okazji, że mnie nie zauważył. "Ale jakim cudem on mnie nie zauważył? Heloł tutaj jestem!". Uśmiecham się pod nosem, opuszczam głowę i obserwuję to, co dzieje się na moim ekranie. Pip...Pip...Pip...Pip... "Spokojnie. Zajmij się pracą". Pip...Pip...Pip...
- Oooo heloł. A co Ty tutaj robisz? Nie jesteś w POKu? - słyszę gdzieś z oddali.
- Cześć. Ja z serwisu jestem.    
Szczerze się przyznam, że nie wiem, co do mnie mówił. Nie mam zielonego/bladego pojęcia. Wiem, że mówił. Wiem, że wyglądał dzisiaj dużo lepiej niż zawsze. Zamieniłam z nim kilka zdawkowych zdań. Oznajmiłam, że Bratowa mam urodziny i że jeszcze mu napiszę co i jak.  Poszedł tak samo niepostrzeżenie, jak przyszedł.
- Ach... - wzdycham ciężko, gdy chwilę później widzę, go na POKu.
- Kto to jest? - pyta Martita.
- Taki jeden. - odpowiadam zdawkowo.
- No kto.
- Były ochroniarz. Pracował tu kiedyś.


Moja ostatnia rozmowa z Bartoszkiem. Rozmawialiśmy na temat pozdrowień ,które J. miał mu przekazać. W którymś momencie Bartoszek z pełną powagą:
- A Ty się przyznaj. Ty się kochasz w J.
Wypalił ni stąd ni zowąd. Wryło mnie nieźle.
Uśmiechnęłam się do niego zadziornie:
- Bartoszku, długo nad tym musiałeś główkować, prawda?
- No trochę. Ale kochasz się w nim? - drąży temat.
Spoglądam na niego niewinnie i odpowiadam:
- Nie, Bartoszku.
Odwracam wzrok i wychodzę.
 

 

Kategorie blogów