Wpisy oznaczone tagiem "niedowaga" (18)  

niezauwazalna_kurwa
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

fitspo4you
 
fitspo4you: Wczoraj byłam nieobecna tutaj ponieważ po szkole pojechałam do znajomych u których spałam.

Wczorajszy bilans
- pół grahamki z serem żółtym
- puree ziemniaczane
-  3 skrzydełka z kurczaka
- szklanka soku z czarnej porzeczki

TAK TO WŁAŚNIE JEST JAK SIĘ WYCHODZI Z DOMU.

Dzisiaj tylko 1 jajko, kromka chleba pełnoziarnistego, herbata z miodem.
Nic już więcej nie tknę.


tumblr_nlxbwvlS141u4k1ubo1_500.jpg


Jak powstrzymać się od jedzenia w święta? Co gdy babcia przyjedzie z kilogramami ciast? Co ja wtedy pocznę?
BOJE SIĘ.




tumblr_nl2866R1Xc1twvy79o1_500.jpg


Czas na olej lniany.
  • awatar † "to, co mnie żywi, niszczy mnie" †: Fajny bilans :) Dzięki za komentarz pod moim postem.. i ja nwm dlaczego się wtrąca, pytałam się jej dlaczego się tak mna interesuje to powiedziała, że się martwi... zazdrosna napewno nie jest bo jes chuda i zgrabna :/ a może myśli, ze wszyscy muszą wpierdalać tak jak ona...Powiem tyle, że musze być jeszcze bardzie ostrożna na to co robię bo wszyscy zaczynają się wtrącać, ale na szczęście już od września nie będę do tej szkoły chodzić
  • awatar gość: Oba bilanse są jak najbardziej w porządku. Święta... Też się boję - cholernie :/
  • awatar Light as a butterfly: Dobre bilanse :D Wszystkie musimy przeżyć tą świąteczną ucztę :c A nie dawno było Boże Narodzenie..
Pokaż wszystkie (6) ›
 

fitspo4you
 
fitspo4you: Znowu *dobrze* się czuje *___*

Nie mogę się doczekać, aż zejdę poniżej 60kg. Jak to zobaczę to się chyba poryczę ze szczęścia.! Choć to będzie trudne bo dzisiaj czuje, że stanowczo przesadziłam. Jestem pełna.

- 9 kawałków sushi
- 50g popcornu
- garść zielonych oliwek
- kawa z mlekiem
- herbata z miodem

Trochę smutno. Mogłam sobie połowę z tych rzeczy odmówić. Lepiej bym się z tym czuła. Ale znam siebie i wiem, że jutro się na sobie nie zawiodę :)

tumblr_nlvxn1d1B61sr8zk0o1_500.jpg


Jestem z siebie też dumna bo przerzuciłam się na e papierosa. Od tygodnia już nie palę moich ulubionych l&m niebieskich.
Jestem też z siebie dumna przez spadek wagi, o którym pisałam w poprzednim wpisie.
Dumna też jestem, bo od dwóch tygodni pije tylko wodę.
I od dwóch tygodni nie miałam w buzi nic słodkiego. ( pomijając mentosy owocowe ostatnio ) Żadnej czekolady itd. NIE

Zawsze gdy podejmowałam się diet, max 3 dni i to wszystko szło się jebać. Tym razem tak nie jest. Tym razem w końcu doszło do mózgu, że to jest ten czas. To wszystko siedzi w głowie.

*I TE WAKACJE BĘDĄ MOIMI WAKACJAMI* NASZYMI wakacjami, prawda? <3



tumblr_meqrmoBVza1rsjvivo1_500.jpg



Dziewczyny, u mnie jest dobrze. I życzę Wam, żeby u Was układało się równie dobrze jak u mnie!! *___*

HAHA. Wchodzę na swojego tumblra. Tradycyjnie wpisuje swoje ulubione tagi a tu proszę

*"Wszystko w porządku?
Jeśli borykasz się z zaburzeniami w odżywianiu lub znasz kogoś, kto ma takie problemy, zadzwoń na telefon zaufania dla osób uzależnionych od jedzenia (anoreksja, bulimia, nadwaga) – (0 22) 632 08 82 czynny codziennie między godziną 16.00 a 20.00.

A jeśli potrzebujesz trochę inspiracji i pozytywnych myśli w swoim Kokpicie, to zachęcamy do obserwowania na Tumblrze bloga organizacji NEDA (w jęz. ang.). "*



tumblr_nly43gV57g1sr8zk0o1_500.jpg


No ciekawie, nie powiem, że nie :)

Idę do Was :)
  • awatar One heart.: Nie masz czym się zawieść, bo nie zjadłaś prawie nic, to jest mega malutko!
  • awatar gość: Cieszy mnie to, że u cb tyle pozytywów, oby tak było zawsze - aż miło czytać taki post :)!
  • awatar Light as a butterfly: Haha beka z tym tumblrem hah xd Fajnie, że jesteś z siebie dumna. Na prawdę dobrze Ci idzie. Aż miło się czyta! <3 Oby tak dalej :D
Pokaż wszystkie (6) ›
 

fitspo4you
 
fitspo4you: Niedzielny rodzinny obiad jest zawsze dla mnie koszmarem. Babcia zawsze siada obok mnie i wpycha we mnie wszystko co jest możliwe.
- Zuziu marnie wyglądasz, weź sobie mięsko.
I nakłada mi na talerz.
Karmię tym psa pod stołem ( jak mi się uda ).
- Zuza, jesz za mało warzyw !
I wszystkie warzywa nagle u mnie na talerzu.
- Popij kompocikiem.
Ależ oczywiście, że popije tym słodkim kompocikiem <3 ……..

Więc powiedziałam w domu, że strasznie boli mnie brzuch.
- Ale obiad musisz zjeść !
Super … WIĘC poprosiłam tatę, żeby kupił mi sushi jak będzie wracać od kolegi bo to jest lekkie i mi nie zaszkodzi.
Naprawdę wole zjeść 10 kawałków sushi niż mięso i ziemniaki z sosem … albo pyzy. Pyzy to zabójstwo .. ;/// .

Długo spałam. Znowu. 13 : 00. Jutro cholerne rekolekcje w szkole.
Ale chyba pójdę, chcę wyjść trochę z tego domu -.-
Po drugie musze porozmawiać z A. o zmianie profilu w szkole.


tumblr_mq6pvyelic1rjnx2oo1_500.jpg


Okropnie się boję, że dzisiaj się przełamię na coś i zawale.
NIE MOGĘ.

tumblr_nlw2guo1J11up837ko1_400.jpg


Trochę boli mnie głowa, klatka piersiowa i brzuch. Ale humor jest. :)



tumblr_nlxktiuqFv1qddppio1_500.jpg


*EDIT* CHOLERA JASNA WŁAŚNIE WESZŁAM NA WAGĘ A TAM 63!!!!!!!!!!!! ALE CUDNIE !!!!!!!!! ZUZA NIE ZJEB TEGO !!!!!' <333
  • awatar Light as a butterfly: Oooo Gratuluję Ci ze spadku wagi! :D Znam to uczucie kiedy babcia na siłę wciska jedzenie :/
  • awatar Plan jest taki: no trzymaj się, powodzenia :)
  • awatar gość: We mnie wpychać nie trzeba... Jestem na tyle tępa, że wpierdalam sama i jeszcze sie z tym ukrywam *,*
Pokaż wszystkie (7) ›
 

fitspo4you
 
Na początku chciałabym polecić maseczki oczyszczające do twarzy z firmy AVON. Totalna bomba za 10zł. Szczerze, za AVON'em nie przepadam ale przy tych maseczkach naprawdę dali z siebie wszystko. Maseczka biała z kwasem salicylowym na wągry. Po 2 tygodniowym użyciu z mojego nosa zniknęły wągry a walczyłam z nimi bardzo długo. Na szczęście już nie wygląda jak truskawka. Maseczka czarna z minerałami głęboko oczyszczająca. Moja buzia po niej jest niczym pupka niemowlaka XD.


FullSizeRen1der.jpg


Polecić też chciałam olej lniany, który zakupiłam w aptece za 30zł. Idealnie mnie przeczyszcza. :D  Pije go albo z kubeczka wieczorem albo dodaje go do sałaty i jem.. jak już jem.


FullSizeRender.jpg


A teraz mój bilans:

- pół banana
-1 ugotowany ziemniak, łyżka buraczków, malutki kawałek mięsa ( mama )
szklanka z wodą jest co chwile uzupełniana ;)


Dzisiaj normalnie wyjątkowo dobrze się czuje. Wręcz rewelacyjnie. Nie czuje się głodna. Pewnie jutro będę zdychać.
Jej, normalnie dawno takiego humoru nie miałam.
Smutno mi jedynie bo ciocia niedługo wraca do siebie do Irlandii.



Pojedyncze, 05.01.2015 o 20.50 #3.jpg


Ciesze się. Mama powiedziała, że jak poprawie oceny to kupimy Leosiowi dziewczynkę <3. Dobrze mnie zmotywowała. A Leoś jest cudownym psem i zasługuje na niezłą laskę XD

Idę czytać co tam u Was. :*
PS: Chciałybyście może mojego tumblra? :)


IMG_3199.JPG


IMG_3198.JPG


IMG_3200.JPG
  • awatar Plan jest taki: tez mam shih-tzu, one są przesłodkie :D
  • awatar Vivienne Kowalsky: Nie ruszylam :-) Zjedli juz - nawet śladu nie ma :-) Bardzo malutko zjadlas -tak trzymaj ! I ja dziś nie czuje takiego mocno dokuczajacego głodu ale masz rację bo zazwyczaj tak jest ze jak jednego dnia idzie bez głodu to na drugi można zwariować tak do wszystkiego ciągnie ! Ale nie damy się !
  • awatar gość: Cudny bilans !:) A co do tego oleju, to jaka jest dzienna dawka i czy używa się go codziennie?
Pokaż wszystkie (4) ›
 

fitspo4you
 
fitspo4you: Co ja wszystkim takiego zrobiłam? …
Z gwiazdeczkamki z klasy zaraz będę sie bić bo słowa już nie pomagają. Nie chce się z nikim bić, już raz to zrobiłam to miałam pózniej wyrzuty sumienia. Wciąż mam.
A najlepsze jest to, że one nie mają żadnego powodu, żeby mi cisnąć.
Najlepsza przyjaciółka mnie olała i poszła do gwiazdeczek bo może są bardziej przebojowe, nie wiem. Teraz je buntuje przeciwko mnie a wcześniej miałam z nimi dobry kontakt. Na piwo razem chodziłyśmy.

Mam dzisiaj kwadratową głowę.
Boże jak mnie głowa boli. To pewnie z głodu.

Bilans :
1 jabłko
3 łyżki puree + jajko

nic juz dzisiaj nie zjem, późno jest a dopiero wstałam
wstałam bo klocilam sie z mamą
bardzo dobrze wie, że boje się ciemności, że boje sie być sama a mimo to wychodzi z domu zupełnie z tymi rzeczami sie nie licząc.
A wystarczyło by tylko przekluczyć drzwi od domu. Ale po co. Niech wyniosą jej śpiącą córeczkę.


Ide dalej spac, niech ten dzien sie skończy a jutrzejszy sie nie zaczyna.

image.jpg


image.jpg


image.jpg


image.jpg
  • awatar Pearlita: Czyli to nie była prawdziwa przyjaciółka.
  • awatar gość: Bądź dzielna ! :*
  • awatar fitspo4you: @S i L e N c E: staram się :)))) @Pearlita: w takim razie nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

fitspo4you
 
fitspo4you: bilansik

- banan + kawa
- 2 wafle ryżowe
- rosół z dużą ilością marchewki a raczej duża ilość marchewki z rosołem
- sałatka grecka

wiem, mało szczegółowe bilanse. :s
od jutra się za to biorę.


tumblr_nlu1wqL9Am1stykp6o1_540.jpg


mam problemy ze stawami.
doktor mówi, że to przez moją nadwagę.

jak tu schudnąć .. inaczej (!) jak tu ćwiczyć kiedy wszystko mnie boli i przy jakimkolwiek ruchu słyszę jakby łamanie w kościach.

dodał, że 15kg musze zlecieć.
czyli właściwie + - tak jak sobie to obliczałam sama.

kurwa. anemia, problemy ze stawami, problemy w szkole, problemy psychiczne, problemy rodzinne, CO JESZCZE? jestem jednym chodzącym problemem. cholerna lesba.
 

fitspo4you
 
fitspo4you: Szybko tylko napiszę, ponieważ nauka wzywa ;//

bilans
3 wafle ryżowe
garść słonecznika
jabłko
3 ciasteczka belvita musli
pierś z kurczaka w szpinaku
jogobella truskawkowa

3l wody

siatkówka z przyjaciółmi


tumblr_nln8kyN59Y1tte8mro1_500.jpg


tumblr_nlnli6507X1sjjnnno1_500.jpg


piszcie jak u was, przeczytam jutro :)
  • awatar lemonkass ♡: u mnie lipa :(
  • awatar Tak bardzo potrzebuje jego obecności ♥: czemu robisz głodówkę? nie lepiej jeść dużo, a zdrowo i ćwiczyć? skoro chcesz mieć ciało takie jak ta blondyna, to powinnaś jeść +2500 bo od takiej głodówki Ci się mięśnie nie zbudują, lecz spalą i potem będziesz wychudzona, zamiast mieć te kobiece kształty. Zmień lepiej dietę
  • awatar fitspo4you: @Tak bardzo potrzebuje jego obecności ♥: A ja robie głodówkę? Broń Boże. Jem tyle ile potrzebuje, nie odczuwam głodu.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

fitspo4you
 
fitspo4you: Rozleniwiłam się i to strasznie.
Może to jest spowodowane moją anemią. Na szczęście nie jest źle i lekarz kazał mi tylko zmienić dietę jak na początek. Jak to nie przyniesie żadnych skutków to niestety ale szpital, transfuzja krwi itd.
Jak tu ćwiczyć jak ja nawet nie mam siły ręką ruszyć. Po szkole muszę się położyć. Wstaje wieczorem to zabieram się za lekcje. Choć jest ciężko. Nie długo kolejne badania .. ;/ Odechciewa mi się wszystkiego.


11072714_917462091619124_479270088_n.jpg


Bilans dzisiejszy
- grahamka
- jabłko
- banan
- miska zupy pomidorowej
- wafel ryżowy
- garść słonecznika
- dwa jajka
+ ok 3l wody

I OCZYWIŚCIE ZERO ĆWICZEŃ. Jestem beznadziejna.



11079289_917462058285794_1041800632_n.jpg


Dlaczego proces odchudzania tak długo trwa? Dlaczego to wszystko się nie dzieje za pstryknięciem palca? … ;cc
  • awatar fitspo4you: @levander: tak, masz racje :)
  • awatar mrs. Owl: tylko nie wmawiaj sobie, że jesteś beznadziejna, bo to pierwszy krok do tego, by niczego nie osiągnąć :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

fitspo4you
 
1 dzień - zaliczony.
Tak niesamowicie się z tym czuje.

Co jest lepsze? Pierwszy dzień i tyle postępów.
Wiadomo, nie wszystko będzie od razu prawidłowe i idealne TO WSZYSTKO MUSISZ W SOBIE STOPNIOWO WYĆWICZYĆ. Stopniowo, bez pośpiechu aby się do tego nie zrazić. To indywidualna sprawa.

NIE MOŻESZ ZMUSZAĆ SIĘ DO PRACY NAD SOBĄ. TY TO MUSISZ CHCIEĆ. Musisz znaleźć tą swoją chwilę, ten swój moment krytyczny w którym staniesz i powiesz " Dość."


tumblr_nll67sBNWg1u8b3h5o1_500.jpg



Bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że mogłoby być lepiej, ale tu trzeba nauczyć się od początku wszystkiego, nauczyć się jeść, zdrowo jeść.

Śniadanie
-Jogobella truskawkowa
-Plasterek szynki

Drugie śniadanie
- Twist żurawinowy

Obiad
- Zapiekana ryba z brokułami

Podwieczorek
- Jabłko

Kolacja
- 2 jajka

1132 kcal

Przy tym wypiłam dzisiaj 3l wody! I TO JEST DLA MNIE SUKCESEM.
Do tej pory same soczki i gazowane napoje. Na wodę nie mogłam patrzeć.

I co? Kolejny dowód na to, że jak się bardzo chcę to się potrafi.
Powinnam dzisiaj poćwiczyć. Zrobić sobie tą Chodakowską czy Mel B. Aczkolwiek u nas w rodzinie niedziela odkąd pamiętam była dniem całkowitego odpoczynku po całym tygodniu i przygotowaniem się psychicznie na kolejny tydzień.

JA IM JESZCZE WSZYSTKIM POKAŻĘ. UDOWODNIĘ INNYM ALE PRZEDEWSZYSTKIM SOBIE, ŻE MOŻNA.



tumblr_niq43woRxD1smik5bo1_500.jpg


tumblr.jpg
 

fitspo4you
 
Uważasz, że Twoja waga jest niepokojąco wysoka? A może po prostu Twoje wyniki badań okazały się na tyle złe, że poszedłeś po rozum do głowy? Nie ważne! Pamiętaj, z każdej otyłości można się wyleczyć, ważne tylko aby to robić we właściwy sposób, z zachowaniem kilku prostych zasad. Prostych, ale wymagających od nas samozaparcia czy też silnej woli, aby w połowie drogi nie wrócić do swoich dawnych przyzwyczajeń. W jaki sposób więc skutecznie zrzucić nie tylko kilka kilogramów, ale także kilkanaście kilo zbędnego tłuszczyki? Pamiętaj, wszystko zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

image.jpg



Już wkrótce ;*
Pokaż wszystkie (2) ›
 

fitspo4you
 
Że chcesz schudnąć - to już wiemy.
Pytanie brzmi *dlaczego*?

I tu siadając z kimś przy stole uwierzcie mi, iż jestem w stanie wymienić mniej więcej sto powodów dla których chciałabym a wręcz jestem zmuszona schudnąć.


tumblr_nll7s979ds1sxa5auo1_500.jpg


Nie pomyślałabym nigdy, że będę w stanie tak się zapuścić. Ale cóż, stało się.

I CZAS PRZESTAĆ SIĘ NAD SOBĄ UŻALAĆ bo to nam w niczym nie pomoże. MUSIMY spiąć pośladki i brać się do roboty bo nieróbstwem nic nie zdziałamy.

Najwyższa pora by stanąć gotowa do walki z nadwagą i pożegnać się z nią raz na zawszę. Najwyższa pora by rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu.

Zawalczmy o to, co powinno należeć do nas. Zawalczmy o nas i o nasze zdrowie.



tumblr_nlj8vxGgrl1svvse6o1_500.jpg


*GOTOWE ?*  <3
  • awatar Issue000: Gotowe !
  • awatar Natasza.: Bardzo mądre słowa! Nic samo nie przyjdzie! :D Gotowa! :D
  • awatar fitspo4you: @Issue000: @granola: @levander: @Natasza.: Elegancko dziewczyny, o to właśnie chodzi <3
Pokaż wszystkie (3) ›
 

lifewithhunger
 
Proana_motylek: Kalkulator BMI pokazuje niedowagę <3 w końcu. Po niemalże 6 latach zgrzytania zębami znów jestem na dobrej drodze.
Tylko muszę uważać, żeby nie przegiąć. Bardzo wysokie dziewczyny gdy są bardzo chude wyglądają jak slenderman.
  • awatar pure b0mb ƸӜƷ: e tam, zaraz slenderman ;) gratuluję niedowagi (dziwnie to brzmi) :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mojsmiech
 
Właśnie przed chwilą był u mnie ksiądz na kolędzie. Zabawnie, wszyscy prędko biegli do domu, oczywiście oprócz mnie. M. pomylono z moim starszym bratem. Hyhy.

Uwielbiam się objadać, słodyczami, chipsami, przeróżnymi daniami. Szczęście czy pech że przez to nie tyję?
Nie chciałabym wyglądać jak parówa, otyła, ale kilka kilogramów nie zaszkodziłoby mi. Zwłaszcza, że mam niedowagę. Okej, wydaję mi się, że przytyłam, ale staję na wagę, a tu 50kg. Szoook!

Mam ochotę na coś szalnego, spontanicznego. :D



stylowi_pl_film_2684424.jpg


,,Gdybym stosowała się do wszystkich reguł, daleko bym nie zaszła.''
- Marilyn Monroe
  • awatar forever young♥: Też tak mam, że jem mnóstwo słodyczy i nie tyję to w sumie duże ale z drugiej strony też nie :P
  • awatar Zαgυвισηα.: Ja się opycham cały czas niezdrowym żarciem, a waga jaka była taka jest dalej...mam 46 kg i zaczyna mnie juz to cholernie męczyć :|
  • awatar Czym jest życie i prawdziwa miłość ∞: Tez uwielbiam jeść różnego rodzaju słodycze i jem ich dosyć dużo, niby nie tyje ale brzuch wydaje mi sie większy ;o Zrób to coś szalonego ;)
Pokaż wszystkie (18) ›
 

yesiamback
 
yes-i-am-back: Zakładam bloga, bo to motywujące.
Liczenie kalorii stało się ostatnio dla mnie rytuałem, planowanie posiłków zajmowało mi parę godzin dziennie, wsiąkłam w środowisko anorektyczek. Schudłam 6 kg w 3 tygodnie, przy wzroście 168 ważyłam 42kg.
Cel: 2000 kcal dziennie. Powrót do naturalnej wagi - 48 kg. To i tak niedowaga, więc mam dalszy cel - 50kg.
Dzień 1. (w nawiasie przybliżona wartość kaloryczna)
Śniadanie: 3 placuszki (150) z syropem klonowym (20), 2/3szklanki mleka (150) z ziarnami pszenicy i amarantusa (80), jabłko (120); 520
II śniadanie: 2 ciastka zbożowe (170), malutka mandarynka (30); 200
Obiad: 2 porcje spaghetti z makaronem pełnoziarnistym, sosem fix, mielonym mięsem wieprzowym, serem żółtym tartym (850)
Kolacja: 2 jajka na twardo (170) na bułce cebulowej z masłem (250)
Przekąski: kiwi (40), donut (250), porcja sunbitesów (130)
Razem: 2410.
Niezdrowo. Trudno. Wczoraj zjadłam 250kcal, przedwczoraj 100. Zeszły tydzień średnio po 300. Muszę to nadrobić
  • awatar Schizofrenic: Powodzenia, mam nadzieję, że Ci się uda. :C
Pokaż wszystkie (1) ›
 

badthins
 
1.Kiedy zaczęłaś się odchudzać i dlaczego?

Moja przygoda z odchudzaniem zaczęła sie w wieku 13 lat. Nigdy nie byłam chudzinka. Otyla tez nie bylam, bylam przy kosci, w sam raz. To przez to, ze choruje na astme, od malego musialam brac sterydy, tylko one trzymaly mnie przy zyciu przez pierwsze lata mojego zycia. Musialam je brac, by przezyc. Zawsze mowilo sie, ze jestem grubsza , 'taki misio'. Nie przeszkadzalo mi to, lubilam swoje cialo. Do czasu bilansu szkolnego, ktory byl w 5 kl podstawowki. Pani 'dietetyk' stwierdzila, ze jak na swoj wiek jestem otyla. Nie biorac pod uwage mojej choroby ani faktu, iz bralam sterydy, zaradzila mi, bym przestala jesc slodycze i...mieso. Zalamana wrocilam do domu. 'Skoro pani dietetyk mowi, ze jestem gruba, tak jest...', mowilam zrozpaczona mamie. Tydzien po tym wydarzeniu w Rozmowach w Toku byla mowa o anoreksji. W studiu pojawily sie anorektyczki, opowiadajace swoje przezycia. Ogladalam to z podziwem i zazdroscia. Mama chciala mnie przed tym uchronic, ogladalysmy to razem, a ona tlumaczyla mi, ze to bardzo ciezka choroba. Nie sluchalam jej. 'Moze i sa chore, ale sa chude i piekne! A nie jak ja, tlusta swinia!', mowilam. Rodzice byli bezradni, zaczelam swoje glodowki. Z poczatku szlo mi swietnie! Jadlam duzo owocow i warzyw, ruszalam sie. Chcialam chudnac, jak najszybciej, jak najwiecej. Lecz diety i ruch nie byly efektowne, ja nie widzialam efektow. Najpierw schudlam 3 kg, nie widzialam roznicy na ciele. Zaczelam wymiotowac po obiedzie i kolacji. W szkole tez zdazalo sie wymiotowac. Rowiesnicy widzieli co sie dzieje, i zamiast mnie powstrzymac mowili 'dobrze, ze sie odchudza, powinna!'. To dawalo mi sile i motywacje do dalszego dzialania. Rodzice byli bezradni i zrozpaczeni. Czesto udawalam, ze jem chowajac jedzenie po katach, by sie nie martwili. Ale widzieli co sie dzieje. Chudlam. Gdy zaczelam sie odchudzac mialam 166 cm i 64 kg. Pol roku pozniej wazylam juz 58 kg. Wakacje. Pojechalam do Polski (zamieszkuje w Belgii). Niektorzy byli w szoku, widzieli, ze schudlam. Mowili, ze pieknie wygladam. Postanowilam schudnac wiecej, by byc lepsza, piekniejsza. Wpadlam w perfekcjonizm. Chcialam byc perfekcyjna, we wszystkim. WSZYSTKO musialam robic perfekcyjnie. Bardzo krytycznie zaczelam sie traktowac. Znienawidzilam siebie, swoje cialo. Do Belgii wrocilam z waga 55 kg. Rodzice widzieli jak sie zmienilam. Martwili sie. Odsunelam sie od kazdego, ktory mowil, zebym juz nie chudla. Chcialam byc tylko piekna, nie uwazalam sie za chora, nie uwazalam, ze to coś złego.

2. Co się stało, gdy doszłaś do swojej początkowo wymarzonej wagi? Jak się czułaś?

Moja wymarzona waga bylo 50 kg. Gdy doszlam do tej wagi, stwierdzilam , ze wystarczy. Czulam sie dobrze, ale nadal widzialam, ze jest mnie za duzo, szczegolnie w biodrach. Rodzice, znajomi, wszyscy wokol mnie byli przyzwyczajeni juz, ze nie jem, ze sie odchudzam. Nie chcialam z tego wyjsc, nie chcialam znow byc gruba i brzydka. Chcialam utrzymac wage. Na poczatku szlo mi dobrze, pozniej przytylam do 53 kg. Od nowa zaczelam odchudzanie. Postanowilam sobie, ze juz nigdy nie będę gruba.

3. Kiedy niewinna dieta zmieniła się w drastyczną głodówkę?

Kiedy kolezanki, widzialy, ze nie jem w szkole, przywykly do tego. Gdy zaczynalam jesc, chcialam cos zjesc, chociazby jablko, nabijaly sie 'nie jedz, przytyjesz'. Znienawidzilam jedzenie. Jadlam tylko sniadania. Diety 500-700 kcal. Rodzice nie mieli sily walczyc. Wieczne awantury i modlitwy o to, bym tylko zaczela jesc. Postanowili dzialac, zawiezli mnie do szpitala dla nastolatkow z anoreksja. Zostalam szczegolowo zbana, fizycznie jak i psychicznie. Anoreksja nervosa, uslyszalam. Nie wierzylam w to, ze moge byc chora. Chcialam byc tylko piekna, to nie choroba! Porownywali mnie do anorektyczek,pieknych i chudych. Nie czulam sie godna tego mienia, dalo mi to wiecej sily by chudnac dalej. Jadalam tylko sniadania, czasem co drugi dzien. Bywaly napady, po ktorych wymiotowalam. Gdy czulam, ze moge zemdlec organizmowalam sobie napady by wymiotowac, to ratowalo mnie przed zemdleniem, i nie tylam. To byl jedyny sposob. Bylo mi wiecznie zimno. Nawet, gdy na zewnatrz bylo 20°C ja potrafilam sie telepac w 3 bluzach. Stracilam 2/3 wlosow, i zeby zaczely sie strasznie psuc. Problemy z koncentracja, zaniki pamięci. Koszmar!

4. Jak się czułaś, kiedy twoja obsesja sięgnęła zenitu?

Najgorsze bylo sobie uswiadomic, ze mam problem. Gdy uswiadomilam sobie, ze JESTEM CHORA, poczulam sie okropnie! Ja? Chora?! Oosba, ktora niegdys byla szalona, pelna energii, ma byc chora? Tak, moje zycie wywrocilo sie do gory nogami. Bylam slaba, balam sie ludzi. Balam sie spojzen, balam sie rozmawiac, mowic o sobie. Zamknelam sie w sobie. Nie widzialam wyjscia z sytuacji, czesto plakalam. Chcialam wyzdrowiec, lecz nie mialam sil. Nie wiedzialam jak. Nienawidzilam juz jesc, nie bylo mowy o przestaniu kontrolowania wagi. Popadlam w depresje.

5. W jaki sposób chcesz z tego wyjść i kiedy to postanowiłaś?

Moim calym zyciem jest sztuka, malarstwo i muzyka. Duzo ogladam turniejow w tej tematyce. Poznalam chlopaka, na ktorym mi bardzo zalezalo. On szybko sie poznal, ze cos jest nie tak, widac bylo golym okiem moje wychudzenie. W te wakacje byl u mnie na tydzien. Widzial, ze jem raz dziennie. Opowiedziałam  mu o sobie, o problemie. Powiedzial, bym mu zaufala. Bym jadla. Mialam czeste zaniki pamieci, a bardzo go kochalam. A on mnie. Po raz pierwszy w zyciu bylam szczesliwa i czulam,ze musze zyc i , ze chce ZYC. Uswiadomilam sobie, ze sie zabijam. Od 3 lat. 'jesli nie dla siebie, to dla niego to zrobie!'. Poznalam tez kilka doroslych juz kobiet, ktore chorowaly na Ane. 'jesli one daly rade, nie ebde gorsza!' , postanowilam. Zaczelam rozmawiac o sobie, o problemie z jedzeniem. Zaczelam szukac pomocy, wsparcia w znajomych,rodzinie i w ukochanym. Nie moglam ich zawiezc! Duzo pomogla mi tez pewna uzytkowniczka pewnego portalu. Zaufalam jej, i nie chcialam jej zawiezc. Poswiecala swoj cenny czas by mi pomoc, miaabym to zmarnowac? Nazwalam chorobe, Ana. Uosobnilam ja. Zaczelam traktowac nie jak przyjaciolke, lecz jak wroga. Z kazdym kesem mowilam sobie, ze Ana traci sily. Gdy gloduje, ona sie wzbogaca, i przejmuje kontrole nad moim zyciem. To zlodziejka, chciala mi je zabrac i zaczac zyc, zaczac byc mna! Nie moglam do tego doposcic! I nie moge. Jem normalnie od 3 tygodni. Nie zaluje. Czuje, ze ana wymiera, i sie ciesze! Obecnie waze 45 kg przy 167 cm. Chociaz przytylam juz kg, nie czuje sie gorsza. Wszyscy sa dumni, wspieraja mnie. Pokonalam lek przed jedzeniem z ludzmi. Jem zdrowo, gdy mam ochote na cos slodkiego, nie odmawiam sobie. Jem zdrowo i z umiarem. Chociaz miewam dni, w ktorych nie lubie jesc, mowie sobie wtedy, ze musze byc silna! Mam wiecej energii, znow jestem pozytywna, duzo sie smieje. Ostatnie 3 lata z Ana byly koszmarnym cierpieniem dla mnie, jak i dla moich bliskich. Wkurzalo mnie, ze zamiast zajac sie czyms fajnym oni sie o mnie martwili. Odsunelam sie od nich, nie wychodzilam z nimi przez czas choroby , glownie przez obawy, ze beda kazali mi jesc. I przez to, ze nazywali mnie chudzina, albo patykiem. Powoli zaczynam dostrzegac siebie, taka jaka jestem na prawde. Szczerze..? Jedna, wielka kosc, malo przyjemna i atrakcyjna w bikini. Lecz wracanie do normalnych nawykow zywieniowych jest trudne. Tak naprawde to od nowa nauka jedzenia, od nowa przystosowywanie organizmu do jedzenia. Pierwszy tydzien 'normalnego' jedzenia byl koszmarem: bole brzucha, zaparcia, bole miesni brzucha, bole zoladka. Pozniej powoli wszystko wraca do normy. Mam swiadomosc, ze kiedys wroce do normalnej wagi, z czasem zaczne powoli przybierac na wadze, od nowa sie rozwijac. Kiedy moje rowiesniczki sa juz rozwiniete fizycznie, ja dopiero zaczynam ten etap, bo zachamowalam ten cykl przez odchudzanie. Wiem, ze bedzie dobrze. Nigdy nie pozwole, by cos lub ktos zawladnal moim zyciem. Bo to MOJE życie :)

6. Co chcesz powiedzieć dziewczynom, które mają zamiar rozpocząć drastyczne diety?

Zastanowcie sie, czy warto. Ja dostalam szanse by dalej zyc. Mam ogromne szczescie, ze nie skonczylo sie to zgonem, chociaz malo brakowalo. Zastanowcie sie, czy warto tracic znajomych, radosc z zycia, zatracac siebie tylko dla 'idealnej' figury? Pamietajcie, cos takiego jak perfekcja nie istnieje! To Twoje zycie, Twoj organizm, to Ty, piekna, po prostu! Nie pozwol sie niszczyc. Zastanow sie nad sensem zycia. Zamiast tracic czas na takie glupoty ciesz sie zyciem, spelniaj marzenia! Nie trac zycia na zamartwianie sie i dazenie do perfekcji, bo to i tak nie ma sensu! Lepiej byc szczesliwym czlowiekiem, niz nieszczesliwym cieniem czlowieka. Czy tylko wyglad sie liczy? Zamiast tracic czas na poprawienie swojego wygladu zajmij sie swoim charakterem. To nie to jak wygladasz jest najladniejsze, lecz to, jakim człowiekiem jesteś. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

badthins
 
Wiesz, często spotykam się z opiniami, że anorektyczki to biedne i nieszczęśliwe dziewczyny. Kiedy są już chore, wszyscy znajdują dla nich empatię - nawet jeśli sami (przynajmniej po części) przyczynili się do ich choroby.

Nie wiem, czy to opublikujesz, ale pisząc wcale nie oczekuję zrozumienia i współczucia dla siebie, a raczej dla otyłych dziewczyn (a z tą, jak wszyscy wiemy, jest bardzo ciężko). Wcale nie jest mi łatwo - gdyby nie anonimowość, którą zapewnia internet, pewnie nigdy nikomu bym o tym nie opowiedziała.

Kiedy byłam małą dziewczynką, opiekowała się mną babcia. Nie wiem, dlaczego się tam znalazłam - dla rodziców jest to temat zakazany.
Babcia miała dość spory sklep i duże podwórko. W pobliżu nie mieszkały żadne dzieci, ale od najwcześniejszych lat miałam dużą wyobraźnię - przyjaciół sobie wymyślałam, nie potrzebowałam nawet zabawek, żeby się dobrze bawić. Byłam szczęśliwym, zawsze uśmiechniętym dzieckiem.
Oczywiście, do pewnego momentu. W sklepie babci największym powodzeniem cieszył się alkohol - obok była firma budowlana, więc niemal wszyscy jej pracownicy po pracy zaglądali do sklepu.  
Był wśród nich Pan (na wszystkich tak mówiłam) ze złotym medalikiem w kształcie litery K, krótko obciętą bródką i zielonymi oczyma. Zaprowadzał mnie na zaplecze, sadzał na kolanach, zdejmował koszulkę, spódniczkę i ...
Babcia była bardzo zapracowaną starszą panią, zauważyła tylko, że jestem smutniejsza, niż zazwyczaj. Kiedy przychodziłam do niej ze szklankami w oczach, mówiłam że się przewróciłam, zepsuła mi się zabawka - w każdym razie wiedziałam, że lepiej nie mówić prawdy. Zawsze dostawałam wówczas czekoladę. Szybko odkryłam jej uroki. Zaczęłam opychać się słodyczami.
Po jakimś czasie zrobiłam się pulchna. Pan ze złotym medalikiem, bródką i zielonymi oczami uznał, że jestem za gruba, za brzydka i więcej go nie widziałam.

Od tamtego czasu świat słodyczy i tzw. zbędnych kilogramów zaczął mi się kojarzyć z poczuciem bezpieczeństwa, spokojem, brakiem zagrożeń. Mimo to wciąż był we mnie niepokój - bałam się, że Pan wróci, więc jadłam jeszcze więcej słodyczy. Jadłam do bólu, dopóki nie robiło mi się niedobrze.
Kiedy miałam sześć lat, w moim życiu nagle pojawiła się mama. Przyjechała, często zabierała mnie do "Domu" - Mojego, nie babci, jak kazała mi o nim mówić.
Ciągle na mnie krzyczała, biła - strasznie się jej bałam. Znów pomagała czekolada.

Już w przedszkolu spotkałam się z pierwszymi przykrymi sytuacjami, jednak prawdziwe piekło zaczęło się w szkole.
Kiedy poszłam do pierwszej klasy, mama pracowała na dwa etaty, choć pieniędzy nam nie brakowało. Znów zamieszkałam u babci.
Byłam nadzwyczaj spokojnym dzieckiem - na przerwach siedziałam na ławce przed klasą, podczas gdy inne dzieci się bawiły. Oczywiście, pedagogom to pasowało, nie sprawiałam problemów, więc dla nich było ok.  
Kiedy szłam do drugiej klasy, zjawił się tata - on też nagle sobie przypomniał, że ma dziecko. Zamieszkałam w Moim Domu i pewne było, że już do babci nie wrócę.
Pierwsze niewybredne żarty na mój temat nie robiły na mnie wielkiego wrażenia, ale od kiedy pamiętam, ciągle myślałam, że jestem gruba, że muszę schudnąć. Chudnięcie stało się słowem-kluczem mojego życia. Mamie nie mogłam zwierzać się z poczucia upokorzenia, tacie też nie - byli dla mnie zupełnie obcy.

Nowo spotkani ludzie patrzyli na mnie krzywym wzrokiem, czasami szeptali coś między sobą. Ciągle czułam się gorsza. I samotna, bardzo samotna.
Miałam niezwykłą wyobraźnię. Przyjaciół miałam w głowie. Potrafiłam wymyślić jedną postać, jej znajomych - układać całe jej życie w głowie.
W końcu mama zaprowadziła mnie do dietetyka. Zaczęłam stosować się do jego zaleceń - kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń, a nie przynosiło rezultatów. Mimo to, nie poddałam się.
Spotkałam chłopaka, świetnie się dogadywaliśmy. Koledzy śmiali się, że zadaje się z takim grubasem, "chyba nie chodzisz z tą świnią?" - pytali, kiedy spotkałam go idącego z przyjaciółmi.  
Spotykaliśmy się, ale na ulicy udawaliśmy, że się nie znamy.
Słuchaliśmy Sex Pistols i próbowaliśmy alkoholu. Bardzo kręciło mnie takie życie - ale w końcu kto "z takich" chciałby mnie znać?
Rok diety przyniósł pięć kilogramów mniej. Moje BMI wynosiło 28, ciągle dużo, dużo - za dużo...

Rozpoczęło się gimnazjum. Rozpoczęcie roku było jednym z najgorszych dni w moim życiu.
Stanęłam z boku, nie znałam nikogo z mojej nowej klasy. Ktoś zwrócił na mnie uwagę - szczupła blondynka. Szepnęła coś drugiej dziewczynie, pokazując na mnie palcem i obie wybuchnęły śmiechem. Potem podeszli do nich chłopacy. Blondynka znowu coś powiedziała - pewnie powtórzyła komentarz - i teraz śmiali się wszyscy. Łzy napłynęły mi do oczu, poczułam się strasznie.
W domu pół dnia płakałam. Miałam nadzieje, że znajdę kogoś miłego, że teraz moje życie się zmieni - wszystkie zabrali mi na początku.
Następnego dnia zaczęły się lekcje. Jeden z chłopców się spóźnił. "Usiądź koło koleżanki" - powiedziała pani i wskazała na miejsce koło mnie. "CO? Nie chcę tam siedzieć!", krzyknął chłopak i klasa znów się śmiała. Znowu ze mnie.

To była moja pierwsza w życiu głodówka. Pierwszy raz naprawdę schudłam. Byłam z siebie dumna.
(Kolega z podstawówki chodził do innej szkoły i nasz kontakt ograniczył się do mówienia "cześć" na ulicy.)
Przepisałam się do klasy, gdzie miałam jakiś znajomych. Okazali się mili, a ja pierwszy raz w życiu - akceptowana. Tylko pierwsze miesiące miały okazać się tak miłe, ale nie przyszłoby mi do głowy, że to tylko pozory.

Komentarze gimnazjalistów były bardzo bolesne. Wszyscy traktowali mnie powierzchownie, każdy dzień przynosił łzy i rozczarowania. Nie oczekiwałam już akceptacji i zrozumienia, chciałam zwykłego szacunku, traktowania mnie jak człowieka.
Zdrowe jedzenie nie przynosiło rezultatów. Ćwiczyłam. Z diety 1500 kcal przerzuciłam się na 1000. Często jednak przeżywałam chwile słabości. Po trzech miesiącach waga ciągle stała w miejscu. Miałam siebie dosyć, usłyszałam o samookaleczaniu. Od tamtego czasu emocje - zamiast jedzeniem - rozładowywałam żyletką.

Szybko 1000 kalorii uznałam za "za dużo". Ograniczałam, a każdy dzień, kiedy spożyłam więcej niż 1000, uważałam za przegrany. Doliczałam po paręset więcej, niż rzeczywiście zjadłam - przestałam wierzyć tabelkom z wartościami odżywczymi. "Czy to możliwe, że aż sto gram żarcia może mieć tylko 30 kcal?" - myślałam po zjedzeniu szpinaku. Wpisywałam 200. "Pasta do zębów musi mieć kalorie" - myślałam, myjąc zęby. Kolejne 100 do dzienniczka.
Jako cel wyznaczyłam sobie 10 kg w 2 miesiące. Ubyło 8. Kolejna porażka.
Na początku trzeciego miesiąca nie wytrzymałam - zjadłam ulubioną czekoladę. Kostka, jedna, druga - tabliczka i kolejna. Poszłam płakać. Wbijałam żyletkę tak głęboko, jak potrafiłam. Uderzałam głową o ścianę. Chciałam umierać.
Prawdopodobnie już wtedy byłam chora. W tym akcie rozpaczy przyszło mi do głowy rzyganie. Pomysł okazał się świetny - mogłam jeść co chciałam, rzygać i dalej chudnąć.

Kiedy po wakacjach pojawiłam się w trzeciej klasie o 20 kg chudsza, wszyscy zauważyli, podziwiali. Pierwszy raz w życiu zostałam zaproszona na imprezy, pierwszy raz nikt nie komentował.
Co piątek alkoholowe imprezy, co sobotę zakupy - w końcu mogłam kupić to, co mi się podobało, a nie to, co było na mnie dobre. Czułam się szczęśliwa, jak nigdy w życiu.

Starałam się nic nie jeść, ale raz-dwa w tygodniu urządzałam sobie uczty - słodycze, chipsy, słodkie napoje i wszystko, co lubiłam - potem do łazienki. I po sprawie.

Ciągle chudłam. Zaczęła wypadać mi włosy, ciągle było mi zimno, skóra zaczęła wyglądać okropnie.  
Uznałam to jednak za cenę - nowych przyjaciół, pierwszych miłości i całego szczęścia, które dawała mi nieotyła sylwetka.

Nie chcę się leczyć - kiedy zacznę jeść normalnie, zacznę tyć. Kiedy znów będę gruba, moje życie znów zamieni się w koszmar, znowu będę płakała, znowu będę zupełnie samotna. Wspomnienia upokorzeń są dla mnie wystarczającą motywacją - wolę umrzeć, niż wrócić do tamtego świata.

Pewnie przeczytacie to, odejdziecie od komputera i znowu nie powstrzymacie się od komentarzy na temat grubych osób.
Wbrew temu, co sądzicie - one też mają uczucia.
Kiedyś usłyszałam nawet, że takie komentarze są okey, pomagają im chudnąć. Trzeba być totalnym ignorantem, żeby tak myśleć - jeżeli tak bardzo chcecie je wspierać, zaprzyjaźnijcie się, albo chociaż zostawcie w spokoju.

W każdy razie nie zdziwcie się, jeśli grubasek, z którego dzisiaj się śmialiście, jutro będzie anorektyczką.
  • awatar truskawkowa1: przeglądałam pingera, minęłam to co wpisałaś...za chwilę się cofnęłam , przeczytałam... niesamowite wrażenie na mnie zrobiło to co napisałaś. Ja nigdy nie śmiałam się z osób, które wyglądają jakoś inaczej i dlatego nie jestem wstanie zrozumieć jak ktoś może być tak okrutny żeby nie mieć zahamowań i bez sumienia obrażać takie osoby. Historia wręcz mną wstrząsnęła ... W ogóle niesamowicie napisane ;*
  • awatar Claudia Neko: Jejuś, przeczytałam to i... masakra. Ja jestem z natury bardzo chudą osobą, ni cholery nie mogę przytyć :P Ale przyjaźniłam się z osobami przy kości i muszę Wam powiedzieć, że nie robiło mi to żadnej różnicy. Nie patrzyłam na zewnątrz, zawsze wybierałam ludzi po wnętrzu. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów