Wpisy oznaczone tagiem "nienawiść" (329)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/34880/mam_na_imie_milosc.html
- Opowiedz mi coś o sobie... - Mam na imię Miłość, moją matką jest Pomyłka, ojcem Przypadek. Urodziłam się w sercu i tam obecnie mieszkam, razem z siostrą Nadzieją. Codzienne kłótnie z kuzynką Nienawiścią sprawiają, że tracę wiarę w siebie, ale dzięki niej staje się także silniejsza. Mimo to boję się, że kiedyś to ona wygra, ma przecież ze sobą Zazdrość, Ból, Kłamstwo, Zdradę, Cierpienie... A ja?
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)wszystko_w_ciagu_jednego_zycia.h…
Jakie to dziwne, że dwoje przyjaciół może zmienić się w nierozłączną parę, potem w nienawidzących się, a w końcu obojętnych sobie ludzi. I to wszystko w ciągu jednego życia.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)zamiast_kochac_nienawidze_zamias…
Zamiast schudnąć, tyję. Zamiast zapomnieć, wspominam. Zamiast wziąć się w garść, rozklejam się jeszcze bardziej. Zamiast odejść, wracam. Zamiast kochać, nienawidzę. Zamiast nienawidzić, kocham. Zamiast śmiać się, płaczę. Zamiast żyć, umieram.
 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)co_dzien_zabija_cie_ten_monotonn…
I znów to samo. Co dzień zabija cię ten monotonny amok. Nie wiesz czemu nazwano go normalnością, wiesz tylko, że jest ci nie w smak. a złością zatruwasz najbliższych sobie, wtłaczając nowe dawki nienawiści w obieg.
 

samotnajow
 
Nie chciałam wracać do szatni i znów męczyć się z tą moją szafką. Wybiegłam ze szkoły prosto na deszcz. Pogoda idealnie odwzorowująca mój humor. Cofnęłam się do ganku liceum najlepszego w mieście, wzdrygając się lekko. Wyjęłam z kieszeni telefon. I szybko wystukałam numer do mojego chłopaka.
-Sławek? Przyjedź po mnie proszę szybko błagam...- powiedziałam gdy tylko usłyszałam że odebrał nie dając mu dojść do słowa.
-Jowitko.. uhmm... -przerwał mi- Przecież wiesz, że mam teraz lekcje. Nie mogę naprawde... Przepraszam Kochanie- szepnął i rozłączył naszą rozmowę. Przez chwilę patrzyłam tępo w ciemny ekran telefonu. Po prostu cudownie. Syknęłam z bólem.
Nie chciałam do niego dzwonić ponownie. Opowiadanie o tym w jakim stanie jestem i o tym co się działo w moim domu było ponad moje siły. Tym bardziej, że przecież nie miał czasu na rozmowę. Miał lekcję. Rozumiem. Mimo to poczułam się bardzo samotnie. Zawsze sama zawsze Samotna. Bałam się, że jeśli mu powiem o wszystkim odwróci się ode mnie, albo, że mi nie uwierzy w to jak jestem traktowana w domu. Zdrowi normalni ludzie nie wierzą w to, że zło dzieje się za ich drzwiami, że zła doświadczają sąsiedzi i bliskie im osoby... Wolą od tego uciekać wolą nie wiedzieć, wolą nie słuchać, wolą nic nie widzieć. Za to co zrobiłam na teście z chemii też raczej mnie nie pochwali. Zresztą to nie jest przecież rozmowa na telefon. Jowita ogarnij się.

Sławek jest moim chłopakiem więc czemu do cholery nie mogłam opowiedzieć mu o swoich problemach ? Nie wiem. Blokada. To takie cholernie trudne ... Mówić o takich rzeczach nawet jeśli się komuś ufa najbardziej na świecie. Obejrzałam się za siebie. Nie.. do szkoły nie chcę wracać. Moje myśli skupiły się na Sławku. Czemu ja w ogóle z nim jestem? Poznaliśmy się na dyskotece. Wszystkie moje koleżanki się nim zachwycały. Jest bardzo miłym chłopakiem. Fajnie nam się spędza czas. Jesteśmy w sumie już pół roku razem... Kogoś takiego właśnie potrzebowałam, normalnego spokojnego. Odskoczni od tego syfu który mam w domu. Cały czas mówi mi, że myśli o mnie poważnie.. Tego chciałam. Najlepiej gdyby mi się oświadczył i zabrał mnie z tego piekła. Przedstawił mnie już całej swojej rodzinie. Wiem, że mogę na niego liczyć. Nie interesują go imprezy i koledzy wiem, że w jego życiu ważna jestem tylko ja.

Deszcz jakby zmalał. Zaczęłam iść przed siebie nie zważając na to, że krople zimnej wody zmywają mi makijaż i moczą starannie ułożone włosy. Wszystko dookoła było szaro-bure i idealnie komponowało się z moim nastrojem. Odgarnełam z twarzy mokre włosy z którymi usilnie walczyłam i zaczesałam je do tyłu dlonią.Westchnęłam głęboko patrząc w brzydkie tego dnia szare niebo. Nagle odbiłam się od czyjejś kurtki.
-Przepraszam- burnęłam, spuszczając głowę w dół. Nie miałam ochoty na konfrontację z nikim w takim stanie. Chciałam wyminąć osobę na którą wpadłam jak najszybciej i iść dalej bez celu, byle tylko się nie zatrzymywać. Najlepiej biec przed siebie choć dziwnie by to wyglądało.. Nie było mi to jednak dane. Osoba z którą się zderzyłam zagrodziła mi drogę.
- Przepraszam ...- usłyszałam męski głos - Jesteś Jowita?- tak to ja we własnej osobie pomyślałam, mistrzyni spieprzonego życia , człowiek porażka a ty czego chcesz ode mnie - zamiast tego podnosząc wzrok i patrząc jednym okiem na chłopaka stojącego przede mną powiedziałam pewnie:
- Ta.. k..- i aż się zajaknełam. Przede mną stał chłopak na oko w moim wieku może ciut starszy, wysoki, dobrze zbudowany, jego ciemnoblond włosy sterczały w formie loków na czubku głowy boki miał wygolone a oczy? Nigdy nie widziałam tak pięknego koloru oczu..
- Jestem Aleks, chyba zapomniałaś parasola.. chętnie zaproponuję Ci swoje towarzystwo, no i ochronę przed deszczem- uśmiechnał się najpiękniejszym uśmiechem jaki w życiu widziałam...
-Co tak stoisz? Chyba nie chcesz zmoknąć ? - Przywrócił mnie tymi słowami do świata realu.
- W sumie masz rację - otrząsnęłam się z tego dziwnego stanu. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego jak dziwnie szybko bije mi serce na widok tego nieznajomego, że przez cały ten czas miałam otwarte usta i że z pewnością wyglądam fatalnie taka przemoczona. Zamknęłam szybko usta, nieznajomy, a właściwie Aleks, wyminął mnie zgrabnie i umieścił moją dłoń pod swoim ramieniem. Ten gest sprawił, że moje serce przyspieszyło jeszcze bardziej. W jego dotyku było coś niesamowitego. Ciepło rozlało się po moim całym ciele a żołądek wykręcił kilka koziołków.
- Masz piękne oczy Jowito, podobno oczy są zwierciadłem duszy- powiedział lustrując moją twarz swoim spojrzeniem- podobno najpiękniejsze oczy są własnością najszlachetniejszych osób- powiedział i obdarzył mnie uśmiechem.

Przez deszczowe niebo przedarł się promień słońca i oświetlił nam drogę. Nie wiem czemu jego głos tak mnie zahipnotyzował. Miałam wrażenie, że gdyby powiedział, chodźmy na koniec świata ja poszłabym za nim. Kim on był. Czemu tak na mnie działał? Jedyne co chciałam czuć w tym momencie to ciepło jego ramienia...
  • awatar W Życiu o Życiu: przeczytałem w całości. Czy jeśli był by brzydki a zaoferował Ci pomoc też byś z nim rozmawiała?
  • awatar SamotnaJow: Aleks jest prawdziwą postacią. Piękno to rzecz bardzo subiektywna. Jednym podobają się chudzi innym umięśnieni. Aleks oprócz walorów fizycznych był też bardzo ciekawym człowiekiem :)
  • awatar W Życiu o Życiu: @SamotnaJow: czy dobrze pamiętasz w co był wtedy ubrany?
Pokaż wszystkie (3) ›
 

samotnajow
 
Uderzyłam nogą w szafkę z całej siły. Znowu zapomniałam kluczyka. Tak szybko wychodziłam z domu, że zostawiłam go na stole u mnie w pokoju... Kopnęłam szafkę ze złością, jeszcze raz z całej siły, zamek odskoczył i wreszcie się otworzyła z okropnym i głośnym skrzypnięciem zardzewiałych zawiasów.

-Noo! - Zawołałam z triumfalnym okrzykiem
-Hej Jowita! Boooże....
Podskoczyłam na dźwięk jego głosu.
-O hej Steryd co tam? - Odwróciłam się w jego stronę. Rafał miał taką ksywę odkąd pamiętam. W sumie nie ma się czemu dziwić. Jest bardzo umięśniony. Ćwiczy codziennie na siłowni. Kiedy ktoś go spyta mówi, że nie bierze sterydów, ale aż ciężko uwierzyć, że mówi prawdę. Serio. Nie wiem czy mu wierzę. Nie dość, że jest wysoki to jeszcze te szerokie barki i wytrenowane mięśnie. W szkole nikt mu nie wchodzi w drogę. Sama aż mam dreszcze kiedy patrzę na jego posturę. W dodatku jest przystojny. Bardzo przystojny. Wszystkie dziewczyny sikają w majtki na jego widok. Czemu wybrał na przyjaciółkę akurat mnie? We mnie nie ma nic ciekawego. Jego błękitne oczy, patrzą na mnie z niedowierzaniem. Skrzywiłam się myśląc o tym jak beznadziejnie musiałam wyglądać.

- Nie wiedziałem, że jesteś taka ostra! -odpowiada śmiejąc się, w sumie zanosząc się od śmiechu i oczywiście teatralnie łapiąc się za brzuch- O matko- ociera udawane łzy rozbawienia.
-Miałam po prostu zły dzień ok?- rzucam i uciekam wzrokiem, z krzywym wymuszonym uśmiechem, poprawiam rękaw szarej bluzy chcąc ukryć siniak i zdejmuję buty opierając się o ścianę.

Mam nadzieję, że nikt nie przykleił do tej ściany gumy, w moim liceum to standard a ja mam takiego pecha, że zawsze albo wdepnę w jakieś gówno, albo usiądę na gumie i potem przez pół dnia paraduję z gumą na dupie po szkole, bo moje życzliwe koleż...

Mam nadzieję, że nikt nie przykleił do tej ściany gumy, w moim liceum to standard a ja mam takiego pecha, że zawsze albo wdepnę w jakieś gówno, albo usiądę na gumie i potem przez pół dnia paraduję z gumą na dupie po szkole, bo moje życzliwe koleżanki oczywiście nie zwrócą mi na to uwagi.
-Zły dzień?- prychnął- Bejbe jest 7:30, wow...- i dalej na mnie patrzy, zabawnie unosząc jedną brew i kiwając głową z politowaniem.
Co mam mu powiedzieć, że mam popieprzonych starych? Że moja matka wczoraj wróciła z nocnej zmiany, weszła do pokoju Ludwika i zobaczyła porozrzucane kredki i o 3 w nocy zerwała mnie z łóżka ciągnąc za włosy po dywanie. Następnie kazała wyciągnąć odkurzacz i poodkurzać całe piętro w domu za karę, że nie zrobiłam tego wcześniej? Co mam Ci powiedzieć, myślę zakładając moje brązowe brzydkie adidasy, że ojciec tak mnie wtedy pobił, że aż rozerwał na mnie podkoszulkę? Że nie mogę zrozumieć czemu moi rodzice tak mnie nienawidzą? Że każdy powód by mnie uderzyć jest dobry? Że chciałabym ze sobą skończyć albo zacząć się ciąć by mi ulżyło. Ale nie zrobię tego bo wiem, że moja ofiara poszłaby na marne a cięć i tak nikt by nie zauważył, a nawet jeśli to albo bili by mnie mocniej i bardziej zastraszali albo wyśmiewali i opowiedzieli wszystkim dookoła, że jestem psychicznie chora. Nie spałam normalnie od kilku dni a dzisiaj od trzeciej w nocy i ledwo widzę na oczy, bo do pierwszej uczyłam się do dzisiejszego testu z chemii...
- Nie gap się na mój tyłek -odpowiadam odkasłując, by nie brnąć w to dalej i uśmiecham się zaczepnie - jesteśmy tylko przyjaciółmi Steryd- odwieszam kurtkę na wieszak i zatrzaskuję szafkę.
- Pff. Wolę patrzeć na tyłek stuletniej szatniarki niż na twoją kościstą dupę, Jow.
- Umiesz na test z chemii? -Pytam śmiejąc się z jego oburzonej miny.
- Jak zawsze!
- Ja też.
Oboje wiemy jak jest naprawdę. Nienawidzę chemii. Ale chcę być lekarzem więc muszę się uczyć.. Steryd też nie lubi tego przedmiotu, on w przeciwieństwie do mnie ma kochająca rodzinę i lepsze warunki do nauki.. Wzdycham ciężko, moje rozmyślania przerywa mi jego głos..
- Dobra nie pierdol Bejbe bo spóźnimy się a ta stara rura Molenda nie da nam żyć i każe pisać ten sprawdzian przy biurku.
Śmiejąc się przeskakujemy po kilka schodków. Tak mi tu dobrze. Uwielbiam swoje liceum. Chciałabym tu zamieszkać i nie musieć wracać do tego domu, a właściwie więzienia..
Wpadamy do sali, wszyscy już siedzą na swoich miejscach. Pięknie kurwa. Jak zwykle.
- Jowita! Czy ty kiedyś przyjdziesz na lekcje na czas? - Stara nauczycielka podchodzi do mnie, łapie mnie za rękę i prowadzi za sobą, kątem oka dostrzegam, że Steryd korzystając z okazji zajął miejsce w ostatniej ławce, cały świat się na mnie uwziął! Krzywię się z niesmakiem. Nauczycielka zatrzymała się przy biurku.- Oto Twoje miejsce- Nie dziwi mnie to. Ta stara kobieta ma dziwny zwyczaj sadzania spóźnialskich przy biurku. Jakby to miało w czymś pomóc. A może to pomaga jej? Pewnie lubi się pastwić nad uczniami. Tak najłatwiej wylać żal i frustrację życiem. Mam wrażenie że to filozofia ktorą wyznają wszystkie nauczycielki stare panny. Zrzucam torbę i biorę krzesło. Wyciągam długopis. Klasa po cichu się śmieje, niektórzy pokazują na mnie palcami. Mam to gdzieś. To nic w porównaniu z tym co mam w domu. Pierwsze pytanie. Kurde jak to było? ...
Nagle wszystkie moje myśli i wszystko to czego się uczyłam gdzieś uleciało. Podpieram głowę ręką i tempo wpatruję się w pustą kartkę. Jestem cholernie zmęczona. Wróciłam myślami do niego. Czemu? Nawet nie wiem jak wygląda. Napisał mi na facebooku, że nie może się powstrzymać od patrzenia na mnie. Że kiedy idę i on może mnie obserwować, świat się dla niego zatrzymuje. Że chciałby za mną pójść na koniec świata i nigdy nie stracić mnie z oczu. Rumienie się na samo wspomnienie tych wiadomości. Mam nadzieję, że to nie psychol. Zawsze miałam dobrą intuicję i tym razem podpowiada mi ona, że z tego może wyjść coś ciekawego. Tak bym chciała poznać tego człowieka, ciekawe kto to.. Przyznam szczerze, że pierwszy raz ktoś mówił o mnie w ten sposób. Boże co ja myślę, przecież ja mam chłopaka.. eh. Czemu ja z nim jestem? Bo jest dla mnie dobry. Przymykam powieki... Jest jedyną osobą, która mnie w życiu nie skrzywdziła. Aż podskakuję na krześle kiedy słyszę głos nauczycielki.
- A panienka z okienka to zamierza coś w ogóle napisać ? - Krzyczy uderzając otwartą dłonią w biurko- Matury nie zdaje się dumaniem i rozmyślaniem o niebieskich migdalach- słyszę drwiący głos Molendy- jak tak dalej pójdzie to nie dopuszczę cię do matury moja panno, zresztą już jestem pewna że nie zdasz... - tego już było za wiele. Poczułam jak moje oczy robią się mokre. Nie mogę się rozpłakać. Nie mogę nie teraz! Usłyszałam drwiący śmiech który rozniósł się po sali. Uderzył w moje serce niczym milion małych szpilek. Miałam wrażenie że ten śmiech skanduje "gorsza, gorsza, gorsza". Córki lekarzy i synkowie prawników, aż zanosili się ze śmiechu. W tej klasie ja byłam najsłabszym ogniwem. Tylko ja nie miałam rodziców którzy byliby "kimś" a nawet mogłabym śmiało powiedzieć że są nikim. Wiec można było się że mnie bezkarnie naśmiewać nie zagrażając nikomu. Nie uwazałam że są nikim dlatego że nie mają budzącej respekt posady i dlatego że nie dają mi pieniędzy ani na korepetycje ani na ubrania ani nawet na jedzenie... Są potworami. Dlatego są dla mnie nikim. Sięgam po torbę i podnoszę ją z ziemi.
Odsunęłam krzesło, złapałam za kartkę. Nauczycielka wyrwała mi ją szybko. Była zupełnie pusta.
-Do widzenia- Powiedziałam patrząc jej w oczy i odwróciłam się w kierunku drzwi. W klasie zapanowała absolutna cisza. Słychać było tylko moje kroki i przyspieszony oddech. Słyszałam bicie własnego serca. Wyszłam na korytarz. Zatrzasnęłam za sobą drzwi. Koniec. Cisza. Nie zdałam. Będę miała problemy... Trudno. Do matury zostało tylko 100 dni. Teraz dopiero zrozumiałam co oznacza stuprocentowa zdawalność matury na kierunku lekarskim. Słabsze jednostki się eliminuje. Czy ja jestem słabą jednostką?
  • awatar W Życiu o Życiu: hym nie jesteś słabą osobą. Teraz dopiero jest czas by to przeczytać. jedno co mnie nurtuje czemu masz niską samoocenę...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)chcialem_wzbudzic_w_sobie_nienaw…
Chciałem wzbudzić w sobie nienawiść, ale nie potrafiłem. Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)nienawidze_ludzi_coraz_bardziej.…
-Przysięgam, że z dnia na dzień nienawidzę ludzi coraz bardziej. Wszyscy mnie wkurzają. Jeśli teraz tak jest, to co ze mną będzie, gdy się zestarzeję ? - Będziesz wredną starą babcią, która strzela z wiatrówki do dzieci na ulicy. - Nie. Wiatrówka tylko je rozdrażni. Kupię sobie kuszę. Albo bazookę.
 

schizofreniaszatana
 
Zaadoptowaliśmy kotka (tak, to ten, którego mam na profilowym :> ). Nazwałam ją Kiara, nie wiem czemu, ale przypomina mi córkę Simby.

A co do mnie, to pogrążam się jeszcze bardziej w sobie. Tak, ten blog ma być "atencyjny", ma mi służyć za formę pamiętnika, miejsca, gdzie mogę wyrzucić wszystko z siebie, ponieważ nigdzie indziej nie mogę.
Wiecie, jakie to zabawne jest mieć depresję, fobie społeczną i bordera, jednocześnie czując, ze coś jeszcze Wam się pojawia?
W teorii od przyszłego tygodnia zaczynam terapię, ale wątpię, by coś dała. Z dnia na dzień jest coraz gorzej i gorzej.

Wpierdalam się w anoreksję. NIENAWIDZĘ siebie. Nienawidzę tego, że moje ciało wygląda jak pieprzona klucha. Jedzenie odrzuca mnie od półtora roku, ale robię to na siłę. Teraz w końcu czuję, że *chcę* z tym skończyć.


Dziękuję za uwagę, buziaczki.
 

dwiestronymedalu
 
Abominacja Istnienia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dwiestronymedalu
 
Abominacja Istnienia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów