Wpisy oznaczone tagiem "niepewność" (81)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)naprawde_odwaznym_jest_sie_tylko…
Naprawdę odważnym jest się tylko wtedy, gdy się wie jeszcze przed walką, że się dostanie cięgi, ale mimo to przystępuje się do tej walki tak czy inaczej i doprowadza się ją do końca bez względu na przeszkody. Zwycięża się wtedy rzadko, ale przecież czasami się zwycięża.
 

mondoviko01
 
*Zanim zaczniesz czytać, chciałabym Cię tylko poinformować, jak wygląda główna bohaterka mojego opowiadania, tutaj masz zdjęcie:
blondynka1.jpeg
(mam nadzieję, że się Wam podoba)
Resztę ważnych o niej rzeczy dowiesz się w opowiadaniu z czasem ;p No to miłego czytania !*
-------------------------------------------------
Obudziły mnie jasne promienie słońca, wpadające do mojego pokoju przez odsłonięte okno. Z niechęcią otworzyłam swoje zaspane oczy i spojrzałam na zegarek. No nieźle, była już 10.00, a ja jeszcze leżałam w łóżku. Gdybym obudziła się godzinę później, to całkowicie zaspałabym na śniadanie, a co gorsza na lekcje śpiewu. No nic, pora wstać i się ogarnąć, nikt za mnie tego nie zrobi - niestety.. Założyłam na stopy kapcie i ruszyłam w stronę łazienki. Przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam, że wyglądam dziś wyjątkowo źle. Postanowiłam wziąć orzeźwiający, szybki prysznic. Gdy weszłam do kabiny i puściłam wodę, gorący strumień zmoczył moje ciało, było to takie przyjemne. No nic, nie mogę tak stać cały dzień, po umyciu włosów i ciała wyszłam i owinęłam się ręcznikiem, po czym ruszyłam w stronę mojego pokoju.
Stanęłam naprzeciwko wielkiej szafy z lustrem, w której miałam przyszykowane 4 ulubione zestawy ciuchów. Z racji, że dziś sobota i najprawdopodobniej nigdzie się nie wybieram, postawiłam na klasyczny, kremowy sweterek, czarne rurki i ulubione buty na obcasie
zestaw1.jpg

Dorzuciłam do tego jeszcze kilka bransoletek i gotowe, teraz czas na makijaż i włosy.
Śpiesząc się już, podeszłam do lustra w łazience i umyłam zęby, później przemyłam twarz wodą i nałożyłam na twarz matowy puder. Pomalowałam rzęsy, które już po chwili maksymalnie się podkręciły i zrobiłam brwi, usta nawilżyłam jedynie bezbarwną pomadką o smaku kokosa - mm, uwielbiam ten smak.
Twarz gotowa, od kiedy tylko pamiętam nie miałam większego problemu z moją cerą i wyglądem, można powiedzieć, że urody to mi Pan Bóg nie pożałował.
Pomimo swojego wyglądu, nie jestem i nigdy nie byłam zakochana w sobie, nie wywyższam się i nie czuję lepsza od innych, o co niektórzy mogą mnie posądzać.
Włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone, jedynie je rozczesałam, lubiłam je takie, nie przepadałam zbytnio za kucykami czy upinaniem ich w koka.
Tak wyglądając, wzięłam ze swojego pokoju torbę i poszłam na dół.
Przy stole w jadalni już czekali na mnie rodzice.
Naszą tradycją było wspólne śniadanie, jednak ostatnio zaniedbywałam ten zwyczaj. Kiedy moja mama - Elena - mnie zobaczyła od razu na jej twarzy zagościł szczery uśmiech.
- Dzień dobry kochanie, nareszcie jesteś ! - powiedziała, podchodząc do mnie i dając mi buziaka w policzek.
- Susan, złotko ! Jak się spało ? - mój ojciec - Steven - spojrzał na mnie i posłał mi tylko szeroki uśmiech. - Dlaczego ostatnio się tak spóźniasz na śniadanie, hmm ? Czy wszystko w porządku ? - Dodał ze zmartwioną miną.
- Dzień dobry, dzień dobry. Spało się słabo, ale wszystko jest okej, po prosu muszę zacząć się wcześniej kłaść i będzie dobrze - posłałam im sztuczny uśmiech.
- No dobrze, córciu, ale teraz chodź i usiądź, zjedz śniadanie, a my z tatą zbieramy się już do pracy.
Aha i nie zapomnij o swoich lekcjach śpiewu, kochanie.
- Tak jest ! Nie zapomnę, miłego dnia !
Po moich słowach mama podeszła i dała mi jeszcze jednego całusa, a ojciec tylko pomachał do mnie ręką, stojąc przy drzwiach wyjściowych.
Kiedy rodzice w końcu wyszli z domu i zostałam sama, mogłam się wyciszyć i spokojnie zjeść śniadanie.
Ostatnio byli bardzo zapracowani i nie zauważyli, że tak naprawdę wiele między nami się zmieniło.
Byłam ich jedynym dzieckiem, więc mnie rozpieszczali od małego. Zawsze spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, ale od niedawna, gdy praca jest dla nich najważniejsza, a są ważnymi urzędnikami w porządnej firmie, to nasze kontakty się zepsuły.
Widzimy się tylko rano i wieczorem, to taka rutyna, śniadanie razem, potem cały dzień ich nie ma i na wieczór wracają zmęczeni, więc nawet nie mają siły na rozmowę.
No nic, jestem w stanie to zrozumieć, ale niech przestaną w końcu udawać, że jest okej, bo nie jest, a próbują zatuszować to nowymi ciuchami i kieszonkowymi, które mi wpychają.
Mam dość tej nudy i codzienności, która jest przytłaczająca, nie mogę narzekać na brak pieniędzy, ale nie jestem nawet dzięki nim szczęśliwa, chciałabym mieć rodziców blisko, a oni się tylko oddalają. Ostatnio często wyjeżdżają na delegacje i rzadko się widzimy. Mam tego wszystkiego serdecznie dość, mam już 18 lat i rozważam wyprowadzkę, choć im tego nie powiedziałam.
Teraz, gdy potrafię brać za siebie odpowiedzialność i czuję, że dam sobie sama radę, chce w końcu zacząć się rozwijać, na co nie pozwalają mi rodzice, którzy twierdzą, że nadal muszą mieć mnie na oku.
Oni tak naprawdę tylko udają, że się o mnie martwią, żeby sprawiać pozory dobrych rodziców.
Tylko że chyba nie zauważyli tego, że już dawno stracili swoją córkę. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio coś wspólnie robiliśmy, więc nie widzę dalszego sensu mieszkania z nimi. Będąc tu tylko się męczę, dlatego postanowiłam, że dzisiaj, zanim znów wyjadą w sprawach służbowych powiem im o wszystkim, o moich planach wyprowadzenia się od nich. Boję się, jak na to zareagują, ale trudno, podjęłam już decyzję i jej nie zmienię. Zawsze robiłam to, czego oni chcieli, teraz nadeszła pora, żebym pokazała im, kim tak naprawdę jestem, a właściwie sama miałam się tego dzisiaj dowiedzieć.
Po długim rozmyślaniu i zjedzeniu śniadania, zaniosłam talerz po kanapkach i kubek po herbacie do zlewu. Spojrzałam na godzinę, było już 25 po 11, a o 11.30 zaczynały się moje lekcje śpiewu. Po chwili w całym mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka. Ruszyłam w kierunki drzwi i je otworzyłam, przede mną stała moja prywatna nauczycielka - Beatrice Holt - przywitałam się i wpuściłam ją do środka.
Beatrice była brunetką, miała 28 lat, to bardzo uprzejma i miła kobieta, lekcje z nią mijały naprawdę przyjemnie.
Po zaśpiewaniu paru piosenek, w tym mojej ulubionej - Selena Gomez - Stars Dance (
- postanowiłyśmy skończyć naukę na dziś i na ten tydzień, następna lekcja tradycyjnie miała odbyć się w następną sobotę.
Gdy odprowadzałam do wyjścia kobietę, ta odwróciła się w moją stronę i spojrzała w oczy.
- Susan, wszystko okej ? Byłaś dziś trochę spięta, jak śpiewałaś. Coś Cię martwi ? - zapytała marszcząc brwi.
- Ehh nie, dzięki, że pytasz, ale wszystko jest okej - zapewniałam ją, ale chyba mi nie uwierzyła, bo spojrzała na mnie podejrzliwie, postanowiłam, że powiem jej prawdę, bo nie mam powodu, by ją okłamywać - Umm, no dobra, masz mnie. Chodzi o to, że dziś muszę porozmawiać o czymś dość ważnym z moimi rodzicami i martwię się, jak oni na to zareagują. Podjęłam pewną decyzję i to dotyczy także ich..
- Mhhm, posłuchaj, nie będę wścibska i nie zapytam już, o co chodzi, bo widzę jak bardzo się denerwujesz, ale mogę Ci jedynie poradzić to, żebyś nie bała się tej rozmowy. Cokolwiek zdecydowałaś, napewno będzie dobrze, Twoi rodzice są wyrozumiali, więc myślę, że pójdzie okej i pamiętaj, nie bój się wyrażać własnego zdania, bo jesteś wolnym człowiekiem i masz do tego prawo. A teraz wybacz mi, ale muszę już uciekać, widzimy się za tydzień. Trzymaj się ! - objęła mnie, podnosząc mnie na duchu i wyszła.
Zmotywowała mnie do dalszego działania tymi słowami i teraz wiem, że napewno się nie cofnę, muszę z nimi o tym porozmawiać.
Reszta dnia zleciała mi dość szybko, czytałam książkę, ćwiczyłam trochę i nim się obejrzałam, była już 20.00. Zaraz powinni wrócić rodzice, no nie, teraz dopiero zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo się tym wszystkim stresuję, ale zdania nie zmienię.
Podczas gdy wszystko sobie analizowałam i szukałam dobrego sposobu, by im to powiedzieć, usłyszałam jak ktoś przekręca zamek w drzwiach. To oni, wrócili.
Jak zwykle zmęczeni, gdy mnie zobaczyli od razu się do mnie zwrócili.
- Kochanie, nawet nie wiesz, jaką dzisiaj mieliśmy harówę w pracy, padam z nóg. - powiedziała mama.
- Dokładnie, a Tobie jak minął dzień ? - dodał tata.
- Hej Wam, w sumie to całkiem dobrze, ale musimy porozmawiać. - widząc, że ojciec chce coś właśnie powiedzieć postanowiłam nie owijać w bawełne, nie chciałam przekładać tej rozmowy na jutro, bo byłam gotowa w 100% już dzisiaj, teraz - Zanim coś powiesz, zanim oboje pójdziecie się położyć, bo jesteście bardzo zmęczeni, to muszę wam coś oznajmić.. - spojrzeli na mnie i później na siebie, byli zakłopotani, ale słuchali dalej - No więc, rozumiem, że jesteście po ciężkim dniu, ale wysłuchajcie mnie i usiądźcie. - tak zrobili, nadal mając zdezorientowane miny - Sprawa polega na tym, że.. Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że powinnam.. No wiecie, nie wiem, jak mam to powiedzieć, to trudne.
- Powiedz prosto z mostu, o co chodzi, bo kompletnie nic z tego nie rozumiemy.. - rzuciła mama.
- No właśnie, coś się stało ? - dodał ojciec.
Teraz albo nigdy, to moja jedyna szansa, okej, powiem to..
- Chodzi o to, że ja.. Ja postanowiłam się wyprowadzić.
Powiedziałam to, poczułam, jak kamień spadł mi z serca, lecz po chwili, gdy spojrzałam na miny moich rodziców ponownie moje serce zaczęło bić, jak szalone.. Cisza, nic. Nikt nic nie mówił, miliony myśli w mojej głowie, jaką usłyszę zaraz odpowiedź ? Gdy chciałam już przerwać tą niekomfortową ciszę między nami, moja mama otworzyła usta, by coś powiedzieć..

Okej, to koniec pierwszej części, wiem, że słabe, ale to początek, a jak dla mnie początki zawsze są najgorsze xd
Ta część to jedynie początek całego opowiadania, tutaj dziewczyna stawia się rodzicom i postanawia pierwszy raz zrobić to, co mówi jej serce, a nie rodzice. W drugiej części zobaczycie odp rodziców na to, co powiedziała i jak potoczą sie jej losy dalej ;p Obiecuję, że będzie o wiele ciekawiej i część będzie dłuższa od tej. ;p
Musiałam najpierw Wam wszystko wyjaśnić, więc postanowiłam zrobić to od razu w 1 części, no nic, widzimy się w dalszych częściach, gdzie będzie się wiele działo, mam nadzieję, że nie uciekniecie xd
Nie wiem, kiedy wstawię 2 część, ale postaram się jak najszybciej :D
Miłego (mam nadzieję) czytania, jeżeli macie jakieś uwagi co to tekstu itp to piszcie w kom, tak samo oceniajcie, chętnie poczytam Wasze opinie :D
Miłej nocki (zapewne i tak większość już śpi, ale ok xd) ! :* :D

//Mondo_Viko
 

myhearthofgreen
 
Problem w byciu dorosłym i to, że nie mówiono, że dorastasz, to to, że nie czujesz się jak dorosły. Wszystkie twoje głupie niepokoje i niepewności nadal tu są, tylko, że czujesz się bardziej głupio i niepewnie na temat bycia głupim i niepewnym, ponieważ nie powinieneś nadal być głupi i niepewny. Powinieneś znać odpowiedzi. Powinieneś wiedzieć ale nie zawsze je znamy. A te odpowiedzi? Nie zawsze są łatwe do zdobycia. Ale wiecie co? Skończyłam z czuciem się głupią i niepewną jeśli chodzi o czucie się głupią i niepewną. Prawdą jest, że myślę, że częścią bycia dorosłym jest zaprzestanie czekania, aż się zmienimy i zaakceptowanie tego, kim jesteśmy.
 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Powiem jedno, Mary była totalnym niewypałem xD. Postanowiła zamieszkać u mojej siostry i na tym się skończyło :P. Więc Mary nie będzie. Za to będzie ktoś inny, a mianowicie Luna :D. Dostałam ją dzisiaj od przyjaciółki :). Na razie tyle :D. Niedługo postaram się dodać jej zdjęcia :D.
Żyjcie w niepewności! Aaaaaaahahahahahahahahaaa!!! (Szyderczy śmiech) xD.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @♥Yuuko♥: Mary ma się dobrze :P. Też nie mogę się doczekać aż dodam zdjęcia Luny. Jest piękna! ^-^.
  • awatar Mikoush: Czekam !! ^,^
  • awatar Kate - Writes: No, tylko masz jeszcze pokazać co zamówiłaś, nie wymigasz się!
Pokaż wszystkie (5) ›
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Witam :D.
Jak dobrze pójdzie, dzisiaj zamawiam z neta bardzo fajną i (jak dla mnie) przydatną rzecz :). Jednak nie powiem Wam co to, gdyż chcę Was trochę potrzymać w niepewności :D. Ale gdy tylko kurier ją do mnie przywiezie, porobię zdjęcia i wam pokażę :).
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @♥Yuuko♥: Zobaczysz jak tylko przyjdzie :D. Ale jest to coś dla mnie wyjątkowego :D.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

adrianm18
 
Odległość w dawnych czasach stanowiła wielki problem bo żeby dojechać do swej miłości było potrzebne kilka dni czasami i dłużej. W dzisiejszych czasach odległość nie gra roli bo do osoby która się "kocha" da się dojechać szybko. Nie mniej jednak większość miłości opera się na internetowych związkach sam myślisz że kochasz druga osobę ale żyjesz w niepewności czy ta druga osoba kocha Ciebie. Pisze ten wpis bo sam poznałem taka osobę i żyje w niepewności zadając sobie pytania. Czy on mnie kocha? Czy bawi się moimi uczuciami? Czy mnie nie wykorzysta?
A może on nie czuje tego samego co ja? Gubię się w tym wszystkim ale dam sobie rade muszę dać nie mam wyboru :d
tumblr_m1rdxzIibI1rsziamo1_500.jpg
 

eve.lynn
 
'Nigdy nie warto tęsknić za kimś, co do kogo nie mamy pewności, ze śpi tej nocy samotnie'

A jednak nie potrafię przestać tęsknić.
Za jego głosem, ciałem i dotykiem.
Kurczę, ale mnie wzięło.
Jeśli nie mogę z nim być, chciałabym tylko tego seksu.
Niedługo wraca, już się nie mogę doczekać.
Nie powinnam odezwać się pierwsza.
To do niego teraz należy ten ruch.
Znając go pewnie się nie odezwie.

Czemu nie mogę tęsknić za kimś innym, a nie za takim dupkiem?

000+(2).jpeg
 

ebook-audio
 
Autor: Lisa Gardner  

Lektor: Marta Grzywacz  

„Gardner zmusza czytelnika do dedukcji, spychając jednocześnie w emocjonalną przepaść”. Los Angeles Times

Małżeństwo − Justin i Libby − oraz ich córka Ashlyn zostają porwani z własnego domu i przewiezieni do supernowoczesnego nieczynnego więzienia zbudowanego przez Denbe Construction, firmę należącą do Justina. Umieszczeni w jednej celi, czekają na ujawnienie motywów porywaczy, próbując zjednoczyć siły, co nie jest łatwe, bo Justin zdradził żonę, Libby jest uzależniona od środków przeciwbólowych, a Ashlyn ma potajemnego kochanka. Na miejsce porwania zostaje wezwana Tessa Leoni – była funkcjonariuszka policji stanowej Massachusetts, dwa lata wcześniej fałszywie oskarżona o śmiertelne postrzelenie męża. Im więcej informacji o porwanej rodzinie Tessa zdobywa, tym mniejsze widzi dla nich szanse…


Szczegóły publikacji:
audiobook.masz24.pl/niepewnosc.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej audiobooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

coel
 
Coel:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

alexi.poh
 
Szkoła to zło którego już dawno powinniśmy się pozbyć. Od dwóch godzin uczę się WOS’u i dalej nic nie umiem. Nie jestem głupią osobą , ale to mnie zaczyna przerastać. . . Zrobię sobie przerwę, rzuciłam się na łóżko i sięgnęłam po telefon.
16.32
Od : Chiaraa
Do : Louis
Hej kotku co tam ?<3 :3  tęsknie T.T
16.35
Od : Louis
Do : Chiarra
Marznę i również tęsknie <3
16.36
Od : Chiaraa    
Do : Louis
Oooo. a co robisz O.o ?
16.37
Od: Louis
Do: Chiarra
Wyjrzyj przez okno :*
Zerwałam się z łóżka i podbiegłam do okna, i kiedy podniosłam żaluzję , zobaczyłam . . . jego. Opierał się o swój cudowny samochód. Pomachałam mu na co on się uśmiechnął i pokazał abym spojrzała znów na mój telefon.
16.41
Od: Louis
Do: Chiaraa
Zejdź na dół porywam cię <3
Wybiegłam z pokoju jak burza , chwytając po drodze jakąś kurtkę i zakładając swoje tenisówki. Przed drzwiami jeszcze tylko spojrzałam w lustro i zastygłam. Nie mogłam uwierzyć jak potwornie wyglądam. Nieumalowana , nieuczesana w przydużej bluzie, a Louis był ubrany w przepiękny czarny garnitur i elegancki kremowy płaszcz. Tak widziałam go tylko przez chwilę , ale zdążyłam mu się doskonale przyjrzeć. Wbiegłam do łazienki i chwyciłam byle jaką sukienkę mojej siostry , nie jestem osobą która ubiera się dziewczęco , ale dla niego taka chciałam być. Rozczesałam włosy i upięłam je spinką. Przemyłam i umalowałam twarz. Zostały jeszcze buty. . .
- Weź te – powiedziała moja siostra – idealnie pasują do tej czerwonej sukienki tylko się nie zabij – włożyłam więc czarne wysokie obcasy z kartką z tyłu i niepewnym krokiem wyszłam z domu.
- Wow. . . to znaczy cześć – powiedział Louis- naprawdę pięknie dziś wyglądasz
- Dziękuję – zbliżyłam się do niego i nastąpiła jedna z najbardziej żenujących rzeczy , która mogła mi się przytrafić, potknęłam się.
- Spokojnie , mam cię – złapał mnie za moją talię i pomógł mi stanąć na równe nogi. –Urocza jak zwykle – pocałował mnie bardzo delikatnie, a następnie odsunął się ode mnie aby otworzyć mi drzwi. –  Wskakuj  – powiedział i kiwnął głowom.
Dzień był piękny , słońce świeciło i nie było widać ani jednej deszczowej chmurki , co tutaj w Anglii wydaje się rzeczą prawie nie możliwą o tej porze roku . Rozglądając się dookoła widziałam żółknące już liście na drzewach przez które przebijały się promienie oświetlając ławki w parku. Następnie przejechaliśmy koło szkółki jeździeckiej.
Cały czas rozmawialiśmy o jakiś głupotach , ale to nie tak ze te rozmowy mnie nużyły. Były dla mnie naprawdę ważne. Kocham to ,że Louis zawsze potrafi mnie rozśmieszyć , mówiąc czy robiąc coś głupiego. Sam powiedział kiedyś :
‘ Jeśli się nie uśmiechach mam ochotę płakać , bo to marnotrawstwo jeśli tak śliczna buzia się smuci’
Każda chwila z nim była jak wyciągnięta z bajki, on był prawdziwym księciem. Zawsze wiedział kiedy jest mi źle i nawet nie znając powodu zawsze potrafił mnie pocieszyć. Dlatego tak się denerwowałam będąc z nim. Nie wiem jakim cudem on może kochać kogoś tak przeciętnego jak ja. Zapaliłam papierosa i obróciłam głowę w drugą stronę , tak aby dym nie przeszkadzał Louis’owi.
- Palenie zabija.
- A jednak ja wciąż żyję.
- To jest złe.
- Wiem , pielęgniarka też tak mówi…
- Nie to miałem na myśli –przerwał mi – nie jestem wróżką , jeśli coś cię martwi powinnaś mi o tym powiedzieć , a nie czekać aż ja na to sam wpadnę.
- Ale nic mi nie jest.
- Czy aby na pewno – zatrzymał samochód i spojrzał mi w oczy – więc zaufam ci – pocałował mnie w czoło – zaczekaj – wyskoczył z samochodu i otworzył mi drzwi – my lady ? – pochwycił moja dłoń i wplótł w nią swoją, po czym ruszyliśmy w stronę rzeki. Tamiza była dziś zadziwiająco spokojna, można rzec że wręcz leniwa. Nad jej brzegiem był ogrom rozpuszczonych gołębi , które nie bały się już w cale ludzi , a nad to oczekiwały jeszcze od nich ziarenek. – ‘Piękny dzień , ale nie tak piękny jak ja ‘ ,  Johny Bravo –zaśmiałam się – widzę ,że udało mi się wyciągnąć cię z świata fantazji.
- przepraszam?
- lepiej by to brzmiało gdyby nie było na końcu tego znaku zapytania – przykucnął na chwilę- trzymaj – podał mi torebkę z ziarenkami. Zatraciliśmy się tam w czasie. Nie obchodziło minie nic, liczyliśmy się tylko my.- a więc? –spojrzał na mnie.
-Martwię się. . . –powiedziałam cicho.
- To już wiem – dodał sarkastycznie
- Nie wiem co ty takiego we mnie widzisz, są mądrzejsze i ładniejsze niż ja.
- tak to na pewno – przybliżył się do mnie – nie jesteś top modelką , ani na pewno nie dostaniesz Nobla , ale i tak z pośród tych wszystkich kobiet na świecie to ty jesteś najwspanialsza. Masz w sobie to coś , co przyciąga wszystkich do ciebie i dla tego nie raz byłem zazdrosny.
- Nie wierzę ci.
- To również już wiem , ale to nie szkodzi i ty w końcu zrozumiesz, a teraz wracajmy , za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
Całą drogę powrotną moją głowę zaprzątały słowa wypowiedziane przez Louisa. Nie potrafiłam się skoncentrować na rozmowie z nim. Nagle poczułam ja samochód przyspiesza.
-Lepiej się trzymaj to dopiero początek !
- Louis to głupie , przestań –moje protesty nie był zbyt przekonywujące , przez mój nieustanny śmiech – chyba widziałam radiowóz – obróciłam głowę aby się upewnić
- i tak mnie nic nie powstrzyma –i w tedy usłyszeliśmy policyjnego koguta. – kurdę.
- Louis ?
- Nie martw się wszystko będzie dobrze – zapewniał mnie kiedy policjant podchodził.
- Proszę wyjść z auta – Louis wykonał to polecenie bez żadnego oporu , ale później już było gorzej.
- Dzień dobry- wyciągnął rękę na powitanie - nazywam się Louis . . .
- Przedstawi się pan jak będziemy spisywać mandat w radiowozie – przerwał mu policjant i zignorował uprzejmy gest.
- Ale ,żeby  od razu  mandat , czy to przypadkiem nie lekka przesada ? – położył dłoń na ramieniu policjanta , ale ten ja strącił
- Czy to jest wyśmiewanie funkcjonariusza na służbie?- pogroził mu dłoniom
- To nie . . . , ale to już tak – chłopak  zaczął się bawić jego czapką.
- Wystarczy tego ! – krzyknął policjant i obezwładnił on Lou , pchając go przy tym na drzwi.
- Czy aby na pewno wszystko w porządku ? – zapytałam
- W najmniejszym
- Idziemy – ciągnął go w stronę pojazdu.
- Wybacz , ale widzisz jestem rozchwytywany – funkcjonariusz otworzył drzwi samochodu i wepchnął go do środka – nie dzwoń , ja zadzwonię– powiedział żartobliwie przed zatrząśnięciem drzwi.
  • awatar Dead Grace: Dobrze piszesz, choć sądzę, że przy dialogach za dużo szczegółów :) Postaw czasem na brak opisywania reakcji.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów