Wpisy oznaczone tagiem "niepokój" (42)  

herlittlestories
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kvvay
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

eve.lynn
 
Nie pasujemy do siebie.
Ja to wiem.
Nie mogę z nim być. Nie mogę!
Może faktycznie potrzebuje tylko czasu i izolacji?

Ten niepokój i natłok myśli mnie w końcu zabije.
Muszę się uspokoić i ogarnąć.
Mam czas do poniedziałku, bo pewnie do tego czasu już go nie spotkam.


9d0de90f0c98f6f69e14f5637.jpg
 

miedzywierszami
 
" Pięć. Sześć. Siedem. Osiem. Oddychaj. Co się właśnie stało? Auć. Moja głowa, cholernie boli. Strasznie tu ciemno... Gdzie jestem?

Wstałam. Zamrugałam oczami kilka razy, aby się przyzwyczaiły do panującego mroku. Puste ściany, pusty pokój. Może dziewięć metrów kwadratowych? Dziwnie się czuję. Spojrzałam w górę - dziura. Duża, ziejąca otchłanią dziura w suficie. Gdzie jestem?

Pomieszczenie nie jest do końca zamknięte. Nie istnieją tu drzwi, ale składa się ono z czterech ścian. Ta przede mną jest... przekuta. Jakby ktoś planował ją całą zburzyć. Poszłam w jej kierunku.
- Halo? - zawołałam ze ściśniętym gardłem. Echo odbiło się i wróciło w ułamku sekundy wprost do mojego ucha. Stąpałam tak jak najciszej umiałam. Potknęłam się o coś i upadłam. Syknęłam cicho, chyba zdarłam kolano. Co to jest? Zbliżyłam się, by sprawdzić czemu się przewróciłam. W dotyku było lekko chropowate, suche i nieprzyjemne, ale za to pachniało jak... jak co? Nie mogłam sobie przypomnieć. Podniosłam się, zauważyłam kilka bardzo podobnych kształtów leżącym w okół. Rozważnie przeszłam między nimi i nareszcie dotarłam do mojego celu podróży. Gdzie ja jestem?

Jednak to nie był pokoik... W pokoju znajduje się teraz, ale... dlaczego wszystko jest takie duże? Widzę stolik, dwa krzesła, okno i drzwi, są na miarę olbrzyma. To nonsens. Powoli zeszłam z tego czegoś w którym się ubrudziłam. Światło padało z okna wysoko nade mną. Dopiero teraz zauważyłam jak jestem brudna. Całą sukienkę miałam czarną, osmoloną. Czyja pachnę spalenizną?! Odwróciłam się na pięcie lekko przestraszona. WŁAŚNIE WYSZŁAM Z KOMINKA?! Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie... Co ja tam robiłam?! Gdzie jestem?

Po kilku minutach, trwających dla mnie jak godziny, dostrzegłam duży, mosiężny klucz leżący na szklanym stole. Próbowałam wszystkiego, wspinałam się po nodze od krzesła, podskakiwałam, łudząc się, że dosięgnę wysoko umiejscowionego siedzenia. Wszystko na nic. Usiadłam pod stołem opierając się o jego stalową nogę. Łzy napłynęły mi do oczu. Co teraz? Gdzie jestem?

Zamknęłam oczy. Nigdy nie wrócę do domu... Nie zobaczę rodziny ani Hadesa. Łzy płynęły po moich rozgrzanych policzkach, czułam ich chłód. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. To koniec? Tak ma się zakończyć moje życie? Bo bawiłam się w berka z jakimś głupim królikiem który porwał moją chustkę? Dziękuję bardzo. Głupi królik.

Usłyszałam trzask zamykanego okna i dźwięczne uderzenie czegoś o podłogę. Podskoczyłam przerażona. Zaczęłam nasłuchiwać kroków. Żadnym nie było. Po kilku minutach bezruchu postanowiłam sprawdzić co było powodem hałasu. Podniosłam się i wychyliłam głowę zza nogi od stołu. Nikogo nie było. Spojrzałam na okno, było zatrzaśnięte, ale klamka nie była przekręcona w dół. Firanka została na zewnątrz. Niepewnie trzepotała na wietrze. Pod oknem widniał ciemny kształt. Gdy podeszłam najciszej jak potrafiłam dostrzegłam, że to co leżało na ziemi było kryształowym jasnoniebieskim flakonikiem. Przypominał trochę szklaną buteleczkę od perfum mojej babci, wyglądał przepięknie.

Hej tu jest doczepiona karteczka "Wypij mnie." Dla pewności rozejrzałam się po całym pokoju. W pobliżu kilkunastu metrów ode mnie nie było żywej duszy.

Wypić czy nie wypić - oto jest pytanie..."~~Alice♥♥♥
drink me.jpg
  • awatar izkku: zapraszam do siebie i obserwowania mnie :) gymmylife.pinger.pl
  • awatar Chrisos_recenzje opowiadań: I teraz wchodzimy do bajki której szczerze nie cierpię. Zżera mnie ciekawość, czy twoja wersja zaciekawi mnie, bardziej niż wszystkie dotychczasowe
  • awatar Lisa Angels: No to teraz historia Alicji... nie mogę się doczekać jak to rozwiniesz :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

eve.lynn
 
Wszystkie negatywne odczucia we mnie wzrastają, kiedy o nim myślę.
To przerażające, bo wiem, że to nie miłość.
Chciałabym chociaż raz normalnie z nim porozmawiać.
Udowodnić mu, że nie jestem stuknięta, dziecinna czy głupia.

Jakie to chore. Zależy mu na seksie tylko na jego zasadach.

2611230-shutterstock-37454590-643-385.jpg
 

eve.lynn
 
Tak strasznie jestem na siebie zła.
O to co robię, unikanie zajęć, stanie w miejscu.
Eh... chcę zmienić w końcu swoje życie.
Tylko nie wiem jak.

Idę spać.
Nadal czuję się fatalnie.:(
Rony cały czas mnie męczy żebym wyszła na kampus na piwo.:/
Nie dociera do niego, że jestem mega chora.
Wstaję o 7. Znowu się nie wyśpię.

Kolorowych koszmarów wszystkim!
thumb.jpg
 

kvvay
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

psycho_cat
 
doherty's cat: olałam dziś zajęcia na które uczęszczam od pon-piąt. bo? bo nie mam najmniejszej ochoty przebywać w tak licznym towarzystwie, w tak beznadziejny dzień jak ten. pada deszcz, zero promieni słonecznych, zimno i chce się spać. -.-
ok, może użyłam złego słowa. "olać" to można sobie krzaki lub mur budynku xp ale uwierzcie mi, ja dzisiaj naprawdę potrzebuje samotności. chce być sama, a na zajęciach są ludzie, którzy tylko by mnie drażnili, więc wolę zostać w domu i przeczekać ten stan.
matka jest oczywiście na mnie zła, ale co zrobić? ona nie jest mną i nigdy w pełni nie zrozumie co tak naprawdę czuje. chce dla mnie dobrze, ŚDS (środowiskowy dom samopomocy) to moje koło ratunkowe i nie powinnam Go unikać. wiem o tym doskonale, ale wiecie jak jest ...
brak chęci, lęki, lenistwo, niepokój i mizantropia... no może trochę przesadziłam z tym ostatnim, ale wolę unikać ludzi, bo mnie drażnią . (przynajmniej dziś)  
posłucham muzyki, może coś narysuje albo poczytam książkę.
trzymajcie się !
 

totallysensual
 
WonderfulLife: Od 3 dni chodzę jakaś rozdrażniona,niecierpliwa,nie mam ochoty na wizyty kogokolwiek , mogłabym zaszyć się w domu z mężem i tak leżeć i leżeć...
Do tego ból , uczucie dziwnego rozciągania,skurczy w dole brzucha i po bokach...
Dzisiaj w nocy moja córeczka tak mi dała popalić że zasnęłam  ok 2 w nocy.
Wierciła się niesamowicie co jeszcze bardziej wzmagało ból brzucha...
Cóż trzeba jakoś to przetrwać ... wizytę mam w przyszłym tygodniu.
Zastanawiam się czy nie zgłosić się wcześniej ale takie pobolewania są chyba normalne ? Bóle nie są mocne,raczej jednostajne , nasilają się tylko podczas napinania brzucha albo ruchach małej. Nie chcę wyjść na histeryczkę ,to 29 tydzień , wszystko w środku się rozciąga i wydaje mi się to normalne ale to moje pierwsza ciąża wiec nie wiem jak powinno być ...

edit.
A i jeszcze jedno(sory że napisze tak wprost ale się martwię) jak siedzę dłużej na krześle czy czymś twardszym to drętwieje mi piczka :D heh muszę wstać i porozchodzić to wtedy przechodzi , wczoraj tak miałam i niezbyt się przejęłam ale dzisiaj znów się to powtarza ,wydaje mi się to dość dziwne i niepokojące...
  • awatar gumiŻelki: Trzymamy kciuki <3 + Pomożesz nam? Chcemy dzisiaj dobić do 3000 wejść. Z góry dzięki :D
  • awatar Tosiowo: nie wyjdziesz na histeryczkę! ja już sama nie wiem co jest normalnym bólem a co nie. Stałam się strasznie przewrażliwiona ale mój gin to rozumie i jest cierpliwy. Jak Cię coś niepokoi to lepiej to skonsultować z lekarzem. Odpoczywaj dużo i się nie denerwuj :* a na rozdrażnienie może herbatkę rumiankową wypij?u mnie sprawdza się na wszystko ;)
  • awatar seoxlc: Masz bardzo ciawego bloga. Zapraszam do mnie :)
Pokaż wszystkie (11) ›
 

destrukcyjnamilosc
 
27 kwiecień 2014
Znów mam zły humor. Jestem smutna i czuję to niemiłe uczucie w sobie. Jakby coś mówiło mi ,że jestem beznadziejna.. że powinnam wziąć żyletkę i siebie ukarać. Jutro on widzi się z „przyjaciółką”, która jak sam stwierdził jest śliczna. Czuję uczucie niepokoju i smutku. Boję się że może mnie dla niej zostawić, w końcu znają się dłużej i mieszkają bliżej. Boję się tego i to wpędza mnie w stany depresyjne i budzi TO uczucie. Z drugiej jednak strony czuję że powinien mnie zostawić bo nie zasługuję na kogoś takiego jak on. On jest zbyt idealny a ja… ja to ta najgorsza. Tak bardzo siebie nienawidzę. Jutro się okaże. Nie wiem jak mam się zachowywać. Pewnie każdy by stwierdził normalnie, ale czym jest normalność? Ja nie wiem. Cały czas czuję się dziwna, inna, obca. Cały czas robię coś czego nie powinnam bo jest to nietaktowne, a przynajmniej mnie się tak wydaje.  Jaka jestem beznadziejna. Jestem zazdrosna o faceta którego zdradziłam i boję się że go stracę. To oczywiste że go stracę w ten czy inny sposób.. jestem tego świadoma a mimo to tak cierpię.. dlaczego? Bo cały czas czekam na ten moment aż ból będzie maksymalny. Odkąd uświadomiłam sobie to że on widzi się jutro z nią to czuję się mega zestresowana. To takie dziwne. Chce i nie chce by mnie dla niej zostawił. Tak czy siak to i tak będzie moja wina.. czegokolwiek bym nie uczyniła. Coś w stylu „Króla Edypa”. Cała fabuła mojego życia zmierza do katastrofy głównego bohatera, czyli mnie.

tumblr_midxydxQwX1rwiv0vo1_400.jpg


Zrobię to znów dziś czy nie? Jeżeli zrobię to za parę dni gdy to zobaczy będzie pytał się przez co.. o ile mnie zobaczy. Tak bardzo bym nie chciała bo wiem że nie powinnam ale czuję że muszę.

tumblr_n2wet8gffW1s7sqmso1_400.jpg
 

niva89
 
Witam.
Rozmowa się odbyła w poniedziałek.
A jednak się stawił, ale tak jak podejrzewałam chciał mojej opinii/lekarstwa/recepty - sama nie wiem.
Wymówiłam się z kawy...  Nie chcę go dopuszczać do mojej rodziny.
Poszliśmy na spacer. Ta rozmowa była dziwna. Jak zwykle pozbawiona emocjonalności, pusta. Suche fakty albo i nie fakty; ogólniki.
Ze swojej strony powiedziałam wszystko. Nakreśliłam mu jego problem, wskazałam przykłady. Odsunęłam się - powiedziałam prawdę, że ja już jedną trudną relację mam za sobą i w kolejną nie chcę się pakować. Nie skomentował.
Od poniedziałku odezwał się raz - wczoraj. Rozmowa krótka i o niczym. Pytał o mój nastrój, ciekawe co mu po tej chorej głowie chodzi...
Napisał cyt; "wszystko przeciw mnie, tylko ja empatią przepełniony"
Boże jakie to wszystko nierealne. On nie posiada empatii, a ja chciałam mu tylko pomóc.
Przytaknęłam. Nie ma co z z tym walczyć, bo następnego dnia powie to samo... Przerabiałam.
Na zakończenie spotkania życzyliśmy sobie wszystkiego dobrego.
Po co więc wczoraj napisał?
Różne scenariusze mi po głowie chodzą - sprawdza czy dalej jestem "pod jego wpływem" albo chce pogadać, ale nie bardzo wie o czym albo to jakiś chory rodzaj kary...
Wypożyczyłam sobie trochę literatury na ten temat dziś. Psychika ludzka to bardzo wciągający temat i niezwykle ciekawe zagadnienie.
Ale najlepiej wiedzieć to tylko z książek, a nie z życia realnego, ech.
Dużo niewiadomych - czy zrozumiał, że to koniec? Kim ja właściwie dla Niego byłam? Czy zacznie się  leczyć? Czy dostrzega i wierzy w to, że ma problem?

Dalej wątek pana x pochłania 3/4 mojego życia. Choć myśli mam trochę spokojniejsze.

I taka ciekawostka napisał do Niego pan y (mój przyjaciel), którego nie wtajemniczałam w całą sytuację, bo obawiam się, że nie zrozumie. To taki prosty facet. Pan y zapytał go jak po rozmowie ze mną i wiecie co Pan x odpowiedział?
cyt; Ona jest Twoja...
Straszne to i przykre zarazem.

Dziś miałam wolne - potrzebowałam odpoczynku i wyciszenia. Poszłam z mamuśką do biblioteki i zniknęłam na 40 minut w dziale psychologia. PO tym czasie dotarł do mnie głos mamuśki która pytała czy pamiętam o tym, ze nasz psiak czeka na zewnątrz, nie pamiętałam. Ale jakie było moje zaskoczenia gdy Pani bibliotekarka z pretensją w głosie zapytała czemu pies siedzi na zewnątrz, a nie z Nami w bibliotece :)
Oczywiście suka, mimo Naszych niewielkich protestów, że psisko do najmniejszych nie należy została zaproszona do środka i tak oto wybierałam książki  z nią.
Dzięki takim ludziom, małym sytuacjom jestem w stanie wierzyć w ludzi

Wierzę również i w Pana x.
Dziś na swój profil wrzucił zdjęcie... burzy.
Czyżby walczył?

Czas, czas, czas i jeszcze raz czas.
Do pewnego etapu trzeba dotrzeć samotnie.


images (1).jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/4410/klotnia_nadzieja_niepokoj.html
Gdy pokłócisz się z osobą,
na której Ci zależy, każdy
dzień trwa jakby miesiąc.
I ta nadzieja, niepokój
czy wszystko wróci do
wcześniejszego stanu...
6611518_samotnosc-.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)gdy_poklocisz_sie_z_osoba_na_kto…
Gdy pokłócisz się z osoba na której Ci zależy,
każdy dzień trwa jakby miesiąc
i ta nadzieja i niepokój czy wszystko
wróci do wcześniejszego stanu.
gdy_poklocisz_sie_z_osoba_na_ktorej_2013-11-09_23-02-18.jpg
 

jamniczek-pl
 
Libra nie szczeka na psy.

Przechodzimy obok domów, których "pilnują" z reguły duże. Ale to bez znaczenia, duże, małe, kiedy zaczynają kłapać jadaczką to spodziewać by się można, że Libra w końcu też zacznie odpowiadać.

A Ona podchodzi do ogrodzenia, poznaje nowego psa i ani razu nie szczeknie. Wytrzymuje i po zapoznaniu odchodzimy. Choćby nie wiem, jak ten pies był natarczywy i agresywny (nie mam pojęcia, jakie są poza płotem i wolę nie wiedzieć) nie warknie nawet...

Wczoraj wyszłyśmy jak zwykle na spacer. Niedaleko mieszkają sąsiedzi z czarnym psiskiem. Tym samym, który zaatakował kiedyś ŚP. Pumbę.

Zwalałam wszystko na (nie)wychowanie psa przez tak zwanego opiekuna. Do wczoraj. Teraz nie wiem, co myśleć. Dlaczego?

Libra zobaczyła go z daleka i zaczęła szczekać. Ciągnęła mnie w jego stronę ujadając głośno.
Z daleka, to nie było nawet podejście do niego.

Gdy wróciłyśmy z długiego spaceru (spotkała kilka psów w tym jednego agresywnego, uderzyła się o kubeł na śmieci, na szczęście nic się nie stało) powiedziałam Mamie, że na jego widok dostała świra. Na pewno nie tymi słowami, nie pamiętam. Ale rozumiecie o co chodzi.

Na co Mama odparła to, o czym i ja myślałam: "Widocznie coś w/z nim jest."

Czy może być coś w psie, że nawet Libra, oddalona od niego, zaczyna szczekać?

Czy coś mu (a może to suka, nie wiem) robią w domu? Nie widać nic. Zadbany, bez śladów na ciele.

Psychiczne rany goją się gorzej niż fizyczne. Wiemy o tym wszyscy. Czasami towarzyszą do końca życia - ale tutaj musiałabym wejść w temat psychoanalizy, terapii, może zatem nie będę zapędzać się aż tak daleko.

Coś z tym psem...

Ale czy przez właściciela/li/opiekuna, czy ma w sobie... COŚ?
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Kurczę, może coś wyczuła? Ludzie też nieraz reagują agresywnie / lękliwie na widok nieznajomych. A co dopiero taki pies, obdarzony instynktem.
  • awatar jamnick: @Obiektyw-NIEJ: dla mnie to naprawdę dziwne, podejrzane, niepokojące.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

malgranda
 
Jak już pisałam wcześniej: moi rodzice się rozwiedli. Od tamtego momentu czasami bolało mnie serce. Jednak jakoś od tego roku zaczyna mnie boleć też przy wysiłku fizycznym, co jest dziwne, bo (co prawda od roku już nie), ale całe życie uprawiałam sporty, grałam w drużynie. Dwa razy zdarzyło się, że było mi słabo i miałam wrażenie, że zaraz po prostu zemdleję. Kiedyś powodem był stres, ale teraz? Ciekawe. Idę w sierpniu do kardiologa, zobaczymy co powie. :)
Pozdrawiam, M.
 

pajabier4444
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kinchiyo
 
Czuję się dziś okropnie. Zostałam w domu ze względu na bolący brzuch i babcie, która przez tą nogę nie potrafi nic zrobić. Tak mi jest jej szkoda :C Jadą dziś z nią do lekarza zobaczyć czy się płyn nie zbiera.
Dziwne jest to uczucie niemocy i wyczerpania. Gadałam wczoraj z Agą na skype jakieś 5 godzin. Jestę Avatarę *_* jak ja kocham ten niebieski filtr.
SOAD - Spiders <3
 

samotnia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów