Wpisy oznaczone tagiem "niespełnione marzenia" (2)  

lordwmordewol
 
Zimno...tak strasznie zimno.Nie czuję nic wkoło.Czyżbym nie żył?Otwieram delikatnie oko.To znaczy że żyję,jeśli jeszcze mogę się ruszać.Podnoszę tułów do siadu.Rozglądam się wkoło.Jestem tam gdzie zawsze...na zielonej polanie,na pagórku i pod ciemnym niebem.Obok mnie leży tarcza,a nieopodal miecz wbity w ziemię...mimo to iż wszystko mam,to me serce boli,gdyż wiem iż czegoś mi brakuje.Wstaję powoli na równe nogi.Chwytam tarczę aby nią się zasłonić i wyciągam miecz z ciemnej ziemi.Czeka mnie jeszcze tyle walk...Tyle przegranych i wygranych jeszcze przede mną...
Płaczę po kolejnej walce.Wygrana.Lecz jakim kosztem...Idę spać.Odkładam tarczę na bok,wbijam miecz w ziemię i kładę się obok nich.Jutro czeka mnie jeszcze wiele walk.Skulam się,podciągając nogi pod samą brodę.Łzy z moich policzków kapią na zieloną trawę-wyglądają niczym poranna rosa.Zimno mi strasznie.Chłód odcina dopływ krwi do rąk i nóg.Tylko łzy ogrzewają moją twarz.Nie ma nikogo w pobliżu kto by przytulił,wesprzył ciepłym słowem,pomógł wstać gdy przeciwnik zrani mnie zbyt głęboko,porozmawiał o mych koszmarach sennych i prawił iż tarcza z mieczem nie byłyby już tak ciężkie...Lecz nie m nikogo oprócz ogarniającej mnie ciemności i księżyca który świeci gdzieś wysoko również sam.Jest coraz zimniej,mimo iż drzewa są nadal soczyście zielone jak trawa.Noc przynosi ukojenie-tylko odrobinę snu.Nie lubię długo spać,gdyż wtedy nawiedzają mnie koszmary,potwory,samotność,smutek,żal...Otwieram czerwone oczy od płakania dwugodzinnego i wpatruję się w ciemność nieprzeniknioną.Słyszę czyjeś kroki lecz nie mogę wstać z wyczerpania.Zapewne to mój kolejny przeciwnik który przyszedł mnie dobić...lecz ta osoba podchodzi do mnie po czym kładąc się obok przytula mnie do siebie.Jest mi już cieplej i uspokajam drżenie duszy...po chwili budzi mnie słońce a ja zaczynam rzewnie płakać...to był kolejny koszmar...niespełnione marzenie które wraca do mnie w snach........
IMG_2467 (2).jpg
 

zyletka94
 
Pytanie to, w tytule,
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało.

Jeśli ogórek nie śpiewa, i to o żadnej porze,
to widać z woli nieba
prawdopodobnie nie może.

Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
Jeśli w słoju nocą
łzy przelewa zielone?

Mijają lata, zimy,
raz słoneczko, raz chmurka;
a my obojętnie przechodzimy
koło niejednego ogórka.

Konstanty Ildefons Gałczyński
1946
 

 

Kategorie blogów