Wpisy oznaczone tagiem "niezrozumienie" (26)  

szalona1312
 
CO_SŁYCHAĆ_ŚWIECIE: Jestem dziewczyną, która próbuje być miła dla wszystkich, a potem zostaje przez to wykorzystana. Jestem dziweczyną, która próbuje być ładną, ale to igdy nie jest wystarczająco dobre. Jestem dziewczyną, która udaje szczęśliwą, a potem wraca do domu i marzy o tym by zniknąć. Jestem dziewczyną, która traktuje przykre słowa i czyny jakby były niczym, po czym wraca do domu i płacze. Jestem dziewczyną, która próbuje udowodnić swoją rację ale nigdy nie znajduje odpowiednich słów. Jestem dziewczyną, która ma w sobie coś głębszego niż inni myślą. Jestem dziewczyną, która chowa się przed ostrymi spojrzeniami. Jestem dziewczyną, której nie obchodzi gówniany prezent, bo wystarczy, że o mnie pomyślałeś. Jestem dziewczyną, która modli sie ,żeby w końcu ktoś zrozumiał. Jestem dziewczyną, która cieszy się z małych rzeczy. Jestem dziewczyną, którą wszyscy źle odbierają.
tapeta-czarno-biale-zdjecie-malej-baletnicy.jpg

#Sima
 

hangoverhangover
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

burzliwe-niebo
 
Wpis tylko dla znajomych
Sombra:

Wpis tylko dla znajomych

 

exodos
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

destrukcyjnamilosc
 
Dni wolne mijają zdecydowanie ZA SZYBKO. Nie zdążę odpocząć. Rzekomo w środę mam iść na koncert znów, ale odnoszę wrażenie że nic z tego nie wyjdzie. Tylko 3 dni na uczelni po 1,5 godziny. Nie będzie tak źle, zero stresu przed i w trakcie ćwiczeń.
Wiedziałam że Pan Nieidealny nie nadaje się do związku. Wczoraj w nocy do mnie napisał i pytał się czy planuje wyjść. Odmówiłam. Zaczął mówić że ja go wciąż pociągam, że mu się podobam. Zapytałam co na to jego dziewczyna. Powiedział że nie mam się nią przejmować i przypomniał mi, błąd jaki popełniłam będąc z Panem Idealnym. Zaczął mi prawić komplementy i chciał spotkać się dziś. Odmówiłam. Nie mam ochoty pakować się na razie w takie relacje. Choć mnie bardzo kusi, nie lubię tej laski z którą jest. Na koniec zapytał się czy go nie wydam. No właśnie.. powinnam go wydać? Powinnam zrobić coś żeby tamta laska mniej później cierpiała? Nie jestem typem sprzedawczyka, on też Panu Idealnemu o niczym nie powiedział, więc go nie wydam. Potwierdzenie teorii psychicznej szmaty.
Napisał do mnie znajomy po pewnej przerwie. Nie ma sensu nadawać mu tu imię bo nic tak naprawdę dla mnie nie znaczy i nie sądzę abym często o nim wspominała. Wracając jednak do historii ze znajomym, napisał wczoraj do mnie. Co tam, jak tam zwykła rozmowa. Nagle zapytał czy kogoś mam, więc mu powiedziałam że nikogo nie mam, na co on zapytał się czy chciałabym mieć chłopaka. Chwile się zastanowiłam i przed samą sobą przyznałam się ,że chciałabym mieć kogoś bliskiego. Kogoś kto by się mną zaopiekował, kto by się ze mną kochał, z kim mogłabym spędzać czas, planować przyszłość, śmiać się bawić. Odpowiedziałam mu więc twierdząco, na co on powiedział że jest do dyspozycji. Byłam w szoku, człowiek z którym praktycznie nic mnie nie łączy, nie podoba mi się, zranił mnie słowami parę razy proponuje mi PRZEZ FB czy z nim będę. WTF?! Pomyślałam „dobra laska ogar to musi być żart”. I potraktowałam to jak żart, on cały czas jednak podtrzymywał że jest to na serio. Zrobiło mi się go żal, jak bardzo trzeba być zdesperowanym ,żeby złożyć taką propozycje? Ja na pewno jeszcze tak zdesperowana nie jestem żeby godzić się na taki układ, być w związku tylko po to żeby być. Żałosne.
Z Panem Idealnym zero kontaktu od 128 dni. Czekam na dzień kiedy to wszystko zapomnę. Jeszcze takowy nie nadszedł. W tym momencie dobrze się trzymam więc nie będę tego dalej analizować.
Wczoraj przeszła mnie myśl ,że chciałabym przespać się z Panem X. Czy powinnam? Czy to prawidłowe?
Co do Tancerza to ciągła huśtawka. Raz wydaje mi się że chciałby czegoś więcej, raz zostaje pozbawiona złudzeń. Hmmm… lecz czy to są złudzenia czy prawda? No właśnie tego jeszcze nie wiem, lecz pewnie się dowiem.
Boli to że brak w moim życiu tego prawdziwego uczucia, tego że komuś się naprawdę podobam z wzajemnością. Chyba serio potrzebuję kogoś bliskiego, kto postawiłby mnie do pionu jeśli chodzi o wpieprzanie się w dziwnej relacje, akcje, szczególnie te damsko-męskie.
Waże kilogram więc KURWA MAĆ. Oby to było spowodowane okresem który wkrótce.

tumblr_n9m8tfBse21sjzz3zo1_500.jpg
 

jakmasznaimie
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

destrukcyjnamilosc
 
Hmmmm.. co ja czuję? Dobre pytanie. Moje nastroje dosyć często się zmieniają. Popadam ze skrajności w skrajność. Od olbrzymiej euforii do mega depresji (ah te moje elokwentne określenia). Trochę jest to nieciekawe. Teoretycznie teraz nie mam się czym dołować. Z Panem Idealnym dosyć dobrze, ze znajomymi też, szykuje się parę okazji gdzie będę mogła wyjść ze znajomymi, studia w miarę ok (pozostały mi 2 zaliczenia plus esej), z rodzicami się dogaduję, dostałam PS3 (nakurwiam w heavy rain <3). Czemu się dołuję? Czemu się kaleczę z byle drobnostki.

tumblr_mzidznyhTJ1ry6flbo1_500.jpg


Ostatnio Pan Idealny udowadnia że nie jest Panem Idealnym. Był na imprezie i się nie odzywał przez 2h! Dobra wiem pisze jak głupia, zazdrosna laska, ALE było inaczej. Odzywał się a tak.. zamilkł i to wydało mi się dziwne. Znalazłam sobie coś na pocieszenie na szczęście i tego nie analizowałam i nic sobie nie zrobiłam. Jestem z tego powodu nawet z siebie dumna :D. Coraz częściej rozmyślam nad tym czy to na pewno przetrwa. Ja tego bardzo chce bo jest cudowny i daje mi ogromne wsparcie. Tylko boje się że go zmęczę swoimi humorami i wybierze łatwiejszą drogę w postaci kogoś lepszego ode mnie (o co nietrudno). No ale cóż pożyjemy zobaczymy. Powinnam przestać myśleć o tym co zdarzy się za chwilę i po prostu cieszyć się chwilą, ale ciągle jest ten paraliżujący strach. Czy ja mu nie ufam? Nie wiem. Ostatnio stwierdził że jeżeli nam nie wyjdzie będziemy mogli powrócić do tego co było przedtem tj. przyjaźni. Nie dałabym rady. Za bardzo go kocham.

pobrane (11).jpg


I nie zobaczę go przez tak długi czas. Tęsknie.

tumblr_mo1u49qdsx1s24p4ko1_400.gif
  • awatar MalaEndrfinka: Dobrze, że masz tego Pana Idealnego zazdroszczę. I fajnie, że nawet Ci się układa. Lubię takie 'życiowe' blogi, w sumie sama prowadzę takiego. Dodam do obs.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

destrukcyjnamilosc
 
27 kwiecień 2014
Znów mam zły humor. Jestem smutna i czuję to niemiłe uczucie w sobie. Jakby coś mówiło mi ,że jestem beznadziejna.. że powinnam wziąć żyletkę i siebie ukarać. Jutro on widzi się z „przyjaciółką”, która jak sam stwierdził jest śliczna. Czuję uczucie niepokoju i smutku. Boję się że może mnie dla niej zostawić, w końcu znają się dłużej i mieszkają bliżej. Boję się tego i to wpędza mnie w stany depresyjne i budzi TO uczucie. Z drugiej jednak strony czuję że powinien mnie zostawić bo nie zasługuję na kogoś takiego jak on. On jest zbyt idealny a ja… ja to ta najgorsza. Tak bardzo siebie nienawidzę. Jutro się okaże. Nie wiem jak mam się zachowywać. Pewnie każdy by stwierdził normalnie, ale czym jest normalność? Ja nie wiem. Cały czas czuję się dziwna, inna, obca. Cały czas robię coś czego nie powinnam bo jest to nietaktowne, a przynajmniej mnie się tak wydaje.  Jaka jestem beznadziejna. Jestem zazdrosna o faceta którego zdradziłam i boję się że go stracę. To oczywiste że go stracę w ten czy inny sposób.. jestem tego świadoma a mimo to tak cierpię.. dlaczego? Bo cały czas czekam na ten moment aż ból będzie maksymalny. Odkąd uświadomiłam sobie to że on widzi się jutro z nią to czuję się mega zestresowana. To takie dziwne. Chce i nie chce by mnie dla niej zostawił. Tak czy siak to i tak będzie moja wina.. czegokolwiek bym nie uczyniła. Coś w stylu „Króla Edypa”. Cała fabuła mojego życia zmierza do katastrofy głównego bohatera, czyli mnie.

tumblr_midxydxQwX1rwiv0vo1_400.jpg


Zrobię to znów dziś czy nie? Jeżeli zrobię to za parę dni gdy to zobaczy będzie pytał się przez co.. o ile mnie zobaczy. Tak bardzo bym nie chciała bo wiem że nie powinnam ale czuję że muszę.

tumblr_n2wet8gffW1s7sqmso1_400.jpg
 

itrytomoveon
 
dziwne to jest, nie kochać nikogo, chcę się w kimś zakochać, ale jak już przychodzi taka okazja, to się wycofuje, myśląc, że chce jeszcze szaleć. dziwna jestem.
 

itrytomoveon
 
podobasz mi się owszem, ale jedyne co mam w głowie, to rozkochać Cie w sobie, zobaczyć jak bardzo się starasz. może wtedy bym coś poczuła. póki co mam wrażenie, że straciłam człowieczeństwo, wyłączyłam emocje, uczucia, chcę tylko czuć satysfakcje.
  • awatar Berenica: Masz uczucia, masz człowieczeństwo. Masz chciwość. Chcesz mieć zamiast kochać.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

itrytomoveon
 
walentynki? no ciekawe, jest ktoś kogo zupełnie nie rozumiem, czy to może mnie przyciągać? weź bądź bardziej bezpośredni.
  • awatar Good Luck 98: Dokładnie ...
  • awatar D.N.A: a ja siebie sama nie rozumiem, jest facet który wydaje mi się, że oddał by wszystko, a ja po prostu się ku*wa chyba ich boje..
Pokaż wszystkie (2) ›
 

itrytomoveon
 
tumblr_mz8co33O1h1siwvsbo1_500.jpg


Myślałam, że to prawdziwa, szczęśliwa miłość, taka na bardzo długo, a może i do końca. Byłam zaślepiona, nie widziałam nic po za nim. Był całym moim światem. Przyzwyczaiłam się do tego po prostu, choć tak naprawdę już nie czułam tego co kiedyś, ale wciąż byłam szczęśliwa, wciąż był najważniejszy. Robiłam dla niego wszystko, byłam wstanie poświęcić wszystko. Wierzyłam w każde jego słowo. Błąd. Stało się coś co nagle mnie obudziło, zaczęłam czuć niepewność, chciałam to skończyć, choć sądziłam, że będę tego żałować. Gdy to zrobiłam bolało, lecz gdy dowiedziałam się `przespałem się z jakąś laską` w momencie, stał się niczym, nikim, zerem, nie istnieje. Czemu mnie to nie boli? Czemu nie cierpię? Czy to coś ze mną nie tak, czy naprawdę przez tyle czasu okłamywałam sama siebie, że go kocham? Bałam się samotności?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

marlenka707
 
Opowieść ta zaczyna się na cudownym niegdyś kontynencie, bardzo małym o niewielkiej liczbie ludności znanym dziś współczesnemu światu, jako Atlantyda. Jednak tylko około dwóch procent tak zwanych przez społeczeństwo zaginionego miasta „szczurów lądowych” potrafi uwierzyć w jego istnienie. Dlaczego Atlanta jest taka wyjątkowa? Otóż, dlatego, że zamieszkana była już za czasów dinosaurów. Mówiąc o Atlantydzie mamy na myśli dobrze rozwijające się miejsce, w którym nauka i sztuka były na wysokim poziomie, to oczywiście prawda. My, jako wynalazcę żarówki znamy Edisona, tym czasem lud Atlantydy posiadał prąd i potrafił pozyskiwać energię elektryczną zanim my ludzie, można powiedzieć, że innego gatunku zdążyliśmy powstać. Miasto to przyłączone kiedyś było do dzisiejszej Ameryki północnej, jednak pod skutkiem wybuchu wielkiego meteorytu, który zgładzi drapieżne gady ląd odłączył się od reszty kontynentu i za sprawą ruchu płyt tektonicznych przemieścił się do okręgu nazwanego Trójkątem bermudzkim. Większość tez na temat Atlantydy mówi o wybuchu, który, zatopił ląd, lecz ty drogi czytelniku nie daj się temu zwieść.
Wracając do opowiastki w tym właśnie mieście do niedawna rządził mądry i sprawiedliwy król o wdzięcznym imieniu X. Niestety około miesiąc temu X zmarł, a tron przejął jego najstarszy, nikczemny syn Y. W państwie nie było by tak źle gdyby nie panowała w nim monarchia absolutna.
-Ojcze, czym jest monarchia absolutna- zapytał kiedyś syn Y-ka Mel.
-To znaczy, że kiedyś tatuś będzie mógł rządzić całą Atlantydą synu, a gdy ja umrę ty przejmiesz władzę.
-Rozumiem- pokiwał głową chłopiec, po czym spojrzał w pozbawione wyrazu oczy swego taty- Ale jak powinno się rządzić, boje się, że jak przyjdzie mi zasiąść na tronie postąpię wbrew twej woli i zrobię jakiś błąd.
-Wiedz synu, rządź tak by brać jak najwięcej, a dawać jak najmniej- uśmiechnął się do dziecka.
-Rozumiem- odpowiedział malec.
I od tej pory syn Y-ka wychowywał się w przekonaniu, że jeśli coś jest mało opłacalne dla niego nie do radości innym. Niszcz, albo zostaniesz zniszczony takie było ulubione powiedzenie naszego przyszłego władcy, ale czy faktycznie trzeba niszczyć wszystko, co stanie ci na drodze? Myśli te od dawna napawały młodego księcia lękiem, ale z czasem przywykł on do tego uczucie zimna w swoim sercu. Z wiekiem młodzieniec tracił coraz więcej uczuć. Czym jest miłość, przyjaźń? Czym jest ból i trwoga, a czym radość? Książe stał się po prostu żywym trupem zamkniętym w swoim własnym świecie, jednak drążył swoje przekonania i nie pozwalał sobą manipulować, w walce również był niezmierzony, a pewność siebie dodawała mu odwagi. Jednak nie tylko to skłaniało Mela do tak wysokiej samooceny tylko w jego rodzinie dziedziczne były pewne nadprzyrodzone moce, które znacznie ułatwiały walkę. Zdolność ta była dość „nietypowa” umożliwiała wchłanianie każdej zmarłej duszy im więcej dusz wchłonie Mel tym będzie silniejszy, możliwe nawet, że w pojedynkę pokonałby wrogie wojska, ale co to za zabawa, kiedy nie ma, z kim walczyć?
Pewnego razu Książe pod wpływem nudy i rutyny postanowił udać się na wyprawę, by odkrywać lądy poza obszarem trójkąta. Młodzieniec narażony na stres przez przygotowania do drogi za radą swego wiernego pachołka wybrał się na samotny spacer po wielkich zalesionych obszarach Atlantydy. Wyciągając z kieszeni dżinsów ich wersję mp3 i zakładając na uszy słuchawki zboczył z wyznaczonego znaku. Niestety rozkojarzony włączoną na ful muzyką klasyczną stracił orientację w terenie i zabłądził. „Cudownemu” Melowi dopiero po kilku godzinach udało się dotrzeć do czegoś na kształt polany( my uznalibyśmy to za znaki kosmitów wypalone w zbożu). Zmęczony zbyt długo trwającą przechadzką przysiadł na kamieniu i zakładając nogę na nogę zaczął obmyślać jeden ze swoich diabolicznych planów podboju ziemi, a wszystkich miał chyba ze dwadzieścia. Poczuwszy ukłucie w plecach chłopak odwrócił się i znieruchomiał na widok niezbyt przystojnego mężczyzny. Uwagę od jego złych walorów odciągała jedna wielka brew, koło której rozpościerał się pryszcz.
-Kazik, a nie mówiłem, że na tej wyspie obrobimy się, co nie miara- powiedział zachrypniętym głosem „brew” do filiżanki spoczywającej na jego ramieniu.
Naprawdę dziwny mężczyzna, który gada do filiżanki wyciągnął z pochwy sporej okazałości miecz i przyłoży księciu do gardła.
-Powiedz młody. Jaki tu macie współczynnik przyrostu naturalnego?- zapytawszy docisnął chłopaka do drzewa.
-Współczynnik, czego?- zdziwił się Książe przesypiający wszystkie lekcje WOSPOTB (wiedzy o społeczeństwie poza okręgiem trójkąta bermudzkiego)
-Dużo bachorów wam się rodzi- usłyszał kolejny głos, spojrzawszy na naczynie nadal znajdujące się w tym samym miejscu dostrzegł niebieską rybeńkę, która zdecydowanie mówiła do niego.
-No raczej sporo- odparł zszokowany, ale nie takich ludzi już się widywało.
-Będziesz walczyć, czy chcesz umrzeć od razu bezboleśnie(tu brew kłamie)?
-Oczywiście, że cię rozwalę!- oburzył się Książe.
-Daj mi wszystko, co masz, a może cię oszczędzę(kolejne kłamstwo)
Książe wyjął swoje dwa noże kunai na znak, iż nie ma zamiaru się poddać. Miał nadprzyrodzoną moc, więc był pewny swego. Przywołał kilka pochłoniętych dusz i ruszył z prędkością światła w stronę przeciwnika, lecz ten we wręcz rekordowym tempie zrobił genialny unik.
-Co. To niemożliwe, żeby normalny człowiek…- wrzeszczał oburzony.
-Jestem taki ja ty!- zawołał wesoło brew- Chyba nie myślałeś, że jesteś wyjątkiem?
Młodzieniec odpowiedział albowiem nie orientował się w sytuacji.
Ten od filiżanki miał już zadać ostateczny cios, gdy na polane wbiegł malutki blond chłopiec, który dobiegając do napastnika przytulił go mocno i z miną, która mogła zmiękczyć każdego rzekł.
-Mistrzyni nie będzie zadowolona z twojego zachowania, czyżbyś chciał zginąć?
-Wybacz Q poniosło mnie- odpowiedział drapiąc się za uchem.
-Zaprowadzimy go do mistrzyni C. Proszę!!- uśmiechał się malec.
-To dobry pomysł- zgodził się C ówcześnie nazywany brwią.
I tak nasi bohaterowie ruszyli w stronę kwatery głównej mistrzyni, której imię nie jest znane nikomu. Nie musieli iść zbyt daleko, zaraz za polaną znajdowała się następna dość mała wolna przestrzeń. Nad rwącą rzeczką rozbito mnóstwo namiotów i kręciło się tam, co niemiara brzydali. C i Q razem z Kazikiem niebieską rybką prowadzili księcia w stronę niczym niewyróżniającej się kwatery. Malec wszedł pewnym krokiem do namiotu swojej pani i powiedział.
-Mamy intruza- a po chwili dodał- Gdzie jest mój króliczek?
-Zostawiłeś go na środku obozowiska, więc kazałam zanieść go do twojego namiotu- Książe usłyszał serdeczny dziewczęcy głos- I co w związku z intruzem?
-Przyprowadziliśmy go do ciebie- zawołał Q.
Pakę sekund później z namiotu wypełzły dwie postacie. Poznanego już przez księcia blondasa i młodej dość atrakcyjnej dziewczyny. Mistrzyni spojrzała na jeńca i pukając się w czoło zwróciła się do brwi.
-Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, kto to jest?- zaczęła.
-Nie mam pojęcie- odparł chłop.
Dziewczyna klnąc pod nosem ponownie spojrzała na księcia.
-I, co my z nim zrobimy?- wtrącił się malec.
Do towarzystwa dołączyła także dziewczynka ze względu na podobieństwo przyszły władca uznał ją za siostrę blondasa.
-Mogę go przebrać w sukienkę?- ożywiła się dziewczynka.
-Nie ma mowy- odparł jej brat- uczynię z niego swojego służącego.
Mistrzyni nie zwracając uwagi na sprzeczające się dzieci, myślała o tym, co może zrobić z niesforną zdobyczą. Nie wyglądała na zadowoloną, lecz po chwili zwróciła się do C.
-Najlepiej byłoby gdybyś go od raz zabił, ten koleś przysporzy nam wielu kłopotów.
-Pani mogę go zabić teraz- uśmiechnął się barbarzyńca.
-Nie, gdybym chciała martwego księcia Atlantydy już dawno bym go zabiła.
Barbarzyńcy oszołomieni prawdziwą tożsamością intruza znieruchomieli, każdy miał swoją sugestię i pragnął podzielić się nią z mistrzynią.
-Cicho- wrzasnęła w końcu- Już postanowiłam. Zabierzemy go ze sobą!
-Mogę coś powiedzieć- odezwał się w końcu pojmany młodzieniec.
-Proszę- zgodziła się dziewczyna.
-Jutro miałem wyruszyć na wyprawę, więc może jednak mnie puścicie?
-Naprawdę?- zapytała.
-Tak.
-No to będziesz musiał zmienić plany.
Następne dwa tygodnie bohaterowie spędzili na morzu wszyscy bawili się znakomicie z wyjątkiem księcia, który w ciągu trzech dni dwadzieścia pięć razy próbował skoczyć za burtę. W końcu uznano, że dla jego własnego bezpieczeństwa zostanie on zamknięty pod pokładem. Do uszu chłopaka dochodziły wesołe okrzyki i pieśni z górnego pokładu. Kim oni tak w ogóle są?  Jacyś odkrywcy, a może piraci? Zastanawiał się Mel, bo odkąd opuścił wyspę nikt nie nazwał go księciem, Melem zresztą też nie, ale to lepsze niż jeniec.
Na górze mistrzyni rozmyślała o dziwnym zachowaniu pojmanego mieszkańca Atlantydy i myślała o tym jak ona zachowałaby się na jego miejscu. W końcu postanowiła, że postąpi nie jak bezduszny przywódca bandy barnów, ale jak istota posiadająca uczucia.
-Zawracamy, płyniemy odstawić księcia na miejsce i zmywamy się z tego dziwacznego miasta raz na zawsze.
-Ale pani jesteś pewna?- dopytywał się brew.
-Wykonuj rozkazy i o nic nie pytaj jasne?
Dziewczyna ruszyła pod pokład by przekazać dobre wieści Melowi. Statek huśtał się na wszystkie strony, a woda w małych ilościach lądowała na pokładzie. Jak można tego nie kochać? myślała. Czy istnieje coś przyjemniejszego niż szum fal obijających się o twój statek, czy istnieje przyjemniejszy zapach niż morskie powietrze? Nagle zza pleców dziewczyny niczym strzał wyskoczył Mel chcąc zadać jej cios i wydostać się z tej łajby nie zauważył, że ona także w dłoni trzyma broń. Uchyliła się przed ciosem i jednym ruchem powaliła napastnika na ziemię.
-Teraz rozumiem, dlaczego wybrali kobietę na kapitana- zaśmiał się.
-Czy ty pragniesz mnie sprowokować?- zapytała- A z resztą nie ważne. W najbliższym czasie odstawimy cię do domu.
-Co cię nakłoniło do zmiany zdania?- spytał z wyższością, wiedząc, że po raz kolejny wygrał.
-Pomyślałam o tym, co ja bym zrobiła na twoim miejscu- odparła.
Chłopak niewzruszony dobrodusznością dziewczyny próbował wyjść na górny pokład.
-A, dokąd ty się wybierasz?- zapytał C spotkany po drodze.
-Wracam do domu, chcę wyjść na pokład, aby być świadkiem mojego triumfu- uśmiechnął się i trącając ramieniem barczystego mężczyznę ruszył ku drzwiom.
C spojrzał na mistrzynię, która wręcz trzęsła się ze złości.
-Czy wszystko w porządku, pani?
-Ten chłopak naprawdę nie ma serca- wbiła nóż w ścianę powtarzając ten ruch kilkakrotnie- To największy ignorant, jakiego znam!
-Ależ, pani skoro jest taki natrętny może lepiej się go pozbyć?- zaproponował- Rozmawiałem na ten temat z Kazikiem. On również jest tego zdania.
-Człowiek na zawsze pozostanie człowiekiem nawet, jeśli przybierze postać diabła- uśmiechnęła się się- W końcu ja nie jestem od niego lepsza. Czyż nie!
-Pani ma coś, czego temu chłopcu brak, a tym czymś jest współczucie- po wypowiedzeniu tych słów również opuścił pomieszczenie.
Dziewczyna zmęczona rozmyślaniem nad dalszymi losami jej okrętu postanowiła udać się na krótki spoczynek. Miała piękny sen Dotyczący powrotu do domu. Niestety już po krótkiej chwili została obudzona przez Q.
-Co się stało?- zapytała.
-Sztorm!- powiedział zaniepokojony- Za chwile nas zaleje!
Układając sobie wszystko w głowie wybiegła na zewnątrz gdzie załoga ze wszystkich sił starała się uchronić statek przed zatonięciem. Zdenerwowana zaczęła wykrzykiwać rozkazy i wszystko byłoby dobrze gdyby nie książę plon tający się pod nogami.
-Na, co czekasz wracaj pod pokład, już!- krzyczała w jego kierunku.
Chłopak pewnie wykonałby polecenie, aczkolwiek w chwili jego wydania piorun uderzył w maszt wiszący nad jego głową. Strach sparaliżował Mela, który w tej chwili był niezdolny do niczego. Z ruchu jego ust mistrzyni wyczytała jedynie niemą prośbę o pomoc i na nic nie czekając rzuciła się w stronę zagrożenia. Nie ważne, że był najbardziej irytującą osobą na świecie to jednak człowiek! Delikatnie odepchnęła chłopaka, a sama przyjęła na siebie cios zadany przez maszt przygniatający ją do ziemi tuż u stup księcia. Ten nie wiedząc, co się dziej próbował pomóc nieprzytomnej dziewczynie jednak nie dał rady. Kilka minut później sztorm ustał, a biedną mistrzynię uwolniono z potrzasku. Było jednak już za późno, zginęła od razu. Mel pierwszy raz od lat uronił łzy, gdyby to jeszcze było to kilka łez dałoby się zrozumieć. On jednak wylał ich tyle, że wystarczyłaby to, aby nadrobić stracone lata. Do chłopca zaczęły napływać różne zmieszane uczucia. Znów rozumiał jak to jest odczuwać ból. Czuł smutek, jakiego jeszcze nigdy nie doświadczył, a najgorsze było to, że kompletnie nie rozumiał postępowania dziewczyny. Jak ktoś mógł poświęcić się dla kogoś takiego jak jego osoba!
       Z rozmyślań wyrwał go C, który wyjąwszy z kieszeni list zaczął go cytować. Na nagłówku znajdowała się długa linijka tekstu, a brzmiała ona „w wypadku gdybym zginęła”. Brew czytał właśnie ostatnią wolę mistrzyni. W końcu przeszedł do ostatniego akapitu.
-„Me ciało do morza może wrzucić jedynie ten, który był obecny w chwili śmierci… czas abyście wreszcie poznali me prawdziwe imię, a nazywałam się Matsu Mitsuyama… a teraz przyszła pora, aby was pożegnać…”
Melowi kazano podnieść ciało kobiety i wrzucić je do wody. Tak naprawdę wszystkie ruchy wykonywał automatycznie. Udało mu się wykonać polecenie.
-No młody, niedługo wrócisz do domu. Ja bym się nigdy nie poświęcił dla takiego sku*wiela jak ty.
I kto powiedział, że wszystkie opowieści miłosne kończą się szczęśliwie zanim jeszcze dobrze się nie rozpoczną?
 

tymbaarkowaa
 
t y m b a r k o w a:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

karmelowaja
 
Dzisiaj jak obiecałam pytania, które mi zadawaliście pod tamtą notką. Muszę Wam tylko powiedzieć, że się załamałam. Myślałam, że jak piszę już prawie ostatni wpis to będziecie pytać się o zainteresowania, hobby itp. A wy takie rzeczy pisaliście, że szok. Po co piszecie " nie odchodź " jeżeli i tak to w niczym nie pomoże? No dobra, ale jeżeli naprawdę chcecie, żebym odpowiedziała na e pytania to to zrobię.
1. Nie usuwaj bloga??? ( było napisane przez ó, ale zmieniłam na poprawne :P )
ILE RAZY MAM WAM MÓWIĆ, ŻE NIE USUWAM BLOGA!!!  
2.wiesz jak się nazywa taka MH która ma taki ogon jest niebieska ma różowy strój i chyba jest córką potwora z lochness (nie wiem jak to się pisze)
Mówiłam to już Wam ze *100 razy*, że nie interesuje się już MH!
3.Podasz link blog na blogspocie?
Jak już mówiłam zakładam bloga na Blogspocie dopiero kiedy wyzdrowieję, ale chyba tak dokładniej to w sobotę :) Nie, nie podam linka :P ( Tobie Róża oczywiście dam, ale na priv xd )
4.Dlaczego Odchodzisz.?
Wszystko we wpisie "BARDZO Ważna Informacja"
5. Fajny avek ;*(to ty?)
Nie, wzięłam to zdjęcie ze strony weheartit.com

Super pytania, prawda? -.- Chciałam Wam tylko powiedzieć, że *uważacie się za moje "czytelniczki", ale to nieprawda. Jakbyście naprawdę czytały mój blog wiedziałybyście dlaczego odchodzę z pingera itp.*
Dzisiaj będzie jeszcze jeden wpis, a jutro kończący mojego bloga.
Może kiedyś tu jeszcze wrócę, ale wątpię. Na pewno czasami będę tu zaglądać, ale pewnie raz na tydzień. Papa.
  • awatar Szpinak: Chodziło, czy jak już założysz to podasz link. Nie będziesz czytać już blogów, które zasługują na to, choć są na pingerze?
  • awatar KarmelowaJa: @taranka: Jasne, że będę :) Ale pewnie nie będę się logować ;)
  • awatar Szpinak: Odp. na pierwsze moje zdanie jeszcze xd
Pokaż wszystkie (6) ›
 

karmelowaja
 
Hej!
W poprzednim wpisie było sporo komentarzy, ale jednak chciałam coś wyjaśnić. *NIE USUWAM BLOGA!* Kiedy to do was dotrze? Przecież nie pisałam, że usuwam tylko o-d-c-h-o-d-z-ę! Tak trudno pojąć??
Dzisiaj miałam badanie krwi i musiałam wstać o 6.30. Ehh... jeszcze do tego cholernie bolało. Ogólnie dzisiaj źle się czuję.
To jest już jeden z ostatnich wpisów na tym blogu, więc stwierdziłam, że zrobię coś takiego dosyć innego. *PISZCIE W KOMENTARZACH WSZELKIE PYTANIA DO MNIE, MOGĄ BYĆ PRZERÓŻNE. W NASTĘPNYM WPISIE NA NIE ODPOWIEM*
Dobra życzę miłego pytania. Pa
  • awatar Lalki to mój świat: po pierwsze nie usówaj bloga ???? i pytanie :wiesz jak się nazywa taka MH która ma taki ogon jest niebieska ma różowy strój i chyba jest córką potwora z lochness (nie wiem jak to się pisze)
  • awatar Lalki to mój świat: @monster high blog: i nie odchodź
  • awatar Szpinak: Podasz link blog na blogspocie?
Pokaż wszystkie (8) ›
 

jamniczek-pl
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

jamniczek-pl
 
"Jajajaja" oraz "jajajajajaja".

Coraz bardziej zaciskałam uzębienie i zachodziłam w głowę, ale nic nie wspominałam.

Kiedy po raz kolejny (nie liczę) na FB zobaczyłam wpis "jajajajajaja" powiedziałam sobie: albo we mnie rzucą jajajajami albo mi wyjaśnią, o co chodzi.

Pewnie wszyscy wiedzą a ja, jak to zwykle bywa, dowiaduję się ostatnia.

Po hiszpańsku "jajajajaja" to nic innego jak "hahahahaha".

Napisała mi o tym osoba, z tego co pamiętam, nie hiszpańskojęzyczna.

PS Mam nową tapetę w telefonie ale nie mogę zrobić zdjęcia telefonu telefonowi. Jajaja.
  • awatar marla.: wkurza mnie jak na lekcjach francuskiego kobieta zamiast ćśśśś robi szt. tak mi się skojarzyło.
  • awatar NearDark: :d :D znaczy jajajajaja :D :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jasmin84
 
Jasmin84: Miłość a rodzina.
Napewno wielu z was powie, że rodzina partnera jest bardzo wazna, trzeba ją szanowac, lubić, tolerować. Ale jakoś nie mogę znieść dziewczyny brata Anioła. Jego brat i jego panna działają mi na nerwy, widze ich z daleka i już mnie wkurwiają. Zastanawiam się co takiego jest, zwłaszcza w tej dziewczynie że juz sama myśl o niej doprowadza mie do ciśnienia.
Fakt, ma przesłodzone uosobienie, taka bląd panienka księzniczka z irytujacym smiechem a to chyba nie jest powód do jakiś wkurwów. Zastanawiam się, zastanawiam, zastanawiam... i nic mi nie przychozi do główy.
A On? zamiast o tym ze mną pogadać, chociazby udac ze cieszy go, że z nim o tym rozmawiam, że unikam kontaktu z bratem Anioła i jego panną po to żeby nie zepsuć ich relacji złośći się na mnie
łeee, zawsze musi być coś nie tak? :/

aktualizacja: no to zesmy sie poklocili
  • awatar Goshia: No to nie masz wyjścia, musisz ich polubić, albo chociaż udawaj. Pogodzicie się.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów