Wpisy oznaczone tagiem "nowe znajomości" (9)  

suprincesa
 
Dobry wieczór. =)

Wczoraj razem z Agatą, *Pawłem i resztą grupy pojechaliśmy na XIX już Spotkanie Młodych #Lednica2000
Wyjazd - 7:30. Na miejsce dojechaliśmy koło 11:30.
Na wejściu dostaliśmy 'gadżety', czyli kadzidła, książki, śpiewniki i świeczki.
Całą grupą rozłożyliśmy się w #sektorzeD, a potem razem
z Agą i Pawłem poszliśmy po kilka pamiątek.
Nie zabrakło oczywiście spotkania #Fejsbukowiczów <3
Poznałam wspaniałych ludzi!
1504937_913688062020676_3127757951569018132_n.jpg


IMG_20150606_145523.jpg


Jednak Lednica to nie tylko nowe znajomości, były również śpiewy, tańce i modlitwy.
Msza Święta w tym roku była wyjątkowo piękna.
Przy cudownym zachodzie słońca
IMG_20150606_190951.jpg


Co do pogody ..
Było cieplutko, ale jednak zbyt cieplutko ..
W czasie Mszy Świętej dało o sobie znać moje chodzenie bez nakrycia głowy przez cały dzień.
I tutaj chciałabym #podziękować wszystkim osobom z grupy, którzy mi pomogli. <3

Wszystko, co dobre, szybko się kończy .
I już o 23 opuściliśmy Pola Lednickie i ruszyliśmy do domu.

Mam nadzieję, że za rok również będę mogła jechać i spotkać się z kolejną grupą takich niesamowitych ludzi ! <3

___________
*Paweł
Kolejny z grupy #Przyjaciół <3
Młodszy o dwa lata?
Nie odczuwam tego w żadnej sytuacji.
___________


Dobrrej nocy Kochani !
 

suprincesa
 
Dobry wieczór.
Obiecałam, że wieczorem dodam coś jeszcze na bloga, a więc..
  Jak pisałam wcześniej, jest u mnie Aga,
i już jutro, już o 7:30
jedziemy na
XIX Spotkanie Młodych #Lednica2000

Będzie to mój czwarty już raz-a Agaty drugi- kiedy odwiedzimy Pola Lednickie.

Lednica to nie tylko modlitwy, ale również śpiewy, tańce i nowe znajomości. <3

A może ktoś z Was również jeździł bądź jedzie na Lednicę?

IMG_20150605_153819.jpg


W niedzielę oczywiście kolejna notka na temat Spotkania. =)

Dobrrej nocy Kochani!
  • awatar OnlineGirl~Roxi: Ja nie jade :(
  • awatar SuPrincesa: @OnlineGirl~Roxi: Jejj. Szkoda. Ale może za rok się uda ! :) Zapraszam w niedzielę do poczytania relacji i obejrzenia zdjęć =)
  • awatar Fantástico Ola ✔: ja niestety nie jadę...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

naswoim
 
Wpis tylko dla znajomych
Zagubiona mama:

Wpis tylko dla znajomych

 

imvu-world
 
Nowość na imvu! Get Matched ma być nowym sposobem na poznawanie nowych znajomych.
Opcja ta jest dostępna w najnowszej wersji imvu.
1.jpg

Po kliknięciu w zakładkę pokazuje nam się takie okienko jak poniżej.
2.jpg

"View my profile" jeśli chcemy zobaczyć czy uzupełnić własny profil.
"Got it" Jeśli mamy już gotowy własny profil i chcemy przejrzeć profile innych.


Opcja pierwsza:
3.jpg

Ten profil możemy dodatkowo wzbogacić o 4 zdjęcia i jakiś krótki opis o sobie.

4.jpg

Ikonka ludzików to ustawienia. Możemy tu zobaczyć swój profil, ustawić płeć, wiek lub status osób z jakimi możemy "grać", albo zobaczyć Tych, którzy polubili nasz profil. Odeśle nas wtedy do skrzynki pocztowej w której powstała dodatkowa zakładka "MATCHES".

5.jpg


Opcja druga:
to nic innego jak profile innych użytkowników. Istotne tutaj są 2 przyciski za pomącą których pomijamy dana osobą albo dajemy jej lajka i tym samym informujemy o swoim istnieniu.

6.jpg
 

blaackrainbow
 

Cześć miśki pyśki  :*
Więc jutro szkoła ;-;

#1 Podsumowanie wakacji :
- duuuuuużo wyjazdów
- duuuuuużo alkoholu,fajek itp itd
- nowe znajomości
- nowe zauroczenie *-* boskie chodzące cudo
- zawód miłosny
- zakupy
- duuuuuużo wstydu i upokorzenia z mojej strony xD.

#2 Nowa szkoła :
- wczesne wstawanie
- duuuuuużo nauki
- nowe znajomości
I to chyba tyle do tego podpunktu xD.

#3 Narzenie :
- '' Mamo ja nie chcę do szkoły ''
- '' Tato podwieziesz mnie do szkoły ''
- '' Tato ja się zgubie ''
- '' Mamo ale ja mam daleko do szkoły ''
Także tego było tego więcej przez ostatnie trzy dni xD.

#4 Życzenie powodzeni :
Więc życzę wszystkim rozpoczynającym uczniom  jutro rok szkolny : wagarów ( musiałam noo xD) , spoczko nauczycieli, nowych znajomości , a przede wszystkim zero spóźnień :* :)

#5 Muzyka :
-


-




~  BlaackRainbow <3
 

laska-nebeska
 
-Co?! Co ty chcesz jej podać?! – Teraz to ona mnie przerażała.
- Jak to co. Środki na przeczyszczenie.
- hahahahhahaha. Dobre! Xd A jak ty masz zamiar to zrobić?
- W poniedziałek jest występ na rozpoczęcie roku. Ona gra w nim jedną z głównych ról. A podać jej to to nie będzie problem. Rozpuścimy to w butelce z jej ulubionym napojem i po kłopocie.
- Dobra. To ja już lecę. Zajrzę może do apteki i kupie te leki.
- Okey to do jutra pa.
- Pa. – I już mnie nie było. Nie miałam ochoty teraz z nikim gadać. Chciałam zostać sama…sama ze swoimi myślami. Nie wiem czemu ale miałam doła. Nie chciało mi się żyć. Chciałam zacząć płakać choć zupełnie nie rozumiałam dlaczego. Po chwili nie wytrzymałam i poczułam pierwszą łzę na moim policzku. Na dworze nie było zbytniego tłumu dlatego też nie starałam się powstrzymywać wypływających ze mnie emocji. Doszłam do przystanku i niewiele myśląc siadłam na ławeczce. Zabrzęczał mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam, że dzwoni Anita – dziewczyna z poprzedniej szkoły z którą nie miałam wcześniej dobrych kontaktów i szczerze nigdy nie chciałam mieć. Szybko przetarłam oczy i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Halo? – Powiedziałam bez większego entuzjazmu.
- Marta? Jak dobrze cię słyszeć. Co tam u ciebie? – Co jej odbiło?! Dobrze mnie słyszeć?! Pożałowałam, że odebrałam ten telefon.
- Hej. U mnie świetnie. – Skłamałam. – A u ciebie?
- No widzisz u mnie nie jest tak świetnie…wiesz, że wszyscy się o ciebie pytają?
- Jak to? Pytają się o mnie?! Niemożliwe.
- no tak. Cały czas słyszę pytania: „Gdzie jest Marta?” , „Brakuje mi tej wesołej buźki.”, „Gdzie ona się podziała?!” No i faktycznie gdzieś ty jest?! . – Fakt faktem że nikt absolutnie nikt nie wiedział nawet Anita, że się przeprowadziłam na drugi koniec kraju. Nie chciałam tego robić, bo ludzie byliby dla mnie fałszywie mili. Nie chciałam tego…nie chciałam też pokazać jak bardzo będę tęsknie za tym miejscem. Byłam tu od niedawna a już mi brakowało starego domku. Miałam ochotę znów wybuchnąć płaczem ale powstrzymałam się i po dłuższej chwili milczenia wreszcie się odezwałam.
- Bo widzisz…ja się przeprowadziłam.
- CO?! Niby gdzie?! Jakim cudem nikt nic nie wie?! A twój chłopak?! On też o niczym nie wie?!
- Po pierwsze BYŁY chłopak, po drugie nikt o niczym nie wie nawet on.
- Jak to możliwe?! Dobra zadzwonię później, bo muszę kończyć. Pa.
- Pa. – Zrobiło się zimno, a rozmowa z nią sprawiła że czułam się jeszcze gorzej. Resztkami sił broniłam się by nie uronić choć jednej łzy. Postanowiłam już iść dalej do apteki zanim zamkną mi ją przed nosem. Zdążyłam w ostatniej chwili.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Poproszę coś na przeczyszczenie.
- Lek ma być łagodny czy też nie?
- Nie.– A co mi tam należało jej się.
- Proszę. Płaci pani 4.50.  – Na szczęście akurat miałam dokładnie tyle kasy przy sobie. Wręczyłam ją aptekarzowi i zabrałam co moje.
- Dowidzenia.
- Dowidzenia. – No to najważniejsze już mamy. Jeszcze tylko ten jej ulubiony sok i po sprawie. A więc teraz powrót do domu. Nie chciało mi się tam iść – do mojego nowego domu, nowego pokoju…to wszystko było dla mnie takie dziwne. Jakby wcale nie moje.   Całe szczęście, że 1 września w tym roku przypadał w piątek. Oznaczało to, ze mam jeszcze cały weekend. Wreszcie dotarłam do domku. Przekręciłam kluczyk w drzwiach wejściowych i  weszłam do środka. Nie wiem czemu ale wydawało mi się, że ktoś mi się przyglądał. Ja tak mam. Wyczuwam czyjś wzrok na sobie. Czuje wtedy przechodzące po każdym zakamarku mojego ciała zimne, a czasem nawet lodowate dreszcze. Nic przyjemnego. Jeszcze się w tym domeczku gubiłam i zamiast do swojego pokoju trafiłam do łazienki.
- No skoro już tu jestem to załatwię swoje potrzeby, w końcu później mogę jej na czas nie znaleźć. – Powiedziałam sama do siebie. To chyba z przyzwyczajenia. Jak miałam psa to zawsze mówiłam do niego niezależnie gdzie był, bo wiedziałam, że mnie słyszy. Brakuje mi go. Brakuje mi mojego monologu, którego do niego wypowiadałam, a on w odpowiedzi lizał moje nogi. Po dłuższej chwili znalazłam swój pokój. Był na 2 piętrze. Trafiło mi się chyba największe pomieszczenie jakie znajdowało się w tym domu. Nie wiem czemu ale przypominał mi strych. Może to był strych, bo zajmował praktycznie całe dostępne tu miejsce. Jedyne co tak się jeszcze znajdowało to malutkie pomieszczenie, które nie miało jeszcze przypisanego zastosowania. Postanowiłam, że zrobię sobie plan domu. Przynajmniej na czas póki się nie oswoję z tym wszystkim. Za to doskonale wiedziałam co i gdzie znajduje się w moim pokoju. Tak więc bez żadnego trudu znalazłam półkę w której miałam swoje leki. Jedne na ból głowy, inne na coś zupełnie innego. Schowałam tam nowo zakupioną rzecz i włączyłam komputer. Pierwsze co zrobiłam to weszłam na facebooka. To już była taka rutyna…moje przyzwyczajenie, którego za nic w świecie nie potrafiłam się wyzbyć. Miałam jedno powiadomienie i ku mojemu zaskoczeniu 10 wiadomości. Otworzyłam każdą po kolei i prawie w każdej była taka sama treść. „Gdzie jesteś?” , „Co się z tobą dzieje?” , „Czemu się nie odzywasz?” . Nie miałam ochoty odpisywać więc tego nie zrobiłam. Ostatnia wiadomość była od Łukasza – mojego byłego. O dziwo nieco różniła się od całej reszty. Pytał się gdzie jestem, bo Anita już mu powiedziała, że się przeprowadziłam. Że mam mu podać adres. Że za mną tęskni. Że chce do mnie wrócić. Niech nawet na to nie liczy. Wiedziałam, że Anita to papla i pewnie już niedługo cała reszta też się dowie że wyjechałam. A Łukasz…to on ze mną zarwał, a ja go naprawdę kochałam. Mimo tych naszych ciągłych sprzeczek moje serce należało wciąż do niego. Ale koniec z tym. Już nigdy nie  pozwolę się tak skrzywdzić. No więc napisałam mu to co od dawna chciałam mu powiedzieć a mianowicie 2 słowa : „Wal się”.  Mimo iż zerwaliśmy ponad pół roku temu -ja nadal jakąś cząstka siebie bardzo to przeżywam. Może nie powinnam, ale zwalałam wszystko na moją urodę. Przecież jak bym była ładniejsza to na pewno by ze mną był. I na pewno byśmy się nie przeprowadzili. Bo de fakto  przeprowadziliśmy się z mojego powodu. Gdyby nie to moje przeżywanie wszystkich spraw z nim i z całą resztą ludzi…(ludzi, nie znajomych, bo nie można nazwać tak choć jednej osoby, którą tam poznałam) to nigdy nie było by nawet o tym mowy.  Godzina była już późna, a moich rodziców ciągle nie było…powariowali z tą ich nową pracą czy co?! Na wszelki wypadek poszłam sprawdzić czy przypadkiem nigdzie ich nie ma. Po długich męczarniach poszukiwań znalazłam salon. Oświeciłam światło i zobaczyłam moich rodziców ubranych jak klauni, wykrzykujących „Niespodzianka!” .
- Jak miło. A z jakiej to okazji?!
-No jak to jakiej?! To był twój pierwszy dzień w nowej szkole! Opowiadaj jak było. – Powiedziała jednym tchem mama.
- No spoko. Długo czekaliście?
- Szczerze? Myśleliśmy, że chyba do rana tu zostaniemy niż  z własnej woli przyjdziesz do tego pomieszczenia, ale jak zaczęłaś szukać salonu to nasze myślenie się zmieniło. – Powiedział tata.
- Tak? Na jakie?
- No wtedy to już myśleliśmy, że prędzej umrzemy niż ty ten salon znajdziesz… - Dopowiedziała mama.
-Ha ha ha bardzo śmieszne. Czy wy wiecie jakie to skomplikowane?! Kurcze! To jakaś masakra. Idę sobie do pokoju, a tu łazienka. Musze chyba dostać plan domu. – Widziałam po minach rodziców, że z każdym kolejnym słowem coraz bardziej ich bawię. Fajnie, że chociaż oni mięli dobry humor. Popatrzyłam na zegarek. Było mocno po północy.
- Wiecie co ja ide spać.
- Dobra, a masz na jutro jakieś plany?
- Chyba spotkam się z Natalią.
- Nowa koleżanka? Fajna jest? I czy jest ten no wiesz… - Ach… ta moja mama jak zawsze ciekawska.
- Jest super. I jak już musisz wiedzieć to nie ćpa, nie pije, nie pali, nie przeklina…mam mówić jeszcze?!
- Nie nie nie, już mi wystarczy. Jestem pewna, że ją polubię.
- To dobrze. Dobranoc.
- Dobranoc kochanie.- Ech… czyli już do rana mam spokój. Poszłam do łazienki. Umyłam się i zrobiłam to co tam jest konieczne. Po 20 minutach byłam gotowa do spania. Weszłam do pokoju, zamknęłam za sobą drzwi, otwarłam okno i wyłączyłam komputer. No to teraz już na pewno mogę spokojnie kłaść się do łóżka. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Już po chwili zaczęły mnie nawiedzać różne myśli. Co by było gdybyśmy się nie przeprowadzili? W sumie to nie wiem co by było lepsze. Sądzę, że jednak dobrze, że tu jesteśmy. Dobrze, że zostawiłam ta całą złość, żal, nienawiść w moim starym miejscu zamieszkania. Dalej moje myśli nie doszły, bo ogarnął mnie spokojny sen.
***
Obudziłam się. Promienie słoneczne wpadały przez wszystkie okna. Spojrzałam na zegarek.
- Matko już 10! – Wyskoczyłam z łóżka, bo nie lubiłam przesypiać tak pięknych poranków. Około 10.30 byłam już całkowicie zebrana. Zeszłam na dół, a tam już czekało na mnie śniadanie. Zjadłam je w pośpiechu i wyszłam zamykając dom na klucz. Szłam chodnikiem nie zastanawiając się nawet dokąd on prowadzi. Nagle coś pociągnęło mnie za rękaw. Chciałam się wyrwać niestety osoba, która mnie trzymała była zdecydowanie za silna. To był mężczyzna w dresach i bluzie. Na głowie miał kaptur więc nie byłam w stanie go rozpoznać.
- Hej! Puszczaj! Nawet cię nie znam!
- Oj znasz i to bardzo dobrze. – Poczułam, że się rozpuszczam. Doskonale znałam ten głos. To był Łukasz!
- Łukasz?! Co ty tutaj robisz?!
- Jak to co? Anita mi powiedziała, że się przeprowadziłaś. Wiesz jak za tobą tęskniłem?! – Jego głowa zaczęła przybliżać się do mojej. On chciał mnie pocałować! Odsunęłam się od niego i uderzyłam go. Ręka piekła mnie niemiłosiernie, ale starałam się nie dać tego po sobie poznać. Chwycił mnie za obie ręce tak mocno, że aż krew powoli przestała mi tam dochodzić.
- Bijesz mnie?! Tak?! Czy nic dla ciebie nie znaczy moja miłość?!
- My już nie jesteśmy razem! Zrozum to wreszcie i pogódź się z tym! To ty ze mną zerwałeś, a ja się z tym pogodziłam!
- O nie! To ja decyduje czy jesteś moja czy nie! I czy ci się to podoba czy nie: masz ze mną być i albo zrobisz to po dobroci albo z przymusu!
- Nie! Nigdy już z tobą nie będę! – Wymierzył mi siarczystego policzka.
- Nie podskakuj, bo dostaniesz dwa razy mocniej! – Już chciałam krzyczeć kiedy nagle zauważyłam, że Łukasz dostał od kogoś z pięści. Przypatrzyłam się mojemu obrońcy i stwierdziłam, że jest mniej więcej takiej samej postury jak mój oprawca. Nagle Łukasz zaczął jeszcze głośniej krzyczeć.
- Stary! Powaliło cię?! Za co to było?! – Tym razem usłyszałam nieco podniesiony i zdenerwowany, ale za to jaki aksamitny głos drugiego chłopaka.
- Uderzyłeś dziewczynę! Nie uważasz, że coś tutaj nie gra?!
- Ale ona…
- Nie obchodzi mnie co ona zrobiła! To i tak nie zmienia faktu, że nie powinieneś na nią podnosić ręki. Lepiej stąd spadaj zanim wkurzę się jeszcze bardziej! – Łukasza zamurowało, ale po chwili zaczął się oddalać. Zostałam tylko ja i mój obrońca.
 

laska-nebeska
 
Krztusiłam się tym i wypluwałam najwięcej ile mogłam. Na szczęście do kuchni weszła Natalia.
-Aśka!!! Co ty do cholery ciężkiej robisz?!?!?! – Podbiegła do niej i jak najszybciej odepchnęła ja ode mnie.
-Marta! Słyszysz mnie? Nic ci nie jest? – Słyszałam wszystko jak przez mgłę.
-Jaaa…niedobrze mi. – To było jedyne co udało mi się wypowiedzieć. Zaprowadziła mnie szybko do łazienki i zamknęła za sobą drzwi.
- No szybko. Wymiotuj! – Że co?! Miałam wymiotować?! Tak po prostu? Nie wiedziałam jak się za to zabrać. Chyba to zauważyła, bo zaraz potem dodała:
-No włóż sobie palec do gardła jak najgłębiej i wymiotuj. – Nie wiem czy dobrze ją zrozumiałam, ale już po chwili zaczęłam usuwać z mojego  żołądka wszystko co zjadłam i wypiłam w najbliższym czasie łącznie z trunkiem Aśki.
- Zabije ją! Jak ona śmiała zrobić cos takiego?! Czy jej rodzice w ogóle wiedzą, że ona pije?! Już ja jej dam nauczkę! – Natalia nakręcała się sama niczym pozytywka lub cos w tym rodzaju.
- ej ej ej ej! Uspokój się. Okey. Aśka posunęła się do niedopuszczalnego czynu ale to nie zmienia faktu, że samym gadaniem tylko psujesz sobie nerwy. Odpłacimy się następnym razem, a teraz chodź. Chce stąd jak najszybciej się wynieść.
-Masz racje. Wychodzimy. – Natalia odezwała się po raz kolejny dopiero kiedy odjechałyśmy na bezpieczną odległość od tego feralnego miejsca.
- Dopiero 17. Co ty na to, żeby jechać do mnie?
- Hmm…jestem za.
-To dobrze bo już dojeżdżamy.
- Serio?  Mieszkasz na tej ulicy?
- Tak. A co?
- No, bo ja też na niej mieszkam.
-Ale super. To ten nowy dom? O ile się nie mylę numer 87, tak?
- Dokładnie tak.
- No to za daleko nie będziesz miała, bo mój dom jest trzy posesje dalej. – Fajnie, ale nie to mnie teraz obchodziło najbardziej. Myślałam o tym  co zrobiła mi Aśka i w jaki sposób mogę się jej za to odpłacić.
-Hallooo. Żyjesz jeszcze na tej planecie?!
- Co?
- Mówiłam, że jesteśmy na miejscu, a ty od tego momentu siedzisz w aucie już dobre pięć  minut. – Spojrzałam na nią, a ona jakby od razu wiedziała o co chodzi.
- Myślisz o tej nafaszerowanej słoniną dupie? – Hahaha podobało mi się to jej stwierdzenie.
- Taaaa. A dokładniej to jak się jej odpłacić.
- Ja chyba wiem jak. Ale wszystko opowiem ci w środku. Kurcze coś się nie zgadza…
- Co jest?!
- Rodzice powinni już być, ale ani światła nie są włączone ani telewizor. Chodźmy to sprawdzić. – Szłam za nią jak cień. Kiedy otwarła drzwi…szczerze? Było ciemno jak w dupie u murzyna. Dosłownie. Oświeciła światło. No i rzeczywiście nikogo nie było.
- No dobra jesteśmy same. To co z NIĄ zrobimy?
- Raczej co jej podamy…
***
  • awatar Haszen: Super ;) Ale za krótkie ;( podadzą jej coś?! Będzie sią działo... czekam na więcej i bardzo mi się podoba ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

laska-nebeska
 
***
Pędziłyśmy autem Natki jak głupie. Dziwie się, że takiemu piratowi drogowemu dali prawo jazdy. Dobrze, że miałam zapięte pasy, bo z 10 razy już bym wypadła.
-Ej, ej, ej zwolnij! – Prawie się na nią wydarłam.
-Kobieto w życiu! Jestem w swoim żywiole! Nie bój się, nic ci się nie stanie. – Nie chciałam się z nią kłócić więc szybko zmieniłam temat.
- A tak właściwie to u kogo jest ta impreza?
-U takiej jednej Aśki. Osobiście za nią nie przepadam, no ale jeśli wstęp maja wszyscy to co się będę.
-Dobrze wiedzieć. –W sumie to dopiero pierwszy dzień w szkole a już jakaś laska porywa mnie na impre. Zaczyna się świetnie. Chociaż…miałam obawy co do jednego wariantu , o który zdecydowałam się wreszcie zapytać.
-Ty, a na tej balandze…to będziesz…no wiesz…ten…
-Dziewczyno wal prosto z mostu. Nie martw się o cokolwiek się nie zapytasz, bądź powiesz ja się nie obrażę. – No ta wypowiedź dodała mi otuchy.
- Uff…to dobrze. No więc czy ty na tam będziesz pić alkohol? – Przeszło mi to przez gardło zaskakująco łatwo.
-No coś ty! Ja do dobrej zabawy alkoholu nie potrzepuje, a skoro się pytasz to znaczy, że ty tak   samo.-    Lubiłam tą babkę coraz bardziej. Chyba ona mnie też. W końcu dojechałyśmy do domu tej niedoszłej Aśki. Muzykę było słychać i czuć już w aucie. Wychodząc spora grupka osób podbiegła do Natalii.
-No siema ludziska. Słuchajcie to jest Marta. – To powiedziawszy pociągnęła mnie za rękę i wylądowałam tuż obok niej. Słuchałam po kolei tych wszystkich regułek : „Cześć. Jestem Jarek, Kamil, Maciek, Agnieszka, Magda, Kinga, Julia, Ola”…itp. Ostatnia była Aśka – organizatorka imprezy. Od razu mi się nie spodobała. Patrzyła na wszystkich jakby była od nich wyższa. Już to widzę jaką jest córeczką tatusia. Gdy już wszyscy sobie poszli zwróciłam się do Nati.
- A oni piją? Nie wyglądają na świętych…szczególnie ta Aśka.
- Piją, palą, ćpają , a Aśka najwięcej z nich wszystkich. Tacy ludzie są żałośni. Myślą, że są dorośli i wszystkim imponują. Wiesz jak jest na prawdę? Ludzie wytykają ich palcami, to nie jest pokaz dorosłości z ich strony tylko brak silnej woli i odwagi na to by powiedzieć nie. – Doskonale wiedziałam o co jej chodzi i byłam takiego samego zdania.
-Dobrze, że ty jesteś normalna.
- Hah i ty. – Po tych słowach przekroczyłyśmy próg domu Aśki.
-Teraz słuchaj, bo bez tego tu zginiesz.
-No mów.
- Nie podchodź do grupek, które trzymają te czerwone kubeczki i nie podchodź do samych dziewczyn. Baw się na całego i niech cie nie obchodzi opinia innych , bo jutro pewnie  i tak o tym zapomną.
-Dobra. To ja idę do kuchni. Naleję sobie jakiegoś soku.
- I to mi się podoba. – Już nie odpowiedziałam. Po prostu poszłam. Mimo iż nic nie ćpałam czułam się jak na haju. Może to dlatego, że pierwszy raz tak dobrze układało mi się w życiu. W mojej dawnej szkole raczej za mną nie przepadali. To pewnie dlatego, że miałam swoje własne zdanie. Z trudem ale znalazłam kuchnię. Otworzyłam pierwsza lepszą szafkę i jak się okazało to był strzał w dziesiątkę. Zabrałam z niej szklankę i kiedy znalazłam jakiś przyzwoity trunek zaczęłam go pić. Wtedy do kuchni weszła Aśka.
- Ooo…a co ty pijesz?! Sok? My tu kochana mamy procenty. – I już nic nie mówiąc na siłę wlała mi do gardła swoje piwo.
  • awatar Haszen: no no kochana. Strasznie mi się podobało jak opisałaś stosunek Marty do alkoholu! Strzał w dziesiątkę! Natalia wariat drogowy?! Hahaha dobre ;p Już chcę ukatrupić tą Ąśke!!!!! Wlała jej do gardła piwo O.o ciekawe co będzie dalej. Mówiłam już że ZA KRÓTKIE?? no to mówie teraz. Chcę więcej. Czekam na nn ^^ ;*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

laska-nebeska
 
Poczułam, że ktoś mnie podnosi. Zapewne to był on.
- Musisz popracować nad lądowaniem Aniele. – Jego głos rozbrzmiewał w mojej głowie niczym dzwon.
- Hah przydałoby się. ;p – Patrzył prosto w moje oczy. Czułam się mocno skrepowana, bo jeszcze nikt tego nie robił, ale mimo to nie spuściłam wzroku. Miał niesamowicie hipnotyzujące brązowe oczy. Nie mogłam się od nich oderwać…no w sumie to nie chciałam tego robić. Patrzyliśmy tak na siebie dłuższą chwilę, gdy nagle on się odezwał.
- Jestem Mateusz, a ty zapewne jesteś Marta.- Nie byłam w stanie cokolwiek powiedzieć,  chyba szok jeszcze przeze mnie przemawiał, więc tylko pokiwałam głową, a on już przejął pałeczkę.
- Miło mi Cię poznać. Wiesz tam na marginesie – Marta to śliczne imię. Znam dużo dziewczyn o takim imieniu, ale żadna nie pasuje do niego tak jak ty. – On tez był nieźle wygadany. Zupełnie jak Natalia. Ale o co mu kurka chodziło z ta gadką?!
-Co masz na myśli?
-No…śliczne imię, śliczna dziewczyna…czego chcieć więcej? – Miło z jego strony. Chyba się zarumieniłam, bo poczułam jednoznaczne pieczenie na policzkach.
- Dziękuje. – Powiedziałam ze wzrokiem wbitym w podłogę. Mateusz chwycił mój podbródek i podniósł go tak, żebym mogła patrzeć mu prosto w oczy.
-Pięknie się rumienisz, chociaż nie rozumiem dlaczego…powinnaś się już przyzwyczaić do komplementów nieprawdaż?
-Jeszcze nikt mi nic podobnego nie powiedział.
- W to na pewno nie uwierzę. – Był taki słodki. Z rozmyślań na jego temat wyrwał mnie głos Natalii.
-Marta, Marta! Ooo tu jesteś! Chodź, bo się spóźnimy!
-Ale na co?!
- Jak to na co?! Na imprezkę! – No dobra… zwróciłam się tym razem do Mateusza.
-W takim razie do zobaczenia.
-Cześć śliczna.
***
  • awatar Haszen: no więc Aniele....hahaha skąd ja to znam xD wiesz co ci powiem? zajebiste!!!! ale za małooooooo. coś ty zrobiła?! za mało. ja chcę więcej. jestem ciekawa jak tam będzie na imprezne ^^ i jedno pytanie. czemu nazwałaś go Mateusz?!?!!?! Nie mogło być np Jarek albo cokolwiek innego?! Bo to imię kojarzy mi się z czymś bardzo bardzo kretyńskim ;D zrobiłaś mi to na złość. ja to wiem! xd Cczekam do piątku i mam nadzieję, że będzie więcej ...aniele xD ;*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów