Wpisy oznaczone tagiem "obciach" (24)  

stylowki24
 
Poznaj zachowania rodziców, które przez ich dzieci odbierane są jako obciach. Jeśli Twoi rodzice zachowują się w ten sposób – współczujemy!

www.stylowkidlanastolatek.pl/obciachowe-zachowan…

6f3ab117-2abd-4c2a-b77d-0c32701913b5.jpg
 

stylowki24
 
Poznaj zachowania nastolatek, które przez innych odbierane są jako obciach. Jeśli kiedyś przyszło Ci do głowy, bo tak robić – odradzamy!

www.stylowkidlanastolatek.pl/obciachowe-zachowan…

b3cf3948000027da4c0a8d82.jpg
 

niepokornytv
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

niepokornytv
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

licho
 
To, że głupawka nawiedza w końcu każdego człowieka, jest oczywiste. To, że czasem ktoś jest tego świadkiem, jest nieuniknione. Ale skąd u licha biorą się ludzie, którzy uważają że to coś, co inni koniecznie muszą zobaczyć lub przeczytać?

Zaczytałam się, oj zaczytałam w blogu pewnej niewiasty, chwalącej się brakiem środków do życia, brakiem prądu, brakiem wody, tysiącami pomysłów na zarobkowanie bez wkładu własnego, finansowego i wysiłkowego, i tysiącami innych pomysłów.
Osóbka, która bez najmniejszego zażenowania opowiada o swoim... trudno orzec czy lokatorze, czy narzeczonym, jakim jest alkoholikiem, recydywistą, leniem, paskudą, darmozjadem, kłótnikiem, i czym tam negatywnym jeszcze może być. Osóbka która chwali się, że chodzi się myć do lokalu typu otwartego, bo nie ma ku temu u siebie warunków.
Chwali się również własnymi problemami prawnymi, wyrokami, nakazami, i wszelką szarpaniną, od kłótni sąsiedzkich, przez rodzinne, aż po problemy wyższego szczebla.
Jak również mnożeniem nierasowych zwierząt ku własnej uciesze, mimo wielu problemów natury prawnej, wynikających z zaniedbań zwierząt już posiadanych, czy też niezapewnienia im warunków.
Osoba, która popisuje się tym, że jest skłócona właściwie niemal z każdym, kto miał z nią większy kontakt. Osoba bezradna życiowo i sytuacyjnie.
Osoba, która mnoży po prostu masowo ogłoszenia ofert pracy, za którą według opinii byłych pracowników nie uiszcza należności... bo nie posiada własnych środków. Która podaje w ogłoszeniach i na stronach nieprawdziwe informacje o sobie, swojej sytuacji majątkowej i prawnej, a na wszelką krytykę, czy choćby niezadowolenie, odpowiada natychmiastowym atakiem.

Czy jest w tym sama? Nie zamierzam oceniać niczyjego stylu życia. Niech się każdy karmi tym, co mu słodkie. Ktoś chce mieszkać w szałasie - jego sprawa. Kto inny woli pałace - też jego sprawa.
Ale ktoś, kto chwali się takimi rzeczami publicznie, musi liczyć się z tym, że internet to oceni. Że w sieci nic nie zginie.

Dlaczego zajmuje mnie taka jednostka? Cóż, stałam się bohaterką jej legendy o wielkim pechu. Cóżem tak potwornego uczyniła? Ośmieliłam się na forum, na którym zamieściła ogłoszenie, stwierdzić że zwierzęta które posiada powinny zostać czasowo odebrane i wykastrowane. Jakże ja mogłam pisać takie potworności! Wszak kastrowanie jest tak niezgodne z naturą! A tu proszę! Całe stadko takich słodkich kociąt.
Osoba, która prosi w sieci ludzi o pieniądze na przetrwanie, i o ...jedzenie. Niepokojące, prawda? Ale cóż, jak to mówią, nie mój cyrk - nie moje małpy.

Tak oto ziemia się zatrzęsła, a ja dowiedziałam się, że zabiedziłam chorego konia. Jakiego, lub czyjego konia? Tego autorka niestety nie wie. Ale może dopisze nam brakujacą część tej wspaniałej legendy, bym mogła to pognębione zwierzę odnaleźć.
Okazuje się, że mam jako bohaterka tej noweli zacne towarzystwo. Są w nim przedstawiciele władz gminnych, policjanci i policjantki, całe sąsiedztwo pokrzywdzonej, jej rodzony brat, opieka społeczna, rząd, urzędnicy i urzędniczki, sędziowie, goście których zapraszała do swej posiadłości, byli pracownicy, wielkie koncerny, cała Unia Europejska, służba zdrowia, a nawet sklepowa z pobliskiego warzywniaka. Jakże więc smucić się, gdy tylu nas tam w komplecie?
Oczywiście samej autorce ani homofobia, ani antysemityzm, ani żywa nienawiść do wszelkiego przejawu władzy lub dobrobytu nie przeszkadza nazywać siebie szlachetną, tolerancyjną i szanującą innych.

Korci, ażeby podać adres owego bloga pod ocenę każdego, kto ten wpis przeczyta. Ale nie zrobię tego. Nie w tym tkwi metoda, by dorzucić tej biednej kobiecie zmartwień. Niby powinnam dorzucić jej kopa na tyłek, ale głupia jestem, naiwna, i wierzę że nie ma pojęcia co wyprawia.

Do niedawna zastanawiałam się sama, czy jakkolwiek nie pomóc. Jednak przykro jest czytać, że ktokolwiek, nawet osoba tak przepełniona niezrozumieniem świata i gniewem, samotnie siedzi w święta przy świeczce. Nachodzi człowieka pytanie, czy nie to właśnie jest przyczyną owego gniewu. Dziś zostałam ze swojego okazjonalnego altruizmu skutecznie uleczona.

Zaczęłam się po prostu zastanawiać, ile potrzeba osobie ewidentnie inteligentnej, by oszaleć.
Niemal każda wieś posiada takiego osobnika. Przeważnie oddalonego i odizolowanego od reszty, często osobę skazaną na samotność w wyniku niedopasowania do doskonale z sobą zaprzyjaźnionych ludzi, o utrwalonym trybie pracy i wypoczynku. Często osobę niegdyś mieszkającą w mieście, która po osiedleniu nigdy nie pogodziła się ze swoim losem i trybem życia, uciekając na swoją bezludną wyspę.
Kiedy właściwie "Zmieniam świat na lepsze" zaczyna ewoluować w "Ja kontra cały świat"? I kiedy "Ja kontra cały świat" zmienia się w ślepe atakowanie każdego, kto nie umiera z zachwytu? I czy da się taką osobę wyciągnąć z jej zapieczenia? Długo sądziłam, że potrafię przeanalizować zachowania i reakcje innych, wysnuć wnioski o ich powodach. Widocznie jednak czasem ta umiejętność mnie zawodzi. A może to mój niewyparzony język? Chociaż... gdy wszyscy krzyczą jak jeden mąż, że coś jest nie tak, istnieją dwie możliwości. Albo wszyscy nagle oszaleli i widzą rzeczy nieistniejące, albo jednak faktycznie coś jest nie tak, a zainteresowany nie przyjmuje tego do wiadomości.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)my_kobiety_jestesmy_jedyne_w_swo…
Ja Kobieta..
1. Nie czytam żadnych instrukcji. Wciskam guziki, aż zadziała.
2. Nie potrzebuje alkoholu, żeby narobić sobie obciachu.
  I bez alkoholu daję radę.
3. Nie jestem rozkapryszona, tylko 'emocjonalnie elastyczna'.
4. Najpiękniejsze słowa świata to: 'Idę na zakupy'.
5. Nie mam żadnych dziwactw. To są 'special effects'.
6. Kobiety powinny wyglądać jak kobiety, a nie jak
  wytapetowane kości.
7. Przebaczyć i zapomnieć? Ani nie jestem Jezusem,
  ani nie mam Alzheimera.
8. My kobiety jesteśmy aniołami, a gdy się nam podetnie skrzydła,
  lecimy dalej - na miotle.  Bo w końcu jesteśmy elastyczne.
9. To nie jest żaden tłuszcz. To 'erotyczna powierzchnia użytkowa'.
10. Gdy Bóg stworzył mężczyznę, obiecał, że idealnego faceta
  będzie można spotkać na każdym rogu....
  a potem uczynił ziemię okrągłą.
11. Na moim nagrobku niech będzie napis: 'Co się głupio gapisz?
   Też bym wolała leżeć teraz na plaży!'.

Tak, tak.. My Kobiety jesteśmy bowiem jedyne w swoim rodzaju!
my_kobiety_jestesmy_jedyne_w_swoim_2014-03-18_21-48-03.jpg
 

cosmopolitan
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
cosmopolitan:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kamilasas132
 
Nigdy nie wiadomo jakie obciachowe fotki moga byc w internecie.Niektóre dotycza celebtytów i ich ciała.Dzieki mnie dowiecie sie jakie maga byc smieszne.
 

zochy
 
Na początek skromna porcja fotkowiczek, które prezentują swoje wersalki. Zauważyliśmy, że zdjęcia na kanapach czy łóżkach to modna forma prezentowania swoich "wdzięków". A więc zaczynamy:


75717790_500_s.jpg




77219550_500_s.jpg


75661145_500_s.jpg


75810978_500_s.jpg


77340660_500_s.jpg


77416553_500_s.jpg


64204427_500_s.jpg




Więcej?
 

kciuk-pl
 
Luksusowe marki podlizują się Azjatom. To tu powstają słynne Birkin Bags Hermesa, francuskie koronki Chantilly i ręcznie szyte buty Louboutina.

Link: www.kciuk.pl/Szycie-w-Chinach-to-obciach-Nie-dla…
 

kciuk-pl
 
Niekoniecznie, wystarczy tylko trochę wyobraźni i pracy i efekt może powalić.. no i dalej jest gdzie zaparkować.

Link: www.kciuk.pl/Mieszkanie-w-garazu-to-obciach-a45426
 

kciuk-pl
 
52-latek wracał do kraju. Wcześniej dla kurażu wypił najwyraźniej o jeden kieliszek za dużo. 30 minut przed lądowaniem zachciało mu się pójść na dymka. Gdzie w samolocie można zapalić? Nigdzie, ci, copróbują, robią to w toalecie. Właśnie tam się udał.

Link: www.kciuk.pl/Pijany-krakus-narobil-obciachu-w-sa…
 

kciuk-pl
 
Krótki przewodnik po grożących nam epidemiach odzieżowych. Jak odróżnić gladiatorkę w trikini od okularoholiczki w killerach? Albo komu wypada zakładać stanik z koronki albo podkoszulkę kierowcy TIR-a

Link: www.kciuk.pl/Slownik-mody-letniej-a18214
 

weselista
 
Hej!
Na naszej facebookowej tablicy umieściliśmy sondę dotyczącą najgłupszych zabaw weselnych! Zagłosujcie i zobaczcie, czego najbardziej wstydzimy się na weselach! Szukajcie weselista.pl na Facebooku!!!
 

jamniczek-pl
 
Po założeniu forum i dodatkowo ślęczeniu nad "ilustracją muzyczną" do Pierwszej Miłości pewne osoby mogą mi zarzucić, że jestem "obciachowa".

Patrzę na siebie, jak i na własny kraj, z dystansem. Sami zobaczcie. "Cały naród" śmieje się z Kaczek, ale to właśnie ten naród wybrał sobie takiego a nie innego prezydenta... Gdzie są ci wyborcy?

I dlaczego pewien pan z Klanu jest bardziej znany niż cała masa premierów państw Europy? Chę?

Ludzie się chowają pod stół. Do kawy w drogiej restauracji sięgają po tygodnik Wprost albo Politykę, ale skąd możemy wiedzieć, że taki biznesmen wróciwszy do swojego domu nie zakłada rajstop i szpilek albo zaczyna naśladować odgłosy tchórzofretki w okresie godowym?

Mam prawo do wyboru. Przez większość czasu TV jest wyłączone. Oglądam Pierwszą Miłość, Kubę Wu, z coraz większym rozczarowaniem Szymona Em no i nowe odcinki Kiepskich. Oczywiście kabarety.

Obciach?

No dobra, rzeczona ilustracja muzyczna.
  • awatar Goshia: OSobiście nie przepadam za tym serialem. Zbyt duże nagięcie rzeczywistości i jakoś sztywno grają.
  • awatar jamnick: @Goshia: 1. Co do nagięcia rzeczywistości: spójrz. Jak to w każdym polskim serialu, obowiązkowo, umiejscowiona jest "miska" z owocami. Tak jest w każdym domu? Codziennie świeże owoce na stole? 2. Granie się wyrabia. Kiedyśmy - no, ok, duża większość z Nas - patrzyli na M jak Miłość "granie deski" Mroczków było czymś strasznym i mówili my tak: "o matko". A teraz? Nauczyli się obcować z kamerą, nabyli luzu, etc. 3. Żyjemy w (podobno) wolnym państwie. Jeśli mam ochotę oglądać Pierwszą Miłość i co więcej - zrobić jakieś kroki (forum, YT) - to wydaje mi się, że nie naruszam prawa ani niczyjej godności? PS Dzięki za komentarz :) (Serio).
  • awatar antybohaterka: nie lubie w tymserialu 3osób: - Marycha - jej manekinowaty Pawełek - i ruda małpa z reszty mozna sie jakos posmiac ;p a ta trojca ocieka plastikiem i sztucznoscia na kilometr
Pokaż wszystkie (11) ›
 

akaback
 
Miało być pięknie, światowo i “na bogato”, a było jak zawsze. Tak trochę na niby. Niby targi – z trzema stolikami na krzyż, przy których hostessy i marketingowcy głównie rozdawali ulotki, niby gwiazdy i konferansjerzy – lokalnej telewizji bodajże, niby pokaz – z tańcem św. Wita w stylu MTV, słowem – taka niby Gala.
modowo.pl/2009/06/niby-gala-mody-polskiej
 

loisandpeter
 
Wspominiałem już o irytującej modzie na góralszczyznę (zainteresowani znajdą wpis pod powyższym tagiem). Dziś chciałbym napisać o innej modzie, której odpryskiem jest ta obsmarowana poprzednio. O modzie na "swojskość".

W zasadzie nie mam nic przeciwko "swojskim" produktom żywnościowym, "naturalnym" kosmetykom i tego typu przedmiotom. Wprost przeciwnie, uwędzona w surowych, niesanepidowych warunkach kiełbacha zawsze będzie u mnie w cenie, podobnież jak przetwory owocowo - warzywne, które moja mama robi według przepisów babci, która je znała od prababci, która poznała je od swojej.. itd.

Problem zaczyna się, moim skromnym zdaniem, wówczas, gdy ta przestrzeń tradycji zostaje najpierw ograniczona, a później wchłonięta przez przestrzeń ordynarnej masówy. Tak, wiem, to banał.  

Odczyniając w dniu przedwczorajszym przykry obowiązek zakupów w pobliskim hipermarkecie, zauważyłem, na stoisku z wędlinami, że otoczył mnie cały wysyp urzekających nazw. Cóż tam nie mami oczu! "Boczek ze starej wędzarni", "Szynka z pieca Cioci Haliny", "Prawdziwa wędzonka wiejska", "Kiełbasa tradycyjna". Wszystko pięknie udekorowane stylizowanymi etykietami, wymalowane jakaś oldskulową czcionką imitującą potęgę wiekowych doświadczeń masarskich rodów.

Ale na wędlinach się nie kończy. W dziale z serem znajdziemy "ser Janosika", "ser chłopski", moc licznych "tradycyjnych" przekąsek. To samo  przy konfiturach: pękate słoiczki, ładnie zawinięte w surowy brezencik lub lniane skrawki materiału. Na etykietce mały domek z kominkiem, noż kurwa, totalna sielanka! Nie inaczej jest w dziale z piwem:, o tam to już szczególnie. "moc tradycji", "prawdziwy smak klasztornego piwa", "wiekowa receptura" i tego typu steki pierdół.

Oczywiście, jest to zasadniczo kwestia reklamy i nie ma co tutaj się czepiać. Nie trzeba być geniuszem o wielkiej przenikliwości umysłu, by wiedzieć, że nie nalży oczekiwać tego, że będą to wytwory prawdziwie tradycyjne, czy w jakikolwiek sposób lepsze. Są tylko ładniej opakowane.

Kłopot ujawnia się wówczas, gdy zorientujemy się, że ta nostalgiczna moda, dając nam możliwość liźnięcia formy, oferuje jednocześnie - jeśli nie zorientujemy się w tym, co powyżej - wrażenie uczestnictwa w treści. Daje nam pozór odrzucenia sztuczności, pozwala się nam napawać konsumpcyjmymi sentymentami, poczuciem własnego smaku i wyzwolenia z masowości. To oczywiście jest bolesna bujda.

W istocie, jesteśmy ciągle ofiarami własnego zbaranienia i własnej tęsknoty, a współczasna cywilizacja, która dyrektywami, normami i całym swoim sztafarzem kulturowej sterylizacji, odbiera nam radość uczestnictwa w tradycji, żeruje jednocześnie na tej tęsknocie, sprzedając nam pozory prostego spełnienia. To, co pozorem nie jest, staje się albo dobrem luksusowym, albo zostaje w załamujący sposób sprowadzone do rangi fetyszu, na który reagujemy tak, jak pies Pawłowa na światło.

Oczywiście, kwestia ta rozciąga się daleko poza problemy spożywcze. Trudno ocenić, w jakim stopniu stawianie domu w wiejskim stylu w centrum Warszawy bierze się z braku wyczucia pastewności takiej sytuacji, a w jakim stopniu z chęci zrekompensowania sobie braku tego, co zostało już dawno wykluczone z przestrzeni nowoczesnego życia. Może dlatego tak cieszą nas chłamowate produkty z Cepelii, te wszystkie tandetne przedmioty, które choć na chwilę przynoszą nam przyjemne złudzenie uczestnictwa w czymś bardziej trwałym i szlachetnym?
  • awatar panmuchomor: Jak zwykle w samo sendo panie kolego! Pozwolę sobie jeszcze dodać, że prócz chłopskiej nostalgii istnieje jeszcze jeden rodzaj irytującej mody: neosarmatyzm. Każdy burak czuje się szlachcicem, dowartościowuje ściemnioną staropolszczyzną. Lubię polską tradycję, tę pańską i tę chamską, ale jej przejawów próżno szukać w badziewnych etykietkach w supermarkecie. Zresztą co ja będę gadał po próżnicy zaraz pierdolnę pościk o kolejnych irytujących aspektach naszego nadwiślańskiego Matrixa.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

loisandpeter
 
Wiele jest w naszym piknym kraju mód. Jedne są śmieszne, inne pretensjonalne, jeszcze inne głupie, a jeszcze inne obleśne. Są też mody buraczane, wykreowane przez chamów dla chamów. Zasadniczą większość z nich można ignorować, omijając szerokim łukiem telewizory, kolorowe gazety i galerie handlowe.

Niestety, istnieje pewien zestaw mód, o których nie można mówić wyłącznie wyżej wymienionymi kategoriami, albowiem są to mody totalnie - znów przepraszam za bluzg, ale nerwówka w pracy źle działa na moją kulturę języka - wkurwiające. Tym, co doprowadza w nich do szału, jest ich wszechobecność oraz - i to jest jeszcze bardziej bolesne - zdolność do przerobienia jakiejkolwiek wartości na kompost. O takich modach będę czasami wspominał. Dziś zacznę od tej, która do szału doprowadza mnie najbardziej, czyli o modzie na góralszczyznę.

Otwieram sobie Onet, a tam, na głównej stronie w dziale "rozrywka" widzę, że Kasia Chichopkówna weźmie ślub w Zakopanem. Już to kurwa widzę, co się będzie działo. Kasia Wszystkich Polaków wraz ze swoim menem o mordzie tasiemca, przyodziani w góralskie stroje, przy skocznych dźwiękach pseudogóralskiego folko - polo wypowiedzą słowa przysięgi warszawską interpretacją zakopiańskiej gwary. Będzie ludycznie i nowocześnie, a o jakże wzruszającej, sięgającej do korzeni polskości ceremonii, dowie się cała Polska, oglądając w każdym możliwym szmatławcu, począwszy od "Gali" a na "Fakcie" skończywszy, zdjęcia z tej szopki.

Nie jest wykluczone, że telewizyjne relacje z tego wiekopomnego wydarzenia zbiegną się w swoim najlepszym antenowym czasie z reklamami "piwa z górskiej półki", czyli syfu pod tytułem "Harnaś". A może nie "Harnaś", ale "Tatra"? Całkiem możliwe. Mogłoby być jeszcze "Górskie" lub "Karpackie", ale producent tego nieszczęścia chyba nie wierzy w skuteczność reklamy, albo target ma nie taki.

Być może zdarzy się tak, że w momencie, w którym wieść ta nas dosięgnie, będziemy przebywać w kolejnym klonie restauracyjnej cepelii typu "górska karczma", gdzie spragnionym pierwotnej siły gór ceprom ubrani w jakieś groteskowe kostiumy kelnerzy będą podawać oscypek zrobiony z krowiego gówna. Do tego przygrywać będą nieśmiertelne hity "Golec Uorkiestry" lub coś równie obciachowego. A może nie Golec Uorkiestra, ale jakieś Zakopower? Nieważne. Ważne, że każdy biedny człowieczek indoktrynowany tym kulturowym szambem obierze sobie za szczyt ambicji pojechać do Zakopanego, żeby na Krupówkach (w zasadzie obecnie są to dla większości Polaków pojęcia tożsame) zrobić sobie zdjęcie z białym misiem i kupić plastikową ciupagę, którą bedzie można powiesić w salonie tudzież kuchni.

A tak serio, to wiecie, co mnie tak rozwścieczyło? To stare zdjęcie, na które przypadkiem się dziś naciąłem...
pu.i.wp.pl/?k=MjU3MzA0NzYsMzkxMTI3&f=golec.jpg

Uszami wyobraźni już słyszę, jak te dwa drewniane wypierdki wykrzykują gromkie "hej!". Brrr...
 

 

Kategorie blogów