Wpisy oznaczone tagiem "odżywanie" (22)  

healthy_freedom
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

fashionbyfit
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wredotanadiecie
 
Składniki:
2 banany
1 szklanka maki żytniej
1 szklanka mleka
1 jajko
pól szklanki płatków owsianych
1/3 łyżeczki sody
15tabletek rozgniecionego słodziku bez aspartamu (możecie dać stewie, itp.)
Banany kroimy na 0,5cm plasterki, resztę składników (oprócz bananów) miksujemy. Smażymy na posmarowanej lekko patelni tłuszczem. Wylewamy ciasto na patelnie i wciskamy w ciasto plasterki banana.
Mi wyszły 3 porcje

SDC14387.JPG
  • awatar Synek, oki: Ochoty mi narobiłaś! ;p
  • awatar Wredota na diecie: @Synek, oki: skomplikowane to to nie jest :D polecam :)
  • awatar nikamix: *.* wygląda smakowicie !!! postaram się w tym tygodniu takie placuszki sobie zrobić . :D
Pokaż wszystkie (10) ›
 

fashionbyfit
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

joopie
 
100g banana:
90kcal
23g -węglowodany
1,1g -białko
0,3g -tłuszcz
2,6g-błonnik

IG(indeks glikemiczny) dojrzałego banana:
72-dość wysoki

miłość mojego życia, ale nie wiem dlaczego smakuje mi tylko w swojej naturalnej postaci. wszystkie dodatki o smaku bananowym, ciasta bananowe itp są wg mnie niezjadliwe...

ktoś tu jeszcze oddałby ostatni grosz za bananka? :D



banan.jpeg
  • awatar little.mo: banany! <3
  • awatar hononey: Jeśli chodzi o surowe warzywa i owoce to na prawdę nie skupiałabym się na kaloriach Słonko <3
  • awatar joopie: @hononey: też się nie skupiam :) informacja jest podana tylko dla ciekawości :) buźka! :*
Pokaż wszystkie (5) ›
 

fashionbyfit
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

haze
 
haze:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

suelue
 
Mamy wtorek, aż dziw mnie bierze, że wiem jaki jest dzień tygodnia! Miałam tyle przemyśleń, ale rzecz jasna wszystkie wraz z rozpoczęciem pisania prysły niczym bańka mydlana.
Nie ważyłam się dziś, zrobię to 6.06, bo wtedy zostanie mi dokładny miesiąc do wyjazdu na wakacje, co równa się z pokazaniem z bikini. Będę wiedziała ile mam do zrobienia przez ten miesiąc, a obawiam się, że trochę tego będzie, bo mnie też 'trochę' jest.

Ostatnie przebieżki po sklepach zaowocowały nowymi ciuchami, które, póki co, grzecznie czekają w szafie na dni swojej świetności. Ku mojemu zdziwieniu, po powrocie do domu, zorientowałam się, że wszystkie są w rozmiarze XS. Wprawdzie były to legginsy (rozciągliwe), maxi spódnica (na gumce), ale były też tam krótkie spodenki z wysokim stanem. Nie było mojego rozmiaru, tj. S, więc postanowiłam się sprawdzić i dowiedzieć jak bardzo źle jest ze mną. Otóż, okazało się, że zapięłam się, ale najwspanialej w nich nie wyglądam. Dobra - jest strasznie!! Ale postanowiłam, że będzie to mój wyznacznik gubienia na wadze, więc zrobiłam sobie w nich zdjęcie z wagą 59. Ponowne zrobię gdy osiągnę cel 1, później 2 itd. Mam nadzieję, że będzie co porównywać!

Wczoraj owszem, zjadłam pół sałatki z kurczakiem i mozzarellą, ale niestety pokusiłam się również na dokładnie dwa kęsy pizzy i trzy nitki spaghetti. To i tak sukces, że zdołałam odmówić całemu kawałkowi pizzy! Bo robią tam genialną...

Bilans na dziś? Z racji, że wstałam po 12:00, ok 13:00 zjadłam kawałek chleba pełnoziarnistego z plasterkiem szynki ~150kcal teraz biorę się za herbatę, bo jak Wam wiadomo, pijemy najpóźniej pół godziny przed i najwcześniej pół godziny po jedzeniu, by nie rozwadniać enzymów trawiennych, które wtedy działają z gorszą wydajnością. Po jedzeniu, jak każdy wie, należy umyć ząbki! To chroni nie tylko przed próchnicą ;) ale również przed podjadaniem między posiłkami. Czy któraś z Was zrezygnowałaby z miętowego posmaku na rzecz jakiejś przekąski? Bynajmniej! Zatem aplikuję moje ulubione airwaves cassis i czekam do 16-17 na kolejny posiłek, który, póki co, nie mam pojęcia jak będzie wyglądał.

Co do chleba - nie potrafię go sobie czasami odmówić, więc jak jest dzień zakupów, zawsze w domu znajduje się jeden z moich ulubionych chlebów, oba pełnoziarniste, oba z Lidla, mianowicie chleb drwala oraz taki trójkątny. Jestem bardzo mało wymagająca, któryś z tych chlebów w połączeniu z odrobiną dobrego masła i jestem wniebowzięta! Naturalnie, wasa jest mniej kaloryczna, ale w odchudzaniu nie chodzi tylko o wybieraniu tych mniej kalorycznych produktów, ale przede wszystkim, by jeść z głową. Im więcej będziemy sobie odmawiać, tym większe prawdopodobieństwo, że źle to się dla nas skończy, a mianowicie napadem uzupełniające wszelkie braki w organizmie. Bo to nie tylko nasze widzimisię decyduje o tym, na co mamy ochotę, tylko organizm sugeruje nam co powinniśmy zjeść, by uzupełnić braki w witaminach i minerałach.

Nadal nic nie ćwiczę. Mam w planach dzisiaj zrobić z Mel B cardio, nogi, ramiona, pośladki, klatkę/plecy oraz brzuch, później to powtarzać co drugi dzień, a między tymi dniami robić sam brzuch i/lub pośladki z wyłączeniem jednego dnia laby (w moim przypadku najczęściej jest to niedziela).

Co się stało z licznikami na pingerze? Nie, żebym miała wygórowane ambicje co do liczby odwiedzin, czy coś, ale miło byłoby wiedzieć do ilu osób trafiają w ogóle moje słowa.
Nie przynudzam i tak już się strasznie rozpisałam. Będę trzymać kciuki za wasze dzisiejsze sukcesy! Do usłyszenia wkrótce! :)
  • awatar ♥never♥lose♥hope ♥: z tymi spodenkami to dobra sprawa, na ciuchach najłatwiej się dostrzega zmiany swojego ciała :) a Co do liczników to również nie mam pojęcia co się dzieje
  • awatar klauuudiiinkaaa: pamietam jak z duzego rozmiaru przeszlam do xs lub s
Pokaż wszystkie (2) ›
 

suelue
 
Jest taki czas, że nic się nie chce. Ciśnienie pewnie jest bardzo niskie, za oknem szaro – pada, jest strasznie idyllicznie, i jakoś tak nic się nie chce. Spałam dziś niecałe cztery godziny, ale pomimo tego nie odczuwam, póki co, zmęczenia. Waga na dziś: 57,6. STRASZNA! Ale spada, to się liczy. Powoli do celu.

Co do dzisiejszego bilansu:
pół godziny po przebudzeniu pół serka wiejskiego ze szczypiorkiem (~80) + 2 wasy (40) oraz plaster szynki gotowanej (50?). Po czterech godzinach skusiłam się na trójkąt arbuza (20?), choć wiem, że owoców nie je się po 14:00. Zatem podsumowując, póki co jestem na ~250 kcal, bo do tero dochodzi kawa mleczna, szklanka. Na kolację wybieramy się do pizzerii, ale zamówię połowę porcji sałatki z kiełkami i kurczakiem – jest przedobra, ale pojęcia nie mam ile może mieć kcal! Jest podawana z sosem białym, więc wydaje mi się, że połowa będzie mieć koło 200kcal. Wyjdę dziś na 450? Dla mnie bomba! Ale ćwiczeń zero. Jak już wspomniałam – zero chęci do życia, a co dopiero do ćwiczenia.

Notabene! Wiedziałyście, jak niskokaloryczna jest sałatka grillowany kurczak premium z McDonald’s? Jedyne 210kcal! Do tego sos 1000 wysp 85kcal jedna saszetka lub cesarski light 30kcal (najmniej kaloryczne) i grzanki ponoć 60kcal w porcji. Co daje nam na pewno nie więcej niż 400kcal w zależności od gustu, a po tym czułam się tak pełna, jak nigdy! Dodatkowo ten kurczak jest jakoś inaczej przyrządzany… Polecam sprawdzić! :)

Trzymacie się szczupło, ale zdrowo!
 

kobietamag.pl
 
Mięso ryb uchodzi za jeden z najzdrowszych wyborów żywieniowych. Zawiera ono wiele składników niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu, w tym kwasy Omega-3, proteiny, wapń, białko w dużych ilościach czy jod. Prawda ogólnie znana a mimo to spożycie ryb jest nadal stosunkowo niskie. Pytanie, dlaczego?
kobietamag.pl/chcesz-sie-zdrowo-odzywiac-postaw-…
 

fatpotato
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
fatpotato:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kobietanietypowa
 
Kupiła pół drogerii...

zestaw.jpg


No może nie aż pół ;) Ale zdecydowanie za dużo, biorąc pod uwagę, że poszłam tylko po *pastę do zębów* :P

A przytargałam:

- *kokosowe* mydło pod prysznic z Ziaji

- *maszynki*, moje ulubione, różowe z wydrążonym kwiatkiem ;)

- *płatki kosmetyczne* z *Cleanica* - w promocji za *3,49*

- moją ukochaną *migdałową maseczkę* odżywczą z *Prefecty*

- po raz pierwszy *Hydrożelowe płatki pod oczy* - już zużyłam, dziś lecę po drugie ;)

- i *plasterki z woskiem* do depilacji twarzy - coś strasznego ...

A gdzie jest pasta? No właśnie...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

amisha
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
AmiSha:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

rich
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

amisha
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

skinnyswallow
 

“Myślałam, że to wzniosły i piękny stan ducha, szlachetny i godny, nawet jeżeli unieszczęśliwia. [...] A to jest organiczne, podłe i przejmująco organiczne. Tak może się czuć ktoś chory, ktoś kto wypił truciznę. Bo tak, jak ktoś, kto wypił truciznę, jest się gotowym na wszystko, w zamian za odtrutkę.”







 Nie było mnie,długo.Za dużo się dzieje,nie potrafię sobie sama już z niczym poradzić.
Potrzebuję pomocy,pomocy,którą odrzucam za każdym razem kiedy ją otrzymuję.Może rzeczywiście powinnam przestać udawać,że jest dobrze,może czas wrócić do kliniki i pomóc samej sobie. To trudne.
Kolejna walka samej ze sobą,z własnymi słabościami.Chcesz być zdrowa,żyć normalnie,ale jednocześnie nie chcesz stracić tego na co pracowałaś,nie chcesz aby znowu cię utuczyli.Kto inny może mi pomóc,jak nie klinika? Psycholog? Spotkania z nim w pewnym sensie pomagały,pomagały uporać się z różnymi sprawami,myślami,ale nie umiał pomóc do końca.Nurtuje mnie jedna sprawa-czy to jeszcze możliwe,aby ktokolwiek mi pomógł? Czy są szanse,że kiedyś będę mogła powrócić do beztroskiego życia?
Pytania mnożą się z dnia na dzień,a realne odpowiedzi na nie są jak cios w plecy. Tracisz wszystkie nadzieje.
Nigdy do końca nie będę zdrowa,to zawsze będzie powracać. Od tego są wspomnienia,zawsze przychodzą.I nawet gdybyś chciała zapomnieć,to nie umiesz. Przez to wracasz do punktu wyjścia.

Jestem chora,siedzę w domu.Nie wiem kiedy wrócę do szkoły,nie chcę wracać.Dowiedzieli się,o wszystkim.Powrót do szkoły będzie koszmarem,koszmarem,który nie będzie miał końca przez ponad rok. To zabawne,w jaki sposób można wykorzystać chorą osobę,jako obiekt drwin.Ludzie bez uczuć,szkolna elita,która potrafi zgnoić wszystkich.Czujesz ich wzrok na sobie,śmieją się z ciebie, rzucają w twoją stronę najróżniejsze hasła. Czujesz się gorsza.


-"Założyła blogaska,myśli,że będzie guru innych dziewczynek,takich jak ona,które za wszelką cenę chcą się głodzić. Wypisuje na blogasku ile to kalorii wpierdoliła i,że to wciąż za dużo. O tym jak mamusia ją zostawiła. To co wypisujesz jest żałosne,a czytanie Twoich wypocin przyprawia jedynie o solidną dawkę śmiechu. Zapierdol się tak,jak Kacper. Ulżysz nie tylko sobie,ale innym też."
Nie tylko to czytam na facebooku,słyszę.
Czasami chciałabym być kimś innym. Czasami chciałabym być wredną,zimną suką,która nie ma uczuć. Może wtedy na niczym by mi nie zależało,nie przejmowałabym się tak wszystkim. Mogłabym spokojnie spać nie martwiąc się,co wydarzy się kolejnego dnia w szkole.

Wiem,że to przeczytacie.Nie będę zmieniać adresu bloga,bo po co? Raczej niczego już nie zmienię,prawda?


Bilans:

śniadanie (ok. 30 kcal):
• 1/2 wafla pszenno - ryżowego + dodatki

obiad (ok. 140 kcal):
• łyżka jogurtu naturalnego + dodatki
• 1/2 wafla pszenno - ryżowego + pasta z makreli
  • awatar gość: hahahahaha, jaka ty żałosna... tak samo jak te wszystkie pseudo-anorektyczki, wszystkie grube i z cellulitem a piszą sobie "jesteś dla mnie inspiracją"
  • awatar Skinny Swallow: @gość: Co we mnie takiego żałosnego? To,że potrafię mówić o swoich problemach? To,że dzięki nim inne dziewczyny mogą zrozumieć,że choroba może je zniszczyć? Jedyne,co jest żałosne to ty i twoja grupa,która gnoi osoby z problemami,osoby,które mają słabszą psychikę.Śmiało,róbcie to dalej,ale kiedyś ktoś nie wytrzyma i do końca życia będziecie mieli kogoś na sumieniu. Z pozdrowieniami dla grupy hejterów Berenika
  • awatar gość: @Skinny Swallow: Mam nadzieję,że to o sobie mówiłaś. Zapierdol się szmato,to wszyscy będą mieć spokój. Z pozdrowieniami od grupy hejterów dla żałosnej i grubej Bereniki :)
Pokaż wszystkie (11) ›
 

lotosgeisha
 
Zbliża się egzamin (mam dokładnie jutro o 12:00 a ja jak na razie jestem zielona :D), zamiast się uczyć zajęłam się tym co jem i czego kategorycznie w życiu nie tknę :D

Ale nie będę wstawiała tutaj całej listy, nie ma takowej potrzeby.
Za to teraz czeka na mnie w kuchni pyszna sałatka grecka a la Porcelanowa :D

Po części to co wysmakowałam w różnych restauracjach, po części ma własna inwencja twórcza :D

Składniki:
pół zielonej sałaty (umytej i "podartej" broń Boże krojonej :/)
pół małej cebulki
dwa pomidory (troche twarde, obrane ze skórki)
pół papryki
pół małego słoiczka zielonych oliwek
dwa średnie ogórki konserwowe
i....... oczywiście ser feta, jednak w mojej wersji nie używam tego tradycyjnego do krojenia, ale kupuję już pokrojony i moczony w oliwie z kawałkami pepperoni (lubimy ostre jedzenie :D)

Do sosu używam:
3 łyżki octu balsamicznego
1 1/2 łyżki oliwy z oliwek
trochę wody (gdyby było za mocne)
przyprawa włoska (wiem że to pasuje jak pięść do oka, ale dla mnie musi być ta przyprawa)

Składniki na sałatke kroimy w drobną kostkę (oprócz sałaty !!!), zalewę zaś przygotowujemy osobno, żeby nie popsuć smaku, najlepiej gdy zalewa jest ciut za kwaśna sama w sobie, to zaniknie w sałatce, a nie będzie wrażenia potem "sosiku z samej oliwy" :D
Można do niej dorobić jeszcze wcześniej grzanki czosnkowe (masło + ząbek czosnku i 7 minut na patelni), mi się jednak dzisiaj nie chce, zresztą nie mamy pieczywa do grzanek :D

dieta-srodziemnomorska-salatka-grecka.jpg
  • awatar Magnoliazksiężyca: Ja też mam swoją sałatkę. Akurat też śródziemnomorską :)
  • awatar Miss Dar-chan: @StalowaMagnolia-renaissance: to czekam kochana na przepis :) uwielbiam nowości :)
  • awatar Magnoliazksiężyca: Oj, to taki wyższy poziom wtajemniczenia^^ Jakoś uznałam go za mój, chociaż wiele osób pewnie robi podobnie, to powiem, powiem :D -Sałata karbowana (zielona), podrzeć w palcach. -Francuski sos sałatkowy "Knor"- wsypać do szklanki, wlać łyżkę stołową oleju (daję słonecznikowego, bo z oliwa z oliwek będzie dołączona z jednym składnikiem), trzy łyżki wody i wymieszać. -zestaw "Arla Apetina Feta" w pojemniczku; zielone oliwki drylowane papryką (jeśli nie lubisz czarnych z pestkami), w zalewie oliwy z oliwek wraz z czosnekiem i ziołami. -jeśli będzie Ci za mało sera, możesz dokupić sam ser w wiadereczku z tej samej serii, w solonej zalewie. - ser Brie "Turek", w kostkę. - sól, pieprz, oregano, bazylię. -dolać oliwy z oliwek dołączonej do zestawu. Ja tak jem, a jeśli chcesz możesz dołączyć pomidory i ogórka w kostkę. Jeśli przyprawy masz zasuszone wystarczy zamoczyć je w odrobinie mleka na 15 min.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

lotosgeisha
 
Ostatnio w ramach zdrowego odżywiania miałam śmiały plan przejścia na dietę zgodną z moją grupą krwi - nie byłoby to trudne, zwłaszcza, że ja i mój P. dobraliśmy się też pod tym względem ;)

Pasowałaby dla nas dieta dla grupy krwi A, co uważam za wielki plus, nasza grupa krwi jest najlepiej predysponowana do bycia wegetarianami - zaleca się dla niej ten typ diety.

Problem jednak pojawia się, gdy doszłam do składników dozwolonych i niewskazanych :/

Produkty, które należy spożywać oraz te, których powinno się unikać:

Mięsa i drób *tu problemu nie ma, nie jemy żadnego rodzaju mięsa*
Wskazane: warzywa, owoce, soki produkty roślinne. *Najkorzystniejsze* dla osób z grupą krwi A byłoby całkowite wyeliminowanie mięsa ze swojej diety.
Unikać: baraniny, bażanta, bekonu, cielęciny, dziczyzny, gęsi, kaczki, królika, kuropatwy, serc, szynki, wątróbki, wieprzowiny, wołowiny, wołowiny mielonej.


Owoce morza *jak wyżej, dla nas ryba to też zwierzę, dlatego ich nie tykamy, wyjątkiem jest obiad u rodziców kiedy nie da się przetłumaczyć, że ryba też zwierze i też mięso, serio moja mama tego nie kapuje* :/
Wskazane: dorsz, karp, łosoś, makrela, nawet żabnica, pstrąg tęczowy, pstrąg morski, sardynka, sieja, szczupak, srebrny okoń, ślimaki, żółty okoń. Ryby nie powinny być wędzone.
Unikać: barakudy, flądry, halibuta, homara, kalmara, kawioru, kraba, krewetek, łososia wędzonego, małży, morszczuka, muli, okonia, ostrygi, ośmiornicy, raków, sardeli, skrzydelnika, suma, śledzia, tuńczyka, węgorza, żółwia, żab.

Jaja i nabiał *tu mamy problem pierwszy*
Wskazane: mleko sojowe, ser sojowy. *jak na razie za drogie na nasze możliwości - 8 zeta za litr* :/
Obojętne: kefir - zsiadłe mleko. *uwielbiam więc głównie to piję*
Unikać: mleka w każdej postaci, lodów, masła, maślanki, serwatki, sera brie, sera camembert, ser gouda, serka wiejskiego. *...nie skomentuje, jesteśmy koneserami sera pleśniowego, uwielbiam lody i maślankę*

Oleje i tłuszcze *punkt, którego staram się przestrzegać nawet bez diety*
Wskazane: oleje tłoczone na zimno w tym olej z oliwek, olej z siemienia lnianego oraz z soi.
Unikać: oleju bawełnianego, oleju z kukurydzy, oleju krokoszowego, oleju z orzeszków ziemnych, oleju sezamowego.

Orzechy i pestki *też punkt do zaakceptowania*
Wskazane: masło orzechowe, orzeszki ziemne, pestki dyni.
Unikać: orzecha brazylijskiego, orzechów nerkowca, pistacjowych.

Fasole i inne rośliny strączkowe *tutaj także nie mam jakiś wielkich zastrzeżeń*
Wskazane: czerwona soja, fasola aduke, azuki, czarna, pinto, zielona, groch "czarne oczko", strączkowe czerwone, zielone.
Unikać: fasoli copper, navy, czerwonej, nerkowatej, tamaryndowej.

Zboża *problematyczne stają się tutaj ziemniaki*
Wskazane: amarant, gryka, kasza.
Unikać: kiełków pszenicy, otrębów pszenicy, płatków familia, grape nut, siedem zbóż, pszenicy, skrobi, ziemniaków.

Chleb i grzanki *jadamy słonecznikowy - nie widzę go nigdzie*
Wskazane: chleb esseński, chleb ezechiela, chleb z kiełków pszenicy, chleb z mąki sojowej, wafle ryżowe.
Unikać: angielskich grzanek, bułek z otrębami pszennymi, chleba pełno-pszenicznego, chleba wieloziarnistego, chleba z mąki durum, chleba z mąki macowej, chleba wysokobiałkowego, pumpernikla.

Ziarna i makarony *to jest do przyjęcia*
Wskazane: gryka, kasza, makaron z karczocha, makaron, mąka ryżowa, mąka żytnia, owies.
Unikać: makaronu grysikowego, makaronu ze szpinaku, mąki białej, mąki pełnopszenicznej.

Warzywa *i tu mam masę zastrzeżeń - z papryki czerwonej i żółtej nie ma mowy żebym zrezygnowała, tak samo jak z pomidorów, bakłażana, pieczarek czy czerwonej kapusty, za bardzo je lubimy, do tego mam w domu małego przeciwnika brokułów, brukselki i szpinaku* :/
Wskazane: botwinka, brokuły, cebula czerwona, cebula hiszpańska, cebula żółta, dynia, chrzan, cykoria, czosnek, kalarepa, kapusta bezgłowa, karczoch amerykański, karczoch jerozolimski, kiełki lucerny, marchew, mniszek lekarski, pasternak, pietruszka, por, rzepa, sałata rzymska, szpinak.
Unikać: bakłażana, białej kapusty, chińskiej kapusty, czerwonej kapusty, grzybów shiitake, oliwek czarnych, oliwek greckich, oliwki hiszpańskiej, pieczarek, papryki: czerwonej, zielonej, żółtej, pomidorów, ziemniaków: białych, czerwonych, słodkich.

Owoce *tu jestem skłonna ponieść ofiarę bananową*
Wskazane: ananas, borówki, czarne jagody, cytryna, figi suszone, figi świeże, grejpfrut, wiśnia, jeżyny, morela, rodzynki, śliwki ciemne, czerwone, suszone, zielone, żurawina.
Unikać: bananów, mandarynek, mango, melonu, orzechów kokosowych, pomarańczy, rabarbaru.

Soki i napoje *jedyne co boli - sok pomarańczowy, ale kolejna ofiara, którą mogę ponieść*
Wskazane: sok z ciemnej wiśni, sok z marchwi, sok z winogron, sok z moreli, sok z selera, sok z suszonej śliwki, sok z ananasa, sok grejpfrutowy, woda (z cytryną).
Unikać: soku pomarańczowego, soku pomidorowego, soku z papai.

Przyprawy *ocet balsamiczny - muszę mieć w kuchni do sałatek + bazylię, pieprzu też się nie wyzbędę, już nie solę i nie słodzę więc...*
Wskazane: czosnek, imbir, melasa, miso, słód jęczmienny, sos sojowy, tamari.
Unikać: kaparów, octu balsamowego, octu białego, octu z jabłek, octu winnego czerwonego, pieprzu białego, pieprzu czarnego mielonego, pieprzu czerwonego, wintergreen, żelatyny.

Herbatki ziołowe *do przyjęcia*
Wskazane: aloes, echinacea, głóg, dziurawiec, łopian, mleczny oset, owoc dzikiej róży, rumianek, imbir, kozieradka pospolita, lucerna, śliski wiąz, waleriana, zielona herbata, żeńszeń.
Unikać: cayenne, czerwonej koniczyny, kociomiętki, rabarbaru, szczawiu, znamion kukurydzy.

Używki *boli piwo i likier* :/
Wskazane: czerwone wino, herbata zielona, kawa bezkofeinowa.
Unikać: coca-coli, czarnej herbaty bezkofeinowej, czarnej herbaty regularnej, likierów destylowanych, napojów gazowanych, piwa, wody Selzera, wody sodowej.

Inne przyprawy *będę musiała zrezygnować z ketchupu i majonezu*
Wskazane: musztarda.
Unikać: ketchupu, majonezu, sosu Worcestershire.

warzywa2.jpeg
 

lotosgeisha
 
I rozpoczęłam katusze  :/

A6W dzień pierwszy:
Człowiek myśli: "Ech! Tylko po 6 powtórzeń na pierwszy dzień - to jakiś śmiech na sali :D " I byłam taka mądra, dopóki nie zabrałam się za ćwiczenie 4 z 6, stwierdziłam, że przerażają mnie te 3 serie po 24 42 dnia :/
Ale mam zamiar wytrwać - skończę A6W i będzie to dla mnie wstęp do regularnego ćwiczenia :) Chce też zacząć chodzić na basen.

Zdrowe odżywianie ( w miarę >:o ) jest :D, czas teraz zadbać o ruch :)

Podziwiam dziewczyny z umięśnionymi brzuszkami, nawet tak bardzo :D, nie powiem, podoba mi się to, może nawet uda mi się w jakimś stopniu to osiągnąć  :)

Jestem 4 dzień bez słodyczy i kawy - jestem dumna z siebie, w końcu wychodzi silna wola :D
Łakocie i czekoladę zastępuję koktajlami na zielonej herbacie, albo ostatnio stwierdziłam, ze jak już nie będę mogła wytrzymać kupuje Kubusia z malinami, lub maślankę owocową, a teraz są już też zielone jabłuszka :)

Co do kawy, nie potrzebowałam nawet Yerby ostatnie dni - z racji, że jestem jeszcze chora spodziewałam się, że cały weekend przeleżę w łóżku, tak też było w piątek, ale od wczoraj mam dziwny zastrzyk energii - nie wiem skąd, dlatego też zaczęłam robić A6W :)

Wczorajszego jadłospisu nie pisałam, z racji tego, że miałam leżeć, mój mężczyzna nawet nie chciał słyszeć o tym, że będę gotować :/ zamówił nam pizze, zresztą bardzo dobrą ala meksykańską tylko bez kurczaka, rano otręby z jogurtem, herbata miętowa + 2 zieleno, 2 kanapki z serkiem kozim (President - najlepszy :D), do tego podchrupywałam ryżanki, oczywiście koktajl truskawki+zielona herbatka i wykorzystując chwilę nieobecności Miśka zrobiłam sałatkę grecką na kolację ;)

Dzisiaj czuję się o wiele lepiej, więc już nie dałam sobie zabronić wejścia do kuchni >:o
- na śniadanie owsianka na mleku z jabłkiem i cynamonem (pychotka, zwłaszcza, że robię owsiankę trochę inaczej - moja wygląda jak papka a nie zupa)
- na obiad kasza gryczana z kotletami sojowymi, mieszanka warzyw doprawiana ala Porcelanowa :D sosem sojowym i ostrym sosem chilli, na kolację planuję pastę jajeczną, ale sama mam ochotę na pierogi z kapustą :), dlatego pewnie Misiek zje pastę a ja pierożki >:o

Chce sobie zrobić koszulkę <3
Taką jakiej nikt inny nie będzie miał :D myślałam o ..... no właśnie sama już nie wiem o czym ;):P
  • awatar Cheshire Cat: Moze tez bym zaczęła? Może jak już ktoś zaczął, to bym poobserwowała i by mnie to motywowało do działania? ech cieżkie życie ^^"
Pokaż wszystkie (1) ›
 

panna-z-ksero
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów