Wpisy oznaczone tagiem "odrzucenie" (51)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)milosc_trzeba_wystawiac_sie_na_r…
Miłość nie pyta o nic, bo kiedy zaczynamy się nad nią zastanawiać, ogarnia nas przerażenie, niewypowiedziany lęk, którego nie sposób nazwać słowami. Może jest to obawa bycia wzgardzonym, odrzuconym, obawa, że pryśnie czar? Może wydaje się to śmieszne, ale właśnie tak się dzieje. Dlatego nie należy stawiać pytań, lecz działać. Trzeba wystawiać się na ryzyko.
 

tomaszm21
 
Autor: Georgie Lee  

Justin Connor pracuje u znanego londyńskiego bankiera i od lat marzy o własnych przedsięwzięciach. Wciąż jednak prześladuje go pech i stale traci zainwestowane pieniądze. Kiedy wraca do domu po kolejnym trudnym dniu, do jego powozu nieoczekiwanie wsiada młoda dama, prosząc o pomoc. Zanim zdążył zareagować, nieznajomy mężczyzna otworzył drzwiczki i grożąc bronią, kazał im wysiąść. Okazuje się, że Justin stał się mimowolnym świadkiem kłótni między księciem Rockland, a jego nieślubną córką, która próbowała uciec do kochanka. Wkrótce książę składa Justinowi propozycję nie do odrzucenia…



Szczegóły publikacji:
romans.masz24.pl/propozycja_nie_do_odrzucenia.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "romans", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-romans.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)nie_zakochales_sie_jeszcze_we_wl…
- Nie zakochałeś się jeszcze we właściwiej osobie? - Niestety, moją jedyną miłością pozostaję ja sam. - Przynajmniej nie martwisz się odrzuceniem, chłopcze.
 

nestax3
 
Hej hej!
Od poprzedniego wpisu licznik odwiedzin wzrósł i ponad 100%! Jeśli są tu osoby, które chciałyby abym poruszyła jakiś temat - piszcie w komentarzach, wiadomości prywatnej, gdziekolwiek. ;)
Chciałabym, aby ten blog był dla Was i dla mnie :).
Może na początek podam kilka tematów(oczywiście wszystko będę pisać na przykładzie własnych doświadczeń) a Wy zdecydujecie, który mam poruszyć? Co Wy na to? :D
[teraz podaję tematy]
szacunek
autoagresja
nienawiść do siebie
znęcanie się psychiczne
odrzucenie
tumblr_oialaznFtZ1vjowugo1_500.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/20281/wewnetrzny_strach.html
Dlaczego ludzie doceniają bliskość innej osoby dopiero jak ją stracą? Żałują, że czegoś już nie ma dopiero jak się skończy? Boją się powiedzieć o swoich uczuciach tylko dlatego, że boją się odrzucenia? Te pytania są sensowe, gdyż nasz strach wewnętrzny nie pozwala nam czegoś zrobić, a potem żałujemy tego do końca życia..
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)i_nagle_o_tobie_wszyscy_zapomina…
I nagle o Tobie wszyscy zapominają, kiedy znalazła się inna osoba z którą się lepiej rozmawia i przebywa. Trochę przykre no ale cóż.
 

depresyjnadama
 
jadowita belladonna: Codziennie patrzę w nie, właściwie z odrazą, nienawidzę siebie, nienawidzę żyć, życie tak bardzo boli, to jest nie do zniesienia. ~ lustro

Kiedyś było inaczej; byłam wiecznie uśmiechniętą, pogodną dziewczyną, beztroską, cieszącą się każdą chwilą życia.

Jak jest teraz? Smutek przesłonił mi tamten świat z przeszłości, chyba dopiero niedawno zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo.

Założyłam tego bloga w nadziei, że znajdzie się choć jedna osoba, która zrobiła krok do przodu w walce z depresją, albo chociaż taka, która też zmaga się z tym problemem i mnie zrozumie, porozmawia, wymieni kilka maili czy wiadomości.

Czuję, że już dłużej nie dam rady.

Kiedy to się ” zaczynało „, uciekałam do samookaleczenia się, do jakichś tabletek, żeby choć trochę sobie ulżyć, zapomnieć, uśmiechnąć się tak prawdziwie. Wiem, że jestem tak słaba, że wrócę do tego, jeśli ktoś nie poda mi ręki.. Odpycham od siebie myśli dot. żyletek, tabletek czy zakończenia tego wszystkiego. Staram się znaleźć jakieś pozytywy, ale życie ciągle dorzuca mi nowych problemów, a one spychają mnie w dół, gdy tylko jest ze mną choć trochę lepiej, minimalnie.

Życie jest cenne, wiem, że nie dla mnie, dlatego walczę z tym, by go nie zakończyć.. Gdybym mogła, to bym je komuś po prostu oddała, komuś, kto by je docenił.

Wtedy naprawdę bym się uśmiechnęła.
  • awatar jadowita belladonna: @Empty Smile: Witaj, chyba wolałabym taką znieczulicę.. Co sprawia mi radość? Chyba tylko sytuacje, w których pomagam komuś, gdzie widzę uśmiech na twarzy tej osoby lub widzę, że dzięki mnie jest jej lżej. Mnie żyletki " pomagały " jeszcze w gimnazjum, od tamtej pory była, no powiedzmy przerwa, natomiast kilka dni temu spróbowałam, żeby zobaczyć, czy jest tak samo i powiem Ci, że głupi pomysł to był
  • awatar jadowita belladonna: @Empty Smile: nie ciągnie mnie do żyletek :) to była tylko próba, żeby zobaczyć, czy będzie jak kiedyś. Ja teraz będę zdawać maturę.. miałam półroczną przerwę w nauce z powodu pewnych problemów, przez nie też jest ze mną gorzej w tym momencie.. skończenie liceum jest dla mnie też nie lada wyczynem, ale to było takie robienie tego wbrew sobie, jak większość rzeczy, tak jakby jedna część mnie walczyła z drugą.. boję się tylko, że ta, która nie chce już żyć zacznie w końcu wygrywać.
  • awatar jadowita belladonna: @Empty Smile: w sumie to same podstawy, mam jeszcze pisać poszerzoną biologię, ale przez to co się ze mną dzieje, nie byłam w stanie się do tego przygotować, więc odpuszczę. jest taka nutka ciekawości, połączona z odrobiną nadziei, przynajmniej w tej bardziej optymistycznej części mnie. a Ty co piszesz?
Pokaż wszystkie (8) ›
 

eve.lynn
 
Wszystkie negatywne odczucia we mnie wzrastają, kiedy o nim myślę.
To przerażające, bo wiem, że to nie miłość.
Chciałabym chociaż raz normalnie z nim porozmawiać.
Udowodnić mu, że nie jestem stuknięta, dziecinna czy głupia.

Jakie to chore. Zależy mu na seksie tylko na jego zasadach.

2611230-shutterstock-37454590-643-385.jpg
 

eve.lynn
 
Nikt mnie nie chcę.
Zostałam odrzucona.
Ali zaprosił nawet Judi na oglądanie filmów, a mnie nie.
Adi nie odpisał olał mnie.
Czuję się fatalnie.
Dobrze, że przyszedł Komandos z Pawłami.
Zaprosili mnie do gry w wielbłądy.

Chociaż nie będę siedzieć sama.

b4b6820400206df950799183.jpg
 

eve.lynn
 
Jestem sama.
Zawsze tego chciałam, ale w wieczór taki jak ten brakuje mi kogoś, kto chociaż trochę się mną zajął.

Co jest ze mną nie tak?
Marzę o tej jednej prawdziwej miłości.
A co jeśli już ją kiedyś przeżyłam i nie wróci?
Miał na imię Łukasz, prawie 4 lata starszy.
Można powiedzieć, że mnie kochał a ja jego.
Ale nie wyobrażałam sobie tak mojej wyśnionej miłości.
Był z mojej wioski. Picie w barze, kumple i praca.
Nie chciałam takiego życia.
A teraz on siedzi w więzieniu, czasami zastanawiam się jakby wyglądało moje życie jakbym nie odeszła.
Cytat pasujący tylko do niego "mimo wszystko kocham cię za przeszłość".
Mój Zby (najlepszy przyjaciel, homoseksualista) uważa, że  kiedy od niego odeszłam obtoczyłam się murem żeby nie cierpieć. I nikogo do siebie nie dopuszczam.
No cóż... wszystkie moje kolejne związki nie były poważne. Nie czułam nic.
Przerażające, prawda?

Może to też wina rodziców? Ich nienawiść względem siebie.
Teraz jest między nimi lepiej.
Ale z utęsknieniem czekam na ich rozwód.

Psycholog, albo już nawet psychiatra jest mi potrzebny.
Oszalałam ze strachu.

Tak, mogę to napisać BOJĘ SIĘ MIŁOŚCI I CIERPIENIA z nią związanego, jak tego ODRZUCENIA, ZDRADY,KŁAMSTWA.

Może dlatego wybrałam Adiego.
Denerwuje mnie myśl, że się w nim zakocham.


10393818_834031489967940_8337830745223137404_n.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)moja_historia_nie_jest_smutna_bo…
Moja historia nie jest smutna,
bo jej źródło było dla mnie szczęśliwe
i przyniosło chwile o których nie zapomnę do końca.
Smutne jest tylko odrzucenie,
które jest jedynie fragmentem całości.
moja_historia_nie_jest_smutna_bo_jej_2014-07-21_23-01-22.jpg
 

borderlineasfuck
 
Siedzę sobie oto z rodziną, patrzę na to mieszkanie, na dywan, telewizor, ławę, brata, Mamę, ojca i bez problemu potrafię wyobrazić sobie, że mnie tu nie ma. Że mnie z nimi nie ma na zawsze. Mama przeżywałaby żałobę, ale życie toczyłoby się dalej. Ojcu i bratu - wszystko jedno.

Dzisiaj ex-narzeczony ma urodziny. I to okrągłe, trzydzieste. Dwa dni temu wysłałam mu prezent - kartkę i książkę; dzisiaj zadzwoniłam z życzeniami. Pod koniec rozmowy powiedziałam "Kocham Cię". On zamilkł, po chwili odpowiedział "Ja ciebie też". Choć nigdy tego zdania "Ja ciebie też" - pozbawionego czasownika - nie uznawał. Więc nie było to zbyt prawdziwe.

Czuję się tak apatycznie, pusto, chce mi się płakać, a z drugiej strony, nie wiem, czy nawet to bym potrafiła. A przecież jestem na tej cholernej wenlafaksynie. Nie czuję nic. Chcę do psychiatryka. Ale nie mogę. Muszę szykować się do jebanej matury, znaleźć pracę, ogarnąć to. Kurwa, chcę chociaż terapii. Cokolwiek. CHCĘ POMOCY.

persistent-sad-anxious-or-empty-mood.jpeg


I koszmary. Każdej jebanej nocy, KOSZMARY!


PS. Znalazłam memy o Borderze. Chyba niezbyt pociesza fakt, że identyfikuję się z każdym z nich jak dotąd - a obecnie jestem na siódmej stronie... W każdym razie - polecam. borderlinescorpion.tumblr.com/
 

affetion
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

niva89
 
I to znowu ja. Dziś nie będzie uzewnętrzniania.
Czas  na przemyślenia.
We wtorek widziałam się z "y" - moim przyjacielem.

blog_rx_5124721_7962890_tr_przyjaciel2.jpg


Znamy się  już ok 10 lat. Nasza historia? Poznaliśmy się na boisku od siatkówki. Długi czas mnie podrywał chwilami dosyć nachalnie. Ot takie gówniarskie zapędy. Długo mu tłumaczyłam (latami), że nic z tego nie będzie, że jest wspaniałym przyjacielem bla bla bla...
Teraz gadamy jak kumpel z kumplem - "y" czasami się śmieje, że jak facet z facetem.  Coś w tym jest. Jest dla mnie wielką podporą i ostatnio jedyną osobą z która utrzymuję bliższy kontakt.
No ale nie o tym miałam.
"y" jest młodym facetem, więc podstawą jego życia jest seks. Nie... nie jest żadnym lovelasem. Był ostatnio w długim związku, ale mu nie wyszło. Kiepsko zainwestował uczucia. Zdarza się. Znam z autopsji.
Nie jest typem przystojniaka, ale na brak powodzenia nie narzeka.
Kocham go jak brata, ale często się zastanawiam na co te wszystkie kobitki lecą?
Kasa to nie jego mocna strona, autka brak, fizycznie jest przeciętny, inteligencja nie szczególna. Ha,ale gadane to on ma!
Jakiś czas temu pytałam pana "x" o sekret mojego przyjaciela... I wiecie co powiedział?
" Bo on jest prawdziwy, nikogo nie udaje".
Najpierw pomyślałam; cholera, a jak można być nie prawdziwym? Ale im dłużej nad tym myślę to dochodzę do wniosku, że strzelił idealnie. W tym właśnie tkwi magia "y".
Wszyscy na co dzień udajemy mniej lub bardziej... Udajemy lepszych, mądrzejszych, bogatszych niż jesteśmy w rzeczywistości. Dlaczego? Być może w ten sposób staramy się chronić siebie samych przed odrzuceniem, wyśmianiem, zranieniem.
Czasy w których żyjemy też są takie. Nie liczy się dusza,liczy się portfel. Nie  lubimy odrębnych jednostek, ale akceptujemy te ślepo podążające za tłumem.
Przykre, płytkie, ale prawdziwe.
Ja też idealna pod tym względem nie jestem. Rzadko jaka osoba wie o mnie wszystko. Nie umiem kłamać, ale zatajanie to co innego.  Boje się... Stąd te zachowanie.
"y" jest prawdziwy do bólu. Nie ubarwia niczego, niczego nie kryje, nie stara się być w oczach innych lepszy...
Moim zdaniem żyje lepiej, ale też ryzykowniej.
Też się boi... Boi się zaufać, stąd jego powierzchowne związki. Ktoś go zranił. On nie rani, ale stara się nie angażować.
Rozumiem go. I wierzę, że spotka kobietę  przy której  strach okaże się przeszłością.
Przyszłość jest lekarstwem na dziś...
Może mnie też kiedyś opuści strach i żal? Oby... Oby tak było.

imagesmmm.jpg
  • awatar Luna_s20: Lęk, obawa, opuszczają tylko tego, kto pozwala im odejść. Gdy ciągle "dyskutujemy" z naszymi obawami, te czują się zaproszone i rosną. Nie ma innego sposobu na pokonanie tego, niż wmówienie sobie, że już się to pokonało. A bycie kimś innym... ktoś kiedyś mądrze powiedział, że to marnowanie osoby którą się jest. Jednak nie wszyscy udają - chociażby twój przyjaciel jest prawdziwy :) To najmniej istotne czy podobamy się innym, jeśli nie podobamy się sobie, a sobie spodobamy się tylko prawdziwi. Niezależnie od tego, czy zakładamy maski, czy jesteśmy sobą, zawsze jedni nas zaakceptują a inni nie - na to nie ma złotego środka. Mówimy sobie "Ważne, żeby akceptowała nas większość". A co, jeśli większość, to ludzie którzy zakładają te same maski z takich samych powodów? Brak akceptacji cudzych błędów i słabości najczęściej ma za podstawę strach przed ujawnieniem się własnych. Gdy się to wie, można traktować sympatie czy niechęć takich ludzi z pewną dozą wyrozumiałości i przymrużeniem oka.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów