Wpisy oznaczone tagiem "ojciec" (523)  

gusia
 
Już drugi raz światło padające przez okno do mojego pokoju drgało. Poprzednio bardzo się bałam. Dziś wyjrzałam przez okno podejrzewając przepaloną żarówkę w latarni. Nie zauważyłam nic. Przestało. Położyłam się i z pełnym przekonaniem powiedziałam:

-tato i spokój sie

I poczułam spokój. Myślę sobie

- głupia jesteś że poprzednio nie skapnęłaś roboty ojca

Jednocześnie cały czas czułam jego obecność. Położyłam dłoń na materac i od razu poczułam cieżar. Chwilę trzymałam tatę za rękę po czym podniosłam do ust i pocałowałam. Wtedy usłyszałam tykanie zegarka i ogarnęło mnie uczucie że odchodzi. Po chwili wiedziałam że jestem sama

Mega nieralne, ale mamy już 2 kwietnia a ja jestem pewna że był tu obok mnie ojciec
 

gusia
 
Przyszło awizo do ojca na mamy adres. Łyżka dziegciu w dobie żałoby. Nie bolało tak strasznie jak myślałam. Początkową myśl by odebrać pismo szybko zastąpiła ta by zakończyć sprawę raz na zawsze i nie robić sobie kłopotu. Poszłam na pocztę z aktem zgonu poprosić by zrobili adnotacje urzędową że on nie żyje. Straż miejska. Gdybym nie widziała ciała ojca w trumnie pomyślałabym że stary znowu coś kręci. Tymczasem nie zaspokoję swojej ciekawości. Za to ta sytuacja zmusiła mnie by znowu spojrzeć na ojca wielowymiarowo. I w kontekście mojego bólu dodać otrzeźwienie i konieczność zmierzenia się nie tylko z tym jaki był wobec mnie ale także wobec innych. Przy okazji dokopałam się do metryk babki i dziadka. Jedyne źródło informacji o rodzinie z tamtej strony.

Nie do wiary że to już minął ponad rok.
 

gusia
 
Gdyby nie Teresa nie dałabym rady przez ten rok

Edit

12 grudnia minie rok od śmierci mojego ojca, ostatniego dnia października zaczął się dla mnie cały ten matrix.

Dziś chwilę rozmawiałam z Tomkiem przy okazji odzyskiwania jego numeru (znów wróciliśmy do rozmów z przed roku gdy na pytanie co u niego rozpisał się że wspólnota mu pomogła ale nadal ma problemy bo chce sobie kogoś znaleźć a nie umie zagać do dziewczyny - na co ja znowu powiedziałam hasło psycholog, zaczęła sie wymiana zdań że on jest zdrowy, którą tym razem kulturalnie zakończył) i przy okazji wymiany informacji gdy napisałam mu o ojcu i chciałam podkreślić (nawiązując do przeszłości za którą mnie znów przeprosił i zaprosił ponownie na fb do znajomych) wyjątkowość Marka i Teresy uzmysłowiłam sobie jak wiele ta dziewczyna nawet nie robiąc nic zrobiła dla mnie przez miniony rok. Ile razy wyciągała rękę i zwyczajnie się uśmiechała nawet gdy ja tygodniami się nie odzywałam.

Miniony rok był mega trudny. Wciąż radzę sobie średnio na jeża. Temat ojca pozostając gdzieś na marginesie mojej świadomości.

Wiem jednak że nie jestem sama i nigdy nie będę. Jest Teresa z Markiem, są też inni ważni ludzie dzięki którym przetrwalam i będę dalej trwać.

To wciąż takie niesamowite dla mnie pisać i mówić że mam po co żyć. 10 lat temu zabiłabym śmiechem gdyby Gosia mi powiedziała idąc ze mną do psychiatry jak dziś będzie wyglądać moje życie
 

gusia
 
Chyba coś pomyliłam w lekach wieczorem bo nie mogę spać.

Za to wrociły wspomnienia środy na grobie ojca i pierwszy raz od dawna popłakałam się z tęsknoty za tym co nigdy nie nastąpi bo mój tata umarł. A ja już ledwie pamiętam jego twarz
 

gusia
 
Wahałam się czy przy okazji środowej wizyty z mamą u dziadka ba Brudnie poprosić ją by poszła ze mną do ojca czy samej dzień później po wizycie na Wólce pojechać. Długo myślałam nad tym. Rozważałam nawet rozmowę z psycholog ale jej nie ufam. Wizyta z mamą może okazać się brakiem emocji - łez które już czuje pod powiekami i z których powodu chce jechać do ojca - ale zdecydowałam się spontanicznie poprosić ją byśmy poszły razem. Jednak zrobiłam to bez emocji jakie towarzyszą mi zazwyczaj podczas tej wizyty.  Może więc okazać się to kompletną klapą i koniecznością kolejnej wizyty. Ale muszę spróbować. Nie mogę wiecznie uciekać i być z tym sama. Przy mamie nie okazuje łez ani uczuć. I chyba nie chcę aby widziała jak bardzo boli mnie śmierć taty. Ale zaryzykuje. A może i ona chce tam jechać tylko nie ma odwagi mi powiedzieć?
 

gusia
 
Zaplanowałam pojechać do ojca i znowu się boję

Edit 15.19
Odwlekałam jak mogłam. Rozmowa z Teresą mnie przekonała że skoro czuje potrzebę to muszę jechać. Teraz myślę nie ma sensu się poddawać, nie mogę uciekać przed cierpieniem bo i tak mnie nie minie
  • awatar Judyta Zagubiona: :* To nie jedź. 30 sierpnia 2017 zginął mój kuzyn tragicznie, nie byłam u niego na grobie jeszcze, nie umiem, boję się...
  • awatar Gusia: @Judyta Zagubiona: Wyrazy współczucia:* Odwlekanie sprawia że jest tylko gorzej. Ja się spłakałam i znowu wcale nie czuje się lepiej ale przynajmniej skonfrontowałam się ze swoim bólem i pozwoliłam mu zaistnieć
  • awatar jamnick: Tak. Nie uciekaj. Walcz o siebie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gusia
 
Dziś moja chrześniaczka zapytała mnie o tatę. Jakże prosta i prawdziwa była teraz odpowiedź że jest w niebie

Oczywiście chrześniak jest starszy i ma dobrą pamięć więc wiedział że co innego mu powiedziałam. No to sprostowałam że kiedyś mój tata wolał alkohol ale teraz poszedł do nieba (czy rzeczywiście!!!????)

Od kiedy chłopcy trochę podrośli myślałam co im powiedzieć gdy zauważą brak starego. Dlatego gdy parę lat temu zapytali powiedziałam coś w stylu że mój tata mnie nie lubi i nie wiem gdzie jest, później dodałam coś o alkoholu. Ale jak inaczej było wytłumaczyć małym dzieciom coś czego ja sama nie rozumiałam.

Kiedyś, jak będą już duzi i będą nadal chcieli wiedzieć, spróbuje im odpowiedzieć co tak naprawdę się stało
  • awatar Pantokratorka: Rozumiem bardzo, czasem sami nie wiemy o co tak naprawdę chodzi, a odpowiedzi później :) Do tematu zawsze można wrócić
  • awatar Gusia: @Pantokratorka: ponieważ ojciec nie żyje nigdy nie dowiem się co tak naprawdę się stało, w toku terapii mogę uporządkować swoje uczucia i kiedyś chrześniakom opowiedzieć już same fakty
  • awatar Pantokratorka: @Gusia: oczywiście, nie możemy odpowiadać za innych i wielu rzeczy można się tylko domyślać. Ale to, co się przeżywało też jest prawdą, mówi o czymś, a z perspektywy tej wiedzy też mogą się wyłonić nowe fakty i wnioski
Pokaż wszystkie (10) ›
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

ebook-poradniki
 
Autor: Emma Byrne  

Książka popularnonaukowa, przedstawiająca mechanizmy stojące za przeklinaniem, historię badań nad przekleństwami, historię samych przekleństw oraz procesy zachodzące w mózgu ludzi używających soczystego języka. Autorka stawia zadziwiające pytania i kompetentnie na nie odpowiada. Czy przeklinanie potrafi działać znieczulająco? Czy kobiety klną inaczej niż mężczyźni?
Czy szympansy używają brzydkich wyrazów? Czy przeklinanie w miejscu pracy pomaga zbudować kreatywny zespół?


Szczegóły publikacji:
poradniki.masz24.pl/bluzgaj_zdrowo__o_pozytkach_…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "poradniki", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-poradniki.html
-------------------------------------------------------------------------------------------------
 

gusia
 
W sobotę byłam u ojca i dziadków. Spłakałam się jak norka przy grobie ojca i babki. Z dziadkiem po 5 latach udało mi się uporać.  Natomiast ojca,  babki i ciotku pytałam jak ja mam dalej żyć. Liczyłam wiele po tej wizycie. Znowu szłam jak na ścięcie głowy. Ale miałam przekonanie że finałem będzie jakieś katharsis,  że skończą się durne sny.  Tymczasem wracałam czując się jeszcze gorzej.  Nie dostałam żadnej odpowiedzi,  nie doznałam otuchy. Demony nadal tkwią. Trzymam się utartych szlaków, garściami czerpie siłę  z miłości moich dzieciaków i ich rodziców.
  • awatar Zamota: :*
  • awatar DARK TERRITORY: Są sytuacje i miejsca gdzie trudno ukryć wzruszenie i łzy. Najważniejsze że masz jeszcze kogoś kto nadal jest Ci bliski :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Za wszelką cenę jechać dzisiaj do ojca.  Wszystko się we mnie buntuje. Ale muszę.  Muszę się z tym zmierzyć.

Hujnia. Po kiego wrzuciłam sobie tutaj jego fotkę na której jestem uderzająco podobna do ojca to nie wiem
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gusia
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Śmierć normalnego ojca to dramat. W przypadku śmierci hujowego ojca jest o tyle trudno że zostają niezałatwione sprawy
 

gusia
 
Pół roku temu zmarł mi ojciec. Noc była kiepska. Dzień też. Mama wyszła to zostałam w domu korzystając z chwili spokoju zamiast jechać na cmentarz. To był błąd. Emocje tkwią we mnie niewyzwolone. Boli. Stchórzyłam ponownie nie chcąc się konfrontować z gamą uczuć we mnie.

Kiedyś nadejdzie taki okres że nie będzie to dla mnie problem. Dziś na to jeszcze za wcześnie
  • awatar ♥♥♥Żona Niebieskookiego♥♥♥: niestety Cię nie pocieszę po śmierci mojego minęło 09.03 5 lat każda wizyta u niego nie jest łatwa już nie płaczę ale nie umiem odejść bez poczucia tęsknoty że jeszcze nie postałam o te 5 min.
  • awatar Gusia: @♥♥♥Żona Niebieskookiego♥♥♥: i jak to jest że cierpi się nawet po ojcu draniu?
  • awatar pushthebutton: @Gusia: a Ty w ogole kiedys z nim miałaś kontakt? Moze to tęsknota za wyobrażeniem ojca? Cierpienie bo już nigdy nie bedzie mogl sie zmienić w porządnego ojca?
Pokaż wszystkie (8) ›
 

gusia
 
Muszę w końcu jechać do ojca na cmentarz
 

gusia
 
Dziś mija 4 miechy od śmierci ojca. A mnie nie jest ani gram lepiej.

Zadnicze pytanie brzmi jednak: kiedy to zleciało?
 

gusia
 
Tato....

Nie umiem....

To zbyt trudne....
 

miedzyinnymi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
.:Gośka:.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów