Wpisy oznaczone tagiem "ojciec" (514)  

ebook-poradniki
 
Autor: Emma Byrne  

Książka popularnonaukowa, przedstawiająca mechanizmy stojące za przeklinaniem, historię badań nad przekleństwami, historię samych przekleństw oraz procesy zachodzące w mózgu ludzi używających soczystego języka. Autorka stawia zadziwiające pytania i kompetentnie na nie odpowiada. Czy przeklinanie potrafi działać znieczulająco? Czy kobiety klną inaczej niż mężczyźni?
Czy szympansy używają brzydkich wyrazów? Czy przeklinanie w miejscu pracy pomaga zbudować kreatywny zespół?


Szczegóły publikacji:
poradniki.masz24.pl/bluzgaj_zdrowo__o_pozytkach_…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "poradniki", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-poradniki.html
-------------------------------------------------------------------------------------------------
 

gusia
 
W sobotę byłam u ojca i dziadków. Spłakałam się jak norka przy grobie ojca i babki. Z dziadkiem po 5 latach udało mi się uporać.  Natomiast ojca,  babki i ciotku pytałam jak ja mam dalej żyć. Liczyłam wiele po tej wizycie. Znowu szłam jak na ścięcie głowy. Ale miałam przekonanie że finałem będzie jakieś katharsis,  że skończą się durne sny.  Tymczasem wracałam czując się jeszcze gorzej.  Nie dostałam żadnej odpowiedzi,  nie doznałam otuchy. Demony nadal tkwią. Trzymam się utartych szlaków, garściami czerpie siłę  z miłości moich dzieciaków i ich rodziców.
  • awatar Zamota: :*
  • awatar DARK TERRITORY: Są sytuacje i miejsca gdzie trudno ukryć wzruszenie i łzy. Najważniejsze że masz jeszcze kogoś kto nadal jest Ci bliski :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Za wszelką cenę jechać dzisiaj do ojca.  Wszystko się we mnie buntuje. Ale muszę.  Muszę się z tym zmierzyć.

Hujnia. Po kiego wrzuciłam sobie tutaj jego fotkę na której jestem uderzająco podobna do ojca to nie wiem
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gusia
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Śmierć normalnego ojca to dramat. W przypadku śmierci hujowego ojca jest o tyle trudno że zostają niezałatwione sprawy
 

gusia
 
Pół roku temu zmarł mi ojciec. Noc była kiepska. Dzień też. Mama wyszła to zostałam w domu korzystając z chwili spokoju zamiast jechać na cmentarz. To był błąd. Emocje tkwią we mnie niewyzwolone. Boli. Stchórzyłam ponownie nie chcąc się konfrontować z gamą uczuć we mnie.

Kiedyś nadejdzie taki okres że nie będzie to dla mnie problem. Dziś na to jeszcze za wcześnie
  • awatar ♥♥♥Żona Niebieskookiego♥♥♥: niestety Cię nie pocieszę po śmierci mojego minęło 09.03 5 lat każda wizyta u niego nie jest łatwa już nie płaczę ale nie umiem odejść bez poczucia tęsknoty że jeszcze nie postałam o te 5 min.
  • awatar Gusia: @♥♥♥Żona Niebieskookiego♥♥♥: i jak to jest że cierpi się nawet po ojcu draniu?
  • awatar pushthebutton: @Gusia: a Ty w ogole kiedys z nim miałaś kontakt? Moze to tęsknota za wyobrażeniem ojca? Cierpienie bo już nigdy nie bedzie mogl sie zmienić w porządnego ojca?
Pokaż wszystkie (8) ›
 

gusia
 
Muszę w końcu jechać do ojca na cmentarz
 

gusia
 
Dziś mija 4 miechy od śmierci ojca. A mnie nie jest ani gram lepiej.

Zadnicze pytanie brzmi jednak: kiedy to zleciało?
 

gusia
 
Tato....

Nie umiem....

To zbyt trudne....
 

miedzyinnymi
 
Wpis tylko dla znajomych
.:Gośka:.:

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Napiszę to tu. Albo psychiatria w maju/czerwcu/lipcu/sierpniu skieruje mnie terapię i znajdzie się miejsce albo od września idę prywatnie.

Miałam wątpliwości czy powinnam jutro iść do pubu na babski wieczór skoro ojciec nie żyje
  • awatar Szkotka: Aż tak źle się czujesz? :(
  • awatar Tymkowa: :*
  • awatar Gusia: @Szkotka: soje muszę przecierpieć, 25 lat zamiatania problemu pod dywan wychodziło już wcześniej ale teraz źle się czuje rzucając bluzgami w człowieka który był biologicznie moim ojcem i nie żyje
Pokaż wszystkie (3) ›
 

miedzyinnymi
 
Wpis tylko dla znajomych
.:Gośka:.:

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Jest piękny odcinek serialu Teoria Wielkiego Podrywu w którym przyjaciele przedstawiają Howardowi swoje wersje listu od jego ojca który go opuścił jak ten był mały.

Widziałam ten odcinek kilka razy. Dziś też się napaliłam, ale wyłączyłam tv bo zrobiło mi się smutno. Tamtej nocy czytałam też nie pierwszy raz o pogodzeniu się Kamila z ojcem i nie wzruszało mnie to.

Od śmierci taty tak i się porobiło
 

gusia
 
Wczoraj miałam myśl że z ojcem spotkam się w niebie i dopiero wtedy przytule się do taty.

Dziś zastanawiam się czy on mnie kiedykolwiek naprawdę kocham, czy chciałby takiego spotkania. Czy w ogóle do niego kiedyś dojdzie.

Z drugiej strony z jakiegoś powodu zwalił mi lampę na głowę i z jakiegoś powodu odwiedził mnie ze swoją matką i siostrą.

Pamiętam co było gdy siedziałam przy nim w szpitalu, jak uspokajały mu się parametry gdy do niego mówiłam i go dotykałam, pamiętam te nieliczne chwile z dzieciństwa gdy był mi ojcem, mama też mi sporo opowiadała.

Tak to jest gdy jest się człowiekiem bardzo emocjonalnym a ojciec odchodzi bez wyjaśnienia.

Pozytyw jest taki że teraz to temat zamknięty, nic nowego złego już się nie wydarzy. Teraz przede mną tylko lata pracy by wybaczyć i ułożyć sobie w głowie - czyli z górki.

Jak jeszcze o ojcu nic nie wiedziałam rozmawiałam z konsultantką moją co będzie po śmierci ojca. I byłam wtedy bardzo pewna siebie że tylko jego śmierć może przynieść mi ulgę. I choć bardzo bym chciała by nasze relacje ułożyły się inaczej, by choć pod koniec znów był moim tatą, i choć boli że umarł bez słowa wyjaśnienia, to jednak ta śmierć jest dla mnie uwolnieniem. Uwolnieniem od zastanawiania się czy żyje czy nie, czy leży gdzieś zapijaczony, zastanawianiem się kiedy zapuka do moich drzwi kolejny komornik, kiedy pan policjant przyjdzie do mnie zidentyfikować zwłoki, albo odezwie się ktoś z pomocy społecznej czy zajmę się tatą albo czy zapłacę za jego dps, przestaniem się obawiać czy wie czy nie że się przeprowadziłam, zastanawianiem czy śledzi mnie czy się nie czai gdzieś pod domem.

Pierwszy raz od LAT wiem gdzie spoczywa jego ciało, czuje że jego dusza jest przy mnie. I pierwszy raz od lat z nim rozmawiam, mówię do niego. Mogę nareszcie.
  • awatar Tymkowa: Widocznie wkoncu to przerobilas i poprpstu pogodziłas się z tym wszystkim
  • awatar Zamota: :*
  • awatar Gusia: @Tymkowa: Póki co dopiero teraz dzieje mi się kosmos w głowie, jedyne co to że teraz jest wreszcie poczatek ciężkiej drogi, moja konsultantka która nie wierzyła że to coś zmieni powiedziała wczoraj że podoba jej się jak racjonalnie - jak na siebie :P - podchodzę do problemu. Ja sama widzę że po okresie gdy postawiłam sobie wysoką poprzeczke wreszcie luzuje i stawiam na naturalność, niczego od siebie w tej sytuacji nie wymagając. Ktoś mi powiedział że na takie sytuacje nie ma normalnych i patologicznych reakcji. Śmierć ojca to śmierć ojca i muszę to przejść po swojemu
Pokaż wszystkie (5) ›
 

gusia
 
Wczoraj (a właściwie to dziś nad ranem) otworzyłam załzawione oczy a dziś dostałam mmsa od beaty z wykutymi na płycie imieniem i nazwiskiem ojca. Sam Tomasz - tak chciał ojciec. Nie negowałam tego choć gdyby to ode mnie zależało dałabym Lucjan Tomasz mimo że Lucka nienawidził i używał drugiego imienia. Ale to Beata była przy ojcu, to jej powiedział czego chce po śmierci i to ona spełnia jego ostatnią wolę. Niech tak będzie jak chciał ojciec. Mnie korona z głowy nie spadła. Najważniejsze że sprzeciwiła mu się i mnie informowała, że dała mi prawo wiedzieć i pożegnać ojca.

Minęły ponad dwa miesiące. Świat się nie skończył. Ja żyje dalej. Jeszcze wiele wizyt u taty minie, jeszcze wiele gorzkich słów padnie, jeszcze wiele łez wyleje. Ale w takie dni jak ten, gdy czuje się dobrze i mam dystans, wiem że czas leczy rany, że teraz rozpoczęłam długi finisz ku zakończeniu rozdziału ojciec. Wierzę, że ta śmierć pozwoli mi wreszcie uporać się z przeszłością. Jeszcze czasem zapłacze za mlekiem które się rozlało zamiast zostać wypite, jeszcze czasem będę zła i będę mieć pretensje do wszystkich - a zwłaszcza do Marcina. Ale to minie. Nie dziś i nie jutro i nie za miesiąc czy dwa. Trauma z ponad 20 lat życia nie mija od tak. Chciałam, potrzebowałam i czekałam na ojca który nie chciał już nim być. Do końca. Jednocześnie czekałam na ten dzień gdy umrze, gdy nie będzie można nic więcej zrobić poza próbą przebaczenia, pogodzenia się i zapomnienia. Jestem świadoma że przede mną LATA pracy nad sobą. I choć Aśka powątpiewała czy dam radę to ja wierzę że mi się uda. Że zamknę kiedyś rozdział "ojciec" i będę potrafiła normalne z tym żyć.

Kto wie czy w przyszłości na tej samej tablicy nie pojawi się i moje nazwisko. Myślę że jeśli jako 90paroletnia staruszka będę chciała leżeć obok ojca, babci, ciotki i biologicznego dziadka będzie mowa o prawdziwym sukcesie
 

gusia
 
Podświadomie miałam nadzieje, podświadomie siedziały we mnie słowa Marcina o happy endzie. Na co dzień żyje normalnie, mam leki, pracę, przyjaciół, bezpieczny kont. Dziś jednak przeczytałam książkę w której ojciec bohatera - na co dzień skurwiel - przechodzi poważną chorobę z której wychodzi i przeprasza syna. Mój ojciec do końca mnie nie chciał. A ja równie zraniona jak bohater powieści cierpiałam gdy dowiedziałam się o chorobie "bo rodzic zawsze pozostanie rodzicem". Nie potrafiłam tego czytać bez łez
 

miedzyinnymi
 
Wpis tylko dla znajomych
.:Gośka:.:

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gusia
 
Może nie powinnam czuć nic. Ale nie leży w mojej natirze. Śmierć ojca, hujowego do nieskończoności, to śmierć. I nie potrafię być obojętna
  • awatar versawyer: Bezpośredni kontakt ze śmiercią zawsze porusza. Chyba nie da się tego uniknąć, bez względu na to kogo spotkała.
  • awatar Gusia: @versawyer: znam takich których nie rusza śmierć bliskiego krewnego jeśli był mu obcy, ja taka nie jetem i chyba nie chce być - nawet jeśli oznacza to moje olbrzymie cierpienie
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Mam w sobie mega konflikt wartości. Nienawidziłam ojca całe życie a zarazem bardzo go kochałam i potrzebowałam. Teraz kiedy umarł wiara mówi o przebaczeniu i moje sumienie mówi o wybwczeniu, moje wychowania że o zmarłych się źle nie mówi. Tymczasem ja na poziomie umysłu nie umiem (jeszcze -  to kwestia czasu mam nadzieje) mu wybaczyć i nie mogę nic dobrego powiedzieć
  • awatar Tooona: Potrzebujesz czasu
  • awatar Szkotka: Grzebanie w ranie to nic dobrego
  • awatar Szkotka: .. ale niekiedy nie ma się co robić.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gusia
 
Wczoraj u ojca nawet zbytnio nie płakałam. Bardziej nad tym co zrobił. Oni wszyscy w tym momencie. Bo tam przecież leży babka i sis ojca też. Usiadłam na grobie i rozmawiałam z nimi. Nie było oczyszczania jak się spodziewałam. Trauma jest zbyt silna jednak by jedna wizyta na cmentarzu załatwiła sprawę. Muszę jeździć sama by być ze swoimi emocjami, by pozwolić im płynąć swobodnie, by pozwolić sobie na łzy ale i na złość ale także na modlitwę. Czas leczy rany. Wierzę że i moje teraz wreszcie uleczy. Nie ma happy endu. Oni nie żyją. Czas na najtrudniejsze zadanie na świecie. Wybaczyć i zapomnieć. Wiara pomaga a zarazem przeszkadza. Bo robię coś wbrew sobie, moje wartości mówią że ludziom należy wybaczać a ja od LAT nie umiem, moje wartości mówią że o zmarłych nie mówi się źle ale ja nic dobrego nie mam do powiedzenia za to mam mnóstwo żalu. W psychologii to się jakoś nazywa - nie wiem czy nie konflikt wartości
  • awatar Szkotka: Masz osobowość dramatyczną...
  • awatar Szkotka: Nie mylić z bycia dramatycznym.. ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów