Wpisy oznaczone tagiem "oleje" (62)  

malgorzata.g1
 

biogo olejek.jpg

Dzisiaj o olejku, który powinien się znaleźć w każdej łazience. To oczywiście *olejek ze słodkich migdałów.* Jest lekki, prawie bez zapachu, ma bursztynowy kolor. Kryje w sobie liczne substancje odżywcze. Zmiękcza naskórek, wzmacnia barierę ochronną skóry, zapewnia jej elastyczność, pięknie wygładza, łagodzi też podrażnienia.
biogo olejek 1.jpg

Jest idealny do pielęgnacji każdego typu cery (szczególnie polecany do wrażliwej, dojrzałej, bardzo suchej). Sprawdza się też w ciąży (przeciwdziała rozstępom) i w pielęgnacji skóry dzieci. Mogą go używać alergicy. Olejek szybko się wchłania, aczkolwiek pozostawia na skórze film, dlatego smaruje się nim głównie wieczorami. Olejek ze słodkich migdałów bogaty jest w witaminy E, PP, witaminy z grupy B oraz magnez, potas, cynk. 200ml olejku kosztuje 15.99 zł. Ja zamawiałam tutaj: biogo.pl/(…)20708…
*Lubicie olejek ze słodkich migdałów?*
Pokaż wszystkie (47) ›
 

asiek0061
 
Egzystencjonalny paw !:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

hairlovelo
 
Zaczęło się tak, że chciałam porównać ceny na Allegro jednego, małego rosyjskiego szampony. Później weszłam w pozostałe przedmioty sprzedającego, a na koniec trafiłam do sklepu internetowego. No i tak to się skończyło.
IMAG1156-1.jpg
*Bania Agafii szampon do włosów - aktywator wzrostu - od niego się zaczęło. Jak zobaczyłam cenę 2,99 to nie mogłam pozostać obojętna (zazwyczaj saszetka kosztuje 5, 6 zł co na taki mały produkt jest znaczną zmianą). Wiem, że nie miałam nic kupować do włosów póki nie wykończę ale tak sobie myślę to tylko 100ml... za 3 zł. A tam, ostatni raz.

“Szampon stworzony na bazie specjalnie dobranych ziół przeznaczonych do pielęgnacji osłabionych włosów. Intensywnie odżywia i nawilża cebulki włosowe, stymulując wzrost włosów. Nie zawiera SLS, SLES, parabenów, pochodnych rafinacji ropy naftowej, syntetycznych barwników.”



*Bania Agafii ekspresowa maska do twarzy odświeżająca - biorę się za swoja cerę skrajnie mieszanką: tłustą - suchą. Zazwyczaj produkty w tych saszetkach cieszą się dobra opinią wiec postanowiłam i ja spróbować. 100 ml/4,99.

“Lekka maska na syberyjskich ziołach, głęboko nawilża, tonizuje, szybko regeneruje zmęczoną skórę. Dzięki naturalnym składnikom maska działa natychmiast i efektywnie, usuwa ślady zmęczenia, odświeża i udoskonala kolor twarzy. Organiczne ekstrakty wiązówki błotnej, irysa syberyjskiego i przewrotnika pospolitego - zawierają dużą ilość kwasów organicznych, flawonoidów, posiadających antyoksydacyjne, nawilżające, przeciwzapalne i gojące działanie. Przywracają prawidłową przemianę materii  w skórze, zapobiegając pojawieniu się oznak starzenia się. Mięta - tonizuje skórę twarzy”



*Papiloty gąbki: zapragnęłam loków, zobaczymy co z tego wyjdzie. 4 szt./2,64.

*Marion zabieg laminowania - proste i gładkie włosy - 2x10ml/2,29zł.

“Laminowanie to zabieg, dzięki któremu w szybki i łatwy sposób można uzyskać efekt doskonale prostych i wyjątkowo gładkich włosów. Składniki aktywne dodatkowo je kondycjonują i odżywiają: płynna keratyna, wnikając w głąb włosów, przyczynia się do ich odbudowy , zapewnia im zdrowy wygląd, gładkość i naturalny połysk; proteiny pszenicy pielęgnują strukturę włosów, wygładzając ją i wzmacniając; kompleks składników nawilżających gwarantuje natychmiastowe, optymalne i długotrwałe nawilżenie włosów. Zabieg powoduje, że włosy są gładkie i proste, ujarzmione i nawilżone, miękkie i błyszczące, łatwe do rozczesania. Do każdej saszetki dołączany jest czepek utrzymujący ciepło. Powoduje on wzrost temperatury, co wspomaga wnikanie składników aktywnych w strukturę włosów.”



*Olej tamanu: o tym oleju słyszałam już dawno. Ma właściwości amntybakteryjne, świetnie radzi sobie z wypryskami i bliznami. Zamierzam nim olejowac policzki, bo coś tam mi pozostało z dawnych, trądzikowych lat, 10ml/8zł.

“Olej Tamanu posiada działanie przeciwzapalne, gojące i ściągające, ma zdolność do pochłaniania promieniowania UV, wykazuje działanie przeciwwirusowe, przeciwbólowe i antybakteryjne. Składniki odżywcze oleju sprawiają, że skóra staje się delikatna i miękka w dotyku. Olej Tamanu można stosować na przykład w kuracji skóry odwodnionej, podrażnionej i wrażliwej, leczeniu blizn, rozstępów, skaleczeń oparzeń i zmian skórnych. Zastosowanie oleju Tamanu: Zmiany skórne, zaskórniki, Trądzik, opryszczka, Grzybica stóp i paznokci, Blizny, świeże rozstępy, Zrogowacenia, Rany, oparzenia, Zmarszczki, pękające naczynka, Poprawa krążenia krwi (żylaki), Jako środek odstraszający komary, Oparzenia słoneczne, przebarwienia skóry.”



IMAG1155-1.jpg
*Olej marchewkowy: podobno nadaje ładny koloryt skórze, a że jestem blada jak ściana to dlaczego nie spróbować, 10ml/5,20zł.

“Zawartość witaminy A wpływa na zwiększenie jędrności i napięcia skóry. Stosowanie oleju marchwiowego skutkuje zmniejszeniem widoczności i ilości zmarszczek. Dzięki właściwościom fotoochronnym olej marchwiowy jest naturalnym preparatem chroniącym przed szkodliwym działaniem promieni UV. Zawarte w oleju karoteny przyspieszają proces opalania, nadając skórze piękny, jednolity kolor. Olej marchwiowy wpływa na poprawę kondycji suchych i zniszczonych włosów.  Ponadto olej marchwiowy wykazuje właściwości przeciwzapalne. Może być stosowany pomocniczo w leczeniu łuszczycy, egzemy, poparzeń słonecznych i pęcherzy.”



*Olej rycynowy: zatęskniłam za nim, a szczególnie moje rzęsy i brwi, może wyląduje tez na skórze głowy, 10ml/2,99zł.

“Olej rycynowy wykazuje niezwykle silne działanie w pielęgnacji włosów, brwi, rzęs i paznokci. Pobudza porost włosów, wygładza je i nabłyszcza. Pomaga w odbudowie łamliwych i wypadających brwi i rzęs oraz paznokci i naskórka wokół nich. Jest częstym składnikiem tzw. domowych odżywek.”



*Mydło marsylskie - poziomkowe - pachnie ślicznie ale skład jest mocno przeciętny, niestety nie był podany na stronie więc wzięłam na próbę, 30ml/2,60zł.

*Gąbka do mycia twarzy: z myślą o łatwiejszym zmywaniu maseczek. Wcześniej nie stosowałam takich "gadżetów", więc dopiero okaże się czy mi przypasuje, 2,32zł.

*Żel z aloesu 96%: nigdzie nie mogłam go spotkać a tu nagle wyskakuje i się do mnie uśmiecha. Aloes znany ze swoich nawilżających właściwości przyda się zawsze, 100ml/5,99zł.

“Pielegnujący żel, intensywnie nawilżający z wieloma drogocennymi składnikami. Zapewnia skórze idealne nawilżenie oraz wspomaga naturalną regeneracje. Skóra odzyskuje naturalną sprężystość i gładkość. Do każdego rodzaju skóry - również do pielęgnacji skóry po opalaniu.”



IMAG1154-1-1.jpg
*Tłuszcz mleczny z nagietkiem: jeśli nie spisze się na twarzy to myślę, że ucieszą się dłonie. Produkty nawilżające zawsze mile widziane, 100ml/6,49zł.

“Balsam intensywnie nawilża, chroni i pielęgnuje. Pomaga zachować gładką i piekną skórę. Zapobiega złuszczaniu się naskórka, przyspiesza regenerację bardzo suchej, zniszczonej i popękanej skóry dłoni i stóp. Naturalny ekstrakt z kwiatu nagietka, poprawia ukrwienie i działa przeciwbakteryjnie.”



*Fitokosmetik - himalajska glinka różowa z ekstraktem z różeńca górskiego - sprawca bałaganu, sprzedający mógł lepiej zabezpieczyć opakowanie, chociażby zawinąć w osobną folię. Okazało się, że w środku znajdują się dwie saszetki w tym jedna ma otwór przy prasowaniu. Szkoda, że akurat nie mam żadnego opakowania, słoiczka.

*Planeta Organica złota maska ajurwedyjska - miałam ją na oku już tak długo i w końcu jest. Tylko dla niej zrobiłam mały wyjątek w niekupowaniu masek (chociaż mam upatrzony jeszcze jeden produkt, więc to w sumie wyjątek jeden z dwóch). Opakowanie wygląda jak wygada, a to wszystko przez glinkę. 300ml/29,99zł.

“Złota ajurwedyjska maska dla włosów stworzona na bazie indyjskich ziół, stosowanych w dawnej nauce ajurweda do przywracania piękna i zdrowia włosów. Organiczny olej drzewa nim (Organic Melia Azadirachta Seed Oil) - bogate w witaminę E  i niezbędne dla włosów aminokwasy, ma działanie intensywnie nawilżające, odżywcze i regenerujące.  Organiczny olej z drzewa sandałowego (Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil) - wzmacnia i stymuluje wzrost włosów. Wąkrotka azjatycka (Hydrocotyle Asiatica Extract) - zawiera kwas asjatowy, będący silnym antyoksydantem, udoskonala mikrocyrkulację krwi, wzmacnia cebulki włosowe.  Jagody acai (Oleracea Fruit Extract) - zawierają wszystkie znane witaminy i minerały. Takiej ilości pożytecznych substancji, jak w acai nie ma w żadnym innym naturalnym produkcie. Jagody acai nasycają skórę głowy witaminami, odnawiają strukturę osłabionych i kruchych włosów.”



*Bania Agafii szampon-nalewka ziołowa: również upatrzony jakiś czas temu, dlatego tak łatwo nagiął moja jakże silna wolę. 350ml/8zł.

“Szampon - nalewka ziołowa do włosów (Czarna Bania Agafii) – tradycyjny syberyjski środek do pielęgnacji włosów. Dzięki wyciągom z roślin posiadającym naturalne właściwości myjące, jagodom bogatym w witaminy, odżywczym olejom, szampon delikatnie oczyszcza, nawilża i wygładza włosy. Wzmacnia ich strukturę, regeneruje, przywraca im siłę i blask.”



*Organiczne serum do twarzy do 35 lat Receptury Babuszki Agafii: szukam czegoś lekkiego a jednocześnie nawilżającego, być może to serum się spisze, a na pewno mnie zaciekawiło. 30ml/10,50zł.
"Unikalna receptura emulsji do twarzy do 35 lat   oparta jest w 98% na komponentach pochodzenia roślinnego, organicznych ekstraktach i olejach z zimnego tłoczenia pozyskanych z ekologicznie czystych rejonów Syberii.
Ogranicza przedwczesne procesy starzenia się skóry, aktywnie odżywia   i intensywnie nawilża skórę.   Naturalne oleje i ekstrakty nasycają skórę niezbędnymi witaminami i aminokwasami.  
Zaleca się stosować na godzinę przed zastosowaniem kremy rano i wieczorem. Wzmacnia działanie kremu.
Emulsja z awiera certyfikowane organiczne składniki.
Nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, silikonów, alkoholu, syntetycznych ekstraktów, produktów pochodzących z przerobu ropy naftowej."

Za to wszystko zapłaciłam 98,48zł, co jak na 15 produktów nie wydaje mi się dużo. Przesyłka była ekspresowa. Sklep: misumi24.pl . Polecam, ale nie kupujcie tam glinek Fitokosmetik.

Ktoś stosował coś z powyższego? Albo szczególnie coś go zainteresowało?
:)
  • awatar KimiB: kusi taman i serum, czekam na opinie
  • awatar chora duszyczkaaa: serum do twarzy jest super, choć pipetka od połowy opakowania ciężko zbiera produkt. teraz końcówke trzymam cały czas do góry nogami, bo ciężko zebrać produkt
  • awatar blog.carolicious: Ja mialam zabieg laminowania :) jako odzywka troche ogarniajaca wlosy ok :) ale zabieg laminowania to to nie jest hihi :) ale za taka cene czemu by nie sprobowac :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
Tak się zdarzyło, że wczoraj podjęłam druga próbę wykonania maseczki z udziałem indyjskich ziół na całe włosy (dotychczas tylko na skalp). Pierwsza próba zakończyła się katastrofą, kiedy to dwie łyżki Amli od Hesh zmieszałam z 3 łyżeczkami oleju łopianowego od Green Pharmacy, w efekcie czego włosy  NIE DOMYŁY SIĘ (tzn domyły się tylko przy skórze głowy, dzięki czemu przy warkoczu wszystko było okey). A wczoraj:
IMAG1124.jpg
1. Kilka godzin przed myciem wtarłam w skalp spray z proteinami Lactimilk (tak późno się za nią zabrałam, a teraz tak ją polubiłam i chociaż używam 2, 3 tygodnie to połowy już nie ma).
2. Na ok 1-2 h przed myciem resztę włosów spryskałam również proteinami Lactimilka, a następnie nałożyłam: zmieszane 2 łyżki Kalpi Tone, 2 łyżki o. łopianowego GP z kilkoma kroplami gliceryny, o. z drzewa herbacianego i cedrowego.
3. Umyłam TRZY krotnie włosy (z obawy, że znowu się nie domyją, ale na szczęście to były tylko obawy) szamponem prowansalskim Planeta Organica (jednocześnie rozdziewiczając go).
4. Na kilka minut nałożyłam maskę Biovax do włosów ciemnych.
5. Na koniec w skalp wtarłam tonik przeciw wypadaniu Receptury Babuszki Agafii, a w końcówki serum z Mariona. Efekt wczorajszego kombinowania i całodziennego warkocza jest taki:
IMAG1123.jpg
Trochę żałuje, że nie mogłam zrobić zdjęcia przed związaniem ale mówi się trudno. Włosy są w dobrej kondycji, nie zauważyłam zmiany w objętości (jest ok, mimo że szampon PO jest oparty na łagodnych sub. myjących). Może nie rozczesują się super ale wszystko jest w normie. Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona.  

Czas na krótką recenzje. Olejek łopianowy ze skrzypem polnym przeciw wypadaniu od Green Pharmacy.
IMAG1125.jpg
OPAKOWANIE
szybko się tłuści, pewnie przez brak żadnego dozownika. Otwór jest trochę duży jak na taką buteleczkę przez co raz zdarzyło mi się wylać za dużo (a gdyby nieuwaga to pewnie by się zdarzyło więcej razy, radze przelać do czegoś innego).

ZAPACH
ani ładny, ani brzydki. Mi nie wadzi, z reszta jak na olej to nie ma czego wymagać.

KONSYSTENCJA
dosyć rzadka jak na olej ale to nadal olej.

DOSTĘPNOŚĆ
drogerie wszelakie (kupowałam go w Rossmannie i w "osiedlowej" drogerii).

SKŁAD
IMAG1128.jpg
*o. z nasion słonecznika;
*ekstrakt ze skrzypu polnego;
*o. kukurydziany;
*e. z łopianu większego;
*przeciwutleniacz.

Szanowni Państwo mamy więc "olej łopianowy" BEZ oleju łopianowego. Dodatkowo samego ekstrakty z łopianu jest najmniej spośród naturalnych składników. Stwierdzam z przykrością, że to drugi raz kiedy firma Green Pharmacy wprowadza w błąd. Jakiejkolwiek jakości by mieli produkty wolałabym, żeby zaniechali takich praktyk.

DZIAŁANIE
*Na skórę głowy: radze zachować umiar. Nakładać stopniowo, przedziałek po przedziałku (nie jest to wcale czasochłonne). W ten sposób unikniemy wzmożonego wypadania.
Ty razem nie stosowałam go regularnie na skalp niemniej w zamierzchłych czasach wersja z papryką spowodowała wysyp baby-hair, a w połączeniu z innymi olejami przyspieszał wzrost.
*Na włosy: jako olej spisuje się dobrze. Myślę, że spełnia wszystkie warunki jakie spełniają inne oleje i niczym w działaniu się nie wyróżnia. Jest to produkt który zachęcam wypróbować z ciekawości i z powodu niskiej ceny. Zostało mi pól buteleczki (z dwóch opakowań) i na razie po niego nie sięgnę ale może kiedyś do niego wrócę.
Ma on jednak jeden MINUS: czasem się nie domywa. Czasem tzn. kiedy przez przypadek wylało mi się go za dużo na dłoń i mimo wszystko całość wtarłam we włosy. Ten efekt niedomycia zdarzył się kilka razy dlatego nie mogę zwalić winy na szampon (nie pamiętam aby przytrafiło mi się coś takiego nawet gdy stosowałam Vatike opartą na parafinie, czyli raczej dość ciężko zmywalną).

PODSUMOWUJĄC
fajny produkt ale wkurzył mnie kilka razy przez niedomycie.

Więcej o olejkach GP:
mieszanka hairlovelo.pinger.pl/m/23219849
wersja z papryczką hairlovelo.pinger.pl/m/22313956

Na koniec mala dygresja. Macie długie włosy? Zapuszczacie? Jeśli tak to kiedy czujecie, że wasze włosy już już długie (nie chodzi o faktyczny ich stan, tylko uczucie)?
To pytanie kiedyś padło na innym blogu, przepraszam za nieoryginalność, ale bardzo mi się spodobało.

Ja czuje, że moje włosy są za długie gdy:
-po czesaniu, albo już nawet nie pamiętam przy jakiej okoliczności zamachnęłam się włosami w łazience i zbiłam porcelanowy kubek na grzebienie który stał na półce pod lustrem, strącając go.
-podobna sytuacja. Czesze włosy zazwyczaj głową w dół i czasem kiedy robię to w pokoju odchylając się do pozycji prostej moje włosy w locie zahaczają się o kurki (kurki? te małe uchwyty przy szafkach) i wciskają się miedzy nie a powierzchnie mebla.
-śpiąc, kiedy muszę je odgarniać.
-ale najbardziej dzisiaj: gdy robiłam zdjęcie włosów musiałam podjąć się kilku prób (według mnie o wiele za dużo) ponieważ aparat telefonu nie obejmował całych włosów. Zdjęcia włosów robię ciągle w tym samym miejscu (aparat ma również swoją stała wysokość). Wkurzona, że już nie mogę ustać na palcach, co wpływało na ostrość zdjęcia, założyłam szpilki. I tak oto udało się je uchwycić w całości.

Chociaż osobiście nie uważam aby były jakieś tam bardzo długie, raczej przeciętna długość.

Zastanawiam się też, czy lepsze są częstsze posty ale krótsze, czy takie jak dzisiaj: dłużej ale rzadziej publikowane (akurat dzisiaj nie jest to zamierzone). Jeśli macie zdanie w tej kwestii, podzielcie się nim. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

lola01
 
Lola .:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

hairlovelo
 
Przyszła pora na kolejny kosmetyk ale to znowu nie będzie typowa recenzja. Będą to jedynie wrażenia ze stosowania kosmetyku jako, że była to bardzo krótka przygoda. A dlaczego? A no wystarczy spojrzeć na zdjęcie.
IMAG0689.jpg
OPAKOWANIE
15 mililitrowa tubka z "koreczkiem" który można wtórnie użyć. Całkiem wygodnie. Taka pojemność starczyła u mnie na dwa użycia.

ZAPACH
no kokos to to może nie jest ale zapach jest przyjemny, kosmetyczny, sama nie wiem jaki. Dość lekko utrzymuje się na włosach, nie jest nachalny i nie drażni.

KONSYSTENCJA
taka trochę olejowa ale raczej rzadka i mniej tępa ale jednocześnie lepka. Jakie było moje zdziwienie kiedy pierwszy raz nakładałam olejek i podczas gdy rozpościerałam go na dłoni zaczął się pienić. Olejek nie jest typowym tłuściochem, nałożony w mniejszych ilościach znika z włosów.

DOSTĘPNOŚĆ
tu może być gorzej jak to z produktami katalogowymi. Kosztuje 5,90 zł ale właśnie znajduje się w promocji i koszt wynosi niecałe 3 zł.

OD PRODUCENTA
Odżywcza kuracja stosowana by wygładzić i dodać blasku włosom suchym i zniszczonym. Umieść zamkniętą tubkę w gorącej wodzie na minutę. Otwórz, rozprowadź zawartość na mokrych włosach, po minucie spłucz. Następnie umyj włosy szamponem.

SKŁAD
AQUA, BUTYLENE GLYCOL, OLETH-20, HYDROXYETHYLCELLULOSE, PANTHENOL, PEG/PPG-20/6 DIMETHICONE, POLYQUATERNIUM-7, IMIDAZOLIDINYL UREA, PARFUM, METHYLPARABEN, SODIUM CITRATE, CITRIC ACID, COCOS NUCIFERA OIL, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, PROPYLPARABEN, SODIUM BENZOATE

Woda, humekant (sub. nawilżajaca), emulgator/sub. myjąca (wtf?), zagęstnik (odp. za lepkość), humekant, silikon, polimer (tworzy film/lekki silikon rozp. w wodzie), konserwant (dopuszczalna ilość w kosmet. 6%), zapach, konserwant, regulator pH, kwas cytrynowy, OLEJ KOKOSOWY, PROTEINY PSZENICY, konserwant, konserwant.

Jak na moje oko slaby. Nie wiem co robi tutaj sub. myjąca dość wysoko w składzie. Jest to raczej olejek syntetyczny chociaż opakowanie jak najbardziej sugeruje, że produkt jest bliski naturze (nie lubię takiego zmylania).

DZIAŁANIE
olejek dobrze się zmywa z włosów. Za pierwszym razem użyłam go w mniejszych ilościach i włosy po umyciu były błyszczące. Za drugim razem w większych ilościach i zauważyłam o wiele większe wygładzenie (i lekkie obciążenie). Uważam, że olejek dość dobrze spełnił swoje zadanie.
Stosowałam go na ok. pół godziny przed myciem po podgrzaniu. Lekko usztywnia włosy po wchłonięciu ale tak jak już wspominałam nie jest tłusty jak typowy olej.

PODSUMOWANIE
słaby skład ale dobre działanie (chociaż nie wiem czy olejek by tak działał po dłuższym, regularnym stosowaniu). Ze względu na pojemność i  cenę można go wypróbować bez wyrzutów sumienia ale nie zostanie u mnie na dłużej.

A wczoraj była sobota i był czas na zakupy.
IMAG0678.jpg
*Isana Med Urea krem na noc: niestety krem znika z półek (!), być może wróci po jakimś czasie ze zmienioną szatą graficzną (i być może składem). Ten krem jest dla mnie idealny. Nawilża i nie sprawia mi przykrych niespodzianek w postaci wyprysków co przy mojej mieszanej cerze nie jest takie proste. W cenie na do widzenia 3,59zł/50ml.
*Babydream mydło w kostce: uzupełnienie braków.
*Mydło błotno-solne: czysta ciekawość. Mocno pachnie lawendą.
*Zioła w saszetkach Westminster Tea posłużą jako płukanki do włosów.
*Cien masło do ciała MANGO: po pierwsze ładny skład, po drugie ładny zapach i potrzecie dobra cena. 9,99zł/400ml. Masło do skóry suchej i normalnej, obok którego nie mogłam przejść obojętnie. I to opakowanie.

No i to tyle, żadnych w sumie rewelacji.

A wy kupiliście ostatnio coś fajnego do pielęgnacji? :)
 

hairlovelo
 
Postanowiłam porównać te dwa olejki ponieważ na pierwszy rzut oka są do siebie dość podobne, jednak w praktyce trochę bardziej się różnią.
oleje.jpg
OPAKOWANIE
oba olejki są zamknięte w buteleczce z pompkami, jeśli chodzi o Alterre to może jest ono bardziej estetyczne (chociaż to rzecz gustu) i trwałe- buteleczka jest szklana, jednak tutaj plus zdobywa W&B ponieważ pompka jest precyzyjniejsza, a olejek nie przedostaje się miedzy szparami i nie brudzi opakowania, ponad to łatwiej ja umyć i napełnić od nowa innym olejem, jest lżejsza i zapewne odporniejsza na upadki (szczególnie na płytki).

ZAPACH
oba olejki pachną ładnie ale dość intensywnie, myślę, że jest to kwestia gustu, ale mi odpowiadają oba zapachy. Po dłuższym czasie częstego stosowania mogą denerwować wrażliwe nosy, szczególnie W&B, który szybciej zatrzymuje się na skórze i nie tylko (np. na pościeli).

KOLOR
Alterra wpada w pomarańcz, W&B typowo żółtawo-oleisty odcień.

KONSYSTENCJA
obydwa kosmetyki są olejami jednak ALterra jest bardziej tłusta (jak zwykły olej), natomiast W&B ma fajną tępą konsystencje i jest lżejszy.

DOSTĘPNOŚĆ
obydwa olejki dostępny tylko i wyłącznie w Rossmannie.

CENA
Aletrra ok. 18 zł, w promocji ok 13 (100ml); W&B 11 zł w cenie regularnej (150ml). O wiele bardziej więc opłaca się W&B.

DZIAŁANIE
na skórze: oba olejki dobrze odżywiają skórę, jednak tak jak już wspominałam W&B jest lżejszy w konsystencji przez co lepiej się wchłania i minimalnie jest słabszy w działaniu. Alterra dość gorzej się wchłania. Stosowałam olejki zawsze na noc i czasem mnie denerwowała tłusta otoczka, która pozostawiał na skórze jeśli nałożyłam np. pół pompki więcej.
Zatem ALterra będzie wydajniejsza ale wygodniej będzie się ją stosować w chłodniejsze dni/noce, bardziej się nadaje do masażu gdyż wolniej się chlania, natomiast W&B będzie odpowiedniejszy w cieplejsze wieczory takie jak teraz.

włosy: za działanie na nich bardzo polubiłam Alterre , świetnie je odżywia i wydobywa blask. Uwielbiałam swojego czasu stosować ja na włosy i mam pewien sentyment ponieważ to mój pierwszy olej zakupiony w tym celu.
W&B raz wylądował na moich włosach i zachował się przyzwoicie. Żeby coś więcej powiedzieć na ten temat musiałabym po prostu częściej nim olejować włosy.
skład.jpg
SKŁAD
A: olej sojowy, o. rycynowy, o ze słodkich migdałów, o. kukurydziany, o. z n. sezamu indyjskiego, o. z pszenicy, o. z n. winogrona, o. z n. papai, o. z oliwek, o. awokado, o. jojoba, kompozycja zapachowa, o. z n. słonecznika, komp. zapachowa.
W&B: olej z nasion słonecznika, olej rycynowy, ekstrakt z owoców papai, olej z nasion mango, olej migdałowy, olej z pestek moreli, przeciwutleniacz (hamuje proces starzenia się skóry i pozwala zachować min olejom swoje cenne sub. odżywcze/konserwuje), emolient tłusty, witamina E, kompozycja zapachowa.
Obydwa produkty maja bardzo ładne składy.

PODSUMOWANIE
obydwa produkty są bardzo fajne, gdybym musiała jednak ostatecznie wybrać wybrałabym olejek Wellnes&Beauty ale z bardzo prostych powodów: jest tańszy i nadaje się zarówno do włosów i ciała, natomiast Alterra denerwuje mnie na skórze i o wiele lepiej spisuje na włosach/paznokciach.
  • awatar xthy: pewnie pięknie pachną ;)
  • awatar Julia Aleksandra: Uwielbiam Alterrę :)
  • awatar Ruda1990: Skończył mi się niedawno olejek z tej serii. Zgadzam się z Tobą, że są bardzo fajne. :) Pora wypróbować inny zapach. ;)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
Dzisiejszy post będzie raczej zbiorczo  recenzyjny. Tematem przewodnim będzie wyłączna marka Rossmanna, Wellness&Beauty. Sama nie wiem czemu, wcześniej jakoś nie zwracałam uwagi na te kosmetyki.
wellness&beauty.jpg
Pierwszym kosmetyk jaki wybrałam był olejek mango&papaja. Jest to chyba jedyny olej (pomijając Kujawskiego stojącego w kuchni, chociaż te które stoją obok niego nie uleciały mojej uwadze), który jeszcze nie wylądował na włosach, a możne wylądował raz i tego nie pamiętam. Powód jest całkiem prosty: ścigają mnie daty ważności innych olejów. Gdyby jednak nie to pewnie i na włosach dałabym mu szansę.
Jako olejek do ciała:
*zapach jest intensywny, przyjemny ale po dłuższym stosowaniu może denerwować, ponieważ olejek stosuje prawie codziennie przed snem moją pościel szybko wchłonęła jego zapach.
*barwy jest żółtej jak przystało na olej.
*konsystencja jak to olej, chociaż zaliczałabym go do tych lżejszych i mniej tłustych.
*wydajność: olejek stosuje gdzieś od połowy grudnia dość często (przez większość tego czasu codziennie) i jeszcze trochę mi go zostało, co widać na zdjęciu (linia oleju odznaczyła się czarną kreską).
*działanie: jak na olej szybko się wchłania jednak pozostawia wyczuwalna warstwę dlatego stosuje go wyłącznie na noc.
Olejek dobrze odżywia i nawilża skórę pozostawiając ją miękka i gładką.
Po dość długim czasie stosowania mam niestety wrażenie że skóra się do niego przyzwyczaiła i kosmetyki działa troszkę słabiej.
Mimo tego olejek jest bardzo przyjemny w użytkowaniu i nie mogę mu niczego zarzucić.
podsumowując: to dobry kosmetyki z dobrym składem.

Z racji tego, że na drugim miejscu w składzie jest olej rycynowy stosuje go również od czasu do czasu na rzęsy lub do olejowania paznokci nie na tyle regularnie i długo by zauważyć efekty.

Gdy mi się skończy mam upatrzony w następstwie kolejny olejek Wellness&Beauty.
Wellness&Beuty olejek z pestek mango i ektraktem z papai.jpg
Drugim produktem na jaki się zdecydowałam jest żel pod prysznic z masłem shea. Jeśli chodzi o ten produkt to nie wiele mam do powiedzenia. Ot dobry żel pod prysznic. Ładnie pachnie, dobrze się pieni,a po prysznicu skóra ma ładny, delikatny zapach. jest to jeden z niewielu żeli, obok Ziaji, Dove oraz dziecięcych myjadeł, które nie ściągają, a w efekcie nie wysuszają mojej skóry. Jestem na tak.
Wellness&Beuty żel pod prysznic z masłem shea i olejkiem migdałowym.png
Ostatnim produktem i jednocześnie jest peeling solny z oliwa z oliwek:
*zapach nie przypadł mi do gustu ale muszę przyznać, że pozostaje na skórze w przyjemniejszej odsłonie.
*barwy jest ciemnozielonej.
*użytkowanie: przed użyciem lepiej wstrząsnąć słoiczkiem ponieważ sól oddziela się od oliwy. Nie zaliczę go do typowych peelingów jakie są dostępne w sklepach. Nie pieni się, jest naprawdę gruboziarnisty, a po jego zmyciu na skórze pozostaje cienka warstewka oliwy, z tego powodu można użyć go po kąpieli i mieć z głowy balsam.

Napewno nie do częstego stosowania, ale to najlepszy peeling z jakim miałam do czynienia (pomijając swojej roboty kawkę). Swoim dzialaniem przypomina mi domowy peeling z kawy, jednak jest odrobinę silniejszy.

Podobny peeling można oczywiście samemu przygotować w domu. Wystarczy sól gruboziarnista i dowolny olej, niemniej ten jest warty wypróbowania.
wellness&beauty peeling solny z oliwą z oliwek.jpg
Podsumowując bardzo podpasowaly mi kosmetyki Wellness&Beauty, stąd też wniosek, że kosmetyki mniej popularnie i niereklamowane nie są gorsze, a nawet czasami i lepsze od tego co wciskaja nam media. W końcu dobry produkt sam się reklamuje.
  • awatar Wiedźma1: Muszę przetestować :)
  • awatar JaramSieRapem: Testowałam masła do ciała i żele pod prysznic są świetne :) peeling też, ale nie podpadł mi do gustu bo nie lubię mieć takiego tłustego filmu na skórze
  • awatar Humraa: kusisz :P
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Od jakiegoś czasu, dłuższego czasu, a właściwie już nieco ponad miesiąc przed każdym myciem wcieram w skore głowy samoróbką mieszankę. Oto oleje które użyłam:
olejowanie skalpu.jpg

Czyli:
*Green Pharmacy olej łopianowy
zagłębiając się w skład tego oleju rozczarowałam się. Łopian, i to nie olej, a ekstrakt, znajduje się na samym końcu przed zapachem. Fakt, skład jest krótki ale nazwa jest myląca. Skład:

-olej słonecznikowy: bogaty szczególnie w witaminę E i kwas linolowy, wzmacnia odporność skóry, naturalny filtr UV (zatem idealny na lato), zapobiega wypadaniu oraz regeneruje włosy, a oprócz tego normalizuje działanie gruczołów łojowych (przydatny dla cery tłustej i przetłuszczającej się skory głowy).

-skrzyp polny: szczególnie bogaty w krzem, który jest budulcem kolageny, sławę osiągnął dzięki hamowaniu wypadania, wzmacnianiu i stymulowaniu wzrostu włosów, oprócz tego wzmacnia nie tylko cebulki ale włosy na długości pomagając je zregenerować (ale uwaga, zioła solo mogą wysuszać), uodparnia włosy na mechaniczne zniszczenia, a także blokuje przenikanie szkodliwych substancji w głąb włosa.

-olej kukurydziany: szczególnie obfity w witaminę E i K, wspomaga ukrwienie skóry głowy, dzięki czemu są one odżywione i wolniej się starzeją, chroni przed promieniami UV.

-ekstrakt z łopianu: łagodzi i koi dlatego jest pomocny przy podrażnionym, suchym skalpie czy łupieżu, a ponad to zapobiega wypadaniu, stymuluje wzrost silniejszych włosów oraz regeneruje.

-BHT: antyoksydant/przeciwutleniacz. "Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania lipidów zawartych w kosmetyku, jak np. niektórych cennych olejów roślinnych."[www.kosmopedia.org/encyklopedia]

*Vatika olej kokosowy nierafinowany: olej uwielbiam  ponieważ jest bardzo wszechstronny, skład jest dosyć długi ale to dlatego, że producent urozmaicił go ziołami, nie zagłębiałam się w skład szczegółowo, najważniejszy był dla mnie sam olej kokosowy. Skład:

-olej kokosowy: działanie przeciwłupieżowe, zapobiega niszczeniu cebulek, łagodzi i przyspiesza gojenie, antybakteryjny, nawilżający, blokuje przenikanie promieni UV, idealny do cery suchej i odwodnionej.

-amla: szczególnie bogata w wit. C, działa przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie i ściągająco, a ponad to rewitalizuje i odmładza, wzmacnia włosy hamując ich wypadanie, oprócz tego przyspiesza wzrost oraz powoduje, że włosy rosną zdrowsze i grubsze, zapobiega rozdwajaniu się końcówek, a także powstawaniu łupieżu.

-migdałecznik chebułowiec: hamuje rozwojowi bakterii, pomocny w walce z łuszczycą.

*Olej rycynowy: przyspiesza wzrost włosów, domyka łuski (przez co optycznie może się wydawać, że przyciemnia włosy), zapobiega rozdwajaniu się końcówek, hamuje wypadanie, zagęszcza, wzmacnia a także nabłyszcza, ale uwaga, najlepiej działa w połączeniu z innym olejem lub dodany do maski/odżywki.

*Olejek z drzewa herbacianego: olejek eteryczny, przeciwgrzybiczy (dzięki temu ma szerokie zastosowanie) oraz antybakteryjny, pomocny w walce z przetłuszczaniem się włosów, z łupieżem, a także z wszawicą, oprócz tego ma działanie: antyseptyczne, przeciwzapalnie, bakteriobójcze, przeznaczony raczej do cery tłustej (pomocny w walce z wypryskami, unikać stosowania w nierozcieńczonej formie).

A to wszystko razem wygląda tak:
IMAG5460.jpg
Barwy jest typowo olejowej czyli żółtawej. Zapach jest dosyć ciekawy, ale głównie przebija się olej kokosowy. Jeśli chodzi o proporcje to: olej rycynowy, kokosowy i "łopianowy" jest w tych samych ilościach, a olejku z d.herbacianego jest na oko (mniej więcej jedna kropla na 4 małe łyżeczki oleju). Wymieszane oleje nakładam przed każdym, a przynajmniej prawie, ale w większości, przed myciem. Czas jest dowolny, zazwyczaj jest to nieco ponad godzina.

A efekt: może spodziewałam się trochę przyspieszonego wzrostu, natomiast bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie zahamowanie wypadania. W ciągu dnia, a także podczas mycia włosów leci znacznie mniej. Okazało się to dużym zaskoczeniem ponieważ wcześniej nakładanie jakiegokolwiek oleju na skal lub nawet w pobliży skutkowała dużym wysypem. Takiej mieszance mowie tak!

Ponad to o dziwo włosy niestrajkującą się już tak jak wcześniej, są odbite u nasady i spokojnie mogę je myć co dwa dni (bez wstydu, bez oporów, bez łoju). Spodziewałam się utraty objętości i przyspieszenia przetłuszczania się włosów. Na szczęście od tym względem się rozczarowałam.

Na dzień dzisiejszy moje włosy wyglądają tak, po dwóch dniach od mycia:
IMAG5471.jpg
Olejując skalp przy okazji nakładam zawsze olej arachidowy na długość, wcześniej spryskując je odzywką ziołową Green Pharmacy. Jednak jakiś dużych efektów nie widzę. Są jakby trochę w lepszej kondycji, ale w sumie nie jest to jakiś super efekt. Mimo wszystko włosy olejować regularnie będę dalej ponieważ efekt na skórze głowy bardzo mnie zadowala. A poza tym muszę trochę pozużywać. xd

Oprócz tego ostatnio regularnie stosuje:
maskę Kallos Keratin: recenzja oczywiście będzie, teraz tylko powiem, że ją polubiłam;
tonik Babuiszki Agafii: w sumie tak jak wyżej; xd
szampon nawilżający Petal Fresh: znowu tak jak wyżej.
Podsumowując bardzo mi podrasowała obecna pielęgnacja. Nie jest idealna, trochę brakuje mi typowo nawilżających substancji jednak z braku laku, a właściwi czasu dopieszczam je raz na jakiś czas domową maseczką, a moje włosy są zadowolone.
  • awatar blog.carolicious: Ale miks :) Twoje wlosy musza Cie kochac za to jak je rozpieszczasz ;)
  • awatar patrycja_eff: koniecznie musze wypróbowac to olejowanie wlosow :)
  • awatar Świat MyLady: oo bardzo ładne włosy :) przyznam Ci,ze urosły :) i mega pielęgnacja
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Dzisiejsza sobota zakupowa. Nie obyło się bez Rossmanna i pobliskiej drogerii no name.
IMAG5308.jpg
Starałam się nie ulegać dobrodziejstwom dla włosów i można by powiedzieć, że mi się udało. Nic-nie-kupowanie cały czas ma swój ciąg dalszy.
IMAG0037.jpg
Pokusiłam się więc na peeling gruboziarnisty Joanny - dojrzała marakuja - szkoda, że nie było czekoladowych wariantów. xd Wcześniej już miałam mniejszą wersje więc znowu zaufałam Joannie (200ml/9,30).
Żel pod prysznic W&B - masło shea- raczej pod wpływem promocyjnego impulsu ale też z potrzeby. Z resztą żele jak to żele zawsze są potrzebne, a ta wersja zapachowa spodobała mi się najbardziej. Poza tym ostatnio zwróciłam uwagę na te kosmetyki. Dość pózn, ale wcześniej jakoś ich nie zauważałam i teraz myślę, że jednak warto nie omijać ich obojętnie (250ml/5zł).
Oraz mydełko Barwy Natury aloeso-glicerynowe, o zapachu takim bambusowym. Lubie firmę Barwa więc czemu nie skoro jest potrzeba.
IMAG5312.jpg
Wiem, że ban zakupowy na produkty do włosów twa ale (!) te nie są zbędne. Olej rycynowy musiałam wyrzucić ponieważ jego data ważności sięgała do grudnia zeszłego roku. Tym razem poprosiłam o małą buteleczkę. Tradycyjnie do brwi i rzęs ale również mam zamiar zabrać się za niego w inny sposób (30ml/4zł).
Olej lniany, którego nigdy jak dotąd nie miałam a tyle słyszałam. No musiałam. I na dodatek jest NIERAFINOWANY. Cudo, ale ważne do kwietnia. Olej lniany nadaje się do spożycia i tak właśnie postanowiłam go spożytkować - jako suplement diety. Dorwałam w sklepie firmowym Hula Krasula, z którego swoją droga polecam twarożki o naturalnym składzie; (200ml/ok7 zł).
To ostatnie dziwne coś to elastyczne gumki do włosów, które przypominają trochę makaron sojowy lub zwykle gumki recepturki. Powinny być dyskretne i przydatne do warkocza. No ciekawe (60szt/4zł).
IMAG5306.jpg
A tu już tylko antyperspirant Garnier Neo, którego byłam bardzo ciekawa i lakier Missy Sporty, który był akurat w promocji. Planowałam też nabycie pewnej odżywki do paznokci MS, która kiedyś bardzo dobrze mi służyła, ale niestety zastąpili ją jakimiś nowymi cudami, oraz lakierem peel off dzięki któremu wystarczy odkleić lakier i nie trzeba używać zmywacza. Takie cuda, ale jakoś mnie nie przekonywały.
IMAG0030.jpg
Po powrocie naszło mnie na co nieco i tak oto powstała mieszanka musli, jogurtu i owoców. Szkoda tylko, że maliny były kwaśne, ale kiwi nadrabiało.
IMAG0005.jpg
W tygodniu do kuchni zawitało mleczko kokosowe i chyba trochę się rozczarowałam jego smakiem. Chyba za bardzo jestem przyzwyczajona do zwykłego mleka i to mi nie pasowała, ale za to mojej mamie bardzo. Mleczka dostępne były w Lidlu za 5zł/400ml, co uważam za okazyjną cenę. Zwróciłam na nie uwagę W Rossmannie i markecie spożywczym i różnica dosyć spora. Szkoda, bo chętnie wprowadziłabym je do włosowej diety.


Miałyście coś z tego? Spisało się?
  • awatar Ruda1990: Ja stosowałam olej lniany (do olejowania włosów i picia). Teraz zmieniłam na olej z wiesiołka i znów wróciłam do olejku rycynowego. Olejuję nim brwi. ;)Pokaż paznokcie z nowym lakierem. :) Pozdrawiam
  • awatar Świat MyLady: olej lniany nie stosowałam jeszcze;d Aktualnie łykam w tabletkach olej z wiesiołka :)
  • awatar JaramSieRapem: Mogę polecić to samo masło do ciała co kupiłaś żel pod prysznic W&B :D
Pokaż wszystkie (10) ›
 

hairlovelo
 
Postanowiłam, że przyszedł czas na trzecią i ostatnią cześć, a znajdzie się tu produkt, który kochałam i zawsze musiałam uzupełniać jego braki. Mówię w czasie przeszłym, bo obecnie trochę mi się znudził, co wydaje mi się jest normalne po dłuższym stosowaniu jakiegokolwiek kosmetyku, a jest już ze mną prawie równy rok. Ale do rzeczy.

Chodzi rzecz jasna o olejki do włosów. Olejowanie włosów to chyba mój ulubiony zabieg dopieszczający. Uelastycznia włosy, uzupełnia jego ubytki i wzmacnia dzięki czemu jest odporniejszy na zniszczenia.

Alterra, olejek do ciała, Migdały i Papaya
Alterra, olejek do ciała, Migdały i Papaya.png
Olej sojowy, o. rycynowy, o ze słodkich migdałów, o. kukurydziany, o. z n. sezamu indyjskiego, o. z pszenicy, o. z n. winogrona, o. z n. papai, o. z oliwek, o. awokado, o. jojoba, kompozycja zapachowa, o. z n. słonecznika, komp. zapachowa.

Tak! Skład jest po prostu idealny. Nie ma tu niczego zbędnego. Żadnej parafiny czy zbędnych dodatków. Ta wersja olejku jest moim numer jeden spośród serii. Świetnie nabłyszcza włosy i przyjemnie pachnie. Spisuje się przy włosach i paznokciach, do innych celów jeszcze go nie używałam.

Na pewno jeszcze nie raz po niego sięgnę.

Alterra, olejek do ciała, Brzoza i Pomarańcza
Alterra, olejek do ciała, Brzoza i Pomarańcza.png
O. sojowy, o. jojoba, o. z pestek moreli, o. z oliwek, o. z n. winogrona, o. awokado, zapach, ekstrakt z liści brzozy, o. makadamia, e. z ruszczyka kolczastego, o. pomarańczowy, o. ze skórki pomarańczy, o. mandarynkowy, zapach, e. z nasion aktinidii chińskiej, o. rokotnikowy, wit. E, o. ze skórki cytryny, o. limonkowy, o. z nasion słonecznika, e. z rozmarynu, e. z liści rozmarynu, komp. zapachowa.

Ten olejek również u mnie zagościł i również go polubiła, ale już nie w takim stopniu jak wersje z papają. Skład jest bogatszy, niestety zapach poszedł trochę wyżej. Mimo tego i tak jest bardzo dobry i również nie znajdziemy tu zbędnych rzeczy, dodatkowo zawiera witaminę E. Niestety jest droższy niż jego bracia.

Pewnie też po niego sięgnę gdy będzie w promocji.

Alterra, olejek do ciała, Limonka i Oliwki
Alterra, olejek do ciała, Limonka i Oliwki.png
O. kukurydziany, o ze słodkich migdałów, o. z n. winogrona, o. z wiesiołka, o. z oliwek, zapach, zapach, o. ze skórki pomarańczowej, o. jojoba, o. sojowy, zapach, wit. E, o. z limonki, o. z nasion słonecznika, o. z mandarynki, o. ylang-ylang, kompozycja zapachowa, sok z aloesu.

Na ten olejek nigdy się nie skusiłam ze względy na zapach. Wydał mi się najmniej atrakcyjny. Jak się okazuje jego skład również jest najmniej atrakcyjny, dosyć dużo tu zapachów. Za to został wzbogacony w wit. E i sok z aloesu (jednak jest on na szarym końcu).

Może, ale to bardzo w to wątpię, kiedyś z ciekawości się skusze.

Alterra, olejek do twarzy - Granat BIO
Alterra, olejek do twarzy - Granat BIO.png
Olej sojowy, o. z pestek granatu, o. ze słodkich migdałów, dodekan (zmniejsza "tłustość" olei), wit. E, o. z nasion słonecznika, kompozycja zapachowa.

Krótki, konkretny skład. Jakby się postarać to można zrobić sobie samemu taki olejek w wersji bardziej naturalnej. Olejek jak olejek, chociaż na opakowaniu jego przeznaczenie jest określone jako do twarzy to bez problemu można by go użyć do włosów czy do ciała też. Z tego jednak co zauważyłam najmniej się opłaca.

Może kiedyś.

Niezła alternatywą dla olejowania może być kremowanie włosów. Ja raczej jestem wierna olejom, ale zdarza mi się sięgnąć po krem tak dla urozmaicenia. Z doborem odpowiedniego kremu do włosów może być problem. Skład musi być w miarę naturalny i bez zbędnych dodatków, mile widziane są bogactwa olejków, ekstraktów. Taki krem można dodawać do domowych maseczek lub aplikować na włosy solo lub na spółkę z olejem, co włosy wolą. Opcji jest dużo.
Z tego względu, z ciekawości, zbadałam kremy Alterry.

Krem do ciała, Granat BIO i masło Shea BIO
Alterra, krem do ciała, Granat BIO i masło Shea BIO.png
Woda, masło shea, oliwa z oliwek, gliceryna, substancja filmotórcza, alkohol, alkohol(?!), emulgator, s. filmotwórcza, olej słonecznikowy, o. z pestek granatu, ekstrakt z owoców granata,  guma ksantanowa, witamina E, o. z p. słonecznika, wit. c, kompozycja zapachowa.

Zaczyna się nawet ładnie, ale później tradycyjnie w przypadku Alterry wtrąca się alkohol.

Jeśli się zdecyduje na niego to tylko jako krem do ciała, nie na włosy.

Wieloskładnikowy krem do rąk, Granat Bio i Masło Shea Bio
Alterra wieloskładnikowy krem do rąk, Granat Bio i Masło Shea Bio.png

Woda, olej sojowy, gliceryna, alkohol, o. z oliwek, s. filmotwórcza, masło shea, emulgator, celuloza, o. z nasion krokosza barwierskiego, o. z n. granatu, guma ksantanowa, olej jojoba, sok z aloesu, e. z o. granatu, sok z liści miłorzębu, wit. E, o. z n. słonecznika, wit. C, kompozycja zapachowa.

Skład faktycznie jest bogaty ale znowu alkohol. Gdyby jednak porównać go do kremu do ciała to wypada lepiej.

Może do rąk/ciała.

Alterra, krem do rąk, Bio Rumianek i Bio Jojoba
Alterra, krem do rąk, Bio Rumianek i Bio Jojoba.png
Woda, olej sojowy, gliceryna, alkohol, mieszanka olejów roślinnych, sub. filmotwórcza, emulgator, masło shea, celuloza, o. słonecznikowy, o. jojoba, e. z k. rumianka, guma ksantanowa, sub. nawilżająco-zmiękczająca, wosk z sumaka lakierodajnego, wit. E, o. z n. słonecznika, wit. C, kompozycja zapachowa.

Krem podobny do poprzedniej wersji wypada leciutko gorzej. Ogólnie rzecz biorąc nie są najlepsze do kremowania włosów.

Więc nie.

Do kremowania włosów bardziej nadają się kremy Isany i ja w tym celu wykorzystałam już krem do ciała z kakao i masłem shea, a teraz mam wersje granat. No ale nie będę chwalić tu Isany w poście o Alterrze.

Podsumowując: olejkom mówię tak (szczególnie do włosów), a kremom nie (ewentualnie do ciała).

Lubicie olejki Alterry? Znacie ten krem co ciała z granatem? Jak się spisał?

***
Wszystkie zdjęcia i składy zaczerpnęłam ze strony: www.rossnet.pl/Produkty
  • awatar Wohin gehst du, wohin?: Ja ogólnie sceptycznie podchodzę do olejów, które nie są przeznaczone bezpośrednio do włosów ;) ale ten olejek do ciała z brzozą i pomarańczą zapowiada się ciekawie. No i migdały i papaja ;D
  • awatar by Iwona: ja też olejków z Alterry nie próbowałam:) ale swoją drogą ciekawe jak się spisują te kremy do rąk z Alterry? Próbował ktoś z Was?:)
  • awatar vasios: cieszę się , że mam Cię w obserwowanych bo już masę o włosach się dowiedziałam :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
jak zucyc 4.png
Wiem, że pytanie jest strasznie banalne, a odpowiedz jest jeszcze prostsza: po prostu się nim myć aż się skończy. No tak ale w łazience mamy wiele innych myjedeł, a ten ma nieprzyjemny zapach, wysusza naszą skórę i tylko zalega na półce.

Ostatnio staram się pozużywać wszelkie resztki i tak zabrałam się za szampony do włosów. Rzecz w tym, że w ten sposób można zużyć wszelkie mydła, żele czy szampony. Do takiego niechcianego szampony dodałam olej z pestek z winogron po czym zużyłam go jak żel pod prysznic. Po kąpieli nie musialam już używać żadnego balsamu czy olejku ponieważ skóra nie była napięta ani sucha jak to bywa gdy za oknem szaleje taka pogoda jak teraz. Niewątpliwym plusem jest też fakt, że taki miks nie pozostawia skóry tłustej jak to czasem bywa po zastosowaniu zwykłego olejku.
olej migdalowy (1).jpg
Za drugim razem użyłam olejku migdałowego Vitaka, który bazuje na parafinie przez co nieszczególnie lubię go stosować. Dodanie go do żelu było starzałem w dziesiątkę, bo oprócz odżywienia skóry zapach olejku długo się na niej utrzymywał, a muszę przyznać że jest bardzo przyjemny.
Jeśli chodzi o konsystencje to pod wpływem olejku trochę się rozrzedza, wszystko zależy od tego ile go dodamy, a ja go sobie nie żałowałam. Kolejnym plusem, jest też to, że miks bardzo dobrze się pieni, o dziwo lepiej niż przed dodaniem olejku.

Minusy: nie widzę.  

Przyznam, że nie szczególnie lubię używać balsamów, właściwie wcale tego nie robię, w ciągu dnia. Po południu często się spieszę więc raczej nie miałabym czasu by wsmarować balsam, a później jeszcze czekać aż wsiąknie w skórę. Wieczorem wszelkie mazidła stosuje tylko na nogi, głównie z tego samego powodu. Ten sposób szybkiego odżywienia przypadł mi i mojej skórze do gustu.

Kiepski szampon do włosów można zużyć do prania swetrów czy pędzli ale ten sposób wydaje mi sie przyjemniejszy.
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Końcówki włosów to moja największa frustracja. Bez względu na to jakie i ile mam problemów włosowych końcówki towarzyszą mi prawie zawsze. Wypadanie włosów to zwiększa się to zmniejsza, z przetłuszczanie to też różnie ale końcówki zawsze mi się rozdwajały odkąd pamiętam. Przyznaje się do tego bez bicia. Za przyczyny uważam niezbyt urozmaiconą dietę, szczególnie ostatnio i brak czasu dla fryzjera, szczególnie ostatnio. Na dodatek pogrążam moje końcówki tępymi nożyczkami do włosów co jest tylko chwilowym rozwiązaniem problemu. Robię to tylko kiedy końcówki doprowadzają mnie do gorączki.
IMAG4475.jpg

Ostatnio gdy byłam u fryzjerki to ścięła mi włosy chyba dosłownie o centymetr  i to tylko na linii długości, także te włosy które wcześniej były postopniowane zostały nawet nie tknięte. Fryzjerzy...o zgrozo.

Jakiś czas temu odkryłam olej kokosowy Vatiki i tak znalazłam idealne zabezpieczanie końcówek, których nie rozpieszczam.
I tak oto nakładałam na mokre włosy olej Vatiki, a następnie wcierałam w końcówki silikonowe serum.
Przyznam, że ten sposób bardzo przypadł mi do gustu, a ponad to okazał się bezproblemowy. Był to chyba pierwszy olej który nie sklejał mi końcówek i włosy nie wyglądają na tłuste. Ponad to nie puszył moich włosów lecz je odżywia.

Końcówki się błyszczały a rozdwojonych końcówek nie przybywało. Jedyny minus to to, że olej ma postać stała.

Polecam ten olej do stosowania na końcówki, bo jak na razie tylko w ten sposób go wypróbowałam.
  • awatar viqen: ja się strasznie lubię z tym olejkiem :D nakładam go na całe włosy przed myciem. Uwielbiam!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kajszandoo
 
kajszandoo: *To już 500 wpisów napisałam.
*Kupiłam prezenty na Mikołaja i Gwiazdkę.
*Jakoś tak wyszło, że jestem cięższa o 2 pączki, 1/2 pizzy i 1/2 zapiekanki <traulig>
* ZAliczyłam 2/6 przedmiotów, czyli plan na ten tydzień zaliczony
* Jutro do pracy
* Jutro do szkoły
Ahh.

Gratuluję kajsz :) Za chwilkę ide pod prysznic i zmyć miksture olejową, skaładającą się z oleju z słodkich migdałów, oleju lnianego, olejku łopianowego.
Dobranoc :)
  • awatar gość: Ja chyba jutro będę cięższa o pizzę, no chyba że W JAKIŚ NIEZNANY MI SPOSÓB się opanuję i nie dam się zwieść pokusie :D
  • awatar Zmotywowana: Co to za mikstura?:)
  • awatar kajszandoo: @Zmotywowana: takie coś na moje kłaki abym nie musiała ich zgolić
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
top_5_natural_hair_oils.jpg
Jak łatwo zauważyć olei jest mnóstwo zarówno w sklepach spożywczych, ze zdrową żywnością, aptekach, drogeriach czy zielarniach. Jedne są spożywcze, jeszcze inne pielęgnacyjne. Mamy olejki eteryczne, do masażów i długo, długo by jeszcze wymieniać. Pytanie jednak brzmi, które z nich nadają się do włosów? I właściwie to po co one są?

I tu mamy szeroki wachlarz możliwości. Odpowiedz jednak brzmi: to zależy, a zależy od efektu jaki chcemy uzyskać.

Zacznę od najpopularniejszych: olejki do włosów, które spotkamy na drogeryjnych półkach. Przykłady:
Syoss_Beauty_Elixir.jpg
Często na ich opakowania widnieje dopisek: profesjonalny, drogocenny, regenerujący itd, itp. Kiedyś był szał na jedwabie, teraz na olejki. Jest ich naprawdę spory wybór, a jeszcze większe zróżnicowanie mamy w cenach.
Ja uważam, że na taki kosmetyk nie trzeba wiele wydawać, ponieważ za kilka, kilkanaście złotych jesteśmy w stanie dostać dobry kosmetyk tego typu.
W skład takich olejków wchodzą rożnego rodzaju silikony, można spotkać też naturalne oleje dalej w składzie, a później oczywiście konserwanty.
Nie ma co się oszukiwać. Taki olejek NIE zregeneruje nam włosów. Ba, nawet małe są szanse na to, że je nawilży. Nie jest to jednak produkt bezużyteczny. Przyda się szczególnie tym dziewczynom które zapuszczają włosy lub maja je długie i chcą ograniczyć wizyty u fryzjera.
Te olejki przeznaczone są do końcówek włosów. Dzięki silikonom na włosach tworzy się ochronna warstewka która pozwala utrzymać nawilżenie włosów, zapobiegać jego wysuszeniu oraz podatności na urazy mechaniczne, rozdwajanie się czy kruszenie. Podczas stylizacji dobrze dobrany do naszych włosów olejek ładnie je wygładzi i nabłyszczy.
*** Ważne aby w składzie (a przynajmniej na początku) nie posiadał złych alkoholi (alkohol, isopropyl alkohol, alkohol denat.). Tymi olejkami nie olejujemy włosów służą tylko do końcówek. Stosujemy ja na już umyte włosy.

Olejki kosmetyczne: do ciała, włosów, masaży, 3w1, oliwki dla dzieci.
vatika-oils.jpg

Tymi olejami, oliwkami już możemy olejować włosy. Są to mieszanki wielu olejii dlatego będą odpowiednie dla różnych rodzajów włosów. Niektóre z nich oparte są na parafinie. Takie oleje to dobry start jeśli ktoś chce zacząć przygodę z olejowaniem włosów. Oczywiście nimi też możemy zabezpieczać końcówki ale z racji braku silikonów nie zrobią tego tak dobrze jak różnego rodzaju sera.

Oleje spożywcze:
41331011075.jpg
Nimi również możemy olejować włosy, a na dodatek możemy wykorzystać je w kuchni. Najlepiej alby był z pierwszego tłoczenia i tłoczony był na zimno- taki olej zachował najwięcej swoich właściwości. Są to oleje zazwyczaj rafinowane czyli oczyszczone, klarowne,bezzapachowe i bez miąższu a co za tym idzie pozbawione niektórych właściwości, które w kuchni może niekoniecznie, ale dla włosów były by przydatne. Oczywiście oleje nierafinowane też są dostępne ale trudniej je poszukać, a cena zazwyczaj jest wyższa.
Dobrze by było również gdyby olej zamknięty był w butelce z ciemnego szkła dzięki czemu nie dostaną się do niego szkodliwe promienie słoneczne.

Olejki eteryczne:
Olejek_eteryczny_4eb2ba32a0f9a1.jpg
jako dodatek do miksów olejowych mogą rozwiązać wiele problemów skóry głowy np. łupież, grzybica, przetłuszczanie się.


Został jeszcze co najmniej jeden olej, który za bardzo nie pasuje do pozostałych grup, a również jest bardzo popularny. Chodzi oczywiście o olej rycynowy, który ma bardzo wiele, ciekawych właściwości. Ale o tym nie dzisiaj, ostrzegam jednak, że stosowany solo może wysuszyć końcówki, a użyty po umyciu włosów nieźle je obciążyć.
olej-rycynowy_ol_ryc,323px.jpg


A teraz czas odpowiedzieć na drugie pytania po co one są? Po co olejuje się włosy?
Dzięki olejowaniu uelastyczniamy włosy. Efekty może nie są natychmiastowe ale z czasem włosy stają się odporniejsze na czynniki zewnętrzne. Należy jednak pamiętać, że olej to nie wszystko. Jeśli nie dostarczymy włosom odpowiedniego nawilżenia to samo olejowanie nie wystarczy. Olej co najwyżej odżywi włosy i pozwoli to nawilżenie utrzymać. Dzięki olejowi możemy powstrzymać puszenie, platanie czy przesuszenie się włosów.
Nakładanie oleju na skalp może spowodować szybszy porost włosów i ograniczyć ich wypadanie, a także zwalczać łupież lub inne schorzenia skóry głowy.
Olejami możemy urozmaicać domowe maseczki lub nawet kupne odżywki stosowane tradycyjnie po umyciu włosów. taki miks: odżywka plus olej nie przetłuści nam włosów ponieważ używka czy też maska jest taką substancją która emulguje olej.
Dobrym połączeniem będzie kropla oleju z serum silikonowym na końcówki. Można nałożyć taki miks jednocześnie lub stopniowo: najpierw olej, później serum.
Oczywiście wiele 100% olei znajdziemy również na pólkach w drogerii np. argonowy, kokosowy czy jojoba. Sprawa jest prosta: ten kto spróbował i olejuje włosy regularnie ten wie, jak korzystnie wpływa to na włosy.

Mam nadzieje, że o niczym nie zapomniałam. A jaki jest wasz ulubiony olej do włosów? Mój to z pestek winogron i kokosowy ale nierafinowany.
  • awatar meredith85: ja mam olejek z kerastase, uzywam go po kazdym myciu wcieram dwie pompki w koncowki i reszta co mi zostanie na dloni po całych włosach po ok 8 tyg uzywania moja fryzjerka nie mogla sie nadziwic ze wlosy sa w tak dobrej kondycji :)
  • awatar hairlovelo: @Kosmetyczne Pudełko: dziekuje, zachecam, olejowanie to chyba moj ulubiony sposob pielegnacji :) @meredith85: ja robie tak samo ;) @Złotowłosa92: ja jeszcze nie probowalam oliwek ale jak tylko wykoncze zapasy to wyprobuje ;)
  • awatar SpringHaze1: uwielbiam oleje do włosów :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Dzisiejsze zakupy. Weszłam szybko się rozejrzeć z racji wielkiej, jednodniowej promocji w drogerii jednak nic z niej nie wybrałam (jedynie produkty z "normalnej" promocji).
IMAG4506.jpg

Wiem, że nie miało być nic do włosów ale olej...to olej. Takiego jeszcze nie miałam, a że był w promocji to czemu nie...?
*Olej arachidowy "Oleje Świata" 0,25l/16,99zł (będzie czekał w kolejce na swoją kolej);
*Kokosowe masło do ciała Ziaji 2mmml/10,99zł (w domu odkryłam jego przyjemny zapach).
  • awatar CześćAngel: Lubie produkty z Ziaji. Tanie i dobre :)
  • awatar JustiineBlog: również uwielbiam ziaję ;)
  • awatar hairlovelo: Ja różnie trafiałam, produktów do twarzy już nie kupie, ale można znaleźć tanie i dobre perełki :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Dzisiejszy post jest nietypowy ponieważ nie dotyczy on włosów, a przynajmniej nie w całości. Chciałam wam przedstawić moje koła ratunkowe, pewniaczki, w walce z suchą skórą.

A są to:
~ krem Isana do ciała w połączeniu z olejem kokosowym,
~ maść ochronna z witaminą A,
~ pomadka do ust Alterra.

IMAG4487.jpg

Ostrzegam, to będzie dłuuugi wpis.
*************************************************************************************************
Iana krem do ciała z masłem shea i kakao.
Od producenta:
IMAG4490.jpg
Skład:
IMAG4491.jpg
Nie jest to żaden balsam, mleczko czy masło (niektórzy wsadzają wszystkie te pojęcia do jednego worka) tylko krem. Zapach ma dość intensywny ale mi on się podobał i nawet po zużyci całego opakowanie nie znudził mi się(ale to już kwestia indywidualna). Pachnie według mnie tak jak powinien pachnieć krem z masłem shea i kakao.
Konsystencja jest w sam raz, krem łatwo się rozprowadza po skórze, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej powłoki na skórze.
Jeśli chodzi o działanie to jest ono dobre, ale nie super. Kiedy zmagałam się z suchą skórą na kolanach musiałam poczekać kilka dni aby skóra została nawilżona. Jest jednak idealny na co dzień. Może nie działa jak intensywnie, "najlepsze" balsamy do ciała ale na jego obronę przemawia fakt, że działa bez takich wspomagaczy jak parafina czy silikony (tak w kremach też je mamy), ponadto w składzie nie znajdziemy tych złych alkoholi, jest on przyjazny i dość naturalny.

Ze względu na skład nadaje się do kremowania włosów czyli alternatywy od olejowania (pisałam już o tym wcześniej więc nie chce zajmować tu nie potrzebnie więcej miejsca).

Jako nawilżacz idealny: stał sie nim wtedy gdy w ramach małego eksperymentu (a raczej pozbywania sie częsći oleju, który nie zmieścił sie w butelce) dodałam do niego olej kokosowy (rafinowany, KTC). Ponieważ tego i tego nie było wiele więc proporcje wyszły mniej więcej pół na pół.
Taka mieszanka nawilża moją skore przez cały dzień, nawet po całej nocy, rano czułam cienką warstewkę (ale nie tłustą) na skórze. Musze przyznać, że ten efekt trochę mnie zaskoczył ponieważ często czułam, że skóra jest szorstka. Po tej mieszance była miękka i tak jak wcześniej wspominałam nawilżona.
Swoją droga myślę, że taki krem czy lekki balsam można wspomóc każdym olejem, z tym, że te tłuściejsze tj. rycynowy, rzepakowy czy oliwa z oliwek można dodać w mniejszej ilości.
IMAG4489.jpg
Krem Isana dostępny w Rossmannie, 9,99 zł za pół litrowe opakowanie- mam ochotę na inne wersje (z tego co kojarzę są jeszcze warianty z granatem, oliwką i uniwersalne).
Olej kokosowy (po prawej) KTC, rafinowany, dostępny w sklepach internetowych, nie pamiętam dokładnej ceny ale za pół litra nie zapłaciłam więcej niż 20 zł (oryginalne opakowanie zajmowało mi za wiele miejsca, więc jak go ubyło to przelałam go do butelki po olejku z Alterry).
******************************************************************************************
Kolejna to maść z witaminą A
IMAG4442.jpg
Informacje z tubki:
~ skład: witamina A 800j.m., wazelina biała, palsgaard 0291, aromat cytrynowy, woda oczyszczona,
~ dawkowanie i sposób podawania: stosować miejscowo, 1 do 2 razy na dobę smarować maścią chorobowo zmienioną powierzchnie skory. W stanach ostrych maść można stosować kilka razy na dobę. Ochronnie nałożyć cienka warstwę maści na powierzchnie skóry narażona na działanie szkodliwych warunków atmosferycznych.
~ wskazanie do stosowania: oslaniajaco w celu regeneracji naskórka, zmniejszenia rogowacenia, złagodzenia stanów zapalnych. ochronnie przed działaniem szkodliwych warunków atmosferycznych.

Maść stosuje rzadko i zazwyczaj miejscowo. Miałam pewnego czasu duży problem z liszajem, nie był on może jakiś doży ani zaczerwieniony ale po prostu długo nie mogłam się go pozbyć. Jedyne co mi pomagało to była zwykła Nivea ale tez tylko na kilka dni. Wcześniej stosowałam maść propolisową ale ta szybko mnie uczuliłam. Później była maść tranowa, ale jej zapach mnie przerastał. Trafiłam na tą i jakie było moje zdziwienie kiedy pozbyłam się liszaja po pierwszej aplikacji.
Nie uczula, zapach ma lekko cytrynowy, który jednak po jakimś czasie się ulatnia (albo nos nam się przyzwyczaja), a konsystencja przypomina wazelinę tylko, że jest koloru białego.
Kilka razy zdarzyło mi się użyć jej na rzęsy, jednak na dłuższą metę wole oleje.
Jako krem na noc do rąk jest jednak dla mnie zbyt tłusta, nawet rano ręce były nadal natłuszczone. Jak na moje odmrożone ręce działa dobrze ale ja wole mniej tłuste kremy na noc które szybciej się wchłaniają.
Jako maść ochronna lub balsam do ust nadaje się idealnie bo tak jak już wspominałam natłuszcza i przez to, że dość wolno się wchłania pozostawia warstwę ochronną na skórze. (Swoją droga jestem ciekawa jakby się sprawdziła w niewielkich ilościach jako serum na końcówki.)
Za 25g maści zapłaciłam w aptece ok 3 zł.
**************************************************************************************
I ostatnia: Alterra pomadka ochronna z rumiankiem
aaaa.jpg
Którą fakt faktem można zastąpić przez poprzednią, jednak ta również dobrze spełnia swoje podstawowe zadanie. Regeneruje suche usta i pozostawia ochronną powłoczkę (jednak mniej tłustą niż w przypadku maści). Musze przyznać, że często zapominam o ustach, czuje że są przesuszone, pieką mnie na mrozie ale i tak to ignoruje. Tego typu nawilżacze używam już w ostateczności, ta pomadka radzi sobie w jedną, dwie nocki. Łatwo się ją aplikuje, jest koloru żółtego jednak na ustach jest bezbarwna. Jest b. wydajna.
Zw względu na obecność olejku rycynowego na początku składu stosowałam ją przez jakiś czas na brwi i rzęsy. I tu również dawała sobie radę. W przeciwieństwie do wspomnianego olejku rycynowego rzęsy mniej mi wypadały po aplikacji i szybciej odrastały (jeśli wcześniej zbyt dużo mi ich wypadło lub były połamane, pokruszone).
Dostępna również tylko w Rossmannach, 4,99 zl/4,8g.



Edit, jestem sklerotyczką. Zapomniałam dodać podstawowej zalety maści z wit. A. Zdarza się, że czasami skóra w niektórych miejscach jest bardziej podrażniona przez częste golenie. Kiedy skóra była w totalnej potrzebie właśnie z powodu maszynki do golenia ta maść mnie ratowała wręcz. Radzi sobie nawet gdy skóra jest sucha, szorstka, nieodporna na np. otarcia ubrań, piecze.
  • awatar hairlovelo: Przyznam się bez bicia, że w dużej mierze to przez Ciebie ją kupiłam xd
  • awatar justynkova: Ten krem ma świetny zapach
  • awatar Hermanitas: Już od dawna zbieram się żeby kupić Isanę ale zawsze jakiś inny balsam z nią wygra :P
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
zapowiedz
IMAG4475.jpg


No dobra pękłam. Ale tyle razy słyszałam o tym oleju i o to zauważyłam go na półce w małym, ubocznym sklepiku w centrum Poznania.

Olej jest nierafinowany- czyli wszystkie swoje dobroczynne właściwości zachował, o czym świadczy sam zapach intensywnie kokosowy.
Większość oleji podlega temu procesowy dzięki czemu może mieć zastosowanie spożywcze, porównałabym to z usuwanie miąższu z soku. Olej staje się klarowny, pozbawiony zapachu i tego co w nim najbardziej treściwe. Stąd też nierafinowane są niestety droższe.

Nie mogę się doczekać ab go użyć. Jak dla mnie jedyny minus to taki, że olej kokosowy ma stan skupienia stały, więc aby go zaaplikować trzeba go odrobinkę rozgrzać, podgrzać. No ale wybaczam mu to, a poza tym nie mam na to wpływu.
  • awatar mama razy dwa: chciałabym poznać recenzję :) moje włosy aż proszą się o renowację :)
  • awatar justynkova: Ja używam lnianego.
  • awatar hairlovelo: @justynkowa: ja mam z Vitaki ze słodkich migdałów ale jakoś nie jestem fanką parafiny, a ten olej jej nie ma :) @Kasiulkowym okiem: olejowanie to dobry sposób żeby wzmocnić włosy obojętnie w sumie jakim olejem, trzeba trafić w swój typ (z tego co kojarze to włosy wysokoporowate nie lubia kokosowego ale od tego też są wyjątki) ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Projekt nie-denko, czyli co będę stosować w październiku oraz absolutny zakaz zakup nowych kosmetyków do włosów (oprócz jednego wyjątku i w przypadku gdy coś się skończy).
IMAG4398.jpg
pazdziernik.jpg


1- własnej produkcji wcierka z papryczką chili, niestety już mi się kończy, myślę, że kiedyś wznowie 'produkcje' urozmaicając ją,
2- olej łopianowy z papryczką chili na skalp, muszę wypróbować też na długość, to już moja trzecia buteleczka i nadal tego nie zrobiłam,
3- Alterra migdały&papaja, stały bywalec,
4- olej rycynowy- częściej na rzęsy i brwi niż na włosy,
5- olej kokosowy rafinowany, jak się skończy to na jego miejsce wskoczy rafinowany
6- olej z pestek winogrona, on tez zostanie ze mną na dłużej (buteleczki po Alterze bardzo przydatne),
7- Bioetika, odżywka w sprayu, zniechęca mnie od niej alkohol denat na początku składu oraz silikony, do czego ją by tu użyć?
8- szampon zakwaszający Stapiz(sls), nic specjalnego,
9- love2mix, szampon z papryczka i pomarańczą, łagodny (bez sls), dzięki niemu mam ochotę wypróbować inne produkty tej firmy,
10- Kallos keratin,
11- Kallos latte,
12- Ziaja intensywna odbudowa,
12- po prawej (błąd mi się wkradł): Biovax maska trzy oleje,
13- Gloria emulsja (bez silikonów),
14- Szampon Piwny barwa naturalna (bez silikonów),
15- Szampon Green Pharmacy,
16- Isana Professsional Oil Care (bez silikonów),
17- Timotei odzywka z avokado- faktycznie intensywnie odżywia,
18- Cece of sweden odzywka z keratyną i ekstraktem z wiśni,
19- nafta kosmetyczna
20, 21- szampony Bambino (z sls),
22- Vatika olej ze słodkich migdałów, kokosowy i sezamowy,
23- odżywka w płynie Hair Care do włosów przetłuszczających się- mam zamiar używać jej jako wcierki (alk. denat na początku składu),
24- serum biovax trzy oleje (gratis do maski),
25- bioelixire olejek argonowy,
26- Bioetika jedwab,
27- Sessio serum z olejkiem argonowym,
28- olej arganowy,
29- Gliceryna,

legenda:
jasno zielony: wcierki (a raczej wcierka),
żółty: oleje,
niebieski: szampony,
zielony: odżywki w sprayu,
pomarańczowy: maski,
fioletowy: odzywki,
szary: półprodukty, dodatki do masek, różne zastosowanie,
biały: sera do końcówek,
Pokaż wszystkie (8) ›
 

hairlovelo
 
IMAG4150.jpg

Od producenta:

IMAG4159.jpg

Odżywcze składniki wnikają we włosy, regenerują, wzmacniają, nabłyszczają itd, czyli typowe zapewniania.
Jak stosować:
"regularnie wmasowywać olejek we włosy i skórę głowy, dla najlepszych rezultatów zostaw na całą noc".

Ja osobiście nie nałożyłabym na całą noc tego olejku na skórę głowy, właściwie to stosuje go tylko na włosy na kilka godzin, nigdy z nim nie spałam.

Skład (zdj): olejek bazuje na parafinie, mieszanka kilku olejków, silikon plus trochę chemii.

Jeśli chodzi o działanie to spodobało mi się, włosy faktycznie są nabłyszczone i miękkie. Lubiłabym go bardziej gdyby nie ta chemia w drugiej części składu.
Parafina powoduje, że łuski włosów są domknięte i osłonięte więc nie tracą wody oraz są odporniejsze na urazy mechaniczne.
Jednak bardzo trudno zmyć ją z włosów. Pojedyncze mycie nie wystarczy. Zdarzyło mi się też, że musiałam nanosić piane na całe włosy. Więc z jednej strony mamy odżywianie, a z drugiej nie zbyt delikatne mycie.
Olejek jest za to wydajny ale to żadna wielka zaleta. Ma ładny zapach, który trudno mi określić.


Podsumowując: nie jest zły ale jak mam się męczyć przy zmywaniu to wole coś innego.
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Moje spostrzeżenia dotyczące olejowania.

Ważne: co innego oznacza olejowanie skalpu, a co innego włosów.
*Skalp* jeśli występują jakieś problemy typu sucha skóra głowy, łupież, wypadanie włosów, a nawet przetłuszczanie, chęć przyspieszenia porostu to wmasowujemy olej w skalp na 15-30 min (powyżej godz to stanowczo za dużo). Olej może tworzyć barierę na skórze głowy przez co nie będzie ona prawidłowo oddychać. Jeśli więc olej będzie przetrzymywanie dość długo może to spowodować wypadanie włosów. Olej prawidłowy zmyty nie będzie powodował szybszego przetłuszczania się włosów.
Np. olej rycynowy, który nada się na skalp, ponieważ przyspiesza porost włosów, może wysuszyć je na długości- tutaj lepiej sprawdza się w maskach lub mieszankach z innym olejem. Trzeba jednak z nim uważać i być ostrożnym gdyż jest gęsty i dość 'lepki' dlatego niechcący samemu można powyrywać sobie włosy podczas aplikacji.

*Włosy* wystarczy naprawde nie wiele aby pokryć nawet te długie. Trzymać olej można ile sie chce, u niektórych spisze się taki zabieg na godzinę, a u innych na więcej. Ja najbardziej lubię na noc, nie mam czasu za dnia, a efekt rano bardzo mi się podoba.
Olejowac można każdym olejem, nawet spożywczym, nawet Kujawskim. Wszystko zależy jakie oleje polubią dane włosy. Dlatego po jednej nie udanej próbie nie warto się zniechęcać tylko próbować dalej.
Olej można nakładać na suche włosy, na zwilżone wodą włosy, na odzywkę czy glicerynę i jeszcze kilka innych sposobów których nie praktykowałam. Zazwyczaj robię to na sucho, jeśli jednak chcemy w pełni nawilżyć włosy, tzn zatrzymać wodę to lepiej nakładać go na lekko zwilżone włosy. I tu też każde włosy lubią co innego.
Mi najbardziej odpowiadają mieszanki Alterry, olej z pestek winogron i argonowy. Ale lubię także kokosowy i łopianowy.

A teraz najważniejsze: co nam to daje? Po jednorazowym olejowaniu włosy będą na pewno miękkie, błyszczące i odżywione. Dodatkowo nie będzie problemów z ich rozczesywaniem i będą mniej podatne na pogodę. Przy regularnym stosowaniu ten efekt będzie się utrzymywał plus poprawi się stan włosów, będą odporniejsze, końcówki będą się mniej rozdwajać, może to mieć wpływ na porowatość włosów, a raczej na jej zmianę na lepsze (czyli mniejszą).

Lubie olejowac włosy bo nie można tego porównać do niczego innego. Teraz kiedy robię to w miarę regularnie zauważyłam, że moje włosy zmieniły się tak jak opisywałam wyżej. To pewnie nie wszystkie spostrzeżenia dot. olejowania ale na razie to wszystko.
Do usłyszenia!

IMAG4272.jpg
  • awatar Ruda1990: Bardzo pożyteczny post. Naprawdę masz szeroką wiedzę na ten temat. ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Alterra, olejek do masażu migdały i papają, którego nie używam do masażu - recenzja.
Prezentuje się tak, przy czym dostępny jest tylko na półkach Rossmanna w kartoniku.
IMAG4085.jpg
IMAG4269.jpg
IMAG4260.jpg

Obok tej wersji są jeszcze dwa warianty:
-limonka- której nie miałam, a której zapach nie przypadł mi do gustu i i skład jest właściwie najmniej treściwy,
- brzoza i pomarańcza, antycellulitowa, ma intensywny, przyjemny zapach, używam zamiennie z mango&papaja. Ten olejek jest droższy od pozostałych, kosztuje ok 23zł, a w promocji chyba jakieś 18.

Przyznam, że olejek migdały i papaja z tej serii jest moim ulubionym. Ten jak i brzoza&pomarańcza używałam jedynie na włosy.
Jest to mieszanka kilku olejków, nie tylko tych tytułowych, nie znajdziemy tu silikonów. Olejki te są tłuste. Jednak nie tak bardzo jak np. rycynowy czy oliwa z oliwek. Uwielbiam olejować nimi włosy. Jedyne co bym w n ich zmieniła to pompkę, która średnio się spisuje gdy produkty jest już niewiele.


To nie pierwsza i podejrzewam, że nie ostatnia buteleczka olejku migały i papaja.
*Jak go używam?*
Nakładam go na włosy, nie na skalp, na kilka godzin, czasem idę tak spać. Pięknie nabłyszcza, dosłownie aż po same końce. Nawilża i sprawia, że włosy są miękkie. Zapach ma przyjemny, jednak nie drażniący nawet po kilku godzinach. Wystarczy porcja mieszcząca się na dłoni, by pokryć moje włosy.
Łatwo się go zmywa, wystarczyło, że umyłam włosy raz szamponem do dzieci babydream.
*Podsumowanie*
plusy:
-wydajny,
-ładny zapach,
-fajny skład,
-nawilża i odżywia włosy,
-nie jest zbyt tłusty,
-nie obciąża włosów,
-estetyczna, szklana buteleczka.

minusy:
-ewentualnie pompka, która spisuje się dobrze na początku, a gorzej na końcu,
-mogłoby być więcej wariantów.

Cena: w promocji ok 13 zł/100ml.
  • awatar Ruda1990: Ja też go stosuję ale jeszcze kupiłam kiedy był bez pompki. ;)
  • awatar freudunia: No proszę. Ja go stosuję tylko do masażu. Sprawdza się idealnie :).
  • awatar InaKosmetoholiczka ♫: Właśnie jutro zamierzałam odwiedzić Rossmann w celu zakupu tego olejku. Skoro sprawdza się na włosach to chyba spróbuję. Chociaż nie każdy olejek sprawdza się na każdych włosach. Wypróbuję i zobaczymy :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Każdy na pewno nie raz i nie dwa napotkał odżywkę, która mimo kwitnących obietnic producenta i nawet innych po prostu okazała się beznadziejna. Ale nie trzeba od razu jej wyrzucać. Osobiście nie lubi wyrzucać nie dokończonych kosmetyków chyba, że termin ważności dawno już minął.

Szampon:
-jako żel do mycia ciała, jeśli już żadne ulepszanie nie pomaga
-jako płyn do prania wełny, jeśli już nawet jako żel się nie nadaje
-dodać kilka kropel olejku rycynowego- przyspieszy dodatkowo wzrost włosów, jednak może je przyciemnić,
-dodać kilka kropel gliceryny lub innego oleju- szampon mniej wysuszy nam włosy,
kiedy szampon słabo się pieni, a kochamy bąbelki można rozcieńczyć go na dłoni/w kubeczku przed aplikacja, ja wlewam wodę bezpośrednio do butelki z szamponem, tylko nie dużo, w zależności od potrzeby.


Odzywka/maska:
-tak jak w szamponie można dodać olejków lub gliceryny jednak:
można sobie pozwolić na większa porcje oleju (ponieważ odżywka emulguje olej więc nie przetłuści nam włosów)
-do golenia- nie bardzo przeze mnie lubiany sposób,
-jako zdobywające popularność balsamy podczas kąpieli: po standardowym prysznicu wysmarować się odzywka na kilka minut i spłukać wodą, może nie zastąpi to balsamu ale to dobre rozwiązanie na gorączkę i brak czasu,
-do emulgowania oleju co już opisywałam,
-do zabezpieczania końcówek podczas mycia włosów- zwłaszcza jeśli są przesuszone szampon dodatkowo ich nie podrażni, a końce będą nawilżone,
-zmieszać pół na pół z inna odżywka/maską do włosów- czasem dwie denne odzywki mogą w połączeniu wywołać lepszy efekt,
-jako baza do domowych maseczek (jeśli nie mają szkodliwego alkoholu w sobie i dłuższe przetrzymywanie go na włosach ich nie wysuszy),
-dodanie imbiru, cynamonu czy kakao, które nabłyszczają włosy.


Jeśli chodzi o urozmaicanie to można oczywiście zastosować to przy bardziej lubianych odzywkach.

IMG_0097.JPG

Ale mi się włosy dziwnie ułożyły. Chyba mam dzisiaj wenę :) A może sami macie jakieś pytania? Może uda mi się na nie odpowiedzieć.
  • awatar justynkova: Ciekawy wpis. Piekne włosy!
  • awatar Ruda1990: Ja mam taką jedną odżywkę, która nadaje się u mnie tylko do emulgowania oleju. :)
  • awatar Natq ♥: Jakie piękne włosy <3
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Jak zapuszczałam włosy...
Zaczęłam bardzo, bardzo dawno temu.
Całe dziecinstwo miałam długie, pozniej naszła mnie ochota na bunt, a że mam nie chciałam iść ze mną do fryzjera. A że zazwyczaj robie po swojemu to i wtedy zrobiłam. Sama sobie ściłam kosmyk włosów- miała byc niby jakaś fajna grzywka na oko, no nie wiem w sumie co to miało być ale po tym wyczynie mama jak najpredzej poszła ze mna do fryzjera, a ja chciałam mieć fryzure jak Rihanna. Więc zrobili mi okropnego boba. Włosy siegały mi odbrudka. Nastał czas traumy i postanowiłam zapuiszczać chociaż nie byłam świadoma do końca co słuzy moim włosom a co nie. Było to 4 lata temu.

1. Olej rycynowy: nakładałam go na skórę głowy jak olejowałam nim resztę włosów. Niestety olejowanie skalpu powoduje u mnie wypadanie włosów aczkolwiek włosy faktycznie szybciej mi rosły w tamtym czasie. Czasem nawet chodziłam z nim spać. Dzisiaj wiem, że lepiej darować sobie rycynę na długości ponieważ może przesuszyć włosy. ogólnie rzecz biorąc to dobry i tani sposób.
2. Domowa maseczka: żółtko, olej rycynowy, oliwa z oliwek, nafta kosmetyczna. Taka maska również może pomóc. Robiłam ją raz w tygodniu. Po jakimś czasie zastąpiłam nią olejek rycynowy solo.
3. Jedwab na końcówki. jest ważny szczególnie przy zapuszczaniu ponieważ chroni końcówki przed kruszeniem. obojętnie co by się nie robiło, nawet jeśli włosy by rosły szybciej to łamiące się końcówki zniwelują efekt.
jeśli końcówki są naprawdę w złym stanie: suche i/lub rozdwojone, zakończone białymi "kropeczkami" to trzeba je ściąć i lepiej odżywiać.
Taka pielęgnacja trwała u mnie długo więc mogę stwierdzić, że sprawdziła się u mnie.
'Dzisiejsze' praktyki:
4. Wcierki: Jantar (db+), woda brzozowa (ta średnio u mnie się sprawdziła) + masaż skóry głowy, który pobudza ją dzięki czemu wcierka lepiej wnika w skórę głowy i jest skuteczniejsza.
Masaż: kilkominutowy, ja robię go pochylona głową w dół (i o dziwo dowiedziałam się później, że ta metoda jest skuteczniejsza, niż przy wyprostowanej postawie), nie szarpiemy włosów.
5. Oleje: np rycynowy, łopianowy. Różnią się tym od wcierek, że należy je stosować przed myciem, na co najmniej godzinę chyba, że producent zaleca inaczej.
6. Przyprawy. Tak, właśnie przyprawy, ale nie wszystkie. Imbir, cynamon pobudzają skórę głowy a także cebulki do szybszego porostu włosów. Jednak niech uważają wrażliwe skalpy. Dodajemy je do domowych maseczek lub do kupnych jeśli ktoś stosuje je na skórę głowy. Najlepiej zacząć od małej porcji i ją zwiększać w razie potrzeby. Powinno czuć się lekkie rozgrzanie pod ich wpływem ale nie pieczenie! Mam ochotę wypróbować hardcorową papryczkę chilli. Będzie ogień.
7. Wewnętrznie: stosowałam różne tabletki ze skrzypem itd ale nie widziałam efektów. Piłam herbatkę ze skrzypu polnego i pokrzywy ('skrzypokrzywa') i wrócę do niej gdy zrobi się chłodniej. jestem ciekawa jak się sprawdzi na dłuższą metę.
8. Cel. Kiedy myśli się "muszę zapuścić, chce żeby były bardzo długie" to to jest takie nic. Trzeba sobie określić realny dla nas cel i do niego dążyć. A później albo założyć sobie nowy albo na nim poprzestać wedle gustu. Moim pierwszym celem była długość do obojczyków, następnie żeby zakrywały cycki, teraz do końca pleców.
+polecam domowe maski z drożdzami
Tak, to chyba wszystko. Powodzenia zapuszczającym :)

b1014466cdfa889bef8faefd13b53b6a.jpg


super-long-hair-tumblr-uwmi0n97.png


f521dfcb22e2a2b49ea2ecf3330b87ab.jpg


745f4cd313c1c68453ecbdf83aac7b50.jpg


tumblr_mftesqv2p91rovj00o1_500.jpg
trochę jak scena z horroru.

1530d16d0065a1e0110dd3e43de83af3.jpg
Musze opanować 9.
  • awatar Natq ♥: Piękne te włoski ze zdj <3 ja tez zapuszczam, do pleców planuję ;>
  • awatar PINK HERO: Ja też zapuszczam i zaczynam przygodę z 'poprawnym' dbaniem o włoski :P
  • awatar hairlovelo: Powodzenia dziewczyny :) w kupie raźniej
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów