Wpisy oznaczone tagiem "olimp" (5)  

ebook-fantastyka
 
Autor: Dan Simmons  

Już od miesięcy toczy się wojna między bogami i ludźmi wspieranymi przez morawce. Ofiarą pada Parys, zabity przez Apolla w pojedynku. Hera podstępem usypia Zeusa, by nie mógł wpływać na bieg wydarzeń - wojna trojańska musi wrócić na dawne tory. Ale na horyzoncie pojawia się nowy konflikt - bogowie wszczynają wojnę między sobą, a na Ziemi w przyszłości postludzie toczą walkę ze zbuntowanymi voynixami. Sytuacja staje się krytyczna, gdy ludzie tracą sprzymierzeńca - morawce...



Szczegóły publikacji:
fantastyka.masz24.pl/olimp.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

livli5
 

Błyskawica przeszyła na wskroś niebo, a jej grzmot rozniósł się echem po całej Grecji, zwiastując niezadowolenie gromowładnego boga. Zeus z pulsującą na skroni żyłką patrzył jak dwójka jego dzieci nawzajem sobie dogryza i trwoni czas na nierozstrzygnięte spory. Pomiędzy dwójką bóstw toczyła się odwieczna wojna, jednak, żadne z nich nie było wstanie przewyższyć swojego przeciwnika. Nieważne czy to szachy, czy olbrzymia wojna, nigdy nie wyłonił się zwycięzca. Zirytowany bóg nie mógł już dłużej patrzeć jak nieudolnie z sobą konkurują. I bynajmniej nie chodziło tu o dobro jego podopiecznych, raczej martwił się o Olimp, któremu od paru dni groziła destrukcja z rąk bogów wojny. Normalnie sprzeczki inteligentnej Ateny i odważnego Aresa, zapewniłyby mu rozrywkę, ale właśnie przed sekundą, bóg wojny nieopacznie zniszczył tron swego ojca. W oczach Zeusa pojawiły się pioruny gniewu, w jego dłoni ukazała się błyskawica, złote włosy zafalowały od zerwanej zawieruchy. Wściekły bóg wrzasnął, a po Olimpie rozniósł się odgłos gromu.
- Precz z moich oczu! Do czasu, aż się nie opanujecie macie zakaz wstępu na Olimp, jeśli was zobaczę każe wam sprzątać u Augiasza.
Światło rozbłysło na całej górze owijając całkowicie nie przygotowanych na taki obrót spraw bogów. Nim zdążyli wyrazić swoje niezadowolenie wszystko wokół nich zniknęło, a oni stali nad brzegiem morza. Ares, potargał wściekły swoje czerwone jak ogień włosy i podszedł do lodowato spokojnej bogini, z wściekłością wypisaną na twarzy. Poczym uśmiechnął się z wyższością.
- Walcz ze mną.
Atena spojrzała na boga jak na bezmózgiego robaka, który śmiał wejść w zasięg jej wzroku.
- Prymitywie, czyż nie dotarło do ciebie, iż ojciec nas wygnał za twą nieudolność?
Czerwonowłosy bóg zmarszczył gniewnie brwi i sięgną ku swemu ostrzu, jednak jego ręka napotkała na pustkę. Z wściekłością zawył zamachnął się na stojącą przed nim boginię, która gładko uniknęła ciosu. Ręka boga zawisła w powietrzu. Mężczyzna zaśmiał się barwnym głosem.
- Chcesz się poddać? – wymruczał do jej ucha.
- Nie, chcę zaproponować rozejm w postaci ostatecznego zakładu. – uśmiechnęła się, ale jej oczy nie zmieniły wyrazu. Położyła dłoń na pokaźnych mięśniach boga wojny i boleśnie zadrapała paznokciem jego złotą skórę. W oczach mężczyzny zalśnił wewnętrzny ogień podekscytowania. – Zasady są proste, by taki prymityw jak ty mógł je zrozumieć.
Mina boga zrzedła, jednak chęć pokonania bogini, wzięła nad nim górę, a wewnętrzny ogień gniewu buchnął od niego impetem. Bogini niewzruszona na jego zachowanie stwierdziła.
- Naszym celem jest... - zastanowiła się chwilę i nagle coś w jej oczach rozbłysło - kradzież kapci ojca.
Ares spojrzał na nią zaskoczony poczym pochłonęły go płomienie, a na twarz wypłynęła zwycięska satysfakcja.
- Jak się znów zobaczymy, będziesz mi bić pokłony– roześmiał się i zniknął.
Bogini stała przez chwilę niewzruszona. Jednak gdy do jej uszu dotarł przeraźliwy grzmot jej usta rozciągnęły się we wrednym uśmiechu.
- Miłego sprzątania braciszku.  


athena_x_ares_by_zeldacw-d5odxjb.jpg
  • awatar SallyLou: Padłam i nie wstanę :D Moja wyobraźnia odmawia posłuszeństwa i nie mogę sobie wyobrazić boga wojny, który myszkuj po Olimpie w poszukiwaniu kapci gromowładnego tatusia. Biedny Ares, nie powinien się zakładać z Ateną, bo wiadomo, że bije go mądrością na głowę. No a teraz będzie miał trochę "brudnej" roboty. Augiasz się ucieszy :P
  • awatar Kate - Writes: Szacun mistrzyni moja. Dobrze, ze czytam to już po napisaniu swojego, bo teraz mam miazgę zamiast mózgu. Twoje opowiadania sa tak piękne, ze rozwalają system. Zapraszam na kontynuację fanfica o Legolasie.
  • awatar Zakira Luna: Utożsamiam się z Ateną XD
Pokaż wszystkie (4) ›
 

forever.alone.girl
 
Dawno już postanowiłam, że będę pisać systematycznie jakiegoś bloga właśnie o mnie. Jak na razie się nie zniechęcam, ale wpisy niestety będą dodawane w nieco większych odstępach czasowych.

Tak w sumie to myślałam, żeby pisać tu różne one-shoot'y, lub wstawiać inspirację, czy zdjęcia (filmiki) z mojego życia. Czasem jakąś muzykę, bita, który chodzi mi po głowie... ^^

Jesteście może zalogowani na Olimpie? www.olimp.aaf.pl/
Jeśli ktoś z was czytał "Percy'ego Jacksona i Bogów Olimpijskich", lub chociaż "Olimpijskich Herosów", to zapraszam, bo forum jest całkowicie poświęcone mitologii greckiej i serii tej książki. Jeśli nie przeszkadza ci pisanie, uważasz, że GM jest najzajebistszy z zajebistych... xD Naprawdę, można tak spotkać świetnych ludzi.

999657_691805370835078_1821651706_n.png


F. A. G. <3
 

sadat
 
Forma idzie w górę. Po dwóch dniach tzw. "odpoczynku" i kolejnej dawce specyficznej diety alkoholowej, wracam do treningu i okazuje się, że to wszystko ma jednak jakiś sens (napisałbym jaki ale już zapomniałem).
Każdemu do znudzenia powtarzam jakie to bieganie jest fajne, jak mało trzeba, żeby wyrwać się sprzed biurka i zacząć zyskiwać szacunek do siebie samego. To co najważniejsze w tym wszystkim to fakt, że biegnąc jesteś zdany sam na siebie. Biegniesz, męczysz się, ale w każdej chwili możesz się zatrzymać i po prostu wrócić do domu - i za każdym razem gdy tego nie robisz, pokazujesz sobie samemu jakim jesteś człowiekiem. Dzisiaj przypomniałem sobie to wszystko i zdałem sobie sprawę jak to jednak zmienia charaker. Tyle może nudnej metafizyki :P

Dystans: 10.730 metrów
Czas: 60 minut
Zadowolenie: Dobre, przełamałem 10km i mogłem dalej i dalej, ale na to przyjdzie jeszcze pora.

Do startu niecałe dwa tygodnie i myślę, że poprawa czasu z Human Race jest realna. Zejść w okolice 52 minut też być może dam radę - a na pewno będę próbować. Who dares wins, no nie ;)

Kawałek co mnie buja. Wstyd, że przypomniałem sobie o nim dopiero dzisiaj, a przecież to  klasyka:
 

 

Kategorie blogów