Wpisy oznaczone tagiem "oneshot" (9)  

harukoo
 
Czas na mini reklamę! ;)
tumblr_o3zz7hKfgX1v5wk02o5_1280.png
Serdecznie i bardzo gorąco zapraszam wszystkich czytelników fanfiction o tematyce yaoi, gdzie znajdziecie dwa moje oneshoty!! www.wattpad.com/user/Harukoo2
Tak jak w tytule są to opowiadania o członkach zespołu BTS, jeden o Yoongim i Jiminie, a drugi o Jiminie i Jungkooku także jeszcze raz zapraszam!!
9.jpg
PS. Na razie są dwa one shoty, ale pracuje nad czymś dłuższym ;) Tylko niestety albo mam czas, ale nie mam weny albo jest czas, ale za to nie ma weny... Nigdy nie może się to razem zgrać! :( Coś okropnego :/
 

harukoo
 
Harukoo: Już dawno nie przypomniałam Wam o odwiedzeniu mojego wattpada! ;) Trzeba nadrobić xD
7lv4EEj.png
Zapraszam wszystkich, którzy lubią czytać fanfiction o tematyce yaoi/miłość męskoxmęska/ :) Jak na razie są tam tylko dwa opowiadania <one shoty>, ale mam w planach coś ambitniejszego! =(^-^)=

www.wattpad.com/user/Harukoo2

Co tu jeszcze... Proszę o zostawienie po sobie jakiegokolwiek znaku obecności i przeczytania <gwiazdka, komentarz> <3

Gorąco zapraszam \(^-^)/
 

harukoo
 
Harukoo: Hejo elo 5 dwa 0! :D
W mega dobrym humorze, spowodowanym Sylwestrem i 18stką mojej przyjaciółki kochanej, chcę was zaprosić do czytania mojego kolejnego one-shota! ~(=^*^=)~
CNz2pFAU8AA0J2P.png
Krótkie uwagi przed lekturą, jest to fanfic gdzie głównym wątkiem jest miłość męsko x męska!
CYDInSEVAAE47Kb.jpg
Miało być krótko i lekko, a co wyszło sami się przekonajcie. Głównie bohaterowie to mój UB Jimin i słodki Golden Maknae Jungkooki ;)
www.wattpad.com/story/94661927-dream
ZAPRASZAM ;D
 

harukoo
 
Ponownie przypominam się i zapraszam do czytania mojego opowiadania, które znajdziecie na wattpadzie:

www.wattpad.com/(…)89159926-don%27t-look-at-us-like…

Jest to <jak na razie> oneshot: "Co się stanie, kiedy w świecie gdzie na randkowanie idoli patrzy się nieprzychylnym wzrokiem, wyjdzie na jaw związek dwóch z nich? Na dodatek będzie to związek homoseksualny..."

Fanfic taki troszkę angst, a paring jaki tam występuje to YoonMin (Suga i Jimin z BTS). Jeszcze raz zapraszam do czytania i komentowania ;)
 

misakomeiyuki
 
Jedno pytanie dręczyło go przez cały dzień. Co ma ze sobą zrobić ? Erwin znów ochrzanił go o to, że za dużo pieniędzy wydają na wybielacze. No, ale to jego wina ? Przecież cholernie ciężko sprać plamy z białych spodni, a brudny mundur obniża morale ! Co z tego, że tylko jego morale ?! Zawsze to jakiś pretekst by Erwin dał mu spokój.
Pewnie już łatwo wam się domyśleć, o kim będzie ta nudna historia. Jej bohaterem jest pewien niski kapral. Jak to mówią: Mały ciałem, wielki duchem. Au !... No dobra, już kończę z tą ironią Levi ! Oddłuż broń!
Ech... Na czym to ja...? A ! Więc nasz czarnowłosy bohater, nie miał już nic do roboty. Szczerze mówiąc, ja też nie miałam, wiec co zrobić ? Postanowiłam łazić za tym pedancikiem bo nasza "kochana" (Giń w męczarniach, proszę ^^) Kimi, zażyczyła sobie komedię z Levim ! Jak do cholery mam zrobić komedię z Levim ! No jak ! Z pedantem ? Z gburem ? Komedię ? Żarty sobie robisz ?
- Możesz się wreszcie zamknąć ?- Warknął poirytowany Levi, słysząc moje jęki rozpaczy. Ale co mu się dziwić ? Przecież wasza Yuka jest makabrycznie wkurzająca ! (I taka pozostanie ;p)
- Dziękuję, że próbujesz mnie uspokoić, Levi.- Powiedziałam równie poirytowanym tonem. Cóż zrobić... Jego charakter jest zaraźliwy !
- Twoje życie jest w cholerę nudne. Łażę z tobą od dwóch godzin i nawet to jak kłóciłeś się z Erwinem na temat spodni, nie było śmieszne!-
- Mam się obrazić, czy potraktować to jako komplement ?-
- A, rób co chcesz.- Wycedziłam przez zęby. Co się ze mną dzieje !? NIEEE ! Moja osobowość została naruszona ! Za dużo przebywania z Levim ! Za dużo !
- AAAA!- Krzyknęłam, ciągnąc się za włosy. Zaraz.... Dlaczego jeszcze nie dostałam po głowie, za wydzieranie się ? Rozejrzałam się dookoła. O dziwo, Levi dalej stał obok mnie, ale... Był tak jakby, nieobecny. Co mu tak nagle odwaliło ? Spojrzałam w tą samą stronę co on. Przez otwarte drzwi widać było kawałek podwórza i.... Zoe !
- Rety, to Hanji ! Myślisz, że mogłabym zrobić z nią zdjęcie ! Wzięłam ze sobą telefon ! Może się zgodzi !- Wygląda na to, że mój optymizm jeszcze nie wymarł.
- Że niby co wzięłaś ? - Zapytał zdziwiony Levi.
- Nic, nic... XXI wiek.- Powiedziałam obojętnie i spojrzałam na kaprala. On nawet nie zainteresował się moją odpowiedzią ! Chyba nawet go to nie obchodziło ! O rzesz ty....
- Kurduplu, znowu będziesz mnie ignorować ! - Oberwałam morderczym spojrzeniem. Odruchowo przykucnęłam i zasłoniłam twarz w obrończym geście. (Tak samo jak na konwencie, gdy ktoś próbował mnie podnieść)
- Tsa... Odezwała się wysoka.- Warknął kapral, powstrzymując się od zadania ciosu.
- Mam 165 ! Czyli 5 cm przewagi ! W dodatku mam 15 lat, a nie 34 ! Więc istnieje szansa, że jeszcze urosnę !-
- Wierzysz w to ?-
- Nie...- Załkałam zdołowana. Nagle z emo'wania wyrwał mnie czyś śmiech. Własnie ! To jest najdziwniejsze ! Żeby przy Levim usłyszeć śmiech ? Oznaki radości ? Gorzej ! Oznaki życia !  Niemożliwe, staje się możliwe. No prawie... Gdy spojrzałam w stronę dźwięku, okazało się, że była to Zoe. Jednak... Zaliczmy to jako jakiś sukces ! Może ona jest uodporniona na magiczną aurę tego gbura ? (Mikaasiu! Bo każdy Levi ma magię i kompleksy, prawda ? xD)
- Ona zawsze taka wesoła ?- Zapytałam zdziwiona.
- Zazwyczaj. Bardziej mnie interesuje koleś, który teraz przy niej stoi...- Powiedział kapral, dość oschle.. Ale także w nietypowy dla niego sposób. Czyżby w jego gburowatym głosie, była ukryta nuta zazdrości ? Co prawda to zdanie zabrzmiało jak wyrwane z jakiegoś yaoica, ale oczywiście mu tego nie powiem !
- Co to za człowieczek ?- Przechyliłam ze zdziwienia głowę w prawo.
- Pierwszy raz gościa widzę.-
- Seweryn Nox.... Najgorsza, brudna menda, jaka łazi po ziemi.-  
-Czym ci on tak podpadł ?- Spojrzałam z przerażeniem na kaprala.
- Właśnie tym.- Warknął, wskazując w ich stronę.
- On się rumieni, czy to światło tak dziwnie pada ?-
- I jedno i drugie.- Odpowiedział beznamiętnie. Ech... Kapralu, więcej uczuć...
- Biedna Mika. Pewnie się zawiedzie, ale cóż robić. Szczerze mówiąc niezłe z niego ciacho, no ale... Lepiej się w to nie mieszać i pójść poszukać Armina ! Rivaile, wiesz może gdzie są pokoje świeżo upieczonych zwiadowców ?-
- Idziemy tam !- Zawołał kapral, złapał mnie za włosy i zaczął ciągnąć po ziemi.
- Au ! Levi, czekaj ! Nie chce tam iść ! To nie moja sprawa ! Armin ! A co z Arminem !?- Zawołałam, próbując się wyszarpać, ale trzeba to przyznać... Ten facet ma mocny chwyt.
- To zły pomysł Levi ! Naprawdę ! I zobaczysz, że...- Puścił mnie ? Chyba tak..
. Rozmasowałam obolałe plecy. Na pewno mnie puścił, inaczej nie upadła bym tak niefortunnie na ziemie. Odwróciłam się. Wysoki, przystojny i nieźle zbudowany blondyn właśnie złapał Zoe za rękę. Jego policzki oblewał rumieniec. Taka słodka scenka.... Ale nie do końca ! W ich stronę właśnie biegł, nie kto inny jak niski kapral !
- Levi nie ! Nie zabijaj go !- Krzyknęłam z przerażaniem. Za późno. Levi wybił się do góry i z półobrotu kopnął Seweryna w twarz, zanim biedak zdążył cokolwiek powiedzieć. Przeturlali się po ziemi. Złapał w końcu blondyna za włosy i uderzył go z kolana w brzuch. Jednak rywal Leviego, nie należał do ludzi, którzy od tak pozwolą po sobie jeździć. Złapał Leviego i spróbował wykręcić mu rękę. Kapral na szczęście szybko go przejrzał i drugą ręką uderzył go w żuchwę. Przeturlali się razem, ładny kawałek od siedziby zwiadowców.
- Hej ! Czekajcie !- Krzyknęłam podnosząc się z ziemi i ruszyłam za nimi. Przebiegłam obok zdziwionej Zoe. Która ciągle wpatrywała się w miejcie, gdzie jeszcze niedawno stał blondyn. Zatrzymałam się, i zawróciłam. Bo po protu nie mogłam się powstrzymać by się z nią nie przywitać !
- Miło mi cię poznać. Naprawdę cię podziwiam Hanji ! Jesteś najlepszą bohaterką humorystyczną w całej serii ! Tak trzymaj !- Zawołałam, szczerząc się szeroko.
- Levi czekaj na mnie ! Co ja opiszę w one-shocie, jak cię zgubię ?! Pomyślałeś może o tym ?!-

***
- Co ja tu robię ?-  Zapytałam, odpychając od siebie miotłę, która już chyba po raz czwarty spadła mi na głowę. Co ja Max, że się tak do mnie klei ? (Ps. Ci co oglądają Fairy Tail, znają ten paring xD)
- Mogła byś się wreszcie zamknąć ?- Warknął mój towarzysz. Kto zgadnie gdzie aktualnie się znajduję ? Obstawiam że nikt, więc wam powiem... W PRALNI ! Tak ludzie ! W pralni ! To takie cholerne miejsce, gdzie wasz kochany kapral robi pranie, trzyma zapasowy sprzęt do czyszczenie podłóg oraz przemyca zapas odplamiaczy !
- Nienawidzę cię...- Wycedziłam przez zęby. Co ja tu robię ? Powinnam teraz grasować po pokoju Armina i ukraść mu jakąś koszulę na pamiątkę, a nie siedzieć z pedancikiem w pralni ! Armin, przepraszam ! Czekaj tam na mnie ! Co z tego, że mnie nie znasz ?! Czekaj tam na mnie !
- A ! Co ty wyprawiasz !- Krzyknęłam na Rivailliego. (Uwaga ! To miejsce na fangirl Kaori. Niech ci wyobraźnia trochę pospami ;p). Zgadniecie, co on robi ? Rozbiera się !
- Co się wydzierasz, bachorze ?-
- Zboczeniec !- Warknęłam, rzucając w jego stronę miotłę.
- Przestań się wydzierać gówniaro ! Nie będę przecież łaził w brudnej koszuli ! Przez tego durnia, nieźle się wybłociła !-  Pedanci, pedanci wszędzie !
- Zaraz tam dureń. Ja bym go tam sparingowała z Mika i by problemu nie było ! Sądząc po jego wyglądzie, bardzo by jej się spodobał. Oczy Kida z Soul Eater, włosy jak Usui z Kaichou, głos od którego ma się dreszcze. Wysoki, wysportowany, a do tego miły !-
- Jest aż taki idealny ?-
- Oczywiście ! To chodzący ideał ! I ma takie urocze imię ! No i w przeciwieństwie do ciebie jest miły. Bądźmy szczerzy, nie masz szans.-
- Ts... Jestem wyjątkowo miłym gościem.- Pan gburowaty się chyba obraził. Jednak suchary to potrafi walić.
- Taki z ciebie miły gość, jak z kaczuszki seme !- (Pozdrawiam Akiego i jego arta z konkursu !)
- O czym ty do mnie bredzisz ?-
- Konwenty, konwenty ! Nie zrozumiesz !- Machnęłam obojętnie ręką. (Dedykacja dla uczestników Krakon 2013 !)
- Rany... Nie wiem skąd się urwałaś, ale dobrze że mnie tam nie było.- Oj masz rację. Gdyby Levi dowiedział się co to internet..... Gorzej ! Gdyby zobaczył te wszystkie arty z nim związane ! Levi w sukience. Levi śpiewa. Levi tańczy. Levi jest pokemonem. O, matko ! A co z paringami ! Ile yaoistek by zginęło !?
- Właściwie, ciągle nie powiedziałaś mi jak się tu dostałaś.- Racja ! Jak mogłam pominąć coś tak ważnego?
- A... Wiesz, w moim świcie jest coś takiego jak wyobraźnia ! Dzięki niej można podróżować między światami i.... AU !- Rozmasowałam obolałą głowę. Matko ! Za co tym razem ?!
- Umiem rozpoznać kłamstwa. Masz szczecie, że jeszcze nie wiozłem cię za szpiega tytanów-
- Dobra przyznaję się ! Naoglądałam się głupich MMD gdzie Eren śpiewa do piosenki Hatsune Miku, jak tańczysz z przyczepionymi wąsami do hiszpańskiej nuty oraz przejrzałam arty Hanji x Tytan ! Potem jeszcze spam na facebooku i mi odwaliło ! To wszystko wina ludzi ! Cielu to potwierdzi, bo spamił razem ze mną ! Z reszta Mika i Kida też !- Zapanowała cisza....
- Twój świat musi być naprawdę dziwny...-
- Oj, tak.... Ale wynagradzają to genialni ludzie ! Jest na przykład Mika ! Na której muszę się zemść, bo w swoim opowiadaniu chce zabić paru boskich bohaterów. Niech się strzeże ! Moje pluszowe pokemony z Bakim na czele, mi pomogą ! Chociaż za przyszłą postać Fear, mogę jej trochę podarować.No i jest Ciel ! Znamy się od niedawna, ale bosko się razem spami ! No i ma się z kim kochać Kuroshitsuji ! Wiecznie zadowolona Misaki, którą znam tylko z bloga. Ale zawsze mnie dowartościowuje, bo nigdy nie krytykuje tego co napiszę ! Beshi, która pewnie mnie nienawidzi, ale i tak dla niej, kiedyś sparinguje jej mężulka ! Niech spamuje więcej na tytanach ! Remii, która dla mnie przeczyta nawet najdłuższą historię i zawsze dostarczy jakiś fajny pomysł lub art na fanpage ! A wraz z nią Rin z tego samego fp ! One to wiedzą jak prowadzić stronkę na facebooku ! Dawajcie więcej artów ! Niech ten cudny fp, nie zginie ! Uwielbiana Hinata ! Zawsze da dobrą radę i wesprze słowem ! Róża, która kocha robić korekty i dodać swoje podteksty w moich opowiadaniach. Ona i Remii to moje wsparcie, gdy w przyszłości przysnę w trakcie korekty ! No i Dusia, która zaraża paringami jak mało kto ! Razem zesfatamy Tamakiego z Haruhi ! Do niej należą wszystkie one-shoty z Mikasa x Eren !  No i jest jeszcze Kaori, przez którą tu skończyłam! Nienawidzę jaj za to, ale wszystko jej wybaczę. Oby jej się tak historia spodobała.... A ! Zapomniałam o Akim ! Ten to nigdy nie przeczyta mojego romansidła ! Kiedyś dostanie za to ! Oj dostanie ! No i Kida ! Która pewnie nigdy się o tym nie dowie, ale to mój ulubiony i jedyny siostro-brat ! Oczywiście, jeszcze Acchan czasem zajrzy z Ayoi, za co zawsze będę jej wdzięczna. Bo z ich blogami moje się umywają ! Renee, która pisze najlepsze blogi na świecie, a ja zawsze będę jej "uczennicą"! No i może kiedyś jej dorównam....Co się tak dziwnie patrzysz ? Warto wierzyć w cuda !  Claudy, która w końcu wznowiła bloga i razem z Madel pisze najlepsze one-shoty na świecie ! Taki talent to tylko podziwiać !  No i wiem, że jest jeszcze cicha Patrycja. Która śledzi bloga, ale się nie przyzna ! Więc może mój świat jest dziwny, ale przyjaciół można mi pozazdrościć !- I tego cholernego spamu na facebooku.
- Kompletnie cię nie rozumiem.-
- Nie dziwię się ! Nie ty jedyny- Zaśmiałam się pod nosem. Jak miło być znów sobą !
- Można stąd wysłać pocztówkę ? Przydało by się, wysłać im pozdrowienia z siedziby zwiadowców.-
- Że co proszę ?-
- Nie gadaj ! Nie macie tu pocztówek !? To co ja teraz zrobię ?-
- To nie mój problem...- Ech... Trudno... Najwyżej wspomnę o nich w one-shocie i będzie zaciesz ! Yahoo ! Brawo mózgu, to dobra myśl !
- A po co przybyłaś do tego świata ?- Po co ? Bo pewna Kaori nie napisze sama komedii, ale zwali to na innych ? W dodatku co ona sobie myśli ? Po tym wszystkim mam się z nią dzielić przyszłym mężem ! Czy ona w ogóle wie co ja tu przechodziłam ! Oj nie ! To będzie wojna !
- A tak jakoś.....- Ta.. Kłamczyć zawsze można.
- Myślisz, że uda mi się spotkać Armina ?!-
- A co ty ,jakiś kompleks na jego punkcie masz ?-
- Nie ! To mój przyszły mąż, ale jeszcze o tym nie wiem !- Zapanowała cisza. Usta Leviego wykrzywiły się w dość nietypowy sposób..... Nie ! Nie mówcie mi, że on...
- Ha, ha ! Dobre ! Ten chłopak jest inteligentny, więc pewnie będzie cię unikał jak ognia ! Trzeba być głupim, by się tobą zainteresować ! Ha, ha !- Czy ja nie powinnam się czasem obrazić ?
- Zamknij się ! Pochodzę z innego świata, więc może poderwę  Armina dzięki starym, dobrym Polskim legendą ! Na przykład o Euro 2012! To naprawdę fascynując historia i.....-
- Co ty się tak nagle krzywisz ?- Zapytał nagle Levi...
- Jakoś mi tak nagle nie dobrze....- Zobaczyłam śmiejącego się kaprala ! Będę rzygać ! Ludzie dajcie wiadro !
- Błagam cię skończ z tym. Ja nie będę tego sprzątać- Parsknął Levi.
- Pf... Powinieneś być mi wdzięczny, że się staram. Wiesz ile ludzie chce sparingować Hanji z Arminem ? Powód ? Bo są inteligentni, więc zróbmy paring ! Powinieneś mi dziękować  ! Dzięki mnie stracisz konkurenta !-
- Myślisz, że Hanji i Armin mogli by zostać parą ?- Zapytał zdziwiony kapral, drobiąc się po podbródku. Najwyraźniej się nad czymś zastanawiał.
-Szczerze mówiąc Hanji, spędza z nim dość dużo czasu. Jednak do tej pory obawiałem się tylko Erena i Seweryna.-  Erena raczej nie ma się co obawiać. Kaori nieudolnie próbowała już ich sparinogować. Eren raczej nie był wtedy szczęśliwy.
- Błagam cię przestań ! Jeszcze wykraczesz ! To by było straszne ! Hanji i Armin ! Kolejna pedofilia w tym anime ! Ja tego nie przeżyję ! Uwielbiam charakter Hanji i kocham Armina ! To by było zbyt okrutne, bo nie potrafiła bym znienawidzić tego paringu ! Nie mogą mi odebrać męża !- (Aki, Kida... Wyglądałam w tedy mniej więcej tak, gdy mówiłam że herbata z hotelu była dobra ! Ci co tego nie widzieli, może dostaną nagranie z hotelowej kamery)
- Jak na pisarza jesteś strasznym dramaturgiem.-
- Artysty nikt nie zrozumie !-
- Jeśli ty jesteś artystą, to ja jestem tytanem.-
- To się jeszcze okaże ! Nie wiadomo co planuje autor mangi ! Zresztą... Szczerze w to wątpię ! Gdybyś był tytanem z łatwością poderwał byś Hanji !- Pokazałam kapralowi język, ale szybko pożałowałam swoich słów, wiedząc jego spojrzenie.
- Słuchaj młoda, za lżejsze przewinienia spuszczałem łomot.- Wysyczał. Przez chwilę miałam wrażenie, że przede mną stoi król demonów !
- Przepraszam ! Proszę nie bij ! Nie chcę skończyć jak Eren ! Jeszcze zrobią filmiki, do głupiej muzyki, jak mnie pobiłeś i będzie to latać po całym necie ! Ja nie chcę tak skończyć !- Załkałam, a kapral odsunął się ode mnie.
- A wiec zostańmy sprzymierzeńcami.-
- ŻE CO PROSZĘ ?!-
- Poznam cię z Arminam i stracę przynajmniej jednego konkurenta! Co ty na to ?-
- Jeszcze się pytasz ?! Pewnie że się zgadzam, kapralu !- I tak właśnie znaleźliśmy porozumienie. Nie taki kapral straszny !
***
Ta... I muszę was zawieść... Jakiś czas temu wróciłam do domu i zaczęłam to pisać. Dlaczego się tak skończyło ? Otóż.. Bądźmy szczerzy. To wszytko moja wina ! (Tak tym razem nie zwalę na innych !) Gdy lazłam z Levim, mijaliśmy pokój Armina... No i.... Cholernie mnie korciło by zabrać jego koszulę na pamiątkę ! Wleciałam jak szalona do jego pokoju i co zastałam ! Oczywiście, chłopak dba o siebie, więc półki z książkami były równo posegregowane alfabetycznie, a pokoik wysprzątany. Pod rządami Leviego, nie może być inaczej, ale nie o to chodzi ! On tam był ! Sam Armin stał na środku pokoju i co jest w tym najlepsze ? Był w samych spodniach, bo właśnie się przebierał ! (Ta... Levi  to zboczeniec jak się przebiera, ale Armin nie xD Chociaż teraz to ja wyszłam na zboczeńca, no ale co zrobić ? Niczego nie żałuję !) Do wszystkich dziewczyny ! Nie uwierzycie ! Armin ma kaloryfer ! Pewnie nie taki jak Jean, czy tam Levi, ale ma ! Ładnie wyrzeźbiony tors, ale nie do przesady ! Widać, treningi wojskowe robią swoje ! No i tak się jakoś zdarzyło.... Krewka z nosa poleciała, przytomność się straciło, a gdy się obudziłam byłam w Żaganiu ! I tak się historia zakończyła ! Ludzie ja nie chcę takiego zakończenia !
------------------------------------------------
Oneshot ma 2 części więc nie smutać się!
 

nickel-back
 
Następnego dnia powiedziałem Isabelli, że muszę wcześniej wrócić do domu. Była smutna, toteż pocieszyłem ją, że wrócę najszybciej jak się da. Pożegnaliśmy się i skierowałem się w stronę wyjścia z lasu. Lecz gdy tylko drzewa mnie całkowicie przysłoniły i Isabella nie mogła mnie już zobaczyć, skręciłem szybko w bok i ruszyłem biegiem przed siebie. Na dobrą sprawę nie wiedziałem zupełnie gdzie mam iść. Jedno było pewne. Musiałem wydostać się z lasu. Dopiero później należało się martwić, co dalej. Szedłem więc raźnym krokiem co chwila potykając się o wystające gałęzie i konary drzew. Właściwie to mogłam się spytać chochlików o drogę do zamku, ale nie miałem pewności, że nie wyjawią one swojej pani mych zamiarów. Wolałem nie ryzykować.
Nawet się nie spostrzegłem, gdy las zaczął się przerzedzać. W końcu minąłem ostatnią linię drzew i znalazłem się na dużej polanie. W oddali zobaczyłem wielki zamek. Tak to on... Czy mi się wydawało, czy nad tą posępną budowlą naprawdę unosiły się granatowe chmury...?
'Will, to już paranoja!'- skarciłem się w myślach.
Ruszyłem przed siebie. Nie uszedłem jednak parunastu kroków, gdy poczułem zimny powiew na plecach, a po chwili zmaterializował się przede mną duch. Gdy go zobaczyłem odskoczyłem w tył mocno przestraszony.
-Kim jesteś?- wyjąkałem.
Zignorował moje pytanie i powiedział:
-Cofnij się póki możesz! Przysiągłeś, więc dotrzymaj obietnicy! Isabella, którą tak bardzo kochasz uknuła intrygę. Zwabiła cię swym urokiem i wdziękiem. Od początku wiedziała, że jesteś łatwym celem. Dlatego właśnie chce cię wykorzystać. Zaufaj mi i wróć do swego świata. Nigdy tu już nie wracaj!
Czułem taki respekt przed zjawą, że nie byłem w stanie jej przerwać. Dopiero gdy skończyła mówić i czekała na moją reakcję, przemówiłem:
-Nie znasz jej... Ona mnie kocha! Powiedziała mi to!
-A czymże są słowa? To tylko puste, nic nie znaczące dźwięki!
Zaniemówiłem. Musiała minąć dobra chwila zanim zdołałem odpowiedzieć:
-Zrobię dla niej wszystko, żebyśmy mogli być razem! Zginę nawet! Tylko po to, żeby Isabella mogła być wolna!
-Ona cię oszukuje! Od dawna czekała na ciebie! Twa miłość wie, że złamiesz przysięgę, jeśli w tym momencie nie zawrócisz i tylko na to czeka! Więcej powtarzać nie będę!
I zniknął...
Nie przeląkłem się słowami zjawy i ruszyłem przed siebie. Im bliżej byłem, tym strach bardziej mnie paraliżował. Pewność siebie znikła natychmiastowo. Ale musiałem to zrobić. Dla Isabelli...
Gdy dotarłem do bramy zamku, ta otworzyła się. W środku było bardzo ponuro. Dostrzegłem też srebrny pył z lasu.  Proszek w powietrzu oświetlał wszystko dookoła błyszczącą łuną.
Dotknąłem kieszeni. Nóż był na miejscu. Właściwie to nie mogłem się spodziewać z kim mi będzie dane stoczyć walkę. Najprawdopodobniej nóż na niewiele się zda, ale lepsze to niż przyjść na walkę z pustymi rękami...
Zauważyłem chochlika. Patrzył na mnie złowrogo, jakbym zrobił coś nie tak...
Ruszyłem przed siebie i poszedłem wzdłuż korytarza. Było tu bardzo jasno jak na takie ogromne zamczysko. Zobaczyłem przed sobą jasną plamę. Zapewne jest to jakieś pomieszczenie. Ruszyłem w tamtym kierunku (innego wyboru zresztą nie było) i po chwili stałem już w progu malutkiej klitki. Po prawo stałą jakaś stara komoda, a na lewo widać było staromodne łoże. I stół nic innego.
Serce łomotało mi w piersi niczym uderzenia kolibra...
Wtem drzwi się zatrzasnęły.
-Uprzedzałam cię- nie przychodź do zamku!- usłyszałem złowrogi głos za sobą.
-Kiedy się odwróciłem moim oczom ukazała się Isabella. Była potwornie zła. Otaczały ją chochliki.
-Przepraszam... Chciałem cię uratować... Ja...
-Myślisz, że jedno przepraszam wszystko załatwi?!- przerwała mi- Złamałeś przysięgę i spotka cię za to kara!- zaśmiała się okrutnie i zaczęła się przeobrażać. Najpierw wydłużyły się jej ręce, potem nogi. Wyrosły z nich ogromne szpony. Twarz powiększyła się. Błękitne oczy stały się czarne, a równiutkie zęby zastąpiły ogromne kły. Także chochliki zaczęły się zmieniać. Po chwili stało przede mną ogromne monstrum w otoczeniu ludzi z zamazanymi twarzami i pożółkłą skórą. Nie widać im było ani oczu, ani ust, ani nosów. Wszystko spowijała gęsta mgła.
Byłem przerażony. W najgorszych koszmarach nie śniłem o czymś takim!
-Spotka cię kara! Spotka cię kara!- skrzeczały przeobrażone chochliki.
-Ja chciałem dobrze! Nie zabijaj mnie!- krzyknąłem.
-Ha ha ha! Ale wy- ludzie- jesteście naiwni! I co? Myślałeś, że się w tobie zakochałam? Ha ha ha! Jesteś głupi! Miłość nie istnieje. Ludzie czują się samotni i po prostu wmawiają sobie miłość do drugiego człowieka, żeby poczuć się lepiej! Jesteście beznadziejni! A zresztą... Dopiero co powiedziałeś zjawie, że jesteś gotów zginąć tylko po to, abym była wolna... Więc... GIŃ!- krzyknęła.
-Giń! Giń! Giń!
W głowie mi huczało. Upadłem na kolana i zakryłem sobie uszy rękoma.
Isabella przyskoczyła do mnie i jednym zgrabnym ruchem odepchnęła w tył po czym sięgnęła swymi szponami w stronę mojej klatki piersiowej. Zagłębiła rękę w moje ciało. Bolało niemiłosiernie. Ona jednak cofnęła rękę...
W szponach trzymała serce...
Moje serce...

                                       *  *  *
Teraz jak na to patrzę to widzę, że Isabelle chciała mnie tylko i wyłącznie wykorzystać. Zjawa, która wcześniej mnie przed nią przestrzegała, opowiedziała mi jak działa ten świat. Isabella była uwięziona w lesie. Nie mogła wyjść poza jego granicę. W tym punkcie nie kłamała. Nie istniał jednak żaden Czarny Pan. Zjawa wytłumaczyła mi, że nie wie dokładnie jak Isabella została panią Czarodziejskiego Lasu, ale wiedziała, że dziewczyna tkwiła tu ponad dwieście lat... Od dawna czekała na kogoś, kto ją uwolni. Upatrzyła sobie na ofiarę właśnie mnie...
Otóż... Sekret Czarodziejskiego Lasu jest taki..
Aby się z niego uwolnić trzeba kogoś zabić. W ten sposób ofiara zamienia się miejscem z Panem tej krainy. I od tej pory to ona jest tu uwięziona i jest skazana na czekanie na kolejną głupią osobę, która wkroczy do lasu. Jeśli natomiast chodzi o osobę wyzwoloną (taką jak Isabella) - umiera ona... Wierzcie mi... Umrzeć jest lepiej, niż tkwić bezczynnie uwięzionym w Lesie...
Do tej pory nie mogę zrozumieć jednej rzeczy. Przecież Isabella mogła mnie zabić od razu. Wtedy, jak tylko przekroczyłem granicę jej Krainy. Więc czemu tego nie zrobiła? Czyżby naprawdę byłą aż taką złą osobą, że chciała poigrać sobie z moimi uczuciami?
Jedno było pewne. Byłem więźniem tego Lasu. Musiałem odpokutować za swoje winy... Skazany byłem na czekanie na kolejnego głupca, który tu przyjdzie. Isabella czekała aż dwieście lat! Mogłem tu tak tkwić w nieskończoność!
Przez kolejne lata nie mogłem wymazać sobie wspomnień związanych z Isabellą. Starałem się o niej nie myśleć, lecz jej zdrada na zawsze zaryła się w mojej pamięci...
Najgorsze jest jednak to, że nie przestałem jej kochać. Zraniła mnie, oszukała, zawiodła moje zaufanie, a jednak nadal była miłością mego życia...
Miłość jest bardzo podstępne... Nie zawsze należy jej ufać...
       
                                        *   *   *
-Jestem Will- Pan tej krainy, a ty?
-Mary- powiedziała zdezorientowana dziewczyna.
-Miło mi cię poznać Mary! Witaj w Czarodziejskim Lesie!- powiedziałem uśmiechając się czarująco...
Nadarzyła się okazja... Musiałem ją wykorzystać...

                              *   *   *   *   The End  *   *   *   *

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Najbardziej podoba mi się zakończenie...
Pani przeczytała niecałą 1/3 opowiadania (więcej nie zdążyła) i wstawiła mi 6 xD
Spodobało jej się...
I jeszcze wyskoczyła z tym 'Nie zmarnuj swego talentu!'
Haha :)
A Wam jak się podoba?
Po poprzednim postem zamieściłam pytanko...Dziękuję Ci Thierry za sugestię ! :)
Stwierdziłam, że faktycznie będzie to się opierać na Mamma Mii, lecz przede wszystkim na relacjach miedzy Donną a Samem :) Bo tak naprawdę to ten wątek jest fajny :) Więc spróbuję! :) Może się uda xD

Boże! Zakochałam się w tej piosence!!!

~Bad
  • awatar locus: Interesujący blog. Musisz pisać częściej!
  • awatar john: PErPzx http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
  • awatar john: PErPzx http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

nickel-back
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej :) Znalazłam te kartki, wiec zamieszczam kolejną część opowiadania! :) Na początku jednak podziękować za miłe komentarze pod poprzednim wpisem. Dziękuję! ;*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zamrugałem kilkakrotnie, aby upewnić się, że to nie sen, lecz rzeczywistość. To niemożliwe! Takie rzeczy nie istnieją! Pewnie zastanawiacie się co zobaczyłem. To naprawdę jest trudne do opisania. Ciągle pamiętam widok tamtego miejsca. Nawiedza mnie ono podczas najgorszych koszmarów. Wokół drzew panowała tajemnicza aura. Wszędzie unosiła się zielono-żółta mgła. Gdzieniegdzie widać było pył unoszący się w powietrzu. Lecz nie tajemniczość lasu zwróciła moją uwagę. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to malutkie stworzonka krążące wokół pni drzew.  Były to malutkie chochliki. Były wielkości ludzkiej ręki; nie większe. Z ich delikatnych pleców wyrastały okazałej wielkości skrzydła. Błyszczały one na niebiesko. Chochliki te ubrane były w równie małe zielone sukienki. Te niesamowite istoty można było porównać do elfów, ponieważ były nieziemsko piękne i miały szpiczaste uszy.  Stworzonka zajadały się jagodami, które zrywały z krzaków. Bardzo zabawnie to wyglądało, ponieważ musiały się naprawdę wysilić, aby zdobyć owoc. Były w końcu malusieńkie, a jeden taki owoc był większy niż ich delikatne dłonie.
Patrzyłem na nie i nie mogłem się nadziwić, jakie są piękne.  Ruszyłem przed siebie. Wpatrywałem się wokół podziwiając tajemniczość i niesamowitość tego miejsca. Przecież to niemożliwe! Chochliki nie istnieją! Potknąłem się. Aby nie upaść na ziemię złapałem ręką gałąź pobliskiego drzewa. Spojrzałem na swoją dłoń, po czym oderwałem ją od konaru. W miejscu, gdzie przed chwilą spoczywała moja ręka widniał srebrny ślad, który po chwili zaczął zanikać. Musnąłem ciałem inną część drzewa, a po paru sekundach i tam pojawiła się srebrna wstęga. Po chwili jednak nie było już po niej śladu. Otworzyłem szerzej usta, co wydawało się niemożliwe, a jednak...
-Nie otwieraj tak szeroko buzi, bo ci chochliki powlatują. One naprawdę lubią psocić- usłyszałem perlisty śmiech za sobą. Odwróciłem się powoli, nie wiedząc czego mam się spodziewać.
Spojrzałem na nią. Jeszcze nigdy nie widziałem tak pięknej istoty. Przy niej chochliki wydawały się brzydkie.
Niewiasta ubrana była w długą do ziemi białą sukienkę. Miała błękitne, duże oczy, a blond włosy opadały na jej pierś. Miała wielkie, czerwone usta, które kontrastowały z jej śnieżną cerą.
-Czemu mi się tak przyglądasz? Elfa nie widziałeś?- skwitowała wybuchem śmiechu. Miała taki delikatny głos.
-Jestem Isabella, a ty?- spytała dziewczyna wyciągając w moim kierunku rękę.
-Will- odzyskałem głos.
-Miło mi cię poznać, Will!- uśmiechnęła się, co wywołało u mnie rumieniec- Co robisz w moim lesie?
-Właściwie to sam nie wiem- odparłem zgodnie z prawdą- Szukałem mojego kapelusza i nagle znalazłem się tutaj... Nie mogę uwierzyć w to, co widzę. To taki niesamowity widok!
-A co tu takiego niezwykłego? Chochliki i elfy? Na zachodzie są też drzewce i smoki...
-Drzewce?- spytałem niepewnie.
-Tak!... Och! Masz taką minę, jakbyś słyszał o nich po raz pierwszy!
Opowiedziałem Isabelli o tym, że nie należę do jej fantastycznego świata. Nic nie wiedziała o planecie Ziemia. Wieść o tym, że istnieje jakiś inny świat oprócz jej lasu, zszokowała ją nie na żarty. Rozmawialiśmy w nieskończoność. W końcu jednak spostrzegłem, że na niebie widnieje księżyc. Nawet nie zauważyłem, kiedy słońce zdążyło zajść. Przy Isabelli czas zdawał się zatrzymywać w miejscu.
-Muszę iść- powiedziałem napełnionym smutkiem głosem- Miło mi się z tobą rozmawiało.
Uśmiechnęła się.
-Przyjdź jutro, dobrze?
Obiecałem więc, że zjawię się następnego dni po południu i ruszyłem w drogę powrotną; do domu. O mojej czapce zapomniałem zupełnie. Liczyła się tylko ona- Isabella.
                                                       *  *  *
Przez następne pięć dni codziennie chodziłem do lasu. Coraz bardziej się od niej uzależniałem. Nie wyobrażałem sobie już życia bez niej. Dnia trzeciego wyznałem jej miłość. Ucieszyła się, bo- jak powiedziała- od razu jej się spodobałem.
-Właściwie, to ja nic o tobie nie wiem- powiedziałem pewnego razu- Skąd tu przybyłaś?
-Nie pamiętam- posmutniała- Wiem tyle, że nie mogę się ruszyć ani na krok za las. Jestem tu uwięziona. Na zawsze. Będę tu tkwiła wieczność. Elfy są nieśmiertelne...
-Ale jak to? Dlaczego?
-Chochliki mi powiedziały, ze to zasługa Czarnego Pana, zamieszkującego zamek za lasem. Nie opuszczę tego lasu, dopóki on żyje.
Nie mieściło mi się to w głowie. Nie mogłem wyobrazić sobie tego, że ktoś tak piękny i cudowny jak ona, może aż tak bardzo cierpieć.
-Zabiję go- powiedziałem pewny siebie.
-Nie! Nie pozwolę ci na to! Nigdy! Obiecaj mi! Słyszysz? Obiecaj, że nigdy nie pójdziesz do zamku i nigdy go nie zabijesz!
-Ale czemu- spytałem zaskoczony jej stanowczością.
-Po prostu tego nie rób. Obiecujesz?
-Jasne. Dla ciebie wszystko.
-Ale pamiętaj! Jeśli złamiesz przysięgę, źle się to dla ciebie skończy. Więc uważaj!- powiedziała groźnym tonem, od którego aż się wzdrygnąłem. Lecz w następnej chwili pomyślałem sobie, że przecież taka delikatna dziewczyna nie jest mi w stanie nic zrobić. Przecież musiałem ją uratować! Nie mogłem patrzeć jak miłość mego życia cierpi! Ona nawet przecież nie musiała się dowiedzieć, że tam poszedłem.
Wtedy jednak nie przypuszczałem, że decyzja o wyprawie do zamku diametralnie zmieni moje życie...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Okej, dzisiaj wieczorkiem postaram się zamieścić ostatnią część ;) A później powrót do głównego opowiadanka :D

Coś w innym stylu, czyli piosenka Abby w wykonaniu Meryl Streep & Pierce'a Brosnana :)

*Oglądał ktoś film 'Mamma Mia!'? Sobie tak myślę, czy by nie napisać na podstawie tego filmu książkę, jak już skończę to opowiadanie :) Historia filmu naprawdę mi się spodobała ;D Co myślicie o tym pomyśle? Czekam na sugestie!*

~Bad
  • awatar t h i e r r y: pisz, pomysł może okazać się genialny;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

nickel-back
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na samym początku chcę Was poinformować, że opowiadanie romantyczne (jak się dowiedziałam) jest to opowiadanie z elementami fantastycznymi, w której występują prości ludzie i motywem przewodnim jest zbrodnia i kara ;) A więc oto moje opowiadanko na polski ;) Taki tam przerywnik powieści :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zastanawialiście się kiedyś jak bardzo może wpłynąć na życie człowieka jeden źle popełniony krok? W pierwszej chwili mamy wszystko, a w następnej już nic. Ludzkie życie nasączone jest zdradami, podstępami i okrucieństwem. Oczywiście istnieje miłość. Lecz w zderzeniu z tymi cechami nie ma ona szans na przetrwanie- w końcu wygasa. Podstęp... Tak to dobre słowo. Coś takiego i mnie spotkało. Lecz kto by się spodziewał, że miłość mego życia tak bardzo mnie oszuka i zawiedzie? Nazywam się Will Johnson i opowiem Wam wstrząsającą historię...
                                                         * * *
Pięć lat temu miałem szesnaście lat i żyłem w małym miasteczku, które zwało się Summit. Trwało właśnie słoneczne lato. Szkoła była zamknięta a ja z kolegami nie mieliśmy nic do roboty. Przebywaliśmy  więc głownie na dworze grając w dziecinne zabawy. Było przecież zbyt gorąco, aby usiedzieć w domu. Od czasu do czasu chodziliśmy także nad pobliskie jeziorko. Woda była tam całkiem przyjemna o tej porze roku.
Pewnego razu moi koledzy- Steve i Jake musieli jednak  opuścić miasto. Byli braćmi i razem z swą matką wyjechali do ciotki na tydzień. Innych znajomych nie miałem, więc byłem skazany na samotne szwędanie się. Postanowiłem pójść nad jezioro. Spakowałem więc kanapkę i ręcznik do małego plecaka i poszedłem. Nie spodziewałem się jednak ani trochę tego, że ten dzień zmieni moje życie, a do mojego umysłu i mych marzeń wkroczy raźnym krokiem Isabella.
                                                         * * *
Gdy dotarłem na miejsce rozłożyłem ręcznik nad brzegiem jeziora, usiadłem na nim i zacząłem się rozglądać. Wokół panowała wszechogarniająca cisza, przerywana od czasu do czasu kumkaniem młodych żab i ćwierkaniem ptaków. Gdzieniegdzie widać było motyle, które ochoczo ścigały się wzajemnie. Lubiłem bardzo taką atmosferę. Można się było wyciszyć w zupełności.
W tej samej chwili wiatr porwał mi kapelusz z głowy. Chciałem go schwytać, lecz on musnął delikatnie moje palce i pognał naprzód. Skąd się wziął u licha ten ogromny wiatr? Poderwałem się szybko z ziemi i ruszyłem biegiem w ślad za moją garderobą. Czapka jednak znikła mi już z oczu chowając się wśród drzew lasu naprzeciwko.
'Oj! Nie podoba mi się to! Oj nie!'- pomyślałem.
Doskonale przecież pamiętałem legendę odnośnie tego lasu. Nigdy się tam nie zapuszczałem. Istniał przesąd, że w głębi tego oto lasu zginęło wiele osób wieszając się na gałęziach drzew. Nie bez powodu to miejsce nosiło nazwę 'Las Samobójców'. Nigdy nie wierzyłem w zabobony, lecz ten przesąd budził we mnie respekt. Bałem się więc tam zapuszczać. Ale z drugiej strony nie byłem bogaty. Ledwie starczało nam na życie codzienne, a mama nie ucieszyłaby się, gdyby dowiedziała się, że zgubiłem czapkę, która jednak trochę kosztowała. Ten argument przekonał mnie więc do wstąpienia wgłąb lasu. Zbliżałem się do niego powolnym krokiem. Serce biło mi jak oszalałe. Zdawało się, że chce uciec na wolność. A ja brnąłem dalej- krok za krokiem. Im bliżej byłem, tym wiatr był silniejszy. To zły omen. Powinienem już wtedy zawrócić. Jednak tego nie zrobiłem. W końcu- po parunastu sekundach, które według mnie trwały wiecznie- dotarłem do ścieżki prowadzącej wgłąb nieznanego mi miejsca. Wiatr tutaj był nieokiełznany. Szalał niczym szakal. Wiał mi prosto w twarz. Mimowolnie zamknąłem oczy i podniosłem ręce do góry w obrończym geście, lecz to nic nie dało.  Szedłem dalej wolno. Już tylko parę kroków.
Jeden- Mróz niesiony przez wiatr był nie do zniesienia.
Drugi- W uszach świszczało mi i dudniło. Nie było słychać żadnego innego odgłosu natury.
Trzeci- Zacząłem krzyczeć.
I nagle wszystko ucichło. Przez pierwsze chwile nadal krzyczałem, ale w końcu zamilkłem. Otworzyłem powoli  oczy. To co zobaczyłem nie mieściło mi się w głowie...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam już resztę napisaną, ale nie dodam wszystkiego na raz :) Spodziewajcie się kolejnej części wkrótce. Papa! :)


~Bad
  • awatar Paati :): juz to gdzies slyszalam.. :D kokosowy draaaaaaaż! xd :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów