Wpisy oznaczone tagiem "opowiadania" (1000)  

audiobook-dla-dzieci
 
Autor: Paweł Beręsewicz  

Lektor: Janusz Zadura  

Nie dla wszystkich, bo dla tych strachliwych to raczej nie. Ani dla tych zawsze poważnych, dla których śmiech to strata czasu. I raczej nie dla takich, którzy poznali już wszystkie tajemnice świata, a od niesamowitych historii zbiera im się na ziewanie. Pozostali znajdą w tym zbiorze smaczny koktajl przeróżnych opowieści: starych i nowych, długich i krótkich, wierszowanych i całkiem nie do rymu. W każdej jednak poczują znajomy smak humoru i zaskakujących pomysłów, którymi już od lat Paweł Beręsewicz częstuje swoich młodych czytelników.



Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)opowiadania_nie_dla_wszystkich_p130…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej audiobooków z działu "dla dzieci i młodzieży", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki-dla-dzieci-i-mlodziezy.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Lizzie Enfield  

Kiedy jedna decyzja zmienia wszystko…

Isobel postanawia nie szczepić swoich dzieci. Podjęła tę decyzję pod wpływem doniesień o poszczepiennych przypadkach autyzmu, aby chronić tych, których kocha najbardziej. Konsekwencje tego wyboru poniosą jej przyjaciele i ich córeczka. Maleńka Iris zaraziła się odrą od nastoletniej córki Isobel. Dziewczynka wyzdrowiała, ale całkowicie straciła słuch. Obie rodziny muszą zmierzyć się z odpowiedzialnością, poczuciem winy i pragnieniem zemsty. Z sytuacją, gdy udane z pozoru życie rozsypuje się jak domek z kart. Lizzie Enfield tak jasno i przekonująco wyłożyła argumenty obu stron, że czytelnik czuje się rozdarty. Komu bardziej współczuć? Poruszająca historia, która skłania do refleksji i budzi wiele emocji.

Pasjonująca powieść, od której nie sposób się oderwać od pierwszej do ostatniej strony.

William Nicholson



Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)dawka_zycia_p129306.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
-------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Andrzej Dembończyk  

„SCHIZOFRENIA opowiadania o samotności” Andrzeja Dembończyka to opowiadania surrealistyczne, łączące cechy psychologiczne i fantastyczne.
Zbiór opowiadań, których wspólną cechą jest smutek, samotność, poniekąd wołanie o pomoc. Różne historie, różni ludzie, jeden wspólny element. Smutek, przedstawiony na różne sposoby, jako stały czynnik tworzący całe życie, jako chwila, w której nasze życie staje do góry nogami, w końcu jako część nas. Poruszany jest temat śmierci, przykry, tragiczny, lecz bohaterka jednej z kilku historii postrzegała ją jako jedyną dobrą rzecz. To śmierć sprawiła, że Lili Norlen była szczęśliwa .

Czy zastanawialiśmy się kiedyś, kim tak naprawdę są ludzie chorzy na schizofrenię? Co czują? O czym myślą? Potencjalnie są to zdrowi ludzie, szczęśliwi, których życie potoczyło się zupełnie inaczej. Być może w sytuacjach tragicznych, kryzysowych, przełomowych czujemy się i zachowujemy dokładnie w taki sam sposób, może nasze poglądy na różne sprawy są takie same. A co jeśli to ze zdrowymi ludźmi jest coś nie tak? Może każdy z nas jest chory na schizofrenię?


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)schizofrenia_opowiadania_o_samotnos…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: N.K. Jemisin
LAUREATKA NAGRODY HUGO. Nominowana do Nagród Nebula i Locus.

Tak właśnie kończy się świat – po raz ostatni.

Nastaje Sezon, a ludzkość pogrąża się w długiej, zimnej nocy.

Essun – kiedyś opiekuńcza matka, obecnie mścicielka – znalazła schronienie, nie zdołała jednak odszukać córki. Spotyka dziesięciopierściennika Alabastra, który ma do niej prośbę. Jeśli Essun ją spełni, los Bezruchu zostanie przypieczętowany na zawsze.

Daleko stamtąd jej córka, Nassun, rośnie w siłę, a jej wybory mogą doprowadzić do rozerwania świata.

Kontynuacja trylogii rozpoczętej Piątą Porą Roku:
– uhonorowaną nagrodą Hugo,
– nominowaną do nagród Nebula, Audie i Locus,
– będącą pierwszą książką wyróżnioną przez Wired.com,
– nagrodzoną tytułem Notable Book of 2015 magazynu „New York Times”.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)wrota_obeliskow_p127241.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ksiazkoholiczka6
 
"- Cather...
- Co?
- Co o tym myślisz?"
 
Kolejna powieść z molem książkowym jako główną bohaterką. Dzisiaj powiem wam o książce Rainbow Rowell "Fangirl"

20562706_1621876051187440_389463979_n.jpg


Bliźniaczki podobne do siebie z wyglądu jednak różniące się charakterem.
Idą razem do jednego College. Wern starsza siostra radzi sobie świetnie ma mnóstwo przyjaciół czuje się tam  jak w domu. Lecz jej druga bliźniaczka Cath ciągle czuje się jakby od nowa zaczynał się jej pierwszy dzień tam. Chciała by zamknąć się w pokoju i pisać swoje  Fan fiction. Nie pomaga jej na dodatek to że zamiast mieszkać w akademiku ze swoją siostrą została przydzielona do szalonej dziewczyny którą wiecznie odwiedza non stop uśmiechnięty chłopak. Cath czuję się tam zagubiona.

"Fangirl" jest słodką opowieścią o dziewczynie która kocha swoje książki, swój blog i spokojne życie bez niespodzianek które do tej pory prowadziła. Historia ta w  lekki przyjemny sposób opowiada o przyjaźni, miłość, rodzinie i szkole.
Głównej bohaterki nie da się nie lubić ponieważ ona równie jak i miłośnicy książek kocha literaturę i bohaterów swojej opowieść. Jest to typowa bohaterka którą można nazwać miłośniczką książek.
Autorka świetnie wykreowała bohaterów więc można poznać ich i utożsamić się z nimi. Jesteśmy wstanie im kibicować, lubić lub wręcz przeciwnie. Język tej książki jest prosty co sprawia, że łatwo się czyta.
Uważam że jest to jedna z lepszych książek tej autorki!

A wy co sądzicie o tej pozycji? Czytaliście już jeśli tak mam nadzieję że podzielicie się swoimi przemyśleniami. Jednak jeśli nie czytaliście mam nadzieję, że zajrzycie to tej książki. :)
 

disneychanel11
 
Witam V-lovers!
Pewnie jesteście ciekawi co do tej pory udało mi się napisać.
Wstawiam tutaj spis treści opowiadań,napisanychjuż,może coś wam się spodoba. :)
disneychanel11.pinger.pl/m/22999581
b373afbe4c8b380c9927.jpg

/Paula
 

awanturniczka
 
"Siedziała nie daleko niej i patrzyła jak biega po podwórku z balonikiem. Potknęła się i wypuściła balonik. Płakała. Lily podbiegła do niej i swoim psim językiem polizała ją po rączce.
-Nie płacz.- powiedziała Lily do Emilki swoim cichym delikatnym psim głosikiem.
-Pozwól mu odlecieć skoro tego chcę.
-Ale on był wyjątkowy.
-Znajdziesz inny balonik, który będzie jeszcze bardziej wyjątkowy. - wyszeptała Lily.
Emilka podrapała Lily za uchem tak jak najbardziej Lily lubiła i pobiegła do domu."

17352362_158759377978187_6647343728729220925_n.jpg
 

iwonaiskra
 
iwonaiskra.pinger.pl:


Pewien dorosły (i żonaty!) gej zakochuje się w nastoletnim chłopcu (synu kobiety którą poślubił). Uczucie skazane jest na porażkę jednak mężczyzna nie potrafi się z tym pogodzić. Przychodzą chwile gdy pożądanie bierze górę nad rozsądkiem i posuwa się do czynów o które nigdy by siebie nie podejrzewał...
 

wiktoria.yo
 
Szli w milczeniu. Było bardzo ciepło. Alexowi od pierwszej chwili spodobała się dziewczyna. Nie jest on typem nachalnego podrywacza, lecz chce zapunktować u niej na wszelakie sposoby. W oczach Lucy widział, że nie jest ona zwykłą nastolatką. Musiała wiele przejść, lecz nie chciał wnikać w szczegóły. Powoli dochodzili do celu.
- Odwróć się.- powiedział.- Zawiążę ci oczy chustą.
- Po co?- spytała drżącym głosem.
- Zobaczysz. To jest naprawdę magiczne miejsce, poczujesz to.
   Dziewczyna skinęła posłusznie głową I odwróciła się według rozkazu. Nie widząc czemu, ufała mu chociaż ledwo co go poznała. "To chyba przez to spojrzenie I uśmiech"- pomyślała.
- Daj rękę- powiedział zawiązawszy jej oczy.
   Szli jeszcze przez  jakieś 5 minut, aż Alex puścił dłoń dziewczyny I odszedł na chwilę pozostawiając  ją samą bez żadnych wyjaśnień. Lucy zlękła się, gdy chłopak nie wracał przez dłuższy czas. Nagle usłyszała jego głos, musiał z kimś rozmawiać.
- Alex? Długo jeszcze?- powiedziała głośno lekko zachrypniętym głosem. Nie chciała wyjść na rozpieszczoną księżniczkę więc dodała:- Wszystko w porządku?
- Tak, tak. Już jestem.- chwycił ją za rękę- Uważaj są tu schody. Schyl się lekko.- I objął ją ramieniem.
   O dziwo nie zaskoczył ją tym. Czuła się bezpiecznie, choć nie wiedziała co na nią czeka. Byli w jakimś zimnym, ciemnym tunelu, bynajmniej tak się czuła. Alex ponownie odszedł na chwilę, słychać było skrzypienie otwierających się drzwi. W tym momencie poczuła silny podmuch niemalże gorącego wiatru. Przeszła dwa kroki, kiedy Alex chwycił ją od tyłu.
- Jesteśmy na miejscu.
   Rozwiązał jej chustkę, która w mgnieniu oka odsłoniła niezwykły widok. Niezwykły to za mało powiedziane. Lucy zaparło dech w piersiach, nie mogła uwierzyć w to co właśnie widzi. Krajobraz nie do opisania. Coś na kształt ogromnego ogrodu o wielobarwnych drzewach, krzewach I zwierzętach chodzących gdzieniegdzie. W oddali widać było plaże I ocean o niesamowicie błękitnej wodzie takiej jak w ciepłych krajach. Wszystko to było otoczone jakąś magiczną aurą. Lucy nie wierzyła własnym oczom.
   - To niemożliwe- odparła po długiej chwili zdumienia.
   - A jednak- opowiedział Alex z uśmiechem, spoglądając razem z nią w dal.- Tu wszystko jest możliwe. Chodźmy usiąść na ławkę nad mostem, wszystko ci wyjaśnię.
   Dziewczyna dalej była pogrążona w marzeniach. "To nie dzieje się na prawdę. To tylko sen. Niedługo się obudzę I wszystko zniknie"- wmawiała sobie w myślach. Kiedy doszli do mostu dziewczyna zdążyła się otrząsnąć I zadawała mnóstwo pytań.
   - Gdzie my jesteśmy? Jak my tu się znaleźliśmy? Co to jest za miejsce? To nie dzieje się na prawdę, to tylko sen prawda?
   - Oj Lucy, mało wiesz o świecie. Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie.- uśmiechnął się tak jak zawsze, po czym ujął jej dłoń I zapytał:- Pięknie tutaj prawda?
   - To wszystko mi się śni. To tylko moja wyobraźnia. To miejsce, ty, cały dzisiejszy dzień.
   Alex prychnął ze śmiechu.
   - Ty dalej nie wierzysz?- spytał ze zdumieniem.- Zaciągnij się powietrzem, czujesz to? Z każdym wdechem twoje ciało wypełnia si€ę euforią. To miejsce jest magiczne, pokażę ci coś.- Wstał I podszedł to pierwszego lepszego drzewa I chwycił ostry patyk. Wrócił, usiadłszy koło dziewczyny zapytał, a raczej stwierdził:- Daj mi twoją dłoń.
Przez chwilę patrzyła na niego pytająco. Wtedy dodał:
- Zaufaj mi- jego spojrzenie rozbrajało jej wszelkie zabezpieczenia, bez namysłu podała mu rękę. Uśmiechnął się przytakująco I jednym ruchem przeciął ostrzem naskórek jej dłoni. Dziewczyna odruchowo odsunęła się I miała zacząć krzyczeć, kiedy nagle zrozumiała, że nie czuje bólu. Spojrzała na rękę, krew przestała spływać I rana szybko się zabliźniła jakby nigdy jej nie było.
 

wiktoria.yo
 
       Pierwsze promienie słońca zaczęły wdzierać się do jej sypialni oświetlając jej twarz a jej blond włosom nadając olśniewającego blasku. Powoli otworzyła oczy I spojrzała na zegarek.
   -9.36 ahhh.- zamkneła na chwilę oczy, po czym z impetem je otworzyła.- Cholera! Już tak póżno?!- Zerwała sie na równe nogi I w pośpiechu zaczeła ubierać.
   Schodząc na dół po schodach potkęła się o swój szlafrok.
   - Ojej Lucy! Nic ci nie jest?- krzyknęła opiekunka, Marta, wychodząc z kuchni.
   - Nie, wszystko w porządku. Niezdara ze mnie. Dzisiaj na obiad mama zaprosiła nowych sąsiadów. Chciałam przygotować szarlotkę, ale jest już tak późno, że nie wiem czy zdążę.
   - Bez obaw kochana! Ciocia Marta wszystkim się już zajeła. Właśnie jestemw trakcie robienia ciasta, chcesz może pomóc?
   - Z wielką chęcią- powiedziała, wymuszając uśmiech.
       Od początku była przeciwna pomysłowi wspólnego obiadu. Nie znała tych ludzi, nie wiedziała czego może się po nich spodziewać . Co jeśli nie posmakują im dania? Co jeśli nie przypadnie im do gustu? Jak ma się zachowywać? Miliony pytań bez odpowiedzi.
   Przez najbliższe dwie godziny chodziła wte I wewte. W tym pośpiechu całkowicie zapomniała o mamie. Poszła się z nią szybko przywitać:
   - O! Dzień dobry kochanie, już myślałam, że o mnie zapomniałaś.- uśmiechnęła się- Jak idą przygotowania? Wszystko już gotowe?
   - Praktycznie tak. Marta nakłada już do stołu. A ty nie ubierasz się? Już niedlugo przyjdą.
   - Marta zaraz przyjdzie mi pomóc.
   - Okej. Możesz powiedzieć mi coś o nich? Była twoją przyjaciółką tak?
   - Znamy się od wspólnych studiów. Dzieliłyśmy razem pokój, byłyśmy jak siostry. Na imię ma Penelope. Dawno jej nie widziałam, więc nie mam pojęcia o jej terażniejszym wyglądzie. Za młodu była chudą dziewczyną o rudych włosach.
   - A jej syn? Wiesz coś o nim?
   - Wiem tylko, że zwie się Alex. Nic więcej.- powiedziała z uśmiechem, słysząc zaciekawienie w głosie córki.- Dobrze, koniec tych pogaduszek. Idź się przyszykuj, kocham cie.
       "Alex. Alexy? Alexander? Brzmi nieźle."- pomyślała. Jako, że dzisiejszy obiad nie będzie zwykły, postanowiła włożyć jedną z najlepszych sukienek.  Na dworze było bardzo ciepło, lato nadchodziło dużymi krokami. Wybrała niebieską kreację na grubszych ramiączkach z koronki. Idealnie pasowała do jej błękitnych jak ocean oczu. Włosy delikatnie upięła na czubku głowy, lekko poprawiła makijaż, założyła szpilki I zeszła na dół.
   - Woooow Lucyno! Wyglądasz zjawiskowo!- powiedziała, entuzjastycznie gestykulując, Marta.
   - Dziękuję- uśmiechnęła się najszczerzej jak potrafiła.
         Nagle rozległ się dzwonek I po chwili w drzwiach stanęły dwie osoby. Pani Penelope wyglądała na oko na 40-45 lat. Miała ubraną czarną, dopasowaną sukienkę za kolana I czarne szpilki. Widać było delikatny makijaż I starannie podkręcone rude, opadające do ramion, włosy.
   Obok niej stał młody chłopak. Był ubrany w białą koszulę z czarną muszką oraz jeansy i czarne buty Nike. Miał gładką, opaloną cerę a jego brązowe włosy zaczesane były lekko w górę. Pani Penelope podeszła do mnie, aby si€ę przywitać.
   - A to jak dobrze pamiętam jest Lucyna czyż nie? Ale wyrosłaś… ostatni raz jak cię widziałam byłaś małym szkrabem.- mówiła powoli, akcentując każde słowo. "Doskonała dykcja"- pomyślała dziewczyna.
   - Miło mi panią poznać. Proszę mi mówić Lucy- uśmiechnęła się podając sąsiadce rękę. Kobieta odwzajemniła gest po czym zwróciła si€ę w stronę syna:
   - A to jest mój syn Alex, mam nadzieję, że się polubicie.
      Chłopak nic nie odpowiedział tylko się uśmiechnął, co bardzo zdziwiło Lucy jednak postanowiła odwzajemnić uśmiech.
       Spożywanie obiadu jeszcze nigdy nie trwało tak długo. Zasada "Gdy pies je to nie szczeka" odpłynęła w siną dal. Gdy zaś- wreszcie- skończyły się dania, Lucy wstała od stołu, podziękowała I udała się do pokoju. Ku zaskoczeniu po chwili ktoś zapukał do jej drzwi.
   - Mogę wejść?- odparł męski głos I nie czekając na pozwolenie w drzwiach stął Alex.
   - Od jak dawna tu mieszkacie?- zapytał.
   - Niedługo…parę miesięcy.- zarumieniła się. Nie codziennie ma okazje rozmawiać z chłopakami. Szczerze sama nawet nie pamięta, kiedy ostatni raz zamieniła z kimś słowo, nielicząc mamy, taty i Marty.
   - Znasz tutejszą okolicę? Jakieś ciekawe miejsca?
   - Nieczęsto wychodzę z domu. Chcę jak najwięcej  spędzać z mamą.- po tych słowach zmieniła wyraz twarzy, co nie umkneło uwadze młodzieńca.
Ooo przepraszam…nie chciałem. Wyrazy współczucia, na pewno jest ci trudno. Chociaż nie… zapewne nie chcesz o tym rozmawiać. Chodźmy na dwór. Niedawno się wprowadziłem, lecz zdążyłem już obczaić teren. Dwie ulice stąd jest niezwykłe miejsce, na pewno ci się spodoba. Chodźmy!- z uśmiechem chwycił ją za rękę.


          C.D.N
Ciąg dalszy pojawi się, kiedy liczni odwiedzin powiększy się o 100 osób. Dobrej nocy moi mili :)
 

harukoo
 
Czas na mini reklamę! ;)
tumblr_o3zz7hKfgX1v5wk02o5_1280.png
Serdecznie i bardzo gorąco zapraszam wszystkich czytelników fanfiction o tematyce yaoi, gdzie znajdziecie dwa moje oneshoty!! www.wattpad.com/user/Harukoo2
Tak jak w tytule są to opowiadania o członkach zespołu BTS, jeden o Yoongim i Jiminie, a drugi o Jiminie i Jungkooku także jeszcze raz zapraszam!!
9.jpg
PS. Na razie są dwa one shoty, ale pracuje nad czymś dłuższym ;) Tylko niestety albo mam czas, ale nie mam weny albo jest czas, ale za to nie ma weny... Nigdy nie może się to razem zgrać! :( Coś okropnego :/
 

wiktoria.yo
 
Czas płynął z podwójną prędkością, godziny leciały jak deszcz podczas ostrej burzy. Lucy poświęcała wszystkie swoje wolne chwilę, aby czuwać przy mamie. Ostatnimi dniami w ogóle nie wychodziła z jej sypialni, cały czas śpiewała, najweselej jak potrafiła chwilami powstrzymując łzy, ulubione kołysanki. Próbowała nie myśleć o przyszłości, która cały czas stoi pod wielkim znakiem zapytania, i jak najlepiej spędzać ostatnie chwile z jedną z najważniejszych osób w jej życiu.
- Jesteś głodna? Tato wróci dopiero za trzy godziny a Marta musiała dziś wyjątkowo wrócić wcześniej. Sprawy rodzinne.
- Jadłam już niedawno,kochanie nie musisz się tak martwić. Za to ty nie wyglądasz najlepiej, jesteś przemęczona, kiedy ostatnio byłaś na dworze?
   Nic nie odpowiedziała. Uśmiechnęła się, dając do zrozumienia, że odpowiedź, którą udzieliłaby nie spodobałaby się jej. Sama nie znała dokładnej daty. Ze szkoły zrezygnowała dwa miesiące temu, przerywając tym samym egzaminy maturalne. Świadomość, że wychodząc rano do szkoły po jej powrocie mogłaby ujrzeć pustą sypialnie była zbyt silna. Nie potrafiła żyć te 7-8 godzin w liceum w niepewności. Nie mówiąc już o całkowitym braku skupienia na nauce...
- Lucyno przepraszam cię... Przeze mnie nie możesz żyć jak twoje rówieśniczki, tracisz najlepsze lata twojego życia.
- Nie masz za co mnie przepraszać mamo. Wiesz dobrze, że jesteś dla mnie o wiele ważniejsza niż szkoła. Nauką mogę zająć się później jak twój stan się poprawi.
- Skarbie... nie mówię tylko o szkole. Nie masz przyjaciół, wcale nie wychodzisz z domu. Dlatego mam dla ciebie niespodziankę. Wczoraj do domu obok wprowadziła się moja stara znajoma, która ma syna w twoim wieku. Zaprosiłam ich jutro na obiad, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko... przyda ci się trochę rozrywki.
- Rozrywki?! Mamo ty umierasz, twoje dni zostały policzone. Jak mogłabym zajmować się jakimiś chłopakami, kiedy ty leżysz tu- przybita do łóżka!- Jej oczy napełniły się łzami.
- Kocham cię córeczko najbardziej na świecie i chcę, abyś była szczęśliwa. Niedługo mnie zabraknie i nic na to nie możemy poradzić ale ty musisz dalej wieść cudowne życie.
 Tysiące uczuć wypełniały jej serce. Wiedziała o tym, wiedziała bardzo dobrze. Wyrok został wydany, pogodziła się z tym.
- Dobrze, a więc jutro przygotuję coś specjalnego na obiad. Mam nadzieję, że posmakuje gościom.




C.D.N
Proszę o wasze opinie w komentarzach i ewentualne pytania/
 

ebook-fantastyka
 
Autor: H.P. Lovecraft  

Tchnące niesamowitością najlepsze utwory Lovecrafta współtworzą kanon współczesnej literatury grozy.

Dzieła „dżentelmena z Providence”, jak nazywano pisarza, stanowiły inspirację dla tak głośnych autorów horrorów jak Stephen King, Anne Rice czy Clive Barker. Doprowadzając do perfekcji swój styl, cyzelował w opowiadaniach gotycki klimat niezwykłości od tych najwcześniejszych aż po najsłynniejsze z cyklu mitów Cthulhu. Niniejszy tom zawiera najbardziej reprezentatywne powieści i opowiadania wybrane z niezwykle bogatego dorobku mistrza makabry, zarówno te wykorzystujące poetykę  sennych koszmarów, jak i opisujące równie przerażającą jawę.

"Lovecraft ukazuje zniewalające wizje koszmarnej grozy, przeklętych światów i demonów podświadomości, jakich nikt przed nim nie odważył się nawet nazwać".

John Carpenter,

reżyser Halloween, Mgły, Ucieczki z Nowego Jorku oraz W paszczy szaleństwa


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)w_gorach_szalenstwa_i_inne_opowiesc…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

harukoo
 
Harukoo: Już dawno nie przypomniałam Wam o odwiedzeniu mojego wattpada! ;) Trzeba nadrobić xD
7lv4EEj.png
Zapraszam wszystkich, którzy lubią czytać fanfiction o tematyce yaoi/miłość męskoxmęska/ :) Jak na razie są tam tylko dwa opowiadania <one shoty>, ale mam w planach coś ambitniejszego! =(^-^)=

www.wattpad.com/user/Harukoo2

Co tu jeszcze... Proszę o zostawienie po sobie jakiegokolwiek znaku obecności i przeczytania <gwiazdka, komentarz> <3

Gorąco zapraszam \(^-^)/
 

harukoo
 
Ponownie przypominam się i zapraszam do czytania mojego opowiadania, które znajdziecie na wattpadzie:

www.wattpad.com/(…)89159926-don%27t-look-at-us-like…

Jest to <jak na razie> oneshot: "Co się stanie, kiedy w świecie gdzie na randkowanie idoli patrzy się nieprzychylnym wzrokiem, wyjdzie na jaw związek dwóch z nich? Na dodatek będzie to związek homoseksualny..."

Fanfic taki troszkę angst, a paring jaki tam występuje to YoonMin (Suga i Jimin z BTS). Jeszcze raz zapraszam do czytania i komentowania ;)
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Ursula K. Le Guin

Po raz pierwszy w jednym tomie!

Zbiór „Rybak znad Morza Wewnętrznego” jest doskonałym uzupełnieniem dwóch poprzednich tomów Ursuli K. Le Guin, jednej z najlepszych i najczęściej nagradzanych autorek SF i fantasy. W skład zbioru wchodzą: „Wszystkie strony świata”, „Rybak znad Morza Wewnętrznego”, „Cztery drogi ku przebaczeniu”, „Urodziny Świata”, „Opowiadanie Świata”.

Autorka ponownie odwiedza stworzony przez siebie wszechświat Ekumeny oraz świat Ziemiomorza, ale nie tylko. Zbiór „Rybak znad Morza Wewnętrznego” ukazuje się w Polsce po raz pierwszy! Tematyka zawartych w nim opowiadań rozciąga się od codzienności po krańce doświadczenia, gdzie kwantowe niepewności przestrzeni i czasu znajdują rozwiązanie jedynie w głębi ludzkiego serca. Zbiór zaskakuje różnorodnością i siłą wyrazu, świadczącą zarówno o mistrzostwie wybitnej pisarki, znajdującej się u szczytu możliwości twórczych, jak i o humanizmie dojrzałej artystki, która stawia czoło światu, nie utraciwszy nic ze swojego daru zachwycania się nim i zdumiewania.



Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)rybak_znad_morza_wewnetrznego_p1194…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

niepoprawnyblog
 
Witam!
Jestem Werka , mam 13 lat ( resztę macie w opisie o mnie XD ) Na tym blogu pojawi się :
- moje rysunki
- wydarzenia z mojego życia
- moje opowiadania
Mam nadzieje , że wam się spodoba. Piszcie komentarze :) Żebym wiedziała , że ktoś tu mnie nawiedził :)
  • awatar Adamczyk Ewa: Hej Weronika, możesz mi pomóc ? Codzi o pewien rysunek :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Jacek Jakubowski  

„Déjà vu ” Jacka Jakubowskiego to zbiór opowiadań science-fiction. Przedstawia pięć odrębnych przygód, chociaż wszystkie są połączone parą głównych bohaterów i wszystkie rozpoczynają się w księżycowej bazie Copernicus. Każda historia jest pasjonującym epizodem dwójki przedstawicieli Agencji Wywiadu Thala i Cayi w przestrzeni galaktyki Mlecznej Drogi.

Ludzkość opanowała już swoją rodzimą galaktykę – Mleczną Drogę i planuje dalsze podboje wszechświata, mimo pojawiających się wciąż nowych problemów. Agencja Wywiadu dysponuje kilkoma okrętami, które posiadają nowoczesny napęd tachionowy i dzięki temu mogą poruszać się szybciej niż światło. To daje im przewagę nad ich przeciwnikami. Thal i Cayia błyskawicznie mogą przemieszczać się swoim pantoplanem Kojotem z miejsca na miejsce w całej galaktyce. Sprawy, którymi zajmują się agenci wymagają dobrej formy fizycznej, sprytu, inteligencji oraz umiejętności szybkiego podejmowania decyzji. Jako funkcjonariusze Agencji Wywiadu z pionu operacyjnego muszą bezpośrednio stawiać czoła różnorodnym niebezpieczeństwom, stykając się niejednokrotnie z różnymi formami życia we wszechświecie, który nie został jeszcze bez reszty opanowany przez ludzi. W przestrzeni napotykają inne formy życia niż homo sapiens, galaktyka bowiem okazała się wypełniona przeróżnymi cywilizacjami, jednak funkcjonującymi na niższym stopniu rozwoju. Agencja Wywiadu, jest jedną z wielu służb, która pilnuje porządku w przestrzeni.
Opowiadania są bardzo wciągające, przynoszą wiele emocji oraz intelektualnych zagadek czytelnikom, dlatego że śledztwa i działania operacyjne „w terenie”, a raczej na różnych ciałach niebieskich przypominają zagadki kryminalne z klasycznego kryminału.



Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/ebooki/d_j__vu_p119335.xml?pid=154355

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebooki24org
 
Audiobook „Przygody kota Afika” to świat pełen dobrych myśli. Wzrusza, śmieszy, pobudza do myślenia, a przede wszystkim buduje pewność siebie, zdrową samoocenę i poczucie wartości u maluchów.

Z bajek dowiedzą się, że bycie samodzielnym jest dużo lepsze od ciągłego proszenia o pomoc. Odkryją, że nikt nie musi być gorszy, albo lepszy od innych.

www.ebooki24.org/p/przygody-kota-afika-piotr-pogodny

/Przygody kota Afika.jpg
 

seiti1008
 
Wiatr niszczący chmury smutku

Cisza, gniotąca cisza panowała w powozie, który sunął po kamiennej alejce prowadzącej do piętrzącego się na wzgórzu miasteczka. Pustynie zostawili hen za sobą, już dwie doby temu.
Stukot kół uderzających o twardą nawierzchnię i niespodziewane podskoki od najechania na jakąś nierówność, uprzykrzały podróż zmęczonym podróżnikom. Wycieńczone nałożnice milczały, nie potrafiąc wymówić choćby półsłówka dającego wyraz swojej markotności. Z niepokojem zerkały na Satri, która nieobecnym wzrokiem przesuwała po krajobrazie zielonego i pachnącego lasu. W powietrzu unosiła się woń świerku i grzybów. W normalnej sytuacji dziewczyna siedziałaby z głową za oknem i chłonęła całą sobą otoczenie, lecz posępna niewiasta, której świat runął, zdawała się nie zauważać piękna nieznanych ziem.
Rigen nie spuszczał z niej wzroku, układając w głowie setki kombinacji zdań, które mogłyby podnieść ją na duchu. Ale, co miał jej powiedzieć? Sztampowe „będzie dobrze”, a może „teraz ja będę twoją rodziną”? Kłamstwa. Nie mógł prawić frazesów bez pewności ich realizacji. Pragnął ją utulić i zagwarantować jej przyszłość, na jaką zasłużyła. Na pragnieniu się skończyło. Karawana zatrzymała się przed ceglanym domem.
Kobiety wysunęły głowy z powozu i marszcząc nosy przyglądały się rezydencji. Nie tego się spodziewały. Liczyły, że lord mieszka w kilku piętrowym domu, a nie w parterowej, dość płaskiej budowli. Rigen minął je, przywołując szeroki uśmiech na twarzy, i czym prędzej stanął przed niskim, krępawym mężczyzną. Życzliwie uścisnął mu dłoń. Podstarzały lord uniósł kąciki ust w serdecznym uśmiechu, który rozpromienił jego twarz.
- Witaj, Wasza Wysokość, po dość długiej i zapewne męczącej podróży. Ugościmy cię, panie, najlepiej jak potrafimy. – wskazał na młodszą od siebie kobietę, która stanęła w progu. Wytarła mokre ręce w fartuch i dygnęła w akcie szacunku. – To moja wspaniała i piękna żona Doreen.
Rigen skłonił się, oddając jej cześć.
Doreen zarumieniła się od szarmanckiego zachowania królewicza i szybko poprawiła swoje brązowe pasma.
- Panie, nie jestem godna byś pochylał przede mną swą głowę. – ścisnęła rąbek różowego fartucha. Gniotła nerwowo materiał z wizerunkiem kwiatka.
Panicz podszedł bliżej i ściszonym głosem odrzekł:
- Jesteś moim autorytetem, pani. – wyszczerzył się perliście i obrócił w stronę milczących nałożnic. – Drogie panie, możecie odpocząć.
Kobiety kolejno wyskoczyły z powozu i podeszły do zauroczonego nimi pana domu.
- Co za piękności witamy w naszych skromnych progach! – zawołał.
Vita i Viki zaśmiały się lekko. Satri skłoniła się bez entuzjazmu. Jej puste oczy nie potrafiły dostrzec piękna przyrody; wspaniałości ogrodu, który rozciągał się po jej prawej stronie; czy promiennego uśmiechu przepięknej kobiety przed sobą. Trawił ją ból i nienawiść – jej duszę zżerano żywcem.
Doreen bacznie przyglądała się jej buźce. Z matowych oczu dało się wyczytać rosnące cierpienie. Pani domu zmarszczyła brwi, lecz po chwili przyozdobiła swe lica przyjacielskim uśmiechem i zapraszającym gestem ponagliła swych gości do wejścia do środka.
Drewniane drzwi zaskrzypiały ze starości i wpuściły gości do zacisznego korytarza. Obcasy nałożnic zastukały od kamiennej podłogi. Kobiety rozglądały się ukradkowo po wnętrzu. Ściany do połowy obłożone były przepołowionymi palami. Zdumiewające było to, że wyglądały na równe. Uwagę Victorii przykuł mały stoliczek ze szpargałami postawiony między drzwiami od kuchni i salonu. Podbiegła entuzjastycznie do niego i z wahaniem spojrzała na gospodynię, która uśmiechnęła się i niemo przyzwoliła na przeszperanie nagromadzonych bibelotów.
Vita potarła kark. Brakowało jej energii blondynki, była nazbyt zmęczona podróżą i nieprzespanymi nocami. Zamartwiała się pustynną dziewczyną, która nie sypiała prawie wcale, tylko przesuwała martwymi oczami po zmieniającym się krajobrazie, nie bacząc czy to dzień czy noc. Czuła dziwny ciężar patrząc na towarzyszkę, z której w mgnieniu oka uszło życie. Była jak zwiotczały balonik. Bezradność była najgorsza. Nie potrafiła nic rzec, co by przywróciło niebanalny uśmiech na licach dziewczyny z Korat. Ona nie mogła nic zrobić, ale wierzyła w królewicza. W nim była jej nadzieja, ale on również zdawał się, nie mieć pomysłu jak pomóc Satri uporać się z doświadczonym bólem.
Westchnęła ciężko, co nie umknęło Doreen. Kobieta zaprosiła skinieniem wymęczoną Vitę.
- Proszę. – wskazała na bujany fotel, który stał nieopodal masywnych krzeseł przyozdobionych porożem bydła i niewielkiego szklanego stolika.
Nieskrywana radość wymalowała się na twarzy nałożnicy. Pisnęła niezamierzenie i pognała zasiąść na ruchomym siedzisku. Usadowiła się wygodnie, opierając głowę o zagłówek. Mocniejszym pchnięciem wprawiła fotel w ruch. Huśtała się w przód i tył. Jej ciężkie powieki opadły. Zasnęła nim gospodyni zdążyła zwrócić się do Satri.
Najmniejsza i najchudsza z towarzyszek królewicza sprawiała pani domu zagwoztkę; nie potrafiła odgadnąć jej pragnień. Stała ze wzrokiem wbijającym się w punkt znany tylko jej. Jej morskie oczy nie błyszczały, wyglądały jakby pożarł je niewyobrażalny smutek. Kobieta przygryzła wargę i ściągnęła brwi.
- „Takie młode dziewczę, a już jest martwe za życia. Czy to przez harem?” – powiodła niechętnym spojrzeniem ku dyskutującym mężczyznom, którzy zaśmiewali się, co jakiś czas. Prychnęła i podeszła do zgęziałej dziewczyny.
- Może chcesz się napić czegoś ciepłego? – zapytała życzliwie.
Satri spojrzała jej w oczy, a gospodyni aż się wzdrygnęła. W jej oczach nie było nic, żadnego cienia emocji.
- Nie chce mi się pić. – odparła powoli i sucho.
- Dziecko… - strapiła się – drżysz. Na pewno nie chcesz nic na rozgrzanie?
- Drżę? – spytała, jakby nie zdawała sobie sprawy, co dzieje się z jej ciałem.
- Na świętego Boga Rӧd’a! – przeżegnała się z przestrachem.
- Proszę – ton Satri nagle się zmienił, stał się ostry i nieprzyjemny – nigdy przy mnie nie wymawiać imienia tego kurewskiego bytu. – dopiero teraz w jej oczach wybuchły skryte emocje. Gniew i nienawiść zapłonęła w jej drobnym ciałku.
Pani domu cofnęła się, z przerażeniem skrywając usta. Nie mogła krzyknąć, nie po tym, co ujrzała. Obróciła głowę ku mężowi i Rigen’owi, upewniając się, że nic nie zauważyli.
- Chodź ze mną. – złapała jej zimną dłoń i pociągnęła za sobą. Wyszły z salonu, skręciły w lewo do najbliższego pokoju. Doreen wepchnęła dziewczynę siłą do jego wnętrza. Złapała za ramiona i spojrzała w miotające gromami tęczówki.
- Weź kilka głębokich wdechów. – rozkazała z powagą.
Pustynna dziewczyna przechyliła lekko głowę, wpatrując się nieprzerwanie w śliczne rysy żony lorda.
- Wdechy. – ponagliła ją.
Satri nie rozumiała sytuacji. Czemu miałaby robić jakieś wdechy? Nie była w szkółce rodzenia.
- Jesteś dziewicą, prawda? Królewicz Rigen cię nie tknął. – rzuciła, ciągle spoglądając w oczy dziewczyny.
Skąd wiedziała? Jakim cudem odgadła to patrząc tylko na nią?
Satri zamrugała nerwowo, nie dowierzając, że jej sekret został odkryty z taką łatwością.
- Zrób wdechy, jak ci każę. Inaczej będziesz żałować.
Tajemnicze słowa przestraszyły pustynną dziewoję i posłusznie wykonała kilkanaście głębokich wdechów.
- Dobrze. – kobieta odetchnęła z wyraźną ulgą. Wyprostowała się i pogłaskała ją po głowie. – Odpocznij. Prześpij się, to konieczne. Zawołam cię na kolację.
- Nie jestem głodna. – odparła szybko.
- Jesteś, ale jeszcze o tym nie wiesz. – puściła doń oczko. – Musisz się przespać. – poleciła i wskazała palcem łóżko.
Satri obróciła się ku miejscu, na które padał palec gospodyni. Widok puchowej pościeli zdziałał cuda. Poczuła jak dopada ją zmęczenie. Powlokła ciężkimi nogami w stronę obiecującego łóżeczka. Rzuciła się na materac, który odbił jej lichą postać. Podskoczyła, leżąc na brzuchu. Sprężysty materac uspokoił się, a Satri zapadła w głęboki sen.
Doreen wydęła usta w czułym uśmiechu, lecz po chwili spoważniała.
- Kim ty jesteś, dziewczynko? – spytała, otulając jej drobną sylwetkę troskliwym wzrokiem. Znała odpowiedź, lecz bała się wypowiedzieć ją głośno.

Czasomierz wybił godzinę dwudziestą. Żwawa gospodyni uwijała się z szerokim uśmiechem, aby odpowiednio ugościć królewicza i jego świtę.
Otarła wierzchem dłoni czoło, do którego przykleił się zagubiony kosmyk włosów. Pasemko wysunęło się z pieczołowicie upiętego koka. Zmarszczyła brwi i zerknęła na uciążliwy pukiel. Będzie musiała poprawić fryzurę. Szybko przywołała na usta lekki uśmiech i wróciła do krojenia pajd własnoręcznie wypieczonego chleba. Zaciągnęła się zapachem unoszącym się w kuchni. Nostalgicznie przebiegła wzrokiem po naszykowanych daniach. Gotowanie sprawiało jej nieskrywaną radość.
Uwielbiała zaczytywać się w nowych przepisach i wprowadzać do nich swoje modyfikacje, po których potrawy zyskiwały na głębi smaku. Kochała zapach gotowania; miłowała się w uprawianiu warzyw, które później z dumą przyrządzała, budząc zazdrość w niejednej kobiecie. Inne żony lordów krzywo na nią zerkały, gdy ich zachwyceni mężowie chwalili jej kuchnię. Lord wtedy uśmiechał się czule i mówił:
„To mój skarb, odnaleziony daleko stąd. Przeznaczenie zaprowadziło mnie do niej i nie oddam jej nikomu, choćby sam król mi to rozkazał, musiałbym się sprzeciwić.”
Zaśmiewał się chrapliwie i całował ją w dłoń. Był najukochańszym mężczyzną, jakiego dane było jej spotkać.
Nóż zawisł w powietrzu, kiedy jej myśli powędrowały do przeszłości. Uśmiech znikł z jej twarzy, a oczy posmutniały. Wspomnienia budziły w niej niechęć i ciężar w piersi. Skuliła się lekko, odkładając nóż na blat stołu. Czemu akurat teraz powróciły? Obróciła głowę ku wejściu i sięgnęła wzrokiem drzwi od tymczasowego pokoju Satri. Przez tę dziewczynę odezwała się głęboko zakopana przeszłość. Przeszłość, w której nie gotowała i nie cieszyła się miłością, a dni nie mijały na czerpaniu z życia pełnymi garściami, tylko na modlitwie, aby dożyć dnia następnego.
Przymknęła oczy, lecz gdy tylko powieki opadły ujrzała rozlany szkarłat, a w uszach zadudniły jej bębny, które mimo starań nie były w stanie zagłuszyć krzyków. Jej oddech przyspieszył. Znów tam była i przeżywała koszmar na nowo.
- „Boże Brun, ja niewiasta, która wyszła z twego łona, proszę o twe miłosierdzie. Błagam, nie kieruj na mnie swego odwiecznego gniewu. Grzech noszę w swej duszy, grzech ludzkości, bom marnym barbarzyńskim człowiekiem. Spójrz łaskawiej na mą postać i oszczędź mnie, i tym razem. Z ziemi wyszłam i do ziemi powrócę, wtedy oddam ci swą duszę.” – wyrecytowała w pamięci modły, które wygrawerowany były w jej sercu na zawsze. Nie poczuła się lepiej. Uniosła głowę i rozejrzała się. Jej spojrzenie padło na mały mosiężny posążek boga Rӧd’a. – „Ogniu, łaskawy wilku, który dumnie kroczy po niebiosach i z troską zerka na swe dzieci, proszę uchroń mnie. Błagam, daj mi zapomnienie. Miłościwy boże zrodzony z Youso, któryś odziedziczył jego miłość do ludzi, daj mi zapomnienie.” – złożyła dłonie i szczerze poprosiła.
Ulga. Ciężar na sercu zelżał. Wspomnienia rozmazywały się jak mgła o poranku, by odsłonić błękitny nieboskłon. Posłała posążkowi wdzięczny pokłon i wróciła do pichcenia.
Czemu nałożnica Rigena, tak gniewnie zareagowała na imię swojego boga? Nawet, jeśli spotkało ją coś złego, był to grzech. To był dobry bóg.
- Dobrze, że królewicz nie słyszał, to obraza jego krwi. Jeszcze by ją ściął. – szepnęła do siebie.
- Królewicz Rigen nie ściąłby Satri. – usłyszała przyjemny kobiecy głos. Podskoczyła w przestrachu. – Nie ważne, co ta dziewczyna zrobi, on jej nie skrzywdzi. Oddałby za nią swą duszę. – wyszczebiotała blondynka stojąca w progu kuchni.
Doreen zamrugała, wpatrując się w urodziwe lica królewskiej kochanki.
- Czemu? – nasunęło się jej pytanie, które głośno wypowiedziała.
- Panicz Rigen to dobry człowiek, wiem to po sposobie, w jaki… - urwała i puściła do kobiety oczko. Gospodyni zarumieniła się po same uszy, lecz dalej wlepiała się w swoją rozmówczynię.
- Dobry, niedobry, ale ona…
- Znieważyła królewicza z milion razy, a on dalej otacza ją swoją troską. Wiesz, czemu, pani? W sercu panicza nadeszła wiosna. – zachichotała i obróciła się wokół własnej osi. Uśmiechnęła się promiennie i w podskokach znalazła się u boku królewicza, który był wciągnięty w rozmowę z lordem i Vitą. Ujęła go pod ramię i przytuliła, dalej uśmiechając się radośnie.
Kobieta przechyliła głowę, nie mając pojęcia, co to dziewczę chce osiągnąć. Powiodła spojrzeniem na niewzruszoną twarz Jego Wysokości. Nie drgnął, nie odwzajemnił czułości. Był dalej pochłonięty wymianą zdań z jej mężem. Victoria natomiast dalej się szczerzyła jak głupi do sera.
- „Coś z nią nie tak. Ignoruje ją, a ta dalej uśmiechnięta. O co jej chodzi? W jego sercu… wiosna?” – potrząsnęła głową, chcąc wyrzucić myśli niczym natarczywą muchę. Kątem oka dostrzegła, jak duża wskazówka zsunęła się na dół, by niebawem zetknąć się ze znacznikiem połowy godziny. – Och, boże ty mój! Jestem spóźniona! – pospiesznie dokończyła krojenie i zabrała się za ostałą część pracy. Mimo usilnych prób wyrzucenia z głowy Satri, pustynna dziewczyna dalej krążyła w jej myślach.
- „Nałożnica… czemu nałożnica? Czemu nie… chyba to sekret, prawda Boże Rӧd’zie? Zatem, jako twa dłużniczka, nie pisnę słowem.” – mocnym ruchem odcięła kawałek parującego mięsa.

Rozmaite potrawy kusząco parowały na stole. Sztućce i talerze błyszczały jak diamenty, a w powietrzu unosił się aromatyczny zapach gorących dań. Woń zwiastująca przepyszny smak, powodowała ślinotok u osób zasiadających przy stole. Pani domu z dumą wypięła pierś i uśmiechnęła się serdecznie do zachwyconych gości.
- Pani, toż to uczta! – zapiał z podziwem Rigen. – Nie musiałaś…
- Musiałam, musiałam. To wciąż mało by uczcić pobyt Waszej Wysokości w naszych skromnych progach. – lekko zmartwiona przebiegła wzrokiem po zaserwowanym posiłku. Dopadły ją wątpliwości, co do wytworności potraw. Na zamku musiał jadać lepiej. Zatrzymała spojrzenie na pustym miejscu. Zapomniała zbudzić najwątlejszą z nałożnic, która zdecydowanie potrzebowała strawy. – Och! Proszę jedzcie. – wskazała na klarowną zupę. – Muszę obudzić to biedactwo. – zrobiła krok, gdy królewicz wstał. Zatrzymała się zaskoczona. Rysy jego twarzy ułożyły się w smutnym uśmiechu. Doreen zamarła.
- Ja pójdę. – odparł Rigen i czym prędzej wyszedł z pomieszczenia.
Reszta towarzyszy królewicza spuściła wzrok, a Doreen w osłupieniu patrzyła jak Jego Wysokość znika w korytarzu. Spojrzała na męża, który epatował spokojem. Jego usta drgnęły w lekkim uśmiechu, a oczy wskazały swej żonie miejsce przy jego boku. Kobieta wahała się. Jej zadaniem było dbanie o gości, a królewicz wyglądał na przygnębionego. Gdzie się podział jego dobry humor, jakim tryskał jeszcze pół godziny temu? Czemu wyglądał na zmartwionego?
Rigen z ciężkim sercem nacisnął klamkę. Powoli zajrzał do środka. Ujrzał skuloną Satri, która przypominała śpiącego kota. Podszedł bliżej, nie spuszczając z niej oczu. Gdy stanął przy łóżku, dostrzegł na jej bladym policzku ślady łez. Zadrżała mu dolna warga. Szklistym wzrokiem przejechał po jej chudej postaci. Zmarniała jeszcze bardziej. Zakłuło go w piersi. Ostrożnie usiadł na skraju łóżka i delikatnie palcami musnął jej potargane, sterczące pukle czekoladowych włosów. Dziewczyna drgnęła i otwarła oczy, które od razu skierowała na swego pana.
- Rigen… - szepnęła słabo.
Mężczyzna ujął jej twarz i kciukiem otarł słone tatuaże.
Wyjątkowej scenie - niespodziewanemu obrazowi przekazywania sobie serc – przyglądała się strapiona Doreen. Szeroko otwartymi oczami chłonęła ich ból unoszący się w pokoju. Niemal pisnęła, kiedy królewicz zbliżył swe usta do dziewoi. Zatrzymał się milimetry od jej zaczerwienionych warg.
- Satri – zaczął ściszonym głosem – czujesz się zdradzona i oszukana, ale wiedz, że to jedno z ludzkich oblicz. Ludzie noszą przeróżne maski, które tuszują ich serca. Ludność Korat była zdesperowana. Powiedziano im, że nie dostaną zapłaty nawet jeśli bym cię wybrał, nawet jeśli uniknęłabyś łoża lorda. Byli zagniewani, bo twoja siostra się im sprzeciwiła. Zaprzepaściła w ich mniemaniu szansę miasta na lepszy byt. Letiyn chciała być wolna, nie chciała być zakuta w kajdany niemożności podejmowania własnych decyzji… - spojrzał jej głęboko w oczy. Wierciła go nieodgadnionym spojrzeniem. – Nienawidzisz mnie? – nagle spytał.
- Co? – zmrużyła oczy z niezrozumieniem.
- To do mnie miała trafić, poniekąd przystałem na taki obrót spraw. Jestem… płynie we mnie krew boga Rӧd’a. – uciekł wzrokiem w bok.
Satri przyjrzała mu się uważnie. Przystojne lica krzywiły się od cierpienia, a źródłem owego cierpienia była ona. Jej serce przeszył dziwny impuls. Wyciągnęła ku niemu swoje chude ręce.
- Nie nienawidzę cię. – wtuliła się w jego tors. – To nie twoja wina. Okazałam się słaba i uległam nienawiści, a przez to, że masz taką minę czuję się jeszcze gorzej. – pogłaskał ją czule po plecach.
- Nie chcę patrzeć jak gaśniesz. Nie chcę patrzeć jak jesteś przybita i cierpisz! Twoja energia dodaje światu barw. Myślę, że twoja siostra by się ze mną zgodziła. To doświadczenie stanie się blizną na twoim sercu, ale cię wzmocni. – oparł się o zagłówek i pociągnął ją za sobą. Mocniej przywarła do jego ciepłego, kojącego ciała.
- Masz rację, moja siostra nie chciałaby, żebym przez smutek zatraciła siebie. – cicho stwierdziła.
- Tak, dalej musisz kochać kwiaty, podziwiać drzewa i upajać się deszczem, marzyć o tęczy. Dalej musisz używać tego ciętego języka, by pociąć moją dumę na kawałki. – uśmiechnął się, pstrykając ją w nos.
Zmarszczyła brwi i potarła płatki nosa. Rigen pchnął ją na łóżko i bezczelnie pocałował, lecz pustynna dziewczyna nie oponowała. Subtelnie odpowiedziała na pieszczotę.
Doreen przytrzymała się futryny drzwi i z walącym sercem, odwróciła wzrok.
- „W sercu królewicza nastała wiosna.” – dotarło do niej znaczenie słów. Szybko oddaliła się od pokoju. – „Bóg Rӧd wie, co czyni. Czy pragnienie Youso się spełni?” – potarła policzek i przywołała na usta szeroki uśmiech. Wkroczyła do jadalni. – Jedzmy, bo wystygnie. – pospiesznie zasiadła na krześle obok hrabi.
Oczy wszystkich przez chwilę badawczo na nią zerkały, ale przeniosły się na wchodzącego Rigena i Satri. Nałożnice rozpromieniły się, kiedy zobaczyły mocny uścisk ich dłoni. Ulżyło im. Atmosfera wokół królewskiej świty zmieniła się; zachmurzone serca rozwiał wiatr promiennego uśmiechu Satri.
  • awatar ognisty-podmuch: Bosko
  • awatar Seiti: @ognisty-podmuch: Ten blog chyba ducha wyzionął XD
  • awatar Di: Seiti, gdzie jesteś?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Orson Scott Card  

W wieku jedenastu lat był świadkiem, jak biali ludzie mordują jego ojca. Od tego dnia Indianin Lolla-Wossiki stał się żałosnym pijakiem. Jego brat, Ta-Kumsaw, chciałby przepędzić Białych z kontynentu. Ale gubernator Bill Harrison snuje o wiele okrutniejsze plany wobec Indian. Kiedy zaczyna je realizować, mimowolnie doprowadza do spotkania Alvina Millera – wyjątkowego białego chłopca, obdarzonego potężną mocą magiczną – z Lollą-Wossiky i Ta-Kumsawem. I tak rozpoczyna się kolejny etap edukacji Alvina.


Orson Scott Card (ur. 1951) – jeden z najbardziej popularnych autorów science fiction. Zadebiutował w wieku 26 lat opowiadaniem „Gra Endera”; zostało ono później rozbudowane do rozmiarów powieści, która zapoczątkowała jeden z najpopularniejszych cykli powieściowych autora – Sagę o Enderze. Równie popularną i powiązaną z nią fabularnie serią jest Saga Cienia.
„Czerwony prorok” to drugi tom cyklu Opowieści o Alvinie Stwórcy, wznowienia kolejnych części w nowej szacie graficznej ukażą się wkrótce nakładem Prószyński i S-ka.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)czerwony_prorok_p118827.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

paulinelievre
 
Dziękuję wszystkim za tak miłe komentarze pod pierwszym rozdziałem mojego opowiadania. To daje mi wielką satysfakcję ^u^
Zaprasza na kolejny rozdział:D
________________________________________________
Łamaga.
To pierwsze, jedyne słowo, które  przyszło mi na myśl i które może uchodzić za synonim mnie. No, bo kto optyka się o własne nogi ? Ja. Leżałam chwilę w ciemności. Pod palcami wyczułam coś miękkiego, jak dywan. I choć nie mogłam wstać  ( czytaj: tak mnie wszystko bolało po upadku ) przemogłam się i z jękami wstałam na nogi. Zobaczyłam teraz, że stoję w czymś w rodzaju korytarza, tylko bez okien. Wyjęłam latarkę i postanowiłam się ruszyć i sprawdzić gdzie w ogóle jestem i co to za miejsce.. No i gdzie jest wyjście. Na ścianach wisiało bardzo dużo obrazów przedstawiających martwą naturę. Tylko na jednym z nich widniał portret starszego mężczyzny. Jego oczy były zadziwiające. Miały nienaturalnie zielony kolor i źrenice jak u węża. Z trudem odciągnęłam od niego wzrok i poszłam dalej. Wydawało mi się jakbym była w jakimś labiryncie. Po jakimś czasie zauważyłam pierwsze do tej pory drzwi. Otworzyłam je i trafiłam do wielkiej sali. Jedyną rzeczą jaką tam zauważyłam był zakurzony fortepian i jak na razie pierwsze okno. Podeszłam do niego i sama nie wiedziałam czy wierzyć własnym oczom.  Nie zobaczyłam normalnego dla mnie widoku samochodów, wieżowców i ludzi prowadzących nocny styl życia tylko...  góry. Były tak blisko, że mogłabym je dotknąć.  Wyglądało tak jakby ten budynek był przyczepiony do skały. Postanowiłam natychmiast poszukać wyjścia z tego dziwnego miejsca. To wszystko wygląda jak jakiś bardzo realistyczny sen.
-Ten korytarz nie ma końca – pchnęłam pierwsze lepsze drzwi, które teraz tak naprawdę pojawiały się do metr, ale nadal nie było żadnych okien. Gdy przez nie przeszłam zauważyłam schody rozchodzące się na dwie strony. Na samym szczycie pod sufitem zauważyłam malutkie, okrągłe okno z kolorowymi witrażami.  Wyglądało to tak samo jak na tym obrazie, w galerii sztuki.
- O co tu chodzi ? – miałam zamiar sprawdzić kolejne drzwi i w tej właśnie chwili przebiegł przede mną cień. Pociągnął mnie za plecak do tyłu.
- Co tu robisz ?
-  N-nie wiem. – próbowałam ogarnąć nieznajomego wzrokiem, ale było za ciemno. Nie dochodziło tu żadne światło, a z tego wszystkiego upuściłam latarkę – kim jesteś ?
- Teraz to nie najważniejsze. Śledzisz mnie ?
- Co ? Nie! Słuchaj, nie wiem co to za miejsce i co najważniejsze nie wiem jak się tu znalazłam. Szukam teraz wyjścia i jeśli mógłbyś mi pomóc to byłabym ci bardzo...
Przestałam mówić, bo usłyszałam  głośny ryk. Na samym szczycie schodów stał  ciemny kształt. Mój wzrok powoli zaczął  przyzwyczajać się do panującej wszędzie ciemności.  Wyglądał jak lew  z głową człowieka, miał skrzydła jak u smoka lub nietoperza. Jedno z nich wyglądało na złamane. Na końcu widniał ogon jak u skorpiona. Pomyślałam, że nieźle musiałam uderzyć się w głowę, bo mam zwidy. Nieznajomy powoli cofnął się i szeptem powiedział
- Nie ruszaj się – wciąż obserwowałam bestie jak powoli się ruszyła w naszą stronę. Była już bardzo blisko nas. Za blisko. Zostań tu!
Szybkim ruchem narzucił na mnie swój płaszcz. Był ciężki i miękki. On sam zwinnie ruszył w stronę stwora. Wyrzucił z ręki coś co wyglądało ja złoty proszek, a stwór zatoczył się do tyłu. Wydał głośny ryk i rzucił się na swojego napastnika. Odrzucił chłopaka łapą na ścianę.  Teraz potwór ruszył na mnie. Ogarnęła mnie taka panika, że jedyne co zrobiłam to gapiłam się na niego niemo. Gdy był już całkiem blisko mnie okryłam się bardziej płaszczem i wtedy potwór wymierzył we mnie swój skorpioni ogon. Wstrzymałam oddech w chwili kiedy uderzył nim i odbił się ode mnie, a raczej od mojego przykrycia jak od skały. Teraz jego kolec był złamany, a z jego końca kapała czarna jak smoła  ciecz. Stwór wydał serię jęków i znów próbował szczęścia na nieznajomym. Tylko, że teraz nie było go pod ścianą. Był tak cichy, że nie wiem kiedy wstał. Stał on na schodach i obserwował potwora.  Kiedy bestia była skupiona na szukaniu go, on zaczął podchodzić do stwora od tyłu. W ręku trzymał błyszczący sztylet. Pobiegł i wbił go w grzbiet bestii, ta zaś straszliwie zaryczała i runęła na podłogę. Kiedy człowiek cień odwrócił się i zaczął odchodzić, zobaczyłam, że stwór szykuje się jeszcze  do ostatniego ataku. Patrzyłam na to w osłupieniu. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie. Mimo strachu zarzuciłam z siebie płaszcz. Poślizgnęłam się i na smolistej cieczy. Przez przypadek moja ręka jej dotknęła. Miałam straszny mętlik w głowie. Wydawało mi się jakbym trwała między jawą, a snem.  Jedyne co udało mi się zrobić  to krzyknęłam:
- Stój!!!
Nie wiem co sobie myślałam, czy w ogóle myślałam, ale potwór zamarł w bezruchu w przednimi łapami wyciągniętymi w stronę chłopaka. On patrzył się to na niego to na mnie. W końcu wbił we mnie pytający wzrok. Był bardzo zmieszany, a na jego twarzy malowało się zaskoczenie.
- Jak ty to... ?
Nie zdążyłam odpowiedzieć ( chodź nawet nie wiedziała bym co powiedzieć) , ponieważ poczułam silnie piekący ból. Spojrzałam na swoją dłoń. Była opuchnięta i bardzo czerwona. Wyglądała gorzej niż źle. Zakręciło mi się w głowie.
Aha i tak. Zemdlałam.

__________________________________________________
Ja podoba wam się kolejny rozdział ? Wyszedł trochę dłuższy niż przypuszczałam. Zazwyczaj wydaje mi się że nie napisze ani dwóch zdań, ale ja zacznę to już leci C: Jeszcze muszę popracować nad opisami miejsc, bo to trochę u mnie kuleje :/
Piszcie co myślicie ^^
  • awatar Hanti: Jestem bardzo ciekawa co to za świat w którym znalazła się łamaga i co to za potworek :)
  • awatar Kate - Writes: Łał. Ciekawe jak ona to zrobiła? Ja też chcę mieć moc zatrzymywania potworów. Kit z tym, że żadnego nie spotkałam.
  • awatar AlexLene: Ciekawe, lubię takie opowiadania! PS: Cześć imienniczko! ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Angela Marsons  

Kolejna książka autorki bestsellerowego Niemiego krzyku!

Im większe zło, tym bardziej niebezpieczna gra...

W brutalnym ataku zostaje okaleczony gwałciciel. Detektyw Kim Stone i jej zespół muszą szybko rozwiązać sprawę. Jednak mściciel dokonuje kolejnych zabójstw i szybko staje się jasne, że chodzi o coś znacznie więcej.

Śledztwo nabiera tempa, a Kim znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie – staje się celem niebezpiecznego przestępcy, który prowadzi własny, przerażający eksperyment.

W starciu z socjopatą, który zna wszystkie jej słabości, detektyw Stone na każdym kroku ociera się o śmierć. Liczba ofiar rośnie. Kim będzie musiała podjąć działania radykalniejsze niż kiedykolwiek, aby powstrzymać zabójcę. Tym razem sprawa ma charakter osobisty.

Wschodząca gwiazda brytyjskiej literatury kryminalnej powraca z powieścią, która wciągnie fanów Rachel Abbott, Val McDermid i Marka Billinghama.

Opinie czytelników:

„Angeli Marsons znów się udało! Diabelska gra to rewelacyjna, wciągająca powieść – przeczytałem ją  jednym tchem. Kim Stone szybko stała się jednym z moich ulubionych detektywów. W drugiej powieści z cyklu jest jeszcze większą twardzielką – a ja, po skończonej lekturze, znów siedziałam w kąciku, marząc o filiżance herbaty!”

Reading Room with a View

„Nie wiem, jak wyrazić zachwyt tą książką... Jeden z najlepszych debiutów kryminalnych 2015 roku, a może nawet dziesięciolecia... Diabelska gra to lektura obowiązkowa, prawdopodobnie jedna z najlepszych książek, jakie przeczytam w tym roku”.

Book Addict Shaun

„Niemy krzyk (tom 1) był znakomity. Diabelska gra (tom 2) jest WYJĄTKOWA. Obecny system oceniania nie jest dostosowany do książek tego kalibru. Daję jej 6 punktów na 5”. Little Bookness Lane

„Diabelska gra to inteligentna książka o wartkiej akcji, zabierająca czytelnika w podróż do najmroczniejszych zakątków społeczeństwa. Jest pełna napięcia i skrzy się dowcipem. Zaś detektyw inspektor Kim Stone jest najbardziej fascynującą postacią, jaka pojawiła się od czasu, kiedy Val McDermid dała nam Tony’ego Hilla. Nie ma się nad czym zastanawiać. Przeczytajcie Diabelską grę. Nie pożałujecie”.

Mark Edwards

„Diabelska gra to niesamowicie mroczna, mrożąca krew w żyłach lektura... Jestem wielkim fanem detektyw inspektor Kim Stone i polecam ten cykl z całego serca”.

By the Letter Book Reviews

„Angela Marsons po raz kolejny napisała pięciogwiazdkową powieść kryminalną. Bardzo podobał mi się Niemy krzyk…  a Diabelska gra jest co najmniej równie dobra jak pierwszy tom, a może nawet lepsza – żałuję, że nie mogę dać jej więcej punktów niż 5 na 5”.

Angela Marsons odkryła w sobie miłość do pisania już w szkole podstawowej. Przez lata spisywała historie, które rodziły się w jej głowie, i… chowała je do szuflady. Ulegając namowom swojej drugiej połowy, zaczęła brać udział w konkursach na opowiadanie organizowanych przez czasopismo „Writer’s News”. Została laureatką jednego z nich, a trzy razy otrzymała nominację do nagrody. Skorzystała z programu Amazon KDP, aby opublikować pierwsze dwie książki, a później skoncentrowała się na swojej prawdziwej pasji – literaturze kryminalnej.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)diabelska_gra_p99492.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-audio
 
Autor: Stefan Darda  

Lektor: Roch Siemianowski  

Zapraszamy do mrocznego świata wykreowanego przez jednego z najpopularniejszych polskich pisarzy grozy, który potrafi wywołać u odbiorcy gęsią skórkę, ale też często zainspirować do głębszych przemyśleń. Zbiór Opowiem ci mroczną historię usatysfakcjonuje zarówno zdeklarowanych miłośników horroru, jak i czytelników sporadycznie sięgających po ten rodzaj literatury. Opowiem ci mroczną historię to pierwszy zbiór krótszych tekstów autorstwa Stefana Dardy. Zawarte w nim utwory powstawały przez kilka lat i są niejako zwieńczeniem oraz podsumowaniem pierwszego etapu twórczości Autora. W publikacji można znaleźć opowiadania, które czytelnicy mogli poznać już wcześniej jak choćby nominowane do Nagrody Zajdla Ostatni telefon i Spójrz na to z drugiej strony czy tytułowe Opowiem ci mroczną historię, opublikowane wcześniej w jednej z polskich antologii grozy oraz za granicą. Zbiór zawiera też teksty nigdzie wcześniej niepublikowane, jak chociażby utwór Nika (Stefan Darda mierzy się w nim ze znaną ze słowiańskiej mitologii postacią wampira) czy opowiadanie Pierwsza z kolei poruszający formą i przerażający realizmem tekst niezawierający wątków fantastycznych.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)opowiem_ci_mroczna_historie_p97780.…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej audiobooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

 

Kategorie blogów