Wpisy oznaczone tagiem "opowiadanie "two weeks of life"" (5)  

di.di-chi
 
default2.jpeg


~*~
Od kilkunastu minut siedziałam wygodnie ułożona na blacie machając bez sensu nóżkami w te i wewte. Nawet nie poczułam kiedy moja główka pochylała się to w prawo, to w  lewo w ryt muzyki, która grała mi w podświadomości. Drobne wargi poruszały się w rytm słów nie wydając żadnego głosu, a oczka co jakiś czas przymykały się, gdy moim ciałem wstrząsały emocje, które czujemy tylko w kontakcie z muzyką.

-Co chcesz? - mruknęła odwracając się do mnie i szerokim gestem ukazując zawartość lodówki, oraz półmisków na półkach.

Byłyśmy same. Jej ojciec był na wyjeździe związanym z pracą, z tego co domyśliłam się po wcześniejszych,  niejasnych wywodach. Natomiast matka nocowała u przyjaciółki, gdyż nawiedziły ją jakieś kłopoty, a uczynna kobieta postanowiła jej pomóc.

-Hmmmm...- zacięcie zastanawiając się nad wyborem przyłożyłam kciuk do policzka,a palec wskazujący trzymałam wyprostowany pod brodą.
-Arbuza! - zawołałam kierując palec w kierunku owocu.

Zrobiłam to z takim entuzjazmem jaki znałam tylko u małych dzieci. No cóż, ja teraz też nim jestem.

Laura przymknęła oczy i spuściła głowę podśmiewając się pod nosem. Uśmiechnęła się promiennie ukazując również błyszczące czekoladowe oczy.

-Przynajmniej ktoś go zje, ja mam już dość tego ..czegoś. - zawiesiła się przed ostatnim słowem i wypowiedziała je śmiesznym głosem  wzdrygając głową, gdy cięła niewielki kawałek.

-Proszę. - z uśmiechem podała mi trójkątny kawałeczek.
Zeskoczyłam z blatu rozglądając się po domu i przygryzając słodki miąższ arbuza. Pewne pudełeczko po słodkościach zwróciło moją uwagę i przyglądając się dokładniej zakwitł uśmiech na mojej osyfionej twarzyczce. Zaraz obok ujrzałam drobną figurkę z modeliny przyczepioną do telefonu.
Czyżby..?

-Ale fajne, sama zrobiłaś? - zapytałam pokazując na dany przedmiot.

-To prezent. - oparła w tym miejscu gdzie chwilę temu siedziałam i wpatrywała się moje poczynania z konstelacyjną miną.

Zerknęłam jeszcze raz przelotnie na figurkę , po czym szybko obróciłam główkę w kierunku drzwi.

-Laura już jestem, choć i ...- do pokoju w dreptała matka starszej z nas z kilkoma wypchanymi torbami.
Odłożyła je przy lodówce, kiedy coś naglę jej przestało pasować. Odwróciła twarz w moją stronę i z osłupieniem zerkała to na mnie to na Laurę.

My stałyśmy tylko z oczami rozszerzonymi do wielkości piłeczek tenisowych i opuszczoną dolną wargą w zdziwieniu.

-Kto to jest? - wykrztusiła przymkniętą dłonią wskazując na mnie.

Przepełnił mnie strach, że sprowadzę niepotrzebne kłopoty na nią. Zresztą, sama moja obecność była dla niej kłopotem. Co mamy powiedzieć?
~*~
  • awatar TheJully: świetne, jestem ciekawa co dalej *.*
  • awatar KuroSoyo: gdzie mogłam to poszukałam.. na Kino Pecetowiec i Seans24 ... ale nie za bardzo mam czas na szczególniejsze szukanie.
  • awatar KuroSoyo: a tak po za tym ^^ fajne ;D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

di.di-chi
 
default2.jpeg

~*~
Przemykające promienie wschodzącego słońca drażniły to mój nosek, to policzki aż ich figiel sięgnął przymkniętych oczek. Nie otwierając ich przestudiowałam w głowie dokładnie wczorajszy dzień powoli dochodząc do wniosku, że się boje. To głupie, lecz sama świadomość wczorajszego strachu wzbudzała we mnie dziwne uczucie, którego nigdy nie potrafiłam nazwać.

Przeciągnęłam swoje zastygłe po nocnym odpoczynku ciałko, kiedy lodowaty dreszcz przeszedł mnie od góry do dołu, a za nim fala ciepła i mieszanka przerażenia, frustracji i bezsilności.
Moje ciało wciąż mierzyło zaledwie z metr dwadzieścia wzrostu, a chude dłonie niczym patyki zastygłe wspierały się na drzewie nade mną.

Powoli podniosłam się otwierając nieśpiesznie oczy patrząc przez pryzmat pustki na radośnie budzącą się dookoła naturę. Moje oczy, które zazwyczaj szare z błękitną otoczką i plamami bieli musiały być niczym dwie głębokie studnie prowadzące donikąd. Ziejące pustką i przytłaczającym uczuciem bezradności zagubionej w samotności.

Szelest tuż przy mnie wyrwał jakby ogromną dziurę w moich myślach, mimo to moje ciało siedziało w bezruchu.
Poczułam jak się podnosi. Bałam się jej reakcji, bo wrażenie jakby pierwszy raz w życiu bezgranicznie wierzyła, że coś się uda. A to, że siedzę tu wciąż jako dziecko zawiodło ją na mojej osobie.

-Ej mała... - zaczęła po chwili widząc mnie w takim samym stanie ciała jak wczoraj wieczorem.
Zacięła się, a na jej ustach szybko wykwitł współczujący uśmiech.

-Wygląda na to, że trochę czasu spędzimy razem.
Stając naprzeciwko mnie uśmiechała się wciąż w ten sam sposób, a ja z niedowierzaniem gapiłam się jak sroka w gnat.

-Choć, idziemy. -wstała za jednym razem ciągnąc mnie do góry za sobą.

Trzymała moją maleńką dłoń w swojej, na pewno większej od mojej kiedy jestem czternastolatką. Była taka ciepła i miła w dotyku. Trzymając ją nie czułam się już tak bezradna, a zalążek radości gdzieś tlił się wewnątrz.

-Zapominałam zapytać, jak masz na imię?
Po kilkunastu minutach drogi spytała radosnym wzrokiem owiewając moje wciąż posmutniałe oblicze.

-Klara. - burknęłam w odpowiedzi.

-Klara..- powtórzyła po mnie jak w transie zastanawiając się nad czymś.
Czyżby...pomyślała o mnie..?
-Bardzo ładne imię.
Uśmiechnęła się, a ja zaskoczona nieświadomie odpowiedziałam tym samym.
~*~
_______________
Długo nie było, wiem >D
Ale nie jest też byt długie ._.
Mam nadzieję, że się spodoba ^.^
  • awatar Daisuke: Supcio :) Czekam na kolejną część :D
  • awatar Rin .: tak słucham OOR kocham ich . <333
Pokaż wszystkie (2) ›
 

di.di-chi
 
default2.jpeg

~*~
Ciemna poświata okrywała nasze ciała wolno zmierzające ku celu. Jedno takie niewielkie w porównaniu do drugiego. Tak bardzo znienawidzone mi w tej chwili...
Sama o to prosiłam, lecz prosimy o wiele rzecz, dlatego, że wiemy, że się nie spełnią, czemu i tak nie mogło się w tym przypadku stać?

-Daleko jeszcze? - spytała obracając ku mnie twarz, przy tym stawiając niepewne kroki przed siebie.
Uśmiechnęłam się słysząc to. Takie błahe myśli przychodziły mi do głowy w tym momencie, że nie dziwię się iż przed oczami stanął mi słynny Osioł ze Shreka zadający dokładnie to samo pytanie w drodze do Zasiedmiogórogrodu.
Jednak ona nie przypominała go w najmniejszym stopniu.

-To już blisko. - szybko podniosłam twarz by nie zauważyła tej drobnej słabostki, lecz najwyraźniej mi się nie udało.

-To tu. - szepnęłam pięć minut od poprzednich słów.
Laura stanęła i przyglądała się drzewu z zacięciem, jakby próbowała sobie przypomnieć coś ważnego , z wyraźnie marnym skutkiem.

-Jesteś pewna?
Obchodząc je dookoła badała dokładnie każdy skrawek, a ja stałam tylko jako obserwator.

-Tak. - rzuciłam kiedy zarejestrowałam jej wysokiej postury osobę przed sobą.

Zgięła kolana  pozostając teraz ze mną na równi. W jej oczach był ledwie wyczuwalny niepokój i niedowierzanie, ale też dziwna chęć pomocy.

-To jak? Kładziemy się spać. - oznajmiła z delikatnym uśmiechem chwytając moje dłonie we własne.
-Jesteś pewna, że to się uda?
Spuściłam delikatnie główkę by szeroko otwartymi oczami wpatrywać się w nią, jakby spod byka.

Dobrze widziałam, że chciała powiedzieć "Nie", kiedy jedną ręką wsparła się na ziemi odwracając nieznacznie twarz, i spodziewałam się, że to powie.

-Tak, zostanę z tobą, więc kładźmy się już.
Pociągnęła mnie, wciąż tak samo wpatrzoną w jej pełzającą na kolanach osobę.

Ułożyła mnie delikatnie pod drzewem na przygotowanym wcześniej miejscu, delikatnie wyłożonym nadzwyczaj miękkimi liśćmi, później sama kładąc się kilka centymetrów obok, jednak odwrócona do mnie plecami.

Moje myśli zaczęły zakrzątać poważniejsze myśli, typu "co jeśli rano cały czas będzie tak samo?", albo "co jak wrócę do normalności, a ona mnie pozna?".
Starałam się je zwalczyć  moją prośbą, odwrotną do tej poprzedniej tuż przed zaśnięciem szepcąc słowo "blanioć".

-Dobranoc.
Usłyszałam kiedy na moim czole poczułam przyjemy dotyk w formie głaskania.
~*~
  • awatar KuroSoyo: jakie fajne........ kyaaaa ;D
  • awatar KuroSoyo: ojj nie za pomniałam.. ^^ ;D
  • awatar KuroSoyo: postaram się gdy tylko będę mieć chwilę czasu... bo mam 4 dni tylko na prace a wiesz duży prawidłowy brystol nie jest taki mały .. a ja muszę namalować martwą naturę ... i to do tego na 2 ..
Pokaż wszystkie (3) ›
 

di.di-chi
 
default2.jpeg

~*~
Słońce dawało już intensywnie pomarańczową łunę w zasięgu mojego horyzontu, chmury natomiast układały się w podejrzane kształty przesycone odcieniami od żółci po fiolet, aż do granatu.
Dawno nie dane mi było oglądać takiego zachodu, mimo to różnokolorowe plamy na niebie, które powinny być koloru bielutkiego niczym śnieg w mrozie niepokoiły mnie, a krótkie stópki - choć bardzo lekko prowadziły mnie przed siebie, to ich zasięg nie był tak wielki jak czternastolatki.

~Wiele oczekiwać po niej nie mogę, zwłaszcza, że nie lubi dzieci, ale nadzieję zawsze mieć można...~

Pojęcia gdzie iść nie miałam najmniejszego , choć te drobne stópki ciągnęły mnie do przodu. Opuściłam skraje lasu rozglądając się po okolicznych domach.
Połowę mych chęci już spełniłam - jestem w jej rodzinnej wsi, lecz czy odnajdę ją samą?
Nawet jeśli , to co jej powiem? Prawdę?
Pomyśli, że jestem jakimś sfiksowanym dzieckiem, które uciekło z wariatkowa...

-Hej, mała, czemu plątasz się tak późno sama po lesie?

Usłyszałam głos przed sobą, lecz nie zobaczyłam od razu jego właściciela z powodu mej spuszczonej główki.

-Nie jest wcale tak późno.

Podniosłam głowę, a mym oczom ukazała się postać, którą widywałam jedynie na zdjęciach.
Choć Laura wyglądała zupełnie jak w moich myślach, które często błądziły w jej kierunku jej widok mnie onieśmielił. Często pisałyśmy sobie, jak to bardzo chcemy się spotkać, lecz żadna z nas nie wyobrażała sobie jak to będzie. Nigdy bym nie pomyślała, że będzie to tak,a wyobraźnie miałam bujną..

-Dla dzieci w twoim wieku jest. Nie możesz się tak późno bawić sama. Gdzie mieszkasz? Odprowadzę Cię do domu.

Naglę znalazła się tuż przy mnie i chwyciła moją drobniutką rączkę, którą zatrzymałam kiedy pociągnęła mocniej.

-Nie mieszkam tu. Moi rodzice są już dawno w domu,a to dlatego, że zasnęłam pod drzewem. Może się wydać ci to dziwne, raczej też nie uwierzysz, ale przed zaśnięciem byłam czternastolatką, gdy się obudziłam zobaczyłam to - wyciągnęłam przed siebie drobne, blade rączki. -Nie wiem co mam robić...

Po potoku słów z moich oczu wypłynęły pierwsze krople łez, a małe ciałko w którym się znajdowałam znów drżało tak, że ledwie utrzymywałam się na nogach.
Przez mgłę widziałam jej zaskoczoną twarz, nie wiem czy sensem słów, czy samymi słowami, których najpewniej zwyczajne dziecko nie dałoby rady wypowiedzieć.

-Gdzie to się stało? Pokażesz mi.

Zbliżyła się i szepnęła do ucha. Tym razem pozwoliłam pociągnąć swoją dłoń.
~*~
  • awatar Kanmiku: o masakra. Najpierw 14-latka a potem mała dziewczynka...; o. Ogólnie fajne to. :>
  • awatar Lacrimae. ~~(Miyu): *o* z chęcią zobaczę wykonaną przez twą osobę pracę i dziękuję^^
  • awatar KuroSoyo: łał ... zadziwiłam się fajne...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

di.di-chi
 
default2.jpeg


~*~
Miło wyjechać z rodziną do lasu, tyle, że.... miałam dość wszystkiego. Obowiązków, problemów, kłótni jakie towarzyszą osobie w moim wieku - to udręka...

~Chciałabym znów być małym dzieckiem...

Szepnęłam zarówno na głos jak i w myślach, a moje powieki powoli opadły odbierając mi kontakt z rzeczywistym światem.

~*~

W powoli powracającej świadomości wyłapywałam strzępki zdarzeń tuż przed moim odpłynięciem.

~Rodzice na pewno będą na mnie wściekli, ale mam to gdzieś... i tak codziennie się drą na mnie..~

Przeciągnęłam swoje kończyny, które wydawały się nader małe.

~Schudłam przez sen?~

Głupie, absurdalne myśli przenikające zakamarki umysłu zmusiły mnie do otworzenia oczu i sprawdzenia powodu dziwnej świadomości.
Dokładnie przyjrzałam się swym ramionom - drobnym i krótkim. Nogom - zgiętym w pół i schylonym ku prawej stronie. Dla pewności zerknęłam na tyle ile mogłam na własny tułów.
Nie ma wątpliwości.
Znajdowałam się w dziecięcym ciałku, które powoli zaczęło trząść się z przerażenia nie rozumiejąc co się stało.

~Chciałam tylko nie mieć problemów...Boję się..Boję się!~
~Spokojnie, spokojnie...Pomyśl co możesz zrobić.~

Zerknęłam na wyświetlacz telefonu, który teraz w okropnie luźnych spodniach  wibrował bez przerwy.
Było dobrze po 20, a słońce leniwie schodziło w dół.
Nie pozostało wiele do zachodu, cieszyłam się, że to lato - słońce nie zachodzi tak późno.
Rodzice już najpewniej wrócili do domy...Co zrobić?
Przypomniałam sobie, że jestem niedaleko mojej znajomej z internetu.
Nie mam pojęcia co to da, muszę spróbować.
~*~
Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Kategorie blogów