Wpisy oznaczone tagiem "ostatni rozdział" (4)  

panttera
 
Niedziela, 1 stycznia/ oraz kilka innych dni…

Zauważam go. Biegnie powoli przed siebie. Tylko dokąd? Stoję na skraju miasta, pogrążona w strachu i ciemności nocy. Przede mną roztacza się ogromna przestrzeń, przysypana dużą ilością śniegu. Jest ciemno i prawie nic nie widać. Ruszam powoli w jego stronę. Nie mam już siły.
Kiedy dzieli mnie tak niewiele, zaczynam biec.
-Oscar! – krzyczę, zachrypniętym głosem z całych sił. – Zaczekaj!
Dobiegam i rzucam się na niego, przewracając nas oboje w zaspę śniegu. Leżymy na ziemi pośrodku szczerego, ciemnego pola na skraju miasta.
-Co ty wyprawiasz?! – krzyczę jak opętana. – Czemu do biegniesz?!
-Uspokój się.
-Zamknij się! – odkrzykuję.
-Przestań.
-Jesteś nienormalny…! – wrzeszczę na niego.
-Oh, proszę cię – uśmiecha się lekko, tak, jakbym mu właśnie powiedziała o zeszłorocznym śniegu. Kompletny nonsens.
Zapada milczenie. Leżymy tak na zamarzniętej ziemi, jakby to było najnormalniejszą rzeczą na świecie. Nie wiem już co zrobić, o co zapytać najpierw, czy może za coś go przeprosić.
-Możesz mi to wytłumaczyć?
-Co?
-Wszystko, Oscarze, wszystko! – drę się.
-Proszę cię, uspokój się.
-Zostawiłeś mnie tam – macham rękami.
-Nie.
-Tak.
-Nie prawda.
-Tak – mówię. – Przyznaj się.
-Dobra, ale to było konieczne…
-Niby po co?! Zostawiłeś mnie i tylko to się liczy!
-Uspokój się, nic się nie stało… - mówi spokojnym głosem.
Czuję jak przeszywają mnie ciarki. Jestem rozdarta i całkowicie bezradna.
-Podarłam sobie sukienkę.
-Kupię ci nową.
-Nie chcę twoich prezentów – warczę, próbując się podnieść.
-A czego chcesz?
Nie odpowiadam. Łapie mnie za nadgarstki i przyciąga do siebie. Czuję się dziwnie, leżąc na nim w śniegu. Patrzy mi w oczy, a ja się szarpię.
-Powiedz czego chcesz – mówi.
-Odwal się ode mnie!
-Czego chcesz?!
-Puszczaj!
-Mów!
Spoglądam na jego twarz. Głośno oddycham przez usta, czując jak nadal trzyma mnie za nadgarstki. Chce mi się płakać, chce mi się wyć jak nigdy, chociaż sama nie wiem dlaczego i po co. Spoglądam w ciemną przestrzeń wokoło nas. Słychać szum i widać bijącą, jasną poświatę ze wszystkich świateł w mieście. Mam pustkę w głowie. Chcę wszystko, nie chcę nic.
-Żebyś zawsze ze mną był. Żebyś nigdy mnie nie zostawił… - mówię, myśląc o tym, jak po wyjściu z taksówki po prostu odszedł. – Chciałabym tak bardzo, żebyś mnie kochał. Jak nikogo innego; tylko mnie darzył całą swoją miłością. Żebym mogła być zawsze szczęśliwa w twoich ramionach. Wiesz jak bardzo tego wszystkie pragnę? – milknę na chwilę, spoglądając mu w oczy. - Pragnę najbardziej mieć ciebie. Ciebie na zawsze… -  Widzę jak się uśmiecha, coraz szerzej i bardziej. – Jesteś idiotą – mówię, choć wcale nie wiem po co. Może żeby mu dogryźć. Tak często robimy dziwne gesty, które wcale nie są potrzebne. Wypowiadamy bezsensowne słowa i epitety, tylko po to, by sprawić komuś przykrość. Dlaczego się nad tym nie zastanawiamy wcześniej? Dlaczego? Dlaczego wszyscy ludzie ciągle nawzajem się ranią?
Wyszarpuję się i podnoszę. Odwracam się tyłem, strzepując z siebie śnieg. Jest mi tak bardzo zimno. Mam w oczach łzy. Nie wiem dlaczego mu to powiedziałam. Czy teraz będzie ze mnie kpił, mówił jak bardzo jestem nienormalna?
-Przecież cię nie zostawiłem! – słyszę głośny śmiech Oscara.
Zamykam oczy i staram się uregulować oddech.
-Odszedłeś… - szepczę.
-Wciąż tam byłem. Gdyby tylko coś się stało, byłbym blisko ciebie – mówi, podchodząc do mnie. – Nigdy bym cię nie zostawił i nigdy tego nie zrobię – mówi, unosząc lekko moją głowę do góry. – Jesteś dla mnie najważniejsza… - Nachyla się i lekko muska moje spierzchnięte wargi.
-To dlaczego uciekałeś?
-Bo chciałem ci pokazać jak bardzo jesteś we mnie zakochana – uśmiecha się. – Bałaś się, ale to dobrze. Boisz się mnie stracić, tak samo jak ja boję się stracić ciebie. Może to nie był najlepszy sposób, by ci to udowodnić, przepraszam.
-Nie poradziłabym sobie bez ciebie… - mówię, dławiąc się łzami i patrząc mu prosto w oczy.
Po raz pierwszy czuję, że wypowiedziałam do niego w pełni szczere słowa. To nie znaczy, że go oszukiwałam przedtem, lecz teraz jestem czegoś pewna. Czegoś więcej. Że Lu nie jest dla mnie ważny w ten sam sposób co Oscar. Że Lu był jedynie głębokim zauroczeniem, czymś chwilowym… I z pewnością nie tym samym, kim jest dla mnie Oscar. Zrozumiałam, że Lu należy do przeszłości, a Oscar do mojej słodkiej teraźniejszości i przyszłości.
Całuje mnie, a potem mocno do siebie tuli. Obejmuję go, szczęśliwa, że mam kogoś, kto jest w stanie tak bardzo mnie zrozumieć i kochać. Czuję się wspaniale, jak nigdy dotąd. Gdzie byłeś wcześniej Oscarze?


-Orual? - słyszę głos chłopaka. Spoglądam na niego. Uśmiecha się do mnie - Ładnie wyglądasz kiedy się zapadasz w swoich myślach.
Szturcham go lekko i uśmiecham się. Wysiadamy z metra i idziemy zatłoczoną ulicą w stronę parku.
-Mogę o coś spytać? – odwraca do mnie twarz. – Dlaczego odwiedzasz te dzieciaki?
Uśmiecham się do siebie i spoglądam na budynek przed nami.
-Czasami nie da się robić pewnych rzeczy dla tych, dla których powinniśmy je robić, w tym dla siebie, ale można je robić dla innych, dla obcych – mówię cytując Homes. -  Kaja i Josua są dla mnie obcymi osobami.
-Jak na nich trafiłaś?
-Wdrożyli taki program – „Bliżej serca”. Jest to przede wszystkim dla ludzi, którzy nie mają zawsze odpowiednich środków, by zaadoptować takie dzieciaki, więc wymyślili, by móc odwiedzać je tutaj, na miejscu. Dzieciakom daje to równie dużo szczęścia, czują się kochane i chciane.
-To dobry pomysł.
Kiwam głową. Łapię Oscara za rękę i spoglądam na niego. Uśmiecha się do mnie.
-Jesteś niesamowicie wyjątkowa.
Śmiejemy się i idziemy razem w kierunku Publicznego Domu Dziecka.
Kiedy wchodzimy razem do pokoju bliźniaków, czuję znaną mi radość.
-To twój chłopak? – pyta Josua.
Patrzę się na niego, zaskoczona jego pytaniem. Spoglądam na Oscara i myślę o tym, co razem przeszliśmy. Myślę o sobie, wtedy gdy chciałam mu powiedzieć, że nic dla mnie nie znaczy i że go nie kocham. Nie zrobiłam tego i myślę, że to było jedno z moich lepszych posunięć w życiu. Myślę o tym jak często odrzucałam tego chłopaka od siebie, od swojego życia i świata, a on za każdym razem powracał niepokonany i silniejszy. Myślę ile razy kłóciliśmy się i ile razy się czule obejmowaliśmy. Jak dużo spędziliśmy ze sobą czasu, a zarazem tak niewiele.
-Tak – odpowiadam głośno. –Tak, to mój chłopak – Uśmiecham się do Oscara i patrzę mu w oczy. Widzę w nich drobinki szczęścia.

Po południu wraca Sophie z Matthewem z Aten. Wpadają do nas na kolację, przy czym Sophie nie może nacieszyć się, że znalazłam bratnią duszę. Kogoś ważniejszego niż przyjaciela.
-Każda miłość, powinna opierać się na przyjaźni. Ufamy sobie nie tylko jako para… - tłumaczę siostrze.
Mam wrażenie, że mówię i robię wszystko tak, jakby to było dla mnie naturalne, że mam chłopaka. A przecież wcale tak nie jest i w tej dziedzinie Sophie z pewnością wie, więcej o miłości, mimo, że jest ode mnie młodsza. Więc dlaczego zachowuję się jak profesjonalistka, która wszystko wie i dokładnie rozumie?

Budzą mnie jasne promienie, wiosennego słońca, wpadające do naszej sypialni. Wtulam się w tors Chłopaka Z Metra, śpiącego obok mnie. Patrzę na jego zamknięte powieki, obserwuję kształt ust, uszy, nos i blond loki, opadające na czoło. Na twarzy ma uśmiech. Widzę jak otwiera nagle oczy i wrzeszcząc rzuca się na mnie i wciąga mnie pod kołdrę. Oboje głośno się śmiejemy. Tak bardzo lubię, gdy mnie zaskakuje. A zaskakuje mnie często. Niemal każdego dnia czymś zupełnie innym i niepowtarzalnym. Biorę głęboki oddech; nie wiem już sama, który z kolei w moim życiu. Lecz ten jest inny. Pierwszy, który dodaje mi sił. Dodaje mi energii. Czuję jego moc. I pierwszy raz doceniam to, że mogę wziąć tak głęboki oddech i poczuć zapach ważnej osoby obok mnie.

30.jpg


*Od autorki*
Przede wszystkim dziękuję każdemu z was za te wszystkie miłe słowa, jakie otrzymałam podczas pisania „Głębokiego oddechu”. Niezwykle mnie one motywowały i dodawały sił. Nie spodziewałam się, że aż tak wam zależy na kolejnych rozdziałach. Uwielbiam czytać wasze opinie, bo to właśnie dzięki nim wiem co powinnam zmieniać w tekście. Dziękuję! :*
Zdradzę wam epicki sekret, który znałam tylko ja aż do dnia dzisiejszego xd
Oscar powstał na podstawie zmiksowanych cech charakterów wszystkich moich przyjaciół. Warto mieć kogoś takiego.
Na podstawie obserwacji kilku osób, postanowiłam stworzyć kogoś niezmiernie kruchego, samotnego i zagubionego w dzisiejszych czasach – Orual. Miała wzloty i upadki, ale myślę, że mimo wszystko udała mi się jej postać. Bardzo ją pokochałam przez te dwa miesiące pracy nad opowiadaniem i z żalem się z nią pożegnam.
Lu był postacią wyjątkową, gdyż to dzięki niemu fabuła zmieniała od czasu do czasu akcję na nie bywałą.
Podsumowując – cieszę się, że wszystko poszło po mojej myśli, tak jak to zaplanowałam na samym początku. Myślę, że to moje najlepsze opowiadanie. (Ta skromność..)
Do kolejnego mam nadzieję… ;)
  • awatar My imaginary world♥: Wspaniałe zakończenie :3 Często się zdarza, że autorzy/autorki książek/opowiadań zamieszczają coś ze swojego życia w środku książki. Niektórzy opisują posobne sytuacje jakich doznali, inni tworzą postacie na podstawie swoich przyjaciół czy innych osób, lub nawet samych siebie. Moim zdaniem świetnie napisałaś to opwoadnaie
  • awatar My imaginary world♥: Z Niecierpliwością czekam na twoje kolejne dzieło ;3 Muahahahhahahahha PIERWSZA!
  • awatar `Marzeniami sięgnąc nieba..: Kurcze to było wspaniałe ♥ aż żal, że to się już skończyło :) Również czekam na kolejny ;)
Pokaż wszystkie (14) ›
 

panttera
 
-Sami jesteście ?- Julka spojrzała za ramię Krystiana, stojącego w drzwiach.
-Nie. Ale nie przejmujcie się, to mole książkowe-odsunął się na bok, przepuszczając dziewczyny w drzwiach.
-Sugerujesz że książki nie są ciekawe ?-Mela zatrzymała się, spoglądając na niego z zadziornym uśmiechem.
-Są. Ale nie takie-wskazał głową, na współlokatorów, głośno się śmiejąc. Melania pokręciła z rozbawieniem głową. Weszła do ciemnego pomieszczenia, oświetlonego tylko przez trzy lampki nocne. Przy dwóch pierwszych, siedzieli młodzi chłopcy, czytający ogromne księgi. Trzecia lampka stała na środku stolika w salonie. Mela siadła obok Igora, naprzeciwko Julii i Krystiana.
-Co to za ważna sprawa ?
Melania po krótcy, wytłumaczyła trójce przyjaciół o co chodzi.
-Ja tego nie kojarzę ani z dzieciństwa, ani znikąd indziej-Mela rozłożyła bezradnie ręce. Przyjaciele spojrzeli po sobie, kręcąc przecząco głowami- Jeśli wy też nic nie pamiętacie, to jak do cholery mamy odgadnąć co to za miejsce ?!
-Myślmy racjonalnie.. Znaleźliśmy tę kasetę, włączyliśmy i obejrzeliśmy. Spodziewaliśmy się normalnego filmu, a tu- bum. Prawdopodobność że momenty z nagrania się nigdy nie wydarzyły, jest bardzo duża. A jeśli weźmiemy pod uwagę tak zwaną przyszłość, okaże się że wszystkie klocki do siebie pasują.
-I wszystko było by okej, ale nadal nie wiemy skąd się takowa kaseta wzięła...-Julia spojrzała na Krystiana, unosząc brwi. Chłopak kiwnął w zamyśleniu.
-Poszperałem trochę w informacjach na temat tego nagrania i dowiedziałem się, że ta kaseta należy do Amandy Ek.
-Znasz ją ?-Mela spojrzała na niego zaciekawionym wzrokiem. Igor kiwnął głową.
-To moja babcia...
-Znam ją. Dała mi tą książkę-dziewczyna położyła na stole grubą książkę z jasną okładką.
-'Hyumo' ?-Julia przeczytała powoli tytuł, spoglądając pytająco na Melę i Igora.
-To japońska nazwa, której nie można dosłownie przetłumaczyć, ale można określić jako ludzkie wnętrze. W tej książce nie ma słów. Są tylko zapisane nasze czyny. To co zrobiliśmy dobrego-Igor ostrożnie, otworzył książkę. Kartki były puste, ale wpatrując się w nie dłużej, można było poczuć dziwne uczucie w sobie samym. Uczucie które tłumaczyło sens życia.- Kaseta była od Amandy. Tak samo jak ta książka. Tylko że nagranie zostało podrzucone. I rzeczywiście pochodziło z przyszłości.
-Długo nad tym myślałeś ?-Krystian spojrzał na chłopaka.
-Trochę. Ale było warto. Bo to była taka gra. Gra na śmierć i życie. Gra która miała nam pokazać jak ważna jest przyjaźń i jak bardzo ważna jest wzajemna pomoc. -Spojrzał na Melanię, która szeroko się do niego uśmiechnęła.- To była gra na dwa światy. Światy dobra i zła. I my zwyciężyliśmy !

Melania wyszła z kawiarenki, czując silny powiew wiatru we włosach. Miała pewnego rodzaju żal do Artura, że ją oszukał. Że nie powiedział prawdy na samym początku. Że to nie do niej przyjechał, przede wszystkim. Że do innej. Lepszej i ładniejszej. Nie była zazdrosna, tylko czuła gorycz w sercu, że osoba której ufała bezgranicznie przez całe życie, tak nagle pstryknęła palcami, zdmuchując z dłoni cała magię ich przyjaźni. Zawiodła się. Po raz kolejny w swoim życiu. Spojrzała w niebo. Spadały pierwsze płatki śniegu. Przez głowę przeszła jej myśl że jak widzi się pierwsze płatki śniegu to ludzie się zakochują w sobie do śmierci. Po policzku spłynęła jej łza. Ona już nigdy nie poczuje tego cudownego stanu zakochania. Nie tak mocno. Już nie do Artura.
Poczuła że z kimś się zderzyła. Szybko kucnęła, widząc że ta osoba upuściła swoje świąteczne zakupy.
-Przepraszam, ja nie wiem...-zaczęła bełkotać.
-Znowu mi pomagasz ?-spojrzała na uśmiechniętego chłopaka.
-Znowu ? Przecież się nie znamy-pokręciła z rozbawieniem głową. Czuła że skądś zna tego chłopaka. Że gdzieś już się z nim spotkała. Choć to było całkowitym nonsensem, bo widziała go pierwszy raz na oczy. Poczuła jak jej serce bije coraz szybciej.
-Jestem Gabriel-uśmiechnął się do niej. Miał coś takiego w oczach....
-Mela-odwzajemniła uśmiech. Spojrzała na jego ręce, którymi zbierał zakupy. Miał śmieszny tatuaż. Poziomej ósemki. Nieskończoności. Wiedziała. Wiedziała skąd go zna !- Masz siostrę Oliwię ?-dziewczyna zmrużyła oczy, przechylając na bok głowę. Chłopak kiwnął głową.
-Skąd wiedziałaś ?-ruszyli razem w stronę parku.

Jak to jest być innym ? Kiedy zdajesz sobie sprawę że wiesz coś,o czym inni nie mają zielonego pojęcia ? Jak to jest czuć się nieswojo,ale zarazem tak pewnie ? Mela wiedziała doskonale. Wiedziała jak to jest zobaczyć kogoś i zakochać się od pierwszego wejrzenia.
A może drugiego...?

tumblr_ls5ptrj4NA1r29t5yo1_r1_500.png


Cześć :)
Ostatni rozdział opowiadania pt. "Ciemność". Zdaję sobie sprawę, że nie jest on idealny, chociaż starałam się nadać mu, tę nutę. Rozdział 34, rozdziałem ostatnim. Muszę przyznać, że to moja największa liczba rozdziałów napisanych w całym życiu. Może pora to kiedyś zmienić ? :)
Opowiadanie z początku planowałam inaczej, ale jak już wspominałam, napisałam je spontanicznie i zupełnie inaczej, przez co pewnie was nie zadowoliłam dosadnie. xd
Dziękuję wszystkim którzy to czytali, również tym którzy sie wykruszyli w międzyczasie i też tym, którzy czytali dzielnie wszystko, lecz nie dając znaku życia jakimkolwiek komentarzem.
Opowiadanie miało swoje mocne i słabe strony. I chcę z tego miejsca podziękować wszystkim, wszystkim, wszystkim, a w szczególności moim przyjaciółkom, które pomagały mi kiedy stałam w miejscu z opowiadaniem. Dziękuję ! I do następnego ! <3



WPIS Z NOWYM OPOWIADANIEM UKAŻE SIĘ W CIĄGU NAJBLIŻSZEGO TYGODNIA. OPOWIADANIE REALISTYCZNE. ZAPRASZAM.
  • awatar Life gives nothing, you must take it♥: Wspaniałe ;3 Szkoda , że to już koniec : ( Czekam na kolejne opowiadanie i mam nadzieję, że pojawi się szybko : )
  • awatar Desolation.: Końcówka typowo zawróciła mi w głowie. Całokształt opowiadania jest idealny. Akcje, które rozkręcają sie swoim tempem. W ponad połowie rozdziałów intrygowała mnie końcówka i czułam pewnego rodzaju niedosyt. Co lubię czuć w opowiadaniach. Wstawiałaś regularnie co mi się bardzo podoba. Lubię jak jest regularnie. Błędów też nie wyhaczyłam. Raz czy dwa mi sie zdarzyło w zaległych rozdziałach. Opowiadanie samo w sobie było magiczne. Mam nadzieję, że następne też takie będzie i mnie nie zawiedziesz. Zresztą jeszcze nigdy tego nie zrobiłaś. Czekam kochana i życzę ci powodzenia oraz dziękuje, że mi tak pomagasz ;*
  • awatar Bez Granic ♥: Mi sie podobało . ;) Ciesze sie , że zderzyła sie z Gabrielem i teraz mogą byc razem ; ** Czekam na twoje kolejne opowiadanie < 3
Pokaż wszystkie (6) ›
 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis tylko dla Władca Czasu

 

miloscnazawsze
 
Dedykacja : Dla Was wszystkich,którzy przeczytali to od początku do końca ! Za wytrwałość ! <3

Kochani...przed nami ostatni rozdział opowiadania pt. "Die"...A dopiero pamiętam jak wstawiałam drugi rozdział,jak czekałam na wasze opinie,bo tak mi się podobała ta część !
Zakończenie jest dość namieszane i trochę dziwne,ale dwa ostatnie rozdziały były pisane takim spontanem,bez jakichkolwiek poprawek czy nawet zmian.Wyszło jak wyszło.Zaniedbałam to,może dlatego że chciałam już to skończyć po części.Przepraszam !
I jeszcze raz dzięki za aktywność(która jak zwykle trochę spada w ostatnich rozdziałach) ale dzięki że byliście :* !

Nuta na dziś:
____________________________________________
23.-Wytłumaczysz mi to kiedy indziej.-poczuła mocne objęcie Ericka i jego ciepły głos.Spojrzała na niego załzawionymi oczami,nie wiedząc dlaczego to robi. Czy ona zrobiłaby to samo,widząc go z inną na ulicy ? Odpowiedź była prosta. Już raz widziała dziewczynę u niego w domu. Fakt faktem była to na szczęście kuzynka.
Ruszyli wolnym krokiem w stronę ogromnego budynku,stojącego w głębi wysokich drzew.Samy zatrzymała się na chwilę,spoglądając posępnie na główne drzwi.Nie miała ochoty tam teraz wchodzić. Nienawidziła bieli. A w szczególności w takich miejscach jak te-szpital.
-Zaczekaj tu i..nie rób już więcej żadnych głupot,okej ?-uniósł delikatnie jej podbródek,spoglądając przez chwilę w zapuchnięte od łez oczy,a następnie składając skromny pocałunek na jej ciepłym czole.Odwrócił się i szybkim krokiem ruszył w kierunku wejścia.Zniknął w tej białej przestrzeni, zostawiając ją samą na ciemnozielonej ławce,przed wejściem.
Oparła lekko głowę o ławkę,spoglądając na jasne niebo.Zmrużyła oczy,by móc już po chwili patrzeć na nie z zainspirowaniem.Ile jeszcze dziwnych i nieodpowiedzialnych rzeczy zdoła w przeciągu tak krótkiego czasu zrobić ? Jak duży zada jeszcze ból Erickowi ? Boże...
Chłopak wyszedł,z ogromnego białego budynku,niosąc w ręce kilka kartek z wynikami badań.
-Erick ja przepraszam,nie wiem co się ze mną dzieje.-ukryła twarz w dłoniach.
-Spokojnie...-pocałował ją w czoło,mocno przytulając.
-Nie chciałam tego,nie chciałam naprawdę !
-Wiem,ale nie możesz się obwiniać.
-Dlaczego tak łatwo mi wybaczasz ?-spojrzała w jego radosne oczy,niczym się nie przejmujące,z zapałem do życia.
-Spontaniczne rzeczy są często,a wręcz zawsze poza naszymi granicami odpowiedzialności i spokoju.Dlatego zawsze je wybaczam.A po drugie-na jego twarzy pojawił się widoczny uśmiech-jesteś dla mnie kimś wyjątkowym,ważną osobą,którą bardzo mocno kocham,pomimo młodego wieku.Kocham Cię Samy i to najważniejszy powód,dla którego ci ufam,zawierzam swoje życie i bezgranicznie się oddaję.No i wybaczam...-Chciałaby być taka jak on.By móc tak pięknie opisać swoje uczucia,by móc tak cudownie kogoś pocieszyć,aby sprawić że ta osoba znów się uśmiechnie! Uczucie zazdrości przepełniło jej wnętrze serca,powodując głębokie zamyślenie.
Idąc wąską ulicą,przypominało jej się jak go pierwszy raz zobaczyła,stojącego gdzieś w tłumie z tym swoim 'codziennym' uśmiechem i zapałem w oczach.A potem tak szybko się wszytko toczyło,że nawet nie zorientowała się jak zaczęły się pierwsze rozmowy,pierwsze spotkania.Przyjaciele. Na śmierć i życie.A teraz ? Co jest teraz ? Są parą zakochanych osób.Było do przewidzenia.To wszystko...Ale życie się ciągle zmienia i nie da się nic rozsądnie zaplanować.



Delikatnie poprawiła kołnierz przy białej bluzce,lekko go wygładzając.Ubrana w ciemne jeansy i koszule,w rozpuszczonych czarnych-nowo przefarbowanych- włosach,wyglądała olśniewająco.Pierwszy września.Znów wszyscy spieszyli się do szkół,na rozpoczęcie roku,na spotkanie ze znajomymi po wakacjach.A ona ? Ona stała zapatrzona w lustro,widząc całe dwa miesiące słonecznego lata,spędzonego najlepiej,a może najgorzej ? Miała poczucie że czas się zatrzymał. Na krótką chwilę,tak mały ułamek sekundy,jej życia.Uśmiechnęła się lekko i ruszyła w stronę szkoły.
Pożegnała się z Erickiem i wysiadła z samochodu.Żałowała że nie może być z nim w jednej szkole,że on musi być starszy.Dała mu długiego buziaka i szybko ruszyła w stronę już jej widzianych znajomych.
Zmienili się co poniektórzy,przefarbowali włosy,wyszczupleli,urośli.Aż dziwne że tak wiele może się zmienić w życiu w ciągu dwóch miesięcy.
-Cześć-odwróciła się,spoglądając na twarz Marsh'a.-Jak tam ?
-Jest okej.-spojrzała wzrokiem po pozostałych kolegach,stojących za nim.
-Wyjechał.-uciął szybko, spoglądając na nią badawczo,doskonale wiedząc kogo szukała.-Pięknie wyglądasz.-Chwile mierzyli się spojrzeniami,po czym odwróciła się  ruszyła w stronę już biegnącej Cassie.A więc jednak.Wyjechał.Być może na zawsze.Być może nigdy już go nie spotka.A Marsh ? Zostanie jej odwiecznym wrogiem.Pomimo wszystko była wdzięczna za wszystko.Nie żałowała wspomnień.To chyba tylko tyle co zostało po tych wakacjach...
dfgh.jpg

*W najbliższych dniach ukażę się nowe opowiadanie pt. "Domino" . Pozwolę wam trochę ochłonąć po tym opowiadaniu, i niebawem ukarze się prolog..:)*
Zapraszam :*
  • awatar Escape from here.: dobre, dobre <33 ; ))))
  • awatar Fuck you, bejb.: zamorduje cie ! nie cierpie...CHCE DANIELA, tak mocno na niego czekałam...bardzo. ale dobra, zrobilas jak uważałaś. opinię chcesz więc hmm <3 podoba mi się to wszytsko. sądzę, że Samy jest teraz inną osobą, że zmieniła się niewyobrażalnie. to dobrze, w sumie mało namieszne. Ale chcę już teraz Domino, ciekawe jako ono ci wyjdzie ;3 ciekaaaawe xd bardzo dobrze piszesz, nie mam nic do zarzucenia. jak cie tu skrytykowac? czasem robisz bledy ort. co mnie wkurza, ale kazdemu sie zdarza. no wiec, nie wiem co tu jeszcze napisac. powiem tyle, ze nigdy nie wyobrazilam sobie twarzy Samy, nie wiem. moze to i lepej ? ^^ zawsze jednak opisywalas doskonale miejsca w jakich jest itd. cieszy mnie, ze masz talent i dobrze go wykorzystujesz. oby tak dalej! pamiętaj nie przejmuj się krytyką tylko zawsze słuchaj się mnie ! <3 Kocham Ciebie ;* NIE WIEM CO NAPISAĆ. JEST ZAJEBISTE ! SORY :C BYŁO :C ....
  • awatar Desolation.: Szkoda , że nie jest z Danielem :c pewnie Go zabolało. Ehh no żałuje. Serio żałuje no ;x no ale nie jest źle. Jak dla mnie boskie. Chociaż jednocześnie za krótkie. Powinno być zdecydowanie dłuższe. Kocham to opowiadanie. Kocham Daniela xd ! no kurde ja chce żeby to się nie kończyło. Nie potrafię się pogodzić z tym końcem.. Czemu nie Daniel? No czemu ? :c szkoda no szkoda. Bardzo go polubiłam i trochę mi tak smutno iż zakończenie jest inne. No , ale też jest szczęśliwe więc to dobrze :> czekam na Domino<33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

Kategorie blogów